Dodaj do ulubionych

Deportacja z USA

19.10.06, 00:11
Witam! Czy może mi ktoś napisać jak wygląda procedura deportacyjna z USA.Mój
znajomy z którym nie mam teraz żadnego kontaktu jest od miesiąca w jakims
ośrodku deportacyjnym/wiem to od znajomych/Ile może tam przebywać i co potem?
Od razu wsadzają w samolot i adiu,czy ma sie parę dni na pozałatwianie swoich
spraw/choćby spakowanie swoich rzeczy/Będę wdzięczna za odpowiedz.
Obserwuj wątek
    • jot-23 Re: Deportacja z USA 19.10.06, 01:11
      In most cases, a person detained by the immigration service has the right to
      ask for her/his release from detention. When the person is taken into custody,
      the immigration service will usually give her/him a document stating whether
      s/he can be released, and if so, whether s/he is required to pay a bond for
      her/his release. If they say the person cannot be released, s/he has the right
      to ask for a bond hearing before an immigration judge. If a bond amount is
      required, s/he has the right to ask an immigration judge to lower it. The
      immigrant can assert these rights even if the immigration service has not yet
      charged her/him with any immigration violations.

      Unfortunately, the law does not say when an immigration judge must hear the
      person’s immigration case. Detained immigrants can wait in detention for up to
      two months before they see an immigration judge about their case. That is why
      it is important to assert one’s right to a bond hearing as soon as the person
      is in detention. A bond hearing will be set within 2-3 days after the detainee
      asks for it. S/he can ask for it by filling out and giving to the immigration
      court a bond application, which is provided by the court and may be provided by
      a local non-profit organization upon request.


      i wiecej:

      tinyurl.com/y59d6u
      • drabiniasty Re: Deportacja z USA 19.10.06, 03:36
        Detention to po prostu ciupa. Innymi slowy do czasu deportacji Twoj znajomy
        siedzi w wiezieniu, z ktorego moze sie wykupic ....teoretycznie. Przy obecnych
        srodkach bezpieczenstwa nie sadze jednak aby bylo to specjalnie latwe. Nikt go
        nie wypusci i zostanie doprowadzony w kajdankach do samolotu. Za samolot takze
        bedzie musial zaplacic czy to w USA czy w Polsce. Raz na zawsze zamknal sobie
        droge do Pln. Ameryki.
      • yahoo10 do jot-23! 19.10.06, 08:18
        jakiego masz priva???

        moj: yahoo10@gazeta.pl
        • liuza-w-ogrodzie Re: do jot-23! 19.10.06, 08:59
          jezeli ci sie spieszy to pisz na moj. Maz teraz spi, przekaze mu w poludnie.
    • jtb Moja deportacja 19.10.06, 11:51

      Jest grudzien 1991rok Chicago. Pracuje w shopie metalowej jako tokarz.. Pewnego
      dnia przyjezdza tam Emigrejszyn i jak sie póżniej okazalo tylko po mnie.
      Przeszukują fabrykę a ja się schowałem w takiej duzej maszynie CNC. Na parkingu
      stoi moja cara i na karcie zegarowej jest odbita moja obecnośc a mnie nie ma.
      Chodzą po fabryce i mnie szukaja. Musialem jakos głębiej westchnąc i oni to
      usłyszeli, odsuneli taką osłone od maszyny i mnie tam znalezli. Wyszedlłem
      założyli kajdanki i zawieżli do urzedu emigr. Tam złożylem zeznanie i na noc
      zawieżli mnie do aresztu. W areszcie miałem chyba jako biały oddzielną
      pojedyńczą cele bo inni czarni siedzieli po dwóch. Na drugi dzień rano
      wszystkich nas z tego aresztu gdzieś zawieżli gdzie była duża sala, dali jeśc
      i można bylo wziąc prysznic i się ogolic. Bylo nas tam w tej sali okolo 30 osób
      ale przewaznie czarni i można bylo skorzystac z automatu telefonicznego, który
      tam był.Było tak przez 3 dni. W międzyczasie chcieli zrobic ze mnie
      donosiciela, że mnie wypuszczą skierują do jakiejś fabryki do roboty a ja miał
      bym pewnie ich informowac kto tam pracuje nielegalnie. Potem zaraz przyjechalo
      dwóch z Emigr. Wsadzili w samochod ale bez kajdanek zawiezli na lotnisko
      pilnowali aż wejdę na pokład samolotu i byłem w drodze do kraju. Przed wejściem
      do samolotu pytam się ich a gdzie jest mój paszport a oni mi odpowiedzieli, że
      ma go kapitan samolotu. Rejs byl przez Kopenhagę i tam był 2 godzinny postój i
      przesiadka. Na lotnisku w Kopenhadze znów na mnie czekał policjant, ktory mnie
      umieścił w oddzielnej zamykanej poczekalni i potem zaprowadził do samolotu do
      Warszawy. Paszport dostalem dopiero w Warszawie. Od momentu zatrzymania mnie
      już w mieszkaniu chicagowskim nie bylem. Zabrali mnie SS, prawo jazdy
      amerykańskie a cara zostala na parkingu w fabryce. Bagaże moje dostarczyła mnie
      moja siostra, ktora na stałe mieszka w Chicago. Reszte załatwił moj szwagier.
      Zadnych kosztów nie ponosilem.
      Zastanawiałem się pożniej dlaczego tylko po mnie przyjechali do tej shopy ale
      to juz inna historia. Po prostu wcześniej na Emigrejszyn zobowiązalem sie, ze
      wyjadę, nie wyjechalem. Potem dostałem wiadomośc, ze mam sie zgłosic z bagazami
      i opuścic USA, nie poszedlem i w strachu, że mnie złapią boss tej shopy wysłał
      mnie do takiej samej w Arizonie. Po roku z Arizony wróciłem i nieopatrznie
      zarejestrowałem samochod na siebie. Emigrejszyn nie wiedziało gdzie ja pracuje
      ale znależli mój samochod w komputerze i obserwowli samochód a nie mnie i za
      nim do shopy przyjechali. Nie sądziłem, ze w tak wielkim kraju uruchomią taki
      aparat zeby znalezc jednego nielegalnego.
      W r 1998 poszedlem po wize do USA, wypelniłem te druczki. Po 5 minutach widze,
      że ta pani juz chce przybijac tą pieczec i ja jej mówię, czy ona widziala, ze
      ja bylem deportowany. Ona jeszcze raz spojrzala poszła na moment do jakiegos
      urzędnika i po powrocie powiedziala "no problem ".
      Jak jest teraz nie wiem.

      • piss.doff dziwne 21.10.06, 03:36
        1. "Nie sądziłem, ze w tak wielkim kraju uruchomią taki
        aparat zeby znalezc jednego nielegalnego." Ja nadal nie sadze mimo ze nie
        jestem sedzia.

        2. 'no problem'. Mysle ze bylby BIG problem.

        historyjke sie fajnie czytalo. Co do tej maszyny cnc to tez mam watpliwosci:
        powinienes byl napisac ze zajrzeli przez okienko.
        • jtb Re: dziwne 21.10.06, 10:50
          Odpowiadasz na :
          piss.doff napisał:

          > historyjke sie fajnie czytalo. Co do tej maszyny cnc to tez mam watpliwosci:
          > powinienes byl napisac ze zajrzeli przez okienko.

          Dobrze, ze nie napisałeś jak mogłem wejśc do maszyny jak ona pracowała. To nie
          była "maszynka cnc" tylko bardzo duża japońska frezarko-kopiarka do form / blow-
          mold/ na butelki plastikowe. Okienko w zasuwanej metalowej osłonie bylo ale
          przez nie mogleś zobaczyc tylko stół do mocowania materialu obrabianego a ja na
          stole nie siedzialem. Pozatym okieko nie było idealnie czyste.

          Idąc do ambasady w Warszawie po wizę to od czasu mojej deportacji minęlo 7 lat
          a "mówiło" się, ze po deportacji jest "szlaban" na 5 lat . Zdawałem sobie z
          tego sprawę, ze mogę nie dostac. Dlatego przezornie dodatkowo zwróciłem słownie
          uwagę urzędnicce, że byłem deportowany.

          Po co zresztą miałbym tu pisac jakieś bajki?


          • jtb Re: do piss.doff 21.10.06, 11:25

            A jaszcze Ci dopisze, ze na tą moja wize z 1998r pojechalem do USA w roku 2002
            z moim synem grafikiem komputerowym, ktory leciał tam na stale po wylosowaniu
            GC. Poszedlem z wizytą do mojej "starej" fabryki zobaczyc jak tam jest. Nie
            mialem zamiaru pracowac ale "Stary" jak mnie zobaczył to pierwsze jego slowa
            byly: "Przychodz jutro do roboty". Nie mialem SS ani prawa jazdy ale odszukalem
            swoje narzędzia w basemencie u siostry i jeszcze przez dwa lata u niego
            pracowalem i przez ten okres pomogłem synowi się tam urzadzic. Ze względu na
            swoje lata wrocilem do kraju a syn został. Bylem dobrym tokarzem tylko jak na
            USA zbyt wolnym. W Polsce bardzo krótko pracowalem jako tokarz bo byłem
            inżynierem mechanikiem po studiach na PW.
            • piss.doff Re: do piss.doff 21.10.06, 15:01
              jak na inzyniera mechanika to jestes cholernie nieprecyzujny i niezorganizowany
              w swoim opowiadaniu. Moze rzeczywiscie jestes za wolny dla mnie tez. Raz jest
              to butelkarka a innym razem CNC machine. Potem znowu butelkarka ale jestes
              tokarzem. Nadal nie wiem czy obslugiwales tokarke, tokarke cnc czy tez
              butelkarke. Skoro inzynier po PW pracowal jako butelkarz-tokarz to nie dziwi
              mnie moja kariera dekarza wymieniajacego azbest ale ja jestem prostym robolem
              po niedokonczonej zawodowce przysposobienia zawodowego.
              • jtb Re: do piss.doff 21.10.06, 19:35
                Tepy jesteś i takim pozostaniesz. W shopie wykonywane były formy do wytwarzania
                butelek a butelki produkowali Ci co te formy u "starego" zamawiali. Do
                wykonania takiej formy potrzebni byli tokarze, frezerzy, szlifierze i jeszcze
                inni ale co ci będe dalej tłumaczył jak i tak tego nie zrozumiesz.
                Ha,Ha,Ha. Tylko azbeściarz może wymyślec butelkarza-tokarza.
                • jp.hi Re: do piss.doff 21.10.06, 23:25
                  jtb napisał:

                  > Tepy jesteś i takim pozostaniesz ...

                  > Ha,Ha,Ha. Tylko azbeściarz może wymyślec butelkarza-tokarza.


                  Piszesz, ze jak na tokarza w USA byles zbyt wolny. Pewnie, jak na inzyniera
                  zbyt szybki. Proponuje ci czytac uwaznie azbesciarza piss.doff. Mozesz sie od
                  niego wiele nauczyc.
                  • jtb Re: do piss.doff 22.10.06, 00:19
                    > Piszesz, ze jak na tokarza w USA byles zbyt wolny. Pewnie, jak na inzyniera
                    > zbyt szybki. Proponuje ci czytac uwaznie azbesciarza piss.doff. Mozesz sie od
                    > niego wiele nauczyc.

                    Sam wybieram sobie nauczycieli. Niech nie zabiera głosu w temacie, o którym nie
                    ma pojecia. A, że byłem wolny to prawda bo o obrobce skrawaniem wiem prawie
                    wszystko ale w Polsce praktycznie na maszynie nie pracowałem i nie miałem tej
                    koniecznej wprawy potrzebnej do szybkiej pracy. Szefowi w USA to jednak nie
                    przeszkadzało bo jak inni tokarze z praktycznym doswiadczeniem z Polski przy
                    jakiejś robocie się poddawali to ja ją zrobilem bo teoretycznie bylem lepszy i
                    potrafiłem sobie wszystko obliczyc. To byla tokarnia manualna a nie CNC .
                    Warunki byly takie, że czasami trzeba bylo sobie dorobic narzędzia bo do
                    jednostkowej pracy nie opłacało sia ich kupowac.
                    • jtb Re: jeszcze raz do piss.doff 22.10.06, 03:15

                      Przepraszam Cię piss.doff, ze nazwałem ciebie azbeściarzem, ale to przez twój
                      wpis, że wciskam kit w moim pierwszym wątku. Ten wątek jest o deportacji a my
                      od tego tematu odeszlismy daleko. Bądżmy w zgodzie.
                      Jeszcze miałem inne doświadczenie amerykańskie, o którym jak chcesz to możesz
                      przeczytac na forum "USA i Kanada" w temacie "Czy mozna pracowac na czyjeś SS".
                      tam nie trzeba się logowac i szukaj wpisu pod "Dziadek". Też ktoś mi tam
                      zarzucił bajery ale tak było.

                      Pozdrowienia z Polski
      • erna Re: Moja deportacja 23.10.06, 10:54
        Witaj jtb! dzięki za opisanie Twojej histori.Mój znajomy miał chyba więcej
        szczęścia bo dzwonił wczoraj ze go po pięciu tygodniach wypuścili z
        tego"ośrodka" deportacyjnego.Nie wiem co będzie robić dalej bo tylko chwile z
        nim rozmawiałam.Pozdrawiam
        • popeda Re: Moja deportacja 04.03.26, 17:41
          Witam. Jeśli Pani znajomy chciałby podzielić się swoją historią (może być anonimowo) z gazetą Newsweek Polska, proszę o kontakt.
    • _czosnek_ Re: Deportacja z USA 19.10.06, 12:17
      Tymk sposobem hamerykanie chica dac znajomemu do wiadomosci, ze sa tez inne
      kraje niz hameryka i ze swiat jest duzy.
      A swoja droga dzimi mnie, ze nadal istnieja debile z polski, ktorzy chca
      przygody w zyciu zamiast sobie pracowac spokojnie i olewac cienka hameryczke.
      • olejowy.bogacz Re: Deportacja z USA 20.10.06, 22:10
        Fajnie bedzie mial i z hunorami bo moze z Mazurkiem go razem wy...do ojczyzy.
        Niech sie juz modli chloptas. Tylko, zeby go nie polozyli na plyte przy
        powitanku albo rozstaniu.
        • _czosnek_ [...] 21.10.06, 16:24
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • harlista Re: Deportacja z USA 21.10.06, 02:19
        I tu sie z czosnkiem zgadzam w 100%.

        DAJCIE SOBIE SPOKOJ, OLEJCIE HAMERYCZKE
        PRACUJCIE WE WLOSZECH CZY NAWET W CZECHACH !
        • _czosnek_ Re: Deportacja z USA 21.10.06, 16:25
          I dlatego tym hamerykanskim cwokom lata taka gula.
          buahahaha
    • piss.doff no to kiedy powiesi sie w mamrze? 21.10.06, 03:37
      nt

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka