Dodaj do ulubionych

Ile trzeba dzis zarabiac w USA by kupic dom ?

14.12.07, 00:36
Dwie osoby pracuja jedno dziecko, sie uczy w szkole prywatnej, bez
wynajmowania nielegalom piwnicy i strychu?
Zakladam East Coast cena domu 650 000.
Obserwuj wątek
    • polonus5 Re: Ile trzeba dzis zarabiac w USA by kupic dom 14.12.07, 00:50
      Park South Station
      From $190,000 - $338,990
      www.newhomesource.com/communitydetail/builder-2815/refer-DMD174/community-35553



      Stonewood
      From $196,990 - $230,138
      www.newhomesource.com/homedetail/refer-DMD174/specid-542023

      • precyzyjny Re: Ile trzeba dzis zarabiac w USA by kupic dom 14.12.07, 02:47
        Ja wyraznie pytalem o East Cost a nie o Redneckville.
        • polonus5 Re: Ile trzeba dzis zarabiac w USA by kupic dom 14.12.07, 03:29
          Myrtle Beach - South Corolina

          www.newhomes.com/south_carolina/south_carolina_horry_county_new_homes_listings.html
    • rhubarb Re: Ile trzeba dzis zarabiac w USA by kupic dom 14.12.07, 04:18
      precyzyjny napisała:

      > Dwie osoby pracuja jedno dziecko, sie uczy w szkole prywatnej, bez
      > wynajmowania nielegalom piwnicy i strychu?
      > Zakladam East Coast cena domu 650 000.

      sadzac z beztroskiej glupoty twojego pytania i agresywnego podtekstu nie zanosi
      na to aby ciebie kiedykolwiek bylo stac na dom za 650,000
      Daj se spokoj cieciu malorolny

      • precyzyjny Re: Ile trzeba dzis zarabiac w USA by kupic dom 14.12.07, 04:39
        Czy Ty jestes chory psychicznie ?
        • nad_oceanem Re: Ile trzeba dzis zarabiac w USA by kupic dom 14.12.07, 06:29
          precyzyjny napisała:

          > Czy Ty jestes chory psychicznie ?



          Na to wyglada.

          Polonus raz pokzauje ze niby tak w Kanadzie drogo i luksusowo, wynajdujac domy
          po 1 500 000$.

          Na druga nozke aby pokazac przystepnosc cen wynajduje lokale po
          100 000$.

          Czy jest chory?
          Jego lekarz zna odpowiedz.
    • jphawajski Re: Ile trzeba dzis zarabiac w USA by kupic dom 14.12.07, 08:14
      pytanie i odpowiedz bylaby prosta gdybys nie popelnil tej kwoty
      $650tys. za taki dom splata kredytu z taxem i ubezpieczeniem napewno
      wyniesie ponad $3tys na miesiac, moze $4tys. przy czym laczne
      zarobki musialy by wynosic ok $12tys.
      jezeli jednak pytasz powaznie to srednia cena domu w usa jest
      obecnie w ok. $250tys. na taki dom z latwoscia stac kazdego
      amerykanina ktory pracuje. splata kredytu rowna sie zwykle z cena
      wynajmu takiego domu. czyli tylko ludzie bez historii kredytowej lub
      ze zla historia nie kupuja a wynajmuja. pomijam tu glupich lub
      kompletnie niezaradnych.
      powiem ci tak. jezeli zarabiacie z zona $5tys/m stac was spokojnie
      na splate 1/3 tych zarobkow (tak zwykle obliczja banki), czyli ok
      $1,700/m. taka kwota przy stalym oprocentowaniu w granicach 6% na 30
      lat to splata domu o wartosci ok $300tys. to jest zwykle dom 3
      sypialnie, 2 lazienki o powierzchni ok. 1500sqf. czyli ladny,
      sredniej wielkosci w dobrej dzielnicy.
      • precyzyjny Re: Ile trzeba dzis zarabiac w USA by kupic dom 14.12.07, 14:31
        W koncu jakas normalna odpowiedz

        > pytanie i odpowiedz bylaby prosta gdybys nie popelnil tej kwoty
        > $650tys. za taki dom splata kredytu z taxem i ubezpieczeniem
        napewno
        > wyniesie ponad $3tys na miesiac, moze $4tys. przy czym laczne
        > zarobki musialy by wynosic ok $12tys.

        W swych pracyzyjnych badaniach kwote zanizylem celowo zakladajac
        teoretycznie osoby mieszkajace w najgesciej zaludnionym rejonie
        USA czyli Wybrzezu Pn-Wsch. Powiedzmy rejon Nowego Jorku plus
        przyleglosci. Zakup jednorodzinnego za 650 000 dolarow wcale nie
        jest tam taki oczywisty jesli nie chcesz dojezdzac do pracy 3
        godziny.
        Rodzina ma kaprys nie chce juz wiecej wynajmowac i decyduja sie na
        zakup .

        > jezeli jednak pytasz powaznie to srednia cena domu w usa jest
        > obecnie w ok. $250tys.

        I to sie zgadza, podobno cena srednia nawet spada minimalnie. Co
        jednak z tego ? Znalazlem miesjce w Kentucky, gdzie gmina oddaje
        domy chetnym za jednego dolara a i tak ich nikt nie chce.
        Naturalnie tam gdzie domy tanie to i zarobki odpowiednio nizsze i
        odwrotnie. Wystarczy prosty przeglad danch statystycznych by
        zauwazyc relacje.
        Stosujac wiec Twoja zasade 1/3 , przy cenie 650 000 dwie osoby
        musza zarabiac brutto 144 000 dolarow rocznie i w sumie o to mi
        chodzilo. Rozumiem ze to wszystko to mocno szacunkowe
        przyblizenie .

        Pozdrawiam.
        • felusiak1 Re: Ile trzeba dzis zarabiac w USA by kupic dom 14.12.07, 20:13
          Ta 1/3 jest w odniesieniu do rat a nie ceny domu. W zasadzie
          nawet nie 1/3 a 28% dochodów brutto.
          Powiedzmy, ona pielegniarka a on kierowca "MPK". Razem mają 144 tys brutto
          rocznie czyli 12 tys miesiecznie. 28% od 12000 wynosi 3360.
          Zatem górna wysokość pożyczki, przyjmując 6.5%, wyniesie 525 tys dolarów.
          Zakładajac 80% LTV moga kupić chałupę za 656 tysiecy dolarów pod warunkiem, ze
          nie maja innych długów.
        • mlody774 Re: Ile trzeba dzis zarabiac w USA by kupic dom 15.12.07, 01:23
          precyzyjny napisała:
          > Naturalnie tam gdzie domy tanie to i zarobki odpowiednio nizsze i
          > odwrotnie. Wystarczy prosty przeglad danch statystycznych by
          > zauwazyc relacje.
          A czy takie rozumowanie tyczy sie do samej Polski, gdzie zarobki
          srednio sa ok, USD 14000 na rok, a domy srednio powyzej USD 100000?

          A jezeli chodzi o nieruchomosci w USA, to STRASZNIE tanieja i bedzie
          tak jeszcze przez pare lat, ale nie mowi sie o tym oficjalnie, gdyz
          ten fakt przeraza srednia klase(wybory w 2008). Na pocieszenie moge
          tobie napisac, ze zloto i wszelkie metale drozeja i beda tak przez
          wiele jeszcze lat.
          Czyli, chcesz dom za darmo, gdziekolwiek na swiecie, to inwestuj w
          metale i czekaj jakies dwa trzy lata, a ich wartosc wzrosnie ok. 4-8
          razy. To chyba jest proste? Nawet obecny wlasciciel nieruchomosci
          zrozumie. Szczegulnie jak mu sie obecnie uda sprzedac wlasna
          posiadlosc.
          Nastepny aspekt problemow ekonomicznych w USA, jest taki, ze bedzie
          on dotyczyl calego swiata zachodniego(takze Polski). Nawet w Europie
          sprzedawano kredyty, ktore mialy zawyzona wartosc. Z tego powodu,
          banki nie pozyczaja nawet innym banka. Poprostu nikt obecnie niemoze
          ich wycenic. Oskarzenia o naduzycia "wisza w powietrzu".
          Niestety upadek ekonomiczny swiata, zaplanowano. Prosperujacy ludzie
          sa dumni siebie i niewiele sluchaja rzadu(nie godza sie na zmiany),
          ale jak ci sami ludzie beda biedni, to po obietnicy naprawienia
          gospodarki(przykladem obietnica po krachu bankow w 1907 zgodzono sie
          na Federalne Rezerwy w 1913), zgodza sie bez problemow na nowy
          porzadek swiatowy, ktory jest czystym komunizmem.
          Smiejecie sie z Kaganowskiego, a on w tym nowym systemie bedzie
          prosperowal z swoimi pogladami.
          Pozdrowienia.
        • jphawajski Re: Ile trzeba dzis zarabiac w USA by kupic dom 15.12.07, 20:23
          piszesz o domu za $650tys. jezeli cie stac na wynajmowanie takiego
          za $650tys, to i na kupno bedzie cie stac. gwarantuje.
          a na wschodnim wybrzezu mozna kupic dom i za $200tys. i $300tys.
          wcale nie tak odlegly od downtown. wazne jest to co felusiak
          napisal. niemal kazdego amerykanina stac jest na mieszkanie w
          wlasnym domu. co potwierdzaja wszelkie statystyki. ponad 70%
          amerykanow mieszka we wlasnych domach.
          • nad_oceanem So much for the American dream. 15.12.07, 21:21
            jphawajski napisał:

            co potwierdzaja wszelkie statystyki. ponad 70%
            > amerykanow mieszka we wlasnych domach.


            money.cnn.com/2005/08/04/real_estate/buying_selling/home_equity_falling/index.htm
            • jphawajski Re: So much for the American dream. 15.12.07, 22:14
              nie jest zle skoro nawet nielegalni emigranci w usa kupuja wlasne
              domy.
              www.boston.com/news/local/articles/2007/09/18/quietly_living_american_dream/
              az 63% nielegalnych w obszarze waszyngtonu mieszka we wlasnych
              domach. wola mieszkac we wlasnym niz wynajmowanym. niestety sa to
              glownie czarni i latynosi, niewielu polakow.
              pisalem wczesniej ze 70% amerykanow posiada wlasne domy. w tym ok
              75% wsrod bialych i ok 50% czarnych.
              www.washingtonpost.com/wp-dyn/content/article/2006/10/02/AR2006100201539.html
              • nad_oceanem Re: So much for the American dream. 15.12.07, 22:37

                Pewnie ze kupuja.
                W koncu od stopnia latwosci tego kupowania zalezy stan gospodarki amerykanskiej.
                Wygrywaja jak zwykle banki.

                money.cnn.com/2005/08/04/real_estate/buying_selling/home_equity_falling/index.htm
                "NEW YORK (CNN/Money) - So much for the American dream.

                As more and more people have rushed to be homeowners, they actually own less of
                their homes than they have in decades...adding another risk factor to the
                overheated real estate market.

                On average, homeowners have 56.3 percent equity in their homes, according to
                Demos, a public-interest research group. In 1973, equity averaged 68.3 percent;
                in the 1950s, it was upwards of 80 percent."




                jphawajski napisał:

                > nie jest zle skoro nawet nielegalni emigranci w usa kupuja wlasne
                > domy.
                > <a
                href="www.boston.com/news/local/articles/2007/09/18/quietly_living_american_dream/"
                target="_blank">www.boston.com/news/local/articles/2007/09/18/quietly_living_american_dream/</a>
                > az 63% nielegalnych w obszarze waszyngtonu mieszka we wlasnych
                > domach. wola mieszkac we wlasnym niz wynajmowanym. niestety sa to
                > glownie czarni i latynosi, niewielu polakow.
                > pisalem wczesniej ze 70% amerykanow posiada wlasne domy. w tym ok
                > 75% wsrod bialych i ok 50% czarnych.
                > <a
                href="www.washingtonpost.com/wp-dyn/content/article/2006/10/02/AR2006100201539.html"
                target="_blank">www.washingtonpost.com/wp-dyn/content/article/2006/10/02/AR2006100201539.html</a>
                • jphawajski Re: So much for the American dream. 15.12.07, 23:26
                  upierasz sie powtarzajac zdanie o spadku equity. 56% to tez niezla
                  sumka do wziecia. to jakby ktos sie zdecydowal sprzedac i zamieszkac
                  w wynajmowanym, latwo dostanie $200tys na drobne wydatki smile niema to
                  jednak znaczenia dla tych ktorzy kupili- wybudowali dla siebie i nie
                  zamierzaja go sprzedawac.
                  zalozyciel watka staral sie nam udowodnic, ze domy w ameryce sa
                  drogie i nie stac amerykanow na ich kupno. taki byl podtekst tego
                  watka. prawda jest jednak inna. mimo widocznego kryzysu na rynku
                  hipotecznym, trend do kupowania nie maleje. ceny okresowo sa nizsze
                  i warto to wykorzystac. w mojej dzielnicy 2-3 lata temu ceny poszly
                  300% a dzis zmalaly o 25%. boom budowlany tu ciagle trwa. odglos
                  buldorzera slychac niemal codziennie.
                • felusiak1 Re: So much for the American dream. 16.12.07, 19:50
                  nad_oceanem napisał:
                  > Wygrywaja jak zwykle banki.

                  A powiedz mi na czym polega wygrana banków?
                  Wielu z was powtarza te brednie a nikt nie chce powiedzieć mi
                  w jaki sposób bank wygrywa?
      • norma_baker Re: Ile trzeba dzis zarabiac w USA by kupic dom 14.12.07, 21:15
        Hawajski, ten facet mieszka w Polsce i napisal ten post aby jak
        najwiecej dowiedziec sie ile kosztuja domy w USA i jak cala sprawa
        wyglada.

        Gdyby mieszkal w USA nie zadawalby takiego pytania, bo mialby juz
        swoj dom a przede wszystkim wiedzialby jak zalatwia sie kupowanie
        domu a nie kupowalby go jak w Wolominie za gotowke, za te cale 650
        tys USD.

        Ciekawe co za jeden? Kolejny polski dziennikarz w poszukiwaniu
        wiadomosci na temat gospodarki USA?
        • 19alien63 Re: Ile trzeba dzis zarabiac w USA by kupic dom 14.12.07, 23:32
          Norma, ten facet mieszka w Polsce i napisal ten post aby jak
          najwiecej dowiedziec sie ile kosztuja domy w USA i jak cala sprawa
          wyglada.
          Nic w tym zlego.
          Gdybys ty miala dom albo wiedziala ile kosztuja domy w USA i jak
          cala sprawa wyglada, to powinnas mu odpisac, bucu jeden.
          Ale ze nie masz, bucu, wicie rozumicie, i przez to cierpisz,
          to sprowadzasz to proste pytanie do zwiaduwywiadu, bo ci sie raz
          si aj ej przysnilo.

          Pegieery sie klaniajom.



          • norma_baker Re: Ile trzeba dzis zarabiac w USA by kupic dom 15.12.07, 00:43
            Jak widac uderz w stol a nozyce sie odezwa....trafilem nawet sobie
            delikwent nick zmienil.

            Dom mam i to juz drugi, wlasnoracznie zaprojektowany i prawie
            wlasnorecznie wybudowany.
            • 19alien63 Re: Ile trzeba dzis zarabiac w USA by kupic dom 15.12.07, 18:17
              nic nie trafiles, delikwent sobie nicka nie zmienil a ja nie
              mieszkam w Polsce.
              Po prostu cos mnie czasem wewnetrznie zmusza, buraczane posty
              skomentowac.
              Ale sie nie przejmuj, bo nie zdazysz jeszcze trzeciego campingu
              wystawic i sasiedzi przestana zazdroscic.
              • norma_baker Re: Ile trzeba dzis zarabiac w USA by kupic dom 16.12.07, 05:18
                Sierzant dla mnie to ty mozesz mieszkac nawet na ksiezycu. Wiem, ze
                tutaj ostatnio wszyscy mieszkaja "za granica" a co tak teraz
                nazywacie, okolice Nowolipek?

                Ja nie buduje domu po to ,zeby mi sasiedzi zazdroscili, ja buduje
                domy dla siebie i rodziny. ale ty Bulbon i tak tego nie zrozumiesz.
    • piss.doff Re: Ile trzeba dzis zarabiac w USA by kupic dom 14.12.07, 20:14
      nie pownienes sie zajmowac takim pytaniem bo popsujesz sobie
      bardziej glowke, hehehe.
      • ontarian Re: Ile trzeba dzis zarabiac w USA by kupic dom 14.12.07, 20:47
        jesli sie jeszcze da bardziej popsuc
    • matrix_uk Re: Ile trzeba dzis zarabiac w USA by kupic dom 14.12.07, 21:07
      Kolejny Polak w Polsce.... juz mu sie wydaje, ze mieszka w USA.
      To nie dyskelsia to dysfuncja mozgu polegajaca n tym, ze nie wie
      gdzie sie zyje i interesuje sie nie tymi sprawami, co trzeba. A w
      Polsce to siedzi to pierdzi w stolek i mieszka w bloku.
      • precyzyjny Re: Ile trzeba dzis zarabiac w USA by kupic dom 16.12.07, 05:20
        Jezeli dla ciebie gownojadzie zadanie normalnego, prostego pytania
        jest dysfunkcja to najlepiej zrobisz jak sie pierdoIniesz z
        pistoletu w swoj pusty, pierdoIony leb.
        Pozdrawiam,
        P.
    • qwardian Re: Ile trzeba dzis zarabiac w USA by kupic dom 15.12.07, 23:54
      > pytanie i odpowiedz bylaby prosta gdybys nie popelnil tej kwoty
      > $650tys. za taki dom splata kredytu z taxem i ubezpieczeniem
      napewno
      > wyniesie ponad $3tys na miesiac, moze $4tys. przy czym laczne
      > zarobki musialy by wynosic ok $12tys.

      Tak, to by mniej więcej odpowiadało rzeczywistości, biorąc pod
      uwagę, że należy poważnie potraktować ubezpieczenie medyczne, bo w
      wypadku nagłej operacji wszystkie plany szlag trafia, a to kolejne 5
      tys. rocznie, oraz następne 5 tys. na podatek od nieruchomości,
      hello. Plus prąd, woda, gaz, kablówka, telefon, płatności za
      samochód, następne tysiące. Nie wspominam o edukacji dla dzieci, bo
      to rabunek w biały dzień. OK, podsumujmy, za to wszystko otrzymujemy
      prawo do użytkowania chipboard-vinyl domu za sumę, która mi się
      wydaje nieprawdopodobna. Następne pytanie ciśnie się, gdzie znajdę
      pracę za 60 tys. rocznie i kto mi zagwarantuje, że będzie stała. OK,
      autor wątku myśli prawidłowo, w USA jest istotne, żeby cenowo
      wykluczyć niemiłe niespodzianki jakimi są dzielnice, które
      zamieniają się w slumsy. W tym przedziale to niemożliwe, ale od 200
      tys. w dół to raczej reguła, że sąsiedzi zaczynają nabierać różnych
      barw, nic dziwnego, przeciętny social worker to minorities z
      regularnymi zarobkami, zwolnić takiego człowieka nie sposób. Na
      rynku, praca z medicalem i gwarancją nie istnieje, a przecież taka
      tylko wchodzi w rachubę, żeby planować cokolwiek. W przeciwnym
      przypadku to loteria o czym przekonują się szczęśliwi nabywcy domków
      z dykty za pożyczki, od instytucji, które zamieniły chyba rozum
      tylną częścią, że wyceniły je na tak absurdalne ceny.
      • piss.doff Re: Ile trzeba dzis zarabiac w USA by kupic dom 16.12.07, 00:44
        genialny post ale pewnie pozostanie bez echa a powinien byc wyryty
        gruba czcionka w zlocie i to duzymi literami.
      • jphawajski Re: Ile trzeba dzis zarabiac w USA by kupic dom 16.12.07, 03:38
        bzdury do kwadratu. tylko ktos kto nie mieszkal w usa lub jest
        kompletnym abnegatem moze tak myslec.
        ja mieszkam w usa juz 14 lat. tu moje dziecko skonczylo szkole
        srednia i studia uniwersyteckie. nie kosztowaly mnie wiele. jezeli
        tylko dziecko jest zdolne a moje bylo, studia tez prawie nic nie
        kosztuja. stypendia i pomoc panstwa prawie wszystkie koszty
        pokrywaja.
        splata domu? a co to? kazdy kto gdzies mieszka musi placic za to.
        gdzie mozna mieszkac za darmo? w moim przypadku splata kredytu ze
        stala rata (zawsze ta sama kwota miesieczna) wynosi dokladnie tyle
        ile placilem za wynajem podobnego domu. nic nie doklozylem i nic nie
        dokladam a raty relatywnie do zarobkow stale maleja. w tym czasie
        oplaty za wynajem wzrosly przynajmniej 2-krotnie.
        problem choroby? nie w moim stanie. tu wszyscy pracodawcy, ci duzi i
        ci najmniejsi musza oplacach ubezpieczenie dla swojego pracownika.
        takie jest tu prawo.
        tylko ktos bez wyksztalcenia lub kompletny lewus do pracy moze sie
        obawiac ze nagle straci prace. zreszta podobnie jak na calym
        swiecie. poza tym bezrobocie tu jest od stulecia tak niskie, ze
        niema obaw. nie bedzie tej pracy, bedzie inna. to nie europa czy
        polska.

        to gdzie mieszkac zalezy tylko od ciebie. nie podoba ci sie
        dzielnica, miasto, stan? przenosisz sie do innego. tam gdzie sa inne
        prawa, wiecej pracy, tansze domy, tansze szkoly, itd. tak robi
        wiekszosc amerykanow. rozumiem ze polacy sa przywiazani do jednego
        miejsca. siedza, chocby nie bylo tam pracy czy majac sasiadow innego
        koloru skory ktory nie cierpia lub jest brzydka pogoda.
        • nad_oceanem Nearly 48 million Americans will be uninsured 16.12.07, 05:03
          The Added Cost of Care for the Uninsured in Hawaii

          June 15, 2005

          Nearly 48 million Americans will be uninsured for the entire year in 2005. What happens when some of these 48 million Americans get sick? Research has shown that the uninsured often put off getting care for health problems—or forgo care altogether. When the symptoms can no longer be ignored, the uninsured do see doctors and go to hospitals. Without insurance to pay the tab, the uninsured struggle to pay as much as they can: More than one-third (35 percent) of the total cost of health care services provided to people without health insurance is paid out-of-pocket by the uninsured themselves.

          Who pays the rest? Families USA answers this question in Paying a Premium: The Added Cost of Care for the Uninsured. The remaining sum (almost $43 billion in 2005) is primarily paid by two sources: Roughly one-third is covered by a number of government programs, but two-thirds is paid by people with health insurance through higher premiums.

          Across the nation, the premium costs for family health insurance coverage provided by private employers will include an extra $922 in 2005 due to the cost of care for the uninsured; premiums for individual coverage will cost an extra $341.
          What does this mean for residents of Hawaii?

          Health Insurance Premiums on the Rise

          * In 2005, health insurance premiums in Hawaii for a family with private, employer-sponsored coverage are $630 higher due to the unpaid cost of health care for the uninsured. Premiums for individual health insurance coverage in Hawaii are $208 higher in 2005.
          * By 2010, health insurance premiums for families in Hawaii with private, employer-sponsored coverage will be $640 higher due to the unpaid cost of health care for the uninsured. Premiums for individual health insurance coverage in Hawaii will be $192 higher in 2010.

          A Growing Problem

          * More people are becoming uninsured in Hawaii each year. In 2005, 158,000 residents of Hawaii will be uninsured for the entire year.
          * By 2010, 177,000 residents of Hawaii will be uninsured for the entire year.

          Uncovered Costs

          * In Hawaii, the cost of health care for the uninsured not paid out-of-pocket by the uninsured will be more than $148 million in 2005.
          * By 2010, the cost of health care for the uninsured not paid out-of-pocket by the uninsured in Hawaii will be nearly $208 million.

          A Growing Problem

          * More people are becoming uninsured in Hawaii each year. In 2005, 158,000 residents of Hawaii will be uninsured for the entire year.
          * By 2010, 177,000 residents of Hawaii will be uninsured for the entire year.
          • norma_baker Re: Nearly 48 million Americans will be uninsured 16.12.07, 05:22
            powinienies podac zrodlo tego artykulu.
            • nad_oceanem Re: Nearly 48 million Americans will be uninsured 16.12.07, 05:31
              norma_baker napisał:

              > powinienies podac zrodlo tego artykulu.


              www.familiesusa.org/resources/publications/fact-sheets/the-added-cost-of-care-for-the-Uninsured-in-Hawaii.html
          • jphawajski Re: Nearly 48 million Americans will be uninsured 16.12.07, 06:05
            poco zabierasz glos w sprawach o ktorych nie masz zielonego pojecia.
            do tego ukrywasz sie za nowym nickiem, dlaczego? wstydzisz sie tego
            co piszesz? nad_oceanem to jak za_morzem. ta sama logika.
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44&w=73043416&a=73207771
            • nad_oceanem U.S. report: 40 million can't afford health care 16.12.07, 07:03

              Masz problem z logicznym mysleniem.
              Wolny wybor wchodzi w gre wtedy gdy stac na ciastko ale nie kupujesz go bo uznajesz ze jest niezdrowe.
              Wolnego wyboru nie masz jesli na ciastko ciebie nie stac.


              www.msnbc.msn.com/id/22085837/
              "WASHINGTON - More than 40 million people in the United States say they cannot afford adequate heath care and go without drugs, eyeglasses or dental treatment, according to a federal report released on Monday.

              The latest look at the state of U.S. health care also shows that while death rates from cancer and heart disease have dropped in recent years, just as many Americans are dying in car crashes.

              "There has been important progress made in many areas of health such as increased life expectancy and decreases in deaths from leading killers such as heart disease and cancer," Dr. Julie Gerberding, director of the U.S. Centers for Disease Control and Prevention, said in a statement."
              • jphawajski Re: U.S. report: 40 million can't afford health c 16.12.07, 08:57
                dalej bzdury pleciesz. tych co nie stac to maja go za darmo.
                przyjmij to wreszcie do wiadomosci. masz tu przyklad mojego stanu.
                www.med-quest.us/eligibility/quest/quest.html
                ci pozostali moga go wykupic bo ich na to stac ale nie chca. wola
                zaplacic za wizyte u lekarza raz na jakis czas np. $100 niz placic
                $300 co miesiac. to jest ich wybor.
                podobnie jest w polsce. kto chce sie leczyc prywatnie ten musi
                placic. czy nie?
                niema takiego przypadku w stanach aby nie byl leczony ktos kto tego
                wymaga, tylko dlatego ze niema pieniedzy. to jest propaganda znana z
                czasow komunizmu kiedy mowiono o kapitalizmie.
                w usa ochrona ludzi jest taka daleka, ze nawet turysta bez waznej
                wizy i ubezpieczenia bedzie leczony.

                oczywiscie, ze znajda sie ludzie ktorzy moga otrzymac pomoc panstwa
                i z niej nie potrafia skorzystac. sa tez tacy ktorzy zarabiajac
                wystarczajaco duzo, powiedza, ze ich nie stac na wykup ubezpieczenia
                bo spalcaja nowy dom, nowy samochod i kupe kart kredytowych. to tez
                jest ich wybor.
        • nad_oceanem Costs make climb to higher education steeper 16.12.07, 05:35
          "For academic year 2006-07, the average cost of tuition, room and board at a public university was $12,796; for a private school, the total averaged $30,367.

          During the same period, the amount of federal direct aid — money that doesn't have to be repaid — has declined, forcing more students to borrow. Nearly two-thirds of college graduates leave school with debt, up from less than half in 1993, according to the non-profit Project on Student Debt. And among those with loans, the average debt has jumped from $9,250 in 1993 to $19,200, a 58% increase after adjustment for inflation."
          • norma_baker Re: Costs make climb to higher education steeper 16.12.07, 06:00
            albo nigdy nie studiowales w USA albo nigdy tu nawet nie byles
            natomist namiestnie wysiadujesz nad jakims artykulami. Ludzie pisza,
            bo tak zarabiaja na zycie, wyciagaja srednia i ja komentuja
            niekoniecznie jest to akurat zgodne z tym, jak naprawde jest.

            Studia w Community College sa przewaznie bezplatne. Placi sie zdaje
            sie jakies 100$ wpisowego, czy cos w tym rodzaju. Po nich max dwa
            lata uniwersytetu. Jak sie jest wyjatkowo zdolnym, to dostaje sie
            nagrody i stypendia, ktore spokojnie pokrywaja tuition fee.
            Mozna tez wziac pozyczke i pozniej ja splacac.

            Nie demonizuj sprawy, a najlepiej wybierz sie na wycieczke do USA,
            moze ci przejdzie ten amerykanski kompleks nie bedziesz musial nam
            udawadniac, jak zle trafilismy. Naprawde nie musisz nas zalowac,
            zajmij sie swoim zyciem w Polsce, jezeli je masz, bo widac, ze nie
            masz.
            • nad_oceanem Re: Costs make climb to higher education steeper 16.12.07, 06:18
              norma_baker napisał:

              > Studia w Community College sa przewaznie bezplatne. Placi sie zdaje
              > sie jakies 100$ wpisowego, czy cos w tym rodzaju. Po nich max dwa
              > lata uniwersytetu. Jak sie jest wyjatkowo zdolnym, to dostaje sie
              > nagrody i stypendia, ktore spokojnie pokrywaja tuition fee.
              > Mozna tez wziac pozyczke i pozniej ja splacac.



              Community College za darmo?
              Opowiedz jeszcze jakis dowcip.

              "Nearly two-thirds of college graduates leave school with debt... ... the
              average debt has jumped from $9,250 in 1993 to $19,200"
              • norma_baker Re: Costs make climb to higher education steeper 16.12.07, 06:31
                Jeden dowcip to taki, ze nie powinnien cie interesowac ten temat,
                siedzisz w Polsce, studia dawno masz za soba i co cie boli?

                Co chcesz udowodnic i komu?
                Ja po studiach w USA mialem dokladnie 6734 USD dlugu.

                Zajmij sie swoja rodzina a Ameryka i i jej studentami nie przejmuj
                sie dadza sobie rade bez ciebie.
                • nad_oceanem Re: Costs make climb to higher education steeper 16.12.07, 06:53
                  norma_baker napisał:

                  > Jeden dowcip to taki, ze nie powinnien cie interesowac ten temat,
                  > siedzisz w Polsce, studia dawno masz za soba i co cie boli?
                  >
                  > Co chcesz udowodnic i komu?


                  Jedynie to, ze opowiadacie dowcipy o darmowej edukacji w USA.


                  cgi.money.cnn.com/tools/collegecost/collegecost.html
                  "In 1999-2000, 64 percent of college students graduated with student loan debt,
                  and the average debt has nearly doubled during the last eight years to $16,928,
                  according to a report from the State Public Interest Research Group's Higher
                  Education Project."

                  money.cnn.com/2002/03/08/college/q_studentdebt/
                  A o studentow niech sie martwia ich rodzice.
                  • jphawajski Re: Costs make climb to higher education steeper 16.12.07, 09:03
                    mozesz wierzyc lub nie. to co tu piszemy znamy z zycia i wlasnego
                    doswiadczenia. ty natomiast z propagandowych gazet. pozniej piszesz
                    ze community college nie jest darmowy. osmieszasz sie poraz kolejny.
                    darmowe sa wszystkie publiczne szkoly w usa. poczawszy od
                    przedszkola, podstawowki, szkole srednia (tu wyzsza) i studia w
                    community colleges.
                    pewnie, ze prywatne szkoly sa platne. w polsce nie?
          • jphawajski Re: Costs make climb to higher education steeper 16.12.07, 06:09
            to dotyczy obcokrajowcow i studentow zamiejscowych. rezydenci placa
            o wiele mniej. poza tym co ci to daje ze do oplat za studia wliczasz
            koszt akademika? liczysz na lepszy efekt. blazisz sie tylko.
    • bogo2 Re: Ile trzeba dzis zarabiac w USA by kupic dom 16.12.07, 13:00
      650 000....?
      to nic nie mowi...! przy jakich dochodach i wydatkach...
      mozesz sprecyzowac...?

      precyzyjny napisała:

      > Dwie osoby pracuja jedno dziecko, sie uczy w szkole prywatnej, bez
      > wynajmowania nielegalom piwnicy i strychu?
      > Zakladam East Coast cena domu 650 000.
    • qwardian Re: Ile trzeba dzis zarabiac w USA by kupic dom 16.12.07, 19:20
      jphawajski 16.12.07, 09:03 Odpowiedz
      >mozesz wierzyc lub nie. to co tu piszemy znamy z zycia i wlasnego
      >doswiadczenia. ty natomiast z propagandowych gazet.

      www.msnbc.msn.com/id/19213323/
      Nie muszę tłumaczyć chyba co to znaczy foreclosure i record
      i co one wyrażają złożone do kupy. Ludzie tracą domy i
      to w momencie kiedy, ekonomia nie ma się najgorzej, pod
      względem zatrudnienia nawet bardzo dobrze. Czy ktoś zadał
      sobie pytanie co się stanie, kiedy ekonomia zwolni. Jesteśmy
      w newralgicznym punkcie cyklu, cena ropy kilkakrotnie wyższa
      niż kilka lat temu, rekordowe ceny złota, platyny, miedzi i całej
      palety tablicy Mendelejewa. Przyjmować, że ekonomia będzie
      się miała dobrze to czysta spekulacja, nie mająca nic wspólnego
      z rzeczywistością. Każdy student, który przerabiał historię
      ekonomii potwierdzi, że przed nami czasy zaciskania pasa, a nie
      rozrzucania się z pieniędzmi i zapożyczania. Zamiast
      entuzjastycznych i przesadnie panicznych wypowiedzi, należałoby
      spokojnie przyglądnąć się statystykom, wysłuchać różnych opini
      i podjąć decyzję. Pamiętajmy, kupno domu wiąże się z emocjami
      a jest to zwykły towar i tak powinniśmy go traktować. Np. czy
      gdyby nam oferowano samochód czterdziestoletni, zbudowany
      z lekko butwiejącego drzewa paździerzowego, to bieglibyśmy
      z furą pieniędzy lub zapożyczalibyśmy się na lat kilkadziesiąt,
      lat żeby za kolejne lat kilkadziesiąt rozebrać go i zbudować na
      nowo? Oczywiście nie. To nie robi sensu. Niech autor wątka
      starannie przemyśli wszystko i podejmie decyzję.
      • ratpole Qwardian, a ty masz dom? n/t 16.12.07, 19:35

        • qwardian Re: Qwardian, a ty masz dom? n/t 16.12.07, 20:09
          Qwardian, a ty masz dom?

          Tak, kupiłem w tzw. dołku w Polsce na przełomie 2003/4 roku za około
          150 tys dolarów. Dzisiaj na mojej dzielnicy nikt nie kupi takiego za
          trzykrotną cenę tamtej A NAWET ZA CZTEROKROTNĄ. Dlatego, gdybym
          dzisiaj polecał komukolwiek kupno nieruchomości musiałbym być
          cynikiem, a namawiając kogoś na pożyczkę, gangsterem. Ceny są za
          wysokie, absurdalnie wysokie, jeżeli ktoś zastanawia się nad budową,
          to na ładnych peryferiach może rozpoczynać budowę, ale należy
          dostosować się do własnych możliwości. Lepsza niedokończona budowa,
          niż syndyk u naszych drzwi i spłacanie pożyczki za sprzedany dom na
          foreclosure przez agencję przejmowania długów. Jeszcze raz ostrzegam
          kupujących.
          • jphawajski Re: Qwardian, a ty masz dom? n/t 16.12.07, 20:24
            moj przyjaciel realitor, milioner, na moje pytanie kiedy warto kupic
            dom/dzialke? odpowiedzial. dom oplaca sie kupic zawsze, w kazdym
            czasie. domy zawsze drozeja i beda drozec. to co dzisiaj wydaje sie
            byc drogie za kilka lat bedzie smiesznie tanie.
            to o czym ty starasz sie pisac to kupowanie domu na handel. branie
            pozyczki na ktrotki termin. tu mozna duzo stracic jak sie zle kupi.
            ale jak ktos kupuje aby w nim mieszkac? moze do konca zycia i
            jeszcze oddac w spadku go dzieciom, to zawsze sie oplaca kupic.
          • ratpole Re: Qwardian, a ty masz dom? n/t 16.12.07, 22:26
            qwardian napisał:

            > Tak, kupiłem w tzw. dołku w Polsce na przełomie 2003/4 roku za około
            > 150 tys dolarów.

            Jednym slowem doginales w Hameryce na azbescie, zeby uciulac na pierwszy w zyciu
            dom w Bulbie, co automatycznie czyni cie ekspierdem od posiadania domu w w/wym
            Hameryce?
            • piss.doff Re: Qwardian, a ty masz dom? n/t 16.12.07, 23:33
              no, tu musze przyznac, ze qwardian to jest lebski facet tyle ze na
              koniec zycia zrobil blad i na razie jeszcze sie do tego nie
              przyznaje. Moze kiedys to zrobi.
      • jphawajski Re: Ile trzeba dzis zarabiac w USA by kupic dom 16.12.07, 20:18
        nie, to co piszesz nie robi sensu. zadnego sensu.
        wezmy na przyklad dwoch pracujacych i podobnie zarabiajacych
        amerykanow. jeden wynajmuje dom a drugi splaca hipoteke. dwoje musza
        pracowac i placic za czynsz. te oplaty, biorac pod uwage taka sama
        powierznie domu i dzielnice, sa podobne. tak samo sa zalezni od
        pracy i sytuacji ekonomicznej w kraju. tylko, ze ten ktory splacal
        juz dom ma equity a ten ktory wynajmowal jest goly i wesoly. ten
        drugi niema nic bo placil komus za wynajem bezpowrotnie.
        ty chcesz kogos straszyc foreclosure? ten ktory straci dom moze za
        reszte kupic mniejszy lub jakis apartament. zaleznie od lat splaty i
        wrostu ceny domow w tym czasie ta reszte moze byc calkiem spora.
        innaczej mowiac, ten ktory dzisiaj splaca mortgage i ma foreclosure
        jest w duzo lepszej sytuacji niz ten ktory od kogos wynajmuje.

        ty jednak, zdaje sie, chcesz powiedziec, ze lepiej jest mieszkac w
        rentowanym basemencie niz we wlasnym domu z basenem i widokiem na
        morze. tu juz nie mamy o czym dyskutowac.
        i jeszcze jedno nieporozumienie. ktos tu usilnie pisze ze property
        tax jest horendalnie wysokie. tak jest wysokie na nowe domy ale nie
        na uzywane. podatek od nieruchomosci nigdy sie nie zmienia. jezeli
        ktos 10 lat temu zaczal placic $200/m podatku, to i dzisiejszy
        wlasciciel ktory kupil wlasnie ten dom bedzie placil tyle samo. nic
        wiecej czyli bardzo malo.
        • japo1 Re: Ile trzeba dzis zarabiac w USA by kupic dom 16.12.07, 21:35
          > tax jest horendalnie wysokie. tak jest wysokie na nowe domy ale nie
          > na uzywane. podatek od nieruchomosci nigdy sie nie zmienia. jezeli
          > ktos 10 lat temu zaczal placic $200/m podatku, to i dzisiejszy
          > wlasciciel ktory kupil wlasnie ten dom bedzie placil tyle samo. nic


          Jestés po alkoholu czy nie wziales pastylki ?
          • ratpole Re: Ile trzeba dzis zarabiac w USA by kupic dom 16.12.07, 22:23
            japo1 napisał:

            > Jestés po alkoholu czy nie wziales pastylki ?

            Te expierd, wmurowales juz kamien wegielny pod dom z Bali?
          • qwardian Re: Ile trzeba dzis zarabiac w USA by kupic dom 16.12.07, 22:35
            Słyszałem o czymś takim w Californi, ale dotyczyło to tych samych
            właścicieli i budziło to sporo kontrowersji, ponieważ burden, był
            przenoszony na nowe budowane nieruchomości. Pisano np, że
            nieruchomość Warrena Buffeta płaci powiedzmy kilkaset dolarów, a
            niezamożnej rodziny z LA prawie dziesięciokrotnie więcej. Było
            głośno o tym dziesięć lat temu, wydaje mi się, że sporo się
            zmieniło. I tyczyło się to Californi.

            Trochę startstyk:


            www.ppinys.org/reports/jtf2004/propertystax.htm
    • felusiak1 A nad_morzem ciemno i zimno 16.12.07, 19:44
      Bardzo podobają mi sie wpisy kolegi/żanki nad_morzem.
      Ciekawy przyklad nierozumienia kontekstu czytanego tekstu.
      Również przyklad wiary w moc tajemną.
      Podobno trzymaja sie nas zarty kiedy mówimy mu/jej, że Community College nie
      kosztuje nic, no bo 100 czy 200 dolarów za semestr to mniej niż wydatek na
      powiedzmy piwo w ciagu 6 miesiecy. Dojazd do szkoly pochłania wiecej pieniedzy
      niż czesne.
      Kolega nad_morzem mówi nam, ze w publicznym uniwersytecie średni roczny koszt
      wynosi ponad 12 tysiecy dolarów. Ale koszt czego?
      Koszt czesnego+książki, mieszkania i wyżywienia. Załóżmy, że mieszkanie kosztuje
      250 miesiecznie, a jedzenie 200. Razem 4500-5000 idzie na zycie a nie na szkołę.
      Czyli nawet gdyby szkola była za
      darmo to i tak kosztowałoby. Nie wspomne o piwie i Jack Daniels, który kosztuje,
      a którego koszt nie jest wliczany.
      Napisał nam też, ze dług wynosi średnio niemal 20 tysiecy dolarów.
      No to rzeczywiście bryndza. Ile lat trzeba pracować aby oddać?
      Tak naprawdę kolega/żanka nad_morzem nazywa sie nad_oceanem ale w Polsce nie ma
      oceanu a za to jest morze, bałtyckie, ale jest.
      • japo2 Felusiaka CC za stowe (albo dwie) 17.12.07, 03:56
        felusiak1 napisał:


        > Podobno trzymaja sie nas zarty kiedy mówimy mu/jej, że Community
        College nie
        > kosztuje nic, no bo 100 czy 200 dolarów za semestr to mniej niż
        wydatek na
        > powiedzmy piwo w ciagu 6 miesiecy.

        Felusiak przestan pytonic. Piszesz duzo i glupio, mister.
        Tu masz pierwszy z brzega CC:
        www.bmcc.cuny.edu/bursar/tuition_fees.html
        T/U jest 120 dolcow, na full time trzeba miec 12 kredytow czyli tu
        juz masz 1440 a nie zawsze T/U = kredyt.
        Semestr kosztuje wiec 1400 rok 2800. Troche wiecej niz najdrozsze
        piwo.
        A jak idziesz dalen na BA/BS to ceny rosna, graduate nawet nie
        wspominam, to tak nawiasem po drodze.
        O szwindlach z podrecznikami akademickimi nawet nie wspominam, jedna
        ksiazczyna to 100 i co roku wypuszczja nowe, uzywane tylko na
        makulature.
        • burgerking1 Yapa ! jak zwykle gledzisz 17.12.07, 04:11
          od rzeczy !! - nie masz pojecia o niczym co sie dzieje naprawde
          w US
        • jphawajski Re: Felusiaka CC za stowe (albo dwie) 17.12.07, 04:26
          wprowadzasz ludzi w blad. nie wiem czy swiadomie czy brak ci wiedzy.
          zakladam ze to drugie.
          ci wszyscy ktorzy maja pieniadze nie ida do cc. cc to taka polska
          zawodoka tyle ze po maturze. ci ida od razu na studia. szybciej i
          docelowo. wszyscy pozostali tzn ci ktorym sie nie przelewa nie placa
          za cc ani grosza. musi przy tym byc rezydentem danego stanu. ci
          troche zarabiajacy placa ok $200 za semestr. tak jest na hawajach i
          za to recze. znam ludzi ktorzy cc pokonczyli i tak placili.
          byli i tacy ktorym panstwo placilo za nauke. male kwoty ale zawsze.
          moja corka szla od razu po hs na uniwersytet. co roku dostawala
          scholar ship i to nie jeden w danym roku. byly w tym nagrody celowe
          jak np. na ksiazki. co roku byla na din's list i dwa razy w ksiazce
          who is who najwybitniejszych studentow ameryki. w czasie studiow tez
          pracowala. nie wydalem na jej studia ani grosza. no moze za pierwszy
          semestr za dwie klasy. uczyla sie, pracowala part time, zakladala
          organizacje uczeniane, byla 2 lata prezydentem delta sigma pi (gdzie
          regulamin pozwalal tylko na jedna kadencje).
          mozna i tak. ameryka jest bardzo laskawa dla tych troche
          madrzejszych. dla tych slabych mniej ale jest za to bardzo laskawa
          dla low income.
          • jphawajski Re: Felusiaka CC za stowe (albo dwie) 17.12.07, 04:39
            mam nadzieje ze mowimy tu o obywatelach usa a nie nielegalnych
            emigrantach lub studentach obcokrajowcach.
            dodam do tego wyzej ze ok. polowa wszystkich studentow uczelni
            wyzszych dostaje w usa jakas pomoc finansowa.
            zobacz na przykladzie harvardu.
            www.fao.fas.harvard.edu/fact_sheet.htm
          • japo2 Hawajski 17.12.07, 06:25
            jphawajski napisał:

            > wprowadzasz ludzi w blad. nie wiem czy swiadomie czy brak ci
            wiedzy.
            > zakladam ze to drugie.

            Nie ja nie wprowadzam ludzi w blad. Ja pisze sama prawde.
            Za to ty wypisujesz ostatnio takie filipki, ze trudno to do konca
            spokojnie doczytac, jak chocby na temat property tax.
            Takich bzdur to chyba zdrowy czlowiek by nie wymyslil?
            Teraz wziales sie za kolejny temat, o ktorym cos slyszales od kogos,
            kto cos robil i gdzies byl.
            Mi zas nie musisz tych glupot wciskac, facet, bo ja sam CC
            konczylemswego czasu, zanim poszedlem robic BS. Bylem w tym czasie
            rezydentem NY ponad rok, mialem Zielona Karte. Placilem za T/U 105
            dolarow, polowe tego co nierezydenci.Gotowka i z wlasnej kieszeni.
            Kolejna smieszna sprawa, o ktorej nie masz najmniejszego pojecia-
            scholarship. To ze ktos bierze scholarship nie znaczy ze college
            jest za darmoche albo za 100 dolcow. Tak samo , jak ktos ma na
            praywatnym college full scholarship na 40 000 dolcow za semestr nie
            oznacza, ze ten college jest za darmo.

            Ze swej strony udziele ci teraz rady. Przestan pisac o rzeczach, o
            ktorych gdzies cos slyszales bo wychodzisz raz za razem na durnia.
            Pisz o tym, na czym sie znacz, na przyklad na mapowaniu podlogi w
            tym hotelu czy domu starcow, w ktorym pracujesz albo jak urzadzic
            pokoik w piwnicy bez okien, zeby przytulniejszy byl. Nie bierz sie
            zas za tematy edukacji, bo to na pewno jest zagadnienie bardzo tobie
            nieznane.
            • jphawajski Re: Hawajski 17.12.07, 06:50
              sam placiles w ny $105 i zaprzeczasz ze cc jest tanie? obluda.
              co ty chcesz w koncu powiedziec? ze cc jest drogi?
              co do property tax place go od 10 lat i wiem ile place. ty tez tu
              placisz?
              a obrazac to mozesz swoja zone i swoje dzieci, jezeli je masz.
              • japo2 Tlumacze ci Pawel, ale juz slabo.... 17.12.07, 07:02
                jphawajski napisał:

                > sam placiles w ny $105 i zaprzeczasz ze cc jest tanie? obluda.
                > co ty chcesz w koncu powiedziec? ze cc jest drogi?

                Placilem 105 dolcow za T/U, tak napisalem, Pawel.
                Pawel, czy ty wiesz co to jest T/U?
                T- Tuition
                U- Unit.

                Pawel, slyszales od kogos o tym kiedys? Popytaj, OK?


                PS
                Ciebie nie trzeba obrazac ja nie mam takiego zamiaru. Wystarczy, ze
                sobie piszesz i nikt cie nie kasuje, to juz jest wszystko, to
                wystarczy Pawel chce. Nie musze cie obrazac.
            • ratpole Re: Hawajski 17.12.07, 06:58
              japo2 napisał:

              > Ze swej strony udziele ci teraz rady. Przestan pisac o rzeczach, o
              > ktorych gdzies cos slyszales bo wychodzisz raz za razem na durnia.
              > Pisz o tym, na czym sie znacz, na przyklad na mapowaniu podlogi w
              > tym hotelu czy domu starcow, w ktorym pracujesz albo jak urzadzic
              > pokoik w piwnicy bez okien, zeby przytulniejszy byl. Nie bierz sie
              > zas za tematy edukacji, bo to na pewno jest zagadnienie bardzo tobie
              > nieznane.

              Czys ty sie taki madry zrobil po zdobyciu tego glupiego hamerykanskiego
              wyksztalcenia czy juz wczesniej byles doskonale wyksztalcony np. na WUMLu?
        • piss.doff Re: Felusiaka CC za stowe (albo dwie) 17.12.07, 04:44
          BArdoz trafna obserwacja:

          O szwindlach z podrecznikami akademickimi nawet nie wspominam, jedna
          ksiazczyna to 100 i co roku wypuszczja nowe, uzywane tylko na
          makulature
      • nad_oceanem Swiadome klamstwo czy tylko glupota? 17.12.07, 05:34
        felusiak1 napisał:

        > Bardzo podobają mi sie wpisy kolegi/żanki nad_morzem.
        > Ciekawy przyklad nierozumienia kontekstu czytanego tekstu.
        > Również przyklad wiary w moc tajemną.
        > Podobno trzymaja sie nas zarty kiedy mówimy mu/jej, że Community College nie
        > kosztuje nic, no bo 100 czy 200 dolarów za semestr to mniej niż wydatek na
        > powiedzmy piwo w ciagu 6 miesiecy.





        To co piszesz jest podobnie smieszne jak to co pisze Hawajski.
        Podobnie tez dosc dobitnie swiadczy o zalosnym poziomie was jako "expertow".

        O jakich niby darmowych kursach na Community College piszesz?

        O kursach zawodowych ktore trwaja od roku do trzech lat i koncza sie
        certyfikatem lub dyplomem uprawniajacym do wykonywania zawodu (np. Dental
        Hygienist, Computer Sciences, Food Technology itp.)?
        O kursach typu fizyka, angielski czy socjologia uznawanych za wymienne z
        pierwszym czy drugim rokiem uniwersytetu?

        Pierwsze to programy full time, z okreslona liczba kredytow/przedmiotow-
        powiedzmy 20 przedmiotow (60 kredytow) na dwa lata.
        Drugie to kursy ktore mozesz sobie samemu wybierac i okreslona ich ilosc liczy
        sie jako powiedzmy pierwszy rok uniwerku albo sa zaliczane do jakiegos tam
        programu na College.

        Wiec ktore kursy sa darmowe na Community College?

        Dwuletni kurs programisty komputerowego?
        Dwuletni kurs Dental Hygienist?

        Nie moj drogi, tego typu programy beda kosztowac 5000$- 10 000$ a moze i 15 000$
        rocznie.
        Oferowane przez Community College.
        Plate.
        Slono.
        Jesli chcesz sie przekonac o konkretnej kwocie zadzwon jutro do najblizszego
        Community College i pogadaj z pania w Admissions.
        Jesli sie dogadasz oczywiscie, bo biorac pod uwage poziom twoich wiadomosci moze
        byc klopot.

        Drugi typ kursow jest platny per-credit-hour.

        Na Hawajach, 19 maja 2005 roku, University of Hawaii's Board of Regents
        uchwalila wysokosci tutions (miedzy innymi za "kredyto- godzine nauki" na
        stanowym Community College) na lata 2005-2012.
        Rezydenta Hawajow jedna kredyto-godzina kosztuje w roku akademickim 2006-2008 63$.
        Nie-rezydenta ok. 250-300$.
        Jeden kurs powiedzmy fizyki, podczas jednego semestru bedzie kosztowal rezydenta
        Hawajow ok 150$.
        Mowimy wiec o ok. 2000$ w skali rocznej oplat za Community College przy full
        time studiowaniu, pieciu przedmiotow na semestr.

        Kto i jak dlugo splaca dlug 20 000$ lub ile wydaje na Jacka Danielsa
        nie ma tu zadnego znaczenia.

        Znaczenie natomiast ma to, ze smieszne opowiastki o darmowych Community Colleges
        nie trzymaja sie kupy.

        Swiadome klamstwo czy tylko glupota?
        Kto wie.

        No, kto?



        • nad_oceanem Klamie, czy po prostu nie wie? 17.12.07, 05:45

          "Hawaii college tuition to double by 2012
          Story posted: 10-26-2005 12:07

          By Yves Johnson
          Staff Writer

          Beginning in the fall of 2006, tuition for students will be rising annually through 2012, increasing a total of 177.5 percent during the six-year span.

          The tuition hike, technically referred to as Executive Memorandum NO. 05-01, was approved by the Board of Regents in May, and lists full-time and per-credit-hour tuition schedules for UH and each of its community colleges. Currently, students are paying $49 per credit, or $588 for a full-time schedule. This number will jump next fall to $56 per credit, or $672 for a full-time schedule, and will continue to increase incrementally until 2012, when it will top off at $97 per credit, or $1,164 for a full-time schedule.

          According to the memorandum, the per credit costs will be $56 for the 2006-2007 school year, $63 for 2007-2008, $71 for 2008-2009, $79 for 2009-2010, $88 for 2010-2011, and finally $97 for the 2011-2012 school year."


          kapio.kcc.hawaii.edu/upload/fullnews.php?id=106
          • jphawajski Re: Klamie, czy po prostu nie wie? 17.12.07, 05:58
            tym samym udowodniles wszystkim ze jestes kretacz. przytaczasz
            wybrane fakty i interpretujesz je na swoj sposob.
            jak mozna przeczytac z hawaii cc info jedna klasa w semestrze
            kosztuje dzisiaj $56. przy fool time t.j. 4 klasy, rezydent hawajski
            placi $224 za semestr. czyli dokladnie tyle ile podawalem ja i inni
            powyzej.
            koniecznie chce cos udowodnic tylko argumentow ci brak.
            • jphawajski Re: Klamie, czy po prostu nie wie? 17.12.07, 06:22
              przepraszam, pomylilem sie piszac obecna cene. jak mozna przeczytac
              dzisiaj za kredyt placi sie $49 a nie jak podalem $56 za klase.
              zaleznie od kursu i od klasy. moga byc klasy 3 kredytowe i beda
              kosztowaly odpowiednio wiecej.
              jednak cena za fool time $588 ciagle nie jest wysoka. przy tym,
              wiele studentow rozklada to sobie na wieksza ilosc semestrow.
              jak sie to ma do uniwersytetow gdzie tuition wynosi $10tys, $20tys i
              $30tys na rok? dlatego mowi sie ze cc jest darmowy. i dla wielu jest.
            • nad_oceanem Re: Klamie, czy po prostu nie wie? 17.12.07, 06:34
              Tu nie ma co interpretowac.
              Prosta kalkulacja:

              Dwuletni program to 60 credits = 20 przedmiotow przerobionych w czterech semestrach.
              Jeden przedmiot w ciagu jednego semestru = 3 credits.
              3 credits pomnozone przez 63$
              (tyle w roku szkolnym 2007-2008 kosztuje jeden credit, w przyszlym juz drozej... ) daje ok 189$.

              Tyle kosztuje jeden przedmiot na semestr.
              189$ pomnozone przez 5 przedmiotow daje okolo 1000$.
              Prawdopodobnie 5 przedmiotow w "package" jako full, sorry, FOOL time, bedzie troche taniej.
              Co bylo do udowodnienia.

              A programy zawodowe oferowane przez Community Colleges sa duuuuzo drozsze.

              Zacznij w koncu uwazac z tym "osmieszaniem sie".




              jphawajski napisał:

              > tym samym udowodniles wszystkim ze jestes kretacz. przytaczasz
              > wybrane fakty i interpretujesz je na swoj sposob.
              > jak mozna przeczytac z hawaii cc info jedna klasa w semestrze
              > kosztuje dzisiaj $56. przy fool time t.j. 4 klasy, rezydent hawajski
              > placi $224 za semestr. czyli dokladnie tyle ile podawalem ja i inni
              > powyzej.
              > koniecznie chce cos udowodnic tylko argumentow ci brak.
              • jphawajski Re: Klamie, czy po prostu nie wie? 17.12.07, 06:42
                od kiedy to w usa na jakimkolwiek uniwersytecie czy collegu, rok
                sklada sie z 4-ch semestrow? ty napewno nigdy nie studiowales.
                poza tym, najczesciej fool time semestr sklada sie z 4-ch klas, nie
                pieciu. te twoje przeliczenia o dupe roztrzasc.
                i to wszystko jest pol prawdy bo tak jak pisalem 50% studentow
                kwalifikuje sie do otrzymania finacial aid. wystarczy oby rodzice
                ucznia zarabiali $50tys/rok lub mniej aby dziecko otrzymalo pomoc
                finansowa stanowa lub federalna.
                poczytaj tu.
                www.fafsa.ed.gov/
                • nad_oceanem Przepraszam, ale musze: ZAKUTY LBIE!!! 18.12.07, 02:46
                  Dwuletni program full time sklada sie z 4 semestrow.
                  Rok akademicki to dwa semestry w roku (mozna tez brac kursy w lato), kazdy semestr po 5 przedmiotow (czasem ale rzadziej 4), kazdy przedmiot warty srednio 3 credits (moze byc 5 moze byc 1).
                  tak jak tu:
                  hawaii.hawaii.edu/ate/etcourselist.htm
                  5 przedmiotow w semestrze, kazdy wart srednio 3 credits.


                  Masz udowodnione czarne na bialym ze piszesz bzdury a mimo to idziesz ciagle w zaparte.
                  Pisales ze Community Colleges sa za darmo, nie sa za darmo, udowodnilem ci to.
                  Nie wiesz co to credit, nie wiesz co to jest full time program, nie wiesz co to jest semestr.
                  Nie klamales, po prostu nie masz o tym pojecia.
                  Przedstawilem ci lopatologicznie sposob w jaki amerykanski Community Colleges w Usa funkcjonuja.
                  Sa platne.
                  W tym roku szkolnym na Hawajach jeden credit jest wart 63$, jeden przedmiot w semestrze to 3 credits.
                  Jeden semsetr to okolo 15 credits.

                  Nie masz pojecia o czym piszesz.
                  Nie miales nigdy kontaktu ze szkola w Ameryce, jest to ewidentne.

                  Zlituj sie nad soba i przestac pchac te szyszke we wlasna d..e.





                  jphawajski napisał:

                  > od kiedy to w usa na jakimkolwiek uniwersytecie czy collegu, rok
                  > sklada sie z 4-ch semestrow? ty napewno nigdy nie studiowales.
                  > poza tym, najczesciej fool time semestr sklada sie z 4-ch klas, nie
                  > pieciu. te twoje przeliczenia o dupe roztrzasc.
                  > i to wszystko jest pol prawdy bo tak jak pisalem 50% studentow
                  > kwalifikuje sie do otrzymania finacial aid. wystarczy oby rodzice
                  > ucznia zarabiali $50tys/rok lub mniej aby dziecko otrzymalo pomoc
                  > finansowa stanowa lub federalna.
                  > poczytaj tu.
                  > www.fafsa.ed.gov/
            • japo2 Fool time Mr. Hawajskiego? 17.12.07, 06:40
              jphawajski napisał:

              > tym samym udowodniles wszystkim ze jestes kretacz. przytaczasz
              > wybrane fakty i interpretujesz je na swoj sposob.
              > jak mozna przeczytac z hawaii cc info jedna klasa w semestrze
              > kosztuje dzisiaj $56. przy fool time t.j. 4 klasy, rezydent
              hawajski
              > placi $224 za semestr.

              No widzisz, a radzilem dobrze ! Przestan pisac, bo zabijeasz sie
              wlasna reka.
              Jak juz kiedys pisalem, tylko dac wam pisac a sami w najlepszy
              sposob zrobicie z siebie posmiewisko i idiotow.


              • jphawajski Re: Fool time Mr. Hawajskiego? 17.12.07, 06:53
                ponizszego sprostowania nie zauwazyles. bo ci tak wygodnie.
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44&w=73297264&a=73404450
                wiarygodnosci przez to nie zyskujesz.
                • japo2 Re: Fool time Mr. Hawajskiego? 17.12.07, 06:58
                  Zastanow sie czy ty po prostu nie powinienes juz dac temu
                  wszystkiemu spokoj.
                • yapo2 Re: Fool time Mr. Hawajskiego? 17.12.07, 07:35
                  mysle, ze osmieszasz sie w kazdym zdaniu. Zalatw sobie dom opieki
                  spolecznej poki maja jeszcze wolne miejsca.
                  • jphawajski Re: Fool time Mr. Hawajskiego? 17.12.07, 07:46
                    ty za to ukonczyles community college w nowym jorku gdzie rok
                    skladal sie z czterech semestrow, hahahahaha.

                    nie bede w tej sprawie zakladal nowego watku. nie bede sie znizal do
                    twojego chamskiego poziomu.
                    • japo2 Tak Pawle, rok ma cztery semestry 17.12.07, 13:51
                      jphawajski napisał:

                      > ty za to ukonczyles community college w nowym jorku gdzie rok
                      > skladal sie z czterech semestrow, hahahahaha.

                      Rok sklada sie z 4 semestrow. Oprocz jesiennego i wiosennego sa
                      jeszcze dwa krotsze- zimowy i letni, krotsze ale o skumulowanej
                      ilosci ktedytow. Nie tylko w CC tak jest ale w wielu innych szkolach
                      rowniez.

                      Ty tego nie wiesz bo nie mialesz nigdy nic wspolnego z wyzsza
                      edukacja w USA, nie bylo to tobie nigdy do niczego potrzebne .
                      PS
                      Pomine tu milczeniem fakt, ze mi zarzuciles niedawno, iz pominalem
                      celowow twe sprostowania odnosnie czegos tam sam zas "slepniesz"
                      gdy rozroznic trzeba "y"od"j". To dlatego, ze ja cie juz dawno
                      rozpracowalem, pchelko i doskonale wiem, cos ty za typ.
                      • jphawajski Re: Tak Pawle, rok ma cztery semestry 17.12.07, 19:45
                        tylko ze ty liczysz cene tuition za semestr razy cztery. czyli tak
                        jakby bylo 4 pelne semestry w roku a to nie jest prawda.
                        kretacz jestes i to kazdy widzi. co innego blad a co innego
                        wciskanie kitu.
                        osobiscie nie wierze ze ukonczyles cc w usa. nigdy nie zrobilbys
                        takiego bledu. cos slyszales od kolegi, reszte pogooglowales. taka
                        jest twoja wiedza.
    • mrouzo Ile trzeba zarabiac w USA, żeby bank zabrał dom ? 17.12.07, 14:55
      www.gazetawyborcza.pl/1,82247,4758851.html
      • piss.doff Re: Ile trzeba zarabiac w USA, żeby bank zabrał d 17.12.07, 17:10
        fakt tylko ze niestety ten proces albo juz jest w POlsce (nie wiem)
        albo bedzie jutro. Taka juz uroda dolara, jak Ameryka ma zadyszke to
        Europa ma zapalenie pluc. Amen.
        • ouzothedrink Re: Ile trzeba zarabiac w USA, żeby bank zabrał d 18.12.07, 09:39
          piss.doff napisał:

          > fakt tylko ze niestety ten proces albo juz jest w POlsce (nie wiem)
          > albo bedzie jutro. Taka juz uroda dolara, jak Ameryka ma zadyszke to
          > Europa ma zapalenie pluc. Amen.


          -------

          Następny marzyciel wróżbita się znalazł, he, he.
          Jak nie wiesz co teraz jest w Polsce to tym bardziej nie masz pojęcia o tym co
          będzie.

          Skup juz ty się lepiej na tym co było.
          Bo jednak tylko wspominanie PRL-u najlepiej polonusom wychodzi.
          • piss.doff Re: Ile trzeba zarabiac w USA, żeby bank zabrał d 19.12.07, 05:30
            zastanow sie, jestes osoba inteligentna i znasz historie, zastanow
            sie bez emocji, epitetow i zlosliwosci, prosze, zastanow sie tylko
            nad jednym, ok? Skoro historia POlski jest taka jak jest od -
            powiedzmy- 1000 lat- to mozesz z laskawie powiedziec dlaczego nagle
            w roku 1001 mialoby byc zupelnie inaczej? Szukam odpowiedzi na to
            pytanie czepiajac sie tego forum jak pijany plotu od poczatku jego
            isnienia.
    • felusiak1 Mea culpa 17.12.07, 17:50
      Muszę sie pokajać, zakladam włosiennicę i do Canossy boso podążam.

      Otóz moje wiadomości pochodzą sprzed 10 lat. Wtedy na Community College płaciło
      sie grosze a CUNY kosztował 1200 dolarów za semestr.
      Faktycznie podrożało. CUNY podskoczył do 2000 a CC aż do 1400.

      Kolego nad_morzem wypisujesz niesamowite banialuki. Naczytałeś się
      ale nie znasz rzeczywistości, a to tak jak opisywać Egipt po przeczytaniu "W
      pustyni i w puszczy".
      Dwuletni kurs programisty komputerowego wymaga 60 kredytów czyli 4 semestry po
      1400 dolarów, rocznie 2800 dolarów a nie jak twierdzisz
      5,000-10,000 a może nawet 15 tysiecy rocznie.
      Dental Hygienist to 30 kredytów, dwa semestry czyli 2800.
      To w Nowym Jorku w systemie CUNY.
      A na Hawajach w systemie UH w CC biorą 63 dolary za kredyt.
      60 kredytów to 3,780 czyli 1890 na rok za computer programming course a nie
      5,000-10,000 albo nawet 15,000 rocznie. Dental hygienist
      kosztuje w takim razie 1890 dolarów.
      Powiedzmy, ze student dorabia w CVS, za $7 na godzinę. Powiedzmy, że pracuje 12
      godzi tygodniowo. 12x7=84 dolary, minus FICA i Medicare
      wychodzi na rekę około 70 dolarow. Pomnożone przez 52 tygodnie daje to 3640. No
      zobacz, student może zapłacić czesne i jeszcze zostanie mu na piwo i Jack
      Daniels całe 1750 dolarów.
      Płaczesz jakby cie ze skóry odzierali.
      • japo1 Re: Mea culpa 17.12.07, 18:29
        felusiak1 napisał:


        > Dwuletni kurs programisty komputerowego wymaga 60 kredytów czyli 4
        semestry po
        > 1400 dolarów, rocznie 2800 dolarów a nie jak twierdzisz
        > 5,000-10,000 a może nawet 15 tysiecy rocznie.
        > Dental Hygienist to 30 kredytów, dwa semestry czyli 2800.
        > To w Nowym Jorku w systemie CUNY.

        Wszystko ladnie wyglada- na papierze. Rok ma dwa pelne semestry.
        Sprobuj teraz wziac 15 kredytow w rotkim semestrze, zima lub latem.
        Jak zrobisz 6 to bohater jestes i to gdy nie pracujesz, bo jak
        pracujesz to uwazam ze zrobienie 12 w normalnym semestrze jest juz
        sukcesem. A gdy robisz mniej niz 12- to placisz za T/U i nie masz za
        darmoche zadnych kredytow .
        Do tego dochodza koszta dodatkowe- szwindel z podrecznikami,
        komputer, dojazdy , etc.
        Nie wiem , skad wygrzebales info o 30 kredytach na Dental Hygienist.
        Z tego co pamietam to gdy moja kolezanka to robila to bylo to AAS
        Degree- czyli 60 kredytow, plus koszta sprzetu, plus koszta dyplomu
        lacznie z zalatwianiem pacjentow na cwiczenia i egzaminy....pracujac
        na pelen etat zadluzyla sie niezle by to skonczyc. Pozniej koszta
        licencji stanowej - egzaminy etc.
        Ale moze dzis jest inaczej, nie wiem.
      • nad_oceanem Re: Mea culpa 18.12.07, 03:23
        No widzisz, ty jeden masz przynajmniej jaja przyznac sie do pomylki.


        felusiak1 napisał:

        "A na Hawajach w systemie UH w CC biorą 63 dolary za kredyt.
        60 kredytów to 3,780 czyli 1890 na rok za computer programming course a nie
        5,000-10,000 albo nawet 15,000 rocznie. Dental hygienist
        kosztuje w takim razie 1890 dolarów."


        Jest troche inaczej.
        Oplaty programow zawodowych tzw. Career Programs sa traktowane w inny
        sposob niz kursy np. akademickie.
        Trudno liczyc komus tylko 63$ za credit jesli zuzywa w czasie nauki materialy warte kilka tysiecy dolarow (np. Dental Hygienist).
        Kursy zawodowe sa wiec drozsze bo szkoly ponosza wyzsze koszty je organizujac.
        Nie chce mi sie szukac o ile drozsze, czy 1000$ czy 3000$ czy 5000$ w skali rocznej bo to nie ma znaczenia.
        Chodzilo o to zeby nie opowiadac bzdur o darmowych Community Colleges.


        Dla przykladu tuition i dodatkowe oplaty w Kanadzie:
        www.canadorec.on.ca/ProgramInfo/FullTime/HealthSciences/040207.cfm



        • felusiak1 Panowie, trochę rozsądku 18.12.07, 03:45
          5000 czy 6000 za rok to nie jest drogo i nie ma nad czym rozdzierać szat. Rzecz
          jasna zawodowe płaczki wskazuja na niedole studentów i zachłanność uczelni. Ale
          taka ich rola, to płaczą i z tego żyją.
          W końcu nie mówimy o Ivy League za 30 tys.
          Dodajmy do tego rozbudowany system scholarship i financial aid, niskoprocentowe
          pożyczki. Nie można nieustannie ubolewać nad losem.
          Codziennie tankujemy wache po 3 dolary za galon i nikt nie płacze.
          Wyjedźcie na expressway a tam samochody jak czołgi. To kwestia priorytetów.
          Trzeba wybrac pomiedzy nowym telewizorem, nowym samochodem, nowym gadgetem a
          czesnym.
          • nad_oceanem Zadany temat brzmial: "Platne czy bezplatne?". 18.12.07, 04:13

            5000$ na rok czy dwa to faktycznie nie jest tragedia jesli po szkole absolwent
            ma zapewniona prace.

            Mi chodzilo jedynie o wyjasnienie Hawajskiemu jakie kosmiczne bzdury wypisuje.




            felusiak1 napisał:

            > 5000 czy 6000 za rok to nie jest drogo i nie ma nad czym rozdzierać szat. Rzecz
            > jasna zawodowe płaczki wskazuja na niedole studentów i zachłanność uczelni. Ale
            > taka ich rola, to płaczą i z tego żyją.
            > W końcu nie mówimy o Ivy League za 30 tys.
            > Dodajmy do tego rozbudowany system scholarship i financial aid, niskoprocentowe
            > pożyczki. Nie można nieustannie ubolewać nad losem.
            > Codziennie tankujemy wache po 3 dolary za galon i nikt nie płacze.
            > Wyjedźcie na expressway a tam samochody jak czołgi. To kwestia priorytetów.
            > Trzeba wybrac pomiedzy nowym telewizorem, nowym samochodem, nowym gadgetem a
            > czesnym.
            >
            • jphawajski Re: Zadany temat brzmial: "Platne czy bezplatne?" 18.12.07, 08:27
              wielkie mi mecyje. tak jak wczesniej pisalem na cc nigdy nie
              uczeszczalem ale mam znajomych ktorzy go konczyli. panstwowy college
              w usa jest dla tych mniej zdolnych albo bardzo biednych. podobnie
              jak zawodowka w polsce. jedni ida do liceum, technikum inni do
              zawodowej z mozliwoscia kontynuacji w technikum. tu jest podobnie.
              po ukonczeniu 2-letniego czy 3-letniego cc mozna dostac sie na
              uniwersytet tracac tym samym rok nauki.
              wolalbym zebys napisal ze zrobiles tu master.

              to co udowodniles to copy/past hawajskieho cc:
              "Currently, students are paying $49 per credit, or $588 for a full-
              time schedule." a wiec w tym przypadku za 2 letni kurs $2,352. za
              cale studia. uwazasz ze to duze pieniadze? moze dla ciebie.
              przepraszam.
              • nad_oceanem Re: Zadany temat brzmial: "Platne czy bezplatne?" 19.12.07, 01:47
                Znowu kazde slowo ktore piszesz to bzdura.
                Nie chce mi sie tego nawet korygowac bo nie jestes w stanie logicznie myslec.
                Masz z tym duzy problem, dlatego tez pewnie nie masz swojego zdania tylko powtarzasz zaslyszane w CNN propagandowe slogany.
                Dzieki takim jak ty Ameryka niestety stacza sie na dno.

                Przestan w koncu zabierac glos na tematy na ktore nie masz zadnego pojecia.



                jphawajski napisał:

                > wielkie mi mecyje. tak jak wczesniej pisalem na cc nigdy nie
                > uczeszczalem ale mam znajomych ktorzy go konczyli. panstwowy college
                > w usa jest dla tych mniej zdolnych albo bardzo biednych. podobnie
                > jak zawodowka w polsce. jedni ida do liceum, technikum inni do
                > zawodowej z mozliwoscia kontynuacji w technikum. tu jest podobnie.
                > po ukonczeniu 2-letniego czy 3-letniego cc mozna dostac sie na
                > uniwersytet tracac tym samym rok nauki.
                > wolalbym zebys napisal ze zrobiles tu master.
                >
                > to co udowodniles to copy/past hawajskieho cc:
                > "Currently, students are paying $49 per credit, or $588 for a full-
                > time schedule." a wiec w tym przypadku za 2 letni kurs $2,352. za
                > cale studia. uwazasz ze to duze pieniadze? moze dla ciebie.
                > przepraszam.
                • jphawajski Re: Zadany temat brzmial: "Platne czy bezplatne?" 19.12.07, 08:54
                  jeszcze raz popelnilem blad wdajac sie w dyskusje z baranem.
                  zmylil mnie obecny nick pod ktorym sie ukrywasz. poprzedni
                  osmieszony i dotkliwie skopany przez cale forum, uciekl z podkulonym
                  ogonem. jeszcze chwila a to samo stanie sie z nad_oceanem.
                  miej odwage chlopie.
          • japo1 Brawo, brawo, brawo, Felusiak ! 18.12.07, 14:09

            Przepieknie ujete. Jak mawia Polonia:"sma bym tego lepiej nie
            ujal" smile
            Zgadzam sie dokladnie z kazdym Twoim slowem.

            felusiak1 napisał:

            > Trzeba wybrac pomiedzy nowym telewizorem, nowym samochodem, nowym
            gadgetem a
            > czesnym.

            Na tym wlasnie, a nie na tym, ze kogos tam wywalili z pracy a kto
            inny stracil dom, polega powolny koniec AMERICAN DREAM.

            NA KONIECZNOSCI DOKONYWANIA WYBOROW.
            Tak wiec jeszcze raz :


            > Trzeba wybrac pomiedzy nowym telewizorem, nowym samochodem, nowym
            gadgetem a
            > czesnym.

            Kiedys tych wyborow dokonywac ie trzeba bylo, rozpasana konsumpcja
            po prostu nie miala granic. Brakowalo gotowki to jechalo sie na
            kredyt i nikt nawet nie liczyl, czy da rade to splacic.
            Dzis zaczyna sie wybierac: nowy samochod, czy lepsza szkola dla
            syna? Wakacje dla calej rodziny czy moze flat screen TV? A moze w
            tym roku ani jedno ani drugie ?
            Wyborow jest coraz wiecej i na razie sa malo frustrujace. To jednak
            poczatek upadku dotychczasowego rozpasanego stylu wydawania kasy i
            to boli zywym ogniem.
            A gdy wybierac trzeba bedzie- lekarstwa czy jedze nie, to bedzie
            juz bieda i dramat.
            • felusiak1 Ironia nie dodaje merytorycznej wartości 18.12.07, 19:12
              Oszczędności to odłożona w czasie konsumpcja a kazdy kto choć polizał nauki
              ekonomiczne wie, że kredyt jest motorem gospodarki, każdej gospodarki.
              Otóż wyborów dokonywano zawsze. A kiedy nie było kart kredytowych wszystkie
              sklepy oferowały lay-away ale to było dawno. Tak wiec kupowało sie telewizor z
              ratami na pól roku. Samochód i dom zawsze na kredyt a czesne za studia zawsze
              było wysokie. Dzisiaj spogladamy
              wstecz i widzimy, ze Yale kosztował 2000 za semestr. Wow, ale wtedy zarabiało
              sie 20 dolarów na tydzień.
              Wybór pomiedzy lekarstwem a obiadem też nie pierwszyzna. Starsi ludzie znaja to
              z autopsji.
              A rozpasana konsumpca to coś nowego? Od lat 50-tych mamy rozpasaną konsumpcję.
              • japo2 Re: Ironia 18.12.07, 19:37
                Ironia nie byla absolutnie mym zamiarem a post jest calkowicie na
                serio.
                Po prostu trafiles w sedno , jak widac udaje Ci sie
                czasami.....hehe.
                Podobnie, moj post nie mial niesc istotnych wartosci
                merytorycznych. Po prostu wyrazilem uznanie za trafny strzal.
                Jesli zas chodzi o amerykanskie wybieranie...z radosmym
                rozbawieniem obserwuje te rozterki- benzyza co miesiac drozsza a
                nowe modele samochodow zamiast byc coraz mniejsze , rosna wzdluz i
                wszerz, przybywa im 3-rzad siedzen z tylu, wieksze silniki, etc.
                Dzis wlasnie sie przygladalem rynkowi- Tyyotka rav 4 urosla, Scion
                XB napecznial, ba nawet Hyndai Santa Fe napuchl jakby go osy
                pokasaly smile)
                Niby kierunek oczywissty, a pacjent ma stare nalogi wiec sie wyrywa
                i idzie dokladnie w druga strone.....
                PS
                A czym sa oszczednosci, ktore sie pozniej inwestuje w instrumenty
                finansowe ?
                • felusiak1 No teraz to mnie podpuszczasz 19.12.07, 05:23
                  > A czym sa oszczednosci, ktore sie pozniej inwestuje w instrumenty
                  > finansowe ?

                  Oszczedności to niewydane pieniadze, które możesz zainwestować w CD, Obligacje,
                  Mutual Funds, Money Market lub Akcje. Możesz też trzymać na ksiązeczce
                  oszczednościowej tzw Passbook Savings Account.
                  Wybór nalezy do ciebie.
                  • piss.doff Re: No teraz to mnie podpuszczasz 19.12.07, 05:42
                    kredyt jest motorem gospodarki tyle, ze nie gospodarki
                    wolnorynkowej. Tzn, wolnorynkowej ale takiej ktora inwestuje u
                    siebie w kraju a nie poza nim. Po drugie, powiedz te optymistyczne
                    peany ludziom ktorzy stracili swoje oszczednosci utopione we
                    wlasnych domach ktore stracily 1/3 wartosci w ciagu miesiaca i teraz
                    ani ich sprzedac nie mozna ani tez pozostawic zeby znalezc prace
                    dalej od domu.

                    Po ostatnie, wybory ludzi sa nie takie jak opisujesz, sa bardziej
                    prozaiczne: co wlozyc do garnka. Chyba zakupy nie ty robisz.

                    Poza tym, zgadza sie, orkiestra gra nadal...
                    • felusiak1 nie truj duupy pisdof 19.12.07, 15:03
                      O roli kredytu w gospodarce masz mgliste pojecie, ale nie przejmuj
                      sie, jesteś w wiekszości.
                      Reszta twojego wpisu nie warta jest komentarza.
                      Zgadzam sie całkowicie że problemem jest teraz "co włożyć do garnka".
                      Obserwuje ten dylemat niemal każdego dnia. Zwykle wtedy gdy dylemat taki ma
                      osoba, która właśnie podjechała przed sklep nowiutkim Range Roverem po
                      zatankowaniu całego balu benzyny i ma płaczące dzieci na tylnym siedzeniu który
                      przerwała ogladanie filmu z DVD.
                      • japo2 Feli, ja to Ci zazdroszcze 19.12.07, 15:10

                        Tego dziecinnie beztroskiego oderwania od plynnie zminiajacej sie
                        rzeczywistosci smile
                        Widzisz co ches widziec, czujesz co chcesz czuc i nic Ci tego nie
                        burzy.
                        Strerujesz tym sam jakos czy to robota psychoanalityka ?
            • jphawajski Re: Brawo, brawo, brawo, Felusiak ! 18.12.07, 20:31
              lepiej miec takie wybory, czy kupic nowa plazme czy nowy komputer,
              niz, czy zaplacic rachunek za gaz czy za swiatlo.
    • mister1 Re: Ile trzeba dzis zarabiac w USA by kupic dom 17.12.07, 19:20
      raczej kolego zamieszkasz w przyczepie...
    • aksiegowy Re: Ile trzeba dzis zarabiac w USA by kupic dom 18.12.07, 03:32
      bankrate.com/brm/calc/newhouse/calculator.asp
      Precyzyjny - tu masz dość prosty kalkulator ale odpowie ci na to proste pytanie.

      Japa i inni - mysle ze nie spieracie sie o to czy warto szkole konczyc - wiadomo
      ze warto. przy obecnym stosunku sily nabywczej to najlepsza rzecz jaka mozna
      zrobic. I to stosunkowo tania. Ci co nie maja kasy dostaja rozne stypendia,
      zapomogi itp - bylebys tylko chacial sie uczyc. Ci co zrabiaja tez nie placa az
      tak duzo. A w ameryce - jest wszystko - mozna skonczyc szkole placac za nia
      kilka tysiecy rocznie i mozna tez zaplacic 50K rocznie. twoje pieniadze.
      Pare lat temu Forbes czy WSJ zrobil ankiete czy warto placic duzo za prywatna
      szkole - prosta odpowiedz - dla srednio zdolnych - nie warto bo ich zarobki tak
      czy siak sie wyrownaja z tymi co skoczyli state czy city college w ciagu kilku lat.
      Ci najzdolniejsi zdobeda szanse na najlepszych profesorow. a ci najslabsi - im
      i tak nie wiele pomoze.

      AK

      • piss.doff Re: Ile trzeba dzis zarabiac w USA by kupic dom 19.12.07, 05:43
        kalkulator niewiele pomoze jaka pana domu wyrzuca z pracy i bedzie
        musial zaczac pakowac torby w sklepie po $5 na godzine bo stara nie
        ruszy sie od mamusi.
        • pan666 Re: Ile trzeba dzis zarabiac w USA by kupic dom 19.12.07, 08:22
          .. a ile moze kosztowac budowa i utrzymanie Igloo na Hawajach ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka