Dodaj do ulubionych

leczenie w Uk

25.05.06, 19:54
Obserwuj wątek
    • wanilia25 Re: leczenie w Uk 25.05.06, 20:02
      bylismy wczoraj u naszej GP, ponieważ boję się że do naszego Kuby ( 2 latka)
      przyplątało się zapalenie płuc. Ta zbadała go, uszy, gardło, osłuchała dziecko
      i stwiedziła ze wszystko jest OK. Gdyby miał gorączkę to podałaby mu
      paracetamol ( niezawodne na wszystko lekarstwo !!!!!!!!!!!!!smilesmilesmilesmile), ale
      skoro nie ma gorączki to nic mu nie przepisała. Objawy Kuby kiedy sie
      zgłaszałam z nim do lekarza były takie:
      ostry mokry kaszel , nie przechodzący od ponad 3 dni,
      zatkany nos....
      Tej samej nocy pojechalismy z dzieckiem do szpitala, ponieważ dusiło się,
      kaszel był tak uporczywy, że dziecko nie mogło złapać oddechu, chciało
      wymiotować ale nie mogło....
      Lekarz, a właściwie 2 lekarze, którzy sie nami opiekowali w szpitalu nic nie
      stwierdzili i puścili nas do domu z Paracetamolem............

      Smiechu warte, normalnie...
      Czy im tak szkoda kasy na lekarstwa...
      Moja koleżanka pojechała z dzieckiem do PL , ponieważ po tygodniu gorączki ( 40
      stopni) w końcu wykryto u niego zapalenie migdałków, a lekarze przepisywali mu
      ciągle Paracetamol......Teraz w PL odpoczywają, mały dostał antybiotyk i już
      następnego dnia było po chorobie, a w Uk dziecko sie męczyło 7 dni z
      gorączką....



      Ludzie tu to lepiej nie chorować............!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • jagienkaa Re: leczenie w Uk 25.05.06, 20:47
        wiesz ja nie jestem fanką NHS i unikam ich jak mogę. Natomiast wierzę
        lekarzowi, (a już tymbardziej kilku lekarzom) gdy dziecko osłucha i opuka i
        stwierdzi że nic nie jestsmile zapalenie migdałków też przechodził niedawno
        Dominik i dostał antybiotyk i paracetamol+ibuprofen i po kilku dniach przeszło.
        Gdy dzieci chodzą do szkoły i przedszkola to non stop łapią jakieś infekcje, i
        dawno się nauczyłam że kaszel przechodziwink a jak nie przez jakiś tydzień to
        wtedy z ciężkim sercem idę do GP.
        • violus73 Re: leczenie w Uk 25.05.06, 23:41
          to ze dziecko ma kaszel i zatkany nos nie oznacza ze ma zapalenie pluc. Jesli
          cos sie dzieje na plucach czy oskrzelach to to akurat jest dosc latwo wykrywalne
          i chyba nawet byle jaki lekarz by uslyszal jakies szmery. Czy naprawde
          antybiotyk musi byc dobry na wszystko? Ja mialam lekarzy juz w 3 przychodniach
          (przeprowadzki) i chyba szczescie jakies mam ze trafiam na lekarzy w porzadku i
          zawsze leczyli moje dzieci tak jak powinny byc leczone, zapalenie migdalkow tez
          przechodzilismy polaczone z pobytem w szpitalu niestety.
          W kazdym razie zycze zdrowka.
          • hanula Re: leczenie w Uk 26.05.06, 00:54
            Violus, masz zupełną rację. Kaszel i zatkany nos to typowe przeziębienie. W Polsce lekarze w takich wypadkach zazwyczaj przepisują zupełnie niepotrzebne lekarstwa, w najlepszym wypadku jakiś Rutinoscorbin czy inne placebo, w najgorszym antybiotyk, który przecież na przeziębienie nie działa. Wiele chorób trzeba po prostu przeczekać, bo nie ma na nie lekarstwa.
      • dorotus76 Re: leczenie w Uk 26.05.06, 07:38
        Dziewczyny mają rację.
        A zapalenie płuc bywa niestety również "niesłyszalne" (bez szmerów) przez
        pewien okres, także nie dziw się, że nic mocniejszego mu nie przepisali.
        Moja córeczka w Polsce też miała zapalenie płuc, ale bez szmerów i podobna
        historia, nie dostała antybiotyku (dopiero po pewnym czasie). Po prostu jeśli
        nie widzą potrzeby - nie przepisują.
        Także nie myśl,że w Polsce byłoby inaczej smile

        pozdrófka
      • kingaolsz Re: leczenie w Uk 26.05.06, 21:22
        ostry mokry kaszel , nie przechodzący od ponad 3 dni,
        > zatkany nos....
        > Tej samej nocy pojechalismy z dzieckiem do szpitala, ponieważ dusiło się,
        > kaszel był tak uporczywy, że dziecko nie mogło złapać oddechu, chciało
        > wymiotować ale nie mogło....


        moj 4 miesieczniak tez tak mial niedawno i samo przeszlo ( tez bylam u GP i
        tez proponowala paracetamol) , takze bardzo bylam zadowolona, ze nie musial
        brac antybiotyku ani innych lekow ( dodam tylko, ze tez nie jestem fanka NHS).

        Kinga
      • mamumilu Re: leczenie w Uk 31.05.06, 21:59
        no tak a propos różnicy w leczniu - popatrzcie na posty poleczki " jestem
        załamana" na bratnim forum mam Polek z uk - moja córka tez narzekała na bóle w
        nóżkach i raczkach - długo podejrzewałam że to wzrostowe i nic nie mowiłam
        lekarce, bo ona na nic nigdy nie chorowała wieć reumatyzm wykluczałam. Ale ww
        tym roku dla swiętgo mojego i babci spokoju ( jak byłam dzieckiem miałam bardzo
        cieżki reumatyzm i bałam sie czy ona nie ma sklonności) powiedziałam rodzinnej i
        od razu wysłała nas na badania. Całe szczęście są to jednak bóle wzrostowe.
        Dzisiaj byłam znów z córką i wspomniałam że od jakiegoś czasu narzeka na ból w
        mostku - i z miejsca dostałam skierowanie na EKG, z 5 min. badanie i diagnoza.
        Myślę, że chyba mam akurat szczeście do dobrego lekarza wiec moze i w UK tez
        dobrze trafię.
        • mama5plus Re: leczenie w Uk 31.05.06, 22:28
          Ja oczywiscie moge sobie gdybac, ale tak na podstawie moich doswiadczen...
          tutaj wyniki badan wysylane sa bezposrednio do lekarza `kontaktowego` (czy to
          jest w danej chwili GP czy konkretny specjalista). Swoja droga bardziej mi to
          odpowiada niz np taki system jaki jest w Polsce. Wystarczy przejrzec chocby
          fora rozne gdzie matki z wynikami w reku wpadaja w panike, desperacko szukaja
          kogos kto im na szybko te wyniki zinterpretuje, wymieniaja sie adresami roznych
          stron internetowych z normamibadan i tym sie posilkuja.

          Wracajac do tematu...
          Dzwonia zwykle tylko gdy wynik jest zly.
          Szybkosc dzialania uzalezniona jest wlasnie (znowu z wlasnego doswiadczenia) od
          wyniku badania. Jesli na ten przyklad wynik badania moczu mojej corki byl zly,
          lekarka kontaktowala sie z nami telefonicznie, w recepcji byla recepta na
          antybiotyk do odbioru i szybko dostalismy termin usg i innych dodatkowych badan.
          Podobnie w paru innych przypadkach. Oczywiscie moge sie mylic, ale smiem
          twierdzic, ze gdyby wyniki badan synka poleczki byly zle (np ten paciorkowiec-
          choc w sumie nie wiem nawet czy zrobiono to badanie, ale znowu z wlasnych
          doswiadczen...gdy juz badaja to pod roznym kontem) to do tej pory skontaktowali
          by sie juz w tej sprawie i albo zlecili dodatkowe badania w miedzyczasie albo
          leczenie w trybie przyspieszonym.
          Nie chce sie madrzyc bo to sa tylko moje przypuszczenia ale mam nadzieje, ze
          sluszne.
    • szyszka11 Re: leczenie w Uk 26.05.06, 09:35
      Ja tez ostatnio zawiodlam sie na Gp.Maly mial zapalenie spojowek i straszny
      kaszel.Dostal krople i antybiotyk na te oczy.Po dwoch dniach od przerwania
      antybiotyku znowu to samo.Kaszel gorszy,w nocy nie spi.Poszlam wiec i dostal
      syrop na alergie bez zadnego osluchiwania,zagladania do gardla.Mysle
      sobie,poczekam kilka dni moze przejdzie.A tu coraz gorzej.Jak sobie
      pomyslalam,ze znowu mam tam isc...
      Zadzwonilam do slawnej Dr Kasi i opowiedzialam o objawach przez
      telefon,umowilysmy sie na popoludnie.Wprogu,gdy uslyszala jak maly
      kaszle,stwierdzila zapalenie krtani,a po badaniu poczatek oskrzeli.To wbrew
      pozorom jest niebezpieczne,bo kratan sie zaciska i mozna sie udusic.Dostal
      zastrzyk na rozluznienie miesni krtani,takie tabletki,antybiotyk,odpowiednik
      polskiej flegaminy.Juz w nocy byla poprawa,przespal pol,a tak to prawie nie
      spalismy.
      W ogole to zrobila na mnie bardzo dobre wrazenie,spedzila z Mackiem 1,5
      godziny,zeby troche sie oswoil i w ogole.Tak mi jakos lepiej wiedzac,ze moge na
      kogos tu liczyc w razie ciezkiego przypadku.
      Pozdrawiam .Alez sie rozpisalam???????????
    • mama5plus Re: leczenie w Uk 26.05.06, 09:51
      Moja koleżanka pojechała z dzieckiem do PL , ponieważ po tygodniu gorączki ( 40
      stopni) w końcu wykryto u niego zapalenie migdałków, a lekarze przepisywali mu
      ciągle Paracetamol......


      Wlasnie przeszlismy zapalenie migdalkow, bynajmniej nie w Polsce wink
      Maly mial goraczke przez 2 noce i spadek apetytu ale nic poza tym.
      W dzien bez problemu
      Poszlam do lekarza wlasciwie tylko dlatego, ze goraczka skakala i nie bylo
      innych objawow a mamy w rodzinie historie refluksu nerkowego (ktory
      zdiagnozowano u synka siostry niedawno) wiec nasz lekarz zalecil by miec oko na
      tego typu goraczki.
      I po konsultacji z NHS direct i doctors-on-call wink nastepnego dnia wybralam
      sie do przychodni. Prawie sie ucieszylam, gdy sie okazalo, ze to migdalki wink
      choc badanie moczu i tak mamy zrobic.
      Wolalabym jednak, w przeciwienstwie do Twojej kolezanki, by lekarz nie
      przepisywal od reki antybiotyk.
      Tylko pozniej dylemat mialam przez to wink
      Na szczescie maly wieczorem, zanim odebralismy lek, czul sie juz zdecydowanie
      lepiej wiec postanowilam poczekac. Obylo sie bez antybiotyku.
      Calpol go `wyleczyl` ;-P
      Zapalenie migdalkow moze byc wirusowe i w przypadku dzieci czesto tak bywa. W
      tej sytuacji antybiotyk moze tylko pogorszyc sprawe
      bo wybija dobre bakterie zostawiajac tym samym miejsce wirusowi,
      ktory pleni sie na potege i dopiero moze byc problem uncertain
      Nie mowiac juz o innych skutkach ubocznych. Pewnie, ze najlepiej by bylo
      zrobic w tej sytuacji wymaz z gardla albo rapid strep test,
      ktory daje wynik w 10 minut (w sumie nie wiem czemu go sie nie robi rutynowo)
      ale tez w takiej sytuacji gdy wiadomo, ze migdalki, warto poczekac troche i
      zobaczyc czy bedzie z gorki czy pod gorke i ew poraz drugi pojsc do lekarza
      jesli nie ma poprawy. Nasz drugi lekarz ma wlasnie takie podejscie i ja je
      zdecydowanie wole wink Choc i tak rzadko bywam.
    • myszka785 Re: leczenie w Uk 26.05.06, 22:53
      ja tam wielbicielką tutejszej służby zdrowia nie jestem, ale też nie
      narzekam... nawet bardziej jestem zadowolona niż z opieki w Polsce!!!
      a mokry kaszel to akurat chyba lepszy od suchego?...
      moje dziecię kilka razy miało kaszel i katar - zawsze przechodziło samo (choc
      czasem trwało nawet 2 tygodnie)... raz tylko dostałyśmy syrop i kropelki do
      nosa i pomogło w ciągu 2-3 dni
      nasz GP jest w porządku!!! smile))
    • witch.abroad Re: leczenie w Uk 27.05.06, 16:11
      Jak dwa lata temu moja cora zlapala jakas infekcje w Berlinie (wysoka goraczka,
      kaszel, katar etc)i udalo nam sie w koncu dostac do lekarza (tam to dopiero maja
      cyrk!!! obcokrajowiec - turysta nie moze isc normalnie do przychodni tylko na
      emergency do szpitala!!!), to tez bylismy zdziwieni. Lekarka zbadala dziecko,
      bardzo porzadnie zreszta, po czym orzekla, ze to infekcja wirusowa, goraczka to
      dobry objaw, bo oznacza ze organizm zwalcza zarazki, kaszel tez ok bo sie
      oczyszcza. Powiedziala, ze paracetamol ok ale powyzej 38 stopni, zadnych
      syropkow, tabletek,za to jak najwiecej pic... Normalnie szok, jak sobie
      porownalam z polskimi lekarzami, ktorzy na wszystko daja antybiotyk... Ale jak
      sie okazalo to wcale nie bylo takie zle rozwiazanie, Katarynka sie dosyc szybko
      "wyzbierala". Po prostu oni tam teraz doszli do wniosku, ze trzeba odbudowywac
      wrodzona odpornosc organizmu - co nas nie zabije to nas wzmocni.
      A antybiotykow nie lubie i staram sie unikac jak moge, zarowno w moim przypadku
      (murowana grzybica wszystkiego mimo lactovaginalu i lakcidu oslonowo) jak i w
      przypadku dzieci... W domu obok mam przyklad "polskiego leczenia" dziewczynka,
      od pierwszych miesiecy zycia leczona na kazdy katarek antybiotykami (fakt, ze ma
      matke, ktora sie wrecz domagala antybiotykow, jak mala smarkala jeden dzien...),
      w tej chwili ma lat 14, i jest prawie calkowicie pozbawiona odpornosci. teraz
      jest nieznacznie lepiej, pomalu odzyskuje odpornosc, ale przez kilka lat z rzedu
      miala non stop anginy, konczace sie pobytem w szpitalu i organizm nie reagujacy
      na zadne leki...Na szczescie takie popadanie w skrajnosci to mam nadzieje, juz
      rzadkosc.
      • mama5plus Re: leczenie w Uk 27.05.06, 16:24
        Lekarka zbadala dziecko,
        > bardzo porzadnie zreszta, po czym orzekla, ze to infekcja wirusowa, goraczka
        to
        > dobry objaw, bo oznacza ze organizm zwalcza zarazki, kaszel tez ok bo sie
        > oczyszcza. Powiedziala, ze paracetamol ok ale powyzej 38 stopni, zadnych
        > syropkow, tabletek,za to jak najwiecej pic.

        W calej rozciaglosci zgadzam sie z powyzszym smile

        A dla `rownowagi` wink taki np watek rodzimyconfused
        www.maluchy.pl/forum/viewtopic.php?t=33047
        • lucasa Re: leczenie w Uk 30.05.06, 12:03
          mama5plus napisała:

          > Lekarka zbadala dziecko,
          > > bardzo porzadnie zreszta, po czym orzekla, ze to infekcja wirusowa, gorac
          > zka
          > to
          > > dobry objaw, bo oznacza ze organizm zwalcza zarazki, kaszel tez ok bo sie
          > > oczyszcza. Powiedziala, ze paracetamol ok ale powyzej 38 stopni, zadnych
          > > syropkow, tabletek,za to jak najwiecej pic.
          >
          > W calej rozciaglosci zgadzam sie z powyzszym smile
          >
          > A dla `rownowagi` wink taki np watek rodzimyconfused
          > www.maluchy.pl/forum/viewtopic.php?t=33047

          Bogusiu, dla "rownowagi"???? straszny ten watek sad((

          ja znowu prawie z kazdym wiekszym kaszlem ide do lekarza (po kilkudniowej
          kuracji sokiem z cebuli). wiem, ze 9 na 10 razy to uslysze ze paracetamol
          wystarczy. ale raz zdarzylo sie, ze przy wizycie z innego powodu, pani GP
          doslyszala sie w kaszlu Roberta, ze jest "something in the chest". od tej pory
          nie wierze sobie, ze potrafie ocenic, czy to zwykly kaszel czy "something in
          the chest" ...
          A
          • mama5plus Re: leczenie w Uk 30.05.06, 14:21
            Agnieszko, ja moze ekstremalna jestem, ale wiesz co,
            raz Matt poszedl z Olive do naszej lekarki.
            Ona ogolnie dosc ostrozna jest jesli chodzi o podawanie antybiotykow plus zna
            nasze podejscie. No ale obadala ja (Olive narzekala na bol ucha wiec dlatego
            ich wyslalam), wyszlo jej, ze poczatki zapalenia ucha. Wiec antybiotyk...`bo
            moze sie cos wykluc`
            Ja ze swoich dociekan wiem swoje czyli, ze zapalenie ucha niekoniecznie trzeba
            antybiotykiem traktowac, a juz takie dopiero wykluwajace sie to w ogole. Jednak
            postepowanie jest postepowaniem i lekarze trzymaja sie mimo wszystko pewnych
            schematow. Uzasadnionych do pewnego stopnia, ale ja ich tak bezkrytycznie nie
            przyjmuje.
            Matt odebral po drodze antybiotyk, ale wstawilismy do lodowki i postanowilam
            poczekac troche i poobserwowac dziecko.
            Nastepnego dnia bylo lepiej i pozniej juz tylko z gorki.
            gdyby dziecko mialo nawracajace zapalenia uszu to tez inaczej (choc z drugiej
            strony myslalabym raczej o alergiach czy szorowala do osteopaty bo to tez moze
            byc przyczyna) ale jedno w zyciu i to wcale nie stwierdzone a takie `moze-
            moze`.... warto bylo poczekac
            Podobnie bylo z `something in the chest` gdy Matt ze soba poszedl wink
            Tez wrocil z antybiotykiem. Powszechnie wiadomo jednak, ze zapalenie oskrzeli
            nie zawsze jest bakteryjne. Tak naprawde, bakteryjne w ogromnej wiekszosci jest
            u palaczy wink Poniewaz palaczem nie jest, nikt w domu nie pali, w pracy tez nie
            i objawow tak naprawde zap. oskrzeli (jakie by nie bylo)tez nie mial to tylko
            wykrztusne olejki stosowalismy, inhalacje, duzo picia, lekka diete i pare
            innych roznosci i antybiotyk skonczyl w koszu big_grin
            Antybiotyk by tylko pogorszyl sprawe bo skoro to byl wirus jak sie okazalo,
            organizm by sie wyjalowil przy antybiotyku a wirusisko by zaszalalo co nieco.
            Zreszta nie czuje sie juz taka ekstremistka odkad uslyszalam opinie paru
            rozsadnych ogromnie polskich lekarek (na innym forum sa dwie takie), ktore
            wlasnie zap oskrzeli u swoich dzieci nie lecza antybiotykiem smile

            Ja wiem z wlasnego doswiadczenia, ze kazda choroba bliskich czy wlasna to
            jednak stres i odrobine loteria, ale wlasnie dlatego czasem ide do lekarza,
            odbieram ten antybiotyk i czekam by zobaczyc co sie dzieje.
            Ale to wtedy gdy jest np przed week-endem, samopoczucie dziecka paskudne a za
            bardzo nie wiem co sie dzieje i wole wczesniej do przychodni niz siedziec w
            weekend pare godzin w A&E np.
            Jesli mam mniej wiecej pojecie co sie dzieje i jest to zalozmy w srodku
            tygodnia to czekam, majac swiadomosc, ze do lekarza pojsc zdaze.

            Nie mowie, ze z zimna krwia bo zawsze sie stresuje, ale z drugiej strony wiem,
            ze gra warta swieczki smile

            Szczesliwie takie dylematy mam rzadko bo i chorob, odpukac, malo, ale, gdy sie
            przez 8 osob pomnozy to zawsze troche okazji do szarpania nerw sie znajdzie wink
            • lucasa Re: leczenie w Uk 30.05.06, 14:43
              mama5plus napisała:

              > Agnieszko, ja moze ekstremalna jestem, ale wiesz co,
              > raz Matt poszedl z Olive do naszej lekarki.
              > Ona ogolnie dosc ostrozna jest jesli chodzi o podawanie antybiotykow plus
              zna
              > nasze podejscie. No ale obadala ja (Olive narzekala na bol ucha wiec dlatego
              > ich wyslalam), wyszlo jej, ze poczatki zapalenia ucha. Wiec antybiotyk...`bo
              > moze sie cos wykluc`
              > Ja ze swoich dociekan wiem swoje czyli, ze zapalenie ucha niekoniecznie
              trzeba
              >
              > antybiotykiem traktowac, a juz takie dopiero wykluwajace sie to w ogole.
              Jednak
              >
              > postepowanie jest postepowaniem i lekarze trzymaja sie mimo wszystko pewnych
              > schematow. Uzasadnionych do pewnego stopnia, ale ja ich tak bezkrytycznie nie
              > przyjmuje.
              > Matt odebral po drodze antybiotyk, ale wstawilismy do lodowki i postanowilam
              > poczekac troche i poobserwowac dziecko.
              > Nastepnego dnia bylo lepiej i pozniej juz tylko z gorki.
              > gdyby dziecko mialo nawracajace zapalenia uszu to tez inaczej (choc z
              drugiej
              > strony myslalabym raczej o alergiach czy szorowala do osteopaty bo to tez
              moze
              > byc przyczyna) ale jedno w zyciu i to wcale nie stwierdzone a takie `moze-
              > moze`.... warto bylo poczekac
              > Podobnie bylo z `something in the chest` gdy Matt ze soba poszedl wink
              > Tez wrocil z antybiotykiem. Powszechnie wiadomo jednak, ze zapalenie
              oskrzeli
              > nie zawsze jest bakteryjne. Tak naprawde, bakteryjne w ogromnej wiekszosci
              jest
              >
              > u palaczy wink Poniewaz palaczem nie jest, nikt w domu nie pali, w pracy tez
              nie
              > i objawow tak naprawde zap. oskrzeli (jakie by nie bylo)tez nie mial to tylko
              > wykrztusne olejki stosowalismy, inhalacje, duzo picia, lekka diete i pare
              > innych roznosci i antybiotyk skonczyl w koszu big_grin
              > Antybiotyk by tylko pogorszyl sprawe bo skoro to byl wirus jak sie okazalo,
              > organizm by sie wyjalowil przy antybiotyku a wirusisko by zaszalalo co nieco.
              > Zreszta nie czuje sie juz taka ekstremistka odkad uslyszalam opinie paru
              > rozsadnych ogromnie polskich lekarek (na innym forum sa dwie takie), ktore
              > wlasnie zap oskrzeli u swoich dzieci nie lecza antybiotykiem smile
              >
              > Ja wiem z wlasnego doswiadczenia, ze kazda choroba bliskich czy wlasna to
              > jednak stres i odrobine loteria, ale wlasnie dlatego czasem ide do lekarza,
              > odbieram ten antybiotyk i czekam by zobaczyc co sie dzieje.
              > Ale to wtedy gdy jest np przed week-endem, samopoczucie dziecka paskudne a za
              > bardzo nie wiem co sie dzieje i wole wczesniej do przychodni niz siedziec w
              > weekend pare godzin w A&E np.
              > Jesli mam mniej wiecej pojecie co sie dzieje i jest to zalozmy w srodku
              > tygodnia to czekam, majac swiadomosc, ze do lekarza pojsc zdaze.
              >
              > Nie mowie, ze z zimna krwia bo zawsze sie stresuje, ale z drugiej strony
              wiem,
              >
              > ze gra warta swieczki smile
              >
              > Szczesliwie takie dylematy mam rzadko bo i chorob, odpukac, malo, ale, gdy
              sie
              > przez 8 osob pomnozy to zawsze troche okazji do szarpania nerw sie znajdzie wink
              >

              no to powiedz Bogusiu jak to jest, ze to co piszesz ma wiekszy sens niz to co
              mowi nasz obecny GP smile)) tongue_out.
              w ogole to malo mowi, albo w ogole. albo sie pyta ostatnio "what do you want me
              to do?"...taaaa...

              obysmy tylko wytrwali do czasu gdy nasza pani GP wroci...
              A
    • poleczka2 Re: leczenie w Uk 27.05.06, 21:13
      Mój syn od miesiąca ma bóle stawów, ledwo mógł chodzić, jest trochę lepiej ale
      nadal ma problemy z mobilnością, przewraca się często i jest osłabiony to już
      czekamy 2 tygodnie na wizytę u reumatologa w szpitalu i jeszcze poczekamy do 23
      czerwca!!! Pani w appointments powiedziała mi, że to i tak priorytetowo bo
      normalnie czeka się 13 tygodni więc nie mam co narzekać. Jak to jest
      paciorkowiec to może on uszkodzić serce ale moja lekarka jakoś wątpi w to więc
      nadal musimy czekać na wizytę.
      • kingaolsz Re: leczenie w Uk 27.05.06, 21:59
        Poleczko, dlaczego nadal nie zrobili badania krwi. Napewno mozna sprawdzic czy
        to jest zapalenie stawow od paciorkowca z prostegp badania krwi, bo takie
        wlasnie badanie mialam robione pare tygodni temu i zlecila je moja GP.
        Pojdz do GP i zarzadaj tego jednego badania, bo do tego nie jest Ci potrzebny
        reumatolog - z reszta jesli by to byl paciorkowiec to nic Ci po reumatologu.

        Zycze powodzenia i duuuuzo zdrowia dla synka

        Kinga
    • mart5000 Re: leczenie w Uk 30.05.06, 00:27
      Cześć
      My mamy 2 letnia córeczke i te same kłpopty z NHS generalnie paracetamoll,
      powrót nastepnego dnia itp, Teraz konsultujemy sie z lekzrzem w Polsce mamy
      apteczke z antybiotykami włacznie.
      A wpoważniejszych wypadkach po prostu wsiadamy w samolot.

      Pozdrawiam
      Marcin
      • dorotus76 Re: leczenie w Uk 30.05.06, 07:36
        mart5000 napisał:

        > Cześć
        > My mamy 2 letnia córeczke i te same kłpopty z NHS generalnie paracetamoll,
        > powrót nastepnego dnia itp, Teraz konsultujemy sie z lekzrzem w Polsce mamy
        > apteczke z antybiotykami włacznie.
        > A wpoważniejszych wypadkach po prostu wsiadamy w samolot.
        >
        > Pozdrawiam
        > Marcin


        nie, no znowu mi sie nie chce wierzyc jak to czytam...czy wiecej rodziców tak
        robi?
        a nie prosciej zmienic lekarza w anglii?

        pozdrófka
        • mama5plus Re: leczenie w Uk 30.05.06, 14:32
          > nie, no znowu mi sie nie chce wierzyc jak to czytam...czy wiecej rodziców tak
          > robi?

          Tak, ja mam wlasna apteczke z antybiotykami... w koszu big_grin
          A tak na serio, wlos mi sie jezy na mysl, ze mialabym podac dziecku antybiotyk
          bez badania lekarskiego i po konsultacji telefonicznej(??)

          Jednak chyba mnie to juz nie dziwi nawet.
          Zwazywszy na fakt, ze moja mama i jej lekarz do ktorego chodzi prywatnie, w
          ten sposob mnie `lecza` wink
          Np w ostatniej ciazy mialam takie rozne historie zoladkowe.
          MOj GP zrobil badanie w kierunku Helicobacter pylori czy jak mu tam.
          Leki nie wchodzily w rachube ze wzgledu na ciaze wlasnie, natomiast lekarz
          mojej mamy zdiagnozowal mnie na podstawie wywiadu z mama ;-P, przepisal lek na
          ktorym jak byk stoi, ze w ciazy nie mozna (nie mowiac juz o jego `stosownosci`)
          no i dostalam go poczta w trybie przyspieszonym wink 8-O
          Plus jeszcze kilka innych `do kompletu` i uzupelnienia apteczki wink
          • lucasa Re: leczenie w Uk 30.05.06, 14:44
            mama5plus napisała:

            > no i dostalam go poczta w trybie przyspieszonym wink 8-O
            > Plus jeszcze kilka innych `do kompletu` i uzupelnienia apteczki wink

            dobre smile
            A
      • hanula Re: leczenie w Uk 30.05.06, 11:12
        > My mamy 2 letnia córeczke i te same kłpopty z NHS generalnie paracetamoll,
        > powrót nastepnego dnia itp, Teraz konsultujemy sie z lekzrzem w Polsce mamy
        > apteczke z antybiotykami włacznie.

        Trochę mi ręce opadają, jak czytam coś takiego. I co, przy każdym przeziębieniu podajecie dziecku na własną rękę antybiotyki? Przypomina mi się list z majowego czy czerwcowego numeru "Dziecka": Mama - "Moje dziecko już pięć razy przechodziło leczenie antybiotykiem na zapalenie krtani, co robić?!" Lekarz - "To o pięć razy za dużo, zapalenia krtani nie leczy się antybiotykami". Ale weź to wytłumacz rodzicom. sad
        • mamumilu Re: leczenie w Uk 30.05.06, 22:51
          no nie da rady niektórym wytłumaczyc smile a o babciach to juz nie wspomnę -
          poniewaz moje dzieci nie brały antybiotyków ale w ciągu zimy mały złapał
          zapalenie ucha , które sie odnawiało i ciagle kaszlał - obie babcie zgodnie
          twierdzily, że trzeba go koniecznie przeleczyc antybiotykiem bo na pewno ma
          bakterie. Na pogotowiu jedna pani doktor tez stweirdziła, że jak to dziecko
          nigdy nie brało antybiotyku ? - to na pewno ma bakteriesmile Całe szczęście dla
          świetego pokoju chodziłam do naszej lekarki rodzinnej która zapisywał sobie czym
          leczę małego i śmiała się z babcinych rad, bo ona jako lekarz, który tez potrafi
          wypisywac antybiotyk, bo "coś się może rozwinąć i lepiej wziąc", w tym przypadku
          o "antybełtach" nawet nie myslała smile
          Ale dzieci koleżanki w swoich króciutkich zywotach przerobiły wszystkie mozliwe
          antybiotyki nawet te najcięższego kalibru - zawsze się zastanawiam - gdzie ci
          rodzice mają rozum i czy rozumieja to co czytają
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka