Dodaj do ulubionych

Corporate screw you world?

IP: *.mega.tmns.net.au 05.09.03, 09:30
Takie prywatne obserwacje pani w srednim wieku;
Czy to tylko moje obserwacje, czy cos jest nie tak w tak zwanym 'corporate
world'. Wiele czytam i pracuje nad tzw, integrity, passion, compassion
attitude i pytanie po co? Przeciez to nic nie znaczy, ci co staraja sie
zrozumiec drugiego czlowieka to sa 'wimps' wedlug swiata wielkich
korporacji. Czy rzeczywiscie aby dojsc do CEO lub executive nalezy byc
calkowitym 'arsehole'. Nie spotkalam nikogo kto stanowilby wyjatek, a moze
cos jest nie tak ze mna. Moze wy znacie uczciwych, dbajacych o ludzi
kierownikow i dyrektorow a ja poprostu nie nadaje sie do zatrudnienia.
Prosze o wlasne obserwacje i uwagi.
Pozdrawiam z Sydney
Obserwuj wątek
    • Gość: VIP-1 Re: Corporate screw you world? IP: *.mt.sfl.net 05.09.03, 13:16
      Gość portalu: Kan_z_oz napisał(a):

      > Takie prywatne obserwacje pani w srednim wieku;
      od kiedy to 65 wiekiem srednim jest?

      > Czy to tylko moje obserwacje, czy cos jest nie tak w tak zwanym 'corporate
      tak, to tylko twoje obserwacje som

      > cos jest nie tak ze mna. Moze wy znacie uczciwych, dbajacych o ludzi
      > kierownikow i dyrektorow
      tak - JA

      a ja poprostu nie nadaje sie do zatrudnienia.
      zgadza siem. w tym wieku to juz o pisaniu testamentu lepiej pomyslec

      > Prosze o wlasne obserwacje i uwagi.
      zawsze do uslug
      jak jeszcze jakies pytanka czy watpliwosci masz - wal smialo

      > Pozdrawiam z Sydney
      a JA z corporate
      • Gość: Kan_z_oz Re: Corporate screw you world? IP: *.mega.tmns.net.au 06.09.03, 05:49
        Butelke czy pol musiales obalis by dojsc do tych gleboko przemyslanych
        intelektualnych wynurzen. Nie jest rozsadnie wpisywac sie pod postem gdzie pol
        tekstu nie rozumiesz a nastepne pol pali twoje synapsny powodujac kompletne i
        calkowite przegrzanie plynu mozgowego i czesciowa lobotomie.
        Wciaz czekam na osobiste refleksje tych ktorzy chca i moga cos powiedzic.
        VIP dzieki za szczere checi czasem to jednak nie wystarcza.
        Pozdrawiam z Sydney
    • Gość: Andrew Re: Corporate screw you world? IP: *.home.cgocable.net 06.09.03, 06:05
      Gość portalu: Kan_z_oz napisał(a):

      >Czy rzeczywiscie aby dojsc do CEO lub executive nalezy byc
      >calkowitym 'arsehole'. Nie spotkalam nikogo kto stanowilby wyjatek, a moze
      >cos jest nie tak ze mna.
      ===============================================================================

      Diagnoze postawila sobie Pani prawidlowa .

      • nazi_pig czepiacie sie pani Kant_z_Oz 06.09.03, 14:44
        a ona ma jednak duzo racji. Sa to na ogol czyli prawie zawsze ludzie
        niedouczeni i polaczeni z kolesiami w jakis sposob z wojska, partii, kosciola
        czy kraju (np z Polski). Przetrzymuja dzien na prochach i alkoholu. $200 lunch
        na dzien to norma. Z roku na rok falszuja papiery SECu i na ogol sie udaje a
        potem wywala ksiegowego na zlotym spadochronie (ty sie Wacus o nic nie martw).
        Dlaczego tak jest? Bo jak sie jest przy korycie to warto sie tego koryta
        trzymac zeby kupic starej nowe BMW, nie uwazasz? Znam tez wiele suk pudrujacych
        nosy a kazda ma mecenasa.
    • Gość: sp;lit Re: Corporate screw you world? IP: *.nas3.bellevue1.wa.us.da.qwest.net 06.09.03, 16:42
      Tylko bez "ogrodkow" , prosze ! Z nami mozesz "z mostu" bez ozdabiania .
      Asshole i kropka , wszyscy wiedza zaraz o co ci sie "rozchodzi" smile

      A z tymi corporacjami to jak z moja "stara" , ciezko z Nia zyc , a jeszcze
      ciezej bez ,... Nie przypominam sobie zeby tacy jak ty (whining bitches) dali
      nam kiedys zarobic pena , ... Moja significant one zyje od kilkunastu lat z ich
      mamony a ja prawie dekade dluzej ,... Co mnie obchodzi ich moralna osobowosc .

      A co dostalas "pink slip" ? Zacznij cos sama i przestan zagladac ludziom
      w , ... Du ...sze smile
      • Gość: Mirko Praca 'na posadzie'. Horror-rozważania ma 'łykend' IP: *.union01.nj.comcast.net 06.09.03, 18:49
        Typowa korporacja to jak śliczny kolorowy i błyszczący statek wycieczkowy. Na
        horyzonice w zachodzącym słońcu - wygląda bosko. Z górnego pokładu ŚWIAT JEST
        C-U-D-O-W-N-Y !!! A kiedy orkiestra gra i szmpan idzie w głowę - prawie orgazm.
        Z bliska jednak widą te rury z których w błękitne wody lagun spływa g...

        Na odwrotnej stronie "dożywotniego biletu" na który wchodząc na pokład nawet
        nie patrzymy jest BARDZO MALUTKIMI literkami napisane mniej więcej
        tak: "załoga zastrzega sobie prawo wyrzucenia za burtę każdego - bez podania
        (i posiadania) jakiejkolwiek przyczyny z około 5 minutowym powiadomieniem."
        Nawet jak nie jest napisane to jest tam gwiazdka która to znaczy. Nawet jak
        nie ma gwiazdki - to i tak tak jest.

        Tak więc Twoje obserwacje są dobre, tyle że spóźnione (t.j. dopiero w wieku
        srednim?).
        Niestety następna zaraz potem jest prawdopodobne depresja. Nie wiadomo czy
        można jej uniknąć...

        Jeśli Cię wylali musisz w wolnej (od myślenia o tym) chwili zrobić "damage
        control" i sprawdzić co masz na swojej szalupie ratunkowej (bo przecież
        jeszcze nie toniesz?) co pozwoli Ci przetrwać aż napotkasz inny statek bądź
        wyspę. Jeśli spodziewasz się wylania lub wylali kogoś na kim Ci zależy -
        również Cię to dotyczy.

        Rolecam odpoczynek, bibliotekę, książkę itd. (W żadnym wypadku filmy czy
        telewizję!)

        N.p. "Rich dad, poor dad" pewnego amerykańskiego i niegłupiego Japończyka do
        spółki z pewną Amerykanką.
        Wrzuć w www.google.com to znajdziesz.

        Pod rozwagę:
        1. Nikt (no, prawie) "na posadzie" nie został milionerem.
        2. Nie znamy "dnia ani godziny".
        Nasza "robota na posadzie" może być ZAWSZE niespodziewanie zakończona. N.p.
        w "ten piątek" powiedzą nam, że to właśnie nasz ostatni dzień i że jest
        im "przykro". Jak wrócimy do swojego "kubikula" to "nasz" wierny dotąd jak
        pies PC-t "nie pozna nas" czyli nie przyjmie już hasła, które jeszcze rano
        działało, że aż "myszka machała ogonem z radości" a obok będzie czekał
        cierpliwie aż się spakujemy pan wartownik z recepcji z dołu, tak żebyśmy
        czasem nie zapieprzyli "służbowego ołówka" lub nożyczkami nie przecięli
        kabelka od klawiatury.
        I w ogóle nie stanowi, że pracowaliśmy tam wiernie przez ostatnie
        10 lat czy ileś.

        Taka jest niestety ciemna strona tej pięknej złoto lśniącej tarczy
        amerykańskiego księżyca i warto o tym pamiętać w celu nieustannej pracy nad
        własnym spokojem wewnętrznym gwarantującym conajmniej zdrowie psychiczne a
        podobno i fizyczne bo stres jest niezdrowy.

        story.news.yahoo.com/news?tmpl=story&u=/030905/161/562vl.html
        • silaczka Re: Praca 'na posadzie'. Horror-rozważania ma 'ły 08.09.03, 03:04
          Fajne.

          Zdalam egzamin...
          • Gość: Kan_z_oz Re:mila niespodzianka IP: *.mega.tmns.net.au 08.09.03, 06:31
            Nazi_pig napisal;
            czepiacie sie pani Kant_z_Oz - nazi_pig

            Poczucie humuru i znajomosc jezykow obcych, mile zaskoczona - tylko nie tym
            Kant. Chociaz jak jeden znajomy mawial 'Panie wszytkie Baby to ...e.

            Split
            Milo sie dowiedziec, ze masz dusze.
            Zycie byloby nudne bez 'whinging bitches'
            Nie interesuje mnie moralnosc korporacji, wiadomo, ze jej nie posiadaja.
            Raczej ciekawi jaka metode stosujesz; nic nie mowisz, mowisz tylko co chce
            uslyszec szef?

            Mirko
            dzieki za post.
            Wrocila mi znowu wiara, ze na to forum jednak zaglada wiele madrych i
            wartosciowych osob.
            Nie wywalili mnie z prostego powodu, ze pracuje w malej firmie. Nie nadaje sie
            do korporacji ze wzgledu na to " ze wale prosto z mostu". Juz na etapie
            interview odpodam, gdyz dziekuje za wspolprace gdy nie widze mozliwosci
            takowej. Moj stary orze w duzej firmie i coraz marniej wyglada. Pytanie nie
            bylo wiec retoryczne.

            Ksiazke przeczytalam juz kilka lat temu. Ciekawa jestem czy ty cos w tym
            kierunku robisz/zrobilas. Napisz jesli mozesz, oczywiscie na prywantne.

            Pozdrawiam
            Z Sydney

            • Gość: sp;lit Re:mila niespodzianka IP: *.nas34.bellevue1.wa.us.da.qwest.net 08.09.03, 19:44
              Split
              Milo sie dowiedziec, ze masz dusze.
              Zycie byloby nudne bez 'whinging bitches'
              Nie interesuje mnie moralnosc korporacji, wiadomo, ze jej nie posiadaja.
              Raczej ciekawi jaka metode stosujesz; nic nie mowisz, mowisz tylko co chce
              uslyszec szef?

              ===========================================================================

              Honey , split pracuje dla siebie , moja significant one tez pracuje na
              siebie , wlasnie konczy kurtyny i zaslony na motorboat dla jakiegos CEO w study
              room przerobionym na pracownie . Jak sie spodoba , poleci innym and on , and, ..

              Ja jako ze zyje z liternictwa musialem zadowolic sie garazem zeby nie
              smrodzic w chalupie . Mimo ze nie mam dzisiaj natchnienia musze mu zaniesc
              kilka projektow z imieniem jego trzeciej zony (sic) i zeskrobac poprzednie bo
              dwie poprzednie go skubnely i zostawily . Mam nadzieje ze spodoba mu sie i mam
              zajecie na tydzien .

              Ubezpieczenie mamy jak zaplacimy za siebie , na emeryture (zeby nie zyc z SS)
              mozemy liczyc jak sobie odlozymy co nie jest takie proste jak masz dwoje
              bachorow w prywatnej szkole bo publiczne to skandal .

              Oczywiscie moglibysmy pracowac dla kogos , odwalic swoje 8 godzin i lezec do
              gory brzuchem reszte dnia , ale cenimy sobie wolnosc . Nieraz trzeba przycisnac
              w weekend z robota jak termin goni , a bywa tez ze ktores z nas akurat nie ma
              co robic wiec pomaga drugiemu roznymi sposobami , ... Ja nie chwalac sie ,
              gotuje , tne , prasuje i nawet piore jak trzeba (hot asset?) opierd ... my sie
              nawzajem , ot tak zeby nie bylo nudno , ... A jak juz naprawde za duzo to
              wsiadam w vana i znikam na kilka dni na ryby , wracam troche podbudowany i od
              nowa sielanka i kolowrotek jak przedtem .

              Nie narzekaj !!!
              • waldek.usa Re:Czys Ty mnie swego czasu 08.09.03, 20:44
                nie zadal pytania o pedzlach?
                • Gość: sp;lit Re:Czys Ty mnie swego czasu IP: *.nas34.bellevue1.wa.us.da.qwest.net 08.09.03, 21:15
                  waldek.usa napisał:

                  > nie zadal pytania o pedzlach?
                  >


                  Yes I did my friend , zdziwila mnie cena , bo o niej wspominales smile Ja za
                  moje place , ... Uff , ... Lepiej nie wspominac , ... Niektore prace ciagle
                  jeszcze wymagaja "the old fashion way" czyli pedzla , praktyki i talentu ,
                  pozostale 75% na compie jak nie chcesz zeby cie konkurencja zjadla .

                  W tamtym tygodniu za pedzel 1 1/2 " stroke (borsuk) 149.99 plus tax ,...
                  • waldek.usa Re:Czys Ty mnie swego czasu 08.09.03, 21:34
                    Gość portalu: sp;lit napisał(a):

                    > waldek.usa napisał:
                    >
                    > > nie zadal pytania o pedzlach?
                    > >
                    >
                    >
                    > Yes I did my friend , zdziwila mnie cena , bo o niej wspominales smile Ja za
                    > moje place , ... Uff , ... Lepiej nie wspominac , ... Niektore prace ciagle
                    > jeszcze wymagaja "the old fashion way" czyli pedzla , praktyki i talentu ,
                    > pozostale 75% na compie jak nie chcesz zeby cie konkurencja zjadla .
                    >
                    > W tamtym tygodniu za pedzel 1 1/2 " stroke (borsuk) 149.99 plus tax ,...



                    W Cambridge bardzo popularne jest to miejsce

                    www.pearlpaint.com/
                    A compy architektow zaczynaja zastepowac

                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=412&w=7289923
              • Gość: Kan_z_oz Re:mila niespodzianka IP: *.mega.tmns.net.au 09.09.03, 11:02
                Split napisal;

                Honey , split pracuje dla siebie , moja significant one tez pracuje na
                siebie , wlasnie konczy kurtyny i zaslony na motorboat dla jakiegos CEO w
                study
                room przerobionym na pracownie . Jak sie spodoba , poleci innym and on ,
                and, ..

                Ja jako ze zyje z liternictwa musialem zadowolic sie garazem zeby nie
                smrodzic w chalupie . Mimo ze nie mam dzisiaj natchnienia musze mu zaniesc
                kilka projektow z imieniem jego trzeciej zony (sic) i zeskrobac poprzednie bo
                dwie poprzednie go skubnely i zostawily . Mam nadzieje ze spodoba mu sie i mam
                zajecie na tydzien .

                Ubezpieczenie mamy jak zaplacimy za siebie , na emeryture (zeby nie zyc z SS)
                mozemy liczyc jak sobie odlozymy co nie jest takie proste jak masz dwoje
                bachorow w prywatnej szkole bo publiczne to skandal .

                Oczywiscie moglibysmy pracowac dla kogos , odwalic swoje 8 godzin i lezec do
                gory brzuchem reszte dnia , ale cenimy sobie wolnosc . Nieraz trzeba
                przycisnac
                w weekend z robota jak termin goni , a bywa tez ze ktores z nas akurat nie ma
                co robic wiec pomaga drugiemu roznymi sposobami , ... Ja nie chwalac sie ,
                gotuje , tne , prasuje i nawet piore jak trzeba (hot asset?) opierd ... my sie
                nawzajem , ot tak zeby nie bylo nudno , ... A jak juz naprawde za duzo to
                wsiadam w vana i znikam na kilka dni na ryby , wracam troche podbudowany i od
                nowa sielanka i kolowrotek jak przedtem .

                Kazdy orze jak moze. Dzieki za post. Brzmi to lepiej niz codzienne wbijanie
                noza w plecy w korporacjach. Przestalam uczeszczac z moim starym na
                jakiekolwiek 'party' z pracy by nie powiedziec tym panom/paniom co tak
                naprawde o nich mysle. Jedna, obecnie zareczona, spi z szefem by otrzymywac
                promocje, szef zonaty z trojka malenkich dzieci, druga kopie regularnie pod
                kazdym nawet zaczela opowiadac ploty do mnie, nastepny odwalil na interview
                dobrego faceta bo nie uzyskalby poparcia, co to za towarzystwo? Do tego pytaja
                mnie tylko w ktorej dzielnicy mieszkam i dalej walkuja tylko swoja robote.
                Snoby.
                Wole twoj garaz.
                Pozdrawiam
                • waldek.usa Re:Stara, gdzie 09.09.03, 15:59
                  Ty pracujesz??
                  U mnie nikt nikogo nie pyta gdzie mieszkaja, co ma piernik do wiatraka??
                  Party sa znakomite - nie mowie ze dla Sw. Piotra w Raju pracuje, ale wyglada na
                  to ze Twoim bossem jest Belzebub.
                • Gość: sp;lit Re:mila niespodzianka IP: *.nas34.bellevue1.wa.us.da.qwest.net 09.09.03, 21:22
                  Pracowalem kiedys dla duzej pracowni na L Island NY ( projekty i
                  rozrysowywanie w skali 1/1 neonow) ale jak przyszlo lato i drugi raz raz z
                  kolei boss "poprosil" zebym przyszedl w weekend to mu grzecznie podziekowalem i
                  pojechalem na plaze z towarzystwem , ... Dzwonil jeszcze ale przed ta praca
                  mialem juz na tyle swoich klientow ze moglem sobie pozwolic na wolnosc .
                  Pozatym zawsze cos bylo jako subcontractor 65-35 % na malowaniu reklam na
                  oknach , ... Pracownia dzwnila ze jest klient i reszta nalezala do mnie , po
                  zrobieniu roboty odsylalo sie te 35 % w wszyscy byli happy.

                  Wymysl cos zeby siedziec w domu , moj kolega pracowal w marketing w duzej
                  firmie i rzucil , jego naj robila bokami przez jakis czas ciagnac dwie roboty
                  on powoli ciulal klientow tez z garazu , dzis nie ma cudow ale ma niezle i
                  chodzimy na lososia kiedy nam sie podoba czy jak nasze naj maja chec sobie
                  poplotkowac bez swiadkow .

                  Klaniam sie

    • luiza-w-ogrodzie Re: Corporate screw you world? 08.09.03, 05:56
      Kan,
      Pracuje w korporacji, zgadzam sie calkowicie. Te wszystkie piekne programy
      drukowane w folderach, to "equality", "open door policy", "work-family life
      balance", "employee satisfaction" to pozlotka majaca przykryc fakt, ze takie
      biznesy istnieja tylko po to zeby pompowac pieniadze dla dyrekcji i tyle.

      Wlasnie ogladalam polroczny wyscig co wiekszych sk..synow do miejsca
      zwolnionego przy korycie, a ze pracuje analizujac strategiczne informacje,
      napatrzylam sie na falszowanie danych, wylizywanie dyrekcji nieciekawych
      zakatkow, podkladanie nog, "backstabbing" i przycinanie pracownikow zeby
      wykazac sie zmniejszeniem kosztow.

      Ale o czym ja tu pisze - to przeciez truizm i tak bylo od poczatku swiata. Na
      szczescie istnieja rowniez ogrody ;oD do ktorych oddalam sie z usmiechem
      Luiza-w-Ogrodzie

      ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·...¸><((((º>¸.
      .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸.·´¯`·...¸><((((º>
      • silaczka Re: Corporate screw you world? 08.09.03, 06:05
        parsknelam smiechem. Piszesz bardzo ciekawie.
      • Gość: Kan_z_oz Re: Corporate screw you world? IP: *.mega.tmns.net.au 09.09.03, 11:08
        Droga Luizo
        Zycze wytrwalosci.
        Nie uton w tym bagienku.
        Pozdrawiam Z Sydney
        • luiza-w-ogrodzie Kan 11.09.03, 11:26
          Gość portalu: Kan_z_oz napisał(a):

          > Droga Luizo
          > Zycze wytrwalosci.
          > Nie uton w tym bagienku.
          > Pozdrawiam Z Sydney

          Dzieki za zyczenia. Wytrwalosc wytrwaloscia, siedze w tej pracy, bo placa
          dobrze, daja urlopy, ubezpieczenia i inne frykasy, utoniecie nie grozi, bo nie
          ide sciezka kariery menedzerskiej, a raczej po linii konsultanta, wiec
          managerowie sie zmieniaja a moja karawana idzie dalej. Pod rzadami ostatniej
          szefowej bylo wrecz terrorystycznie, caly departament robil pod siebie,
          panika, ploty, placze i podgryzanie byle sie w pracy utrzymac. Szefowa
          awansowala wyzej, ludzie z departamentu nie moga na siebie patrzec po tym co
          jedni drugim zrobili. Czekaja na nowego managera (chodza ploty ze na interview
          pojawil sie jako kandydat rzadkiej jakosci sk....syn znany w calej firmie). W
          zwiazku z tym koledzy z departamentu znowu robia pod siebie, poza tym nudno,
          bo siedze w tym samym dziale juz od ladnych kilku lat, wiec szukam pracy w
          innym dziale.

          Ale tak naprawde to rzucilabym korporacyjne zycie i zamieszkala w domku z
          ogrodkiem w Gorach Blekitnych, uprawiajac kapuste, konopie i klony.
          Franzypanow niestety nie da sie hodowac w gorach, bo sa zbyt wrazliwe na
          przymrozki.

          Pozdrawiam, jak masz czas, mozemy sie spiknac gdzies w weekend.
          Luiza-w-Ogrodzie

          ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·...¸><((((º>¸.
          .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸.·´¯`·...¸><((((º>
    • Gość: VIP-1 Re: Corporate screw you world? IP: *.mt.sfl.net 08.09.03, 13:01
      oj pani kan...
      widze ze nic pani nie zrozumiala
      z mojego poprzedniego postu
      ale widze ze niektorzy podzielaja moj poglad
      chodzi o to ze albo ktos sie umie znalezc
      i dostosowac do warunkow albo nie
      marudzenie i mialczenie niczego nie zmieni
      sa plusy i minusy zarowno korporacji jak i malych firm
      w malej (zwlaszcza rodzinnej) firmie
      mierne szanse wykazania sie i awansu sa
      dojdzie sie do pewnego stolka i koniec, reszta dla rodzinki
      rowniez kontrola pracownika inaczej wyglada
      mysle ze gdybym w malej firemce pracowal
      to nie moglbym w pracy tyle godzin na necie siedziec

      zgadza sie ze z wielu wzgledow korporacje
      sa mniej efektywne niz male firmy
      ale tak szczerze, to gowno mnie to obchodzi
      • waldek.usa Re: Corporate screw you world? 08.09.03, 15:43
        Gość portalu: VIP-1 napisał(a):

        > oj pani kan...
        > widze ze nic pani nie zrozumiala
        > z mojego poprzedniego postu
        > ale widze ze niektorzy podzielaja moj poglad
        > chodzi o to ze albo ktos sie umie znalezc
        > i dostosowac do warunkow albo nie
        > marudzenie i mialczenie niczego nie zmieni
        > sa plusy i minusy zarowno korporacji jak i malych firm
        > w malej (zwlaszcza rodzinnej) firmie
        > mierne szanse wykazania sie i awansu sa
        > dojdzie sie do pewnego stolka i koniec, reszta dla rodzinki
        > rowniez kontrola pracownika inaczej wyglada
        > mysle ze gdybym w malej firemce pracowal
        > to nie moglbym w pracy tyle godzin na necie siedziec
        >


        Same here, na rece mi nie patrza i chociaz IT raporty o kazdym kompie do VP-ow
        posylaja z precyzja geheim stadt polizei, to sie nie czepiaja. Moze dlatego, ze
        parent w Londynie, a moze dlatego, ze for research purposes?!





        > zgadza sie ze z wielu wzgledow korporacje
        > sa mniej efektywne niz male firmy
        > ale tak szczerze, to gowno mnie to obchodzi
        • Gość: VIP-1 Re: Corporate screw you world? IP: *.mt.sfl.net 08.09.03, 15:52
          mozna by jeszcze dodac
          ze z reguly, aczkolwiek nie zawsze
          benefity w korporacjach sa lepsze
          niz w "mickey-mouse" companies
          • waldek.usa Re: Corporate screw you world? 08.09.03, 16:04
            Gość portalu: VIP-1 napisał(a):

            > mozna by jeszcze dodac
            > ze z reguly, aczkolwiek nie zawsze
            > benefity w korporacjach sa lepsze
            > niz w "mickey-mouse" companies



            Trzy tygodnie urlopu na poczatek, piec po trzech latach, Vision free, dental
            $1.09 czy jakos tak, life free, LTD free, everything deducted pre-tax, incl.
            travel, travel reimbursed (an obvious thing), moge tak dlugo.
    • xurek Re: Corporate screw you world? 08.09.03, 16:14
      zupelnie sie zgadzam, Twoje obserwajce sa calkiem sluszne, jest nawet gorzej
      niz myslisz i piszesz (przynajmniej tutaj). Wlasnie walcze z globalizacja
      tudziez jej skutkami na wlasnym podworku i coraz czarniej to wszystko widze sad(

      xurek
    • ozpol Re: Corporate screw you world? YES and YES 09.09.03, 16:11
      Zawsze bylo, jest i bedzie takie kopanie sie w tylek, zeby dojsc do swiecznika.
      Im wieksza firma tym walka jest ostrzejsza ale i walczacy czesto glupsi, bo
      nie zawsze widac ich brak umiejetnosci.
      Nie odkrywasz Ameryki, ze swiat koorpracji jest taki jaki jest.
      Zeby robic kariere musi sie grac tak jak oni, bo inaczej daleko sie nie
      zajdzie.
      Wybor nalezy do nas.
      A co do pieniedzy to nie masz racji zupelnie - na tych posadach da sie zarobic
      i sie zarabia. Wystarczy popatrzec na pensje CEO wiekszych firm czy nawet tych
      srednich.
      J azaliczylem kilka takich firm i zobaczylem z bliska jak sie gra i za ile, i
      kto sie wspina i jak. Nic mnie nie zaskoczylo, czy zdziwilo.
      Powiedzenie jest "love it or leave it" czyli Twoj wybor.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka