sendivigius
17.03.08, 21:46
Bylem ostatnio w amerykanskim supermarkecie i tak popatrzylem. Bieda
wszedzie. Po pierwsze smrod od pomyj czyli tego samego kubla co
ciagle myja podloge stara szmata, na suficie zacieki, podloga
powylamywane plytki, co alejka to inne, niedopasowane.
Na polkach nic nie ma. Dla zamaskowania zapchane jakims makaronem,
potem 5 polek keczupu do tego makaronu, potem 20 polek suszonych
ziemniakow w foliowych workach, w innym miejscu plyn do chlodnicy i
smar do podwozia, na 10 polkach proszek do prania ale tylko jeden
rodzaj za to w 10 roznych opakowaniach. Jakies stare ciuchy i
najgorszy kuchenny chlam z ostatniej przeceny. Na dziale delicje (!)
do wyboru 3 (trzy) rodzaje zoltego zera, mielonka seropodobna z
jakas galareta. Kielbas zadnych oprocz martadeli. Obok parowki (jak
pisza z miesa) ale po wygladzie widac ze chyba nie. Ryb zadnych (to
znaczy jedna mrozona made i Thailand (nawet nazwy sie nie da
powtorzyc. No i oczywiscie coca-cola i inne wynalazki. Wody
mineralnej niet, jest tylko woda zwykla, o dziwo drozsza niz cola i
slusznie bo aby dostac wode to pomyje trzeba oczyscic. Ceny nie
wiadomo jakie bo i tak na kasie dolicza jakies podatki ale nie wiesz
ile i jak na ktorym towarze. Na tej wlasnie kasie kobitka rusza sie
jak mucha w smole a kolejka.....
Nie krzyczcie "komuno wroc" jedzcie do USA bedziecie ja mieli.