Dodaj do ulubionych

Rodzina z wyciagnieta reka

01.10.03, 08:53
Po ostatniej imprezie nasluchalam sie historii o tym jak rodzina w Polsce
wykorzystuje finansowo Polonusow. Historie byly rozne - od szantazu
psychologicznego do kilkudziesieciu tysiecy dolarow pozyczonych "na wieczne
nieoddanie". W wiekszosci przypadkow rodzina w Polsce byla mniej zamozna niz
Polacy mieszkajacy za granica, ale nie zawsze.

Slyszeliscie podobne historie? Czy zgadzacie sie z wizja Polonusa ktory
powinien wspierac mniej zasobnych krewnych w Polsce?

Pozdrawiam
Luiza-w-Ogrodzie

><((((º>`·.¸¸.·´¯`·...¸><((((º>¸.
.·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸.·´¯`·...¸><((((º>
Obserwuj wątek
    • Gość: dachychicago Re: Rodzina z wyciagnieta reka IP: *.proxy.aol.com 01.10.03, 08:56
      oczywiscie ze rodzine nalezy wspierac
      w moim przypadku starzy pozyczyli nam na poczatku ok. 200tys USA$
      i do dzisiaj nie chca zwrotu.Trzeba miec wlasciwa rodzine.
      • luiza-w-ogrodzie Rodziny sie nie wybiera 01.10.03, 09:09
        Zreszta nie tylko rodzina - przyjacieel tez potrafia niezle naciagac.

        Pozdrawiam
        Luiza-w-Ogrodzie

        ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·...¸><((((º>¸.
        .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸.·´¯`·...¸><((((º>
        • Gość: dachychicago Re: Rodziny sie nie wybiera IP: *.proxy.aol.com 01.10.03, 09:22
          powinnismy byc szczesliwi ze to my mozemy pomagac a nie musimy oczekiwac pomocy
          pomoc ktora otrzymalem od rodzicow umozliwia mi pomaganie innym czlonkom
          rodziny i niestety przyjacielom tez.Bardzzo bym sie cieszyl gdybym nie musiaal
          im pomagac.
          Trzeba rozroznic pomiedzy pomoca a naciaganiem.W naszym przypadku pomagamy
          ludziom ktorzy tej pomocy potrzebuja.Znamy przypadki kiedy przyjaciele
          probowali nas naciagnac.
      • Gość: sp;lit Re: Rodzina z wyciagnieta reka IP: *.nas34.bellevue1.wa.us.da.qwest.net 01.10.03, 16:38
        Gość portalu: dachychicago napisał(a):

        > oczywiscie ze rodzine nalezy wspierac
        > w moim przypadku starzy pozyczyli nam na poczatku ok. 200tys USA$
        > i do dzisiaj nie chca zwrotu.Trzeba miec wlasciwa rodzine.

        =====================================================================

        Nie masz przypadkiem szwagierki (moze byc wdowa , rozwodka , zezowata ,...
        Niewazne ? smile
    • don.badylios troll luizka 01.10.03, 09:11
      Trollu australijski won.
      • Gość: Kan_z_oz Re: troll luizka IP: *.mega.tmns.net.au 01.10.03, 12:05
        don.badylios napisal;
        Trollu australijski won.

        Won bo Luiza jest troll, czy won bo australijski??!?
        Oprocz tego czy masz jeszcze cos do powiedzenia?

        Do Luizy;
        Rodziny sie nie wybiera, rodzica pomagamy bez wzgledu na to co myslimy. Z
        dalsza rodzina jestesmy bardziej selektywni.
        Nigdy nie mieszam przyjazni z biznesem, bardzo zla kombinacja, wczesniej czy
        pozniej grozi nieszczesciem, czyli rozpadem przyjazni. Sprawdzone
        wielokrotnie, 'trust me'.
        Pozdarwiam Z Oz
        • luiza-w-ogrodzie Rodziny sie nie wybiera 01.10.03, 13:05
          Gość portalu: Kan_z_oz napisał(a):

          > Won bo Luiza jest troll, czy won bo australijski??!?
          > Oprocz tego czy masz jeszcze cos do powiedzenia?

          Kan, nie przejmuj sie badylioskiem - to taki slodki gluptasek.

          > Rodziny sie nie wybiera, rodzica pomagamy bez wzgledu na to co myslimy. Z
          > dalsza rodzina jestesmy bardziej selektywni.
          > Nigdy nie mieszam przyjazni z biznesem, bardzo zla kombinacja, wczesniej czy
          > pozniej grozi nieszczesciem, czyli rozpadem przyjazni. Sprawdzone
          > wielokrotnie, 'trust me'.

          Tez doszlam do wniosku, ze biznes i przyjazn sie wykluczaja. Co do pomocy
          rodzinie, sadzac z uslyszanych opowiesci, wszyscy pomagaja rodzicom jesli to
          potrzebne. Natomiast z rodzenstwem jest roznie, ze znajomymi tez.

          Pozdrawiam
          Luiza-w-Ogrodzie

          ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·...¸><((((º>¸.
          .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸.·´¯`·...¸><((((º>
          • tenobcy aaa, Don.Badylios 01.10.03, 14:27
            dzien dobry i zycze milego dzionka...
            • znikad ad rem 01.10.03, 15:06
              Pomagam tylko gdy jestem wyraznie o to poproszony i gdy forma/zakres pomocy sa
              jednoznacznie przedstawione. Np. kuzyn chcial zeby jego corka spedzila lato
              uczac sie angielskiego - pomoglem. Ex tesciowa oczekuje, ze bedzie wspierana
              caly czas, bo "ma dzieci i wnuki za granica" - nie pomagam - tesciowa ma swoja
              emeryture i sam fakt, ze my mieszkamy poza Polska nie powinien sugerowac, ze
              mamy jakis obowiazek wysylania dolarow do Polski. Moja ex tez nie wysyla, bo
              ona raczej woli dostawac pieniadze niz sie z nimi rozstawac.
              To tak w skrocie.
    • kalifornian Re: Rodzina z wyciagnieta reka 01.10.03, 17:30
      U mnie na odwrot. Rodzina pomagala gdy studiowalem na
      cal-poly. Potem slali szmal na zagospodarowanie.
      • salceson.kujawski Re: Rodzina najwazniejszo jezd ! 01.10.03, 19:41
        a jo pomogum caly czas !!! Corka wybudowala za dulary ode mnie przyslane
        wielka Pizzerie w Polsku a mo teroz swoj biznes z dwoma sklepami z
        kielbasami, a syn mo TAXI 4 auta wszystkie niemieckie i w Lomzy swoja
        piwiarnie na 40 miejsc, to wszycko za moje dulary z Ameriku powysylane,bo
        my tu ze Stefanem na dachach walimy zdrowe pieniundze ,na robocie czeba sie
        znac to byndum i dobre $$$$$ A jeszcze planuje tak posiedziec nastypne 5 lat
        i nabic dularow ze jak wroce to otworze sklep meblowy i mleczarski i
        piekarnie bo to sie teroz oplaco i nic nie bynde juz robil ,tylko doglundol
        biznesu i mlode dziewuchy po pupie klepol.
        • soup_nazi Juz mi sie ze Stefanem uszami wylewacie 01.10.03, 19:46
          To ktory jest majster? Ty czy Stefan? Ktorego zachodni wiatr spierdolil z
          dachu, ze az piesni o tym spiewaja?
          • salceson.kujawski jo i Stefan - to my szpece dachowe 01.10.03, 20:39
            heeheheheh !Stefan jest boss bo szprecho po anglicku a jo kierownik !! a
            reszta na "wakacjach" za 4,50 $ na godzine szingle donosza pod dachy,jak
            chcesz to poczebujemy jednygo co bedzie gwozdzie donosil,po znajomosci
            dostaniesz 4,55 $ na godz, ale musisz sie zdrowo uwijac ,bo my muszymy ze
            Stefanem po 1000 $$ na runczke na tydzien wyciungnuc. $$$$ - tylko to sie
            liczy ,reszta jezd nie wazno ! eheheheh !!
            • fohy-n-choj Re: Swad jaki z pomrocznej niesie 01.10.03, 23:38
              nie rokuje lepszych nadziej na jutro - kasy jak nie bylo tak nie bedzie.
              Lapki dalej beda sie wyciagac pomimo zapewnien komentatora o pozytywnje
              koniukturze i innych nieistotnych duperelach.
              CO NAM GROZI?
              Cięcia wydatków państwa są bolesne, ale zwlekanie będzie jeszcze gorsze.
              ZŁOTÓWKA NADAL BĘDZIE TANIEĆ. Słabszy złoty to coraz większy dług.
              WZROŚNIE INFLACJA.
              PODROŻEJĄ KREDYTY - Skok inflacji spowoduje wzrost stóp procentowych. Kredyty
              w walutach i dewizach mogą wzrosnąć nawet o 2-5 proc.
              WZROSNĄ CENY TOWARÓW IMPORTOWANYCH, a takich jest bardzo dużo na rynku.
              SPADNIE RENTOWNOŚĆ POLSKICH PRZEDSIĘBIORSTW, to zaś zahamuje eksport i wzrost
              gospodarczy. Może dojść nawet do bankructwa wielu polskich firm. Rozwijają się
              one dzięki kredytom, które w większości są pobierane w euro. Jeśli złotówka
              dalej będzie spadać, nie będą mogły spłacić kredytów, więc splajtują.
              WZROŚNIE BEZROBOCIE.

              Uwaga! Jeśli zadłużenie państwa osiągnie 60 proc. PKB, to kolejny budżet musi
              być przyjęty bez żadnego długu. Wtedy trzeba będzie ciąć wszystko - policję,
              wojsko, służbę zdrowia i wynagrodzenia dla budżetówki. DRASTYCZNIE WZROSNĄ I
              TAK WYSOKIE JUŻ PODATKI.




              CO MOŻEMY ZROBIĆ?

              Bądźmy na bieżąco. Śledźmy uważnie rozwój sytuacji, obserwujmy czy złotówka
              dalej spada.
              Jeśli mamy kredyt. Zastanówmy się nad przewalutowaniem pobranego kredytu, ale
              nie działajmy pochopnie.
              Jeśli chcemy wziąć kredyt. Nie spieszmy się z zaciąganiem kredytów, a jeśli
              już musimy, bierzmy je w stabilnej walucie, np. frankach szwajcarskich.
              Jeśli mamy oszczędności. Rozważmy inwestowanie w zagranicznych bankach lub
              funduszach inwestycyjnych. Takie możliwości oferują polskie instytucje
              finansowe. Nieruchomości też mogą się opłacić.
              Wczoraj złotówka znowu straciła na wartości w stosunku do euro. Kosztowało
              4,64 zł. To 28 gr więcej niż miesiąc temu!
              • Gość: Kan_z_oz Re: Swad jaki z pomrocznej niesie IP: *.mega.tmns.net.au 02.10.03, 12:07
                drogi fohy-n-choj, przyslij moze polskie ministra skarbu na nauki do Oz.
                Planowany zeszloroczny budzet panstwa Oz byl 3,5 biliona. Costello pomylil sie
                osiagneli 7,6. Nie wiem kto lepszy; skapiec ktory nie umie liczyc czy
                rozrzutnik, ktory tez nie umie liczyc.
                Pozdrawiam z Oz
                • Gość: Kan_z_oz Re: Swad jaki z pomrocznej niesie IP: *.mega.tmns.net.au 02.10.03, 12:10
                  Sprostowanie 3,5 biliona to planowany zysku w zeszlorocznym budzecie, 7,6 to
                  osigniety zysk.

                  Calusy
    • luiza-w-ogrodzie Historyjki przykladowe 07.10.03, 05:37
      Siostra znajomego smiertelnie sie na niego obrazila, gdy nie chcial jej pomagac
      finansowo, a niebacznie w rozmowie wspomnial o kupnie plazmowego TV. Jak to, on
      sobie kupuje "plazme" a ona ciagle ma odbiornik katodowy?! Dostalo mu sie od
      nowobogackich szpanerow, trzasnela sluchawka i od pol roku nie rozmawiaja.

      Byli tesciowie innego znajomego w osiem lat od rozwodu dzwonili do niego i
      posylali emajle mowiac ze sa w trudnej sytuacji finansowej i potrzebuja
      wsparcia; on tak dobrze zarabia ze te kilkadziesiat tysiecy to dla niego grosze.

      Slyszeliscie podobne opowiesci?

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie

      ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·...¸><((((º>¸.
      .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸.·´¯`·...¸><((((º>
      • Gość: mailman Re: Historyjki przykladowe IP: 154.11.98.* 07.10.03, 20:32
        Kolega pojechal w odwiedziny do rodziny do Niemiec. Po tygodniy wrocil i bylo
        by bardzo fajnie gdyby nie to ze poczta dogonil go rachunek od rodzinki.
        Za pobyt. Zostawie to bez komentarza.
        • masual_can Re: Historyjki przykladowe 07.10.03, 20:41
          mocne te historie! Ja mialem raz tak ze nieswiadomy zmian w kraju, a po czesci
          zeby ich nie rozpuscic (Nie Ma Mocnych), dalem kazdemu po piwie, czekoladce,
          tanim zegarku i dlugopisie. Patrzalem na ich reakcje z reka w kieszeni na $50
          dla kazdego. Jak zobaczylem fochy to wyjalem reke z kieszeni i tak sie
          skonczylo. Najlepsze ze nie tak znow dawno sytuacje byly odwrotne: ja bylem tym
          nedzarzem potrzebujacym pomocy korej oczywiscie nie dostalem.
    • Gość: Andrew Re: Rodzina z wyciagnieta reka IP: *.home.cgocable.net 07.10.03, 22:54
      Z rozmowy tel. pomiedzy Kanada i Polska , rozmowczyni z Polski
      oswiadcza ...Eee! wy tam w Kanadzie zyjecie jak w raju a my to musimy pracowac.

      • luiza-w-ogrodzie Wy tam w Kanadzie zyjecie jak w raju 08.10.03, 00:37
        Gość portalu: Andrew napisał(a):

        > Z rozmowy tel. pomiedzy Kanada i Polska , rozmowczyni z Polski
        > oswiadcza ...Eee! wy tam w Kanadzie zyjecie jak w raju a my to musimy
        pracowac.

        Tez slyszalam o podobnym komentarzu. Coz, jak wiadomo na Zachodzie pieniadze
        leza na ulicy, w czasie pracy mozna wyjsc na zakupy, na dwugodzinny lunch ;oD

        Pozdrawiam
        Luiza-w-Ogrodzie

        ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·...¸><((((º>¸.
        .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸.·´¯`·...¸><((((º>
        • Gość: Andrew Re: Wy tam w Kanadzie zyjecie jak w raju IP: *.home.cgocable.net 08.10.03, 01:30
          Znajomy przez okolo 2 lat pomagal bezrobotnemu czlonkowi rodziny ( zona
          rencistka ), w koncu zapytal sie czy w jego rejonie jest tak b.kiepsko z praca
          ze przez ten okres nie moze nic znalezc , w odpowiedzi uslyszal ze ... no co
          ty ! no co ! , za 800 zl nie pojde do roboty , nie oplaca sie .
    • soup_nazi Bo krewni, choc rzewni.... 08.10.03, 02:15
      ... tylko w grobie pewni.
      Bulgoce saganek, dochodzi bratanek...

      Jak to tam dalej bylo u Lemiastego?
      • luiza-w-ogrodzie Re: Bo krewni, choc rzewni.... 08.10.03, 02:56
        Wybiła godzina – ścina się rodzina,
        Brat brata lub ciotkę, a kuzyn kuzyna.
        Bulgoce saganek – dochodzi bratanek,
        Żre podagra szwagra, kat mu zaraz zagra.
        Pociotek przez płotek, wujny, stryjny rojne
        Idą już na wojnę, oj, będzie łaskotek.
        Idzie wnuczę, idzie teść, ja cię uczę, jak ich grześć:
        Lewą tnij, prawą kłuj, bo tu stryj, a tam wuj,
        Niech ojczyma ktoś przytrzyma, w łeb pasierba, będzie szczerba.
        Leży zięć, grobów pięć, pada teść, grobów sześć.
        Stryk dziadowi, stryk babusi, stryk stryjkowi, tak być musi,
        Bo krewni, choć rzewni, tylko w ziemi pewni.
        Wybiła godzina – gadzina rodzina,
        Na kogo wypadnie, na tego się wspina.
        Pochowaj go ładnie, sam się ukryj wszędzie,
        Nie schowasz się wcześnie – pochowają we śnie.


