Gość: Julia P.
IP: *.proxy.aol.com
13.05.03, 07:27
Do apartmentowego budynku wprowadziy się dwie polskie rodziny
(mlode,bezdzietne malżenstwa) i zacząl się baal... od 8a.m. do 11p.m. nasi
rodacy jedzą,piją,lulki palą(niedopalki na trawkę pod domem) ,paznokietki
przycinają, wloski czeszą( resztki fru! za balustradę)i rozmawiają przez
telefon tak że slyszalni są 2 bloki dalej,a w weekend goscie(operowe glosy!)
i niesmiertelna ABBA(to taki szwedzki zespol)... wszystko na balkonach wyżej
wymienionych.
Po 6 tygodniach zbiera się zarząd budynku- szok i przerażenie;stos skarg od
mieszkancow i...firmy opiekującej się zielenią, bo jej pracownicy donoszą, że
są napastowani slownie w jakims obcym języku(he,he,he -i smieszno i straszno).
Szef zarządu ze spuszczonym wzrokiem mamrocze,że to Polacy. Ponieważ jestem
jedyną Polką zamieszkalą w tym budynku robię za eksperta od obyczajow rodakow.
Nie umiem odpowiedzieć na pytanie zarządu:czy to niemal calodobowe
zamieszkiwanie na balkonie to rodzaj polskiej obyczajowosci?
Wyjechalam z kraju 10 lat temu,od tamtej pory nie odwiedzalam Polski, nie
wiem czy balkonowe życie to teraz jakis polski nawyk czy to przypadek,że
dwie polskie rodziny zachowuja się identycznie ??
z