Dodaj do ulubionych

jak to bylo w Waszym przypadku?

22.06.07, 07:08
tak w kwestii znajomych i przyjaciol, pozostawionych w kraju.

Otoz po roku nieobecnosci zdecydowalem sie wybrac na wakacje do Pl, przyznam
ze kontakt ze znajomymi urwal sie wczesniej, ja zawsze odpisuje na maile, ale
jesli nie dostaje odpowiedzi na moj mail nie mam na co odpisac, eh?

Tak sobie myslalem ze odnowie kontakty z okazji wizyty, ale tak jakos niewiele
z tego wyszlo.
Taki jakos maly kontrast w porownaniu do powrotu do Bristolu, ledwo ide zrobic
zakupy, wpadam na Richarda, ktory wlasnie skonczyl kelnerowanie i szuka
ambitnie czegos nowego. Wychodze ze sklepu, wpadam na Johnego. Tak pokrotce,
mam wrazenie ze mam teraz wiecej znajomych w UK niz w Pl.

Tak wiec pytanko do osob ktore poza krajem siedza dluzej niz ja, zachowal ktos
moze przyjaznie czy znajomosci nawiazane w Starym Kraju, czy jedyny kontakt
tak jak moim przypadku jest z rodzina?
Obserwuj wątek
    • za_morzem Re: jak to bylo w Waszym przypadku? 22.06.07, 07:49
      hehe...
      po pierwsze w wiekszosci miast usa czy kanady nie (no chyba ze stary wschod)
      "wpadniesz na nikogo przez przypadek" bo miasta polnocnoamerykanskie maja
      zupelnie inny klimat czyli jedziesz samochodem do supermarketu i wracasz do
      domku polozonego w subdivision gdzie nikogo nie znasz.
      po drugie, w kanadzie kontakty miedzyludzkie ograniczaja sie do usmiechu i
      powiedzenia sobie "haj" (hehe), jakies asocjacje ponad to sa raczej nieczeste.

      z angolami jest inaczej, poznalem paru w vancouver i nawet oni twierdzili ze
      socjalne klimaty w kanadzie sa raczej dosc powierzchowne i bezosobowe.
      zreszta oni maja bardzo podobny stosunek do zabawy i alkoholu jak i polacy.
      podobnie zreszta jak i inni europejczycy.
      zaryzykowalbym twierdzenie ze kazdy europejczyk jest bardziej podobny polakowi
      niz amerykanin czy kanadyjczyk.
      sprawdzilem to niejednokrotnie z hiszpanami, niemcami, angolami, skandynawami,
      nie wspominajac juz o slowianskich braciach z czech czy slowacji wink.

      pamietaj i wez poprawke na to ze wiekszosc produkujacych sie tutaj na forum to
      faceci ktorzy nawet na gruncie damsko- meskim nie maja inter-narodowego
      doswiadczenia- przywiezli se zony z polski i tak naprawde z zyciem towarzyskim w
      kanadzie czy usa nie maja wiele wspolnego oprocz tego ze praca ich zmusila do
      gadania z ludzmi z ktorymi wspolpracuja. przyjechali tu i cale zycie spedzaja z
      zonami i dziecmi w polskim sosie. niezaleznie od tego co tu wykrzykuja wink.
      facet ktory nie byl z kanadyjka czy amerykanka nigdy nie bedzie wiedzial czym
      naprawde jest kanada czy us.
      hehe, zaraz szmaciarze bulbonscy udajacy nie-bulbonow zaczna sie pluc. wink.


      • kan_z_oz Re: jak to bylo w Waszym przypadku? 22.06.07, 08:01
        Tak wiec pytanko do osob ktore poza krajem siedza dluzej niz ja, zachowal ktos
        moze przyjaznie czy znajomosci nawiazane w Starym Kraju, czy jedyny kontakt
        tak jak moim przypadku jest z rodzina?

        ODP: Od kilku lat oświeżyły mi się kontakty z kilkoma znajomymi ze szkoły
        średniej.(24 lata po maturze). E-maile, zdjęcia oraz gaduły w miarę regularne.
        Spotkania w sytuacji gdy 'wpadam' do Polski.

        Kan
      • blotniarka.stawowa Za_morzem, 22.06.07, 13:24
        za_morzem napisał:
        > pamietaj i wez poprawke na to ze wiekszosc produkujacych sie tutaj na forum to
        > faceci ktorzy nawet na gruncie damsko- meskim nie maja inter-narodowego
        > doswiadczenia- przywiezli se zony z polski

        Zwykle rozpaczasz nad zgubnym wplywem mediow na moralnosc w USA i Kanadzie,
        ubolewasz nad swoboda obyczajow, a tu sugerujesz ze brak "doswiadczenia
        inter-narodowego" to straszna wada facetow z tego forum? Od kiedy to posiadanie
        zony z Polski (z ktora sie czesto razem zaczynalo emigracje) jest naganne?
        Oczywiscie masz prawo do podbojow "inter-narodowych" (realnych lub
        wyimaginowanych), ale gdzie tu konsekwencja?

        > facet ktory nie byl z kanadyjka czy amerykanka nigdy nie bedzie wiedzial czym
        > naprawde jest kanada czy us.

        Ciekawe kryterium zdobywania wiedzy o kontynencie.
        • za_morzem Re: Za_morzem, 22.06.07, 15:56
          jak rozumiem jestes za tym aby w radiu i tv lecialy non stop teksty w stylu
          "zayebie ciebie i zgwalce twoja zone, corke i psa".
          smile)) w porzo. ok.
          kwestia twojej wrazliwosci.

          ale skad wywnioskowalas ze "posiadanie zony z polski jest naganne" ?!?!?!?!!?



        • soup.nazi Re: Za_morzem, 22.06.07, 16:51
          blotniarka.stawowa napisała:

          > Zwykle rozpaczasz nad zgubnym wplywem mediow na moralnosc w USA i Kanadzie,
          > ubolewasz nad swoboda obyczajow, a tu sugerujesz ze brak "doswiadczenia
          > inter-narodowego" to straszna wada facetow z tego forum?

          Oferma wykorzystuje kazdy pretekst zeby sobie poplakac na Stany i Kanade.
          Doswiadczenie "inter-narodowe" (sic!) posiada, bo walil konia w roznych krajach,
          hehehe.

          Od kiedy to posiadanie
          > zony z Polski (z ktora sie czesto razem zaczynalo emigracje) jest naganne?

          Wtedy kiedy sie samemu posiada tylko rece wzglednie gumowa niewiaste, hehehe.

          > Oczywiscie masz prawo do podbojow "inter-narodowych" (realnych lub
          > wyimaginowanych), ale gdzie tu konsekwencja?

          Wyimaginowanych. W jego postach na wszystkich forach przewija sie temat kobiet
          sie z dziwna konsekwencja w ogolnie niezbyt przychylnych kontekstach (i
          podtekstach. Jak wiemy z psychologii 101 to jest to czego mu brakuje dlatego o
          temat zahacza. Nie ma w tym jednak nic dziwnego gdy wyobrazimy sobie 1.5m
          kurdupla pod 50, czeszacego sie juz recznikiem (tzw. glajfa z polera - przyp.
          autora), z cwarza jak burak po przymrozku, dodatkowo wykrzywiona wscieklym
          grymasem rozczarowanego polaczka i belkoczacego cos w kulawym pidgin English z
          silnym nalecialosciami gwary kurpiowsko-podlaskiej - latwo zrozumiec, ze jedyna
          partnerka takiego typa moze byc jego wlasna reka, silnie wyksztalcona
          dzierzeniem klucza przy budowie siedzen samochodowych w fabryce siedzen
          samochodowych, w ktorej niegdys sie scieral latami (nawiasem mowiac z tego
          okresu pochodzi umeblowanie subsydiowanej nory; jak latwo sie domyslic wszystkie
          mebelki sa wykonane na bazie siedzen samochodowych, kradzionych i latami
          wynoszonych z rzeczonej fabryki siedzen samochodowych), zanim wpadl na pomysl
          wydebienia welfare (gumowe niewiasty przy jego "dochodach" z pomocy spolecznej i
          food banku sa prawdopodobnie niedostepne, chyba, ze recycled/patched ones) czy
          dziura w drywallu, hehehe.

          Podobnie z psychologii 101 wiemy, ze placze bez przerwy nad niegodziwoscia
          Ameryki Pln. bo jest doopa z uszami i nic w niej nie osiagnal oprocz zapomogi z
          welfare.

          >
          > > facet ktory nie byl z kanadyjka czy amerykanka nigdy nie bedzie wiedzial
          > czym
          > > naprawde jest kanada czy us.
          >
          > Ciekawe kryterium zdobywania wiedzy o kontynencie.

          Rownie ciekawe jest to, ze w masie innych swoich placzliwych postow narzeka
          placzliwie a bez przerwy na pokraczne i tluste Kanadyjki i Amerykanki, ktore
          jednak zdecydowanie wola torbe Fritolays od naszego kandydata na bojfrenda,
          hehehe. O czym ja mowie - faceta nie chcialy nawet glodujace mail brides z
          Filipin i Sri Lanki. Ostatecznie trudno im sie dziwic - kto chcialby zawrzec
          znajomosc z gosciem o wygladzie i zwyczajach Shreka, hehehe.

          Tu natomiast poznaje Ameryke z ich pomoca, hehehe. Czy slusznie bedzie mniemac,
          ze Grecje poznawal z pomoca atenskich pederastow?
          • za_morzem zupa:))))) rozsmieszasz mnie swoimi kompleksami... 23.06.07, 08:47
            dogadales sie "na zycie" z pigula po dwuletniej pomaturalce.
            mam nadzieje ze nie wieczorowo-zaocznej.
            zreszta niewazne.
            teraz wiem skad twoje problemy i to ciagle szczekanie z potrzeba udowodnienia
            "jaki to zayebisty jestem".
            dlatego nie chce mi sie z toba gadac bo widze zes glosno krzyczacy maly chooyek
            ktorego stac na niewiele. smile.
            rozczarowales mnie.
            z takim darciem mordy mialem nadzieje na jakiegos kolesia na poziomie, zona
            lekarz on inzynier, cos w tym stylu- "troche mi odyebalo bo dostalem podwyzke".
            a tu chooy.

            technikum, zawodowka, studium, alpaga i lady pank. taki jestes.

            a teraz poszedl won.

            smile))))




