Dodaj do ulubionych

Oszukac samotnosc na emigracji ???

04.04.07, 13:10
No wlasnie ! A jak Wy radziliscie/radzicie sobie z ta samotnoscia na
emigracji ?


>>>Nostalgia miesza się z brakiem najbliższych i poczuciem wyobcowania wśród
ludzi mówiących innym językiem i wywodzących się z innego kręgu kulturowego.
Znali to uczucie i Słowacki, i Norwid, i Jeziorański, i Hłasko i miliony
innych polskich emigrantów, którzy w różnych okresach, z różnych powodów
opuszczali ojczyznę.
Wydawać by się mogło, że w dobie telefonów komórkowych, internetu, tanich
linii lotniczych i otwartych granic, emigracja powinna być pozbawiona swoich
najbardziej negatywnych aspektów. W każdej chwili można przecież zadzwonić do
mamy, pogadać z siostrą na Skypie, napisać maila do przyjaciółki. Możemy się
komunikować z bliskimi w Polsce czy gdziekolwiek indziej na świecie na bardzo
wiele sposobów. A jeśli dopadnie nas zimowa melancholia zawsze możemy kupić
bilet na samolot i być w Polsce w ciągu kilku godzin. Okazuje się jednak, że
to za mało. Brakuje nam fizycznej obecności rodziny i przyjaciół. Tęsknimy za
dźwiękiem znajomego języka, za podobną mentalnością. Często w obcym kraju
trudno nam znaleźć ludzi podobnie myślących, z podobnym systemem wartości

Spora część emigrantów otwarcie przyznaje się do ogarniającego ich poczucia
samotności. Wielu szuka przyjaciół poprzez polskie gazety i portale
internetowe. Rubryki towarzyskie wypełnione są ogłoszeniami w stylu: "szukam
przyjaciół", "szukam znajomych", "szukam koleżanki", "razem raźniej". Mamy
poszukują innych mam do wspólnych spacerów z dziećmi, młodzi ludzie kogoś do
wspólnego imprezowania, dziewczyny towarzyszek do wspólnych zakupów. Nie
lubimy i nie chcemy być sami. Niektóre ogłoszenia są jednak bardziej
przejmujące. "Ta samotność przeraża mnie i zniechęca do wszystkiego. Czuję
się jak na wygnaniu" – pisze 31-letni Jaro. Przyjechał do Londynu zarabiać
pieniądze. Praca pochłania mu większość czasu. W Polsce zostawił żonę i
córkę. Takim ludziom jest najtrudniej. Kółko, w którym się obracają, jest
zazwyczaj bardzo ograniczone. Dużo łatwiej jest osobom młodym, na przykład
studentom, bo otacza ich na ogół duża i zróżnicowana grupa ludzi. Jest w czym
wybierać.

Niektórzy emigranci, inaczej niż Karolina, stawiają raczej na integrowanie
się z otoczeniem. Przez brytyjskie portale takie jak Gumtree szukają
anglojęzycznych znajomych. Czasem są zainteresowani podszkoleniem języka,
czasem po prostu chcą z kimś "pobyć". Pójść do kina, do pubu, po zakupy.
Motywacje, żeby szukać przyjaciół wśród nie-Polaków są różne. Bywa, że jest
to zwyczajna chęć obcowania z obcą kulturą i nauki języka. Kiedy indziej jest
ucieczka przed negatywnymi cechami polskiego charakteru. – Polacy są
zawistni. Lepiej się trzymać od nich z daleka – tłumaczy Grzesiek, którego
znajomi pochodzą głównie z Południowej Ameryki.

Bez względu na to, czy decydujemy się przebywać wśród Polaków czy nie,
znalezienie dobrych znajomych w Londynie nie jest sprawą prostą. O
prawdziwych przyjaciół jest jeszcze trudniej. W tym ogromnym, wielomilionowym
mieście przemieszanych kultur, w trakcie gonitwy za karierą mało kto znajduje
czas i energię na przyjaźnie. Tuż po przyjeździe do Londynu usłyszałam od
znajomego: "Nie będziesz w stanie utrzymać tutaj znajomości. Rzadko komu to
się udaje. Ludzie za dużo pracują i odległości są za duże.“ Nie chciało mi
się wierzyć. Wydawało mi się, że ze mną będzie inaczej. Okazało się, że rację
miał on. Mojej przyjaciółki, którą znam prawie od dziecka i która mieszka
kilka stacji ode mnie, nie widziałam pół roku. Nie było czasu.