        Pozdrawiam
        Luiza-w-Ogrodzie

        ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·...¸><((((º>¸.
        .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸.·´¯`·...¸><((((º>
        • Gość: Arkadia Re: Bo krewni, choc rzewni.... IP: *.flow.com.au 08.10.03, 06:30
          Niestety Luizo nie do konca moge sie z tym zgodzic... Znam przypadki (!!!)
          kiedy rodziny jezdza do Polski , zeby zaoszczedzic na wydatkach w Australii.
          Niestety, nie jest to jedyny wyjatek... Spotkalam Polakow, ktorzy sa juz na
          zasluzonej emeryturze i co pol roku odwiedzaja zamozna rodzine w Polsce,
          mieszkaja, zywia sie, korzystaja z goscinnosci, nie wspierajac rodzine ta
          finansowao. Na moje pytanie dlaczego tak robia, odpowiedzieli, ze przez pol
          roku wplywa im na konto w AU emerytura, nie wydaja ani grosza, a tutaj maja
          wszystko za darmo (z glupim usmiechem skomentowali glupote Polakow, ze tak
          daja sie im naciagac ..hmmm...). Po pol roku wracaja do Australii, zyja
          oszczednie, a za nastepne pol roku, znowu uszczesliwiaja rodzine w Polsce
          swoja wizyta... Z ogromna radoscia zakomunikowali mi, ze dzieki temu
          zaoszczedzili juz niezla sumke, bo jednak w Polsce zycie jest nadal tanie ...
          • liedetector zgorzkniali Australijczycy? 08.10.03, 07:03
            Gość portalu: Arkadia napisał(a):

            > Niestety Luizo nie do konca moge sie z tym zgodzic... Znam przypadki (!!!)
            > kiedy rodziny jezdza do Polski , zeby zaoszczedzic na wydatkach w Australii.
            > Niestety, nie jest to jedyny wyjatek... Spotkalam Polakow, ktorzy sa juz na
            > zasluzonej emeryturze i co pol roku odwiedzaja zamozna rodzine w Polsce,
            > mieszkaja, zywia sie, korzystaja z goscinnosci, nie wspierajac rodzine ta
            > finansowao. Na moje pytanie dlaczego tak robia, odpowiedzieli, ze przez pol
            > roku wplywa im na konto w AU emerytura, nie wydaja ani grosza, a tutaj maja
            > wszystko za darmo (z glupim usmiechem skomentowali glupote Polakow, ze tak
            > daja sie im naciagac ..hmmm...). Po pol roku wracaja do Australii, zyja
            > oszczednie, a za nastepne pol roku, znowu uszczesliwiaja rodzine w Polsce
            > swoja wizyta... Z ogromna radoscia zakomunikowali mi, ze dzieki temu
            > zaoszczedzili juz niezla sumke, bo jednak w Polsce zycie jest nadal tanie ...

            Australi jest krajem raczej ubogim jak na Zachod i takie rzeczy teoretycznie
            moga sie zdarzac
            jedynym problemem jest odleglosc i ceny biletow, na ktore przecietny
            Aussie musi oszczedzac przez kilka lat
            Ci co nie moga sobie pozwolic na bilet czesto szukaja podswiadamie
            usprawiedliwienia, i tak powstaja te
            slynne australijkie watki (luiza, wiarus et al)
            a chamstwie w Polsce, o wysokiej przestepczosc, o rodzinach ktore
            tylko czekaja aby ich obskubac z nic niewartych AU$ etc
            tak odtrutka dla starzejacych sie samotnych i zapomnianych przez wszystkich
            ludzi na drugim koncu swiata zebrzacych chociaz o chwile uwagi...
            • Gość: Kan_z_oz Re: zgorzkniali Australijczycy? IP: *.mega.tmns.net.au 08.10.03, 11:58
              liedetector napisal
              Australi jest krajem raczej ubogim jak na Zachod i takie rzeczy teoretycznie
              moga sie zdarzac
              jedynym problemem jest odleglosc i ceny biletow, na ktore przecietny
              Aussie musi oszczedzac przez kilka lat
              Ci co nie moga sobie pozwolic na bilet czesto szukaja podswiadamie
              usprawiedliwienia, i tak powstaja te
              slynne australijkie watki (luiza, wiarus et al)
              a chamstwie w Polsce, o wysokiej przestepczosc, o rodzinach ktore
              tylko czekaja aby ich obskubac z nic niewartych AU$ etc
              tak odtrutka dla starzejacych sie samotnych i zapomnianych przez wszystkich
              ludzi na drugim koncu swiata zebrzacych chociaz o chwile uwagi...

              A wiec zyjac w tym ubogim kraju co roku goscimy rodzine z Polski, przez 2 do 6
              miesiecy. Oczywiscie placac wszystkie rachunki. Jestesmy z tego bardzo
              zadowoleni i nie narzekamy ze ktos nas wykorzystuje. Niech sobie oszczedzaja
              emerytury czy pensje co nam do tego?
              Odnosnie kosztu biletow lotniczych, 'frequnet flyer' pozwala nam na bezplatne
              przeloty. Mamy obecnie klopoty z ich wykorzystaniem.
              Pozdrawiam z biednego i zacofanego Sydney
              • liedetector Re: zgorzkniali Australijczycy? 08.10.03, 16:21
                Gość portalu: Kan_z_oz napisał(a):

                > liedetector napisal
                > Australi jest krajem raczej ubogim jak na Zachod i takie rzeczy teoretycznie
                > moga sie zdarzac
                > jedynym problemem jest odleglosc i ceny biletow, na ktore przecietny
                > Aussie musi oszczedzac przez kilka lat
                > Ci co nie moga sobie pozwolic na bilet czesto szukaja podswiadamie
                > usprawiedliwienia, i tak powstaja te
                > slynne australijkie watki (luiza, wiarus et al)
                > a chamstwie w Polsce, o wysokiej przestepczosc, o rodzinach ktore
                > tylko czekaja aby ich obskubac z nic niewartych AU$ etc
                > tak odtrutka dla starzejacych sie samotnych i zapomnianych przez wszystkich
                > ludzi na drugim koncu swiata zebrzacych chociaz o chwile uwagi...
                >


                > A wiec zyjac w tym ubogim kraju co roku goscimy rodzine z Polski, przez 2 do
                6
                > miesiecy. Oczywiscie placac wszystkie rachunki. Jestesmy z tego bardzo
                > zadowoleni i nie narzekamy ze ktos nas wykorzystuje.
                no widzisz, mozna pisac o rodzinie bez oskarzen i zawisci i wiekszosc
                emigrantow i ich rodzin ma doskonale kontakty, niezaleznie od tego
                kto jest bogatszy czy biedniejszy i gdzie mieszka

                > Niech sobie oszczedzaja
                > emerytury czy pensje co nam do tego?
                dokladnie! niech im sie dobrze powodzi czy zyja w Polsce czy w Australi


                > Odnosnie kosztu biletow lotniczych, 'frequnet flyer' pozwala nam na
                bezplatne
                > przeloty. Mamy obecnie klopoty z ich wykorzystaniem.
                z tym Frequent Flyer to troche przsadzasz, przelicznik jest mniej wiecej
                1:8 aby wreszcie uzyskac cos za "darmo"

                > Pozdrawiam z biednego i zacofanego Sydney
                Sydney akurat nie jest ani biedny ani zacofany, ma tylko
                mala grupke biednych duchowo i zacofanych emigrantow

                pzdr


          • luiza-w-ogrodzie Arkadio 08.10.03, 07:31
            Zalozylam watek na temat znany mi z doswiadczen moich znajomych i przyjaciol.
            Zjawisko wykorzystywania Polakow przez krewnych-emigrantow jest mi nieznane.
            Moze zalozysz watek poswiecony temu problemowi na forum "Kraj"?

            Znam tylko jedna osobe, ktora jezdzi z Australii do Polski na pol roku, potem
            wraca do Australii itp (pol roku to limit czasu przez jaki wyplaca sie renty i
            emerytury obywatelom australijskim przebywajacym za granica). Jest to
            bezrobotny rencista, opiekujacy sie w Polsce stara matka.

            Pozdrawiam
            Luiza-w-Ogrodzie

            ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·...¸><((((º>¸.
            .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸.·´¯`·...¸><((((º>
            • Gość: Arkadia Zgorzkniali Australijczycy ... IP: 61.68.139.* 10.10.03, 03:56
              Nie mam zamiaru zakladac zadnego watku nigdzie... Jestem jedna z wielu osob
              czytajacych to Forum i rowniez jedna z osob dzielaca sie swoimi
              spostrzezeniami (i mam do tego prawo, wiec Luizo nie potrzebuje Twoich rad,
              nie sa mi one zupelnie potrzebne). To, ze nie podobaja sie one Luizie i burza
              tak misternie sklecany obraz "okropnego Rodaka", nie ma wplywu na fakt , jaki
              niestety istnieje. Szkoda, ze Luiza jest juz tylko skostniala skorupa,
              zamknieta ze swoimi mitami i uprzedzeniami. Moze warto czasami poswiecic uwage
              temu, co i inni Forumowicze pisza, i odlozyc swoje uprzedzenia na bok ...
              Fakt pozostaje faktem, iz co poniektorzy obecnie wykorzystuja rowniez swoje
              rodziny w Polsce...chyba jest to nowe zjawisko. Nigdy wczesniej nie spotkalam
              sie z takim zachowaniem Rodakow za granica. Niestety, takie postepowanie
              wywoluje rowniez zlosliwe komentarze w Polsce.
              • soup_nazi Re: Zgorzkniali Australijczycy ... 10.10.03, 04:43
                Jak mozna wykorzystac ludzi, ktorzy sa totalnie bezuzyteczni?
            • soup_nazi Re: Arkadio 10.10.03, 04:46
              luiza-w-ogrodzie napisała:

              > Zalozylam watek na temat znany mi z doswiadczen moich znajomych i
              przyjaciol.
              > Zjawisko wykorzystywania Polakow przez krewnych-emigrantow jest mi nieznane.
              > Moze zalozysz watek poswiecony temu problemowi na forum "Kraj"?
              >
              > Znam tylko jedna osobe, ktora jezdzi z Australii do Polski na pol roku,
              potem
              > wraca do Australii itp (pol roku to limit czasu przez jaki wyplaca sie renty
              i
              > emerytury obywatelom australijskim przebywajacym za granica). Jest to
              > bezrobotny rencista, opiekujacy sie w Polsce stara matka.

              No, co ty? Zglupialas? Nie widzisz, ze to jeden/jedna z tych polskich
              zalosnych "wannabes" w AU, CA, US, gdziekolwiek, aby tylko uciec z Zanzibaru,
              ehehe. Tylko tej gula skacze grzecznie, dla niepoznaki.
              • Gość: czytacz Re: Arkadio IP: *.bpb.bigpond.com 10.10.03, 07:40
                Akurat australijczycy sa najbardziej podrozujaca nacja na swiecie wiec te
                glupoty na temat oszczedzania przez kilka lat na bilety zatrzymaj dla siebie,my
                wyjezdzamy za tzw.oceany regularnie co dwa lata,a w miedzyczasie jezdzimy
                lokalnie,jest co zwiedzac,uwierz mi,a to ze coraz rzadziej odwiedzamy kraj to
                niestety z "tych"wlasnie w/w powodow,dopoki jeszcze mamy Rodzicow to sie
                jezdzi,a jesli juz zostalo tylko rodzenstwo to juz zaczynamy wydawac te "nic
                nie warte $Au" gdzie indziej,tam gdzie sa tak samo cenione jak kazda inna
                waluta.Za kilka tygodni jedziemy znow w odwiedziny do Rodzicow,ja zostane nawet
                nieco dluzej aby po prostu przy nich byc,zaznaczam,ze nie pobieram zadnych
                zasilkow ani nie kozystam z platnych urlopow.Po prostu w tym czasie nie bede
                zarabial,(pracuje dla siebie) wiec koszty biletow to akurat 1/10 calosci.
                Jezdzimy bez prezentow,skonczylismy z tym kiedy wracalismy z pustymi walizkami,
                do dzisiaj niestety pokutuje przekonanie,ze prezenty naleza sie tylko
                odwiedzanym bo jesli ich stac na te przeloty itd,itp.Rachunki tez zawsze jakos
                ladowaly w naszych kieszeniach,kiedy my bylismy u rodzenstwa czy tez oni
                odwiedzili nas tutaj, bardzo ciekawe zagadnienie.Juz kiedys byla dyskusja na
                Forum na ten temat,duzo osob zauwazylo,ze to chyba ta sama rodzina odwiedza nas
                wszystkich w roznych krajach bo sytuacje opisywane byly identyczne.
                Pozdrowienia z ubogiego Melb tym razem
                • stiched Re: Arkadio 10.10.03, 16:19
                  Gość portalu: czytacz napisał(a):

                  > Akurat australijczycy sa najbardziej podrozujaca nacja na swiecie wiec te
                  > glupoty na temat oszczedzania przez kilka lat na bilety zatrzymaj dla
                  siebie,my
                  >
                  > wyjezdzamy za tzw.oceany regularnie co dwa lata,a w miedzyczasie jezdzimy
                  > lokalnie,jest co zwiedzac,uwierz mi,a to ze coraz rzadziej odwiedzamy kraj
                  to
                  > niestety z "tych"wlasnie w/w powodow,dopoki jeszcze mamy Rodzicow to sie
                  > jezdzi,a jesli juz zostalo tylko rodzenstwo to juz zaczynamy wydawac te "nic
                  > nie warte $Au" gdzie indziej,tam gdzie sa tak samo cenione jak kazda inna
                  > waluta.Za kilka tygodni jedziemy znow w odwiedziny do Rodzicow,ja zostane
                  nawet
                  >
                  > nieco dluzej aby po prostu przy nich byc,zaznaczam,ze nie pobieram zadnych
                  > zasilkow ani nie kozystam z platnych urlopow.Po prostu w tym czasie nie bede
                  > zarabial,(pracuje dla siebie) wiec koszty biletow to akurat 1/10 calosci.
                  > Jezdzimy bez prezentow,skonczylismy z tym kiedy wracalismy z pustymi
                  walizkami,
                  >
                  > do dzisiaj niestety pokutuje przekonanie,ze prezenty naleza sie tylko
                  > odwiedzanym bo jesli ich stac na te przeloty itd,itp.Rachunki tez zawsze
                  jakos
                  > ladowaly w naszych kieszeniach,kiedy my bylismy u rodzenstwa czy tez oni
                  > odwiedzili nas tutaj, bardzo ciekawe zagadnienie.Juz kiedys byla dyskusja na
                  > Forum na ten temat,duzo osob zauwazylo,ze to chyba ta sama rodzina odwiedza
                  nas
                  >
                  > wszystkich w roznych krajach bo sytuacje opisywane byly identyczne.
                  > Pozdrowienia z ubogiego Melb tym razem

                  Wydaje mi sie ze ten watek o patologicznych rodzinach powinien
                  wyladowac na forum psychologia
                  tam ludzie maja wiecej zrozumienia i wpolczucia dla whinnnig sissies
                  z duzych ubogich miast

                  • bulldog3 Hej Butthead !!?? 10.10.03, 16:49
                    nie opowiadaj glupot ze tak czesto jezdzisz do Polski z Australi ,to
                    olbrzymia odleglosc i kupa forsy do wydania ,dla przecietnie pracujacych to
                    wysilek nie lada !!! ,Jesli pracujesz i masz wlasna firme [ wynika z postu]
                    to w tym czasie tzw. chlopcy na posylki czyli najemna sila robocza bedzie
                    zarabiac na ciebie $$$$ ,wiec mozesz sobie pozwolic na dluzszy pobyt w
                    Polsce ,ale musisz pamietac ze jestes wyjatkiem w tej sprawie,bo miliony
                    innch rodakow zyja od pierwszego do pierwszego w Australii idac na 8
                    godzin do pracy,wiec nie masz sie czym chelpic tu na forum.
                    • Gość: czytacz Re: Hej Butthead !!?? IP: 144.138.67.* 11.10.03, 02:26
                      Ze olbrzymia odleglosc to akurat sie zgadza,natomiast o cenach biletow to
                      akurat nie masz wiekszego pojecia,w zaleznosci od sezonu,juz ze wszystkimi
                      podatkami taki bilet kosztuje $1700-$2000 wiec jakie ogromne wydatki.Mam swoja
                      firme i wyobraz sobie,ze sam pracuje na siebie,zadni"chlopcy"nie napychaja mi
                      $$$ do kieszeni w czasie moich tam podrozy.W ciagu ostatnich 8 lat bede tam
                      teraz 7 raz,wyslac kopie stempli z paszportu?Nie znam praktycznie nikogo kto
                      zyje od 1-go do 1-go z roznych powodow,po pierwsze nikt tutaj nie pobiera
                      wynagrodzenia miesiecznie ale nie to najwazniejsze,po ilus tam latach
                      samodzielnosci ludzi jest stac na b.duzo,nie masz pojecia o tutejszych
                      realiach,nawet niezbyt zaradni kreca sie za granice na okraglo(jesli maja tylko
                      na to ochote,bo tak jak napisalem,ci ktorzy nie maja do kogo jechac wola
                      spedzac czas gdzie indziej,chocby zwiedzajac Au,co wcale nie jest duze tansze
                      od przelotu i wycieczki w Eu).Ciekaw jestem czy ktos z adresem Au w IP temu
                      zaprzeczy,czekam.
                      Pzdr.
                      • backpacker Re: Hej Butthead !!?? 11.10.03, 02:45
                        Nie ma ciekawszych miejsc na swiecie?
                        7 razy do Polski? I po co? To juz chyba lepiej tam mieszkac a nie jezdzic tyle razy.
                        • bulldog3 Re: Hej Butthead !!?? 11.10.03, 04:58
                          bilet w granicach 2000 $$ to tanio ??? eheheheheh, taki sam bilet na trasie
                          NYC - Warszawa kosztuje 650 $$ i jeszce polonia amerykanska psioczy ze
                          drogo ,a wiec znowu niewypal z tymi przechwalkami,a swoja droga co za big
                          deal ze bylo sie 7 razy w Polsce ?? gdyby to byly Hawaje lub francuska
                          Polinezja ,no to ??? !! - jeszcze ,jeszcze,ale do Zambrowa czy
                          Lomzy ??,hehehe,zaden big deal !!
                          • Gość: czytacz Re: Hej Butthead !!?? IP: *.mega.tmns.net.au 11.10.03, 05:23
                            Zapomniales juz o czym pisalismy?,to nie chodzi o przechwalki.Chodzi po prostu
                            o zaprzeczenie idiotycznych pogladow o niemozliwosci podrozy do kraju z Au.A
                            dlaczego?Przeciez juz ciemnoto pisalem kilka razy,ze chodzi o Rodzicow,tylko o
                            to.A $2000 Au to naprawde niewielkie pieniadze.
                            I to byloby na tyle.
                            • starywiarus Re: Hej Butthead !!?? 11.10.03, 07:30
                              SA2000 = $US 1,383.06
                              według dzisiejszego kursu
                              www.oanda.com/convert/classic

                              What’s the big deal? Że dwa razy drożej niż LOT-em przez Atlantyk?
                              Ponad dwa razy dalej, 22-24 godziny w samolocie. Ale pozytywy takie, że ci
                              kmiot zmożony żytnią nie narzyga na podołek, co LOT do NYC i Chicago czesto
                              serwuje jako in-flight entertainment.

                              Poza tym, niecale $US 1,300 to zadne pieniadze dla kogos, kto pracuje.
                              • uper Re: Hej Butthead !!?? 11.10.03, 07:40
                                starywiarus napisał:

                                > SA2000 = $US 1,383.06
                                > według dzisiejszego kursu
                                > www.oanda.com/convert/classic
                                >
                                > What’s the big deal? Że dwa razy drożej niż LOT-em przez Atlantyk?
                                > Ponad dwa razy dalej, 22-24 godziny w samolocie. Ale pozytywy takie, że ci
                                > kmiot zmożony żytnią nie narzyga na podołek, co LOT do NYC i Chicago czesto
                                > serwuje jako in-flight entertainment.
                                tutaj musze zdecydowanie zaprotestowac!
                                lecialem LOTem wielokrotnie i nigdy nie bylo zadnych ekscesow
                                najwiecej zamieszania robila jedna podstarzala stewardessa
                                ale reszta dziewczyn bylo na poziomie, sliczne, profesjonalne i bardzo
                                pomocne...


                                >
                                > Poza tym, niecale $US 1,300 to zadne pieniadze dla kogos, kto pracuje.
                                no tak, ale jest ogolnie znane, ze niewielu polonusow pracuje w Australii (i
                                mean real jobs) tak wiec zostaje im, zwiedzanie Australi (not that there is
                                anything wrong with this)



                                • starywiarus Re: Hej Butthead !!?? 11.10.03, 07:46
                                  uper napisał:
                                  > > Poza tym, niecale $US 1,300 to zadne pieniadze dla kogos, kto pracuje.
                                  > no tak, ale jest ogolnie znane, ze niewielu polonusow pracuje w Australii (i
                                  > mean real jobs) tak wiec zostaje im, zwiedzanie Australi (not that there is
                                  > anything wrong with this)

                                  Ja akurat znam samych pracujacych. Moje obserwacje nie sa reprezentatywne,
                                  niestety, bo bedac zajety praca, nie mam czasu na prowadzenie tak intensywnego
                                  zycia towarzyskiego, zeby poznac pozostalych. Jak mnie wyleja i pojde na
                                  zasilek, to sie wywiem co i jak w tych polskich sferach towarszyskich, ale na
                                  razie nie wiem.
                                  • starywiarus Re: Hej Butthead !!?? 11.10.03, 07:49
                                    Ponadto, dlaczego tylko Australie mamy zwiedzac? W zasiegu $US500 za bilet
                                    lotniczy sa: Fiji, Vanuatu, Tahiti, Nowa Kaledonia, Hawaje i pare innych
                                    tropikalnych miejsc na Pacyfiku, o ktorych w Europie marza, jak za oknem
                                    pazdziernikowy deszcz ze sniegiem.
                                • Gość: Kan_z_oz Re: Hej Butthead !!?? IP: *.mega.tmns.net.au 11.10.03, 11:06
                                  Uper napisal;

                                  Poza tym, niecale $US 1,300 to zadne pieniadze dla kogos, kto pracuje.
                                  no tak, ale jest ogolnie znane, ze niewielu polonusow pracuje w Australii (i
                                  mean real jobs) tak wiec zostaje im, zwiedzanie Australi (not that there is
                                  anything wrong with this)

                                  Mozesz wyjasnic co to jest 'real job', cokolwiek to jest brzmi obrzydliwie.

                                  Nie znam wielu polonusow, a ci ktorych znam pracuja. W Sydney jest trudno
                                  przezyc z jednej pensji, na poczatku jest trudno i z dwoch. Podrozuja ci
                                  ktorzy sa dobrze ustawieni, splacone w znaczne czesci domy, wlasne biznesy
                                  ect. To nie jest trudne, tylko trzeba kolego pracowac i to nie tylko w Oz ale
                                  w US tez.
                                  Pozdrawiam z Sydney
                                  • Gość: soy Re: Hej Butthead !!?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.03, 11:35
                                    czegoś nie rozumiem.Jeden pisze, że chodzi na osiem godzin do pracy i się nie
                                    przemęcza ;drugi - że i z dwóch pensji trudno w Sydney wyzyć.
                                    To jest ten raj , czy go nie ma ?
                                    poza tym, co to za wątek? Luizo - czy w innych nacjach ubodzy krewni nie
                                    naciągają bogatych ? Rodzice dzieciom ( a póżniej odwrotnie) nie pomagają?
                                    Wyładuj swój żal i frustracje na innym wątku , np.jak może być paskudnie na
                                    emigracji.Albo jak jest wspaniale.
                                    • Gość: Kan_z_oz Re: Hej Butthead !!?? IP: *.mega.tmns.net.au 12.10.03, 12:06
                                      Jesli ktos napisal, ze chodzi do pracy na 8 godzin i sie nie przemecza to sa
                                      dwie mozliwosci.
                                      klamie albo nie pracuje.
                                      Jest jeszcze kilka innym raczej rzadko spotykanych okolicznosci gdzie ktos
                                      wciaz ma prace gdzie sie malo robi, nie bede sie wglebiac.
                                      Pozdrawiam z Oz
                      • Gość: larson Re: Hej Butthead !!?? IP: *.d.001lg.syd.iprimus.net.au 11.10.03, 09:43
                        Ja zaprzecze. 60% Australijczykow nigdy nie bylo za granica a typowy gosc w
                        pubie to marzy o wycieczce do Queensland i ani km dalej.
                        • starywiarus Re: Hej Butthead !!?? 11.10.03, 15:45
                          Gość portalu: larson napisał(a):

                          > Ja zaprzecze. 60% Australijczykow nigdy nie bylo za granica a typowy gosc w
                          > pubie to marzy o wycieczce do Queensland i ani km dalej.

                          Moze cos w tym jest. Ale (a) jaki procent Amerykanow, Francuzow,Niemcow byl za
                          granica? (b) Trend Aussie backpackers w Azji i Europie jest dosc prezny (c) w
                          Polsce jezdzili do Jastarni, moczyli zadek w brudnej wodzie morskiej o
                          temperaturze 14 stopni, wychodzili sini z zimna i zachwyceni, i tez bylo
                          dobrze; a teraz Queensland i tropikalna plaza po horyzont z minimalna iloscia
                          ludzi sie nie podoba... Apetyty rosnie w miare jedzenia.
                          • Gość: czytacz Re: Hej Butthead !!?? IP: 144.138.67.* 12.10.03, 10:52
                            Larson!Z tego co pamietam to niezbyt dlugo jestes w Au aby poznac 100%
                            australijczykow,niemniej zgadzam sie z Toba,a nawet twierdze,ze 90%
                            australijczykow przebywajacych w pubach ma nawet trudnosci z dojazdem na
                            sasiednia ulice,nie mowiac o innej dzialnicy.Najczesciej maja oni nawet niezle
                            prace ale tygodniowki zostawiaja w tych wlasnie "swoich" pubach,ktore mogliby
                            wykupic po ilus latach na wlasnosc.Niemniej jest pewne,ze wlasnie
                            australijczycy sa najbardziej podrozujaca nacja na swiecie,chocby raz ale
                            Anglie zalicza i wycieczke pietrowym autobusem po Eu(z czego zreszta niewiele
                            pamietaja).pzdr

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka