Dodaj do ulubionych

mam już dosyć....

05.03.07, 01:07
szukam pracy ponad rok...mam dosyć. długo się wahałam, ale jestem zdecydowana
na wyjazd z tego smutnego kraju.
i tera pytanie: mam możliwosc skorzystania z oferty firmy która orgazuje
wyjazdy do Australii. koszt spory ale zapewniają pracę zakwaterowanie i
szkołę (wyższą zawodową)...syszeliście o czymś takim? mozecie doradzić?
na razie zbieram pieniądze, samochód już sprzedany...
probuję też dorobić w gazetowym konkursie więc korzystam z okazji i wkljam
link. jak ktoś zechce odświeżyć stronę i przesunąc suwak w prawo będę bardzo
zobowiązana:
odnowa.gazeta.pl/galeria_prac/go:zobacz:31271/
prosze o poważne wypowiedzi, ta decyzja jest dla mnie jedną z trudniejszych
jakie w życiu podjełam.
dziękujęsmile
Obserwuj wątek
    • tato1 Re: mam już dosyć.... 05.03.07, 01:14
      .....do pracy sie jedzie zarabiac a nie placic..............jeszcze nie
      slyszalem o takim wysilku ekonomicznym............ale naciagacze podniesli
      poziom.......
      • lidka_lech Re: mam już dosyć.... 05.03.07, 01:14
        moj kolega sprzedal mieszkanie żeby pojechaćsad
        • tato1 Re: mam już dosyć.... 05.03.07, 01:19
          ...........do pracy sie jedzie by zarobic a nie by placic.............nawet dla
          przyjaciela................mowcie ze placa za was i dlatego nie posiadacie
          srodkow..........tzn....kasy........
          • tato1 Re: mam już dosyć.... 05.03.07, 01:26
            ............suwak tez jest glupi..........
          • lidka_lech Re: mam już dosyć.... 05.03.07, 01:28
            to nie są jakieś astronomiczne sumy (mój opel był bardzo stary),ale ominąc się
            nie da to rodzaj wpisowego za zorganizowanie życia tam.
            ps. dziękuję za głos, jeżeli to od ciebiesmile
            • tato1 Re: mam już dosyć.... 05.03.07, 01:33
              .............za glos?..............chyba smieszna jestes.................
              • lidka_lech Re: mam już dosyć.... 05.03.07, 01:36
                nie nie śmieszna, raczej łatwowierna. ale nie chamowata przynajmniej.
        • kan_z_oz Re: mam już dosyć.... 05.03.07, 01:30
          ...mam możliwosc skorzystania z oferty firmy która orgazuje
          wyjazdy do Australii. koszt spory ale zapewniają pracę zakwaterowanie i
          szkołę (wyższą zawodową)...syszeliście o czymś takim?

          ODP: Nie słyszałam aby ktoś tutaj gwarantował cokolwiek, w szczególności nie
          pracę. Nie orientuję się zbytnio ale wygląda to trochę zbyt różowo.
          Szkołę wyższą - masz na myśli TAFE?. Każdy może opłacić i studiować na wizie
          studenckiej ale nadal pozostaje pytanie; co z pobytem na stałe??
          Wszystko sprowadza się do tego, jak Ty sama czujesz się z przyjazdem tutaj?
          O ile masz już teraz konkretny zawód i doświadczenie zawodowe, to ułatwi Ci to
          bardzo. Jeśli nie masz, to skończysz szkołę tutaj i będziesz nadal bez
          doświadczenia.
          Uwaga Taty jest słuszna - spójrz dokładnie na co idą Twoje pieniądze. Jedziesz
          w końcu aby je zarabiać. Jaką szkołę????ile lat, miesięcy??? zatrudnienie?
          jakie?

          Na koniec - wciąż zrób jak uważasz. Przejrzyj też linki Luizy odnośnie
          emigracji i popytaj inne fora. Może znajdziesz kogoś kto korzystał z
          tej 'instytucji'? Tutaj raczej nie dostaniesz więcej szczegółowych informacji.
          No chyba, że ktoś przypadkowo wejdzie na Polonię i coś sensownego doda.

