polonus5 07.06.07, 00:43 wiadomosci.wp.pl/kat,1356,wid,8913714,wiadomosc.html Władze amerykańskie bronią decyzji o deportacji Polki z Chicago, która po 18 latach pobytu w USA musi wyjechać do kraju, zostawiając rodzinę. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
piss.doff Re: Od 18 lat na wizie turystycznej 07.06.07, 00:53 nieznajomosc prawa szkodzi, flaga na domu jak widac nie ma znaczenia, Tony znajdzie sobie druga milosc a Brian nauczy sie po polsku. Odpowiedz Link Zgłoś
chardonnay11 Re: Od 18 lat na wizie turystycznej 07.06.07, 02:51 Tradegia dla rodziny.Szkoda dziewczyny ... Odpowiedz Link Zgłoś
kan_z_oz Re: Od 18 lat na wizie turystycznej 07.06.07, 05:11 Znam podobną sytuację w Australii. On tuż po wygaśnięciu wizy turystycznej żeni się. Prawnik oczywiście zapewnia, że się 'załatwi'. 5 lat gimnastyki w 'załatwianiu' - bez efektu. Któregoś dnia podjechała pod dom straż emigracyjna i po wpłaceniu $10,000 AU pozwoliła mu zostać w domu. Dali mu 2 tygodnie na opuszczenie kraju, na koszt własny. Ściągnięcie trawało 2,5 roku, oraz następne 2,5 roku aby dostał pobyt stały. Brak uregulowanego statusu na emigracji to najlepszy sposób aby 'zawiesić' się w próźni na pół życia - auć, to boli. Kan Odpowiedz Link Zgłoś
prawdziwystarywjarus Re: Od 18 lat na wizie turystycznej 07.06.07, 11:40 kan_z_oz napisała: > Brak uregulowanego statusu na emigracji to najlepszy sposób aby 'zawiesić' się > w próźni na pół życia - auć, to boli. -------- Zgadza sie. Potem sie ludziska dziwia, ze po odwiedzinach nie moga opuscic swojej ojczyzny na obcym dokumencie i musza uregulowac zalegle podatki z odsetkami. Grunt to porzadek. Odpowiedz Link Zgłoś
angelika_20 Pamiętam te płacze jak wyszła sprawa załatwienia 07.06.07, 10:00 wiz do US of A. Pewnie większość z was tak siedzi za wielką wodą i gra cwaniaka w necie a boi się z domu śmierdzące skarpety wystawić i na zakupy ruszyć. Odpowiedz Link Zgłoś
piss.doff Re: Pamiętam te płacze jak wyszła sprawa załatwie 07.06.07, 16:45 nie smiej sie z cudzego nieszczescia. Ja np juz od pieciu lat staram sie o staly pobyt przez prawnika ale wreszcie za kilka miesiecy otrzymam staly pobyt. Unikaj posadzen skarpetowych bo wystawiasz sobie swiadectwo pochodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
jtb Moja podobna historia 07.06.07, 12:11 Jest rok 1987. Jadę do siostry w Chicago na wizie turystycznej. Zeby legalnie pracowac skladam petycje o azyl. Petycja zostaje przyjęta i dostaje SS bez adnotacji, że nie wolno pracowac. Przez miesiąc pracuje u hudraulika bo mi szwagier załatwił. Potem sam znajduje pracę w przyzwoitej "szapie" jako tokarz. Z początku idzie mi trudno bo po studiach na PW o obróbce skrawaniem wiem wszystko ale praktycznie na tokarce pracowałem nardzo krótko. Po jakimś czasie dostaje odmowę o azyl.jest sprawa w sądzie i ja obiecuje, że po uplywie jednego roku opuszczę USA. Obietnicy nie dotrzymałem. Potem do domu siostry przychodzi dwóch z "Emigrejszyn" z zapytaniem czy ja już wylecialem z USA.Siostra powiedziała, ze tak to oni poprosili żeby im przesłac kiedy i numer lotu. A ja w tym czasie mieszkam osobno. Potem po pewnym czasie dostaje awizo z poczty. Odbieram list polecony a w nim znajduje informacje, ze mam sę zgłosic z bagażami pod wskazany adres i oni mnie odeślą do Polski. Mówię o tym "Staremu" w szapie. Byłem bardzo dobrym tokarzem i on mnie wysyła do swojego oddiału w Pheniks. Tam jestem rok. Nie bardzo mi się tam podobalo i wracam do Chicago. Po powrocie znów pracuje jako tokarz ale gdzie indziej. Potem stary do mnie zadzwonił żebym do niego wrócił w Chicago. Wracam do niego. Jest grudzień 1991r. Pod szapę podjeżdza Emigrejszyn, wchodzą do fabryki, patrzą na karty zegarowe gdzie jest zarejestrowana moja obecnośc a mnie nie ma bo się schowalem do takiej wielkiej maszyny CNC. Po chwili mnie znalezli. Wyszedlem i skuli mnie w kajdanki. Na Emigrejszyn złóżylem zeznania i po trzech dobach spędzonych w więzieniu odesłali mnie do Polski. W międzyczasie chcieli mnie zrobic kapusiem, że mnie wypuszczą pójdę do pracy gdzie oni mnie wskażą a ja im pewnie miał bym donosic na innych. Bagaże na lotnisko dostarczyła mnie siostra. Dlaczego mnie złapali? Nie wiedzieli gdzie ja pracuje ale po moim powrocie do Chicago niepotrzebnie zarejestrowalem samochod na siebie. Obserwowali mój samochód i trafili do fabryki. Z dzisiejsze perspektywy nie żałuje, ze wróciłem do kraju. Od tamtego czasu już 3 razy byłem w USA ale tylko w odzwiedziny do siostry. Odpowiedz Link Zgłoś
piss.doff Re: Moja podobna historia 07.06.07, 16:49 te historyjke juz tu przerabialismy. Odpowiedz Link Zgłoś
jtb Re: Moja podobna historia 07.06.07, 16:59 piss.doff napisał: > te historyjke juz tu przerabialismy. Zgoda, masz racje. Ale wtedy ktoś mnie zarzucił może nawet Ty, że jest zmyślona. Ale jak pamiętazsz poprzedni wpis, to w treści jest identyczny. Odpowiedz Link Zgłoś
starywiarus Re: Od 18 lat na wizie turystycznej 07.06.07, 14:20 Znam dwie podobne sprawy w Australii. Wszystkie wywołane oślim uporem, czyli kulturową odmową akceptacji przez Polakow powszechnego obowiązywania prawa oraz zasady "nie ma zmiłuj", czyli że jak się coś komuś należy, to dostanie, a jak mu się nie należy, to nie dostanie, ile by nie szlochał. Informację, kto może w Australii zostać na stałe, i jakie warunki trzeba w tym celu spełnić, można było od zawsze dostać od Immigration w formie broszurek napisanych językiem prostym jak budowa cepa. W ciągu ostatnich 10 lat także można było to wszystko sobie czytać online, a jak kto nie znał angielskiego, to mógł zadzwonić do telefonicznej służby tłumaczy, żeby mu łopatologicznie objaśnili po polsku. Tragedie wizowe Polaków zawsze się zaczynały od tego, że ktoś nie był w stanie zaakceptować, że on/ ona nie stanowi żadnego wyjątku, podlega ogólnie obowiązującemu prawu i z powodu wymagań tego prawa MUSI stąd wyjechać. W następstwie głębokiego przekonania, że nie ma tak, żeby się jakoś nie dało załatwić, tacy ludzie nagminnie padali, i zapewne do dzisiaj padają, ofiarą różnego rodzaju prawników-złodziei i agentów imigracyjnych spod ciemnej gwiazdy. Gość, o którym pisze Kan, nie był w stanie przełknąć zasady, że jeżeli się ożenił w takich okolicznościach, w jakich się ożenił, to jest po wygaśnięciu wizy, czyli już jako nielegał, to nie ma sposobu, żeby został - musi wyjechać z Australii i starać się o wizę imigracyjną z Polski. No i że jeszcze będzie musiał przekonać australijskie urzędy, że to wszystko jest w ogóle bona fide, bo fikcyjne i półfikcyjne małżeństwa zawarte tylko dla pobytu to jest zjawisko od zawsze tutaj dobrze znane. To nie jest pierwszy ani ostatni przypadek narobienia sobie poważnych kłopotów przez Polaków uważających, że prawo jest dla frajerów, a oni są mądrzy i wiedzą wszystko lepiej, więc jakoś sobie załatwią. W Australii jest mniej drastycznie niż w USA z deportacją, rzadko zakuwają w kajdany, dają czas na zorganizowanie wyjazdu na własny koszt etc. ale skutek netto jest taki sam jak w Ameryce - lot do Polski i wieloletni zakaz powrotu do Australii Odpowiedz Link Zgłoś
soup.nazi Re: Od 18 lat na wizie turystycznej 07.06.07, 16:32 starywiarus napisała: Polaków > uważających, że prawo jest dla frajerów, a oni są mądrzy i wiedzą wszystko lepi > ej, więc jakoś sobie > załatwią. Taaaa, ta zabobonna wiara "zalatwiactwo" najczesciej konczy sie w cywilizowanych krajach przebudzeniem z reka w nocniku. Odpowiedz Link Zgłoś
zadyma1 wypowiedzi na Forum 07.06.07, 14:52 www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=199&Show=ForumTopicView&ForumTopicId=40161 Odpowiedz Link Zgłoś
edytkus Re: Od 18 lat na wizie turystycznej 07.06.07, 16:39 Jej maz wkrotce dostanie obywatelstwo, znaczy sie ma zielona karte od 10 lat i co? kasy na sponsorowanie zony bylo mu szkoda?! Odpowiedz Link Zgłoś
piss.doff Re: Od 18 lat na wizie turystycznej 07.06.07, 16:53 facet pewnie po nocach juz nie spi z wrazenia, ze ja mu tak ladnie wywioza zagranice. Od wszystkich zony odchodza, czasem je wywozi INS, uciekaja z kochankami czy 'samorealizuja sie' tylko moja nie chce sie sama wyniesc. Odpowiedz Link Zgłoś