turysta44
02.08.06, 16:02
Mieszkam na stale zagranica, w czerwcu bylem w Polsce na krotkich wakacjach,
wjechalem do Polski na amerykanskim paszporcie. Paszport polski jeszcze mialem
ale byl juz dawno nie wazny. Rok temu usilowalem odnowic, niestety po zmianach
w przepisach, i kilku telefonach do konsulatu RP, stwierdzilem, ze zalatwienie
nowego polskiego paszportu jest prawie niemozliwe: podanie o podanie,
udowodnienie, ze sie istnieje, umiejscowienie umiejscowienia, $$$, czas
czekania blizej nieokreslony, tlumacznie dokumentow, notariusze, gluche
telefony, godziny przyjec bez przyjec, bez numeru PSL nic sie nie da zrobic, itd
Bedac w Polsce postanowilem przetestowac system na miejscu,
1. poszedlem do urzedu wojewodzkiego i poprosilem o wydanie PSL, 16zl oplat
skarbowych i 10min czekania
2. zdjecia 15min, 17zl
3 podanie paszportowe, oplata 100zl przelewem bankowym i 4zl znaczki skarbowe,
godzina czekania w kolejce.
W okienku pani oprocz starego paszportu zazadala dowodu osobistego, tego nie
mialem i tu byl problem i zostalem odeslany do naczelnika/dyrektora.
4. Nastepna godzina czekania, pan dyrektor pozno wrocil z przerwy obiadowej.
Tutaj uslyszalem troche bzdur typu: "ale ja nie wiem czy pan sie przypadkiem
nie zrzekl obywatelstwa" itd, ale nie dalem sobie w kasze dmuchac i skonczylo
sie na zalaczeniu do podania paszportowego, dodatkowego podania z prosba o
rozpatrzenie wniosku bla bla bla. Musialem przepisac kilka biurwiastych zdan z
przygotowanego wzoru i to wszystko. Podanie zostalo przyjete do rozpatrzenia.
Czas czekania 5 tyg.
Zadzwonilem dzisiaj do urzedu aby sprawdzic, pani odebrala po piewszym
dzwonku, paszport jest i bedzie czekal na mnie przez 10lat na odebranie.
Europa stoi otworem.
Cheers