flipflap
04.07.06, 04:49
Bardzo ciekawy i realny opis zciagniety z aforum Wielka Brytania i Irlandia
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=720&w=44516282&a=44604322
Zstąpienie Polaków z nieba.
W krótkich słowach podsumuję ci podłoże konfliktu
Emigranci-Krapole:
- polscy emigranci mieszkający na Zachodzie od 15-30 lat, dobrze zintegrowani,
mający tam normalną prace, normalne życie, rodziny, obywatelstwo krajów
zamieszkania etc., i na ogół z doświadczenia dobrze wiedzący o czym piszą,
zaczęli tu pisać w jak najlepszych intencjach, próbując pomóc najnowszej
generacji wyjeżdżającej na Zachód w uniknięciu niektórych błędow, które swego
czasu popełnili sami i z konsekwencjami których zapoznali się na własnej skórze;
- emigranci czynią to w sposób raczej bezpośredni - jak ktoś sobie poradził z
osiedleniem na Zachodzie, to jest to zazwyczaj gość konkretny, bezpretensjonalny
i mocno osadzony w rzeczywistości, więc opisuje życie takie, jakie jest, a nie
takie, jakie zdaniem PT Rodaków z Kraju powinno być;
- nowa generacja wyjeżdżających z Polski to nie są jeszcze na razie emigranci; w
tej chwili, to są ciągle jeszcze gastarbeiterzy i pracownicy sezonowi, trochę tu
i trochę tam; ale wielu z nich, już niedługo, zostanie emigrantami i naszymi
przyjaciółmi, przebywszy podobną do naszej szkołę życia;
- młodzi Polacy, zwłaszcza ci wykształceni, wyjeżdżający dziś na Zachód, w
znacznej części nie wrócą do Polski, zostaną emigrantami przede wszystkim z
powodu logicznej reakcji jednostek na klasycznie polską, programową wredność
Rzeczypospolitej wobec własnych obywateli, a specjalnie wobec osób usiłujących
się wyzwolić z kurczowego uścisku państwa (podwójne opodatkowanie, trudność
załatwienia czegokolwiek w konsulatach, bezinteresowna upierdliwość polskich
urzędników, męcząca atmosfera ogólnopaństwowego bezhołowia, w której państwo nic
nie wie, ale za to wszystko może, a nikt nie zna dnia ani godziny).
- normalne, zachodnie państwo dba o to, by swemu obywatelowi bez potrzeby
d.u.p.y nie zawracać, bo jak obywatel lata po urzędach, to nie pracuje; jak nie
pracuje, to mniej zarabia i mniej podatku płaci, na czym traci skarb państwa.
Polska dba przede wszystkim o to, by żaden jej obywatel nie zapomniał w żadnym
urzędzie, czyje górą i kto tu rządzi, a straty pieprzy w długi bambus. Młodzi
Polacy nie są ślepi ani głusi, i nie zabiera im długo zorientowanie się za
granicą, jaki model państwa i stosunków państwo-obywatel wolą: - ten z
dojrzałych demokracji parlamentarnych, gdzie urzędnik państwowy to "public
servant", czyli sługa publiczny, czy ten z Dzikich Pól, gdzie maniera urzędników
wywodzi się w prostej linii od czynowników z nahajem i naganem.
- krótko po naszym przybyciu na forum, zaczęła tryskać w naszą stronę fontanna
frustracji i inwektyw pompowanych przez PT Rodaków z Kraju, którzy tradycyjnie
wiedzą wszystko najlepiej, w tym również, w jaki sposób należy sie osiedlać na
Zachodzie, by od zaraz żyć kolorowo i na poziomie, czyli przynajmniej tak, jak
Bill Gates; jakiekolwiek rady PT Rodacy z Kraju, czyli krapole (KRAjowi POLacy)
przyjmują jako tyleż zbędne, co nieproszone pouczanie przez godnych pożałowania
frajerów; nie przeszkadza im przy tym, że te rady są nie wcale dla nich,
pozostających w kraju, tylko dla nowo wyjeżdżających;
- emigranci nie dali sobie wrzucać, i zaczęli udowadniać krajowym, że jak się
nie wie o czym się mówi, to lepiej nic nie mowić; dyskusja z krapolami jest o
tyle trudna, że o ile dyskusja wg modelu zachodniego służy do dojścia do
kompromisu miedzy dyskutującymi, o tyle dyskusja 'alla polacca' to monologi
wygłaszane tonem nie znoszącym sprzeciwu, mające przymusić oponenta do
bezwarunkowej kapitulacji i samokrytyki;
- zdenerwowani, że ktoś śmie kwestionować ich bzdety, krajowi zdwoili wtedy
tempo pompowania ekskrementu według klasycznych zasad czarnej propagandy na polu
rżnięcia głupa i tzw. "wpierania dziecka w brzuch", czyli generacji zarzutów
tyleż obelżywych co absurdalnych.
Zdaniem PT Rodaków z Kraju, mnie jest na emigracji tak źle, że już wytrzymać nie
mogę, i nic dziwnego, ponieważ ich zdaniem zajmuję się od 20 lat, na zmianę,
myciem żydowskich kibli i zrywaniem azbestu. Kraj mój podobno chwiejnie
balansuje nad przepaścią i nie umywa się do nadwiślańskiej oazy dobra i piękna.
Co prawda żadna statystyka tego nie potwierdza, ale to rodakom nie szkodzi, oni
wiedzą lepiej: - to jest statystyka niepolska, a zatem niedobra, fałszywa i
przekupna. Nikomu naturalnie nie przeszkadza, że mnie samemu zupełnie nic o tym
wszystkim nie wiadomo, ponieważ wszystkowiedzący PT Rodacy z Kraju-Raju na
wszystkich krajach świata naturalnie znają się daleko lepiej niż ich mieszkańcy.
- już sam wybór argumentów pozwala zauważyć, że czcigodni interlokutorzy nasi,
nadający z wnętrza obszernej macicy Macierzy, w d.u.p.i.e byli i g.ó.w.n.o
widzieli, jak się to ładnie po polsku mówi wśród ludu.
Stereotyp Greenpointu i Jackowa, jako jedynej możliwej Polonii, został
wykreowany w Polsce przez frustrata-nieudacznika, który chciał zrobić w Ameryce
kasę, tylko jakoś nikt tam mu nie chciał tej kasy wpłacać (Redliński -
"Szczuropolacy"). Redliński wrócił do Ojczyzny, kiedy koledzy w USA uratowali go
w ostatniej chwili przez zapiciem się na śmierć, wsadzając go do samolotu do
Polski.
W kraju, stereotyp Polonii pióra p. Redlińskiego jest w powszechnym obiegu i
funkcjonuje jako straszak przed emigracją i emigrantami. Kochają ten stereotyp
zwłaszcza krajowi nieudacznicy, którzy nic sami dla siebie nie zrobią, natomiast
usiadłszy wygodnie czekają, aż państwo będzie im dawać. Z życiem przytłaczającej
większości Polaków na Zachodzie alkoholowe majaczenia p. Redlińskiego mają
niewiele wspólnego. Kto tyle wie o emigracji, co u Redlińskiego wyczytał, ten
sam się kompromituje, próbując o tym perorować.
Cały spór "Emigranci kontra Krapole" jest o tyle bezsensowny, że krapole ani go
nie wygrają, ani nie mają żadnej szansy na taka wygraną, bo ich punkt widzenia
opiera się na wydumanej wizji nieistniejącego świata.
My z czasem odejdziemy z tego forum, znużeni wulgarnością tambylców i znalazłszy
sobie inne rozrywki. Dalej będziemy żyć tak samo jak przedtem, tam, gdzie żyjemy
z powodzeniem już od wielu lat. Różnica przed i po tym interesującym
doświadczeniu socjologicznym bedzie tylko taka, że wszystkich krajowych
suplikantów o pomoc, poparcie, mieszkanie, bilety, posady, stypendia, lobbying
o zniesienie wiz etc. będziemy po prostu konsekwentnie pędzić won, bez wdawania
się w żadne indywidualne szczegóły.
Frustraci krajowi natomiast dalej będą się dusić we własnym sosie i zasuwać od
świtu do nocy za 900 złotych miesięcznie, przekonani, że choć im bieda, to za
to są szlachetniejsi, bo posiedli tajemną, mistyczną polską wiedzę o
wszechświecie, która ich czyni lepszymi i mądrzejszymi. Od wszystkich.
Ja rozumiem, że jak kogoś napompowano od przedszkola przekonaniem o własnej
wyjątkowości, - opoka, przedmurze, husaria pod Wiedniem, Szwedzi pod
Częstochową, trzech wieszczów, Chrystus Narodów, Sienkiewicz, Trylogia, zaslugi,
krzywda, zdrada aliantów etc. - to wtedy wyjątkowo przykre jest zbudzić się z
ręką zanurzoną po łokieć w nocniku, kiedy się okazuje, że całej tej wyjątkowej
wyjątkowości nie starcza na trzy posiłki dziennie w żadnym kraju świata, a
specjalnie w Polsce, zaś w świecie nikt z zapartym tchem nie czeka na zstąpienie
z nieba Polaków do jego kraju.
Ale to już doprawdy nie jest wina emigrantów.
Una Paloma Londonera Blanca