Właśnie z powodu braku czasu tak często zaspokajamy się przypadkowymi
znajomościami. Znajomościami z wygody. Przyjaźnimy się z ludźmi, z którymi
chodzimy do szkoły, z którymi pracujemy, którzy mieszkają niedaleko. –
Większość z osób, z którymi utrzymuję kontakt nie byłaby moimi znajomymi w
normalnych warunkach. Ale emigracja jest sytuacją wyjątkową. – mówi Marta. –
Muszę stosować trochę inne standardy – przyznaje. Nie ma się czemu dziwić.
Przyjaciół, których mamy w kraju, dobieraliśmy sobie przez lata. Mieliśmy
komfort odrzucania tych, którzy nie spełniali absolutnie wszystkich naszych
wymagań. Emigracyjni znajomi to zupełnie inna historia. W ciągu kilku
miesięcy, roku staramy się stworzyć kółko znajomych, jakie pamiętamy z kraju.
To nie jest możliwe. Możemy sobie więc stworzyć iluzję przyjaźni albo być
cierpliwi i czekać aż ta prawdziwa się pojawi.

Może więc nie warto szukać przyjaźni z przymusu i związków na siłę. Zamiast
uciekać przed samotnością może lepiej ją oswoić. Przyzwyczaić się do niej.
Nauczyć się z nią żyć. Nie stronić od ludzi, ale przebywać z nimi dlatego, że
są tego warci, a nie dlatego, że nie potrafimy inaczej >>>>
Obserwuj wątek
    • ontarian troche dlugie, ale przeczytalem 04.04.07, 13:34
      krotko mowiac - bzdury
      • donk Ty juz znalazles zloty srodek. heheheh 04.04.07, 13:42
        Trzepanie skorkom. heheheh
        • ontarian Re: Ty juz znalazles zloty srodek. heheheh 04.04.07, 13:51
          a ty trzymanie maciory za cycki, hehe
    • kwiatek_leona Re: Oszukac samotnosc na emigracji ??? 04.04.07, 15:00
      Emigracja jest cinszka, ale dzieki Ontarianowi i Donkowi da sie przezyc wink
    • gryfny Re: z nimi nie probuj to,,,,, 04.04.07, 15:39
      samobojstwo z premedytacja:
      ww6.tvp.pl/7211,20070326477358.strona
      • kwiatek_leona Re: z nimi nie probuj to,,,,, 04.04.07, 19:19

        A na ITVN, kanale specjalnie dla Polonii, w Niedziele Wielkanocna
        miedzy "Sladami Biblii" a "Historia Sw. Franciszka" bedzie mozna sie jeszcze
        raz napawac slubem Wisniewskich w Las Vegas smile
        www.itvn.pl/2007-04-08,,1,program.html
    • mlody771 Re: Oszukac samotnosc na emigracji ??? 04.04.07, 16:03
      Wogle nie czuje sie samotny. Kiedys tylko sie myslalo o Polsce tak troche
      romantycznie/praktycznie, jak domy byly tam tanie. Bo marzylo sie o nie
      koniecznosci pracowania, jak przywiozlo by sie pieniadze z zagranicy. Ale
      obecnie nieruchomosci sa tansze tutaj w USA(i cziagle tanieja), wiec nie trzeba
      bedzie rowniez ciezko na nie pracowac, wstrzymujac sie od ich kupna, oczywiscie
      jakis 2+lata.
      • majenkir Re: Oszukac samotnosc na emigracji ??? 04.04.07, 18:30

        mlody771 napisał:
        > Ale
        > obecnie nieruchomosci sa tansze tutaj w USA

        Bardzo ciekawe spostrzezenie... Jakies przyklady?
        • soup.nazi Re: Oszukac samotnosc na emigracji ??? 04.04.07, 18:35
          majenkir napisała:

          >
          > mlody771 napisał:
          > > Ale
          > > obecnie nieruchomosci sa tansze tutaj w USA
          >
          > Bardzo ciekawe spostrzezenie...

          Ciekawe, bo czlowiek zaczyna sie zastanawiac kto jest wiekszym idiota - ten,
          ktory bzda takie posty czy ci ktorzy "handluja" (bo i tak nikt nie kupuje) tymi
          koopami uchodzacymi za real estate w Wielkiej Bulbie.
    • yaponczyk007 Sluchajcie kolego samotny (a moze samotna kolezank 04.04.07, 16:54
      ravi10 napisała:

      > No wlasnie ! A jak Wy radziliscie/radzicie sobie z ta samotnoscia na
      > emigracji ?
      >
      >
      ...Z samotnoscia na emigracji radzimy sobie identycznie, a moze i lepiej, jak z
      samotnoscia w Polsce.
      Tu nas nikt nie chce i nie lubi, zupelnie jak w Polsce, gdzie nikt nas nie
      chcial i nie lubil.
      Tyle, ze tutaj, na emigracji nikt nam na polska modle nie wciska porad, a w
      Polsce radzacych bylo wiele - a to w szkole, a to w pracy, a to w wojsku, a to
      w...

      Reszte wykasowalem, gdyz po prostu nie chce mi sie ripostowac filozofujaco badz
      filozofowac ripostujaco.
    • soup.nazi Re: Oszukac samotnosc na emigracji ??? 04.04.07, 18:15
      ravi10 napisała:

      > No wlasnie ! A jak Wy radziliscie/radzicie sobie z ta samotnoscia na
      > emigracji ?

      Obserwowalismy Bulbe. Z daleka i bliska. Bulba bardzo dobrze robi na samotnosc -
      jak sie ja oglada z daleka. Im dluzej i z mniejszego dystansu sie obserwuje, tym
      mniej sie teskni, a wiecej wstretu nabiera.
      • chardonnay Re: Oszukac samotnosc na emigracji ??? 04.04.07, 19:10
        Tęsknimy za dźwiękiem znajomego języka, za podobną mentalnością. Tak
        szczegolnie na ta mentalnoscia smile
        • soup.nazi Re: Oszukac samotnosc na emigracji ??? 04.04.07, 19:20
          chardonnay napisał:

          > Tęsknimy za dźwiękiem znajomego języka, za podobną mentalnością. Tak
          > szczegolnie na ta mentalnoscia smile

          No. Ja ostatnio ostatnio upjerdolilem oba ptoki za jednym szczalem. Stalem sobie
          w Hortonie po kawe, byla nieduza kolejeczka. Chlopak za lada zwijal sie jak w
          ukropie, ale czasem trzeba chwile zaczac. Nagle slysze za soba hukniecie
          podniesionym chrapliwym glosem "E, rusza siem tam szybciej!!!!" w tym jezyku, za
          ktorym tak tenskniem, i podwojny zadowolony rechot z dwoch smierdzacych ryjow,
          jak po dobrym kawale. Smiem, ze bydlo bylo swieze, bo jakos komicznie odziane.
          Mialem zatem jezyk i mentalnosc zarazem, wiec zaczalem tesknic za wyjsciem.
          • ratpole Re: Oszukac samotnosc na emigracji ??? 04.04.07, 19:25
            soup.nazi napisał:

            > Smiem twierdzic, ze bydlo bylo swieze, bo jakos komicznie odziane.

            Za wczesna pora roku na swiezosc.
            Bydlo juz nieco zatechle, bo to pozostalosc po pielgrzymce na pielgrzymke
            Papieza w Kanadzie
            • chardonnay Re: Oszukac samotnosc na emigracji ??? 04.04.07, 19:30
              W Polsce wiele sie zmienilo na lepsze.Mentalnosc niestety pozostala taka
              sama.Zlodziej=ten ktory sobie radzi
              • ontarian Re: Oszukac samotnosc na emigracji ??? 04.04.07, 19:35
                chardonnay napisał:

                > sama.Zlodziej=ten ktory sobie radzi
                znaczy ten z jajami
        • yaponczyk1 Porzuc glupia ironie..... 04.04.07, 19:41
          chardonnay napisał:

          > Tęsknimy za dźwiękiem znajomego języka, za podobną mentalnością. Tak
          > szczegolnie na ta mentalnoscia smile

          Oczywiscie ze tesknicie.Gdybyscie nie tesknili to zylibyscie zyciem swego
          otoczenia- mowili miesjcopwym jezykiem, ktory znacie z
          stopniu "komunikatywnym", to znaczy umiecie na migi zamowic zarcie w knajpie i
          kupic gazete.
          A tymczasem zyjecie zyciem polskojezycznego FOrum, w sosiku podlanym
          nienawiscia do wszystkiego co polskie i w towarzystwie podobnych do siebie
          imigracyjnych wyizolowanych odszczepiencow.
          • soup.nazi Re: Porzuc glupia ironie..... 04.04.07, 20:38
            yaponczyk1 napisała:

            > chardonnay napisał:
            >
            > > Tęsknimy za dźwiękiem znajomego języka, za podobną mentalnością. Tak
            > > szczegolnie na ta mentalnoscia smile
            >
            > Oczywiscie ze tesknicie.Gdybyscie nie tesknili to zylibyscie zyciem swego
            > otoczenia- mowili miesjcopwym jezykiem, ktory znacie z
            > stopniu "komunikatywnym", to znaczy umiecie na migi zamowic zarcie w knajpie i
            > kupic gazete.

            Ach, marzenia, marzenia debila - niepojete, co, dupku? Supernatural? Hehe, tylko
            dla tepych Bulbonczykow.

            Tak wlasnie zyjemy, od lat, a na forum przychodzimy gl. w godzinach pracy, zeby
            podrzec troche lacha z lajzy dyzurnej i bulbonskich oszolomkow, odrzuconych, etc.

            > A tymczasem zyjecie zyciem polskojezycznego FOrum, w sosiku podlanym
            > nienawiscia do wszystkiego co polskie i w towarzystwie podobnych do siebie
            > imigracyjnych wyizolowanych odszczepiencow.

            No wyszlyscie, gliniak, ze swojej roli calkiem calkowicie. Gdzie wasze
            opanowanie, gdzie profesjonalizm, gdzie rzondowa praca i pogniecione oprawki Tak
            Hojer bez szkiel? No co z was za Amerykan? Z ta chlewniom co budujecie tez
            pewnie oszustwo?
            • chardonnay Re: Porzuc glupia ironie..... 04.04.07, 20:57
              Ty yaponczyk mylisz pojecia.To ty jestes na tym forum nieproszonym gosciem.To
              jest forum polonia.Ty jako nielegalny pomywacz do polonii sie nie zaliczasz.
              Te twoje teksty o oprawkach w celu szpanowania na wsi sa zenujace.


              (oo)\_______
              (__) /\ /\
              Cuiusvis hominis est errare, nullius nisi insipientis in errore perseverare
              • chardonnay Re: Porzuc glupia ironie..... 04.04.07, 20:59
                Miales yap dzisiaj pecha.Ktos z twojej noclegowni zrobil ci zdjecie.
                Portret yaponczyka:
                phillips.blogs.com/photos/uncategorized/819bum_1.jpg
              • yaponczyk1 Re: Porzuc glupia ironie..... 04.04.07, 21:07
                chardonnay napisał:


                > Te twoje teksty o oprawkach w celu szpanowania na wsi sa zenujace.

                Znamienne, ze to piszesz...ty, taki zorientowany na czytanie ze zrozumieniem ,
                kompletnie nie zrozumiales co bylo tematem postu o okularkach?
                Przyszlo ci do poczochranej glowiny w zwiazku z tym ze moze jestes po prostu
                tepym debilem ?
          • nadau Re: Porzuc glupia ironie..... 04.04.07, 23:37
            yaponczyk1 napisał:

            Oczywiscie ze tesknicie.Gdybyscie nie tesknili to zylibyscie zyciem swego
            > otoczenia- mowili miesjcopwym jezykiem, ktory znacie z
            > stopniu "komunikatywnym", to znaczy umiecie na migi zamowic zarcie w knajpie i
            > kupic gazete.
            > A tymczasem zyjecie zyciem polskojezycznego FOrum, w sosiku podlanym
            > nienawiscia do wszystkiego co polskie i w towarzystwie podobnych do siebie
            > imigracyjnych wyizolowanych odszczepiencow.
            >
            --------------------------

            No lepiej bym tego nie ujął.
            Osobiście znam kilku jajowych emigrantów, którzy na świecie zrobili karierę i
            dobry byznes, ale oni nawet nie wiedzą, że istnieje jakieś forum Polonia.
            Nie mają nawet czasu interesować się Polską, a jeśli już to z obcych mediów.
            Trzepią kasiorę na swoim, ot co.
            • mazda25 Re: ..przyjazn na emigracji. 05.04.07, 06:59
              Bardzo ladnie autor to opisal.Trafil w dziesiatke.Najtrudniejsze sa pierwsze
              dwa lata.Jezeli chcemy poznac nowych ludzi podobnych do nas,to powinnismy
              poprzez nasze zainteresowania trafic do innych nam podobnych,w ten sposob
              nawiazac nowe znajomosci.Nie upieralabym sie obowiazkowo przy polskich
              znajomych.Mieszkam w Niemczech od 20 lat.Z poczatku zapraszalam kazdego Polaka
              do domu ale szybko zauwazylam,ze nie mam z tymi ludzmi nic wspolnego,oprocz
              jezyka.Poprzez sport i treningi oraz wspolne wyjazdy na rozgrywki nawiazalam
              bliskie stosunki z Niemcami i przyjaznie sie z nimi od wielu lat,bo mi
              odpowiadaja intelektualnie.Nie nalezy sie do niczego zmuszac.Kontakty z innymi
              musza nam sprawiac przyjemnosc.
            • ontarian Re: Porzuc glupia ironie..... 05.04.07, 16:13
              nadau napisał:

              > Trzepią kasiorę na swoim, ot co.
              a ty swoje wydmuszki trzepiesz, ot co.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka