waldek.usa
01.08.06, 18:35
Klimatyzacja w resorcie zdrowia
Sześćdziesiąt tys. euro ma przeznaczyć resort zdrowia na klimatyzację. Po co
tak kosztowna inwestycja? - Mamy małe pomieszczenia. Zdarzają się omdlenia -
tłumaczą urzędnicy.
Ministerstwo ogłosiło przetarg na "dostawę i montaż systemu
klimatyzacyjnego". Koszt - do 60 tys. euro, czyli ok. 250 tys. zł. Urządzenia
mają się pojawić w dwudziestu pokojach w gmachu resortu przy Miodowej. - W
każdym z tych pomieszczeń pracuje od trzech do pięciu osób. Na jedną z nich
przypada niecałe pięć metrów kwadratowych. To duże zagęszczenie. Latem w
nasłonecznionych pokojach niejednokrotnie zdarzały się omdlenia - czytamy w
przesłanym nam oświadczeniu, pod którym podpisał się Adam Kalinowski, p.o.
dyrektora biura prasy i promocji Ministerstwa Zdrowia. Klimatyzacja ma
ułatwić życie zapracowanym urzędnikom.
- To jakiś kompletny absurd. Tyle pieniędzy na urządzenie, które nie jest
przecież konieczne. To pewnego rodzaju luksus. Zwłaszcza że budynek
ministerstwa nie jest oszklonym, dusznym biurowcem. To stary pałac. Byłam tam
kilkakrotnie i nie odczuwałam dyskomfortu - mówi Elżbieta Radziszewska z PO,
członkini sejmowej komisji zdrowia. Dodaje, że np. Kancelaria Sejmu oszczędza
na tego typu inwestycjach i w małych salach, gdzie czasami przez wiele godzin
obradują kilkudziesięcioosobowe komisje, nie ma nawet co marzyć o
klimatyzacji.
Mdlejącym urzędnikom posłanka Radziszewska radzi udać się do pierwszego
lepszego szpitala.
- Jak zobaczą pacjentów, którzy gnieżdżą się na łóżkach polowych na
korytarzach, to może poczują się lepiej. I może zabiorą się do pracy -
stwierdza.
tinyurl.com/ndf2o
Panowie wybieraja Panie, Panow wybiera policja...Z szaconkiem, bo sie skonczy zle!