Dodaj do ulubionych

Kupowanie nowego samochodu w USA

30.09.07, 08:07
Chcesz samochod. Wydrukowales sobie z netu wszystko na temat pojazdu
ktory cie interesuje. Opcje, cena. W folderze masz kwitek z banku
albo e-loan ze dostales kredyt na tyle i tyle, o 3% nizej niz
oferuje dzis dealer.
Idziesz po samochod.
W drzwiach zatrzymuje cie panienka i przedstawia tobie johna, ktory
bedzie ci dzis pomagal. John pyta jaki chcesz samochod. Mowisz mu bo
niby co masz biedny, poiwedziec? Zeby cie cmoknal w dupe bo ty
lepiej niz on wiesz co chcesz kupic?
Johnny prowadzi cie na floor. Akurat nie ma auta ktor ty ccesz ale
Johnny mowi, ze tu mamy auto podobne. masz juch chec isc do domu
przedtem dajac Johnemu kopa w glupi ryj, no ale przeciez chcesz
kupic samochod. Zaciskasz zeby, gdy J. mowi let me tell you a little
bit about this car. To nie jest car ktory ty chcesz i ty lepiej
wiesz co chcesz niz Jonhy, ale sluchasz jak on ci mowi glupoty
czesto mijajac sie z prawda. W kocu przerywasz mu i pytasz czy ten
samochod jest rowniez z wersja manualna . J. mowi ze musi zapytac
menagera, wraca i mowi ze nie a ty masz w siatce foliowej wydruk z
ich wlasnej strony, ze tak.
Dzikujesz Johnnemu i mowisz ze chcesz przystapic do zakupu. J. mowi,
ze przedstawi cie Charliemu, ktory jest menadzer od finansow. Ty
mowisz zeby ci dmuchal bo masz swoja forse, na to J. nalega,ze let
him tell you a little bit o tym jakie maja deale na finasowanie.
Sluchasz,kiwasz lbem i wyciagasz kwit z banku ze masz juz kraeyt i
ich pytolisz. nalegaja zeby wzaiac ich kredyt . Ich zrgumenty
przyprawiaja cie o wymioty.
Zaczyna sie gadanie o konkretach czyli jakie chcesz opcje. Mowisz.
Johhny jest zmartwiony, bo z tymi opciami bedzie jednak problem !
Ale, ale, na placu mamy przeciez auto ,wprawdzie nie to co ty
chcesz, zupelnie inne. Automatyk, czerwony nie bialy i ze skorzana
tapicerka ktorej ty nie cierpisz.
Chesz zobaczyc to auto? Ty nie chcesz bo masz to auto gleboko w
dupie i to mowisz wprost. Johny sie robi niemily i mowi ze w takim
razie bedziesz musial dlugo czekac na swoj samochod, nawet 6
tygodni. Ty mowiez fine i robisz gest zeby juz przystapic do rzeczy.
W tym momencie przychodzi Johna menadzer i mowi, ze da ci dobry deal
na to auto, ktorego ty absolutnie nie masz zamiaru kupic.
Wstajesz ze krzesla, w milczeniu walisz Johnego w ryj z piesci a
menadzera kopiesz w jaja. Wybiegassz z dealeshipu i szczesliwy
wracasz do domu swym 8 letnim junkiem. Jakie to szczescie ze podales
debilow falszywe dane w tej ich kretynskiej ankiecie !!!
Obserwuj wątek
    • arass5 Re: Kupowanie nowego samochodu w PL 30.09.07, 08:14
      idz do polskiego dealera w Polsce !! tam zobaczysz to samo i
      jeszcze cie skurvvvuja na kazdym kroku i opluja i wysmieja !! i
      na koncu kupisz na gieldzie zlom sprowadzony z Rajchu !!!!!
    • mlody774 Re: Kupowanie nowego samochodu w USA 30.09.07, 09:28
      A kto dzisiaj kupuje nowe auto poza "zelaznymi damami", ktore musza
      sie pokazac, bo juz nie maja zainteresowania? Z tad masz ta wielka
      chec sprzedania kazdemu i co kolwiek u sprzedawcy.
    • jphawajski Re: Kupowanie nowego samochodu w USA 30.09.07, 09:47
      piszesz to tak, jakbys pierwszy raz kupowal samochod u dealera.
      po pierwsze u dealera mozesz dostac lepszy kredyt niz w banku. bank
      ci da nie nizej niz 5% a dealer da ci 2,3% a czasem 0%. podobnie
      jest z cenami. dealer moze ci sprzedac taniej niz widziales to w
      internecie.
      trzeba byc tylko milym tak jak oni potrafia byc mili. samochod nie
      kupuje sie jak bulki. nie chodzi sie do sklepu i kupuje. trzeba
      poswiecic na to troche czasu.
      warto przejechac sie kilkoma, wypic kawe zjesc donata smile
      nigdy nie kupuje sie w tym samym dniu kiedy sie pierwszy raz
      przyszlo. jak masz znajomego dealera a znajomosc nawiazuje sie
      poprzez przyjemna rozmowa i wykazaniem zainteresowa, on do ciebie
      zadzwoni wtedy gdy bedzie ci mogl sprzedac twoj wymarzony samochod o
      pare tysiecy taniej.
      do tego jednak trzeba dorosnac.

      to najwieksza bzdura jak ktos mowi ze nie warto kupowac nowego
      samochodu. tak moze powiedziec tylko prostak i biedak.
      samochod kupuje sie zawsze nowy. z pelna gwarancja. i wymienia sie
      go co 2, 3 lata, przed uplywem gwarancji.
      • mlody774 Re: Kupowanie nowego samochodu w USA 30.09.07, 10:02
        Napisales:
        >to najwieksza bzdura jak ktos mowi ze nie warto kupowac nowego
        samochodu. tak moze powiedziec tylko prostak i biedak.
        samochod kupuje sie zawsze nowy. z pelna gwarancja. i wymienia sie
        go co 2, 3 lata, przed uplywem gwarancji.<
        I do tego powinno sie go kupowac na kredyt, bo sie jest bogaczem, a
        nie kazdy musi zaraz o tym wiedziec. Pozatym jest wazne jak
        sie "wyglada" w samochodzie, a nie jak ten samochud jezdzi.
        • jphawajski Re: Kupowanie nowego samochodu w USA 30.09.07, 11:22
          mlody774 napisał:

          > I do tego powinno sie go kupowac na kredyt, bo sie jest bogaczem,
          a
          > nie kazdy musi zaraz o tym wiedziec. Pozatym jest wazne jak
          > sie "wyglada" w samochodzie, a nie jak ten samochud jezdzi.

          zgoda. kupuje sie na kredyt. dom i samochod to sa dwa przypadki
          gdzie przecietny czlowiek kupuje na kredyt. tak jest taniej,
          wygodniej i bezpieczniej.
          zgoda i co drugiej tezy. czlowiek powinien dopasowywac samochod do
          swojego image. sa samochody odpowiednie dla kobiet, dla mlodych, sa
          odpowiednie dla mezczyzn. kazdy nowy jakos jezdzi.
          • starypierdola He, he, he .... Alescie znawcy! 30.09.07, 14:02
            "....I do tego powinno sie go kupowac na kredyt,..."

            To akurat prawda. Kupienie na kredyt ustala "credit history" ktora z kolei
            pozwala na otrzymanie roznych innych kredytow na korzystnych warunkach.

            Warunki kredytu sie negocjuje. Czesto oferta jest tego typu: albo kredyt
            (bezprocentowy) na jakis okres, albo obnizka ceny o iles tam dolarow.

            Kazdy kupuje co mu pasuje; jedni samochody nowe, inni uzywane. I jedno i drugie
            podejscie ma zalety i wady.

            Jedni kupuja samochody jakie sobie upatrzyli "w przedbiegach", inni takie jakie
            im pasuja i ktore moga dostac na korzystnych warunkach. I zawsze trzeba
            wyprobowac kupowany samochod ("test drive") bo zalety oglaszane nie zawsze sa
            takie jak je sobie wyobrazamy.

            Poza tym dealer moze zamowic/sprowadzic samochod "na zadanie" (typ, kolor i
            options) i w takiej sytuacji moze nawet zgodzic sie na nizsza cene bo ma nizsze
            koszty. Albo szuka go u innych dealerow, albo zamawia w fabryce. W osatnim
            przypadu to moze portwac do kilku miesiecy.

            I jak Ci sie dealer nie podoba, to mozesz isc do innego. Ale zawsze warto
            posluchac co ma do powiedzenia, pamietajac jednak po co sie przyszlo. To w
            ramach doksztalcania.

            Autorowi watku gratuluje ciekawego opisu i wspolczuje przezycia. No coz, wyrob
            sobie dystans: wszystkiego w zyciu trzeba sie uczycsmile)

            Sprzedawcz uzywanych samochodow
            SP
    • ratpole Re: Kupowanie nowego samochodu w USA 30.09.07, 10:04
      dostawca_pavulonu napisał:

      > Wstajesz ze krzesla, w milczeniu walisz Johnego w ryj z piesci a
      > menadzera kopiesz w jaja. Wybiegassz z dealeshipu i szczesliwy
      > wracasz do domu swym 8 letnim junkiem. Jakie to szczescie ze podales debilow
      falszywe dane w tej ich kretynskiej ankiecie !!!

      Boze... dlaczego usmiercasz niewinne dzieciatka, a pozwalasz zyc takiemu goovnu?
    • bugmenot.com Re: Kupowanie nowego samochodu w USA 30.09.07, 14:08
      zapomniales o tablicy rejestracyjnej i kamerach na dacho tego
      dealera w szemranej dzielnicy Jackowa. Jak cie Kazek, brat skopanego
      sprzedawcy sprzedawcy dorwie w swoje wytatuowane lapska w twojej
      przyczepie to bedziesz sluzyl jako karma dla okolicznych psow przez
      pol roku.
      • starypierdola Drogi Rodaku!!! 30.09.07, 14:29
        Ladnie to tak wyzywac sie na Bogu ducha winnych ludziach za jakies kompleksy czy
        niepowodzenia zyciowe ktorych doznales?

        Zamiast wylewac tu jad idz na pielgrzymke do Czestochowy, do Piekar, czy gdzie
        indziej. Bedziesz mial zasluge u Boga i moze nawet nie skonczysz w piekle, tylko
        awansuja Cie do czyscca smile)

        Popraw sie albo zniknij, branie.

        Zaniepokojony Twoja przyszloscia
        SP
        • bugmenot.com Re: Drogi Rodaku!!! 30.09.07, 18:23
          branie... moj Starszy Kapral wlasnie wrocil z wedkowania w stawie za
          remiza i mowi ze mial branie.
    • dostawca_pavulonu Kupujesz dalej 30.09.07, 17:06
      Odczekujesz miesiac uspokajajac nerwy.
      W lokalnej gazecie wypatrzyles deal na lease, nie do pobicia "No
      gimmicks No games" Brzmie dobrze nie ma nawet malego druku cos tylko
      ogolnie o jakichs warunkach.39 miesiecy za 99 dolcow na miesiac !!!
      Samochos dwie klasy ponizej tego co chciales ale chcesz miec juz z
      glowy i moze a nuz trafiles kure w zlote jaja ?
      Idziesz.Zgodnie z netowymi poradami ubierasz sie schludnie ale
      skromnie, I Phone zostawiasz w domu, I Pod tez, na reke zakladasz
      badziewie za 20 dolcow.
      Mily Johny bierze od ciebie wyrwana plachte gazety i ""idzie
      porozmawiac do menagera". Od Polaka co byl Johnym pare lat wiesz, ze
      idzie w tym czasie do kibla poczytac gazete. Menadzer podchodzi po
      10 minutach i mowi tak mamy ten deal. Aha, no ale jakie to warunki?
      Proste i latwe: Musisz byc MBA Gaduate, miec ponizej 21 lat, byc
      freshmanem na collegu , miec skonczone 50 lat. Musisz byc aktualnym
      wlascicielem samochodu ich marki , nie mozesz byc aktualnie
      wlascicielem ich marki.Aha, zapomnialem, musisz byc tez Army Veteran.

      Mala uwaga- musisz spelniac te wszystkie warunki na raz .

      Przezornie nie zabrales ze soba ostrych narzedzi i dziekujesz Panu
      Bogu w duchu ze ci to podpowiedzial.
      Pytasz wiec lamiacym glosem ile normalnie by cie ten lease
      kosztowal. Johny wyciaga kalkulator wielkosci loptopa i marszczac
      czolo liczy: 412 dolcow za m-c. Blyskawicznie mnozysz w pamieci- 40
      X 400 ( dla przyblizenia) i wychodzi ci ze za 30 miesiecy lease
      zaplacilbys tauzena wiecej niz to govvno ma napisane na stikerze.

      Bijesz tym razem glowa, slyszysz trask pekajacej przegrody nosowej.
      Wtapiasz sie w tlum, przyjechales dzis kolejka miejska, wwskakujesz
      na peron i juz po wszystkim.
      • soup.nazi Re: Kupujesz dalej 30.09.07, 17:26
        Jestes po prostu zahukanym bulbonskim wiesniakiem, nerwowo mnacym w reku berecik
        z przetluszczona antena, niesmialo przestepujacym z gumiaczka na gumiaczek i
        recamy wbitymi, niby to nonszalancko, w kieszenie lowickiego pasiaka a.k.a.
        kufajka. Naciulales pinionszkow w pudelku po butach i przyszedles, jak panisko -
        buahahaha, kupic nowa Tojotem Fujaris albo jakies podobne badziewiatka. A oni
        wietrza kmiecia z dala, i to takiego, ktory nie da sobie latwo wyrwac tego shoe
        boxa z kasom, wiec nikt sie nie bedzie lepperkiem kaleczyl. Proste, nie? Jak cie
        tak zamarynuja na progu przez pare godzin, to zmiekniesz, gdy trzeba bedzie isc
        na nocna szychte konserwacji powierzchni plaskich, i szpony nie beda ci sie
        kurczowo zaciskaly na pudelku po gumofilcach pelnym przetluszczonych 1-dolarowek.
        • dostawca_pavulonu Nie wysilaj sie n/t 30.09.07, 19:07
      • dostawca_pavulonu No i w koncu ...trafiasz deal :)))) 01.10.07, 03:10
      • dostawca_pavulonu No i w koncu ...trafiasz deal :))))))) 01.10.07, 03:19
        Zapisales sie na klasy yogi .namowila cie kolezanka instruktorka, za
        darmoche mozesz chodzic. Mowi, ze tak przez zycie nie mozna, tylko
        nery i zlosc i to sie przeciwko tobie zwraca. ma racje. Chodze,
        oddycham, cwicze. Relaks.
        Dealer aut mi juz niestraszny.
        Kolezanka mowi ze jak ja sam nie moge tego zrobic to ona pojdzie za
        mnie, wlaczy komorke i bedzie kupowac samochod a ja bede siedizal w
        aucie na ulicy. da depozyt, dogada wszystko ja wpadne na podpisanie
        dealu i tyle !!!!!
        Sama kupila wozek wlasnie, poleca swego dealera, super mili ludzie,
        rodznna atmosfera. Pokazauje swoje papiery nawet moi zobacz jakie to
        proste.

        Piknie. Dla pewnosci spisalem sobie jej licby, cene, oprocentowanie
        pozycki.
        Wracam do chalupy i kranczuje numbersy.Wchodze na Edmundsa.
        Widze ze zrobili ja na jakies 4500 dolarow.
        Dzwonie ze dziekuje sam kupie, na yoge przyjde jutro.
        Ale ale- mam w koncu deal !!!! Napisalem e-maila do dealera, nie
        jest to marka ktora chce, ale maja jeden samochodzik, ktory by
        uszedl. Ni i dali mi internetowy deal. 18, 150 dolarow, ani grosza
        wiecej. Wszystko ustalone z Eryka, Eryka jesl moj netowy Johhny.
        Dla pewnosci dzwonie i pytam czy mamy deal na mur. Eryka ma mily
        glos i mowi, zebym po prostu wpadl przejechac sie samochodem.
        Pojedziemy na higway, pojezdzimy po ulicach.
        Umawiamy sie na sobote, dla mnie to daleko bo 1,5 godziny rwania
        highwayem ale to nic !!! w koncu po ludzku ktos gada i zalatwia.
        Moge jechac nawet 6 godzin byle zamknac sprawe.
    • soup.nazi Re: Kupowanie nowego samochodu w USA 30.09.07, 17:08
      Hehe, tak to sie kupuje nowe samochody w Bulbie. Czytalem ze 2 miesiace temu na
      motoryzacji jak gosciu opowiadal horror z Warszawy.

      Idz sie wysikaj, gliniak, bo ci radary stoja, hehehe, komu ty chciales taki
      fajans wcisnac?
      • starypierdola Nie gniewaj sie, Czesiek, krajanie.... 30.09.07, 19:08
        ... ale wszystko Ci sie dokumentnie podupcylo sad(( Czyzby to stare lata dawaly o
        sobie znac?

        Raz ze znowu zapomniales o beretach i o beczkach po sledziach,

        Dwa ze czlowiek wyraznie pisze proze; a ze nie Sienkiewicz czy Conrad to i
        poziom nie taki. A Ty tego nie zauwazyles.

        Trzy chyba juz zapomniales kiedy ostatni raz kupowales samochod. Sprobuj teraz i
        zobaczysz ze niektore obserwacje, jesli nie wiekszosc, sa trafne. Pokaz ze
        potrafisz! Nie stac Cie na co lepszego niz Hinda Fit??

        Cztery ...

        Sprez sie, czlowieku, i uzyj innej czesci glowy, tej bardziej inteligentnej.
        Inaczej przestaniemy sie do Ciebie przyznawac w Monkach sad((

        Twoj oddany krajan
        SP z Moniek
        • jphawajski Re: Nie gniewaj sie, Czesiek, krajanie.... 30.09.07, 21:21
          tylko ze soup ma racje. pomijac jezyk jakiego uzywa bardzo czesto
          trafia w sedno. dealer na odleglosc wyczuwa takiego klienta. taki w
          bialych adidasach, pewny siebie, biedak udajacy ze ma kupe forsy i
          oczywiscie ma duze wymagania. on wie, ze beda z nim same problemy.
          jak zwykle zalezy mu na sprzedazy w tym przypadku zrezygnuje z
          zysku. woli go zniechecic aby poszedl gdzie indziej.

          i nie chodzi tu o proze jaka pisze zalozyciel watku bo nawet niezle
          mu to idzie a o sens.
    • a_cali Re: Kupowanie nowego samochodu w USA 30.09.07, 21:43
      to co napisal dostawca_pavulonu nie mija sie z prawda,widze,ze malo kto z was zna osobiscie amerykanskiego sprzedawce samochodow,ja mam taka przyjemnosc,hehe to co wygaduja o kupujacych przechodzi wasze wyobrazenie,kazdy doslownie kazdy jest traktowany przez nich ,jak smiec i frajer , ten w bialych adidasach i ten w garniturze od Ermenegildo Zegna,jak nie przekraca go na cenie to finansowaniem dobija,hehehe temat rzeka a jaka maja reputacje?chyba wszyscy wiedza
      • ratpole Re: Kupowanie nowego samochodu w USA 01.10.07, 01:13
        a_cali napisał:

        > to co wygaduja o kupujacych przechodzi wasze wyobrazenie,kazdy doslownie kazdy
        > jest traktowany przez nich ,jak smiec i frajer

        Coz, taka ich praca. Wic jednak polega na tym, ze czlowiek inteligentny po
        pierwszym takim doswiadczeniu wyciaga wnioski i za drugim razem najcwanszy
        salesman nie zrobi go w ciula. Z chlopstwem bulbonskim zas jest nieco inna
        historia. Za kazdym razem chca kupic Mercedesa w cenie furmanki i za kazdym
        razem wyjezdzaja z placu furmanka w cenie Mercedesa

        , ten w bialych adidasach i ten
        > w garniturze od Ermenegildo Zegna,jak nie przekraca go na cenie to finansowanie
        > m dobija,hehehe temat rzeka a jaka maja reputacje?chyba wszyscy wiedza
      • dostawca_pavulonu Akt trzeci, moze ostani ??!!! 01.10.07, 03:20
        Zapisales sie na klasy yogi .namowila cie kolezanka instruktorka, za
        darmoche mozesz chodzic. Mowi, ze tak przez zycie nie mozna, tylko
        nery i zlosc i to sie przeciwko tobie zwraca. ma racje. Chodze,
        oddycham, cwicze. Relaks.
        Dealer aut mi juz niestraszny.
        Kolezanka mowi ze jak ja sam nie moge tego zrobic to ona pojdzie za
        mnie, wlaczy komorke i bedzie kupowac samochod a ja bede siedizal w
        aucie na ulicy. da depozyt, dogada wszystko ja wpadne na podpisanie
        dealu i tyle !!!!!
        Sama kupila wozek wlasnie, poleca swego dealera, super mili ludzie,
        rodznna atmosfera. Pokazauje swoje papiery nawet moi zobacz jakie to
        proste.

        Piknie. Dla pewnosci spisalem sobie jej licby, cene, oprocentowanie
        pozycki.
        Wracam do chalupy i kranczuje numbersy.Wchodze na Edmundsa.
        Widze ze zrobili ja na jakies 4500 dolarow.
        Dzwonie ze dziekuje sam kupie, na yoge przyjde jutro.
        Ale ale- mam w koncu deal !!!! Napisalem e-maila do dealera, nie
        jest to marka ktora chce, ale maja jeden samochodzik, ktory by
        uszedl. Ni i dali mi internetowy deal. 18, 150 dolarow, ani grosza
        wiecej. Wszystko ustalone z Eryka, Eryka jesl moj netowy Johhny.
        Dla pewnosci dzwonie i pytam czy mamy deal na mur. Eryka ma mily
        glos i mowi, zebym po prostu wpadl przejechac sie tym samochodem.
        Pojedziemy na higway, pojezdzimy po ulicach.
        Umawiamy sie na sobote, dla mnie to daleko bo 1,5 godziny rwania
        highwayem ale to nic !!! w koncu po ludzku ktos gada i zalatwia.
        Moge jechac nawet 6 godzin byle zamknac sprawe.


        • ratpole Re: Akt trzeci, moze ostani ??!!! 01.10.07, 04:53
          dostawca_pavulonu napisał:

          > 18, 150 dolarow, ani grosza wiecej.

          O moj Boze, co mozna kupic za takie pieniadze?
          Nic dziwnego, ze ci dali student discount.
          Jak to sie kolejny raz potwierdza.... wy wsciekli jestescie po prostu biedni. A
          czemus biedny?
          • bugmenot.com Re: Akt trzeci, moze ostani ??!!! 01.10.07, 05:46
            co mozna kupic? Mozna kupic 4 (slownie CZTERY) Buicki z roku 1999,
            wiesz, taki jak twoj.
            • ratpole Re: Akt trzeci, moze ostani ??!!! 01.10.07, 06:31
              bugmenot.com napisał:

              > co mozna kupic? Mozna kupic 4 (slownie CZTERY) Buicki z roku 1999,
              > wiesz, taki jak twoj.

              No tak, ale on chce kupic nowy samochod, fakminot.
              Buick 1 (slownie JEDEN) w 1999 kosztowal ponad 30 tys.
              Co on chce dzisiaj kupic za 18 tys.?
              Hyundai Pony? hehehe
              Lajzy bejzmenciane

              --
              "Situejszon in polant niśt gut"
            • dostawca_pavulonu RatPolanski masz niestety calkowita racje 01.10.07, 14:30
              > Buick 1 (slownie JEDEN) w 1999 kosztowal ponad 30 tys.
              > Co on chce dzisiaj kupic za 18 tys.?

              No wlasnie. Ja chcialbym uniknac jego bledow, kolego. Bo pozniej
              powiedza ze jedze byle czym czyli ze biedny jestem jak on. No a jak
              biedny to jaki? Dokoncz ratpole sam swa wlasna mysl.

              Zaplacil za Buicka w roku 99 ponad 30 K a dzis ten samochod wart
              jest mniej niz 5000? Kupil wiec zlom o niskim resale value czyli
              samochod zly. Ludzie wiedza co trzyma wartosc a co nie.
              Gdyby kupil w 99 roku Lexusa za te sume to dzis bylby on ciagle
              wart co najmniej 10K. I sprzedalby go na pniu. A Buicka nawet za
              psi pieniadz dzis od niego nikt nie wezmie.
              Dobrze dzis wydane 18K na auto beda za 7 lat ciagle warte wiecej
              niz 5K !

              Naiwniak jednak ten ratpole, co ?
              • bugmenot.com mylisz sie 01.10.07, 14:37
                bo cena tego Buicka ratpola jest w tej chwili ok $4000 a nie $5000
                a po drugie to on tego Buicka nie musial kupic w 1999 tylko wczoraj
                za $500 bo jak wiesz zegary mu w nim nie chodza. Jak masz namiary na
                Yugo to daj mu znac, zaklad, ze zaraz sie na to wlepie.
              • starypierdola Splycasz zagadnienie, kolego, .... 01.10.07, 15:29
                ... co prowadzi to flaszywych wnioskow.

                Zakladajac ze Twoje dane sa ok, zapomniales nadmienic ze za tego Lexusa w 1999
                dalbys ze $45,000. Zgoda, za Buicka $30,000. Dzis je sprzedajesz za $10,000
                (Lexus) i, powiedzmy $3,000 (Buick, cena zlomu).

                Pomijajac fakt ze jezdziles wygodnym Buick'em przez te 8 lat, przez caly czas
                miales do dyspozycji roznice ceny zakupu, $15,000. Te pieniadze, zainwestowane
                (bezpecznie, Treasury Bonds) sa dzis warte $25,000. Tak wiec jesli nawet za
                trade-in / sprzedaz dostaniesz o $7,000 wiecej, stale jestes do tylu te $18,000.
                Czyli akurat by Ci starczylo na nowe Daihatsu ktore moglbys, np., podarowac
                Baranowi. Niech sie cieszy, bo wyraznie cos mu siedzi na watrobie (tluszcz nie
                slukany wodka??)

                Sugestia: pojedz na rok albo dwa do Izraela. To Ci troche rozjasni w glowie smile)

                Acountant SP

                • dostawca_pavulonu Nie SP 01.10.07, 15:44
                  Lexusa i dzis mozna kupic za niewiele ponad 30K . I za 8 lat
                  spokojnie bedzie wart 10 K. (To znaczy przy uwzgledniu dzisiejszej
                  inflacji i zapasci dolca moze byc wart jakies 100K)
                  • bugmenot.com Re: Nie SP 01.10.07, 16:32
                    tinyurl.com/yok794 full wypas Buick

                    albo tu tinyurl.com/2dgcz4 paskudny Lexus, facet znowu dostal
                    po lbie.
    • a_cali Re: Kupowanie nowego samochodu w USA 01.10.07, 06:10
      nikt tu jeszcze o tym nie napisal, najbardziej atrakcyjny dla nich bedzie samochod,ktorym Ty przyjedziesz bo tak naprawde to sprzedawcy zarabiaja na autach ,ktore zostawiaja kupujacy i tutaj dopiero jestes robiony w konia,powodzenia
      • jphawajski Re: Kupowanie nowego samochodu w USA 01.10.07, 09:50
        to prawda, ze duzo traci sie na trade-in ale jakie masz wyjscie.
        mozesz oczywiscie sprzedac taki 3 letni samochod oglaszajac sie w
        gazecie czy stawiajac samochod na rogu ulicy z kartka. tylko ze ten
        3-latek kosztuje jeszcze 20tys i trudno znalezc kupca z takim cashem.
        nie dasz mu przeciez finansowania.
        kupujac u dealera masz wszystko jasne. masz w reku kelley book i
        znasz dokladne ceny. juz w tej ksiazeczce mozesz zobaczysz ile
        tracisz. inna cena jest przeciez w trade-in, inna cena dealera i
        jeszcze inna przy sprzedazy prywatnej. to jest tu przyjete i nikogo
        to nie dziwi. niema tu duzego marginesu dowolnosci.
        zwykle jest tak ze dealer policzy malo za twoj samochod ale tez
        odpowiednio tanio za ten nowy. tzn np tysiac mniej za moj w
        porownaniu z blue book i tysiac mniej za nowy.
        osobiscie zawsze z tego korzystam.

        myslenie typu, nie dam zarobic dealerowi jest tragicznie glupie.
        poto on ma ten biznes i placi podatki aby zarobil.
        • dostawca_pavulonu Wcale ze nie jest 01.10.07, 14:36
          jphawajski napisał:

          > myslenie typu, nie dam zarobic dealerowi jest tragicznie glupie.
          > poto on ma ten biznes i placi podatki aby zarobil.

          A wcale ze nie jest. Myslenie ze dam mu zarobic jest wlasnie
          tragicznie glupie. Dlaczego nie pojdzesz do dealera i nie dasz mu
          po prostu donacji 5 000 dolarow. Jeszcze sobie to od podatku
          odliczysz.
          Koszule tez kupujesz za pelna cene jak na haku obok wisi prawie
          identyczna za 50% off ? Niech sklep zarobi, zaplaca przeciez
          podatek ?
          Niech dealerom daja zarobic naiwni ja mu dam zarobic tyle ile musze
          a moze i mniej.
      • dostawca_pavulonu Re: Kupowanie nowego samochodu w USA 01.10.07, 14:38
        Ja nie mam trade in. Kupie nowy samochod a pozniej sprzedam swoj
        stary prywatnie. A jak nie sprzedam to oddam za darmoche i odlicze
        od podatku.
    • polam5 Ale mozna i tak 01.10.07, 23:31
      Wiele w tym prawdy ale to tylko tak jest jesli pozwolimy sie durnemu sprzedawcy
      wodzic za noc.

      Jak ja kupilem nowa Camry:

      Nigdy nic nie kupuje na hura i pod presja gdyz nie wierze w "super deals" i
      zawsze mozna znalezc lepszy deal nize ten ktory wydaje sie super.
      Zrobilem "research" na stronach internetoweych - wlaczajac edmunds.com. i wiele
      innych aby miec dosc dobre przekonanie ile rzeczywiscie placi dealer za auto
      ktore ja chce i ile ja moge czy chce zaplacic.
      Zadzwonilem do 2 dealerow - odebrala jak zwykle recepcjonistka i polczyla z
      "sales assistant" - sprzedajwca sie zglosil i zapytalem go czy maja takie auto -
      kolor/wyposazenie etc Jeden poszedl sprawdzic i mowi ze maja podobne ale dadza
      mi dobty deal - wiec odlozylem sluchawke. Drugi mowi ze maja. Wiec mu mowie ze
      jestem bardzo zdecydowany aby takie auto kupic ale najpierw musza
      przyjac moje warunki.
      - Auto musi byc dokladnie jak zamowienie.
      - Place gotowka. (wiem ze beda wymagac SS aby sprawdzic credit references - to
      sa wymogi czy mozna liczyc ze cheque bedzie OK )
      - Przyjede w czasie lunchu i mam tylko godzine na cala transakcje - 10 minut na
      dojazd do nich i 10 na powort wiec na cala zabawe mamy 40 minut. Jesli nie
      zdazymy to wyjde....i to nie zarty.
      - Wiem ze na autach musza zarobic wiec oferuje im cene ktora uwazam jest fair i
      wg mnie zarabia na tym ok $1000,- (~4% na aucie wartym ok $25k) Nie bedzie
      zadnych "trade-in" zadnego finansowania.
      Oczywiscie durny salesman muslal ze zlapie mnie na haczyk i mowi ze absolutnie
      jest to Ok zebym przyjedzal.

      Poradzilem mu aby sie skonsultowal ze swoim managerem i jak beda gotowi -
      zadzwonil nie on ale manager bo wiem ze on nie ma zadnej mocy podejmowania
      decyzji. Dalem mu numer i odlozylem sluchawke

      O dziwo za pol godziny zadzwonil manager. Byla chyba 10 rano. Potwierdzilem co
      mowilem i on poprosil o konkretne podstawy mojej wyceny. Wiec mu powiedzialam
      ile delaler placi , ile dostaje tzw "incentive" po sprzedazy i dlaczego uwazam
      ze tak cena jest fair...
      No i powiedzial zeby mu dac pol godziny... i moj SS. Mowie - Masz pol godziny a
      SS dostaniesz dopiero wtedy jak sie zdecydujesz i juz zostanie tylko sprawa
      platnosci.
      20 pozniej zadzwonil - i mow zgoda dawaj SS i podaj mi dane osobowe abysmy
      moglui przygotowac kontrakt.
      Przyjechalem Ok 12:10. Kontrakt byl w 50% gotowy auto stalo przed budynkiem -
      juz umyte... Sprzedajacy probowal jeszcze wyciagnac ode mnie pare setek i mowil
      ze musial sie on i jego menager "zrzucic" troche ze swojego "commision". Co
      bylo czyste BS a nawet to juz ich sprawa - powiedzialem im ze jak chca
      negocjowac to zeby uwazali bo moga dolozyc jeszcze wiecej no i czas moze uplynac
      bo zegarek tyka. Obejrzalem z grubsza nie znalazlem niz auto nowe bez zadrapan,
      wszystko pracuje, podpisalem papiery i o 12:40 odjechalem.

      Ah dlaczego tak robilem? Bo to musiaol byc scisle tajne jako ze to byl
      urodzinowy prezent dla zony. No i jeszcze wydalem $20 na wstazke i kokarde..
      No i jak zona zobaczyla to malo nie zemdlala..


      Czy to regula - nie ale i tak mozna.

      NAstpna opcja to Hammerauto.com
      JEst to tzw "Broker" ktory bieze konkretna sume ponad koszt dealerowski i szuka
      na rynku amerykanskim takiegoa auta jak chcesz.
      Kolega zaplacil chyba $800 za MB-400ML. Musial poczekac pare tygodni.

      NAstepna opcja to zamowienie u Dealera i czekanie do 6 mies az zrobia dokladnie
      to co sie chce w fabryce..

      A jeszcze lepiej to tzw "european delivery" - auto zamawia sie w USA = palci sie
      ok 10% taniej i odbiera w europie. Firma daje pelne ubezpieczenie na miesiac i
      kiedykolwiek w czasie tego miesiaca zostawia sie auto w jednym z kilkunastu
      portow europy abu za 3 tygodnie odebrac go u lokalnego dealera. NA aucie wartym
      np $50k ma sie $5 k na podroz i skromny 2 tygodniowy urlop.

      TAk ze mozna latac po sklepach i kupowaz to co jest albo kupic to co sie chce
      bez ceregieli
      Kolega zrobil u nich zamowienie
      • majenkir Re: Ale mozna i tak 02.10.07, 01:33
        polam5 napisał:
        >Ah dlaczego tak robilem? Bo to musiaol byc scisle tajne jako ze to
        >byl urodzinowy prezent dla zony. No i jeszcze wydalem $20 na
        >wstazke i kokarde..
        >No i jak zona zobaczyla to malo nie zemdlala..

        Ja bym zemdlala. Albo by mnie szlag trafil po prostu.
        Nie pomyslales, ze zona sama chcialaby wybrac auto dla siebie???
        • jphawajski Re: Ale mozna i tak 02.10.07, 09:57
          zona ma wybierac samochod? chyba zartujesz. przeciez na tym sie
          trzeba troche znac. ona wybrala by kolor, moze ksztalt i to moglby
          byc nawet subaru smile wolne zarty.
        • polam5 Re: Ale mozna i tak 02.10.07, 18:15
          Alez ona wybrala - dlatego mialem tak dokladna specyfikacje. Tylko ze to bylo wg niej marzenie....
      • bugmenot.com Re: Ale mozna i tak 02.10.07, 01:41
        no a kiedy sie obudziles z tego snu emigracyjnego?
        • starypierdola Beeeee..... 02.10.07, 04:07
          Wszystko wskazuje zes Ty Ertes z nowym nikiem:
          1. czytasz tylko naglowki
          2. nie rozumiesz tego co czytasz
          3. wszystko wiesz lepiej
          4. wszystko wiesz zle
          5. na wszystkim sie znasz, i
          6. masz mentalnosc licealisty.

          Zgadlem?

          Beeee.... Beeee...

          Obserwator SP
          • bugmenot.com Re: Beeeee..... 02.10.07, 08:20
            po co tu przylazisz w takim razie?
            • starypierdola Re: Beeeee..... 02.10.07, 13:00
              Poszczekac: hau, hau, hau....

              Pozdrawiam
              SP
        • polam5 Re: Ale mozna i tak 02.10.07, 18:16
          Jeszcze sie nie obudzilem - fajnie nawet jest to po co sie budzic?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka