Gość: Kanik
IP: 207.61.17.*
12.02.03, 22:16
PESEL dla polonusa
Wydłużył się czas wyrabiania dokumentów dla osób mieszkających za granicą
(INF. WŁ.) Kanadyjska Polonia protestuje przeciwko zmianom przepisów
paszportowych wprowadzonych przez władze Rzeczpospolitej. Od 1 stycznia
wydłużył się czas wyrabiania nowych dokumentów dla osób mieszkających za
granicą, które nie miały dotąd numeru PESEL. To ograniczy nasze kontakty z
krajem - twierdzą Polacy zza oceanu.
Od nowego roku nie można już, jak w latach poprzednich, drukować polskich
paszportów za granicą. Wszystkie książeczki przygotowywane są w Ministerstwie
Spraw Zagranicznych i Administracji w Warszawie, a następnie przesyłane
pocztą kurierską do placówek dyplomatycznych na całym świecie. A żeby
wystąpić o nowy paszport, trzeba mieć przyznany w Polsce PESEL.
- W przypadku dzieci, które wcześniej polskiego paszportu nie miały,
najpierw należy postarać się o ten numer, bo inaczej osoby te nie figurują w
księgach Urzędu Stanu Cywilnego - mówi Urszula Ślązak z Wydziału Ruchu
Osobowego Ministerstwa Spraw Zagranicznych. - Wyrabianie nowych dokumentów
może trwać kilka miesięcy, zwłaszcza że dopiero dostosowujemy częstotliwość
przesyłania poczty kurierskiej do potrzeb Polonii - przyznaje. Radzi więc, by
rodzice występujący o paszporty dla swych pociech jednocześnie starali się w
placówkach dyplomatycznych o wydanie dzieciom paszportu tymczasowego. - To
bezpłatny dokument - wydawany szybko, ważny nawet przez rok, który umożliwi
dziecku przyjazd do Polski do czasu otrzymania stałego paszportu - mówi
urzędniczka.
Zarząd Kongresu Polonii Kanadyjskiej traktuje jednak nowe wymogi jak kłodę
rzucaną pod nogi emigrantom, która grozi "rozluźnieniem kontaktów z krajem".
Kongres poskarżył się na wprowadzone przepisy w liście do polskiego ministra
spraw zagranicznych. - Cyrk paszportowy osiągnął absurdalny poziom - twierdzi
Marek Lachowicz z Kanady, który skontaktował się z naszą redakcją. - By
polecieć na wakacje do Polski, dziecko musi mieć - oprócz 6 zdjęć i 4
wniosków - metrykę matki i świadectwo jej ślubu, a w Kanadzie to ostatnie
jest nie do zdobycia.
- Rzeczywiście, mamy sygnały, że w jednej z kanadyjskich prowincji nie
wydaje się odpisów aktów stanu cywilnego potrzebnych do nadania numeru PESEL.
Jeśli ktoś ma tylko oryginał aktu zawarcia związku małżeńskiego, to
zrozumiałe, że nie chce się go pozbyć. Ale jest na to rada. Wystarczy zrobić
kserokopię dokumentu, dołączyć jego tłumaczenie i złożyć za pośrednictwem
właściwego konsulatu czy ambasady podanie o odtworzenie aktu stanu cywilnego
w Polsce. To wystarczy, by kanadyjski czy inny zagraniczny dokument został w
naszym kraju uznany - mówi Urszula Ślązak. Oczywiście - na co narzeka
Polonia - za to trzeba zapłacić i na wydanie odpowiedniej decyzji poczekać.
Urzędnicy MSZ podkreślają jednak, że nowe przepisy dotyczą wszystkich
krajów, a skargi płyną do resortu tylko z Kanady. - Być może nieco dłużej
trzeba czekać na dokumenty, ale nowe przepisy mają zapobiec pomyłkom, jakie
mieliśmy do tej pory. Zdarzało się, że ta sama osoba była w Polsce
ewidencjonowana kilka razy, bo np. po czwartym rozwodzie w Anglii występowała
do nas o nowe dokumenty, używając nazwiska trzeciego męża - twierdzi Urszula
Ślązak.
Resort spraw zagranicznych apeluje też do wszystkich polonusów, by starali
się o wydanie nowych dokumentów, kiedy ich obecny paszport będzie ważny
jeszcze przez około 6 miesięcy. Wtedy mogą być pewni, że formalności zostaną
załatwione na czas.
(EŁ)