          Pozdrawiam
          Kan
          • lidka_lech Re: mam już dosyć.... 05.03.07, 01:35
            mam kilka lat doświadczenia zawodowego, znam dobrze 2 języki (angielskiego nie
            licze bo raczej komunikatywny)i w Polsce nie mogę znaleźć nic poza pracami
            zleconymi. jestem gotowa zaryzykować, chociaż nie chcę wyjeżdzać....ale nie
            będę siedzieć i płakać.to już przerabiałam.
          • tato1 Re: mam już dosyć.... 05.03.07, 01:35
            .....ty chyba glupi jestes.............jakie inne forum..............czy w
            europa inaczej jedza strusie?.............................dobre mieso..........
    • jot-23 lol...nasza "lidka" to cwaniara 05.03.07, 01:35
      chodzi jej tylko o"glosy" a zewna historyjka o wyjezdzie" to tylko bullshit dla
      zamydlenia oczu
      • lidka_lech Re: lol...nasza "lidka" to cwaniara 05.03.07, 01:37
        bardzo zabawneuncertain
        • kan_z_oz Re: lol...nasza "lidka" to cwaniara 05.03.07, 01:47
          Mając wizę studencką w Australii 'z urzędu' możesz pracować 20 godzin na
          tydzień, bez załatwiania.
          Co 'załatwia' więc Twoja organizacja?

          Do pracy w wymiarze pełnego etatu, czyli tego co jest wymagane przez 99,9%
          firm, potrzebny jest pobyt na stałe. Nie słyszałam o częstych wypadkach
          zatrudniania studentów.
          Przepraszam słyszałam; jeden w ciągu kilku lat.

          I na koniec; mieszkanie możesz sama wynająć, studia możesz sama opłacić jak i
          bilet lotniczy. Co więc organizuje ta firma. Pytam na serio???

          No i jak poszło temu koledze co sprzedał samochód????Masz kontakt? spytaj Go,
          bo to będzie najbardziej wiarygodne źródło.
          Nie lubię 'zabijać' komuś marzeń - rób jak czujesz, ale przynajmniej zorientuje
          się dobrze.

          Kan
          • lidka_lech Re: lol...nasza "lidka" to cwaniara 05.03.07, 01:52
            kolega sprzedal mieszkanie ale oczywiscie zaplacił tylko częscią tych
            pieniedzy. pokryło to koszt przelotu, wizy, zakwaterowania na 6 miesięcy O
            (mieszkanie bylo ok). pracę dali mu kiepską:zmywal gary, ale zarabiał
            przyzwoicie. szkola : rodzaj 1,5 rocznego collegu dla cudzoziemców. dokladnie
            nie wiem jaki profil....
            • kan_z_oz Re: lol...nasza "lidka" to cwaniara 05.03.07, 02:03
              lidka_lech napisała:

              > kolega sprzedal mieszkanie ale oczywiscie zaplacił tylko częscią tych
              > pieniedzy. pokryło to koszt przelotu, wizy, zakwaterowania na 6 miesięcy O
              > (mieszkanie bylo ok). pracę dali mu kiepską:zmywal gary, ale zarabiał
              > przyzwoicie. szkola : rodzaj 1,5 rocznego collegu dla cudzoziemców.
              dokladnie
              > nie wiem jaki profil....

              ODP: Wygląda lepiej. Dowiedz się dokładniej o profil tych oferowanych szkół. Do
              wizy na pobyt stały jest oprócz collegu wymagana ilość godzin (około rok)pracy
              w zawodzie. W tym przypadku to będzie nowy zawód, który studiujesz w college.

              Widziasz, cały 'gwóźdz' jest w dostaniu pobytu. Na wizie studenckiej można
              tutaj być tak długo jak płacisz za szkoły. Firma załatwia wizę studencką oraz
              opłaca szkołę ale ta szkoła nie koniecznie musi spełniać wymagania urzędu
              emigracyjnego do pobytu stałego.

              Kan
              • lidka_lech Re: lol...nasza "lidka" to cwaniara 05.03.07, 02:06
                rozumiem. to już sa jakieś informacje. dziękujęsmile będę ostrożna.
                • kan_z_oz Re: lol...nasza "lidka" to cwaniara 05.03.07, 02:21
                  lidka_lech napisała:

                  > rozumiem. to już sa jakieś informacje. dziękujęsmile będę ostrożna.

                  ODP: Nie chodzi nawet o oszukiwanie. Przepisy są zmieniane dosyć często przez
                  rząd. Mam na myśli, że pomysł studiowania w Australii w celu przekształcenia
                  wizy studenckiej na pobyt stały odkryło wiele osób.
                  Kryteria więc są zmieniane i zaostrzane z roku na rok.
                  W sumie najbardziej wiarygodne informacje w tej kwestii są na stronie
                  internetowej; pt; emigracja/wiza studencka itp.

                  No chyba, że jesteś przygotowana 'odpisać' samochód i sprawdzić sama.
                  Dokładniejsze informacje są chyba niestety niemożliwe do uzyskania, więc chyba
                  będzie to 'wycieczka w nieznane', jeśli zdecydujesz się.

                  Znam jednego studenta z Polski, który obecnie właśnie jest na etapie odkrywania
                  dokładnie co potrzeba do stałego pobytu. Ostatnio doszedł do wniosku, że
                  potrzebuje studia ale na uni. Nie jest to więc szybkie nawet jak tutaj jesteś.
                  Zależy więc czy chcesz potraktować to jako doświadczenie? jesteś przygotowana
                  na dosyć długie zawieszenie w limbo?
                  Tak czy inaczej życzę powodzenia. Nie widzę też nic złego w podróży do Oz w
                  celu doświadczenia. Zależy tylko czego Ty sie spodziewasz???

                  Kan
                  • kan_z_oz Strony internetowe 05.03.07, 02:24
                    Poczytaj...

                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44&w=20397869
                    Kan
                  • lidka_lech Re: lol...nasza "lidka" to cwaniara 05.03.07, 02:26
                    wszystko co najgorsze już poza mną. chyba nie mam nic do stracenia, mogę
                    skoczyć na głęboką wodę....nie byłby to moj pierwszy wyjazd na drugą półkulę
                    ale pierwszy taki bez oglądania się za siebie. jeszcze raz dziękuję za info.
                    wszystko posprawdzam w miarę możliwosci.
                    • tato1 Re: lol...nasza "lidka" to cwaniara 05.03.07, 02:30
                      lidka_lech napisała:

                      > wszystko co najgorsze już poza mną. chyba nie mam nic do stracenia, mogę
                      > skoczyć na głęboką wodę....nie byłby to moj pierwszy wyjazd na drugą półkulę
                      > ale pierwszy taki bez oglądania się za siebie. jeszcze raz dziękuję za info.
                      > wszystko posprawdzam w miarę możliwosci.

                      ............fatalistka jestes............
      • tato1 Re: lol...nasza "lidka" to cwaniara 05.03.07, 01:41
        ...........amadeusz wajche posuw.............ew.ruchni..............
        • lidka_lech Re: lol...nasza "lidka" to cwaniara 05.03.07, 01:45
          odpuśc sobie ten wątek podtatusiały emigrancie. jak widać polskiej słomy z
          butów nie da się wytrzepać nawet za daleką granicą.
          właśnie tego się boję...tych otyłych, łysiejących, przesiadujących w pubach
          melancholijnych malarzy-murarzy from działdowo. na calym świecie ich pełno.
          • tato1 Re: lol...nasza "lidka" to cwaniara 05.03.07, 01:50
            ...........kobieto.............takie jak ty sikaja w majty by mnie poznac......
            • lidka_lech Re: lol...nasza "lidka" to cwaniara 05.03.07, 01:54
              tato1 napisał:

              > ...........kobieto.............takie jak ty sikaja w majty by mnie
              poznac......

              Yasnewink
              • tato1 Re: lol...nasza "lidka" to cwaniara 05.03.07, 01:54
                ..ja wiem..............
                • lidka_lech Re: lol...nasza "lidka" to cwaniara 05.03.07, 01:59
                  masz ode mnie pożegnalnego całusa w łysinkęsmile w majty nie mogę niestety "sikać"
                  bo nie noszęsmile
                  żegnam.
                  • tato1 Re: lol...nasza "lidka" to cwaniara 05.03.07, 02:05
                    ............a ja jestem blondyn..............wybacz..........
                    ........"niestety" mam zone.........................................ale to
                    bardzo interesujaca wiadomosc................
                    • lidka_lech Re: lol...nasza "lidka" to cwaniara 05.03.07, 02:34
                      tatuniu, też chętnie bym poświńtuszyła na forum, ale chwilowo zżera mnie
                      niepokój o byt. najpierw potrzeby pierwszego rzędu, potem rozrywka. dobranocsmile
                      • tato1 Re: lol...nasza "lidka" to cwaniara 05.03.07, 02:38
                        ........to juz mi lysina znika?...........dobrze..........zawsze dbalel o
                        wlosy...............
                        • lidka_lech Re: lol...nasza "lidka" to cwaniara 05.03.07, 02:49
                          w necie wszystko jest możliwewink....za to w realu czeka na ciebie ciepłe ciało
                          żonysmile
                          • kan_z_oz Re: lol...nasza "lidka" to cwaniara 05.03.07, 02:54
                            lidka_lech napisała:

                            > w necie wszystko jest możliwewink....za to w realu czeka na ciebie ciepłe ciało
                            > żonysmile

                            ODP:Życzę jeszcze raz powodzenia. Znikam też z Forum bo wątki spadają w dół z
                            prędkościa światła. Wyglada na to, że 'kolega' z antypodów ma atak złego humoru.
                            Życzę adminowi dobrej zabawy z wycinaniem wskrzeszonych wątków trupich.

                            Kan

                            Kan
                          • tato1 Re: lol...nasza "lidka" to cwaniara 05.03.07, 02:59
                            ...........niestety.........ale polecam wielu fajnych facetow na forum........ja
                            osobiscie jestem prawdziwym facetem........niestety...............

                            ........dobranoc lola............
    • pawel_z_melb kan ma racje... 05.03.07, 03:03
      jesli szukasz oferty szkoly (TAFE, ktore sa podstwowa oferta, czy nawet
      uniwersytety) - to fajnie, ale duzo nie zaorobisz. Tyle, ze starczy na utrzymanie.
    • luiza-w-ogrodzie Lidka 05.03.07, 03:04
      Lidka, mysle podobnie od Kan - za co zaplacilas tej firmie? Wize studencka i
      platne kursy moglas sobie zalatwic w Australii bez posrednika. Pracowac mozesz
      20 godzin tygodniowo. Wiza konczy sie, gdy konczysz studiowac i jesli nie
      znajdziesz pracy w firmie, ktora zasponsoruje dla Ciebie wize pobytu stalego,
      spakujesz sie i wrocisz do Polski.
      Jak masz konkretne pytania, pytaj tu albo na priva.
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • lidka_lech Re: Lidka 05.03.07, 03:21
        jeszcze nie zapłaciłam, zbieram pieniądze i informacje. ze znanych mi
        propozycji szkol to ma byc do wyboru np 2letnie studium turystyczno-
        hotelarskie... zapewniają pracę (nie wiem od czego zależy jaką)i zakwaterowanie
        na pół roku. wszystkie formalnosci załatwiają. w ciemno nie pojechałabym raczej.
        • luiza-w-ogrodzie Re: Lidka 05.03.07, 03:58
          Lidka, jezeli mowia o zapewnieniu pracy, to pewnie maja na mysli prace na pol
          etatu w czasie studiow. Wiem, ze np hotelarski college TAFE w Ryde zatrudnia
          studentow w hotelu i restauracji, moze inne szkoly maja podobna sytuacje. Ale
          to nie jest gwarancja zatrudnienia PO skonczeniu nauki.
          Jakie to formalnosci zalatwia Tobie posrednik, ktorych nie moglabys zalatwic
          sama?
          Pozdrawiam
          Luiza-w-Ogrodzie
          .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
          Australia-uzyteczne linki
          • tato1 Re: Lidka 05.03.07, 04:02
            .................luzia..............ile kosztuja apartamenty w
            sydney.........metr kwadratowy?.........ew.teren ladny.......sam sobie
            wybuduje.............
            • luiza-w-ogrodzie Tato, 05.03.07, 04:07
              Tato, nie mam pojecia, bo tu nikt w metrach kwadratowych nie liczy. Podaje sie
              ilosc i rodzaj pokojow, polozenie, rodzaj budynku (ilosc pieter) itp. W
              przypadku domow oczywiscie podaje sie wielkosc dzialki, ale samego metrazu domu
              juz nie.

              Zajrzyj tutaj
              www.realestate.com.au/cgi-bin/rsearch?s=nsw&t=res&snf=rbs&a=sf
              Pozdrawiam
              Luiza-w-Ogrodzie
              .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
              Australia-uzyteczne linki
              • tato1 Re: Tato, 05.03.07, 04:17
                .................ok..............praca domowa...............a juz myslalem ze
                szybka spekulacja.......................

                ...........luzia.............co ty tam robisz tyle lat.................o matko
                boska.................
    • kocur_na_dachu Nie wiem czy ty wiesz co to jest dosyc? 05.03.07, 06:47
      Nie jest jak widac z Toba az tak zle, skoro masz co sprzedawac i do tego nawet
      samochod. Nie chce byc zlosliwa ale widzisz pojecie tego, kiedy ma sie dosyc a
      kiedy nie, jest bardzo wzgledne.

      To, co w Polsce wydaje Ci sie nie do zniesienia moze po pewnym czasie okazac
      sie smieszne z perspektywy np. Australii, gdzie wydasz wszystkie pieniadze, nie
      bedziesz miala rodziny, punktu zaczepienia, bratniej duszy, pieniedzy na czarna
      godzine, NIKOGO I NICZEGO i na dodatek nie bedziesz dobrze znala jezyka.

      Co chcialabym ci poradzic, to przestac sie "wiercic" w Polsce i na sile robic
      sobie problem z rzeczy, ktore sa normalne w zyciu kazdego czlowieka.
      Wydaje mi sie, ze jestes miedzy 30 i 40, jestes samotna w miare urzadzona w
      zyciu i wlasnie przechodzisz kryzys z powodu niemozliwosci znalezienia pracy,
      samotnosci i pragniesz aby Ci sie COS w zyciu zdarzylo.
      Nie sadze jednak, zeby emigracja byla odpowiedzia na Twoje klopoty.

      Cos o tym wiem. Wyemigrowalam sama za oceany. Bylam silna, przedsiebiorcza i
      zaradna. Zadnej pracy sie nie balam. Cos tam w zyciu osiagnelam i coz z tego?
      Dzisiaj dalej jestem sama, mam za soba paskudne malzenstwo, brak dzieci.
      Wiekszosc swojego zycia spedzilam na obcej ziemi bez najblizszej rodziny,
      przyjaciol. W miedzyczasie najblizsi mi ludzie umarli w Polsce beze mnie. Nie
      mam juz tam po co wracac i juz mi sie nawet nie chce, to nie moj kraj, chociaz
      ludzie mowia tym samym jezykiem.
      Nie zrobilam tu kokosow, ale mam godziwe zycie. Codziennie chodze do pracy,
      ktora nie jest ani ciekawa ani nudna...nijaka. Wracam kolo 6 wieczorem,
      codziennie kupuje sobie kolacje u Chinczyka po drodze, zjadam ja w kuchni z
      kartonu, jedyne co musze umyc, to widelec. Mam czysty dom, ktory nikt nie
      brudzi. Kolo 7wieczorem zasiadam przed telewizorem i zasypiam przy nim. Budze
      sie kolo polnocy kapie sie i ide spac i tak w kolko, miesiace za miesiacami,
      lata za latami. Czasami raz na dwa dni ktos do mnie zadzwoni albo ja do kogos
      zadzwonie. Chcesz miec takie zycie???

      A moze Ci sie wydaje, ze skonczysz jakas szkole turystyczna i cale zycie
      bedziesz podrozowac, zwiedzac za darmo, wspaniale zarabiac. Jednym slowem
      podniecajace nowe zycie na rachunek pracodawcy. Musze Cie rozczarowac, takie
      historie nie zdarzaja sie za oceanami. A jak juz, to wylacznie miejscowym
      panienkom i to nie zawsze. A ty bedziesz sie starzec, miec coraz mniej ochoty
      na podroze i bedziesz chciala miec swoj kat. Taka jest prawda.

      Moja rada - ciesz sie rodzina, odwiedzaj przyjaciol i odkup swoj stary
      samochod. A egzotyczne podroze uprawiaj, jak bedziesz miala wakacje.

    • jp.hi Re: mam już dosyć.... 05.03.07, 08:04
      Dodam kilka spostrzezen z mojego podworka czyli Hawaii, USA.
      Tak sie sklada, ze corka pracowala kiedys w dziale rekrutacji studentow
      zagranicznych w University Of Hawaii. Dla szkoly to jest biznes, tu licza sie
      tylko pieniadze. Jezeli je masz, nie potrzebujesz nikogo do pomocy aby tu
      studiowac. Uczelnia posiada komorke do spraw wizowych. To ona zalatwia
      wszystkie formalnosci zwiazane z zalatwieniem wizy.
      Studentow ciagle brakuje, wiec o studenta sie tu zabiega. Kampania reklamowa na
      szeroka skale. Pracownicy uczelni jezdza po swiecie i namawiaja ludzi do
      studiowania tutaj. Byli takze kilkakrotnie w Polsce. Jak tylko ktos na swiecie
      zechce i ma zaliczony TOEFL (score 500 na max 677, czyli wymagania stosunkowo
      niskie) zalatwiaja im wszystko, lacznie z odebraniem z lotniska. Koszt studow
      to ok $5tys/semestr. Akademik ok $1,300 do $2,000 za semestr.
      Gwarancja w banku $24,000.
      Najczesciej ci co przyjezdzaja tutaj placa za studia a na zycie pracuja. Wolno
      im legalnie pracowac 20 godz/tydzien. Studiujac juz tutaj stosunkowo latwo
      zalatwia sie roznego rodzaju stypendia ktore w czesci pokrywaja tuition. Trzeba
      jednak miec dobre wyniki w nauce.
      Studia nie daja mozliwosci zalatwienia pobytu stalego. Jedynie po graduacji
      mozna tu leganie zostac i pracowac 1 rok. Zwykle ludzie ci wykorzystuja ten
      czas na znalezienie sponsora przez prace. Znam wielu ktorzy tu w ten sposob
      zostali.
      Wielu z nich takze znalazlo sobie tutaj mezow/zony. Na uczelni gdzie 90%
      studentow to Amerykanie ze wszystkich Stanow a studia trwaja 4 lata o to nie
      trudno. Tak mi sie wydaje smile

      • lidka_lech Re: mam już dosyć.... 05.03.07, 15:57
        widzisz ja to dobrze rozumiem, oczywicie sie tego boje...jestem juz dużą
        dziewczynką i nie mam złudzeń. chodzi mi tylko o godziwe zycie, a nie podróże i
        raj na antypodach.
        pracowalam kilka lat dosc ciezko, ale niczego sie tutaj nie dorobilam... moze z
        wlasnej winy...nie mam szans na samodzielne mieszkanie bo kredytu bez stalej
        pracy nie dostanę....bezdzietnej kobiety w wieku rozrodczym z dyplomami i
        językami też nie chcą nigdzie zatrudnić...nie mam swojej rodziny. przyjaciele
        odsuwają się od osoby ktora od roku nie ma pracy, ktorą porzucił facet i ktora
        jest smutna z ww powodów. od ludzi nie nalezy wymagać zbyt wiele. w polsce w
        tej sytuacji jestem praktycznie skazana na staczanie sie w dol po drabinie
        polecznej. mam cos do stracenia?
    • luiza-w-ogrodzie IELTS 05.03.07, 08:18
      Jesli szkola, o ktorej piszesz to nie college nauczajacy angielskiego ani
      podobna fikcyjna fasada do sciagania pieniedzy z azjatyckich studentow, to
      powinnas wiedziec, ze warunkiem dopuszczenia na studia (mowie o poziomie
      college/uni) jest zdanie egzaminu IELTS. Mozna go zdawac w Polsce. Szanujace
      sie uniwersytety jak i system panstwowych college TAFE wymagaja zdania IELTS na
      pewnym poziomie - musisz sprawdzic na jakim.

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • kan_z_oz Zabijanie marzeń 05.03.07, 10:14
        No nie kurka wodna muszę zaprotestować.
        To, że się komuś się nie udało, powiodło, czuje się samotny ma guzik do
        czynienia z następna osobą. Może ale nie musi.
        Przyjechaliśmy z mężem i małym dzieckiem do Oz, po sprzedaniu majdanu czyli
        mieszkania i gratów.
        Pierwsza praca jaką dostał luby, była w zawodzie w Górach Śnieżnych. Do pensji
        podstawowej dostaliśmy w pełni umeblowany dom, opłaty telefonu, prądu, opału i
        niski czynsz. Zdarza się - nie często ; przyznaję. Należy być w grze aby się
        przydarzyło.

        Emigracja to nie 'je bajka' i po tym początku na który przyszło Nam czekać
        niemalże rok, przyszły inne średnio, mniej i zupełnie mało interesujące
        okoliczności.
        Wszystko jest w sumie przejściowe i zależy od czynnika cierpliwości
        i'szwendaczki'.
        Jak się komuś włącza,że musi wyjechać to musi i tego należy słuchać.
        Być może Oz jest dla wielu etapem przejściowym.?
        Ludzie, wyprowadzcie się, bo życie i jego radość należą do tych, którzy szukają.
        Życie jest zbyt krótkie aby go marnować na wegetacje.
        Bycie w jednym punkcie i maraźmie nie prowadzi do niczego. Nie jest to krytyka
        nikogo, tylko osobiste spostrzeżenia.

        W sumie jeśli Lidka czuje się OK z pomysłem i wzięła pod uwagę, że nic jej się
        nie należy od Oz, to to co dostanie jest na plus i nie powoduje rozczarowań.
        Nikt z Nas też nie może powiedzieć drugiej osobie i nie ma prawa, żeby nie
        wyjechała bo mnie się nie udało/powiodło. A może w sumie powiodło i udało tylko
        obecnie czuję się do dupy bo mam chwilowego bluesa.

        Pozdrawiam
        Kan
        • lidka_lech Re: Zabijanie marzeń 05.03.07, 21:47
          ale ja nie mam marzeń na temat. mam obawy i nadzieje.
          dziekuję mimo wszystkosmile
          • kocur_na_dachu Re: Zabijanie marzeń 06.03.07, 00:16
            Lidka, nie gniewaj sie, ze ci tak dokladnie opisalam rzeczywistosc ale taka
            wlasnie jest, nie zadna inna. Jesli ci moge cos radzic, to nie wyjezdzaj do
            Australi ale do USA. Posluchaj dobrej rady.
    • damen_dramen Re: Zabijanie 05.03.07, 18:16
      a kto tu marzy o Australii??? ja poki co marzę żeby w konkursie wygrać, potem
      pomarzę, żeby mi się udało zakotwiczyć w jakimś niekłopotliwym kraju, a potem
      będę marzyć, żeby wiodło mi się na tyle przyzwoicie, żeby się nie pociąć...

      przypominam dla chętnych i mimo szystko życzliwych (odświeżyć, przesunąc w
      prawo):
      odnowa.gazeta.pl/galeria_prac/go:zobacz:31271/
      • a_cali Re: Zabijanie 06.03.07, 06:13
        damen_dramen napisała:

        > a kto tu marzy o Australii??? ja poki co marzę żeby w konkursie wygrać,
        potem
        > pomarzę, żeby mi się udało zakotwiczyć w jakimś niekłopotliwym kraju, a potem
        > będę marzyć, żeby wiodło mi się na tyle przyzwoicie, żeby się nie pociąć...
        >
        > przypominam dla chętnych i mimo szystko życzliwych (odświeżyć, przesunąc w
        > prawo):
        > odnowa.gazeta.pl/galeria_prac/go:zobacz:31271/
        no dobra punktow natlukles tez ci dalem maxa nawet nie ogladajac twojej pracy
        (nie wyswietlila sie),wygrana wystarczy na wyjazd z zimnej Trollandi do cieplej
        Kangurlandi ?
        • a_cali Re: Zabijanie 06.03.07, 06:15
          a ciac to juz chyba wiecej sie nie musisz
          • lidka_lech Re: Zabijanie 06.03.07, 21:22
            "potnę się" to taka emfaza "jestem zmęczona, mam dośc"....i co cię boli w
            zwiazku z tym? że ten link też tu wkleilam? dlaczego mialabym ominąć wątek w
            którym się wypowiadam na bliski mi temat, skoro na innych forach uprawiam
            niczym nie skrępowany automarketing? dobrze zrobilam, parę osob na mnie
            zaglosowalo (za co dziekuję)smile. mam nadzieję, że jeszcze parę zaglosuje. gdyby
            zależało mi tylko na kryptoreklamie zrobiłabym to bardziej
            przebiegle.zapewniam, że potrafięsmile
        • lidka_lech Re: Zabijanie 06.03.07, 21:34
          a_cali napisał:


          > no dobra punktow natlukles tez ci dalem maxa nawet nie ogladajac twojej pracy
          > (nie wyswietlila sie),wygrana wystarczy na wyjazd z zimnej Trollandi do
          cieplej
          >
          > Kangurlandi ?

          Kochany, żebym mogła wygrać to musialbys na mnie glosować codziennie do
          niedzieli włączniesmileInaczej to tylko 1000 pln. Na jedzenie dla kotasmile

    • pawel_z_melb ale, ale... 06.03.07, 17:22
      1. dobre firmy posrednictwa edukacyjnego nie kosztuja nic wiecej niz gdybysmy
      sobie zalatwiali sami (placeni sa prowizyjnie przez uczenie)
      +
      pomoga Ci wybrac kierunek zgodnie z tym co dla Ciebie jest wazne (szansa
      zostania czy praca w Polsce po powrocie)

      Sa bowiem zawody ("deficytowe") z ktorymi nie ma trudnosci w uzyskaniu
      zezwolenia na pozostanie po studiach - jesli znajdzie sie oferte pracy

      taka firma wydaje mi sie byc np. pacific-center.net/
      (W zwiazku z moim projektem polecono mi go z warszawskiego Austrade
      (australijska agencja promocji exportu)

      2. ale nie nalezy liczyc, ze sie jakos dorobisz w trakcie studiow

      3. marzenia a rozpacz
      - jesli cokolwiek jest Twoim marzeniem, to tylko Ty mozesz osadzic slusznosc lub
      nie, jesli marzy Ci sie Australia czy Pernambuko - to lec !
      - jesli to jednak robisz z rozpaczy, to sie trzydziesci razy zastanow, gdzie sa
      problemy, jak mozna rozwiazac, i czy na pewno bedzie Ci lepiej

      zycze szczescia
      • lidka_lech Re: ale, ale... 06.03.07, 21:29
        pawel_z_melb napisał:

        > 1. dobre firmy posrednictwa edukacyjnego nie kosztuja nic wiecej niz gdybysmy
        > sobie zalatwiali sami (placeni sa prowizyjnie przez uczenie)
        > +
        > pomoga Ci wybrac kierunek zgodnie z tym co dla Ciebie jest wazne (szansa
        > zostania czy praca w Polsce po powrocie)
        >
        > Sa bowiem zawody ("deficytowe") z ktorymi nie ma trudnosci w uzyskaniu
        > zezwolenia na pozostanie po studiach - jesli znajdzie sie oferte pracy
        >
        > taka firma wydaje mi sie byc np. pacific-center.net/
        > (W zwiazku z moim projektem polecono mi go z warszawskiego Austrade
        > (australijska agencja promocji exportu)
        >
        > 2. ale nie nalezy liczyc, ze sie jakos dorobisz w trakcie studiow
        >
        > 3. marzenia a rozpacz
        > - jesli cokolwiek jest Twoim marzeniem, to tylko Ty mozesz osadzic slusznosc
        lu
        > b
        > nie, jesli marzy Ci sie Australia czy Pernambuko - to lec !
        > - jesli to jednak robisz z rozpaczy, to sie trzydziesci razy zastanow, gdzie
        sa
        > problemy, jak mozna rozwiazac, i czy na pewno bedzie Ci lepiej
        >
        > zycze szczescia


        Dziekuję za wszystkie rady...zastanawiam sie juz dlugo i dzieki informacjom
        uzyskanym na tym forum, Australię chyba sobie daruję....USA raczej od początku
        wykluczone (mam jakis opór przed tą kulturą). Ciekawi mnie dlaczego taki a nie
        inny kraj uważacie za godny polecenia do celów emigracyjnych...Oczywiscie dla
        mnie najistotniejsze są mozliwosci wykorzystania umijętnosci jakie juz mam
        (znam hiszpański i francuski, z portugalskim też sobie radzę)...Ale moja wiedza
        o zyciu na emigracji w kraju cywilizowanym (bo w inne znam) jest bliska zeru.

        • robinhood101 Re: ale, ale... 07.03.07, 02:36
          Z tego co piszesz, widze, ze masz bardzo mikre wiadomosci na temat mentalnosci
          i tzw. kultury za oceanem czy moze oceanami. W Kanadzie mieszklem ponad 20 lat,
          oswiedzilem Australie 3 razy po miesiacu, mieszkam obecnie w USA.
          Jedno moge ci powiedziec, USA jest optymalnym krajem dla emigranta, kobiety czy
          mezczyzny.
          Australia to zabita dechami prowincja zwlaszcza mentalna. Ladny tam klimat i
          przyroda, jak ktos to lubi... to marzenie zwlaszcza na wakacje. Ale jak sie
          blizej przyjrzec miejscowym, sa nawet duzo bardziej zacofani niz Kanadyjczycy.
          Takie pogrobowce kolonialne, ktore nic nie wiedza, nic nie widzialy ale
          uwazaja, ze sa najlepsi. Podobni sa zreszta Kanadyjczycy ale Kanadyjczycy maja
          za to kontakt z USA, gdzie wszystko "plynie" wiec sie wentyluja mentalnie.
          Australijczykom nawet tego brakuje. Powinnas to wziac pod uwage, jesli chcesz
          zyc wsrod tych ludzi. Zarowno Kanada jak i Australia jako niedoscigniony wzor
          stawia sobie USA.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka