Dodaj do ulubionych

emigracja do Australii

IP: 194.96.106.* 22.06.01, 11:29
Witam,
od pewnego czasu zastanawiam sie nad emigracja wlasnie do Australi,
czy ktos z szanownych uzytkownikow forum moglby wypowiedziec sie na temat
mozliwosci zrealizowania tego planu (a moze ktos w ostatnim czasie zalatwiaj
wize emigracyjna w konsulacie?)

Jestem mlody 26 lat, wyzsze wyksztalcenie IT, prawie rok stazu pracy w branzy,
odbyta sluzba wojskowa, znajomosc angielskiego - wiecej niz srednia ..... itd.
Z gory dziekuje za informacje,
Pozdrawiam
ps.
moj mail nsemensis@box43.pl
Obserwuj wątek
    • Gość: Stary Re: emigracja do Australii IP: *.clover.com.au 22.06.01, 14:44
      Gość portalu: raf napisał(a):

      > Witam,
      > od pewnego czasu zastanawiam sie nad emigracja wlasnie
      do Australi,
      > czy ktos z szanownych uzytkownikow forum moglby
      wypowiedziec sie na temat
      > mozliwosci zrealizowania tego planu (a moze ktos w
      ostatnim czasie zalatwiaj
      > wize emigracyjna w konsulacie?)
      >
      > Jestem mlody 26 lat, wyzsze wyksztalcenie IT, prawie
      rok stazu pracy w branzy,
      >
      > odbyta sluzba wojskowa, znajomosc angielskiego -
      wiecej niz srednia ..... itd.
      > Z gory dziekuje za informacje,
      > Pozdrawiam
      > ps.
      > moj mail nsemensis@box43.pl


      najpierw wpadnij pod www.immi.gov.au
      tam sa kryteria, przeczytaj. Potem porozmawiaj w
      ambasadzie w Warszawie, wez literature informacyjna i
      formularze. Kryteria sa dosc przejrzyste, jesli uwazasz
      ze je spelniasz, to skladaj podanie.

      Przedsiewziecie bedzie dosyc sporo na poczatek
      kosztowac, bo

      a) same oplaty za podanie o wize imigracyjna sa dosc
      wysokie, zeby odfiltrowac marzycieli z glowa w chmurach,
      oraz

      b) bo trzeba z czegos w tej Australii zyc do czasu
      znalezienia roboty, a kraj jest niespecjalnie tani;
      (pomimo postepow rekrutacji przez siec, roboty zaocznie
      nie znajdziesz, trzeba najpierw przyjechac z wiza
      imigracyjna; a prawo do zasilku nabywasz dopiero po
      dwoch latach pobytu).

      Popyt w IT jest spory, wiec na robote powinienes sie
      zalapac, o ile potrafisz pracowac po angielsku (w pelnej
      imersji jezykowej zreszta angielski poprawia sie
      blyskawicznie, tym bardziej ze tu albo sie szybciutko
      wlada angielskim, albo sie coraz rzadziej jada).

      Kapital jaki ci bedzie potrzebny na emigracje do
      Australii (koszty zalatwienia wizy, przelot + pierwsze
      trzy miesiace zycia) to jest jakies 20-30k PLN. Jesli
      nie masz z tym problemu, albo masz skad pozyczyc -
      startuj. Co masz w koncu do stracenia?

      Stary, Sydney

      • Gość: raf Re: emigracja do Australii IP: 194.96.106.* 26.06.01, 00:00
        ok, dzieki za wskazowki,
        jeszcze jedno male pytanie:
        gdybym sie decydowal,
        to do ktorego regionu kraju,
        ewentualnie warto postarac sie trafic.
        pozdr.
        raf
        • Gość: Stary Re: emigracja do Australii IP: *.clover.com.au 26.06.01, 00:00
          Gość portalu: raf napisał(a):

          > ok, dzieki za wskazowki,
          > jeszcze jedno male pytanie:
          > gdybym sie decydowal,
          > to do ktorego regionu kraju,
          > ewentualnie warto postarac sie trafic.
          > pozdr.

          80% ludnosci mieszka w 6 najwiekszych miastach (Sydney, Melbourne, Brisbane,
          Adelaide, Perth, Darwin) i tamze jest robota. Interior to pustynia, a male miasta
          obsluguja gornictwo, rolnictwo albo turystyke. W IT, realistycznie, robota jest w
          Sydney, Melbourne albo (mniej) Brisbane. Jesli oferta bedzie z ktoregos z 3
          pozostalych, to nalezy naturalnie brac, ale ogolnie nalezy sie orientowac na
          wschodnie wybrzeze.

          IT to tu w ogole taki przemysl, ze wedruje sie za robota, mobilnosc populacji
          jest duza, fachman od IT nie zastanawia sie dwa razy nad przeniesieniem sie z
          Sydney do Perth (4300 km) jesli akurat w Perth jest do wziecia dobry kontrakt.
          Zatrudnienie w IT jest raczej kontraktowe na czas okreslony (6miesiecy - 2 lata)
          niz etatowe (etatow w IT nie ma teraz juz prawie wcale, z nielicznymi wyjatkami)
          a zycie wielu firm krotkie jak zywot motyla, stad wedrownosc kontraktorow.

          Nalezy jedynie pamietac, ze zycie w Sydney (zwlaszcza mieszkanie) jest duzo
          drozsze niz w innych z wymienionych miast, a zarabia sie podobnie. Osobiscie na
          poczatek polecalbym Melbourne. Sydney jest trudnym miejscem do zaczynania zycia
          od nowa. Mowi sie, ze o ile Melbourne jest atmosfera troche podobne do Londynu, o
          tyle Sydney do Los Angeles.

          • Gość: Ewa Re: Do Starego(prosba) IP: *.proxy.aol.com 27.06.01, 00:00
            Jakie sa szanse na prace dla geodety(absolwent).Prosze Cie o odpowiedz.Ewa
    • Gość: waldek Re: emigracja do Australii IP: *.*.*.* 23.06.01, 00:00
      Moge tylko dodac do postu mojego poprzednika dokladniejszy web address:
      www.immi.gov.au/facts/index2.htm#migration.
      Zycze duzo szczescia.
      waldek
      • Gość: Anielica Re: emigracja do Australii IP: *.zigzag.pl 23.06.01, 00:00
        Australia to osobliwy kraj,ale jeśli jedziesz tam po to,aby uciec od Polaków,to
        ta sztuka Ci się, niestety,nie uda-Polaków jest w samym Sydney od groma i ciut
        ciut...A i jeszcze coś-czy Ty tam w ogóle byłeś?-jeśli tak to zadaj sobie
        pytanie,jak długo tam wytrzymasz,bo ja w tak upiornie idyllicznym kraju nie
        pociągnęłabym dłużej niż pół roku,a jeśli nie byłeś ,to najpierw pojedź i
        dopiero potem postaw sobie to pytanie.Powodzenia!
        • Gość: Stan Re: emigracja do Australii IP: *.dip.t-dialin.net 23.06.01, 00:00
          Anielica,
          mozesz sprecyzowac to "upiornie-idyllicznie"? Mnie samego bardzo pociaga
          Australia i do tej pory slyszalem raczej wiele pozytywnego o ludziach i samym
          kontynencie. Czy masz jakies traumatyczne przezycia zwiazane z Australia czy to
          po prostu tylko to nasze przyzwyczajenie do balaganu, ktore na poczatku tez nie
          pozwalalo mi sie przyzwyczaic do zachodnioeuropejskiego porzadku i czystosci?
          • Gość: Anielica Re: emigracja do Australii IP: *.zigzag.pl 24.06.01, 00:00
            Wręcz przeciwnie!W Australii wszystko jest tak dokładnie
            przemyślane,sprecyzowane,jasne i dopracowane,że można umrzeć z nudów!
            Wszystko jest tak idealnie idealne,że pobyt tam jest miły,ale na krótką metę-
            przynajmniej dla mnie...Najgorsze jest jednak to ,że moi rodzice już widzą
            świetlistą przyszłość swojej córki gdzie?-oczywiście w Australii... Jest tam
            pięknie pod względem przyrody,bo jest jedyna w swoim rodzaju.I to ,niestety,
            jest jedyną rzeczą,która mnie w tym kraju pociąga...
            Ale możecie spojrzeć na to też z innej strony:kraj,w którym się było kojarzy
            sie z ludźmi,których się tam spotkało i być może dlatego moja opinia jest taka,
            a nie inna,bo co do ludzi(mojej rodziny,niestety),to nie mam
            najprzyjemniejszych skojarzeń.Tym mało optymistycznym akcentem kończę i
            pozdrawiam wszystkich,ktorym Australia jest pod jakimkolwiek względem bliska...
            • Gość: El Viejo Re: emigracja do Australii IP: *.can.dialup.connect.net.au 25.06.01, 00:00
              Gość portalu: Anielica napisał(a):

              > Wręcz przeciwnie!W Australii wszystko jest tak dokładnie
              > przemyślane,sprecyzowane,jasne i dopracowane,że można umrzeć z nudów!

              Wszystko zalezy, o aniele, kto skad swoje rozrywki czerpie. Australia to ma do
              siebie, ze panstwo i jego aparat sa w niej minimalistyczne. Wiekszosc obywateli w
              zasadzie w ogole nie zauwaza tutaj istnienia panstwa, bo w zadne z nim kontakty
              wchodzic nie potrzebuje, za wyjatkiem zlozenia zeznania podatkowego raz do roku -
              a i to mozna zlecic umyslnemu za przystepna oplata. Praca w sektorze panstwowym
              to tutaj zajecie ezoterycznej mniejszosci.

              Jezeli wiec ktos cala ekscytacje swego zycia w Polsce z tego czerpie, ze nie wie,
              jaki mu pojutrze panstwo numer wykreci, to stanowczo jechac do Australii nie
              powinien, bo w warunkach gwarancji, ze zadnego numeru mu nie wykreci,
              rzeczywiscie bedzie sie tam nudzil(a).

              Jezeli natomiast kogos w Polsce uwiera weszacy nos panstwa wsuwajacy sie przez
              lufcik do kazdego kata oraz biurokracja oblakana z podejrzliwosci wobec
              wszystkiego, czego w 100% nie kontroluje, i chcialby miec w zyciu troche wiecej
              pewnosci jutra i swietego spokoju , to ja Australie bardzo polecam.

              El Viejo, jak sama nazwa wskazuje, juz ma swoje lata, i juz go nie cieszy, jak
              kiedys w Polsce, strzyzenie uchem, w ktora strone s...dalac, jak zajac pod miedza
              przed kolejna niezuplenie udana inicjatywa panstwowa. Dlatego Ej Viejo ceni sobie
              stabilnosc kraju, w ktorym wszystko (no, prawie) jest dokladnie
              przemyslane,sprecyzowane,jasne i dopracowane. Ten etap stabilnosci RP osiagnie
              byc moze wtedy, kiedy bedzie miala tyle doswiadczenia w demokracji, co Australia
              (wlasnie teraz mija 100 lat od usamodzielnienia sie Australii jako suwerennego
              panstwa federalnego w 1901 roku , przedtem byly to luzno zrzeszone kolonie
              brytyjskie).


              Uprzejmie zawiadamiam, ze instytucja ZASWIADCZENIA jest tu w zasadzie nieznana, a
              pieczatka jest duza rzadkoscia. Nie posiadamy rowniez dowodow osobistych ani
              systemu meldunkowego, zas panstwo sie jakos od braku jednego ani drugiego nie
              rozlecialo. Ponadto, zdecydowanie jest cos w szerokim oddechu za oknem
              kontynentu jak od Lizbony do Uralu, na ktorym tylko 20 milionow ludzi i ani
              jednej granicy.

              Naturalnie jezeli ktos nie lubi cieplego oceanu, drogi zbiegajacej sie w jeden
              punkt na horyzoncie bez zadnych sladow istnienia czlowieka po obu jej stronach
              przez setki i tysiace kilometrow, egzotycznej przyrody i bezposrednich ludzi,
              ktorzy nie owijajac w bawelne mowia, co mysla, to w zadnym wypadku nie powinien
              tu przyjezdzac, bo go nuda zabije.

              Co do Polakow w Sydney: co z tego, ze sa? Ponad piecdziesiat innych nacji tez
              jest, i tez nic z tego nie wynika. 25% ludnosci Australii urodzilo sie poza
              Australia. Razem z dziecmi pierwszej generacji - 40%. Naturalizacja nastepuje po
              dwoch latach pobytu, potem pan obywatel jest traktowany powaznie i z respektem,
              slusznie naleznym podatnikowi wyposazonemu w prawo glosu. Zas nigdzie nie jest
              napisane, ze Polak w Australii ma zyc wylacznie miedzy innymi Polakami.
              • Gość: Anielica Re: emigracja do Australii IP: *.zigzag.pl 26.06.01, 00:00
                Ja mam lat dopiero 20 i być może dlatego postrzegam ten kraj zupełnie inaczej
                niż Ty...
                • Gość: El Viejo Re: emigracja do Australii IP: *.can.dialup.connect.net.au 26.06.01, 00:00
                  Gość portalu: Anielica napisał(a):

                  > Ja mam lat dopiero 20 i być może dlatego postrzegam ten kraj zupełnie inaczej
                  > niż Ty...

                  To wiele tlumaczy, aniele. Zapewniam cie z perspektywy zgryzliwego starca, ze jak
                  muzyka przestaje grac, swiatla gasna, slychac plusk i dzwonienie, i budzisz sie
                  zeby stwierdzic ze ten plusk to z nocnika, w ktorym przebierasz zgrabnymi
                  paluszkami az ci bransoletki dzwonia, to wtedy jest juz znacznie mniej fajnie. Ja
                  to juz raz w Polsce przerabialem i wiecej nie mam ochoty.

                  Ale de gustisbus non est disputandum, i jesli cieszy cie zycie w kraju, w ktorym
                  panstwo chce drobiazgowo regulowac wszystko, to niechze ci pojdzie, aniolku, na
                  zdrowie. Niemniej do panstwa prawa i stabilnej demokracji to Najjasniejsza ma sie
                  na razie tak, jak Izba Wytrzezwien do Izby Lordow.

                  Na razie to jest w zasadzie (z niewielkimi wyjatkami tu i owdzie) nadal PRL, tyle
                  ze pomalowany na wesole kolory cienka warstwa importowanej farby. Jakby co do
                  czego przyszlo, te sliczne kolory mozna zluszczyc w pol roku.

        • Gość: Maciek S Re: emigracja do Australii IP: *.amdahl.com 26.06.01, 00:00
          Gość portalu: Anielica napisał(a):

          > Australia to osobliwy kraj,ale jeśli jedziesz tam po to,aby uciec od Polaków,to
          >
          > ta sztuka Ci się, niestety,nie uda-Polaków jest w samym Sydney od groma i ciut
          > ciut...A i jeszcze coś-czy Ty tam w ogóle byłeś?-jeśli tak to zadaj sobie
          > pytanie,jak długo tam wytrzymasz,bo ja w tak upiornie idyllicznym kraju nie
          > pociągnęłabym dłużej niż pół roku,a jeśli nie byłeś ,to najpierw pojedź i
          > dopiero potem postaw sobie to pytanie.Powodzenia!


          Tu chyba juz nie chodzi o to czy Australia czy inny kraj ale jak on jest bardzo odlegly (rowniez kulturowo) od
          Polski. Masz zupelna racje co do proby. Zreszta ja bym raczej radzil kazdemu wyjechac z nastawieniem
          na powrot, a potem decydowac. Nie wszyscy ludzie potrafia sie przystosowac do zupelnie odmiennych
          warunkow. Mlodzi maja chyba wieksze szanse, ale...

          Ja sam wyjechalem do USA (tak na marginesie to wlasnie tutaj pracuje w Information Technology od
          paru ladnych lat) z zamiarem powrotu po kontrakcie. Jakos jednak to wszystko sie przeciaga i pewnie
          jeszcze tu posiedze (o ile mojej "zielonej" nic nie stanie na przeszkodzie). Moja opinia o pozostaniu
          zmieniala sie (ale nie radykalnie) mniej wiecej co dwa lata a pomagala temu stabilizacja i dobre
          przystosowanie do tutejszych warunkow. W sumie to taki wyjazd moze byc traktowany jako test zyciowy.
          Tylko ze nikt nie powinien wystawiac oceny a raczej poznac siebie i swe mozliwosci.


          Pozdrawiam
          • Gość: raf Re: emigracja do Australii IP: 194.96.106.* 27.06.01, 00:00
            Wyjazd do USA tez rozwazam,
            tylko slyszalem ostatnio iz znacznnie spadlo tam zapotrzebowanie na
            specjalistow z branzy IT.
            Moze, wypowiesz sie cos wiecej na ten temat.
            pozdrawiam
            Rafal
            • Gość: Maciek S Re: emigracja do Australii IP: *.amdahl.com 27.06.01, 16:19
              Gość portalu: raf napisał(a):

              > Wyjazd do USA tez rozwazam,
              > tylko slyszalem ostatnio iz znacznnie spadlo tam zapotrzebowanie na
              > specjalistow z branzy IT.
              > Moze, wypowiesz sie cos wiecej na ten temat.
              > pozdrawiam
              > Rafal

              To prawda , ale chyba to dotyczy calego swiata. Nie wiem zreszta jak jest w Europie, ale slyszalem ze w
              Niemczech sie poprawilo. Byc moze wyjazd do Niemiec nakontrakt jest dobra opcja. Jesli chodzi o place
              to polecalbym jednak USA.

              Glowy spadek zapotrzebowania na pracownikow IT jest przy sprzecie i oprogramowaniu sieciowym (
              zwolnienia pracownikow w Cisco, Nortel, 3Com). Trudnosci z praca maja mainframeowcy (TSO, CICS,
              VSAM i takie inne...) - skonczyla sie tez potrzeba naprawiania oprogramowania (np. na rok 2000) a open
              systems zaczely podbijac rynek.


              Jesli masz doswiadczenie w pisaniu duzego oprogramowania i pracy zespolowej na powaznych
              projektach to nie bedzie problemu. Glowne zapotrzebowanie moze byc gdzie sa nowe technologie.
              Internet oslabl, ale to raczej dotyczy projektowania stron (ludzie po kursach a nie z rzeczywistym
              wyksztalceniem inzyniersko-informatycznym na to liczyli). Jesli znasz rozwiazania Microsoft albo
              UNIX/Linux, Jave, Oracla, DB2 czy Sybase i pare narzedzi jak Powerbuilder, VisualC++, JBuilder lub
              podobne to z praca nie bedziesz mial bardzo duzych problemow. Musisz jednak byc otwarty na prace
              zespolowa (i to z ludzmi z wielu krajow) i liczy sie postawa. Niestety to co powiedzial tu ktos o IT w
              Australii (upadki firm i czeste zmiany pracy) to takze dotyczy USA. Zreszta ja bym sie nie przejmowal.
              Konsulting (jesli mierzysz w pozycje "programmer/analyst") czyli zmiany projektow daje lepsze warunki
              dla Ciebie (wyzsza placa ale nie zawsze ubezpieczenie - musisz je czesto zalatwiac samemu). Niestety
              ostatnio firmy nieco skierowaly swoje zainmteresowania na poszukiwanie talentow wsrod swoich stalych
              pracownikow. Licza sie tez szkolenia i doksztalcanie wlasnych pracownikow. To moze stanowic problem
              dla konsultantow pzry poszukiwaniu projektow. Byla cala masa niekompetentnych konsultantow a wiele
              projektow poszlo do kosza (nie zawsze z powodu konsultantow, lecz z powodu decyzji
              ktore nazwalbym "strategiczno-personalnymi" w firmach). Te trzy miesiace poszukiwania pracy ktore ktos
              tu wspomnial przy okazji Australii to jest bardzo realny czas rowniez w USA. Dodatkowo Twoja bariera
              bedzie fakt ze jestes swierzym przybyszem a doswiadczenie spoza USA czy Kanady nie jest traktowane
              zbyt powaznie (niestety taka jest prawda!). Sa jednak i rozsadne miejsca ktore dadza Ci szanse. Jak sie
              wykazesz to droga bedzie dla Ciebie otwarta chyba na cale zycie, a miejsce zwsze znajdziesz...
              szczegolnie jesli jestes mlody, pelen energii, otwarty na nauke (samoksztalcenie bardzo dobrze dziala
              tutaj i chyba to daje polskim informatyka ogromna sile) i nowe technologie. Jak jestes wolny (nie masz
              zobowiazan jak zona i dzieci) to pewnie bedziesz "elastyczny". To daje Ci dodatkowa przewage nad
              innymi wiec w ciagu paru lat mozesz dostac sie prawie w dowolne miejsce (w tym Sillicon Valley - ale ja
              niekoniecznie polecam to miejsce bo zycie jest tam za drogie). Nie licz tylko ze zostaniesz manadzerem
              (to raczej rownolegla droga do informatycznej). Lider projektu to pbardzo realne, ale musisz odpowiadac
              styandardom pracy zespolowej i kreatywnosci oraz zarazania ludzi swoimi ideami. To Ci sie moze
              spokojnie udac, ale nie od razu (tu wszystko wypracowuje sie od zera czyli pozycji podstawowej a uklady
              biznesowo-personalne decyduja raczej dopiero po wielu latach - wydaje sie ze trochszke inaczej niz w
              Polsce to bywalo... nie wiem jak jest teraz). Pozycje bedziesz musial sobie wypracowac od zera.


              jesli chodzi o miejsca to konsulting dominuje na wschodnim wybrzezu czyli glownie Nowy Jork (i okolice:
              New Jesrey, Connecticut), ale rowniez Boston (Massachussets) i w paru stanach na poludnie od NEw
              Jesey tez moze sie znalezc praca (np. w Atlancie, Georgia czy nawet na Florydzie). Koszt zycia i
              zarobkow jest jednak zroznicowany jak pewnie sie spodziewasz i za ta sama prace na Florydzie nie
              mozesz oczekiwac tyle pieniedzy co w Nowym Jorku. Zreszta i tak Ci sa one niepotrzebne poniewaz
              koszt zycia jest duzo nizszy na Florydzie niz w NY.

              Inne miejsca gdzie mozna znalezc prace w IT to: Texas (Dallas lub Plano), Kalifornia (glownie okolice
              San Francisco z Sillicon Valley na czele ale koszt zycia jest najwyzszy chyba w calej USA - drozej niz np.
              na Hawajach), Chicago, Seattle (Seattle to taka wies polozona obok metropolii Redmond jesli wiesz co
              mam na mysliwink. Poza tym praca moze znalezc sie wszedzie... nawet w Kentucky blizej srodka kraju.

              W sumie decyzja jest bardzo zlozona i dotyczy nie tylko samej pracy, ale kosztu zycia czy nawet klimatu
              (duzy kraj i wiele klimatow) albo mozliwych kataklizmow (pewnie nie bedzie Cie bawilo zamieszkiwanie
              na styku "plyt", gdzie trzesienia ziemi sa na porzadku dziennym albo w miejscach gdzie ewakuacje sa
              bardzo prawdopodobne z powodu poteznych huraganow raz... dwa razy w roku). Jesli chodzi o klimat to w
              San Francisco malo sie np. zmienia w ciagu roku, ale jest zawsze dosc chlodno, na Florydzie wiadomo
              jak no a w Nowym Jorku jest lagodnie ale latem sa tygodnie ze temperatura i wilgoc nie pozwala
              wytrzymac poza klimatyzowanymi pomieszczeniami (wiekszosc takich tu jest), wyprane ubranie po prostu
              nie schnie bez odpowiednich suszarek a pocisz sie jak mysz, gdy po prostu siedzisz i nie ruszasz sie
              (jesli nie ma klimatyzacji). Ze wzgledu na zapachy i obrzydliwa atmosfere nazywam to zjawisko (kolo
              Nowego Jorku): "mocz zawieszony w powietrzu". To trwa niedlugo (1-2 tygodnie) ale latem zdaza sie pare
              razy.



              Pozdrawiam
    • Gość: MJP Re: emigracja do Australii IP: *.il.us.prserv.net 26.06.01, 00:00
      Jesli juz tak bardzo chce Ci sie wyjezdzac z kraju- sprawdz USA.
      Wielu Polakow z Kanady (tych co maja kanadyjskie zielonki oraz obywatelstwa)
      przyjezdza do Stanow do roboty. Ostatnio w polskim radiu, w audycji na tematy
      emigracyjne, slyszalem, jak pewien jegomosc chce sprowadzic swojego syna z
      rodzina z Australii, ktory "siedzi" juz tam ponad 20 lat!
      Jesli chodzi o Polonusow, ktorzy chcieliby emigrowac z Ameryki, do innego kraju
      niz Polska- nie slyszalem o takich.
      Pomysl sam, Australia to tylko ok. 20 milionow ludzi. Jesli chcialbys w
      przyszlosci zarobic troche wiecej szmalcu niz przecietniacy- zapomnij! Nie
      przebijesz sie! Wszystko jest kontrolowane przez lokalniakow.
      Prawdziwe szanse sa jedynie w USA, bo tu mieli sie ok. 280 milionow ludzi. W
      samym Chicago czujesz sie jak u siebie i nikt Ci nic nie powie, ze jestes
      Polakiem!

      MJP z Chicago
      • Gość: Andrzej Re: emigracja do Australii IP: *.cibcwg.com 26.06.01, 00:00
        A ja znam tutaj w Toronto wielu Polakow ktorzy przyjechali do Kanady wlasnie ze
        Stanow i sobie chwali. Nie znam stosunkow w Australi, ale gospodarka kanadyjska
        nie jest wiele wieksza od australijskiej (ludnosc Kanady 31 mln). Co nie
        oznacza, ze nie mozna tutaj sie przebic czy dorobic. Ja sam w tej chwili nigdy
        bym do Stanow nie wyjechal bo i po co ? Zarabiam tutaj tyle samo (w dolarach
        amerykanskich) co moi koledzy w Nowym Jorku. Oni tutaj przyjezdzaja i nie moga
        uwierzyc w to jakie domy mozna tutaj kupic za polowe pieniedzy ktore w Nowym
        Jorku moze starcza na kawalerke...
        Jest nie prawda, ze tutaj w Kanadzie nie mozna sie przebic bo mala gospodarka i
        tutejsi starzy kanadyjczycy "nie dadza". Takie mity slysze tylko wsrod Polakow
        co nosa nie wystawiaja poza Ronceswalowke (polska dzielnica w Toronto). W
        korporacji w ktorej ja pracuje (na dosyc wysokim stanowisku) na wyzszych
        stanowiskach "prawdziwych" kanadyjczykow mozna policzyc na palcach jednej reki.
        reszta to imigranci, urodzeni i wyksztalceni poza Kanada (chwala Bogu).
        • Gość: MJP Re: emigracja do Australii IP: *.il.us.prserv.net 26.06.01, 00:00
          Ja tez sie z Toba zgadzam, iz nalezy "wyjsc" z kregu Polonusow i zobaczyc
          Ameryke... (lub Kanade).

          Glownym celem mojej oryginalnej wypowiedzi bylo to, by taki mlody czlowiek,
          ktory "wlasnie sobie myslalem o Australii" zdal sprawe, ze oprocz mrzoek,
          czlowiek zyje rzeczywistoscia.

          Pomysl sobie jak mialbys teraz zaplacic US $1,800 za bilet do PL, to ile razy
          bys tam byl (zakladajac oczywiscie, ze zarabiasz tyle samo co w Kanadzie;
          zreszta w Australii wiecej nie zarobisz- tak czy siak)?

          Te 20 milionow ludzi: wiedzac, jak ciezko jest sie przebic tu, w USA, nawet nie
          chce myslec jak "latwo" jest sie przebijac na antypodach...

          MJP
          • Gość: Andrzej Re: emigracja do Australii IP: *.cibcwg.com 26.06.01, 00:00
            O.K. To przy najmniej mozemy zgodzic sie w tej jednej sprawie. Ze jezeli mlody
            czlowiek mysli o opuszczeniu Polski, istotnie USA stanowia atrakcyjna
            alternatywe pod wieloma wzgledami (ja sam poczatkowo chcialem jechac do USA a
            przyjechalem na tymczasem wink do Kanady). Ale jezeli komus na prawde nie zalezy
            tak bardzo na forsie i odwiedzinach w Polsce (a nie kazdemu zalezy) wiec
            dlaczego od razu odradzac Australie ?
      • Gość: Andrzej P.S. IP: *.cibcwg.com 26.06.01, 00:00
        A co w tym zlego, ze ktos Ci powie, ze jestes Polakiem. Przeciez nim jestes,
        nie? Ja tez nim jestem i jestem z tego dumny. Wcale nie kryje sie ze swoja
        polskoscia i jakos mi to nie przeszkadza. I nie widze, zeby inni kryli sie ze
        swoim pochodzeniem rosyjskim, niemieckim czy francuskim. Moze najwyzszy czas
        przestac traktowac siebie samych jak nieudacznikow albo przestac sie dziwic, ze
        inni dziwnie na nas patrza.
        • Gość: MJP Re: P.S. IP: *.il.us.prserv.net 26.06.01, 00:00
          Gość portalu: Andrzej napisałcryinga):

          > A co w tym zlego, ze ktos Ci powie, ze jestes Polakiem. Przeciez nim jestes,
          > nie? Ja tez nim jestem i jestem z tego dumny. Wcale nie kryje sie ze swoja
          > polskoscia i jakos mi to nie przeszkadza. I nie widze, zeby inni kryli sie ze
          > swoim pochodzeniem rosyjskim, niemieckim czy francuskim. Moze najwyzszy czas
          > przestac traktowac siebie samych jak nieudacznikow albo przestac sie dziwic, ze
          >
          > inni dziwnie na nas patrza.

          Mialem na mysli nie to, ze jestem dumnym Polakiem z dziada, pradziada.
          Chodzi o to, iz niektorzy nazywaja Cie "Polack" i jest to okreslenie zdecydowanie
          pejoratywne. Jak sam wiesz "Pole" albo "Polish" jest okresleniem prawidlowym...
          • Gość: Andrzej Re: P.S. IP: *.cibcwg.com 26.06.01, 00:00
            Zgoda. Tylko nie sadze, zeby najlepszym sposobem na unikanie tego typu sytuacji
            i aroganckich ludzi bylo dobrowolne zamykanie sie w swoim wlasnym etnicznym
            getcie. W koncu wsrod Kanadyjczykow, jak i Amerykanow, jak i Polakow sa rozni
            ludzie. Jest tez wielu ludzi bardzo otwartych, inteligentnych, nie uprzedzonych
            do innych, z ktorymi warto przebywac. Moja rada do kazdego imigranta w Kanadzie
            jest taka, zeby wlasnie wychodzic z tej Ronceswalowki, aktywnie szukac
            kontaktow, znajomosci i przyjaciol rowniez poza swoim polskim sasiedztwie.
            Tylko w ten sposb mozna odkryc prawdziwa Kanade, czy prawdziwe Stany. I tylko w
            ten sposb mozna odkryc, ze Kanada jest wspanialym krajem, w ktorym mozna zajsc
            bardzo daleko (pomimo wszystkich koltunow i prymitowow, ktorzy widza w Tobie
            jedynie "a Polack"). Zamykajac sie w tym polskim srodowisku wlasnej adoracji
            dajesz tym roznym koltunom najwiecej satysfakcji. Otwierajac sie na ten kraj,
            odnioszac sukcesy w srodowisku "prawdziwych" kanadyjczykow, obalasz wszystkie
            prymitywne stereotypy.
      • Gość: sebcio Re: emigracja do Australii IP: *.telia.com 05.08.01, 18:12
        Gość portalu: MJP napisał(a):

        > Jesli juz tak bardzo chce Ci sie wyjezdzac z kraju- sprawdz USA.
        > Wielu Polakow z Kanady (tych co maja kanadyjskie zielonki oraz obywatelstwa)
        > przyjezdza do Stanow do roboty. Ostatnio w polskim radiu, w audycji na tematy
        > emigracyjne, slyszalem, jak pewien jegomosc chce sprowadzic swojego syna z
        > rodzina z Australii, ktory "siedzi" juz tam ponad 20 lat!
        > Jesli chodzi o Polonusow, ktorzy chcieliby emigrowac z Ameryki, do innego kraju
        >
        > niz Polska- nie slyszalem o takich.
        > Pomysl sam, Australia to tylko ok. 20 milionow ludzi. Jesli chcialbys w
        > przyszlosci zarobic troche wiecej szmalcu niz przecietniacy- zapomnij! Nie
        > przebijesz sie! Wszystko jest kontrolowane przez lokalniakow.
        > Prawdziwe szanse sa jedynie w USA, bo tu mieli sie ok. 280 milionow ludzi. W
        > samym Chicago czujesz sie jak u siebie i nikt Ci nic nie powie, ze jestes
        > Polakiem!
        >
        > MJP z Chicago



        To troche bardziej skomplikowane. Bardzo rozne sa losy ludzkie i rozne motywacje
        zamieszkiwania w danym kraju. Sam mieszkam w Szwecji i postrzegam ten kraj jako
        pelen wad, ale z drugiej strony na swoj sposob dobrze mi tu. Malo tego spotykam
        tu Polakow, ktorzy wlasnie tutaj przeprowadzili sie z USA badz Kanady i chwala
        sobie. Mowia na przyklad o bliskosci Polski, dluzszych urlopach, tanich i
        dostepnych przedszkolach itp. Z kolei "rodowici" Amerykanie tez nierzadko
        osiedlaja sie na jakos czas (albo i na stale) w Europie, chwalac sobie spokoj -
        po prostu wszystkie konstelacje sa mozliwe, o ile ma sie dobry zawod lub/oraz
        pieniadze.

        Z drugiej strony to nic wyjatkowego ani wlasciwego tylko dla Polakow. Jezdzac
        troche po swiecie spotykalem np. Szwedow w USA doskonale tam sie czujacych i
        narzekajacych na swa pierwsza ojczyzne, jako kraju bezdusznego,
        nieludzkiego "socjalizmu".
    • Gość: Kangur Re: emigracja do Australii do Andrzeja IP: 216.34.244.* 26.06.01, 00:00
      Koles, przeczytaj to jeszcze raz co napisales.Wedlug
      ciebie jest jakas roznica w systemach w Polsce ,
      Australii czy Kanadzie ? Zadna! Tu i tam panstwo
      trzyma lape na tobie.W Polsce ciagle jeszcze w
      prymitywny sposob ( stad te pieczatki, zameldowania
      itd )ale to sie szybko zmieni jak panowie z Brukseli
      ich ponumeruja.Nie pisz wiec glupot.Wyglada na to ze
      ty przesiakles tym komunistycznym sposobem
      myslenia.Dla takich nie ma ratunku.Amen
      • Gość: Andrzej Re: emigracja do Australii do Andrzeja IP: *.cibcwg.com 26.06.01, 00:00
        No coz. W swietle Twoich argumentow i wywodow lepiej chyba zamilkne.
        Pociesz sie tylko tym, ze nieumiejetnosc rozumienia tekstu pisanego i wyrazanie
        swoich mysli w mowie lub pismie jest w dzisiejszych czasach nagminna, nie tylko
        wsrod Polakow. Zycze powodzenia w zyciu.
    • Gość: Kangur Re: El Viejo - glupi czy naiwny ? IP: *.anonymizer.com 26.06.01, 00:00
      El Viejo, ja uwazam ze ty jestes i glupi i naiwny,
      cytat z twojej wypowiedzi : "Uprzejmie zawiadamiam, ze
      instytucja ZASWIADCZENIA jest tu w zasadzie nieznana,
      a pieczatka jest duza rzadkoscia. Nie posiadamy
      rowniez dowodow osobistych ani systemu meldunkowego,
      zas panstwo sie jakos od braku jednego ani drugiego
      nie rozlecialo".Zbyt dlugo przebywasz na sloncu
      kolego.Twoje panstwo nie musi ci stawiac pieczatek ani
      wydawac dowodow osobistych.Im wystarczy prawo jazdy i
      carta kredytowa.Wiedza gdzie mieszkasz, co jesz i czym
      srasz.Od tego sa komputery.Nie wierze ze ktos moglby
      byc tak naiwny, musisz wiec byc glupi.Po co wiec
      zabierasz glos ?

      • Gość: Andrzej Re: El Viejo - glupi czy naiwny ? IP: *.cibcwg.com 26.06.01, 00:00
        Nie, niestety Kangur to Ty nie masz racji i w gruncie rzeczy jestes w typowo
        polski sposob bardzo malo inteligentny. Ja co prawda nie mieszkam w Australii,
        tylko w Kanadzie, ale tutaj podobnie nie trzeba sie nigdzie meldowac ani
        zadnych pieczatek i zaswiadczen zalatwiac. Jest rzecza oczywista, ze normalnie
        funkcjonujacy, uczciwy obywatel na ogol gdzies mieszka na stale, gdzies
        pracuje, w zwiazku z tym gdzies musi miec konto bankowe, musi zalozyc sobie
        telefon, poinformowac swoich znajomych, pracodawce, swoj bank i pare jeszcze
        innych instytucji o swoim adresie. Ale to wynika nie z wymogow prawnych,
        nakazow, czy wymogow niedopelnienie ktorych podlega karze, ale z racjonalnych
        wymogow normalnego zorganizowania sobie zycia. Wiec nie jest nic dziwnego w
        tym, ze w normalnie dzialajacym kraju policja nie potrzebuje zameldowan,
        zaswiadczen itp. by uczciwego obywatela zlokalizowac jezeli z jakiegos powodu
        tego chce. Caly problem polega na tym, ze w Najjasniejszej Rzeczypospolitej,
        rzekomo wolnej i demokratycznej, jakos jeszcze zaden rzad nie zauwazyl, a i
        wielu poddanych Najjasniejszej tez nadal nie widzi nienormalnosci takiej
        instytucji jak obowiazek zameldowania (ktory nadal istnieje). Jakos nikt w swej
        nieskonczonej madrosci (poczynajac od najswiatlejszego elektryka) nie zauwazyl,
        ze obowiazek meldunkowy (i pare innych bzdetow) byly czystym wymyslem panstwa
        policyjnego wynikajacym po pierwsze z wygodnictwa aparatu bezpieczenstwa i po
        drugie z zamiaru kontrolowania i checi udupienia nie kryminalistow przeciez
        tylko normalnych, uczciwych ludzi. Wszystko, sprowadza sie do tego, ze w
        krajach takich jak Kanada czy Australia policja nie ucieka sie do dzialan
        pozornych (dowody osobiste, zameldowania, pieczatki, zaswiadczenia, ktore
        przeciez dla kryminalisty nie sa niczym do obejscia), ale wykonuje zadania do
        ktorych jest powolana. Wiec owszem, jezeli chca Cie zlokalizowac z jakiegos
        powodu, to beda umiec to zrobic. Kazdy z nas zawsze pozostawia po sobie jakies
        slady. W tym co Ty mowisz nie ma zadnego odkrycia, to sa banaly.

        Smutne w tym wszystkim jest to, ze ilekroc odwiedzam Polske (a odwiedzam dosyc
        czesto) to zauwazam, ze w czasach PRL-u komunistycznym sluzbom bezpieczenstwa
        udalo sie skutecznie ludzi udupic, do tego stopnia, ze wielu (w tym szanowny
        Pan) nawet nie wie i nie rozumie na czym to udupienie polegalo i polega.
        Dzisiaj ono polega na tym, ze wielu ma mentalnosc udupionego i nawet tego nie
        zauwaza.
        • Gość: frijk Andrzej z Australii czegos nie dostrzega hehe IP: 130.230.50.* 27.06.01, 00:00
          Gość portalu: Andrzej napisał(a):

          > Wiec nie jest nic dziwnego w
          > tym, ze w normalnie dzialajacym kraju policja nie potrzebuje zameldowan,
          > zaswiadczen itp. by uczciwego obywatela zlokalizowac jezeli z jakiegos powodu
          > tego chce. Caly problem polega na tym, ze w Najjasniejszej Rzeczypospolitej,
          > rzekomo wolnej i demokratycznej, jakos jeszcze zaden rzad nie zauwazyl, a i
          > wielu poddanych Najjasniejszej tez nadal nie widzi nienormalnosci takiej
          > instytucji jak obowiazek zameldowania (ktory nadal istnieje).

          > ze obowiazek meldunkowy (i pare innych bzdetow) byly czystym wymyslem panstwa
          > policyjnego wynikajacym po pierwsze z wygodnictwa aparatu bezpieczenstwa i po
          > drugie z zamiaru kontrolowania i checi udupienia nie kryminalistow przeciez
          > tylko normalnych, uczciwych ludzi



          Ale sie doczepiles do tego meldowania. Jest to normalna kontynentalno-europejska
          procedura inna niz a krajach anglosaskich (lacznie z UK). Nie sugerujmy tez
          glupot o braku informacji u wladz bo w krajach anglosaskich miejsce pobytu ustala
          sie na podstawie danych podatkowych albo social security.

          W ten sam sposob moznaby dowodzic ze zarowno w Europie jak i w Australii jest malo
          wolnosci bo nie mozesz wejsc do sklepu i kupic spluwy tak jak w USA.


          Wszedzie sa rozne biurokratyczne hece. Co mnie zdziwilo w Australii to stosunki
          na granicy. Widzialem jak urzednicy szczegolowo wypytwali posiadaczy
          australijskich paszportow gdzie byli, po co jada, na jak dlugo, itp. Na dodatek
          przy wyjezdzie placi sie podatek. I tu na pewno ci co w Oz nie byli to sie
          zdziwia bo takie rzeczy nikomu w Polsce nie mieszcza sie w pale hehe!!!

          > Smutne w tym wszystkim jest to, ze ilekroc odwiedzam Polske (a odwiedzam dosyc
          > czesto)

          A jak wyjezdzasz z/przyjezdzasz do Australii to urzednicy cie ostro wypytuja?
          Zauwazyles ze przy wyjezdzie z Polski nie ma departure tax?


          >to zauwazam, ze w czasach PRL-u komunistycznym sluzbom bezpieczenstwa
          > udalo sie skutecznie ludzi udupic, do tego stopnia, ze wielu (w tym szanowny
          > Pan) nawet nie wie i nie rozumie na czym to udupienie polegalo i polega.
          > Dzisiaj ono polega na tym, ze wielu ma mentalnosc udupionego i nawet tego nie
          > zauwaza.

          Oj bzdurzymy, bzdurzymy. Polska jest w Europie i zyje wg standartow europejskich
          w ktorych panstwo ma ogromna role. A nawet Polska aspiruje do Unii gdzie tez sa
          rozne przepisy. Za to w Polsce za to nie ma metnych pozostalosci monarchii, ani
          panstwowego kosciola.

          • Gość: Stary Re: Andrzej z Australii czegos nie dostrzega hehe IP: 210.50.30.* 27.06.01, 00:00
            Gość portalu: frijk napisał(a):

            >
            >
            > Wszedzie sa rozne biurokratyczne hece. Co mnie zdziwilo w Australii to stosunki
            > na granicy. Widzialem jak urzednicy szczegolowo wypytwali posiadaczy
            > australijskich paszportow gdzie byli, po co jada, na jak dlugo, itp.

            Gowno prawda. Tak odlatujac jak i przylatujac wypelnia sie karte, w ktorej
            zaznaczasz jak dlugo masz zamiar byc poza Australia albo jak dlugo byles poza
            Australia oraz stawiasz ptaszka w kratce w jakim celu - z grubsza - jedziesz:
            biznes, turystyka, czy sie wysprowadzasz z kraju na stale. Te karty wypelniaja
            wszyscy - Australijczycy i cudzoziemcy. Robi sie to na zamowienie Australian
            Bureau of Statistics, ktore uzywa danych glownie do prognoz turystyki, natezenia
            ruchu pasazerskiego etc. Dodatkowo karta (mikrofilmowana i archiwizowana) moze
            czasami sluzyc jako dowod w sadzie jesli ktos sie wykloca z urzedem podatkowym i
            potrzebuje udowodnic, ze go w kraju w jakims okresie nie bylo. Sa dane wjazdowe w
            komputerze, ale na karcie jest tez podpis, ktory jest dowdem dla sadu.

            O szczegoly - do kogo, po co, dokladnie na jak dlugo - nikt nikogo nie pyta.

            Na dodatek
            >
            > przy wyjezdzie placi sie podatek.


            Tak jak w innych krajach europejskich oplate lotniskowa, i za to samo, czyli za
            koszt uslug imigracyjnych i celniczych w portach lotniczych, ktore w Australii sa
            terytorium federalnym. W wielu krajach nazywa sie to airport tax, tutaj sie
            akurat nazywa departure tax. Kiedys przylepiali znaczek podatkowy na bilecie,
            teraz jest to zdaje sie wliczone w cene biletu. Zdaje sie ze kosztuje to ksiazeca
            sume AUD 29 (PLN 59) od kazdego biletu


            I tu na pewno ci co w Oz nie byli to sie
            > zdziwia bo takie rzeczy nikomu w Polsce nie mieszcza sie w pale hehe!!!


            Juz cie kiedys pytalem, kolego: czys ty czasem nie byl w Oz jako jeden z tych
            olimpijskich ochroniarzy Kwasniewskiego, co ich najpierw rozbroili na lotnisku,
            odbierajac oprocz broni krotkiej miedzy innymi noze sprezynowe i kastety, a potem
            nie wpuscili na stadion, tlumaczac zgodnie z prawda, ze Najjasniejszemu nic tam
            nie grozi. Ekipa BOR spedzila cala Olimpiade w pubie chlejac i narzekajac na
            Australie. Wyjechali z nosami na kwinte, zwlaszcza ze oddano im bron palna, ale
            odmowiono zwrotu majchrow i kastetow.
            • Gość: frijk Re: Andrzej z Australii czegos nie dostrzega hehe IP: *.dmi.tut.fi 27.06.01, 00:00
              Gość portalu: Stary napisał(a):

              > Gość portalu: frijk napisał(a):
              > Gowno prawda. Tak odlatujac jak i przylatujac wypelnia sie karte, w ktorej
              > zaznaczasz jak dlugo masz zamiar byc poza Australia albo jak dlugo byles poza
              > Australia oraz stawiasz ptaszka w kratce w jakim celu - z grubsza - jedziesz:
              > biznes, turystyka, czy sie wysprowadzasz z kraju na stale. Te karty wypelniaja
              > wszyscy - Australijczycy i cudzoziemcy. Robi sie to na zamowienie Australian
              > Bureau of Statistics, ktore uzywa danych glownie do prognoz turystyki, natezeni
              > a ruchu pasazerskiego etc. Dodatkowo karta (mikrofilmowana i archiwizowana)
              > moze czasami sluzyc jako dowod w sadzie jesli ktos sie wykloca z urzedem
              > podatkowym i potrzebuje udowodnic, ze go w kraju w jakims okresie nie bylo. Sa
              > dane wjazdowe w komputerze, ale na karcie jest tez podpis, ktory jest dowdem
              > dla sadu.

              No, brzmi to ladnie dla ludzi w Polsce - Ludzie slyszeliscie jakie papiery nalezy
              wypelnic na granicy jak sie chce wyjechac z Australii??? No i niby w Europie
              i w Polsce jest duza biurokracja ale dlaczego nie rejestruja wyjazdow w celach
              statystycznych?

              > O szczegoly - do kogo, po co, dokladnie na jak dlugo - nikt nikogo nie pyta.

              OK, w takim razie moje wielokrotne obserwacje na lotnisku w Sydney i Melbourne to
              byly halucynacje. Tylko dlaczego mialem je akurat tam?

              > Tak jak w innych krajach europejskich oplate lotniskowa, i za to samo, czyli
              za
              > koszt uslug imigracyjnych i celniczych w portach lotniczych, ktore w Australii
              > sa
              > terytorium federalnym. W wielu krajach nazywa sie to airport tax, tutaj sie
              > akurat nazywa departure tax. Kiedys przylepiali znaczek podatkowy na bilecie,
              > teraz jest to zdaje sie wliczone w cene biletu. Zdaje sie ze kosztuje to ksiaze
              > ca sume AUD 29 (PLN 59) od kazdego biletu

              Hmm, departure tax - dlaczego taka dziwna nazwa dla oplaty lotniskowej?

              Moze jednak to nie jest to samo?

              Dlaczego trzeba to placic stajac w osobnym okienku na lotnisku i miec przy sobie
              cash?

              Z europejskiego punktu widzenia wyglada to na kompletne balwanstwo nawet jesli
              nie jest to tax.

              W kazdym razie ciekawe co by pomysleli na ten temat ludzie w Polsce jakby
              przy kazdym wyjezdzie musieli isc do kolejki i zaplacic ''Podatek wyjazdowy''
              oraz wypelnic karte rejestracyjna dla celow statystycznych?

              Chyba nikt nie da z siebie zrobic durnia: po prostu rejestracja ruchow
              obywateli w Australii musi byc bardzo precyzyjna i o wiele dokladniejsza niz w
              Polsce gdzie nikt nie rejestruje wyjazdow zagranice.

              > I tu na pewno ci co w Oz nie byli to sie
              > > zdziwia bo takie rzeczy nikomu w Polsce nie mieszcza sie w pale hehe!!!
              > Juz cie kiedys pytalem, kolego: czys ty czasem nie byl w Oz jako jeden z tych
              > olimpijskich ochroniarzy Kwasniewskiego, co ich najpierw rozbroili na lotnisku,
              > odbierajac oprocz broni krotkiej miedzy innymi noze sprezynowe i kastety, a pot
              > em nie wpuscili na stadion, tlumaczac zgodnie z prawda, ze Najjasniejszemu nic
              tam
              > nie grozi. Ekipa BOR spedzila cala Olimpiade w pubie chlejac i narzekajac na
              > Australie. Wyjechali z nosami na kwinte, zwlaszcza ze oddano im bron palna, ale
              > odmowiono zwrotu majchrow i kastetow.

              Nie zmieniaj tematu. Mowimy o tym ze w kazdym kraju sa rozne hece i Australia
              nie jest tu zadnym wyjatkiem. Ostatni dziwolag jaki slyszalem to fakt ze Wysokim
              Komisarzem Krolowej Brytyjskiej mianowano anglikanskiego biskupa. Chyba rozumiesz
              ze ludziom w Polsce to sie w pale nie miesci?

              Co do ochroniarzy Kwasniewskiego to jakos nic nie bylo o tym slychac w normalnych
              mediach, podaj zrodla?
            • Gość: Sabina Re: Andrzej z Australii czegos nie dostrzega hehe IP: 203.202.90.* 30.06.01, 11:02
              Gość portalu: Stary napisał(a):

              > Gowno prawda. Tak odlatujac jak i przylatujac wypelnia sie karte, w ktorej
              > zaznaczasz jak dlugo masz zamiar byc poza Australia albo jak dlugo byles poza
              > Australia oraz stawiasz ptaszka w kratce w jakim celu - z grubsza - jedziesz:
              > biznes, turystyka, czy sie wysprowadzasz z kraju na stale. Te karty wypelniaja
              > wszyscy - Australijczycy i cudzoziemcy. Robi sie to na zamowienie Australian
              > Bureau of Statistics, ktore uzywa danych glownie do prognoz turystyki, natezeni
              > a
              > ruchu pasazerskiego etc. Dodatkowo karta (mikrofilmowana i archiwizowana) moze
              > czasami sluzyc jako dowod w sadzie jesli ktos sie wykloca z urzedem podatkowym
              > i
              > potrzebuje udowodnic, ze go w kraju w jakims okresie nie bylo. Sa dane wjazdowe
              > w
              > komputerze, ale na karcie jest tez podpis, ktory jest dowdem dla sadu.
              >

              Zapomniales dodac, ze te wyjazdy sa monitorowane bardzo szczegolowo przez Social
              Security, tak na wszelki wypadek, zeby Ci cofnac platnosci zapomogi ( oczywiscie
              jesli ja pobierasz), w razie gdybys opuscil Oz chocby na dwa dni. Znam przypadki
              wyjatkowej skrupulatnosci w tej dziedzinie. ( nie oszukujmy sie "... Big Brother
              IS watching ..." - moze tylko w troche inny sposob)

              Pozdrawiam
              Sabina
              >
    • Gość: Kangur Re: emigracja do Australii IP: 216.34.244.* 26.06.01, 00:00
      No bez obrazy.Po prostu zanim napiszesz to przemysl
      sobie pare rzeczy.Sposob kontrolowania obywateli w
      Polsce i Kanadzie jest ten sam.Uzywaja do tego tylko
      innych srodkow.Jak bedziesz placil w Sklepie debit
      karta i dodatkowo podasz im AirMiles to zastanow sie
      dokad te informacje ida?.Kazdy ma swoja teczke a
      wiadomosci o nas sa na sprzedaz.W kazdym sklepie
      kamera, w bloku kamera na ulicach kamery, w windziem
      kamera.Orwell Wells wszysko przewidzial.
      • Gość: Andrzej Re: emigracja do Australii IP: *.cibcwg.com 26.06.01, 00:00
        "Sposob kontrolowania obywateli w
        Polsce i Kanadzie jest ten sam.Uzywaja do tego tylko
        innych srodkow."

        Skoro rzekomo uzywaja innych srodkow, to nie moze to chyba byc jednoczesnie ten
        sam sposob.
        Nie bede wiec przepisywac swojej poprzedniej wypowiedzi, zaznacze jednak, ze
        wlasnie roznica polega na tym, ze w Kanadzie, czy Australi masz ten wybor, czy
        chcesz, czy nie chcesz uzywac kart kredytowych i Arline Points. Ich nieuzywanie
        nie jest karalne. Wiec jezeli nie chcesz uzywac kart kredytowych, nie chcesz
        zakladac telefonu, korzystac z pradu, gazu etc. to nikt Ciebie do tego nie
        zmusza. Jezeli w Twoim mniemaniu Twoja karta kredytowa w Twoim portfelu jest
        instrumentem inwigilacji przez panstwo (co jest absurdem), to ja wyrzuc i nikt
        Cie z tego powodu nie aresztuje. W Polsce jeszcze nie tak dawno za nienoszenie
        przy sobie dowodu osobistego z aktualnym zameldowaniem i pieczatka z miejsca
        pracy mozna bylo wyladowac w areszcie. To sa wlasnie te drobne roznice...
        • Gość: frijk Re: emigracja do Australii IP: *.dmi.tut.fi 29.06.01, 07:38
          Gość portalu: Andrzej napisał(a):

          . W Polsce jeszcze nie tak dawno za nienoszenie
          > przy sobie dowodu osobistego z aktualnym zameldowaniem i pieczatka z miejsca
          > pracy mozna bylo wyladowac w areszcie. To sa wlasnie te drobne roznice...

          Ale bredzisz. W ten sam sposob to: w Ameryce byla do niedawna segregacja rasowa
          czyli oficjalny rasizm a Australia to byla angielska kolonia karna.

          Nie gadajmy o przeszlosci bo jest to bez sensu. Polska jest calkiem normalnym
          krajem *europejskim* i nawet aspiruje do Unii czyli bedzie w przyszlosci nie
          miala granic i pieniadz euro.
    • Gość: Kangur Re: emigracja do Australii do Andrzej IP: *.anonymizer.com 26.06.01, 00:00
      ??? Andrzej, oczywiscie ze nie musisz zakladac
      telefonu, uzywac elektrycznosci, gazu etc.Mozna tez
      spac na ulicy i zywic sie odpadkami..tylko co to za
      zycie.Karta kredytow potrzebna jest do tysiaca rzeczy
      o czy sam dobrze wiesz.Skad u ciebie tyle uporu?
      • Gość: Stary Re: emigracja do Australii do Andrzej IP: *.clover.com.au 27.06.01, 00:00
        Gość portalu: Kangur napisał(a):

        > ??? Andrzej, oczywiscie ze nie musisz zakladac
        > telefonu, uzywac elektrycznosci, gazu etc.Mozna tez
        > spac na ulicy i zywic sie odpadkami..tylko co to za
        > zycie.Karta kredytow potrzebna jest do tysiaca rzeczy
        > o czy sam dobrze wiesz.Skad u ciebie tyle uporu?


        Kolego, a skad u ciebie tyle paranoi, ze az sie musisz chowac za anonymizer.com?
        Pamietaj, ze podobni tobie teoretycy mrocznych spiskow maja powazne watpliwosci,
        kto prowadzi www.anonymizer.com i po co. Jesli sie czujesz przesladowany przez
        panstwo w Kanadzie czy USA to cholernie mi przykro, ale ja nic nie poradze na to,
        ze ja sie tak w Australii nie czuje.

        Nie wiem jak jest u ciebie, ale system prawny tutaj sprawia, ze panstwo w
        zasadzie nic nie moze zrobic obywatelowi, ktory nie narusza prawa. Doktryna
        stosunkow panstwo-obywatel w Polsce przewiduje natomiast, ze panstwo moze zrobic
        obywatelowi co zechce i kiedy zechce, calkowicie bezkarnie i bez potrzeby
        tlumaczenia sie ze swojego postepowania. Bezpodstawne aresztowanie przez policje
        australijska pociaga za soba wyplate powaznego odszkodowania za bezprawne
        pozbawienie wolnosci. Policjant usilujacy wymusic lapowke szybko i sprawnie
        laduje tutaj w pierdlu. Straty spowodowane niekompetencja urzedu mozna tu
        odzyskac w procesie cywilnym. Prawnikow, ktorzy takie rzeczy pociagna za jedne
        30%, jest skolko ugodno. Sprobuj zaskarzyc policje albo urzad gminy w Polsce, a
        potem pogadamy o roznicach, i o tym gdzie w Polsce stoi obywatel wzgledem
        panstwa, a gdzie w Kanadzie.

        Jesli w USA, Kanadzie i Polsce jest w gruncie rzeczy tak samo, to na diabla ci
        bylo wlasciwie emigrowac?

        Byc moze to jest wszystko subiektywne. Ale moim zdaniem szczescie miedzy innymi
        na tym w zyciu polega, zeby kazdy sobie tak to zycie urzedzal,jak sam uwaza.
        Jesli komus nie dogadza trzymanie za morde w Polsce metodami z czasow cara
        batiuszki jeszcze, to niech sobie zycie ulozy gdzies indziej, gdzie panstwo i
        jego metody sa dla niego do przyjecia. A jesli komus nie przeszkadza, to niech
        mieszka w Polsce i rozkoszuje sie kazda pieczatka.

        Szczescia w zyciu zycze.
      • Gość: Andrzej Re: emigracja do Australii do Andrzej IP: *.ym1.on.wave.home.com 27.06.01, 00:00
        Jezeli widzisz w moich wypowiedziach upor, to Twoj wybor. Moje wypowiedzi sa
        jedynie odzwierciedleniem ubawienia bezsensownoscia Twoich wypowiedzi i
        paranoji...Zycze szczescia i powodzenia w zyciu.
    • Gość: to ja Re: emigracja do Australii IP: *.HAWI.splitrock.net 27.06.01, 12:11
      Jezeli jestes zdeterminaowany i wirerzysz w siebie to sie szykuj, pakuj i
      ruszaj, a nie trac czasu.

      Sluchanie glupot takich jak *.anonymizer.com to jest tylko strata czasu.
      Ten idiota sie wypowiade an wszystkie tematy, i glupoty klepie a nic nie
      wie. Dzwon glosny bo pusty.

      Poczatki sa wszedzie trudne i trzeba byc bardzo silnym psychicznie.
      Jest o wiele latwiej wyjechac jezeli jest sie mlodym.

      Jak wyjezdzasz najlepiej z wystawieniem ze na zawsze, wtedy nie masz
      zludzen i mozesz spokojnie dzialac.
      Cudzoziemcy innaczej podchodza do ludzi ktorzy przyjechali na stale, a
      innaczej do tych krorzy "nie wiedza" na jak dlugo.
      Ludzie ktorzy sa nie zdecydowani i sie wahaja, do niczego dojsc nie moga bo
      ciagle mysla o powrocie.
      Najwazniejsze sie jak najszybciej sie usamodzielnic i odzolowac kompletnie
      od Poloni, nikt ci nie pomorze, strata czasu i moga ci tylko zaszkodzic.

      Jak czlowiek ma wyksztalcenie i glowe na karku to moze do czegosc szybko
      dojsc. Ludzie przedsiebiorcy z wizja na przyszlosc na calym swiecie beda w
      stanie wyplynac na wierzch.

      Pierwsza zasada NIE licz na nikogo, licz tylko na siebie.

      Poczatki sa trudne ale jak czlowiek opanuje jezyk i zdobedzie obywatelstwo
      to mu sie duzo otwiera mozliwoisci.

      Ja wyjechalem z polski 30 lat temu, bez jezyka ze $ 100, mialem 19 lat i
      przerwalem studia. Pracowalem uczciwie i bylem zawsze zawodowo doceniany.

      Dzisiaj nie pracuje, juz nie musze. Osiagnelem wystarczjaco i utrzymuje sie
      i rodzine z inwestycji.

      Pamietaj ze najtrudniej jest zrobic pierwsze $ 10,000.

      Jak zrobisz pierwszy $$ million to pozniej jest o wiele latwiej.
      Zrobienie pierwszego millona moze ci zajac 15 lat, a drugiego w ciagu 2
      lat!
      Raz zrobisz to drugi raz od nie bedziesz sie bal wystartowac od zera, i to
      szybko powtorzysz.

      US i Canada jest latwiejsze. Zycie w Ameryce jest bardzo szybkie.
      Canada i Australia sa wolniejsze.

      Po przyjezdzie czasami warto sie zaczepic na dobrym uniwersytecie aby sie
      rozeznac i zlapac kontacty. Znasz jezyk to mozesz sie starac o zatrudnienie
      na universytecie jako lecturer, i poleciec na PhD. Jak zlapiesz kontract z
      Polski to ci tez podroz oplaca. Kontakty!!!!!!

      Najwieksze pieniadze jak zawsze sa w handlu, i posrednictwie productow
      przemyslowych.

      Wyglad zewnetrzny i presentacja sie bardzo liczy!


      Na miejcu w USA wyksztalcenie (papierek - dyplom) tak na prawde sie nie
      liczy, ale "papierek" otwiera ci droge. Bez papierkow jest trudno sie
      ustawic, i ciezko o prace. Tutaj papierkow nie sprawdzaja.
      i.e. Bill Gates nie skonczyl studiow.
      Jak sie ktos umie przystosowac i potrafi dzialac to szybko bedzie sie
      posuwal do przodu.

      Pamietaj ze to nie jest dla kazdego, nie kazdy sie do tego nadaje, i nie
      kazdy do tego bedzie w stanie dotarc.
      Wczesniej otworzys wlasna firme szybciej do czegosc dojdziesz.
      Kontacty i znajomosc marketingu jest wazne.

      Po przyjezdzie trzeba po przez sporty sobie wyrabiac kontacty: plywanie,
      narty, tenis, golf.... (zapisac sie do clubow), jogging.

      Pamietaj ze zadna praca nie chanbi jak sie zaczyna, trzeba byc practycznym.
      Wielu aby poznac ludzi na poczatku za nim sie ustawia i znajda prace
      pracuja wieczorem jako kelnerzy w dobrej restauracji (nie mow nikomu o
      swoim wyksztalceniu - student).

      A jak znajdziesz pierwsz prace w zawodzie to sie psychicznie podbudujesz, i
      pojdziesz cala para.

      Najwazniejsze aby zawsze miec plan dzialania. Miej przygotowane Resume i
      translacje z poswiadczeniem w Ambasadzie dyplomy i papierkow. Moze byc nie
      potrzebne a moze sie przydac. W USA inzynierowie w IT zarabiaja od $ 40
      do $ 160 kilosow, tak ze roznica jest bardzo duza. Wszystko zalerzy od
      umiejetnosci sprzedania sie. Moj brat po moim 3 miesiecznym
      przekstalceniu jak znalezs prace zaczal pierwsa prace w IT za 165 kilo
      ze slaba znajomoscia jezyka. Oczywiscie jemu sie wydawalo ze on zna
      angileski, a nie mogl sie porozumiec przez telefon.
      Jezyk (zawodowy i zargon!) i prawo jazdy a must.

      Jezeli mentalnie nie jestes silny to w ogole nie mysl o wyjazdzie.
      Jak palisz papierosy to sie przyhamuj, bo zaczyna sie po woli zmieniac
      sytuacja odnosnie palaczy.

      Duze zapotrzebowanie na network administrators.
      W informatyce i programowaniu w C++, Java a teraz jeszcze dodaj do tego
      Linux, jest zawsze zapotrzebowanie. FAULT TOLERANT systems testing!

      Jak chcesz wyemigrowac to skaladaj W Polsce papierki do wszystkich krajow,
      ale nikomu nie mow ze starasz sie do innego kraju.
      To ci nie zaszkodzi a otworzy droge jerzeli to zrobisz inteligentnie.
      Emigracja do US i Canady nie jest latwa (czas), Australia jest latwiejsza,
      niktorzy wyjerzdzaja przez contracty z Londynu, szczegolnie na Universytety.
      Duze zapotrzebowanie na informatykow jako network administrators w Bankach,
      Osrodkach Zdrowia, Insurancach.

      1. USA,
      2. Canada,
      3. Australia

      Wielu polakow na zachodzie nie szuka pracy tylko szuka litosci nad nimi.
      uniwersytety sa bardzo dobrym punktem kontaktu.
      Bardzo wazne jest aby sobie ustawic dobry credit.



      Pomysl dwa razy zanim zaczniesz dzialac.

      Czas ucieka!
      good luck.

      • Gość: raf Re: emigracja do Australii IP: 194.96.106.* 27.06.01, 14:39
        Dziekuje bardzo,
        duzo materialu do przemyslen.
        Pozdrawiam
        • Gość: Jarek Re: emigracja do Australii IP: 216.94.245.* 27.06.01, 15:18
          raf,

          Moze Cie zainteresowac ze Kanada planuje zrobic jakies zmiany w imigracji by wypelnic braki ludzi z
          wyksztalceniem. (Dzisiaj w telewizji slyszalem) Najwiecej potrzeba ludzi z IT ale nie tylko, chociaz jest pewne
          zamieszanie gdyz najwieksza firma komunikacyjna kanadyjska Nortel przezywa kryzys.

          Do tego co pisze "toja" to generalnie bym sie podpisal chociaz male pytanie jaka prace dostal jego brat za $160K i
          jakie mial ku niej kwalifikacje? Stala czy kontrakt i jezeli kontrakt to na jak dlugo?

          Jarek
          • Gość: MJP Re: emigracja do Australii IP: *.il.us.prserv.net 27.06.01, 16:34
            Ja rowniez moge generalnie podpisac sie pod tym,
            co "to ja" pisze, oprocz oczywiscie 2 punktow:

            1. Pojscie na uniwersytet i szybkie robienie Ph.D.
            a. To nie jest takie proste
            b. Malo poplatne, za paroma wyjatkami, czytaj:
            trzeba byc wybitnym w czyms
            2. Zarobic $160 "kilosow" po kursie?
            A kto mu tyle zaplaci?
            • Gość: to ja Re: emigracja do Australii IP: 209.254.54.* 27.06.01, 20:28
              Gość portalu: MJP napisał(a):

              > Ja rowniez moge generalnie podpisac sie pod tym,
              > co "to ja" pisze, oprocz oczywiscie 2 punktow:
              >
              > 1. Pojscie na uniwersytet i szybkie robienie Ph.D.
              > a. To nie jest takie proste
              Jako lecturer na UV na Kontrakcie mozna zaczac Ph.D.
              W niektorych przypadkach bardzo zadane.

              > b. Malo poplatne, za paroma wyjatkami, czytaj:
              > trzeba byc wybitnym w czyms
              Nie nie trzeba, trzeba miec determinacje.


              > 2. Zarobic $160 "kilosow" po kursie?
              Nie po kursie, PO STUDIACH z kilkoma latami doswiadczenia!
              Publikacje pomagaja.

              > A kto mu tyle zaplaci?
              To wcale nie sa takie duze pieniadze jak sie tobie wydaje.
              Problem polega aby znalezc pracownika ktory szuka kogos z twoimi
              kwalifikacjami, a nie pracy aby poprostu dostac zatrudnienie.

              Musisz zrozumiec ze fachowcy sa bardzo doceniani.
              Na przyklad jezeli siec komputerowa usiadzie to straty dzienne moga byc w
              millonach dolarow dziennie jezeli nie na godzine.

              U$ 160,000 to wcale nie sa takie duze pieniadze jezeli wezmiesz pod uwage ile
              firma straci jak system usiadzie.
              Co to jest 160,000 dla firmy ktora ma dochod w billionach?

              Obecnie dobrzy "trouble shooters" zarabiaja od U$ 100 + kilo.

              Obecnie wiele firm stara sie jednak zmienic oplacowania i dawac nizsze
              uposazenia i stock options.
              Tak ze moga zatrudnic kogos za $ 80,000 i dac mu stock opcje.

              Oferty sa bardzo atrakcyjne jezeli firma jest solidna.

              Trzeba zrozumiec tez Kontrakty i stale posady.

              Na przyklad duze firmy takie jak microsoft poszukuja programistow. placa im $
              40,000 do $ 60,000 i ludzie sa zgubiueni wsrod tysiaca pracownikow.

              Duza firma moze ustanowic niezalezny "stealth" confidential project na remote
              lokation gdzie bedzie miala roczny budget np $ 20,000,000 na specific task.
              To moze byc bardzo mala grupa 5 - 10 pracownikow pracujacych na
              kilkuletnim kontrakcie. W takiej sytuacji kwalifikacje sie licza i
              umiejetnosc pracy indywidualnie na "projekcie".

              Tacy ludzie nie pracuja na godziny a na target date.
              Praca wymaga calkowitej dedykacjii i wielu pracuje we wlasnych godzinach
              czasami po 90 - 100 godzin tygodniowo.
              moga pracowac w pracy albo w domu, i nikt ich nie sprawdza. Czesto komunikuja
              sie electronicznie. Niektorzy sie tylko zjawiaja do pracy na spotkania.
              Inni siedza w pracy i nawet spia na podlodze.

              Czas to pieniadz! konkurencja jest olbrzymia.

              Wez naprzyklad przeanalizuj AMD gdzie band glupich hindusow z PhD
              piepszyla glupoty. Dirk Mayers (designer of Alpha chip) przejal project
              na K-7, po cichu wypiepszyli cholote z doctoratami (ktora zawracala gitare
              i przez 10 lat practycznie bankruptowala firme), aby mogli posunac project do
              przodu i zalatwili INTEL.
              To samo sie dzialo z pacanem z PhD (Amelio) ktorego Apple computer zatrudnil z
              NSM. Chodzil i pieprzyl glupoty rujnujac Apple Computer po tym jak
              wykopali Steve Jobs.

              Dopiero jak Steve Jobs wrocil jako interim Apple wrocil do profitability.

              Wez na przyklad Lou Gerstnera ( a "cookie" vendor) ktorego zatrudnil IBM.
              Gosc nigdy nie pracowal w technologi a orientowal sie w operacjii i
              rozumial profit i margin.

              Teraz porownaj bozos z ATT ktorzy zrujnowali dobra firme, nie dosc ze mieli
              bozo management i kretynow w Board of Directors, zatrudnili nowego to be
              prezydenta. Pracowal prawie dwa lata zanim jego sie pozbyli a sciagna z
              nich po przez dobrze napisany umbrela kontract $ 30,000,000.

              Kto sie ostatni smial on czy Board of Donkeys?

              Jak wyjezdzasz z Polski to ci sie wydaje ze $ 100,000 to duze pieniadze.

              Czy sobie zdajesz sprawe ze robotnik ktory wali mlotem pneumatycznum kamienie
              zarabia $ 35 na godzine? pomnoz to z 2080 (godzin).

              Jemu jeszcze musza placic overtime gdzie dostanie 1.5 x 35 = $ 52.50 na godzine.

              Tak jak napisalem ludzie ktorzy maja kwalifikacje albo ktorzy chca pracowac
              sa dobrze placeni.

              Natomiast ci co chodza do polskiego kosciola aby spotkac kumpli na pivo tak jak
              prosza o litosc to zarabiaja po 8 - 12 dollarow na godzine.

              Jak ja zarabialem 25 lat temu lepsze pieniadze niz inni to chcieli zobaczyc
              paycheck, bo nie wierzyli ze tyle placa, a ja uwazalem ze to bylo za malo i nie
              wierzylem za ile oni sie sciagneli do pracy. Ja placilem wiecej podatkow niz
              oni zarabiali.

              Trzeba ruszac glowa a nie stukac glupstwa na komputerze.

              Dam ci przyklad:
              ludzie kupuja komputery i czekaja na to aby one spadly w canie. Jak sa tanir
              to kupuja je za $ 1000 albo mniej. Ja mam przynajmniej $ 35,000 w
              komputerach w domu.

              Nie trzeba sie zastanawiac kiedy to bedzie tansze tylko trzeba zarabiac aby
              kupowac to co potrzeba i kiedy potrzeba, bo i tak to sie wyrowna przy placeniu
              podatkow.

              Kupujac $ 5000 computer po podatkach on mnie kosztuje mniej niz czlowieka
              ktory zaplacil za niego $1000....

              Tutaj nie trzeba tracic czasu na rabanie glupot, tylko trzeba myslec aby
              byc szybszym niz inni.

              Amerykanie wcale nie sa inteligentniejsi od innnych, edukacja Amarykanska
              wcale nie jest taka bardzo dobra.

              Jak szukasz pracy to musisz miec takie kwalifikacje aby oni tylko ciebie
              chcieli zatrudnic i dali ci oferte abys nie mogl jej odrzucic, a nie to ze
              ty chcesz aby ciebie zatrudnili w jakiej kolwiek pozycji bo jetes ..... i
              szukasz pracy bo chesz pracowac.

              Trzeba wiedziec co firma robi, kogo potrzebuja, i kiedy.
              Kazde resume musi byc napisane dla potrzeb firmy w ktorej sie szuka pracy, a
              nie wypracowanie co ja robilem co bym mogl robic i co bym chcial robic.

              Jak pojdziesz na serie interview do firmy to sie ciebie zapytaja "Dlaczego
              myslisz ze bedziemy toba zainteresowani, co mozesz zrobic dla naszej firmy".

              Jak sie rozkraczysz z otwozona buzia to bedziesz nadal szukal pracy gdzie
              indziej.

              Jak idziesz na interwiew to masz maly voice activated magnetofon i nagrywasz
              cale interwiew. Wracasz do domu przeslychujesz i analizujesz.
              Po przesluchaniu tego sam sie zapytaj czy bys "tego faceta" zatrudnil?
              Ucz sie na bledach i ich nie powtarzaj!

              Jak zrozumiesz structure organizacyjna Uniwersytetow i firm i bedziesz
              rozumial kto i dlaczego tam siedzi to zrozumiesz dlaczego niektorzy do
              niczego nie doszli.
              Na universytetach mozesz miec dlugie wlosy, baki, wasy i puszczac baki.
              W przemysle musisz miec dyscypline, logike, timing i dedykacje.

              W zawodowym zyciu jest duzo "Power Play".
              Naucz sie Murph law and Peter principle.

              Pamietaj ze w kazdej organizacji ludzie sa promowani do stanowiska kiedy
              osiagna ich "level of incompetence".


              Final answer :
              To nie to "A kto mu tyle zaplaci?" a ile ty jestes warty dla firmy.

              Co ty soba reprezentujesz?

              CO TY MOZESZ ZROBIC DLA FIRMY?

              To nie jest Polska gdzie sie zatrudnia ludzi bo jest pozycja i tyle placa, a
              jeden pan czerwony polecil drugiego czerwonego buca, bo byla pozycja
              otwatra a kolega szukal pracy. Jest pozycja i jest dlaa kumpla propozycja.


              Tutaj mozesz pojsc do firmy i "dac im propozycje a oni znajda dla ciebie
              odpowiednia pozycje". Firma moze nie miec w danym czasie pozycji dla
              ciebie, ale jak masz kwalifikacje to ciebie zatrudnia i stworza pozycje bo
              ty cos dla nich wnosisz co moga potrzebowac w near future.
              Jezeli ciebie dzisiaj nie zatrudnia to moga ciebie stracic!


              W tym businesie to nie to co firma moze ci zaofiarowac, a to co ty mozesz
              zaofiarowac tej firmie, i ile dla nich "TY" jestes warty.

              To jest roznica miedzy proszeniem o litosc a sprzedawaniem swoich kwalifikacji.

              Glab bedzie zawsze glabem.






              • Gość: MJP Re: emigracja do Australii IP: *.il.us.prserv.net 27.06.01, 20:53
                Zgadzam sie...

                Zreszta cale zycie polega na pewnej filozofii zycia: wedlug Arystotelesa, na
                szukaniu i zapewnieniu sobie szczescia. Jakze rozne poziomy szczescia
                zadowalaja roznych ludzi.
                Jesli chodzi o mnie, to ja wyznaje zasade wysokiego konia: starac sie dosiodlac
                jak najwyzszego... nawet jesli spadniesz i potluczesz sobie tylek, to i tak
                bedziesz dalej niz reszta, ktorzy zakladaja, ze sie nie da.

                Przeto, musze nic wiecej, jak tylko bardzo Ci pogratulowac Twojej postawy!
          • Gość: to ja Re: emigracja do Australii IP: *.HAWI.splitrock.net 27.06.01, 19:06
            Gość portalu: Jarek napisał(a):

            > raf,
            >
            >
            > Do tego co pisze "toja" to generalnie bym sie podpisal chociaz male pytanie jak
            > a prace dostal jego brat za $160K i jakie mial ku niej kwalifikacje?

            PhD in CS.

            > Stala czy kontrakt i jezeli kontrakt to na jak dlugo?

            Stala praca, fault tolerance theoretical testing of new design IC podczas
            design przed budowaniem "kosci".


            >
            > Jarek

            • Gość: Jarek Re: emigracja do Australii IP: 216.94.245.* 27.06.01, 22:03
              Gość portalu: to ja napisał(a):

              > Gość portalu: Jarek napisał(a):
              > > raf,
              > > Do tego co pisze "toja" to generalnie bym sie podpisal chociaz male pytani
              > e jak
              > > a prace dostal jego brat za $160K i jakie mial ku niej kwalifikacje?
              >
              > PhD in CS.
              >
              > > Stala czy kontrakt i jezeli kontrakt to na jak dlugo?
              >
              > Stala praca, fault tolerance theoretical testing of new design IC podczas
              > design przed budowaniem "kosci".
              >

              Makes sense. Powodzenia
    • Gość: kangur Re: emigracja do Australii IP: 216.34.244.* 27.06.01, 16:32
      Koles mozesz mi powiedziec co ma Nortel wspolnego z
      polityka emigracyjna Canady? Nic koles.Nie pisz
      bzdur.Co do poprzedniego postu to get real.Jakis
      pucybut dostaje 165 K na start.Hahahahahah
    • Gość: Kangur Re: emigracja do Australii do To Ja IP: *.anonymizer.com 27.06.01, 16:56
      Ty koles przestan palic trawke bo ci welfare
      zabiora.Nawiasem mowiac nie wiedzialem ze wam w
      zakladach psychiatrycznych pozwalaja uzywac komputerow?
      Twoj brat moze i zarabia 165K ale RUPII INDYJSKICH
      hehehehehehehehe
      • Gość: to ja Re: emigracja do Australii do To Ja IP: *.HAWI.splitrock.net 27.06.01, 20:39
        Gość portalu: Kangur napisał(a):

        > Ty koles przestan palic trawke bo ci welfare
        > zabiora.Nawiasem mowiac nie wiedzialem ze wam w
        > zakladach psychiatrycznych pozwalaja uzywac komputerow?
        > Twoj brat moze i zarabia 165K ale RUPII INDYJSKICH
        > hehehehehehehehe

        Oczywiscie adres: *.anonymizer.com takim idiotom jak ty to sie placi w
        rupiach, przed szpitalem psychiatrycznym.

        Czytalem twoje posty i zrobie ci szybkie diagnosis over the net":
        David jestes delusional with compulsive narcisistic personality and to high
        pressure on pissing valve.

        Puknij sie w ten zakuty rycerski wojowniczy leb.
        Uwazaj bo ciebie deportuja do Indii.

        Powiem ci tak przyjemnie po Polsku jak sie mowi pod Polskim kosciolem,
        wypierdalaj bucu, piwo sie grzeje.

        Amen!

    • Gość: MIETEK Re: emigracja do Australii IP: *.ym1.on.wave.home.com 27.06.01, 19:53
      160 TYSIECY dla nowicjusza? Idz sie lecz kolego.Tych co zarabiaja 160 tys mozna
      policzyc na palcach (i maja kilkunastoletni staz).Przestan omamiac tego
      chlopaka.Jezeli jest smart to dostanie na poczatek moze $35. Zamiast wypisywac
      glupstwa napisz jemu jakie sa minimalne stawki...Patrzac na to Forum mozna
      dojsc do wniosku, iz 90% piszacych ma rozdwojenie jazni.Jak jest sytuacja
      ekonomiczna Australi wszyscy wiedza.Pod psem.Takiez i zarobki.
      Pozdrowienia z Mississauga
    • Gość: to ja Re: emigracja do Australii IP: *.HAWI.splitrock.net 28.06.01, 04:27
      Rafal,

      Nie bede wszystkich wypowiedzi posdumowtwal bo nie mam na to czasu.
      Zrob sobie notatki abys mogl usiasc i pomyslec.

      Ja sie specjalnie z ludzmi nie pieszcze bo nie mam czasu na klepanie
      glupot tak jak cwaniak Kangur wystepujacy pod roznymi sign name z roznymi
      ISP jako *.anonymizer.com czy *.ym1.on.wave.home.com .

      Wiekszosc osob ktore sie tu wypowiadaja to sa albo bardzo mlodzi emigranci,
      albo ci ktorzy zajrzeli tutaj aby sobie przypomnic Polski jezyk.

      Od czasu do czasu sie trafia jakis kommunistyczny cwaniak ktory ludziom
      ubliza i pieprzy glupoty.
      W polsce byly zydowskie kawaly, tutaj te same kawaly sie nazywaja Polish Joke.
      Dlaczego? sam odpowiedz sobie na pytanie.

      Pamietaj ze tak sie wyspisz jak sobie poslesz lozko, a obudzisz sie w lozku
      z dziewczyna ktora sobie wybrales a nie ta ktora widziales w Televizji.
      Cwaniak Kangur jak widzisz z jego wypowiedzi jest ze wszystkiego nie
      zadowolony, Polki mu sie nie podobaja bo czesto zmieniaja majtki (a gdyby
      nie zmienialy to by smierdzialy), chinki maja krzywe nozki, a w kibucu caly
      kibuc przelecial zydoweczke.

      Co to nas obchodzi?
      Jaki to ma wplyw na nasze zycie osobiste?
      Ile na tym zarobisz?
      Show me the money!

      To typowe bezsensowe pieprzenie o dupie Maryny ktore nikogo nie obchodzi.
      Dlatego sie Polacy odcinaja od choloty Polskiej na emigracji.

      Jak on chce miec dziewczyne z czteroma niplami to niech sobie krowe wezmie
      a nie masturbuje sie na internecie czy przy TV ogladajac "Kracki", i
      narzeka na Polki czy zydowki unikaly glodowki.


      Jak wyjerzdzas za granice musisz wiedziedz wpierw dlaczego, co chcesz
      robic, i jakie masz cele i jaki target.

      Potem ustalasz gdzie i dlaczego na podstawie ralnych mozliwosci.

      Masz internet i mozesz zrobic dokladne research, tej mozliwosci przedtem nie
      bylo !

      Trzeba isc do przodu a nie cofac sie do tylu.
      Wpadniesz w polskie Ghetto to z niego nigdy nie wyjdziesz.
      A jak wdepniesz w gowno to muchy za toba beda ciagle lataly.

      Korekcja komentarzy innych:

      Airport tax - landing fees sa wliczone w cene biletu lotniczego chyba we
      wszystkich airports chyba z wyjatkiem Hong Kong new international.

      W niektorych krajach tak jak w Australii, Japoni i o ile pamietam w Korei i
      chyba w Singapore placi sie users fees na pokrycie kosztow odprawy celnej.

      Na granicy sie ciebie moga putac.
      Maciej S ma racje ze moga kogos wrocic jak im sie kolor papieru w
      paszporcie nie podoba.

      Jak ci zadaja pytanie to sie wpierw zastanawiasz dlaczego? Jakiej sie
      spodziewaja "politycznie korekt" odpowiedzi, (co chca uslyszec!), i takla im
      trzeba dac. Czasami lepiej nic nie powiedzies niz palnac glupote.
      Prawo nie wymaga abys ty znal angielski na granicy! Tak ze morzesz zawsze
      powiedziec ze nie rozumiesz zamiast dac glupia odpowiedz.

      Dam ci przyklad:

      Jak wkraczalem do Poludniowej Korei to mnie sie pytali gdzie po co i
      dlaczego. Odpowiadalem official Government business, i do not know they
      suppose me to pick me up .... Moja odprawa trwala 7 minut. Moj partner
      odpowiadal na pytania zajelo mu to 30 minut.
      Nastepnym razem wkraczalem mnie to zajelo 3 minuty a jemu 45 minut.
      O cztm to swiadczy?

      Chcesz odpowiedz?
      Grzeczni z usmiechem i podziekowaniem bez spowiedzi mowi sie co chca
      uslyszec. Nie przewozic zadnych szmuglow ani co kolwiek podejrzanego.
      Po co?

      W obecnej politice emigracyjnej czasami sie wyjezdza gdie mozna a nie dzie
      by czlowiek chcial bo za dlugo to trwa. Mozna rozpoczac akcje i jak sie
      dostanie papierki to sie wtedy zawsze przeniesc.

      Ludzie z Polski nie wyjezdzaja aby zmieniac system polityczny w Australli,
      US, czy Kanadzie a wyjezdzaja aby jego uzywac dla swoich korzysci.
      Regula:

      Jak jestes w Rzymie to postepuj tak jak Rzymianie!

      Dwanacie przykazan emigranta:

      1. Legalizacja pobytu - documenty na staly pobyt
      2. Legalizacja pobytu - documenty na staly pobyt
      3. Legalizacja pobytu - documenty na staly pobyt
      4. Jezyk (angielski!)
      5. Jezyk (angielski!)
      6. Determinacja
      7. Presentacja osobista, osobista higiena,
      8. Zawodowe kwalifikacje - specializacja
      9. Presentacja osobista, osobista higiena,
      10. self confidence
      11. Zawodowe kwalifikacje - specializacja
      12. Determinacja

      W Ameryce sa cykle przemyslowe co osiem lat. Teraz jest dwoletni cykl
      przyhamowania i ecomnomia wkrotce ruszy.
      Tym sie nie ma wcale co przejmowac, to nas wcale nie dotyczy.

      Zwolnienia w CISCO, czy innych sa tymczasowe poniewaz jest w tej chwili
      wymiana technologi i nowe Standarty na Broadband i wireless broadband
      wkrotce zdrowo sie rusza i beda znow prosperowali.
      Wiarze sie to tez z zastojem zwiazanym ze zmianami takimi jak wymiana
      technologii z 32 bit na 64 bit w PC technologii.

      October 25, 2001 jest officjalny rozruch Windows XP i to spowoduje ze
      bedzie duzy technology "transfer" po nowym roku.
      Moim zdaniem stagnacja w IT technology jest zwiazana z technology
      transfer z 32 bit na 64.
      Bluetooth 64 bit technology tez ruszy ta cala maszyne, poniewaz bedzie
      bardzo durze zapotrzebowanie na to.

      Wiaze sie to oczywiscie z koordynacja miedzynarodowych standards w
      neiktorych krajach potrzeba na zmiane telco frequencji ktora byla
      zarezerwowana na klassified operacje wojskowe.
      The HDTV i digital TV standard terz bedzie mial impact na IT technology
      (interactive) broadband on demand.

      W Linux czekaja na release of Kernal 3.0 ktory terz ruszy broadband.
      Obecnie cala siec fiber optic w US jest juz prawie gotowa.

      Obecnie jeszcze sa zmiany z copper na fiber ktore wkrotce wskocza na IT
      technology i rusza ten caly rynek.
      Dlatego TELCO firmy zostaly przyhamowane.

      Tak zwani informatycy ktorzy siedza i czekaja na robote to przewaznie
      assamblers i installers, a R & D ciagle sie poci aby nadazyc z
      technologicznym progresem.
      Tak ze cala wireless, GPS, i satelitarna tele communikacja wkrotce sie
      ruszy na nowych standartach.

      Przed wyjazdem z polski najwazniejsze sa aby sobie zrobic dobrze zeby i
      wywalic rtec jezeli ja ktos ma!

      JAK SIE UBIERAC NA INTERWIEW:

      Brazowe buty, szare spodnie, dwurzedowa navy marynarka z dwoma guziczkami
      ( srebrne albo zlote) (wszystko leciutkie bo moze byc bardzo goraco!),
      light gray shirt, solid burgundy krawat.

      To jest zawodowy wyglad ktory "kosztuje".

      Dla ludzi z kwalifikacjami problem polega aby przebic sie przez konkurencje
      i sie dostac na interwiew a nie zeby sie utrzymac w pracy.

      Wyjezdzasz reprezentujesz siebie tylko i swoje wlasne interesy, a nie
      skaczacych cwaniakow.

      Masz internet, mozesz wysylac elektronicznie resume do firm po przez
      internet!

      Pamietaj ze posrednicy (head hunters) za znalezienie pracy na
      zapotrzebowanie do firm z reguly biora od firm fees okolo 6 miesiecy
      twojej negocjowanego uposarzenia. Tak ze jezeli jestes zatrudniny
      po przez head hunter to przy $ 100,000 pensji fees beda $ 50,000.

      Jezeli sam szukasz to 50,000 przewagi (koszt) do "negocjowania".

      Niektore firmy maqja incetive ze pracownik w firmie dla ktorej pracuje
      dostanie bonus za polecenie ciebie jezeli ciebie przyjma. Bonus w
      zaleznosci od firmy moze byc od $ 250 do kilku tysiecy.

      Tu sie nie ma co specjalnie "przeciagac" i dzialac spokojnie z
      glowa na karku.

      A jak ciebie przyjma to wowczas bedziesz mogl sie dostosowac do firmy
      codu.

      W firmach mas "probation".

      Z reguly to jest 90 dni, 180, rok.
      Tutaj nie trzeba ludziom zawracac glowy tak jak na wschodzie a trzeba
      produkowac.

      Nikt nie zrobil pie
    • Gość: Mlody Do Starego IP: *.wlfdle1.on.wave.home.com 28.06.01, 05:05
      Stary: Juz cie kiedys pytalem, kolego: czys ty czasem
      nie byl w Oz jako jeden z tych olimpijskich
      ochroniarzy Kwasniewskiego, co ich najpierw rozbroili
      na lotnisku, odbierajac oprocz broni krotkiej miedzy
      innymi noze sprezynowe i kastety, a potem nie wpuscili
      na stadion, tlumaczac zgodnie z prawda, ze
      Najjasniejszemu nic tam nie grozi. Ekipa BOR spedzila
      cala Olimpiade w pubie chlejac i narzekajac na
      Australie. Wyjechali z nosami na kwinte, zwlaszcza ze
      oddano im bron palna, ale odmowiono zwrotu majchrow i
      kastetow."

      PYTANIE (z ciekawosci): Czy jak US President
      przyjezdza do Oz to tez "rozbrajaja" US Secret Service
      czy tez "przymykaja na to oczy" ??
      • Gość: savior! Re: Do Starego IP: *.HAWI.splitrock.net 28.06.01, 17:49
        Gość portalu: Mlody napisał(a):


        > PYTANIE (z ciekawosci): Czy jak US President
        > przyjezdza do Oz to tez "rozbrajaja" US Secret Service
        > czy tez "przymykaja na to oczy" ??


        Tak! Szukaja Kubanskich cygar, aby zobaczyc czy przemyca!

        Tylko te z pieczatka urzedu celnego sa dopuszczone do ruchu.

        Clinton przemycal cygara Kubanskie z Lewinsky swierzy scent pogwalcajac
        prawa embargo przeciwko Kubie!

      • Gość: Stary Re: Do Starego IP: *.clover.com.au 30.06.01, 09:25
        Gość portalu: Mlody napisał(a):

        > PYTANIE (z ciekawosci): Czy jak US President
        > przyjezdza do Oz to tez "rozbrajaja" US Secret Service
        > czy tez "przymykaja na to oczy" ??

        Nie mam pojecia. Nie wiem tez, czy USSS ma kastety na wyposazeniu. W czasie
        Olimpiady zasade mieli taka, ze wszystkich zagranicznych ochroniarzy rozbrajali a
        VIP om dawali wlasna, australijska ochrone. Clintona na Olimpiadzie osobiscie nie
        bylo, tylko coreczka, wiec nie wiem czy zrobili wyjatek.

        Jesli robia wyjatek, to dla Kwasniewskiego pewnie tez zrobia, kiedy Polska bedzie
        najwiekszym mocarstwem swiata i najwazniejszym sojusznikiem politycznym i
        wojskowum Australii.


    • Gość: Vagabond Przyklad czlowieka ktory wiedzial co chce! IP: *.HAWI.splitrock.net 30.06.01, 04:08
      Jak w Rzymie to zachowywuj sie jak Rzymianin.

      Jezyk i papierki oczywiscie sa potrzebne, innaczej pracuj dla siebie!

      Oczywiscie nie musisz byc "rocket science scientist" aby ruszac glowa i do
      czegos dojsc.

      Pozwolenie na prace (visa z pozwoleniem) jest obowiazkowe, innaczej morzesz
      tylko pracowac na czarno dla polakow (malowanie, w restauracjach, na budowie,
      myc naczynia, samochody).


      Chcesz zarobic otworz wlasna firme na przyklad myj okna wystawowe
      (wlasciciele ci z checia zaplaca pare dollarow za umycie) albo maluj na
      szybach reklamy na "sale".

      Jak jestes dobry i szybki masz glowe na karku to zarobisz $ 1000,
      albo $ 2000 dziennie.

      Musisz sam sobie stworzyc mozliwosci na swoje serwicy.
      Znalem magikow ktorzy zarabiali tysiace na takich robotach.

      To nie to co tobie Emigracja ofiarowuje, a to co ty masz do zaofiarowania.

      Oczywiscie siedzac na dupie, marzac i czekajac az zlote dywany pod nogami
      rozesla cudow nic nie zdzialas.

      Ja znam bardzo duzo Polakow ktorzy do czegos doszli bo chcieli!
      Znam terz lekarzy i inzynierow i komunistycznych "executives" ktorzy
      mieszkaja pod mostami i pija wode kolonska bo tansza!


      Trzeba miec inicjatywe i byc przedsiewiorczym.

      Mozliwosci jest duzo, i ty je musisz sobie sam je stworzyc a nie czekac az
      ktos ci wszystko pod tylek podetknie.

      Na emigracje wyjerzdzaja ludzie ktorzy sie niczego nie boja, i sa w stanie w
      jakis sposob wykorzystac sytuacje rynkowa!

      Oczywiscie jest competycja!

      Pierwsye pztanie:
      Co masz do zaofiarowania?

      Usiadz z olowkiem w reku pomysl.


      It takes time and money to make money!

      Masz tutaj przyklad polaka ktory pare lat temu w 1993 roku wyjechal z Polski z
      zona i dwojgiem dzieci i z niczego zrobil kopalnie zlota na Alasce (ma
      YACHT, HOTEL):

      Jego web site:

      http://www.glacier-bay.com/index.html


      http://www.glacier-bay.com/wildalaska.html

      Jego website po polsku:

      http://www.glacier-bay.com/polish.html

      Jego lodzie:

      http://www.glacier-bay.com/boat.html

      Violet Russel is 57' cruising sailboat experienced in Alaska waters during
      summer,and winter cruises since 1994. She circumnavigated North Pacific from
      California to Hawaii, then to Alaska. It is a fine Alaska boat, built very
      stout, and with safety in mind.

      jego hotel:

      http://www.glacier-bay.com/lodging.html

      At Wild Alaska Glacier Bay adventure and Fishing We provide you with the very
      best quality lodging available in Glacier Bay. You can choose from fine lodges
      pictured on this page.Call us for reservations 1 800 225 07 48
      or e-mail us at travel@glacier-bay.com

      http://www.glacier-bay.com/alaska.html

      http://www.glacier-bay.com

      On zaczal z zona i dwojgiem dziecmi od niczego mieszkajac na malej lajbie
      z sklejki jak musial.

      http://www.glacier-bay.com/fishing.html

      The Glacier Bay area is known for its large Pacific halibut as well as its
      tasty King salmon that migrates towards many local streams Here you can enjoy
      truly world class fishing . We provide all necessary fishing equipment. Jan
      your guide is an experienced commercial fisherman and charter boat operator
      Processing is available. We can also make arrangements to have your fish smoked
      at the local smokehouse and shipped directly to your home.

      Fishing Alaskan style
      5 days 4 nights
      Including: 5 days of prime saltwater fishing !
      Price only $ 1279 per person
      2 persons minimum, accompanied child-only $ 275

      http://www.glacier-bay.com/specials.html

      http://www.glacier-bay.com/vacation.html



      warto usiasc i pomyslec.

      Tutaj jest pelno opinii loosers ktorzy klepia te same glupoty jak ich
      nauczyli komunisci.

      Pierwsza najwazniejsza zasada aby byc wolnym trzeba sie uwolnic tego
      typowegom polskiego komunistycznego marudzenia.

      Glupota komunistycznych bucow ktorzy sa po za granicami polski i ktorzy do
      niczego nie doszli takich jak: *.anonymizer.com
      *.ym1.on.wave.home.com czy inny *.onanizer.com

      ktora ciagle dominuje w tych postach powinna byc agresywnie potepiana
      przez ludzi ktorzy cos soba reprezentuja.

      Trzeba sie uczyc od tych ktorzy do czegos doszli a nie komuniostycznych
      parazytow ciagle siedzacych w swoicw stereotypowych Polskich
      kompleksach wbitych przez komunistow mlodej generacjii.

      Polacy obudzcie sie, zjednoczcie sie i zamiast klepania glupot zacznijcie
      konstruktywnie dzialac.

      Te wszystkie Polskie ploteczki, cwaniactwa i szachrajstwa to warto
      potepiac.

      Oczywiscie wiemy kto i dlaczego je prowokuje!

      Rycerze ruszcie tymi zakutymi rycerskimi lbami!

      UNITED we Stand, or we get devoured by our own enemies, OURSELVES!

      Solidarnosc!


    • Gość: mag SZUKAM KONKRETNYCH INFORMACJI -PROSZE MOZE KTOS MOZE MI POMOC IP: *.nv.iinet.net.au 30.07.01, 12:59
      jestem juz 2 raz w perth,ale dotad byly to pobyty turystyczne,poniewaz
      skonczylam wlasnie studia zastanawiam sie nad emigracja do australii......i tu
      sie zaczyna moj problem,mam dosc sprzeczne informacje na ten temat od mojej
      rodziny mieszkajacej w australii.....i sama widzialam co nieco.......
      moze ktos moglby mnie odrabine oswiecic,skonczylam studia ktore w australii
      podlegaja pod szeroko rozumiany environmental managing(plus ochrona
      powietrza,wod i gleby,oraz gospodarka odpadami),mam praktyke w tworzeniu
      komputerowych map w systemach GIS(pracowalam na studiach),procz praktycznej
      odpowiedniej znajomosci jezyka, pokonczone kursy jezyka(uznawane w
      australii),krotkie doswiadczenie zaawodowe itd.moze ktos z was ,patrzac
      obiektywnie jest w stanie powiedziec mi czy jest dla mnie jakas
      szansa,chcialabym pracowac w zawodzie,aczkolwiek nie jest to warunek konieczny.
      moze "zastanawiam sie nad emigracja" to nie jest najszczesliwsze sformulowanie-
      bo jesli chodzi o sam wyjazd z kraju,to nie podlega dyskusji to ze
      wyjade,chodzi mi glownie o to by ktos spagladajac z perespektywy dluzszego
      pobytu w australii,spojrzal na to co napisalam i powiedzial czy mam szanse na
      zycie bez zmartwien co wlozyc do garnka na tydzien przed nastepna wyplata.....z
      gory dziekuje za zyczliwosc
      mag
      • Gość: Pucio Re: SZUKAM KONKRETNYCH INFORMACJI -PROSZE MOZE KTOS MOZE MI POMOC IP: *.slnt1.on.wave.home.com 30.07.01, 17:23
        Pisze z innej czesci swiata (z Kanady a w Australii bylem z pracy) i moja rada jest nastepujaca:
        #1
        dowiedz sie najpierw jak mozesz legalnie w Australii zostac: jaka jest procedura i co musisz zrobic
        jezeli dostaniesz oferte pracy. Dowiedz sie ze zrodla czyli z australiskiego biura emigracji.
        #2
        zorientuj sie jaki jest rynek pracy w twoim zawodzie. Masz dostep do internetu wiec znajdz portale z
        pracami w Australii. Zadzwon do head hunters i zaoferuj swoja osobe. Musisz miec CV przygotowane.

        Do garka na tzw zachodzie to zawsze bedziesz miala co wlozyc ale wszystko wiecej zalezy tylko od
        Ciebie, jakie sa Twoje aspiracje i co w zyciu uwazasz za istotne i na ile jestes przygotowana na to
        pracowac.

        Pozdrowienia,
        Pucio
        • Gość: mag Re: SZUKAM KONKRETNYCH INFORMACJI -PROSZE MOZE KTOS MOZE MI POMOC IP: *.nv.iinet.net.au 31.07.01, 04:07
          Pucio dziekuje za odpowiedz,ja wiem dokladnie jakie sa kryteria kwalifikacyjne
          emigracji zawodowej do australii(ta lekcje odrobilam dobrze),portale
          australijskie tez sprawdzalam(brak az tak szczegolowych informacji),chodzi mi
          glownie o informacje dotyczace tego czy ja w mojej spacjalnosci moglabym
          znalezc prace w australii,bo sama widze jak australijczycy dbaja o srodowisko
          (pelen podziw),natomiast nie widze ofert pracy w tej dziedzinie.....
          jeszcze raz dziekuje mag
      • Gość: Maciej Re: SZUKAM KONKRETNYCH INFORMACJI -PROSZE MOZE KTOS MOZE MI POMOC IP: 212.244.118.* 31.07.01, 11:03
        Polecam
        http://www.monster.com.au
        Moze tam cos znajdziesz.
        Powodzenia
        • Gość: mag Re: SZUKAM KONKRETNYCH INFORMACJI -PROSZE MOZE KTOS MOZE MI POMOC IP: *.nv.iinet.net.au 31.07.01, 15:44
          dziekuje mackusmilemonstera znam,korzystam z niego,tak jak mowilam lekcje z
          teorii przerobilam niezlesmile))))jeszcze raz dzieki ze sie pofatygowales
          pozdrawiam mag
      • Gość: polishAM To ciekawe bo ja sie interesowalem podjeciem nauki w systemie GIS oraz IP: *.tnt1.new-brunswick2.nj.da.uu.net 03.08.01, 07:50
        wspolpracujacymi z nim programami graficznymi do produkcji map. W tym zawodzie
        szukaja specjalistow doslownie do wszystkiego. Amerykanskie miasta buduja sie
        dynamicznie i wszystkie wladze lokalne potrzebuja GIS-owcow dostrajajac ich do
        roznych dziedzin. Niestety praca w governmencie wymaga obywatelstwa tu w USA.
        Tak na marginesie to nie wiedzialem, ze ten system dziala w Polsce i prosze
        napisz mi gdzie studiowalas ten kierunek. Czy polskie mapy mozna downloadowac w
        internecie i jakie programy oprocz GIS-a przerabialas.
        • Gość: mag Re: To ciekawe bo ja sie interesowalem podjeciem nauki w systemie GIS IP: *.nv.iinet.net.au 03.08.01, 12:15
          studiowalam w lodzi na UL,natomiast tam GIS nie byl wyodrebniony jako kierunek
          studiow,po prostu moja specjalizacja wymagala kursow z tej dziedziny,natomiast
          nie ma sie co ludzic ze wszyscy ktorzy mieli doczynienia na uczelni z
          GIS ,potrafia te systemy obslugiwac,ja doksztalcalam sie w tej materii
          indywidualnie, bo po prostu czulam taka potrzebe
          jesli chodzi o programy to zaczynalam oczywiscie od niesmiertelnego Mapinfo,GIS
          Atlas, potem bylo Arcinfo i Arcview,unixowski Grass i jeszcza pare takich
          drobniejszych programikow....chyba nie zapomnialam o niczymsmile
          Przy czym zauwazyc trzeba ze w zwiazku z ogromnymismile kosztami, na uczelni
          dostepne bylo tylko Mapinfo(stare)
          jesli chodzi o downloading polskich map to wydaje mi sie ze nie sa one dostepne
          na szersza skale,ale byc moze sie myle.
          pozdrawiam serdecznie mag
    • Gość: Gustlik Górnicy potrzebni w Australii! IP: *.radom.medianet.pl 30.07.01, 15:43
      Jeśli nie chcesz zapieprzać w kopalni jak inni frajerzy, którzy pojechali na
      ten KONIEC ŚWIATA to lepiej otwórz następnego Żywca. Ten kraj nie ma żadnej
      ekonomii, poza przemysłem wydobywczym. Sam tego doświadczyłem na własnej
      skórze. Ostrzegam też wszystkich przed rakiem skóry!
    • Gość: Maciej Jeszcze o pieczatkach, inwigilacji i pracy za granica IP: 212.244.118.* 31.07.01, 11:30
      Witam wszystkich.
      Troche spozniona wypowidz ale lepiej pozno niz wcale.

      Moge tylko powiedziec jak to jest w Japonii.
      Przy wyrabianiu dowodu osobistego pobieraja odciski palcow lewj dloni.
      Glupie ?
      Wcale nie. Powody:
      #1 W kraju gdzie szaleja rozne zywioly (trzesienie ziemi i tajfuny) czesto
      zachodzi potrzeba identyfikacji cial ofiar.
      #2 W Polsce aby wykryc lobuza trzeba go najpierw zlapac , a dopiero potem
      porownac odciski palcow z tymi pozostawionymi na miejscu przestepstwa. O ile
      nasz policjant wczesniej nie zatrze sladow.
      W Japonii na odwrot, zdejmiesz odciski to masz foto, adres i miejsce
      zamieszkania.
      A potem sie ludzie dziwa jak to w Japonii bezpiecznie i w ogole nie kradna.
      Do poki nie rozrabiasz i zyjesz zgodnie z prawem to nikt (zaden urzedas czy
      policjant) sie toba nawet nie zinteresuje.

      I popieram rade moich przedmowcow.
      Jak najdalej od Polonii. Na pewno ci nie pomoga.
      Chyba ze sie juz sam ustwisz, bedziesz niezalezny i mial pozycje.
      A i to ostroznie.
      I od razu zacznij siebie cenic, pokaz co potrafisz i ze jestes dobry.
      Z moich obserwacji wynika ze nie powinnismy miec kompleksow.
      Tylko dzieki cwaniakom ktorzy emigrowali tylko po to aby siedziec na tamtejszym
      socialu albo pojechali krasc jestesmy kojarzeni nie najlepiej.
      Jezeli bedziesz ciapkiem to skonczysz jak ciapek.
      Patrz 12 przykazan emigranta.

      Pozdrawiam
    • Gość: kasiab Re: Program Trzeci Polskiego Radia w Australii IP: *.gordontafe.edu.au 03.08.01, 06:54
      Czesc, czy ktos wie jak mozna sluchac "trojki" w Victorii i czy w ogole jest to
      mozliwe; prosze tez o podanie jesli ktos zna adres emali-owy Marka
      Niedzwieckiego.On bywa w Melbourne. Z gory dziekuje za informacje.
      Kasiab
    • Gość: Dorota Re: emigracja do Australii TYLKO DLA TYCH KTORZY CHCA ZYC a nie liczyc IP: *.nq.net 04.08.01, 23:47
      Alez KOCHANI RODACY zadajcie sobie pytanie dlaczego chcecie emigrowac do
      Australii-ze wzgledow zarobkowych ,czy z checi zycia "pelna geba"usmiechnieta
      zreszta.$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$
      $$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$Wi
      dze tu pare tegich umyslow,fachowcow od robienia doldrow.Ale czy to o to tylko
      chodzi??????????????????????????????????????????????????????????????????????????
      ?Pnowie!!!!! Australia jest pieknym krajem jednym z najbardziej
      czystych,wolnych,przyjaznych.Ciezko i coraz ciezej jest tu zostac na stale,z
      praca jest tu ciezko i coraz ciezej ale jezeli zna sie dobrze jezyk i ma sie
      popytny zawod to napewno mazna znalezc dobra prace ale napewno jesli chodzi o
      $$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$$to
      podejzewam ze stany sa lepsze,tyle tylko ze pierwsze 40 lat zarabiamy $$$$zeby
      poznie je miec na leczenie chorob zwiazanych ze stresem .jezeli umiesz obnizyc
      swoja poprzeczke wrazie potrzeby to Australia jest wspaniala dla wspanialych i
      twardych ludzi.A..... nie da sie tego opisac w paru slowach ja nie mam milionow
      a dobrze mi tu a i znajomym tez tu dobrze sa to przewaznie Polacy przez duze
      P.Jest tu sporo upierdliwcow ale niestety nie da sie tego uniknac w zadnej
      nacji.Pozdrawiam Dorota

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka