Dodaj do ulubionych

Kanada - LOT 041

21.04.08, 21:40
zniesienie wiz do Kanady dla obywateli Polski może przysporzyć turystom wielu
problemów, lub narazić ich na dramatyczne przeżycia. Przekonały się o tym
polskie rodziny z miast Hamilton i London.

Dziennik "Rzeczpospolita" z 7 kwietnia zamieścił na swych łamach informację
następującej treści:

"Choć do Kanady od miesiąca można jeździć bez wiz, nie wszyscy obywatele
Polski są tam wpuszczani. - Niestety, w naszym regionie zdarzyło się kilka
takich przypadków. Chodziło o ludzi, którzy pracowali tu kiedyś na czarno i
zostali w trakcie prac przyłapani, a następnie deportowani lub składali
wcześniej wniosek o kanadyjską wizę i otrzymali odmowę - powiedział »Rz«
Thomas Lukaszuk, deputowany polskiego pochodzenia do parlamentu prowincji
Alberta."

Niedawne wydarzenia na torontońskim lotnisku Pearsona pokazują, że Polacy,
którzy w przeszłości zostali ukarani odmową wizy, teraz zostali ukarani z tego
powodu, że wcześniej odmówiono im wizy. Absurdalność tego twierdzenia ma
niestety, odniesienie w rzeczywistości. I to bardzo nam bliskiej.

Rafał Kuśmierczak mieszka w niewielkim miasteczku niedaleko Lublina. Przez
ostatnie miesiące pracował w Anglii jako sanitariusz. Dostał zezwolenie na
legalną pracę. Bartek, jego szwagier, chciał, żeby przyleciał do Kanady od
razu po zniesieniu wiz, w marcu. - Ale Rafał mi powiedział: "Słuchaj,
szwagier, ja muszę spędzić święta z mamą i dziadziem. Przyjadę później, na
twoje urodziny".

To była pierwsza w życiu Rafała podróż samolotem. Zniesienie wiz było dla
niego szansą na poznanie szwagra, którego widział jedynie przez komputerową
kamerę. Rok temu kanadyjski konsulat odmówił mu wizy. - Powiedziano mi, że nie
mam żony ani dzieci, więc na pewno chcę zostać w Kanadzie na stałe i pracować
na czarno - mówi Rafał. - A to nonsens, przecież musiałem skończyć szkołę, no
i na pewno nie opuściłbym matki i dziadziusia.

Bartek Kurpan mieszka w Hamilton. Ożenił się z siostrą Rafała. Kiedy szwagrowi
odmówiono wizy, kupił mu komputerową kamerę, którą wysłał do Polski. - Tylko
tak mogliśmy się kontaktować - mówi.

Kiedy dowiedział się, że zniesiono wizy dla obywateli Polski, ucieszył się. To
była szansa na poznanie szwagra. Kupił bilet i wysłał Rafałowi. Miał
przylecieć do Toronto w czwartek, 27 marca, czyli dzień po dwudziestych
siódmych urodzinach Bartka. Nie mogli się już doczekać, kiedy go zobaczą.

- Podróż samolotem była wspaniała. To był mój pierwszy lot w życiu.
Niesamowite przeżycie - opowiada dwudziestotrzyletni student.

Bartek i jego żona wzięli sobie dzień wolny, żeby tylko nie spóźnić się na
lotnisko.

- Mijała godzina za godziną, czekaliśmy w hali przylotów, ale Rafał nie
wychodził. Zapytałem w informacji, czy wiedzą coś o pasażerach lotu 041, ale
powiedziano mi, że mam czekać. Poszedłem do biura LOT-u, ale też nic nie
wiedziano, co się dzieje z Rafałem. Wróciłem do informacji. Krążyłem od pokoju
do pokoju, żeby dowiedzieć się, czy coś się stało. Rafał zniknął. A ja wciąż
miałem w pamięci tragedię w Vancouver i bałem się, że usłyszę, że został
porażony paralizatorem. W końcu, pozwolono mi skorzystać ze speakers phone.
Wywołałem Rafała po nazwisku. Wtedy ktoś mi powiedział, że powinienem zgłosić
się do Immigration.

Bartek poszedł na trzecie piętro, do biura odpraw imigracyjnych. Kasia, jego
żona i siostra Rafała, oraz ich najmłodszy brat czekali w poczekalni.

- Oficer powiedział do mnie: "O, to ty jesteś jego rodziną. Twojemu szwagrowi
nie wolno wejść na teren Kanady". - Zdębiałem - mówi Bartek - i zapytałem:
"Dlaczego?"

- Bo ten pan już starał się o wizę w przeszłości i mu odmówiono - powiedział
oficer imigracyjny.

- "Co mam zrobić, żeby mógł wejść?" - Pokazał mi cztery palce. "Cztery
tysiące. W gotówce".

Bartek podał oficerowi kartę kredytową, ale ten pokręcił głową. - "Ma być
gotówka. Masz czas do 22.30".

Bartek mówi, że trząsł się jak galareta. Z bankomatu mógł wypłacić jedynie 500
dolarów. Wszystkie banki były już zamknięte. Miał tylko dwie godziny na
zorganizowanie pieniędzy.

- Wiedzieliśmy, że nie zorganizujemy w tak krótkim czasie, wieczorem, takiej
kwoty. Poszliśmy we trójkę do tego oficera prosić o pomoc. Odmówił. Wtedy
młodszy brat mojej żony nie wytrzymał i zaklął. Wymsknęło mu się. A ten oficer
podszedł do niego i pyta: "Do you have a problem? Do you have a problem? Do
you have a problem?" I tak w kółko. Wiedziałem, że muszę rozładować atmosferę.
Powiedziałem: "Nie, nie, wszystko jest OK." W końcu powiedziałem, że jesteśmy
młodzi, i nie mamy skąd wziąć takiej kwoty w tak krótkim czasie. Udało się,
oficer zgodził się na dwa i pół tysiąca.

Bartek mówi, że wtedy zaczęła się szaleńcza wyprawa po rodzinie i znajomych. Z
Toronto do Hamilton jest ponad 60 kilometrów, padał deszcz ze śniegiem, było
ciemno, bał się przekraczać prędkości. W Kanadzie ludzie nie noszą gotówki w
portfelu, więc trzeba było naprawdę się starać, by zdobyć brakujące dwa
tysiące. Zdążyli w ostatniej chwili. Wpłacili dwa i pół tysiąca dolarów,
dostali pokwitowanie, i wreszcie Bartek mógł uściskać Rafała, o poznaniu
którego marzył przez lata.

- Jakie było to pierwsze spotkanie z Rafałem? - pytam. - Staliśmy przez chwilę
na przeciwko siebie, i nagle powiedziałem: "Choć szwagier, muszę się napić".
Byłem jeszcze zbyt przerażony, by go uściskać, czy okazać jakąkolwiek radość.

Rafał rok temu skończył studium medyczne, i zaraz po skończeniu szkoły złożył
dokumenty na studia, na kierunek "ratownictwo medyczne". Zaraz po tym,
pojechał do Warszawy po kanadyjską wizę. Podróż do Kanady, spędzenie tu
wakacji, spotkanie z siostrą, młodszym bratem, i świeżo pozyskanym szwagrem
było jego marzeniem.

- W konsulacie usłyszałem, że mam odmowę wizy, bo na pewno nie wrócę do
Polski. Nie mam żony ani dzieci, nie mam więc do kogo wracać. A ja mam mamę i
dziadzia. Dziadziem trzeba się opiekować, nie zostawiłbym ich za żadne skarby.
Jesienią miałem zacząć studia. Dlaczego miałbym nie wrócić do domu? - pyta z
niedowierzaniem Rafał.

W samolocie poprosił współpasażera, starszego pana, o pomoc. Nie miał pojęcia,
gdzie trzeba iść po wyjściu z samolotu, jak wypełnić dokumenty, i gdzie się
odbiera bagaże. Mężczyzna obiecał mu pomóc. Czuł się bezpiecznie.

- Wszyscy pasażerowie z polskiego samolotu zostali skierowani do biura
imigracyjnego. Urzędnik zabrał mi paszport i kazał usiąść. Zapytał, czy znam
numer telefonu do siostry i szwagra. Nauczyłem się tych numerów na pamięć,
więc mu podałem. A potem siedziałem, czekałem, a godziny mijały. W końcu
zacząłem się bać i myślałem: "Jezu, co się dzieje?" Pojawił się tłumacz, więc
zapytałem go, czemu muszę czekać, a on na to: "Skoro kazano ci czekać, to masz
siedzieć i czekać".

Rafał mówi, że przypomniał sobie głośną w Polsce sprawę Roberta Dziekańskiego.
- Zacząłem się modlić: "Panie Boże, spraw, żeby wszystko było dobrze, i żebym
mógł zobaczyć się z rodziną".

Po czterech godzinach spędzonych w biurze imigracyjnym podeszła do niego
kobieta w mundurze oficera. Powiedziała mu po polsku, że już dzwoniono do
szwagra, i że ten musi wpłacić kaucję, by Rafał mógł wejść na teren Kanady.

- Nieprawda, nikt do mnie nie dzwonił, sam krążyłam po lotnisku i ustalałem,
co się dzieje z Rafałem - twierdzi Bartek.

- W tej poczekalni siedział jeszcze inny Polak, lecieliśmy tym samym
samolotem.. Powiedział mi, że jego rodzina też musi wpłacić cztery tysiące
kaucji, inaczej on nie wejdzie. Byliśmy przerażeni, bo nie mieliśmy pojęcia,
co takiego zrobiliśmy, żeby trzeba było wpłacać za nas kaucję - opowiada Rafał.

- Najpierw zobaczyłem siostrę i młodszego brata. Potem szwagra. I wtedy
puściły mi nerwy i się popłakałem. Poszliśmy do jakiegoś baru na drinka, bo
obaj się trzęśliśmy - mówi Rafał, który latem wraca do Polski, bo już tęskni
za mamą i dziadkiem.

Helena Woźniak ma bardzo delikatny głos i mówi nienaganną polszczyzną.
Opowiadając swoją historię, nie przestaje płakać. Mieszka w Kanadzie
Obserwuj wątek
    • polonus5 LOT 041 - cd.. 21.04.08, 22:08
      Helena Woźniak ma bardzo delikatny głos i mówi nienaganną polszczyzną.
      Opowiadając swoją historię, nie przestaje płakać. Mieszka w Kanadzie od 2000
      roku. Wraz z mężem byli sponsorowani przez córkę, która wyjechała z Polski
      kilkanaście lat temu. Woźniakowie kupili dom w London, i tam ułożyli sobie
      życie. Mąż Heleny otworzył własną firmę, ona jest na rencie. - Po tylu latach
      pracy moje ręce odmówiły posłuszeństwa - mówi.

      Odkąd przyjechała do Kanady, co roku zaprasza krewnych. Jedni wyjeżdżają, inni
      przyjeżdżają.

      - Zawsze byliśmy bardzo rodzinni, tęsknimy za naszym rodzeństwem, siostrzeńcami,
      bratankiem, kochamy ich, więc kupujemy im bilety, byleby tylko spędzić z nimi
      trochę czasu - mówi.

      Kiedy dowiedziała się z gazet o zniesieniu wiz, natychmiast kupiła bilet na
      samolot dla Wojtka - jedynego bratanka męża, z którym byli bardzo zżyci. Miał
      lecieć lotem numer 041, w środę, 26 marca. Nie mogł się doczekać podróży.

      Wojtek Woźniak ma 43 lata. Wraz z żoną i dwójką nastoletnich dzieci ma
      niewielkie gospodarstwo na Podlasiu. Wakacje za oceanem były ich marzeniem, a
      ciocia obiecała kupić bilety na samolot. Jednak Wojtkowi kiedyś odmówiono wizy.

      - Moja córka mieszka w Polsce. Przysłaliśmy zaproszenia dla niej, męża i dwójki
      naszych wnucząt. W konsulacie usłyszeli: "Skoro chcecie jechać całą rodziną, to
      oznacza, że zamierzacie zostać w Kanadzie na stałe. Odmowa".

      Helena po roku przysłała zaproszenie dla Wojtka, tym razem, na wszelki wypadek,
      tylko dla niego. Bała się, że chcąc uzyskać wizę dla całej rodziny, spotka się z
      takim samym argumentem, co jej córka.

      - Urzędniczka powiedziała mi: "Ma pan żonę, dwoje dzieci, i chce pan jechać sam
      do Kanady? To oznacza, że chce pan tam zostać i pracować nielegalnie. Odmowa".

      Helena mówi, że w Polsce mieli duży dom, i zawsze podejmowali gości. Teraz, w
      ich domu w London zawsze mieszka ktoś z licznej rodziny. - Jedni wyjeżdżają,
      inni przyjeżdżają, a my jesteśmy szczęśliwi, że możemy ich ugościć i pokazać
      kawałek tego cudownego kraju. Wszyscy wrócili do Polski o czasie, przecież to
      można sprawdzić. Dlaczego Wojtuś miałby porzucić dom, żonę, dzieci, i zostać tu
      na stałe?

      - Pojechaliśmy na lotnisko, już nie mogliśmy się doczekać, kiedy uściskamy
      Wojtka. Czekaliśmy. Minęła godzina - nic. Minęła druga - nie ma naszego
      Wojtusia. Potem następna, w końcu Marcin, mój syn mówi: "Mamo, coś się musiało
      stać".

      Marcin poszedł do stanowiska informacji, stamtąd skierowano go do biura LOTu. Po
      godzinie zadzwonił na komórkę Heleny. - Mówi: "Mamo, Wojtka nie wpuszczą do
      Kanady. Został aresztowany". A pode mną nogi się ugięły. Syn powiedział, że
      pozwolono mu kupić jedzenie dla Wojtka. A ja wciąż myślałam, że musimy zadzwonić
      do jakieś prawnika, do kogokolwiek, kto ratowałby Wojtusia.

      Roztrzęsieni i przerażeni wrócili do domu. Była noc. Dzwonili do znajomych,
      pytali co robić i błagali o rady.

      - O wpół do pierwszej nad ranem wróciliśmy na lotnisko i poszliśmy do biura
      imigracyjnego. Ale było już zamknięte, i oficer dyżurny kazał nam wrócić o
      szóstej rano, bo wtedy otwierają się biura.

      Z Wojciechem rozmawiam przez telefon. Spokojny, smutny głos mężczyzny sugeruje,
      że przeżycia sprzed dwóch tygodni wciąż są żywe.

      - Przyszedł tłumacz i zaczął mnie przesłuchiwać. Niektórych pytań, mimo, że
      mówił po polsku, nie rozumiałem. Na przykład tego, co się zmieniło w moim życiu
      od czasu odmowy wizy. Powiedziałem, że nic się nie zmieniło. Bardzo mu się ta
      odpowiedź nie spodobała. Ale co miało się zmienić? Pracę mam tę samą, żonę tę
      samą, dzieci zdrowe... Nie mam pojęcia, jakiej odpowiedzi ode mnie oczekiwano -
      mówi Wojtek, który następnego dnia wrócił do Polski.

      - Przyczepili się do niego, że zadeklarował pobyt na trzy miesiące, a bilet
      powrotny miał na termin półroczny. Nie umiał tego wytłumaczyć, i wciąż
      powtarzał, że ciocia go kupiła, i obiecała załatwić tak, żeby zmienić termin
      odlotu. Gdyby mnie się o to zapytano, wyjaśniłabym, że bilety półroczne są
      tańsze aż o 500 dolarów! Przebukowanie kosztuje tylko 100 dolarów, więc dzięki
      temu oszczędzilibyśmy aż 400 dolarów. Przecież tak się robi, to jest logiczne.
      Dlaczego nikt mnie o to nie zapytał? - płacze Helena.

      Wojciech pracuje na roli. Z niewielkiego gospodarstwa na Podlasiu utrzymuje się
      cała jego rodzina. Pierwszym, co usłyszał od tłumacza na lotnisku było zdanie,
      że nie przyjechał do Kanady odwiedzić rodzinę, tylko do pracy, i nie ma żadnej
      możliwości, by przeszedł przez stanowiska graniczne.

      - Po kilku godzinach czekania na lotnisku powiedziano mi, że samolot już
      odleciał i muszą przeprowadzić procedurę zatrzymania. Nie wiedziałem, co
      zrobiłem, i dlaczego biorą ode mnie odciski palców, robią mi zdjęcia, i odsyłają
      do aresztu. W portfelu miałem dowód osobisty, paszport, kartkę z telefonami do
      rodziny i pieniądze. Zabrali mi cały portfel. Bardzo się wystraszyłem - opowiada.

      Tłumacz zapytał Wojtka, czy woli podpisać zgodę na dobrowolne opuszczenie
      Kanady, czy ma się odbyć sąd imigracyjny. Przerażony słowem "sąd" podpisał zgodę
      na wyjazd.

      - Nie wiedziałem, dlaczego mam być sądzony, i co takiego zrobiłem. Wciąż
      pamiętałem tego biedaka w Vancouver, który próbował się bronić, i teraz nie
      żyje. Podpisałbym wszystko, co by tylko chcieli - mówi Wojtek trzęsącym głosem.

      Mimo, że przepisy nakazują oficerom pozostawienie zatrzymanym notatek z numerami
      telefonów i adresami krewnych oraz kwoty 20 dolarów na kartę telefoniczną,
      Wojtkowi zabrano wszystko.

      Kiedy podpisał zgodę na opuszczenie Kanady, pobrano od niego odciski palców.
      Potem oficer wyjął kajdanki. - Odgiął mi ręce do tyłu i mnie skuł. Bolało
      bardzo, bo kajdanki były za małe i wrzynały mi się w nadgarstki. Do tej pory mam
      fioletowe siniaki na rękach. Boże mój, za co to wszystko? - pyta.

      Kiedy Woźniakowie wrócili na lotnisko, dochodziła szósta rano. - Wpuścili nas
      piętnaście po szóstej i powiedzieli, że Wojtusia tam nie ma, jest w areszcie. A
      ja o mało nie zemdlałam, bo pomyślałam: "Boże, co on zrobił, że został
      aresztowany?". Powiedzieli nam, gdzie jechać, więc pojechaliśmy. A tam kazano
      nam czekać do dziewiątej. W areszcie oficer powiedział nam, że każde z nas musi
      okazać dwa dokumenty ze zdjęciem.

      - Ja miałam dwa, ale syn miał tylko prawo jazdy. I wtedy przypomniał sobie, że
      ma w portfelu kartę Honorowego Dawcy Krwi. Wyjął ją i zapytał tego oficera, czy
      ten dokument jest honorowany. A ten jak na niego zaburczał, naskoczył....
      Dzieciak ze łzami w oczach mówi: "Mamo, to ja oddaję krew, ratuję ludzi, i teraz
      jestem nieważny?"

      Helena nie przestaje płakać, i mówi, że tak poniżona nie czuła się nawet w
      czasach rządów Stalina.

      - Jakie komputery mają te służby, skoro widzą moje prawo jazdy ze zdjęciem, z
      nazwiskiem, adresem, i nagle jestem niczym? Po prostu niczym? - pyta Marcin,
      który rozpoczął niedawno naukę w szkole policyjnej.

      W areszcie Wojtek dostał łóżko w trzyosobowej celi, na którym trząsł się do
      rana. W tym czasie, Helena z mężem i synem czekała w samochodzie pod aresztem na
      możliwość widzenia z bratankiem. W międzyczasie dzwonili do konsulatu oraz do
      biur konsultantów imigracyjnych. Pomoc zaoferowała im Izabella Kowalewska.
      Jedyne, co mogła zrobić pani konsul, to sprawdzić, czy aresztowany ma wszystko,
      czego mu potrzeba. Rozmawiała z Wojtkiem przez telefon.

      - Nie mogła uwolnić go z aresztu. Powiedziała nam, że służby imigracyjne mają
      prawo podjąć decyzję o zakazie wjazdu na teren Kanady turysty, który wydaje im
      się podejrzany. Takie działanie leży w gestii służb imigracyjnych na całym
      świecie - opowiada Helena Woźniak - tylko o co był podejrzany nasz Wojtuś? To
      taki dobry i uczciwy człowiek, mieszka całe życie na wsi, pracuje ciężko,
      chcieliśmy go zobaczyć i pokazać mu kawałek świata, żeby zobaczył, jaka piękna
      jest Kanada. I tak nas to boli, tak bardzo boli...

      O godzinie 9:00 Woźniakowie weszli na widzenie.
      - To było straszne upokorzenie. Ten biedak, za szybą, nawet nie mogliśmy się
      uśc
      • ratpoles_tamer Re: LOT 041 - cd.. 21.04.08, 22:28
        polonus5 napisała:

        W konsulacie usłyszeli: "Skoro chcecie jechać całą rodziną, to oznacza, że
        zamierzacie zostać w Kanadzie na stałe. Odmowa".

        Urzędniczka powiedziała mi: "Ma pan żonę, dwoje dzieci, i chce pan jechać sam do
        Kanady? To oznacza, że chce pan tam zostać i pracować nielegalnie. Odmowa".

        -----

        Szkoda, że nie kombinowali trzeciej opcji: wysłać tylko żony z dziećmi bez męża.

        Ciekawi mnie jaka byłaby wówczas odpowiedź kretyńskiego urzędnika durnego urzędu
        zidiociałego narodu.

        Ta jest dopiero waaadza, he he.

        Debile i kretyni po obu stronach okienka.
        Kretyn tam się pcha, debil mu odmawia, a idiota płaci jakąś "kaucję"

        Cyrk na kółkach w 21 wieku, he he
    • ratpoles_tamer Re: Kanada - LOT 041 21.04.08, 22:19
      Nieźle popyerdolony ten kraj Irokezja.
      Te durne Sikhsy myślą, że wszyscy chcą tam zostać, żeby polować na foki.

      Sam polonus zobacz czy warto:


      www.money.pl/pieniadze/kurs/cad,788.html

      Nieudaczne te szwagry nieudaczników.

      A gdyby szwagra zabiła końska policja to i tak szukaliby winnych w Polsce:


      usa.interia.pl/wiadomosci/news/trwa-sledztwo-ws-polaka-zabitego-na-lotnisku,1096935

      Co za debile z tych Irokezów i Shików.

      • chardonnay11 Re: Kanada - LOT 041 21.04.08, 23:24
        Posluchaj kretynie.Rzad kanadyjski dwoi sie i troi aby zmniejszyc
        wartosc dolara kanadyjskiego.Ale aby to zrozumiec trzeba miec troche
        oleju w glowie a nie goovno.
        Pokaz mi teraz podobne wykresy do euro, US$, i do funta kolego
        szmaciak. Kretyn
    • chardonnay11 Re: Kanada - LOT 041 21.04.08, 23:33
      Wracajac do tematu.To czyste skur...synstwo ze oni nie akceptja
      credit cards...Ambasada powinna sie tym zajac.
      • krzywy_wacek_ontariana Re: Kanada - LOT 041 22.04.08, 00:15
        panie cco sie tam przejmowac,jednego ,drugiego cofna za trzeciego wezma kaucje a czwarty ,ktory ma nasrane w papierach nie pojedzie bo i po co nie
        • chardonnay11 Re: Kanada - LOT 041 22.04.08, 00:20
          Kto do cholery trzyma w domu $4 000 ??? Gdzie mozna wybrac $4000 po
          zamknieciu bankow? Polska ambasada powinna zaprotestowac.Albo
          przyjumuja karty kredytowe albo niech $%%3543
    • pogromca-polonii Brawo rzad Kanady 22.04.08, 02:05
      Pieknie traktuja swa Polonie smile Brawo !
      Bo wbrew pozorom nie jest to wcale prztyczek w nos Polaka z Polski
      jak go zawracaja do PLu tylko brak zaufania do kanadolskiej Polonii,
      zobaczymy ilu odwiedzajacych PRAWDZIWYCH kanadyjczykow zostanie
      odeslanych do Polski czy gdzie indziej albo od ilu PRAWDZIWYCH
      Kanadoli zarzadaja kaucji za wpuszczenie Polaka czy innego
      bezwizowca smile
      Tja, brawo dla rzadu kanady, od zawsze widze miala wlasciwa opinie o
      Polonii Kanadyjskiej jako o kombinujacych jak kon pod gore
      dziadach smile
      • chardonnay11 Re: Brawo rzad Kanady 22.04.08, 02:08
        Ty koles masz problemy z glowa?
        • pogromca-polonii Nie, to ty masz 22.04.08, 04:13
          ze mieszkasz w takim kraju....
          No przeciez -odwrocmy sytuacje. Mieszkam w Polsce, ja polski
          obywatel. I przyjzedza do mnie obywatel kraju od ktorego Polska nie
          wymaga wiz. Nie wpuszczaja go do Polski, funkcjonariusz SG mowi mi
          ze mam wplacic kaucje za mego goscia. No to przeciez jak bym mu nie
          urwal glowy od razu, to bym go smiechem zabil !!!! Za pomysl i za
          bezczelnosc. I zrobilbym taki kram, ze i on i jego przelozony by
          wylecieli ze swojej gownianej roboty.
          Tylko wy, biedni, zahukani imigranci ktorzy nigdy nie bedziecie tam
          u siebie nie potraficie nawet tego pojac, ze jestescie obywatelami
          kategorii ktorejs tam, no bo przeciez nie drugiej nawet ??/
      • jphawajski Re: Brawo rzad Kanady 22.04.08, 06:08
        pogromca-polonii napisał:

        > Pieknie traktuja swa Polonie smile Brawo !

        a co do tego ma polonia? toz oni nie wpuszczaja polakow jadacych
        lamac prawo kanadyjskie a nie polonie. polonia sobie jezdzi gdzie
        chce i kiedy chce i musi pytajac o zgode.
        zapytaj tych nie wpuszczonych, w jakim celu jechali do kanady. niech
        ci powiedza dlaczego przed wyjazdem sprzedali mieszkanie
        spoldzielcze i stary samochod.
        • soup.nazi Re: Brawo rzad Kanady 22.04.08, 06:19
          Albo po co jedzie do Kanady na 6 miechow, umilowany a nieznany szwagier pana
          Bartka Kurpana, chlopisko z Podlasia z rekami spracowanymi od trzymania sie
          draga i sztachety? Jedzie, bo pan Bartek Kurpan zalatwil z superwajzorem na
          swoim konstrakszynie, ze szwagra tez wcisnie i bendzie mu placil "keszem" za
          wyciaganie gwozdzi z desek, hehehe. Oj polactwo, ciemniactwo
        • nad_oceanem "sprzedali mieszkanie spoldzielcze i stary"... 22.04.08, 09:22
          A sprzedali?
          Gdzies ty to wyczytal?
          Ty lepiej opowiedz ile lat sie ukrywales przed amerykanska immigration?


          • ratpole Re: "sprzedali mieszkanie spoldzielcze i stary".. 22.04.08, 09:38
            nad_oceanem napisał:

            > A sprzedali?
            > Gdzies ty to wyczytal?

            A musial?
            Soup pisze soczyscie i barwnie, dlatego to jego sie chetnie czyta, a nie ciebie
            spedlony mamrocie
            • borasca0107 Re: "sprzedali mieszkanie spoldzielcze i stary".. 22.04.08, 17:34
              ratpole napisał:

              > Soup pisze soczyscie i barwnie, dlatego
              > to jego sie chetnie czyta, a nie ciebie

              AAAAMEEEEN smile)))))
        • pogromca-polonii Tak tak 22.04.08, 14:20
          jphawajski napisał:

          > pogromca-polonii napisał:
          >
          > > Pieknie traktuja swa Polonie smile Brawo !
          >
          > a co do tego ma polonia? toz oni nie wpuszczaja polakow jadacych
          > lamac prawo kanadyjskie a nie polonie.

          A kto biega jak wariat po ludziach i zbiera pieniadze na kaucje?
          Przeczytaj jeszcze raz artykul !




          > zapytaj tych nie wpuszczonych, w jakim celu jechali do kanady.
          niech
          > ci powiedza dlaczego przed wyjazdem sprzedali mieszkanie
          > spoldzielcze i stary samochod.


          Widocznie oszukali ich ci kanadyjscy krewni. Kto bylby taki glupi
          zeby jechac dzis do pracy do Kanady? Musial ich ktos oszukac, skoro
          sprzedali nawet spoldzielcze mieszkania smile
      • borasca0107 Re: Brawo rzad Kanady 22.04.08, 17:31
        pogromca-polonii napisał:

        > Pieknie traktuja swa Polonie smile Brawo !

        a dziekuje, nie narzekamsmile)

        Przecietnego Kanadyjczyka nie obchodzi co dzieje sie na granicy bo
        od przesiewki granicznej sa dobrze oplacani urzednicy lotniskowi.
        Natomiast taki przecietny Kanadyjczyk inaczej spojrzalby na ogolnie
        szanowana Polonie gdyby nagle w parkach, po nalocie sztabu glodno-
        czarno-pracujacych z Polski, zaczely zostawac tylko piora po
        labedziach, czy dzikich kaczkach tudziez futerka po innych
        zwierzach --
    • pogromca-polonii Brawo rzad Kanady 22.04.08, 04:06
      Pieknie traktuja swa Polonie smile Brawo !
      Bo wbrew pozorom nie jest to wcale prztyczek w nos Polaka z Polski
      jak go zawracaja do PLu tylko brak zaufania do kanadolskiej Polonii,
      zobaczymy ilu odwiedzajacych PRAWDZIWYCH kanadyjczykow zostanie
      odeslanych do Polski czy gdzie indziej albo od ilu PRAWDZIWYCH
      Kanadoli zarzadaja kaucji za wpuszczenie Polaka czy innego
      bezwizowca smile
      Tja, brawo dla rzadu kanady, od zawsze widze miala wlasciwa opinie o
      Polonii Kanadyjskiej jako o kombinujacych jak kon pod gore
      dziadach smile
      • chardonnay11 Re: Brawo rzad Kanady 22.04.08, 04:22
        Niestety drogi psychopato nie da sie podwrocic takiej sytuacji.Moze
        za 100 lat jak juz polska obrosnie w sile i ludziom bedzie sie zylo
        dostatniej..Sam o tym wiesz.Ponadto jak zwykle nie podajesz
        faktow.Zatrzymywani sa ludzi ktorzy juz ubiegali sie o wize i jej
        niedostali.Kropka.Jedyna niezrozumila rzecza sa te kaucje w
        gotowce...Kanada sie broni przed zalewem taniej, nielagalnej sily
        roboczej.Widza co sie dzieje w UK...widza co sie dziej z portugalami
        w Kanadzie...Portugalia niby w Eu od wileu wielu lat ale bieda wciaz
        piszczy..
        • pogromca-polonii Re: Brawo rzad Kanady 22.04.08, 04:39
          A w Polsce biedaa nie piszczy. A kaucje sa jak najbardziej
          zrozumiale, rzad kanady nie ufa, ze Polonia kanadyjska opuszczona,
          osamotniona na wygnaniu i teskniaca po cichu za Polska wypusci od
          siebie tych krewnych z powrotem do Polski .......
          • chardonnay11 Re: Brawo rzad Kanady 22.04.08, 04:43
            Powtarzasz sie (bez sensu) .To moze byc pierwasza oznaka choroby
    • soup.nazi Me kochac me nazistowska Canada, hehehe 22.04.08, 05:07
      Polonus przestan, bo siem zeszlochalem calkiem nad panem Bartkiem Kurpanem i
      jego szwagrem spracowanem, umilowanem i nigdy nie widzianem.

      Dziadostwo i cwaniactwo polacze trzeba tepic i karac, w przeciwnym razie
      dziadostwo polacze rozlezie sie po Kanadzie i bedzie podnosilo swoj ugly kudlaty
      leb i zrobi z tego kraju taki barlog jak ze swojego.

      Ten immigration officer nie spi, zeby spac mogl ktos, namely ja, hehehe. Turysta
      lub normalny odwiedzajacy nie ma sie czego bac. Dziadowstwo, awanturnictwo,
      knajactwo, cwaniactwo, dresiarstwo yebac jak psow.

      No i jak ta nasza Kanada pieknie Bulbe wydmuchala razem z Unia Eurodziadowska!
      Chcielista zniesienia wyzow, Unie poszczuliscie, no to macie - nie ma wyzow. I
      wjazdu tez nie ma - dla pyzow i chmyzow hehehe. Uruchomiono tylko przepisy z
      dawien dawna istniejace i nikt nie moze podskoczyc - ani Bulba, ani Eurobulba!
      Nie chcecie tak? No to wprowadzmy z powrotem wizy, hehehe, zaproponuja
      Kanadyjczycy Eurobulbasom. Tak czy siak, do roboty jezdzic na czarno nie
      bedziecie . I hooy. Jak z Toronto do Phnom Penh, hehehe. Kanada wpuszcza wielu
      Polakow na stale i tymczasowo do pracy. Nauczcie sie bydlaki respektowac prawo -
      czyjes, bo u siebie z prawa dawno zrobiliscie lewo. Jak was na dragiem do srania
      nie nauczyli to my tu was kijem albo taserem, albo kaucja nauczymy. Ryje w
      ksztalcie kielni do not need to apply, hehehe
      • andrew-01 Re: Me kochac me nazistowska Canada, hehehe 22.04.08, 07:28
        Nastepny kandydat na przyspieszony powrot na Łojcyzny lono :


        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20479&w=78605553&a=78605553
        Witam wszystkich!
        Mój stary kolega zaprasza mnie do Kanady.On jest tam 20 lat.Ja w Polsce prowadzę jednoosobową działalność gospodarczą.Mam 2 dzieci.
        Mam pytanie na jaki czas mogę dostać wizę w Kanadzie?I co zrobić z biletem wykupionym w 2-strony ,jeżeli dadzą mi wizę na 2-miesiące a ja termin powrotu mam za 3-miesiące.Da się jakoś prze bukować bilet na wcześniejszy termin?Czy ten bilet już przepada?Jestem zupełnie zielony w tych sprawach.Ile teraz kosztuje najtańszy bilet do bilet do Kanady?
        Czy można popracować trochę na czarno ?i jaka jest stawka na godzinę np:przy remontach lub na budowie?Ile miesięcznie można zarobić na czarno?

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20479&w=78605553&a=78631797
        Zakwaterowanie będę miał u kolegi.Ale mam pytanie, czy w Kanadzie zatrudniają na
        czarno ,czy mają obawy?A jak już znajdę pracę to ile mogę dostać na godzinę-tak
        obiektywnie........Ile można zarobić miesięcznie na czarno?
        A w jaki sposób urzędnik pozna czy przyjechałem do pracy,przecież ja mu tego
        nie powiem!Jeśli ktoś ma rozeznanie ile płacą na czarno to proszę mi napisać.Nie
        wiem ,czy jak wizę dostanę na 3-miesiące to ile mogę odłozyć uwzględniając
        koszty przelotu itp??????Dzięki za info!

        ____________________________________________________________________

        Oryginal i tlumaczenie juz jest na odpowiednim biurku .




        • pogromca-polonii Jak juz walisz prowokacje ... 22.04.08, 14:29

          To musisz byc konsekwentny. raz piszesz ze znajomy jest w Kanadzie
          20 lat, chwile pozniej ze 22. Ludzie uwaznie czytaja i od razu
          wiedza, ze jestes zwariowanym niby-kanadolem siejacym zamet.
          Uwazaj na przyszlosc.
          • filipek.us Re: Jak juz walisz prowokacje ... 17.06.08, 20:09
            Czy to było ostrzeżenie czy pogróżka?
          • harlista Re: Jak juz walisz prowokacje ... 18.06.08, 00:51
            A ty jak juz walisz konia to przynajmniej zaloz okulary ochronne


            Memento:
            Nigdy nie wdawaj sie w pyskowke z idiota
            Postronni moga nie widziec miedzy wami roznicy
      • emre_baran "Don't Tase Me, Bro!" 22.04.08, 12:12
        Piekne napisane. Poruszylesz w mym sercu davno zapomniana nute
        nostalgiczna:
        blog.wired.com/27bstroke6/2007/09/dont-tase-me-br.html
        • soup.nazi Re: "Don't Tase Me, Bro!" 23.04.08, 05:38
          A ty gdzie sie podziewales? Chyba ze dwa lata cie tu nie bylo? A moze lurkowales
          pod innym nickiem?
          • emre_baran Ja? 23.04.08, 19:02
            To juz tyle czasu minelo ... niech policze, forum zaczelo sie w 2000
            to juz niedlugo calkiem bedzie dycha. "o ku.. mac jak zapie..
            czas".

            Uczlowieczam sie w Jewropie i tak wpadlem dla podtrzymania rozmowy.
      • waldek.usa Przynajmniej CA pilnuje granic, 22.04.08, 18:02
        w tym poludniowej.
        Na forach zawrzalo: jak juz mozna do Kanady, to gdzie przejsc zielona granice do
        US...bo oni jej nie pilnuja.
        Faktycznie tak jest, bo to nie Meksyk za murem.
    • ratpoles_tamer Taka bida w tej Irokezji ? 22.04.08, 08:42
      Nie mogą przeżyć utraty dochodów w ambasadzie i wprowadzili "kaucję".
      Nieźle kombinują. Ciekawe na jaki procent inwestują te "kaucje".

      Cała Unia niebawem wprowadzi zaostrzone kontrole przy wjeździe do Europy tego
      kanadolskiego ścierwa.
      • chardonnay11 Re: Taka bida w tej Irokezji ? 22.04.08, 13:48
        O jakich dochodach piszesz skoro te kaucje zwracaja? Sugerujesz ze
        to nie sa prawdziwi turysci? Sugerujesz ze beda nielegalnie tu
        siedziec?
      • soup.nazi Re: Taka bida w tej Irokezji ? 23.04.08, 05:42
        Hehe, ty cwolu smierdzacy - plujesz tu jadem, bo dobrze wiesz, ze ty nalezysz do
        tej kategorii, ktora nawet na kaucje sie nie lapie. Za kaftan i won dziada ze
        szpica, hehehe
        • zagadeknaukowy Taki luksus w tej Kanakacji, calkowity relaks 24.04.08, 01:23
          sranie po scianie
          na dragu konferowanie,
          kulisow bliskowschodnich
          na kaucje lapanie,
          taser bo jajach, onuca saperska,
          prokreacja rodzinki przez czerwonoarmiejca,
          ssanie palucha brudnego,
          rodzinka prosi molojca, nie wyjmuj jego,
          zespol meblowy tajga
          i z gwozdzia balalajka, eh?
          • soup.nazi Redaktorowa sobie czyms posmaruje hemoroidki 25.04.08, 06:12
            moze byc smola.
    • warcholski Re: Kanada - LOT 041- starzy znajomi 22.04.08, 15:25
      >>>
      Odkąd przyjechała do Kanady, co roku zaprasza krewnych. Jedni
      wyjeżdżają, inni przyjeżdżają.

      - Oficer powiedział do mnie: "O, to ty jesteś jego rodziną.
      <<<


      Widze, ze stalych bywalcow sluzba graniczna juz dobrze zna.
      • warcholski Re: Kanada - LOT 041- starzy znajomi 22.04.08, 16:11
        >>>
        Rafał mówi, że przypomniał sobie głośną w Polsce sprawę Roberta
        Dziekańskiego.
        - Zacząłem się modlić: "Panie Boże, spraw, żeby wszystko było
        dobrze, i żebym mógł zobaczyć się z rodziną".
        <<<

        Drodzy rodacy zacznijcie sie modlic

        ………..


        >>>
        Rafał rok temu skończył studium medyczne - kierunek "ratownictwo
        medyczne".
        <<<

        Ratowal sie…powiada:

        >>>
        "Choć szwagier, muszę się napić". Byłem jeszcze zbyt przerażony, by
        go uściskać, czy okazać jakąkolwiek radość.
        <<<

        Ale co swiadomosc to swiadomosc... i czyz modlitwa nie pomogla?
        Trzeba bylo podziekowac i dac na Msze, co by innym szwagrom nie
        przydarzyla sie ta - h y s t e r y j a.

        …i moi drodzy parafianie chodzmy sie pojsc napic.



        • nad_oceanem Ty sam... 22.04.08, 16:15
          ..."idz sie pojsc napic".


          "warcholski napisał:

          >
          > …i moi drodzy parafianie chodzmy sie pojsc napic."
          >
          >
          >
          • warcholski Re: Ty sam... 22.04.08, 16:43
            Nie ide pic, ale dac na Msze by krajowym Dobry Bog dal wresczie
            rozum.
            • ontarian Re: Ty sam... 22.04.08, 17:18
              warcholski napisał:

              > Nie ide pic, ale dac na Msze by krajowym Dobry Bog dal wresczie
              > rozum.
              latwiej bedzie Bogu pokoj miedzy Zydami i Arabami zaprowadzic
    • japo.x Re: Kanada - LOT 041 23.04.08, 19:47
      zrobcie tak jak ja:
      zapowiedzcie calej blizszej i dalszej rodzince, ze chetnie
      przyjmiecie ich jako turystow tylko zeby nie zapomnieli zabrac ze
      soba 4,000 CDN gotowka
      tym bardziej ze przeciez zlotowka tak dobrze stoi a ja biedak leze
      finansowa bo $ taki tani
      w koncu im jest lepiej niz mnie
    • grodek75 Re: Kanada - LOT 041 23.04.08, 21:29
      Na ogół nie zgadzam się z tym co piszą soup-nazi, polonusy ileś tam,
      etc. Jednak w przypadku nie wpuszczania chamstwa i buractwa jadącego
      do roboty na czarno przez kanadyjskich (i każdych innych)
      pograniczników mogę jedynie bić brawo. Byłem w USA, byłem w
      Kanadzie, jeszcze jako kawaler na studiach - w obu tych krajach
      turystycznie. Mogłem to udokumentować, wizy dostałem bez problemu,
      na lotnisku moja odprawa przeprowadzona swobodnie w języku
      angielskim trwała może 3 minuty. Nikt mnie nie rewidował, nie
      wypytywał o głupoty, nie przetrzymywał w areszcie. Zabrałem walizkę
      i wyszedłem z lotniska. Zwiedziłem co chciałem zwiedzić i wyjechałem
      po 2,5 miesiącu a 3,5 miesiąca przed upływem terminu wbitego mi w
      paszport na lotnisku. Teraz pracuję w jednej z największych
      amerykańskich korporacji i siłą rzeczy nie mam żadnego problemu z
      wjazdem na teren USA, czy Kanady. Widzę jednak kto tam lata i w
      jakim celu. Na miejscu immigration zawróciłbym do Polski minimum
      połowę pasażerów każdego samolotu i wbił każdemu w paszport
      niedźwiedzia uniemożliwiającego dożywotnio wjazd do USA. Żadna z
      tych osób nie jedzie w celach turystycznych, a stwierdzić to można
      na podstawie wyglądu i zapachu (lub raczej smrodu) każdego z nich.
      Dziwnym trafem ludzie ci ZAWSZE mają bilety 6 - miesięczne lub
      roczne, z rodzinami w PL żegnają się jakby mieli się nigdy więcej
      nie zobaczyć, a rejestracje samochodów podjeżdżających z nimi na
      Okęcie prawie zawsze zaczynają się na literę B (dla
      niewtajemniczonych: Białystok, Suwałki, Łomża, Ostrołęka, ...). Ja
      jadąc gdziekolwiek zawsze mam przy sobie bilet ze ściśle określonym
      terminem powrotu, łachy w walizce dostosowane do pory roku, nigdy
      nie mam przy sobie gotówki większej niż 100 - 200 EUR, lub $ i żaden
      pogranicznik nie robił mi z wjazdem problemów. Wystarczy służbowy
      Amex i prywatna VISA. Dlatego na podstawie własnych obserwacji i
      doświadczeń twierdzę, że wszelkie te łzawe historie z początku wątku
      są bzdurami z brudnych paluchów wyssanymi (zwłaszcza ta o gościu
      zasuwającym w UK, który nagle zapragnął rzucić swą świetnie płatną
      pracę na budowie na Wyspach i zobaczyć nieznanego śwagra...).
      Zawrócone zostały wąsate ryje i łyse łby jadące do CAN po to by
      taczki na budowach pchać. I bardzo dobrze. Kilka miesięcy takich
      intensywnych działań kanadyjskiego immigration sposoduje, że ta
      część polskiego społeczeństwa która przynosi największy wstyd i
      generuje największą ilość problemów przestanie latać za ocean. A
      wtedy ja wezmę rodzinę i bezstresowo polecę sobie na wakacje, na
      Florydę...

      ----------------------------------------
      www.bielany.waw.pl
      • soup.nazi Re: Kanada - LOT 041 25.04.08, 06:24
        Ty tu przyjezdzasz raz na jakis czas i gnoj ci przeszkadza. A ja (i inni)
        mieszkamy tu od wielu lat, dzieki swojej pracy i zachowaniu nie jestesmy tu
        przez nikogo wyrozniani in minus. Co my mamy powiedziec na masowe pojawianie sie
        nagle hord trafnie przez ciebie opisanych wasatych ryjow?

        Pare miesiecy temu stoje w paroosobowej kolejce po kawe w "Tim Horton's".
        Chlopak za lada zwija sie jak w ukropie. Wszyscy spokojnie czekaja. Nagle slysze
        pohukujace "Koorva, ruszaj siem tam?" i bydlaczo-wasaty rechot. Az sie
        wzdrygnalem - od lat nie slyszalem tego goovna, mieszkam i pracuja z dala od mas
        polaczych, tutejszych i przyjezdnych. Ale to nie byli tutejsi. Tutejsi, nawet ci
        burakowaci, nie zachowuja sie w ten sposob. Przez kilkanascie lat chociaz tyle
        zdolali sobie przyswoic. Oczywiscie byli w bardzo brudnych ubraniach i wygladali
        na bardzo niedomytych.
        • debunker Demo metody z zapasem w plecaku 14.06.08, 17:44
          Paszportowy Szantaż Władz RP: LOT 041

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka