wanilia25 Re: leczenie w Uk 25.05.06, 20:02 bylismy wczoraj u naszej GP, ponieważ boję się że do naszego Kuby ( 2 latka) przyplątało się zapalenie płuc. Ta zbadała go, uszy, gardło, osłuchała dziecko i stwiedziła ze wszystko jest OK. Gdyby miał gorączkę to podałaby mu paracetamol ( niezawodne na wszystko lekarstwo !!!!!!!!!!!!!), ale skoro nie ma gorączki to nic mu nie przepisała. Objawy Kuby kiedy sie zgłaszałam z nim do lekarza były takie: ostry mokry kaszel , nie przechodzący od ponad 3 dni, zatkany nos.... Tej samej nocy pojechalismy z dzieckiem do szpitala, ponieważ dusiło się, kaszel był tak uporczywy, że dziecko nie mogło złapać oddechu, chciało wymiotować ale nie mogło.... Lekarz, a właściwie 2 lekarze, którzy sie nami opiekowali w szpitalu nic nie stwierdzili i puścili nas do domu z Paracetamolem............ Smiechu warte, normalnie... Czy im tak szkoda kasy na lekarstwa... Moja koleżanka pojechała z dzieckiem do PL , ponieważ po tygodniu gorączki ( 40 stopni) w końcu wykryto u niego zapalenie migdałków, a lekarze przepisywali mu ciągle Paracetamol......Teraz w PL odpoczywają, mały dostał antybiotyk i już następnego dnia było po chorobie, a w Uk dziecko sie męczyło 7 dni z gorączką.... Ludzie tu to lepiej nie chorować............!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
jagienkaa Re: leczenie w Uk 25.05.06, 20:47 wiesz ja nie jestem fanką NHS i unikam ich jak mogę. Natomiast wierzę lekarzowi, (a już tymbardziej kilku lekarzom) gdy dziecko osłucha i opuka i stwierdzi że nic nie jest zapalenie migdałków też przechodził niedawno Dominik i dostał antybiotyk i paracetamol+ibuprofen i po kilku dniach przeszło. Gdy dzieci chodzą do szkoły i przedszkola to non stop łapią jakieś infekcje, i dawno się nauczyłam że kaszel przechodzi a jak nie przez jakiś tydzień to wtedy z ciężkim sercem idę do GP. Odpowiedz Link Zgłoś
violus73 Re: leczenie w Uk 25.05.06, 23:41 to ze dziecko ma kaszel i zatkany nos nie oznacza ze ma zapalenie pluc. Jesli cos sie dzieje na plucach czy oskrzelach to to akurat jest dosc latwo wykrywalne i chyba nawet byle jaki lekarz by uslyszal jakies szmery. Czy naprawde antybiotyk musi byc dobry na wszystko? Ja mialam lekarzy juz w 3 przychodniach (przeprowadzki) i chyba szczescie jakies mam ze trafiam na lekarzy w porzadku i zawsze leczyli moje dzieci tak jak powinny byc leczone, zapalenie migdalkow tez przechodzilismy polaczone z pobytem w szpitalu niestety. W kazdym razie zycze zdrowka. Odpowiedz Link Zgłoś
hanula Re: leczenie w Uk 26.05.06, 00:54 Violus, masz zupełną rację. Kaszel i zatkany nos to typowe przeziębienie. W Polsce lekarze w takich wypadkach zazwyczaj przepisują zupełnie niepotrzebne lekarstwa, w najlepszym wypadku jakiś Rutinoscorbin czy inne placebo, w najgorszym antybiotyk, który przecież na przeziębienie nie działa. Wiele chorób trzeba po prostu przeczekać, bo nie ma na nie lekarstwa. Odpowiedz Link Zgłoś
dorotus76 Re: leczenie w Uk 26.05.06, 07:38 Dziewczyny mają rację. A zapalenie płuc bywa niestety również "niesłyszalne" (bez szmerów) przez pewien okres, także nie dziw się, że nic mocniejszego mu nie przepisali. Moja córeczka w Polsce też miała zapalenie płuc, ale bez szmerów i podobna historia, nie dostała antybiotyku (dopiero po pewnym czasie). Po prostu jeśli nie widzą potrzeby - nie przepisują. Także nie myśl,że w Polsce byłoby inaczej pozdrófka Odpowiedz Link Zgłoś
kingaolsz Re: leczenie w Uk 26.05.06, 21:22 ostry mokry kaszel , nie przechodzący od ponad 3 dni, > zatkany nos.... > Tej samej nocy pojechalismy z dzieckiem do szpitala, ponieważ dusiło się, > kaszel był tak uporczywy, że dziecko nie mogło złapać oddechu, chciało > wymiotować ale nie mogło.... moj 4 miesieczniak tez tak mial niedawno i samo przeszlo ( tez bylam u GP i tez proponowala paracetamol) , takze bardzo bylam zadowolona, ze nie musial brac antybiotyku ani innych lekow ( dodam tylko, ze tez nie jestem fanka NHS). Kinga Odpowiedz Link Zgłoś
mamumilu Re: leczenie w Uk 31.05.06, 21:59 no tak a propos różnicy w leczniu - popatrzcie na posty poleczki " jestem załamana" na bratnim forum mam Polek z uk - moja córka tez narzekała na bóle w nóżkach i raczkach - długo podejrzewałam że to wzrostowe i nic nie mowiłam lekarce, bo ona na nic nigdy nie chorowała wieć reumatyzm wykluczałam. Ale ww tym roku dla swiętgo mojego i babci spokoju ( jak byłam dzieckiem miałam bardzo cieżki reumatyzm i bałam sie czy ona nie ma sklonności) powiedziałam rodzinnej i od razu wysłała nas na badania. Całe szczęście są to jednak bóle wzrostowe. Dzisiaj byłam znów z córką i wspomniałam że od jakiegoś czasu narzeka na ból w mostku - i z miejsca dostałam skierowanie na EKG, z 5 min. badanie i diagnoza. Myślę, że chyba mam akurat szczeście do dobrego lekarza wiec moze i w UK tez dobrze trafię. Odpowiedz Link Zgłoś
mama5plus Re: leczenie w Uk 31.05.06, 22:28 Ja oczywiscie moge sobie gdybac, ale tak na podstawie moich doswiadczen... tutaj wyniki badan wysylane sa bezposrednio do lekarza `kontaktowego` (czy to jest w danej chwili GP czy konkretny specjalista). Swoja droga bardziej mi to odpowiada niz np taki system jaki jest w Polsce. Wystarczy przejrzec chocby fora rozne gdzie matki z wynikami w reku wpadaja w panike, desperacko szukaja kogos kto im na szybko te wyniki zinterpretuje, wymieniaja sie adresami roznych stron internetowych z normamibadan i tym sie posilkuja. Wracajac do tematu... Dzwonia zwykle tylko gdy wynik jest zly. Szybkosc dzialania uzalezniona jest wlasnie (znowu z wlasnego doswiadczenia) od wyniku badania. Jesli na ten przyklad wynik badania moczu mojej corki byl zly, lekarka kontaktowala sie z nami telefonicznie, w recepcji byla recepta na antybiotyk do odbioru i szybko dostalismy termin usg i innych dodatkowych badan. Podobnie w paru innych przypadkach. Oczywiscie moge sie mylic, ale smiem twierdzic, ze gdyby wyniki badan synka poleczki byly zle (np ten paciorkowiec- choc w sumie nie wiem nawet czy zrobiono to badanie, ale znowu z wlasnych doswiadczen...gdy juz badaja to pod roznym kontem) to do tej pory skontaktowali by sie juz w tej sprawie i albo zlecili dodatkowe badania w miedzyczasie albo leczenie w trybie przyspieszonym. Nie chce sie madrzyc bo to sa tylko moje przypuszczenia ale mam nadzieje, ze sluszne. Odpowiedz Link Zgłoś
szyszka11 Re: leczenie w Uk 26.05.06, 09:35 Ja tez ostatnio zawiodlam sie na Gp.Maly mial zapalenie spojowek i straszny kaszel.Dostal krople i antybiotyk na te oczy.Po dwoch dniach od przerwania antybiotyku znowu to samo.Kaszel gorszy,w nocy nie spi.Poszlam wiec i dostal syrop na alergie bez zadnego osluchiwania,zagladania do gardla.Mysle sobie,poczekam kilka dni moze przejdzie.A tu coraz gorzej.Jak sobie pomyslalam,ze znowu mam tam isc... Zadzwonilam do slawnej Dr Kasi i opowiedzialam o objawach przez telefon,umowilysmy sie na popoludnie.Wprogu,gdy uslyszala jak maly kaszle,stwierdzila zapalenie krtani,a po badaniu poczatek oskrzeli.To wbrew pozorom jest niebezpieczne,bo kratan sie zaciska i mozna sie udusic.Dostal zastrzyk na rozluznienie miesni krtani,takie tabletki,antybiotyk,odpowiednik polskiej flegaminy.Juz w nocy byla poprawa,przespal pol,a tak to prawie nie spalismy. W ogole to zrobila na mnie bardzo dobre wrazenie,spedzila z Mackiem 1,5 godziny,zeby troche sie oswoil i w ogole.Tak mi jakos lepiej wiedzac,ze moge na kogos tu liczyc w razie ciezkiego przypadku. Pozdrawiam .Alez sie rozpisalam??????????? Odpowiedz Link Zgłoś
mama5plus Re: leczenie w Uk 26.05.06, 09:51 Moja koleżanka pojechała z dzieckiem do PL , ponieważ po tygodniu gorączki ( 40 stopni) w końcu wykryto u niego zapalenie migdałków, a lekarze przepisywali mu ciągle Paracetamol...... Wlasnie przeszlismy zapalenie migdalkow, bynajmniej nie w Polsce Maly mial goraczke przez 2 noce i spadek apetytu ale nic poza tym. W dzien bez problemu Poszlam do lekarza wlasciwie tylko dlatego, ze goraczka skakala i nie bylo innych objawow a mamy w rodzinie historie refluksu nerkowego (ktory zdiagnozowano u synka siostry niedawno) wiec nasz lekarz zalecil by miec oko na tego typu goraczki. I po konsultacji z NHS direct i doctors-on-call nastepnego dnia wybralam sie do przychodni. Prawie sie ucieszylam, gdy sie okazalo, ze to migdalki choc badanie moczu i tak mamy zrobic. Wolalabym jednak, w przeciwienstwie do Twojej kolezanki, by lekarz nie przepisywal od reki antybiotyk. Tylko pozniej dylemat mialam przez to Na szczescie maly wieczorem, zanim odebralismy lek, czul sie juz zdecydowanie lepiej wiec postanowilam poczekac. Obylo sie bez antybiotyku. Calpol go `wyleczyl` ;-P Zapalenie migdalkow moze byc wirusowe i w przypadku dzieci czesto tak bywa. W tej sytuacji antybiotyk moze tylko pogorszyc sprawe bo wybija dobre bakterie zostawiajac tym samym miejsce wirusowi, ktory pleni sie na potege i dopiero moze byc problem Nie mowiac juz o innych skutkach ubocznych. Pewnie, ze najlepiej by bylo zrobic w tej sytuacji wymaz z gardla albo rapid strep test, ktory daje wynik w 10 minut (w sumie nie wiem czemu go sie nie robi rutynowo) ale tez w takiej sytuacji gdy wiadomo, ze migdalki, warto poczekac troche i zobaczyc czy bedzie z gorki czy pod gorke i ew poraz drugi pojsc do lekarza jesli nie ma poprawy. Nasz drugi lekarz ma wlasnie takie podejscie i ja je zdecydowanie wole Choc i tak rzadko bywam. Odpowiedz Link Zgłoś
myszka785 Re: leczenie w Uk 26.05.06, 22:53 ja tam wielbicielką tutejszej służby zdrowia nie jestem, ale też nie narzekam... nawet bardziej jestem zadowolona niż z opieki w Polsce!!! a mokry kaszel to akurat chyba lepszy od suchego?... moje dziecię kilka razy miało kaszel i katar - zawsze przechodziło samo (choc czasem trwało nawet 2 tygodnie)... raz tylko dostałyśmy syrop i kropelki do nosa i pomogło w ciągu 2-3 dni nasz GP jest w porządku!!! )) Odpowiedz Link Zgłoś
witch.abroad Re: leczenie w Uk 27.05.06, 16:11 Jak dwa lata temu moja cora zlapala jakas infekcje w Berlinie (wysoka goraczka, kaszel, katar etc)i udalo nam sie w koncu dostac do lekarza (tam to dopiero maja cyrk!!! obcokrajowiec - turysta nie moze isc normalnie do przychodni tylko na emergency do szpitala!!!), to tez bylismy zdziwieni. Lekarka zbadala dziecko, bardzo porzadnie zreszta, po czym orzekla, ze to infekcja wirusowa, goraczka to dobry objaw, bo oznacza ze organizm zwalcza zarazki, kaszel tez ok bo sie oczyszcza. Powiedziala, ze paracetamol ok ale powyzej 38 stopni, zadnych syropkow, tabletek,za to jak najwiecej pic... Normalnie szok, jak sobie porownalam z polskimi lekarzami, ktorzy na wszystko daja antybiotyk... Ale jak sie okazalo to wcale nie bylo takie zle rozwiazanie, Katarynka sie dosyc szybko "wyzbierala". Po prostu oni tam teraz doszli do wniosku, ze trzeba odbudowywac wrodzona odpornosc organizmu - co nas nie zabije to nas wzmocni. A antybiotykow nie lubie i staram sie unikac jak moge, zarowno w moim przypadku (murowana grzybica wszystkiego mimo lactovaginalu i lakcidu oslonowo) jak i w przypadku dzieci... W domu obok mam przyklad "polskiego leczenia" dziewczynka, od pierwszych miesiecy zycia leczona na kazdy katarek antybiotykami (fakt, ze ma matke, ktora sie wrecz domagala antybiotykow, jak mala smarkala jeden dzien...), w tej chwili ma lat 14, i jest prawie calkowicie pozbawiona odpornosci. teraz jest nieznacznie lepiej, pomalu odzyskuje odpornosc, ale przez kilka lat z rzedu miala non stop anginy, konczace sie pobytem w szpitalu i organizm nie reagujacy na zadne leki...Na szczescie takie popadanie w skrajnosci to mam nadzieje, juz rzadkosc. Odpowiedz Link Zgłoś
mama5plus Re: leczenie w Uk 27.05.06, 16:24 Lekarka zbadala dziecko, > bardzo porzadnie zreszta, po czym orzekla, ze to infekcja wirusowa, goraczka to > dobry objaw, bo oznacza ze organizm zwalcza zarazki, kaszel tez ok bo sie > oczyszcza. Powiedziala, ze paracetamol ok ale powyzej 38 stopni, zadnych > syropkow, tabletek,za to jak najwiecej pic. W calej rozciaglosci zgadzam sie z powyzszym A dla `rownowagi` taki np watek rodzimy www.maluchy.pl/forum/viewtopic.php?t=33047 Odpowiedz Link Zgłoś
lucasa Re: leczenie w Uk 30.05.06, 12:03 mama5plus napisała: > Lekarka zbadala dziecko, > > bardzo porzadnie zreszta, po czym orzekla, ze to infekcja wirusowa, gorac > zka > to > > dobry objaw, bo oznacza ze organizm zwalcza zarazki, kaszel tez ok bo sie > > oczyszcza. Powiedziala, ze paracetamol ok ale powyzej 38 stopni, zadnych > > syropkow, tabletek,za to jak najwiecej pic. > > W calej rozciaglosci zgadzam sie z powyzszym > > A dla `rownowagi` taki np watek rodzimy > www.maluchy.pl/forum/viewtopic.php?t=33047 Bogusiu, dla "rownowagi"???? straszny ten watek (( ja znowu prawie z kazdym wiekszym kaszlem ide do lekarza (po kilkudniowej kuracji sokiem z cebuli). wiem, ze 9 na 10 razy to uslysze ze paracetamol wystarczy. ale raz zdarzylo sie, ze przy wizycie z innego powodu, pani GP doslyszala sie w kaszlu Roberta, ze jest "something in the chest". od tej pory nie wierze sobie, ze potrafie ocenic, czy to zwykly kaszel czy "something in the chest" ... A Odpowiedz Link Zgłoś
mama5plus Re: leczenie w Uk 30.05.06, 14:21 Agnieszko, ja moze ekstremalna jestem, ale wiesz co, raz Matt poszedl z Olive do naszej lekarki. Ona ogolnie dosc ostrozna jest jesli chodzi o podawanie antybiotykow plus zna nasze podejscie. No ale obadala ja (Olive narzekala na bol ucha wiec dlatego ich wyslalam), wyszlo jej, ze poczatki zapalenia ucha. Wiec antybiotyk...`bo moze sie cos wykluc` Ja ze swoich dociekan wiem swoje czyli, ze zapalenie ucha niekoniecznie trzeba antybiotykiem traktowac, a juz takie dopiero wykluwajace sie to w ogole. Jednak postepowanie jest postepowaniem i lekarze trzymaja sie mimo wszystko pewnych schematow. Uzasadnionych do pewnego stopnia, ale ja ich tak bezkrytycznie nie przyjmuje. Matt odebral po drodze antybiotyk, ale wstawilismy do lodowki i postanowilam poczekac troche i poobserwowac dziecko. Nastepnego dnia bylo lepiej i pozniej juz tylko z gorki. gdyby dziecko mialo nawracajace zapalenia uszu to tez inaczej (choc z drugiej strony myslalabym raczej o alergiach czy szorowala do osteopaty bo to tez moze byc przyczyna) ale jedno w zyciu i to wcale nie stwierdzone a takie `moze- moze`.... warto bylo poczekac Podobnie bylo z `something in the chest` gdy Matt ze soba poszedl Tez wrocil z antybiotykiem. Powszechnie wiadomo jednak, ze zapalenie oskrzeli nie zawsze jest bakteryjne. Tak naprawde, bakteryjne w ogromnej wiekszosci jest u palaczy Poniewaz palaczem nie jest, nikt w domu nie pali, w pracy tez nie i objawow tak naprawde zap. oskrzeli (jakie by nie bylo)tez nie mial to tylko wykrztusne olejki stosowalismy, inhalacje, duzo picia, lekka diete i pare innych roznosci i antybiotyk skonczyl w koszu Antybiotyk by tylko pogorszyl sprawe bo skoro to byl wirus jak sie okazalo, organizm by sie wyjalowil przy antybiotyku a wirusisko by zaszalalo co nieco. Zreszta nie czuje sie juz taka ekstremistka odkad uslyszalam opinie paru rozsadnych ogromnie polskich lekarek (na innym forum sa dwie takie), ktore wlasnie zap oskrzeli u swoich dzieci nie lecza antybiotykiem Ja wiem z wlasnego doswiadczenia, ze kazda choroba bliskich czy wlasna to jednak stres i odrobine loteria, ale wlasnie dlatego czasem ide do lekarza, odbieram ten antybiotyk i czekam by zobaczyc co sie dzieje. Ale to wtedy gdy jest np przed week-endem, samopoczucie dziecka paskudne a za bardzo nie wiem co sie dzieje i wole wczesniej do przychodni niz siedziec w weekend pare godzin w A&E np. Jesli mam mniej wiecej pojecie co sie dzieje i jest to zalozmy w srodku tygodnia to czekam, majac swiadomosc, ze do lekarza pojsc zdaze. Nie mowie, ze z zimna krwia bo zawsze sie stresuje, ale z drugiej strony wiem, ze gra warta swieczki Szczesliwie takie dylematy mam rzadko bo i chorob, odpukac, malo, ale, gdy sie przez 8 osob pomnozy to zawsze troche okazji do szarpania nerw sie znajdzie Odpowiedz Link Zgłoś
lucasa Re: leczenie w Uk 30.05.06, 14:43 mama5plus napisała: > Agnieszko, ja moze ekstremalna jestem, ale wiesz co, > raz Matt poszedl z Olive do naszej lekarki. > Ona ogolnie dosc ostrozna jest jesli chodzi o podawanie antybiotykow plus zna > nasze podejscie. No ale obadala ja (Olive narzekala na bol ucha wiec dlatego > ich wyslalam), wyszlo jej, ze poczatki zapalenia ucha. Wiec antybiotyk...`bo > moze sie cos wykluc` > Ja ze swoich dociekan wiem swoje czyli, ze zapalenie ucha niekoniecznie trzeba > > antybiotykiem traktowac, a juz takie dopiero wykluwajace sie to w ogole. Jednak > > postepowanie jest postepowaniem i lekarze trzymaja sie mimo wszystko pewnych > schematow. Uzasadnionych do pewnego stopnia, ale ja ich tak bezkrytycznie nie > przyjmuje. > Matt odebral po drodze antybiotyk, ale wstawilismy do lodowki i postanowilam > poczekac troche i poobserwowac dziecko. > Nastepnego dnia bylo lepiej i pozniej juz tylko z gorki. > gdyby dziecko mialo nawracajace zapalenia uszu to tez inaczej (choc z drugiej > strony myslalabym raczej o alergiach czy szorowala do osteopaty bo to tez moze > byc przyczyna) ale jedno w zyciu i to wcale nie stwierdzone a takie `moze- > moze`.... warto bylo poczekac > Podobnie bylo z `something in the chest` gdy Matt ze soba poszedl > Tez wrocil z antybiotykiem. Powszechnie wiadomo jednak, ze zapalenie oskrzeli > nie zawsze jest bakteryjne. Tak naprawde, bakteryjne w ogromnej wiekszosci jest > > u palaczy Poniewaz palaczem nie jest, nikt w domu nie pali, w pracy tez nie > i objawow tak naprawde zap. oskrzeli (jakie by nie bylo)tez nie mial to tylko > wykrztusne olejki stosowalismy, inhalacje, duzo picia, lekka diete i pare > innych roznosci i antybiotyk skonczyl w koszu > Antybiotyk by tylko pogorszyl sprawe bo skoro to byl wirus jak sie okazalo, > organizm by sie wyjalowil przy antybiotyku a wirusisko by zaszalalo co nieco. > Zreszta nie czuje sie juz taka ekstremistka odkad uslyszalam opinie paru > rozsadnych ogromnie polskich lekarek (na innym forum sa dwie takie), ktore > wlasnie zap oskrzeli u swoich dzieci nie lecza antybiotykiem > > Ja wiem z wlasnego doswiadczenia, ze kazda choroba bliskich czy wlasna to > jednak stres i odrobine loteria, ale wlasnie dlatego czasem ide do lekarza, > odbieram ten antybiotyk i czekam by zobaczyc co sie dzieje. > Ale to wtedy gdy jest np przed week-endem, samopoczucie dziecka paskudne a za > bardzo nie wiem co sie dzieje i wole wczesniej do przychodni niz siedziec w > weekend pare godzin w A&E np. > Jesli mam mniej wiecej pojecie co sie dzieje i jest to zalozmy w srodku > tygodnia to czekam, majac swiadomosc, ze do lekarza pojsc zdaze. > > Nie mowie, ze z zimna krwia bo zawsze sie stresuje, ale z drugiej strony wiem, > > ze gra warta swieczki > > Szczesliwie takie dylematy mam rzadko bo i chorob, odpukac, malo, ale, gdy sie > przez 8 osob pomnozy to zawsze troche okazji do szarpania nerw sie znajdzie > no to powiedz Bogusiu jak to jest, ze to co piszesz ma wiekszy sens niz to co mowi nasz obecny GP )) . w ogole to malo mowi, albo w ogole. albo sie pyta ostatnio "what do you want me to do?"...taaaa... obysmy tylko wytrwali do czasu gdy nasza pani GP wroci... A Odpowiedz Link Zgłoś
poleczka2 Re: leczenie w Uk 27.05.06, 21:13 Mój syn od miesiąca ma bóle stawów, ledwo mógł chodzić, jest trochę lepiej ale nadal ma problemy z mobilnością, przewraca się często i jest osłabiony to już czekamy 2 tygodnie na wizytę u reumatologa w szpitalu i jeszcze poczekamy do 23 czerwca!!! Pani w appointments powiedziała mi, że to i tak priorytetowo bo normalnie czeka się 13 tygodni więc nie mam co narzekać. Jak to jest paciorkowiec to może on uszkodzić serce ale moja lekarka jakoś wątpi w to więc nadal musimy czekać na wizytę. Odpowiedz Link Zgłoś
kingaolsz Re: leczenie w Uk 27.05.06, 21:59 Poleczko, dlaczego nadal nie zrobili badania krwi. Napewno mozna sprawdzic czy to jest zapalenie stawow od paciorkowca z prostegp badania krwi, bo takie wlasnie badanie mialam robione pare tygodni temu i zlecila je moja GP. Pojdz do GP i zarzadaj tego jednego badania, bo do tego nie jest Ci potrzebny reumatolog - z reszta jesli by to byl paciorkowiec to nic Ci po reumatologu. Zycze powodzenia i duuuuzo zdrowia dla synka Kinga Odpowiedz Link Zgłoś
mart5000 Re: leczenie w Uk 30.05.06, 00:27 Cześć My mamy 2 letnia córeczke i te same kłpopty z NHS generalnie paracetamoll, powrót nastepnego dnia itp, Teraz konsultujemy sie z lekzrzem w Polsce mamy apteczke z antybiotykami włacznie. A wpoważniejszych wypadkach po prostu wsiadamy w samolot. Pozdrawiam Marcin Odpowiedz Link Zgłoś
dorotus76 Re: leczenie w Uk 30.05.06, 07:36 mart5000 napisał: > Cześć > My mamy 2 letnia córeczke i te same kłpopty z NHS generalnie paracetamoll, > powrót nastepnego dnia itp, Teraz konsultujemy sie z lekzrzem w Polsce mamy > apteczke z antybiotykami włacznie. > A wpoważniejszych wypadkach po prostu wsiadamy w samolot. > > Pozdrawiam > Marcin nie, no znowu mi sie nie chce wierzyc jak to czytam...czy wiecej rodziców tak robi? a nie prosciej zmienic lekarza w anglii? pozdrófka Odpowiedz Link Zgłoś
mama5plus Re: leczenie w Uk 30.05.06, 14:32 > nie, no znowu mi sie nie chce wierzyc jak to czytam...czy wiecej rodziców tak > robi? Tak, ja mam wlasna apteczke z antybiotykami... w koszu A tak na serio, wlos mi sie jezy na mysl, ze mialabym podac dziecku antybiotyk bez badania lekarskiego i po konsultacji telefonicznej(??) Jednak chyba mnie to juz nie dziwi nawet. Zwazywszy na fakt, ze moja mama i jej lekarz do ktorego chodzi prywatnie, w ten sposob mnie `lecza` Np w ostatniej ciazy mialam takie rozne historie zoladkowe. MOj GP zrobil badanie w kierunku Helicobacter pylori czy jak mu tam. Leki nie wchodzily w rachube ze wzgledu na ciaze wlasnie, natomiast lekarz mojej mamy zdiagnozowal mnie na podstawie wywiadu z mama ;-P, przepisal lek na ktorym jak byk stoi, ze w ciazy nie mozna (nie mowiac juz o jego `stosownosci`) no i dostalam go poczta w trybie przyspieszonym 8-O Plus jeszcze kilka innych `do kompletu` i uzupelnienia apteczki Odpowiedz Link Zgłoś
lucasa Re: leczenie w Uk 30.05.06, 14:44 mama5plus napisała: > no i dostalam go poczta w trybie przyspieszonym 8-O > Plus jeszcze kilka innych `do kompletu` i uzupelnienia apteczki dobre A Odpowiedz Link Zgłoś
hanula Re: leczenie w Uk 30.05.06, 11:12 > My mamy 2 letnia córeczke i te same kłpopty z NHS generalnie paracetamoll, > powrót nastepnego dnia itp, Teraz konsultujemy sie z lekzrzem w Polsce mamy > apteczke z antybiotykami włacznie. Trochę mi ręce opadają, jak czytam coś takiego. I co, przy każdym przeziębieniu podajecie dziecku na własną rękę antybiotyki? Przypomina mi się list z majowego czy czerwcowego numeru "Dziecka": Mama - "Moje dziecko już pięć razy przechodziło leczenie antybiotykiem na zapalenie krtani, co robić?!" Lekarz - "To o pięć razy za dużo, zapalenia krtani nie leczy się antybiotykami". Ale weź to wytłumacz rodzicom. Odpowiedz Link Zgłoś
mamumilu Re: leczenie w Uk 30.05.06, 22:51 no nie da rady niektórym wytłumaczyc a o babciach to juz nie wspomnę - poniewaz moje dzieci nie brały antybiotyków ale w ciągu zimy mały złapał zapalenie ucha , które sie odnawiało i ciagle kaszlał - obie babcie zgodnie twierdzily, że trzeba go koniecznie przeleczyc antybiotykiem bo na pewno ma bakterie. Na pogotowiu jedna pani doktor tez stweirdziła, że jak to dziecko nigdy nie brało antybiotyku ? - to na pewno ma bakterie Całe szczęście dla świetego pokoju chodziłam do naszej lekarki rodzinnej która zapisywał sobie czym leczę małego i śmiała się z babcinych rad, bo ona jako lekarz, który tez potrafi wypisywac antybiotyk, bo "coś się może rozwinąć i lepiej wziąc", w tym przypadku o "antybełtach" nawet nie myslała Ale dzieci koleżanki w swoich króciutkich zywotach przerobiły wszystkie mozliwe antybiotyki nawet te najcięższego kalibru - zawsze się zastanawiam - gdzie ci rodzice mają rozum i czy rozumieja to co czytają Odpowiedz Link Zgłoś