            • agaosa5 przyjaciele z polski 23.06.07, 22:44
              jestem od 2 lat w niemczech, na poczotku urzymywal kontakty potem najlepsza
              przyjaciolka juz czasu nie miala na pisanie meila... zajeta bardzo studiami i
              chlopakiem, po 5 latach dobrej przyjazni no coz bywa... w polsce z lat
              szkolnych pozostaly 2 dobre kolezanki na ktore moge liczyc jak jade do polski
              zawsze majo czas na kawe pogadac,pomoc. Tu raczej trzymam sie zdala od polkow,
              2 dobre kolezanki ktore sporo juz tu mieszkajo, na calo reszte mam oczy szeroko
              otwarte , niewiem czemu jakos mnie porestu irytujo, denerwujo...
              • norma_baker Re: przyjaciele z polski 24.06.07, 01:28
                Cie irytujo i denerwujo, bo nie mowio takim samym zgnilym polskim ja ty.
      • norma_baker Re: jak to bylo w Waszym przypadku? 24.06.07, 01:06
        Ale pieprzysz jak potluczony za -morzem. Ja mam od 19 lat zone Amerykane
        (przodkowie skandynawscy) i znam dwoch innych Polakow z nie-polskimi zonami.
        Jak sie chodzi do Chinczykow po zgnile warzywa, to trudno sobie cos sensownego
        znalezc.
    • peerelski Re: jak to bylo w Waszym przypadku? 22.06.07, 10:04
      ty musisz byc z tej najnowszej emigracji, "wolnorynkowej"... po tym jak
      wkroczyl do Polski ow wolnorynkowy biznes z tzw Zachodu, zaczeli uczyc Polakow
      czegos z czym ow Zachod ma klopoty, a wiec takich pie..jak "communication
      skills", "teamwork", etc, czegos z czym Polacy-konspiratorzy od pokolen- nie
      mieli problemow (bo byli od dziecka wychowywani w spoleczenstwie i kulturze, a
      nie w izolacji suburbiow i subkultur), a teraz (po tych biznes-spec naukach)
      zaczeli miec problemy... ja jako emigrant solidarnosciowy nie mam podobnych
      problemow, gdyz moi przyjaciele w Polsce nie przyswoili sobie pseudonauk
      wolnorynkowego biznesu
      • norma_baker Re: jak to bylo w Waszym przypadku? 24.06.07, 02:18
        Peerelski twoje pokolenie w wiekszosci nie zyje, a reszta caly czas jest
        przekonana o tym ze Stalin byl wspanialym politykiem.
        • agaosa5 Re: jak to bylo w Waszym przypadku? 24.06.07, 18:27
          ah norma-baker ja cie niezrozumialam chybasmile
    • sylwek07 Re: jak to bylo w Waszym przypadku? 22.06.07, 13:32
      ja zawsze staram sie odpisywac na listy i utrzymuje kontakt z wieloma
      osobami.No chyba ze dana osoba nie chce tego .
      • chardonnay11 Re: jak to bylo w Waszym przypadku? 22.06.07, 16:18
        Ja utrzymuje kontakt z duza liczba przyjaciol w Polsce.Kiedys chcialem zrobic
        www dla mojej dawnej klasy.Wszystko czego potrzebowalem to nowe adresy, zdjecia
        itp.Pare osob potraktowalo mnie jak wariata.Pytali po co ci to? Nie zal ci
        czasu? JA sie w te sprawy nie bawie ! Nie podam moich danych,nie mam internetu,
        ile to bedzie kosztowalo ..i na koniec ..po co rozgrzebywac stare sprawy...hehe
        Po pobycie w Polsce odnioslem wrazenie ze ludzie z mojego "pokolenia" to stare
        wleniale dziady czekajace na smierc.Zero checi do zycia i kreatywnosci.To
        starszne.
        • soup.nazi Re: jak to bylo w Waszym przypadku? 22.06.07, 16:56
          chardonnay11 napisał:

          "Moja dziewczyna zawsze sie smieje podczas uprawiania seksu - wszystko jedno,co
          akurat czyta."

          Dziewczyna zamorzonego tez - gdyby nie to, ze sklada sie z pieciu sticky
          fingers, hehehe.
      • norma_baker Re: jak to bylo w Waszym przypadku? 24.06.07, 02:15
        Przeciez ty mieszkasz w Polsce, jestes obywatelem polskim, tyle tylko,ze
        pracowales jakis czas w Kanadize w polskim konsulacie? Cos ci sie popieprzylo,
        ze jestes Polonia?
    • piss.doff Re: jak to bylo w Waszym przypadku? 22.06.07, 18:14
      dziwne macie problemy egzystencjalne, hehehe, jakby to byla jakas roznica
      miedzy kapciami.
      • waldek.usa Hehehe, zamorzony 22.06.07, 20:23
        z cala pewnoscia stwierdzil, ze w US na znajomego nie mozna tak zwyczajnie
        wpasc...
        Te pewnosc z pewnoscia (hehe)nabyl w czasie swego tragicznego zywota na
        obcyznie - nie majac ani jednego znajomego, wliczajac psy i koty. Karaluchy sie
        nie licza!

        Jak jest w rzeczywistosci, kazdy normalny to wie
        • soup.nazi Re: Hehehe, zamorzony 22.06.07, 20:37
          Sadzisz, ze ktokolwiek normalny chcialby znac takiego tyfusa jak zamurzyniak?
          Nie rozsmieszaj mnie.
          • waldek.usa Re: Hehehe, zamorzony 22.06.07, 20:39
            soup.nazi napisał:

            > Sadzisz, ze ktokolwiek normalny chcialby znac takiego tyfusa jak zamurzyniak?
            > Nie rozsmieszaj mnie.
            >

            ► o to mi chodzi
    • alaskan_assassin Koledzy z dawnych lat 22.06.07, 23:10
      Pierwszy raz odwiedzilem kraj polski po 5 latach i bylo naprawde super.
      Spotkania bajery, imprezom nie bylo konca. Obwozenie po miescie i odwiedzanie
      strych miejsc gdzie sie kiedys szalalo. Wspominki o starych karabinach i
      nauczycielach ze szkoly. Mielismy bardzo silna pake w LO. Jakies 8-9 osob w
      sumie plus troche szersze kolko obserwatorow. To bylo ladnych kilkanascie lat
      temu.


      Pozniej jakos zapal wygasl umawialismy sie i nic z tego nie wychodzilo. Na
      zagle razem sie wybieralo pare osob ja akurat w zaden sposob nie dalem rady
      przyjechac i jeden tam sie organizator ciezko obrazil podobno.
      Na e-maile ludziska odpowiadali po miesiacu albo w ogole. W Polsce bywalem raz-
      dwa razy w roku.
      Byla okragla rocznica raz, XY-lecie matury , wielka impreza 6 klas
      rownoleglych. napisal mi koles ze BYLO spotkanie, juz po fakcie i ze bylo
      bardzo fajnie. No i jeszcze sypnal ze "Szkoda ze ciebie nie bylo" smile Zdjecia
      wyslal.


      Pozniej to znaczy ze trzy lata temu spotkalem na ulicy goscia z liceum z klasy
      nizej i prawie zemdlal na moj widok. Okazalo sie ze koles z ktorym razem
      wyjechalismy za granice puscil gdzies tam plotke ze poszedlem w zebry i w koncu
      umarlem na AIDS. Tak ze to bylo jakby ducha zobaczyl, hehe . No to sie troszke
      wyjasnilo przy tej okazji dlaczego sie niechetnie moze niektorzy odzywali. I
      na impreze chorego zdechalaka nie zapraszali bo i po co ?
      Tylko troche glupio bylo ze ludzie co ich znalem tyle lat uwierzyli w taki
      idiotyzm i nikt nawet tego nie probowal kwestionowac albo po prostu e-maila
      puscic i zobaczyc czy w ogole odpowiem. Albo zadzwonic telefon przeciez kazdy
      mial.


      Przy okazji jakiegos artykulu w gazecie wpadlem na slad dawnej kolezanki,
      slawna teraz dosc. Wyslalem e-maila, wymienilismy troche plotek zaproponowala
      by sie spotkac nastepnym razem w Polsce, koniecznie ! W ktoryms e-mailu
      opisalem jej te hece z ta plotka i gdy odpisala to byl jej juz ostani e-mail
      do mnie, napisala ze ona to na mnie przeciez nic nie gadala, ladnie i
      grzecznie mi odpisuje i w ogole jest dla mnie dobra i cacy cacy i nic ode mnie
      nie chce smile) Tak jakbym ja osobiscie do niej pil cokolwiek, wszystko
      dokladnie do siebie wziela. To byl koniec tej pieknie odswiezonej znajomosci.


      Gadalem o tym wszystkim na rodzinnych imprezach w kraju bedac bo mi bylo
      przykro. W koncu brat mnie wzial na wodke i powiedzial jakos tak: Chcesz sobie
      stare lata powspominac to siadz w ogrodku przy restauracji zaraz obok szkoly
      nowa tam teraz jest knajpeczka, walnij piwko i wspominaj. Bo ludzie to sie
      zmienili, wszystko sie zmienilo. Fajni to oni byli wtedy a dzis to sam
      widzisz. Nie ma juz tamtych kolegow i nie ma tamtej szkoly chociaz budynek
      jeszcze stoi. Kladz lache na tamta przeszlosc, bo to juz na pewno nie wroci i
      zyj swoim zyciem. Czesc tych ludzi cos tam w zyciu zrobila i chwala im, czesc
      sie tylko puszy jak idioci, czesc by ci kolo dupy zrobila bezinteresownie .
      Po jakiego ch...a ci to wszystko? Oni cie nie rozumieja i ty ich tez nie
      rozumiesz i do niczego ci to niepotrzebne. A jak ktory co bedzie chcial to
      sobie na pewno przypomni ( tu trafil w 10 ale to inna historia)


      Skorzystalem z tej powyzszej rady chociaz z przykroscia .
      • bart444 Re: Koledzy z dawnych lat 22.06.07, 23:49
        Mieszkam w Stanach od ponad 25 lat. Do Polski przyjezdzam srednio co roku i
        zwykle spotykam sie z tymi samymi 2 - 3 osobami spoza rodziny. Kilkakrotnie
        spotykalem wieksza grupe znajom,ych przy jakichs zjazdach czy rocznicach, ale
        kontakt z nimi mam minimalny.
        Zwykle radosne jest pierwsze spotkanie po latach i pierwsza rozmowa. Pozniej
        okazuje sie, ze zyjemy w innych swiatach, intereujemy sie innymi sprawami.
        Poza tym, wiekszosc moich znajomych slabo uzywa e-mailu. Zagladaja do nich
        rzadko i jesli odpowiadaja to zwykle po dluzszym czasie.

        Utrzymuje natomiast bardziej aktywne kontakty z dawnymi znajomymi, ktorzy
        wyjechali z Polski i mieszkaja w roznych czesciach swiata.
        • warcholski Re: Koledzy z dawnych lat 23.06.07, 01:22
          >>Zwykle radosne jest pierwsze spotkanie po latach i pierwsza rozmowa. POZNIEJ
          OKAZUJE SIE, ZE ZYJEMY W INNYCH SWIATACH, INTEREUJEMY SIE INNYMI SPRAWAMI.
          Poza tym, wiekszosc moich znajomych slabo uzywa e-mailu. Zagladaja do nich
          rzadko i jesli odpowiadaja to zwykle po dluzszym czasie. <<


          Na pytanie dlaczego nigdy nie zadzwonia z wlasnej inicjatywy:
          odp-"nie stac ich na telefon".
          Ale jak zadzwonisz the time kasuje $ z Twojej kieszeni - wtedy cholernirnie sa
          gadatliwi i nie maja zupelnie poczucia czasu.

          Najbardziej jest zabawne pytanie, ktore cyklicznie powtarzane zapominaja, ze
          sie juz kilka razy pytali: "kiedy wracasz do Polski?" - odpowiedz oraz argumety
          zupelnie nie dociera. W ich ograniczonej wyobrazni nie miesci sie swiadomosc,
          ze ktos mieszkajac "w Stanach od ponad 25 lat" -nigdy nie zamierzal, nie
          zamierza wracac i czuje sie bardzo dobrze u siebie.
          Oczywiscie, chetnie przyjada cie odwiedzic - ty musisisz sfinanosowac aby po
          przyjezdzie mogli na miejscu jak zawsze ponarzekac na Ameryke, wymusic dyskusje
          nad "wyzszoscia polskiej kielbasy nad haburgerem".

          Zasadniczo nastepuje zmiana tematu na pokolenie (no bo jak nie ty to twoje
          dzieci) -zaczepna dyskusja jezykowo pokoleniowa, o wartosci i koniecznosci j.
          polskiego na swiecie itd., itp.

          Mialem przypadek podczas takiej godzinnej dyskusji, osoba krajowa probowala
          mnie na sile przekonac, bym sila wymuslil (moje pokolenie) do nauki Polskiego -
          glupia przedluzajaca sie dyskuusja za moje pieniadze - w koncowej argumentacji
          dostalem ostrzezenie - "bo rzuce sluchawka". Dalej "o doopie maryni" …od
          tamtej pory stracilismy kontakt…i dobrze.




          • alaskan_assassin Re: Koledzy z dawnych lat 23.06.07, 02:06
            No zapewne sa ludzie i ludziska. do mnie dzwonia, jesli w ogole dzwona z Polski
            na karte, Tak- tak cy jakos tak smile i wychodzi taniej gdybym ja dzwonil. Albo
            Skype maja. kasy to nikt nogdy nie wspominal w takim przypadku.
            Nigdy natoiast sie nie spotkalem przez wszystkie lata z pytaniem kiedy wracam.
            Jesli juz to raczej ciekawi sa jak sie "tam" urzadzilem.
            Przez dobrze ponad 10 lat nie spotkalem sie z nikim kto by chcial tu na moj
            koszt przyjechac, nawet z rodziny.
            No ale widocznie sa ludzie i ludziska.
            • norma_baker Re: Koledzy z dawnych lat 24.06.07, 01:45
              Kto by chcial naciagac faceta, ktory ma AIDS a juz kto by w ogole chcial do
              niego przyjechac, nawet na jego rachunek.
              Swoj droga ten kolega oddal ci wielka przysluge.beda cie omijac jak tredowatego
              i na pewno nic od ciebie nie beda chcieli.
      • norma_baker Re: Koledzy z dawnych lat 24.06.07, 01:37

        Ale masz fajnych znajomych, nawet lepszych niz ja. To slawna znajoma bala sie,
        zeby sie od ciebie AIDS nie zarazic, tak moze by sie zalapala z toba na
        amerykanski paszport ale to AIDS zupelnie to wykluczylo ostrozna jest.

        Kolego, glupkow w Polsce nawet policzyc nie mozna znajdz sobie inne miejsce na
        wakacje a do Polski jedz na pogrzeby. Jak tak robie i dobrze na tym wychodze.
        Zostal mi obecnie jeden pogrzeb do zaliczenia ciotka lat obecnie 86. Jak ona
        umrze moja noga nigdy juz nie postanie w Polsce.
    • luiza-w-ogrodzie Re: jak to bylo w Waszym przypadku? 25.06.07, 06:33
      Tak, zachowalam kilka znajomosci z osobami z Polski, sa to osoby z mojej klasy
      licealnej, ze studium doktoranckiego oraz kilka kuzynek. Korespondujemy
      emajlowo w miare regularnie, czasem dzwonimy, spotykamy sie gdy jestem w Polsce
      (raz na dwa-trzy lata). Kilkoro starszych krewnych pisuje do nas listy. Ze swej
      strony staram sie podtrzymac kontakt, dwa razy w roku posylam z zyczeniami
      swiatecznymi rodzinna gazetke ze zdjeciami, opisujaca co porabiamy. Uwazam, ze
      wazne jest miec kontakt z ludzmi ze swojej przeszlosci. Kontakt z rodzina tez
      jest wazny, szczegolnie dla moich dzieci, ktore poza mna nie maja w Australii
      zadnej rodziny. Nigdy nie bylam proszona o fundowanie wyjazdu ani o pozyczke,
      wiec uznaje ze jesli ktos jest zainteresowany kontaktami ze mna, to tylko
      dlatego, ze sie lubimy.
      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      Australia-uzyteczne linki

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka