Dodaj do ulubionych

Prawo do widzen wnuka

19.07.06, 22:06
Mam pytanie moze ktos bedzie sie orientowal i mogł nam podpowiedziec.Pytanie
moje jest nastepujace- otóz: czy dziadkowie maja prawo do widzen i nie tylko
widzen swojego wnuka. Dodam ze matka dziecka utrudnia nam juz 2 lata widzen z
Kubusiem. Nie mamy zadnego z nim kontaktu. Nr telefonu komórkowego zmienila
na nowy, telefon domowy wyłaczyla - podobno zrezygnowała z niego a gdy
przychodzimy do nich to tamta bacia zawsze mowi ze Kuby nie ma i matki jego
tez nie. Nie widzielismy dziecka juz 2 lata. Prezent od mikłaja z przed 2 lat
lezy schowany i czeka na niego. Nie widzimy go na Dzien Dziecka, urodziny i
inne uroczystosci. Dodam ze ojciec dziecka przebywa włanie w UK w celach
oczywiscie zarobkowych. Placi jej alimenty co m-c i to nawet wiecej niz
ustalil sad. Gdy on przyjedza do PL to oczywiscie równiez nie idzie sie
zobaczyc z Kuba - bo babka jego zawsze cos wymysli ze gdzies pojechal, a to
spi itp. Ojciec dziecka przyjezdza do PL bardzo rzadko wiec trudno cokolwiek
cos w tym wypadku zrobic - pytam czy my jako dziadkowie mamy jakies prawo do
tego dziecka??? Bardzo was prosze o rade.
Dodam ze sytuacja ta dzieje sie w PL
Obserwuj wątek
    • ma.pi Re: Prawo do widzen wnuka 19.07.06, 22:31
      To chyba watek na inne forum. ;o)
      Ale z tego co sie orientuje to dziadkowie tez moga wystapic do sadu o
      wyznaczenie wizyt u wnuka.
      Najlepiej porozmawiajcie z jakims prawnikiem. Sama porada od czego zaczac nie
      powinna zbyt duzo kosztowac.

      Pozdr.
    • teddy_bear Re: Prawo do widzen wnuka 19.07.06, 22:41
      nie ma takich uregulowan prawnych
      natomiast dziadkowie moga wystapic do sadu z roszczeniem o ustalenie kontaktow
      z wnukami JESLI lezy to w interesie dziecka .
      ------
      oczywiscie utrudnianie spotkan ojca z dzieckiem jest naganne ale jesli nie
      widujecie dziecka od dwoch lat to nasuwa sie pytanie ile pozytku a ile szkody
      wniesie spotkanie dziadkow z wnukiem.czy nie jest to tylko zaspokojenie jednej
      strony ? Dziecko patrzyloby na was jak na sw. Mikolaja
      ----
      moje dziecko nie widuje dziadkow ze strony ojca bo nie widze takiej potrzeby.
      nie widze sensu w ''pokazywaniu'' dziecka ludziom z ktorymi mnie nie tylko nic
      nie laczylo w przeszlosci ale i nie wiaze z nimi zadnej przyszlosci.spotkania z
      ludzmi z ktorymi dziecko nie ma zadnego kontaktu uczuciowego to jak pokazywanie
      malpy w zoo .
      oczywiscie jesli dziadkowie mieliby ochote porozmawiac z dzieckiem zobaczyc je
      kiedy tylko osiagnie wiek w ktorym sprawy rozwodow , bylych mezow ,
      biologicznych ojcow beda dla niego zrozumiale nie widze zadnych przeszkod.
      takie jest moje zdanie
      • agxa1 Re: Prawo do widzen wnuka 19.07.06, 23:16
        a nie wzieliscie pod uwage faktu ze z jakiegos powodu matka nie chce sie z wami
        widziec i nie chce aby dziecko tez widywalo was?...wina nigdy nie jest po
        jednej stronie
      • bluejanet Re: Prawo do widzen wnuka 20.07.06, 08:48
        moze ty nie masz potrzeby widywania, ale moze dziecko chcialoby wiedziec, jak
        wyglada dziadek i babcia, to jego dziadkowie - czy tego chcesz, czy nie

        moze kiedys dzicko bedzie mialo zal, ze nigdy nei poznalo dziadkow ... ze ktos
        pozbawil go tej mozliwosci
        • teddy_bear Re: Prawo do widzen wnuka 20.07.06, 09:42
          wiesz sytuacje sa rozne..
          oczywiscie nie jest pieknie kiedy odbiera sie nagle mozliwosc kontaktu dzieciom
          z dziadkami skoro przedtem widywali ich czesto i maja do niech nie tylko
          pozytywny stosunek ale i sa przywiazane.

          co innego kiedy ( jak u mnie ) dziecko mialo sporadyczny kontakt z
          dziadkami ,potem na ich wyrazne zyczenie zostalo zawiezione zeby je zobaczyli
          na kolejne zyczenie widzenia dziecka samo dziecko nie chcialo jechac , zaczelo
          plakac itd itd

          ja zaznaczam ze nie jestem przeciwko osobie ktora napisal post ja probuje
          naswietlic problem z dwoch stron..


      • bluejanet Re: Prawo do widzen wnuka 20.07.06, 11:53
        to juz ostatni grosik, ale zastanow sie, moze w przyszlosci byla synowa takze
        nie widziec potrzeby zebyscie widywali sie z wnukiem chocby sporadycznie i
        chocby nieczesto ... i co wtedy, nie bedzie ci ciezko?
        jesli dziadkowie potrafia wziac sie w garsc i nie "nastawiac" dziecka i mowic
        jaka to "brzydka i niedobra mama", bo odeszla od taty, to nie rozumiem tego
        utrudniania, to w koncu rodzina twojego dziecka - nie uwazaam tez, zeby od razu
        trzeba bylo spraszac dziadkow na weekendy, czy cos w tym stylu, te pare godzin
        w domu mozna przecierpiec (jesli sie matka boi puscic samo dziecko z dziadkami
        na lody, czy do Zoo, na spacer) co jakis czas,

        wiem co mowie - moja siostra jest chrzestna dziecka mojego wujka (wujek sie
        rozwiodl, dziecko mieszka z matka) - tez nie ma za czestego kontaktu, ale ma
        ten kontakt, o nia to juz nie tak bardzo chodzi, ale nasza babcia jezdzi tam i
        odwiedza wnuczke w jej domu (oczywiscie wczesniej uprzedza i sie pyta czy moze,
        czy nie maja innych planow aby), wczesniej jak bylo dobrze wujek mieszkal z
        zona gdzie indziej i to bylo naturalne, ze druga babcie/ze strony mamy/ znala
        lepiej, ale nie znaczy to ze ta mniej widziana babcie mozna skasowac, bo juz
        nic nie laczy, bylo minelo,
        tak sobie mozna powiedziec, ze wykresla sie byla rodzine, jak sie dzieci nie
        ma - wg mnie.
        to takze jest moja kuzynka (powie ktos, ze to juz nie rodzina) ale ciesze sie,
        ze moglabym ja zobaczyc bez wiekszego problemu jadac tam razem z babcia, zeby
        nikomu sie nie narzucac specjalnie) z grubsza wiem, co sie u niej dzieje, jak
        mniej wiecej wyglada,
        jesli sie nie daje mozliwosci to i tego kontaktu nie mozna nawiazac ... a
        straconego czasu nic nie wroci,
    • wanilia25 Re: Prawo do widzen wnuka 19.07.06, 23:46
      a moze warto byłoby taką mamę postraszyć sądem i odebraniem części alimentów;
      ojciec dziecka ma takie samo prawo widzenia się z dzieckiem co matka o ile np.
      nie siedział wcześniej, nie miał na swoim koncie żadnych rozbojów, przestępstw.
      Jezeli stara się być ojcem z prawdziwego zdarzenia, to dlaczego matka dziecka i
      dzaiadkowie utrudniają Państwu i ojcu dziecka widzenia ?
      Jeśeli któs ma za sobą nieudane małżeństwo to wcale nie znaczy ze jest złym
      ojcem, czy matką...
      Niech syn porozmawia z byłą żoną . A jeśli nic nie wskura pozostaje sąd, może
      to matce powinni ograniczyć prawa rodzicielskie ????
      • teddy_bear Re: Prawo do widzen wnuka 20.07.06, 00:07
        Wanilia - postraszyc zabraniem czesci alimentow ?
        pieniadze sa dziecka a nie dla matki , chcesz odbierac dziecku pieniadze
        • uk2005 Re: Prawo do widzen wnuka 20.07.06, 11:21
          Do "ma.pi"
          Wiem ze ten post moze byłby bardziej stosowny na innym forum i nawet takowe
          znalazłam ale niestwety ruch na tamtym forum nie jest tak duzy jak np na tym.
          Pomyslalam ze moze ktos znalazł sie w podobnej sytuacji lub tez wie cos na ten
          temat i moglby mi cokolwiek podpowiedziec.

          Do "teddy bear"

          "oczywiscie utrudnianie spotkan ojca z dzieckiem jest naganne ale jesli nie
          widujecie dziecka od dwoch lat to nasuwa sie pytanie ile pozytku a ile szkody
          wniesie spotkanie dziadkow z wnukiem.czy nie jest to tylko zaspokojenie jednej
          strony ? Dziecko patrzyloby na was jak na sw. Mikolaja"

          Dziecko w tej chwili idzie do pierwszej klasy podstawowej - czyli ma juz 7 lat.
          Przez 5 lat utrzymywalismy stosunki z nim bardzo dobre. Z matka Kuby równiez.
          Kuba bardzo lubił nas odwiedzac i wrecz nawet powiem z płaczem zawsze od nas
          odchodził. Matka dziecka niekiedy z szyi mojej musiala mi go zabierac z wielkim
          płaczem bo dziecko nie chciało isc od nas do domu. Takze kontakt był wspaniały.
          Nie jest to zaspokojenie jednej strony (naszej) bo my te dziecko naprawde mocno
          kochamy i chcemy uczestniczyc w jwego wychowaniu, jego zyciu. On napewno nie
          miałby nic przeciwko temu.

          " moje dziecko nie widuje dziadkow ze strony ojca bo nie widze takiej potrzeby.
          nie widze sensu w ''pokazywaniu'' dziecka ludziom z ktorymi mnie nie tylko nic
          nie laczylo w przeszlosci ale i nie wiaze z nimi zadnej przyszlosci.spotkania z
          ludzmi z ktorymi dziecko nie ma zadnego kontaktu uczuciowego to jak pokazywanie
          malpy w zoo .
          oczywiscie jesli dziadkowie mieliby ochote porozmawiac z dzieckiem zobaczyc je
          kiedy tylko osiagnie wiek w ktorym sprawy rozwodow , bylych mezow ,
          biologicznych ojcow beda dla niego zrozumiale nie widze zadnych przeszkod.
          takie jest moje zdanie"

          Oczywiscie kazdy moze miec swoje zdanie - chociaz z tego watku nie jestem w
          stanie teddy zrozumiec twojego myslenia. Nie uraz sie tylko bo nie chce zebys
          mnie zle zrozumiała. Ale matka Kuby najwidoczniej mysli podobnie do ciebie. To
          ze ty nie widzisz przyszłosci z rodzina ojca i samym ojcem czy tez nic nie
          łaczyło cie w przeszłosci - chociaz to chyba jest troche absurdalne bo chyba
          jednak cos was chociaz przez chwile łaczyło - nie oznacza ze dziecko nie ma
          drugich dziadków. Niewiem jak twoje dziecko jest nastawione do tamtych dziadkow
          ale jesli chodzi o nasza sytuacje to dziecko naprawde lubilo z nami przebywac.

          Ojciec dziecka i matka dziecka byli kiedys w zwiazku 6 letnim. Przez caly ten
          czas matka dziewczyny próbowała ich rozłaczyc - nie podobał jej sie ojciec
          dziecka. Gdy dziewczyna zaszła w ciaze to ojciec dziecka zareczył sie z nia i
          chcieli sie pobrac. Z niewiadomych wzgledów dziewczyna po 2 tyg oddała mu
          pierscionek i powiedziala ze nie wyjdzie za niego. Ze nie teraz ze moze po
          urodzeniu dziecka o tym pomysla. Urodził sie Kuba - Rafal (ojciec dziecka) był
          szczesliwy. Niestety wtedy dopiero zaczeły sie kłopoty. Raal wyjezdzal za
          granice bo mial podpisany na 3 m-ce kontrakt. Ustalili ze bedzie placil jej na
          Kube. Niestety po ok 1 m-cu przychodzi wezwanie na sprawe do sadu o alimenty. ?
          Byla sprawa przysadzili mu 250zł - na poczatku tyle jej placil a po jakims
          czasie sam podniosł i placil jej 300zł. Było ok ona brała alimenty my
          widzielismy sie z Kuba. Rafał od 4 lat przebywa teraz w UK. Nie mogł znalezc w
          PL pracy wiec kolega mu zaproponował pomoc w UK. Pojechał wiec. Nadal jej
          płacił a ona nas odwiedzała z Kuba lub tez my zabieralismy go na cały dzien. Do
          pewnego momentu. Kiedy mama moja zaczeła sie upominac o Kube - zeby przyjechala
          z nim - ona zaczela unikac a t o Kubus chory a to to, a to to i tak w kółko. I
          tak do dzis. Kiedy nie zadzwonimy i usłysza nas w słuchawce to mowia ze Kuby
          nie ma itp itd. Nam naprawde zalezy na tym dziecku. Kiedy raz zadzwonila
          siostra mojej mamy bo chcielismy dac dziecku ten 2 letni prezent od Mikołaja to
          oczywiscie matka dziewczyny podała ja do telefonu (niewiedziała z kkim
          rozmawia) ona zapewniała ze przyjdzie po ten prezent - ale do dzis jej nie ma.
          Rafal nie utrzymuje w tej chwili z nia kontaktu bo tak jak juz wczesniej
          wspomniałam z telefonu domowego zrezygnowali, komórke zmieniła i nie ma
          poprostu jak.
          Wczoraj przyszedł list z sadu. Pozew o podwyzszenie alimentów. Krew nas zalala.
          Nie z tego ze bedzie musiał Rafał jej wiecj płacic tylko to ze ona chyba uwaza
          ze my jestesmy tylko od tego zeby na te dziecko jej placic. A my niestety tego
          dzieciaka dla pieniedzy nie mamy. Tez chcielibysmy zeby te dziecko wiedzialo ze
          my nie odsunelismy sie od niego, ze my go naprawde mocno kochamy.
          Szczerze to nawet nie wyobrazam sobie teraz z nim spotkania po 2 latach -
          przeciez ono moze nas juz nie pamietac. Ale naprawde chcemy o niego walczyc. :
          (((((((((








          • uk2005 Re: Prawo do widzen wnuka 20.07.06, 11:26
            agxa - jedyny powod jaki moze miec matka dziecka to nienawisc doojca dziecka.
            Bardzo długo nie mogli dojsc do kompromisu. Rozeszli sie ale zyli w zgodzie.
            Jednak Rafał ułozył sobie zycie z inna dzuewczyna (oni nie mieli slubu - byli
            tylko para) i niewiem czy to nie chodzui o to. Z tego co wiem ona mocno
            chodziła za nim zakochana - tylko nigdy nie mogli sie dogadac. Druga sprawa
            matka tej dziewczyny. Od samego poczatku chciala ich rozlaczyc. Kiedy matka
            dziewczyny znalazla sobie faceta (jest wdowa) to Rafał przestal jej
            przeszkadzac - nawet chciala oddac im mieszkanie i wyremontowac zeby zyli
            wspolnie jak rodzina. Przez pewuen czas bylo ok. KKiedy matka dziewczyny
            rozstala sie z tamtm facetem afal znowu był zawalidroga i próbowała ich
            rozlaczyc. Sama dziewczyna mi to przyznała ze matka jej chciała ich rozłaczyc
            bo nie trawi Rafała. Sama tego nie wymysluiłam
          • teddy_bear Re: Prawo do widzen wnuka 20.07.06, 12:51
            no wlasnie wszystko zalezy od sytuacji i od ludzi.
            moze wlasnie sprawa o podwyzszenie alimentow bylaby dobra okazja do wykazania
            ze matka utrudnia kontakty ojca z dzieckiem.
            a jesli matka robi wam przeszkody to zlozcie wniosek do sadu o ustalenie
            spotkan z dzieckiem i juz.
            -------

            jak juz wspomnialam ile ludzi tyle historii i charakterow. wierzcie mi ze dla
            mojego dziecka jest lepiej ze nie ma kontaktu z dziadkami .nie trzeba byc
            alkoholikiem i menelem zeby byc nieodpowiednim towarzystwem dla dziecka.
            • zonka77 Re: Prawo do widzen wnuka 20.07.06, 14:06
              uk2005
              napisz tu:
              forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=571

              Ruch jest duży. Są tutaj i samodzielne mamy i zdażają się tatusiowie i macochy -
              ogólnie ktoś może mieć wiedzę prawną na ten temat o którym piszesz
              • uk2005 Re: Prawo do widzen wnuka 20.07.06, 14:57
                zonka77 dziekuje ci za podrzucony link - oczywiscie tam tez napisze - moze ktos
                bylby nam cos podpowiedziec. Oczywiscie ten pozew o podwyzszenie alimentow
                jest dobrym sposobem na to aby wlasnie wspomniec o naszych kontaktach jakie
                mamy z Kuba. I napewno z tego skorzystamy. Tylko obawiam sie czy sad bedzie
                chcial połaczyc te dwie sprawy - czy oby nie bedzie kazał nam wystapic z pozwem
                o ustalenie widzen. Ale jesli nawet tak sie zdarzy to bedziemy korzystac z
                tego. Nie mozemy sie pogodzic z taka sytuacja jaka jest teraz i napewno
                bedziemy walczyc o te dziecko. Tylko czym dłuzej tym gorzej dla nas bo jak juz
                wspomniałam wczesniej Kuba zapewne nas juz nie pamieta a jesli nawet pamieta to
                bedzie nam trudno dojsc do takich sytuacji jakie były zanim zaczeła nam
                utrudniac jego matka z nim widzen.
                Jagienko nie boje sie tego ze moge miec jakies nieprzyjemnosci z tego tytulu bo
                nawet ja matka dziecka by przeczytala ten watek to niech mi otwarcie powie i
                publicznie dlaczego tak sie zachowuje????? Niech zaprzeczy tego co jest juz
                napisane. Poza tym podobnych sytuacji jest pdejrzewam tysiace - a nazwisk ja
                nie ujawnilamsmile
                Dziekuje wszystkim za wsparcie i troche pociechy - tyle czasu siedzielismy
                cicho bo niewiedzielismy czy mamy jakiekolwiek "prawo" do tego dziecka.
                Niewiedzielismy co mamy robic, nie chcielismy zadnych spraw sadowych bo
                chcielismy zgody - ale ona swoim pozwem dodała oliwy do ognia. Teraz widze ze
                rzeczy materialne (finansowe ) ja interesuja a przedmiotowe nie bardzo.
                Powtarzamy sobie - My tego dziecka dla pieniedzy nie mamy - chcemy uczestniczyc
                w jego dziecinstwie a potem dorosłosci. Sami wiecie ze matka potrafi nasterowac
                dziecko zle np do nas - i zadne tłumaczenia po latach dziecku, czy tez łudzenie
                sie ze on zrozumie ze my szukalismy kontaktu, ze chcielismy byc przy nim
                podejrzewam ze nie odniesie to jakiegokolwiek skutku.
    • jagienkaa Re: Prawo do widzen wnuka 20.07.06, 14:13
      bardzo uważałabym z podawaniem imion i szczegółowej sytuacji na forum, jeśli
      ktoś się o tym dowie to możesz mieć dodatkowe nieprzyjemności.
      Ale życzę powodzenia.
      • monisia98 Re: Prawo do widzen wnuka 20.07.06, 14:32
        przeczytalam twoj post bardzo uwaznie - i twoje wypowiedzi - moje odczucia sa
        takie ze widac rzeczywiscie z twojego tonu wypowiedzi ze naprawde kochacie
        swojego wnusia i chcecie dla niego dobrze - jesli jest tak jak piszesz
        zachowanie matki dziecka jest dla mnie dziwne - jedyne pobutki jakie moga nia
        kierowac to moze to ze nie chce abyscie za bardzo sie z nim zwiazali a moze ma
        juz kogos innego i rodzina jej chopaka jest lepsza niz rodzona babcia czy
        dziadek. Szkoda ze nie moge ci pomoz ale zycze duzo zdrowia i wytrwalosci - i
        jesli naprawde go kochacie nie poddawajcie sie taka latwo - jesli dziecko
        urosnie i nie bedzie mialo z wami kontaktu bedziecie dla siebie obcy.
        Wiesz, a czemu zwyczajnie nie pojedziesz do niej bez zapowiadanej wizyty lub
        poczekasz pod domem jak bedzie wychodzila to powiesz ze przypakiem
        przechodzilas i wpadlas na sekunde - moze to niezbyt dobra metoda ale w koncu
        zobaczysz wnuczka i moze uda ci sie z nia porozmawiac na osobnosci bez udzialu
        osob trzecich (jej matki)
        Pozdrawiam i przesylam duzo pozytywnej energii. Trzymaj sie.
        • uk2005 Re: Prawo do widzen wnuka 20.07.06, 15:06
          monisia98 my chodzilismy juz bez zapowiedzi ale w bloku ich maja domofon wiec
          tak czy tak musimy najpierw zadzwonic. Nie mamy kontaktu naocznego z nimi. I
          gdy tylko usłysza nasze głosy jest to samo co przez telefon, czyli Kuby nie ma,
          Kuba spi, Kuba jest u prababci itp. Kiedys nawet umowilismy sie z nimi na
          spotkanie na jakis dzien bo oczywiscie zeby dac nam go np na cały dzien nie
          było mowy. Matka dziewczyny powiedziała nam wtedy przez domofon ze Kuby nam nie
          da ze jak chcemy tomozemy np jutroprzyjsc na 5 min. Wyobrazasz sobie 5 minutowe
          spotkanie z dzieckiem,które nie widzuialo cie 2 lata? Poza tym co ona ma za
          prawo nam wogole tak mowic??? Ma takuie samo prawo jak my do tego dziecka. a
          ona jeszcze powie ze nam go nie da ze tylko widzenie u nich w domu 5 minutowe.
          Oni do dzis nie sa razem bo wlasnie jej matka za bardzo ingerowala w ich
          zwiazek - a ona słucha mamusisad(( przykre ze dziewczyna 28 lat nie ma swojego
          rozumu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka