Dodaj do ulubionych

Survival dla emigrującego Polaka

16.10.03, 16:44
Pan Adaś czujnie wykrył nieprawdopodobny sejl. Było to z pół roku temu. Do
dziś chodzi w damskich figach, bo sprzedawali pięć par za dwa dolary.
Najpierw miał wysłać żonie do Białegostoku, ale jakoś tak przymierzył i
zostało. Nawet lepsze, niż slipy.

***

Pan Czesio często grzebał w samochodzie. Nie to, żeby się znał czy lubił, ale
zawsze taniej wychodziło, niż wlec bryke do szapy. Skończyło się, gdy mu kap
dał solidny mandat za spuszczanie oleju na ulicy. W sumie - nie opłaciło się.
Ale i tak czasami pan Czesio jeszcze olej wymieni. Z tym, ze już nie na
głównym stricie.

***

Pani Maria też należy do oszczędnych. W Ameryce, wiadomo, pieniądze nie rosną
na drzewach. Dlatego pani Maria uwielbia zakupy w Aldi. Taniej to już chyba
tylko w Bangladeszu... Np. takie ciasteczka, jak pierniki, z białą masą
pośrodku. Tanie, dobre. Można trzymać, trzymać i nic... Raz, przy świątecznym
sprzątaniu znalazła opakowanie ciasteczek za kredensem.
Kupione dwa lata wcześniej do paczki. I co? Dobre były. Jak świeże. W środku
łój taki, ze nalot nuklearny przetrzyma.

***

Pani Zosia lubi robić zakupy w dobrych sklepach. Znaczy się w Jewelu i
Dominic's. Ale nie w dzielnicach dla biedoty, tylko tych lepszych. Koniecznie
przed południem, w weekendy. Wtedy wykładają dla klientów samples. A to kawę,
a to parówkę, grzankę, serek, soczek, jogurt albo ciastko. Jak tak człowiek
ze trzy razy po sklepie obróci, trochę podje. A bywa, ze w monopolowym dadzą
skosztować rumu lub inszej gorzały. Niewiele, w kubeczku, lecz zawsze cos...
No i kupować niczego człowiek nie musi.

***

Pani Danusia lubi wybrać się do lepszej drogerii. Też nic nie kupuje. Ale za
to po wyjściu pachnie jak Królewna Śnieżka. Przecież psiknąć zapachem na
spróbowanie każdemu wolno.

***

Pan Janek specjalizuje się w innej dziedzinie. Owoce! Idzie do warzywniaka.
Bierze koszyk, wkłada tam kistkę bananów za 1,25 dolara. A potem chodzi wokół
i kosztuje towar. Tu skubnie kilka winogronek, tam nadgryzie śliwkę. Gdzie
indziej brzoskwinie. Potem poprosi o spróbowanie sera albo szynki. Po
plasterku. Nie kupi, bo mu nie smakuje. Jak właściciel akurat przez kamerę
nie patrzy, można się całkiem dobrze najeść. Szkoda tylko, ze ziemniaki nie
wchodzą na surowo...

***

Pan Eryk wpadł na pomysł, by latem oszczędzić na... wodzie. Mieszkał w
kołchozie, czyli z innymi wakacjuszami. Doszli do wniosku, że latem, zamiast
korzystać z kranu, taniej będzie myć się i kąpać pod ulicznym hydrantem.
Jakby co, to będą udawali, że gorąco i taka zabawa. Gdy zabawa zaczęła się
jednak powtarzać, sąsiad-Amerykanin zadzwonił po policję. Zgarnęła trzech.
Nie chcieli uwierzyć, ze starsi już faceci baraszkują jak dzieci. Dobrze, że
nie wlepili mandatu za obnażanie się.

***

Pani Basia specjalizuje się w używaniu i oddawaniu rzeczy świeżo kupionych. W
wielu sklepach nikt nie pyta o nic. Wystarczy pokazać rachunek i oddać rzecz.
Nawet ździebko zużytą. W ten sposób pani Basia używała kilku wózków
dziecięcych, sprzęt sportowy, o lepszych sukienkach nie mówiąc. Tylko ci
cholerni Amerykanie, pościeli nie chcieli przyjąć z powrotem. No i jak w
takim oszukańczym kraju wytrzymać?!

***

Pan Zdzisław, zwolennik mocnego męskiego ciała, jest zapalonym bywalcem
health-clubów. Ale wyznaje tez zasadę, ze każda inwestycja musi się zwrócić.
Skoro płaci miesięcznie po 18 dolarów, trzeba wyjść na swoje. Po skończonych
ćwiczeniach pan Zdzisław pompuje szampon i mydło do przyniesionej ze sobą
butelki. Czasem uda się wziąć opakowanie chusteczek higienicznych. Innym
razem - papier toaletowy. Czasem ręcznik, dwa... Drobiazgi, ale jak człowiek
dzień w dzień przyoszczędzi, to się trochę nazbiera. Ważne jest tez
psychiczne samopoczucie. Sama świadomość, że człowiek wyszedł na swoje, a
może jest nawet do przodu, poprawia nastrój nie mniej, niż sztanga.

***

Pan Roman wyliczył, że wystarczy mu, jak w Ameryce zje raz dziennie.
Najlepiej w restauracji smorgasbord, gdzie można podchodzić tyle razy, ile
dusza zapragnie. Chodził tam o czwartej po południu. Od rana dobrze go już
głód przycisnął. A jak się nieźle naje, to dociągnie do nocy.
Plan był doskonały. Niestety, pan Roman pewnego razu przedawkował. Zamiast
zwyczajowych dwóch, wrąbał trzy golonki. Poprawił kapustą i plackami
ziemniaczanymi ze śmietaną. Do tego sałatka z kiszonej kapusty (witamina C),
galaretka z drobiu (dobra na stawy) i pół talerza ruskich pierogów (jeszcze w
wojsku polubił). Na koniec poszedł deser - banan, jabłko, galaretka owocowa i
sernik. Pan Roman z trudem wstał od stołu. Chciał beknąć, jak zawsze. Zamiast
beknięcia poszedł paw-rekordzista, wypłaszając pół sali. Od tego czasu pan
Roman ma zakaz wstępu do knajpy. Dalej jednak kombinuje, jakby tu jeść raz
dziennie. Albo najlepiej - wcale.
Obserwuj wątek
    • Gość: gosc portalu Re: Survival dla emigruja˛cego Polaka IP: *.NYCMNY83.covad.net 16.10.03, 18:41
      Pani Krysiu G. moze choc raz sie pani wysili?

      www.ex-usa.com/index.php3?k=archiwum2001_27
      • szakal25 Re: Survival dla emigruja˛cego Polaka 16.10.03, 19:27
        to jest dobre !! wysmienite !! takich przykladow jest tysiace !! moze ktos
        napisze o przygodach w bajsmencie ?? albo o piciu wodki Gordon lub Majorska
        gdzie na drugi dzien leb chce rozsadzic jak dynamit !!! albo o przekretach
        kun - traktorow !!
      • bozena_l @gosc portalu 16.10.03, 21:28
        Misiek ja rozumie ale jak dostane cos mailem to daje tutaj i sie nie bawie w
        szukanie po internecie skad to pochodzi i tego.

        smile
    • malmal2002 Re: Survival dla emigrującego Polaka 16.10.03, 20:31
      ... Jeszcze nieprzytomny z niewyspania poczlapalem do kuchni. Wyjalem z puszki
      chleb. Sprawdzilem, czy nie splesnial ­ przeciez kupilem piec dni temu taki
      najwiekszy. Dobrze, ze zawinalem go w folie aluminiowa. Folie kupilem w sklepie
      Home Depot, gdzie byla w belach po 100 stop. Ktorejs niedzieli pocialem ja w
      domu na arkusze. Co mam do roboty w niedziele.

      Na chleb polozylem szynke kupiona w sklepie Keyfood (niewiele rozni sie w smaku
      od polskiej, a jest dwa razy tansza). Popilem to kawa marki Savarin kupiona w
      wiadrze w sklepie Cosco oraz sokiem pomaranczowym z koncentratu. W Europie
      znaja soki tylko z koncentratu i zyja.

      ... cd. www.dziennik.com/www/dziennik/week/ps/wk-213-03.html
      • szakal25 Chicago story - vacation man in USA 20.10.03, 03:00
        szukalem Tomka - powiedzieli mi ze mieszka na Banta Ave,trafilem na dom w
        dzielnicy portorikanskiej w ktorym mial byc Tomek,walaca sie rudera nie
        remontowana od dziesiecioleci schodzac do bajsmentu po waskich schodach omal
        nie rozwalilem glowy o wystajace z belek gwozdzie,do moich nozdrzy wdarl sie
        zapach gotowanej kapusty, i dymu papierosowego,jak i zapach taniej wodki typu
        shop Rite vodka w plastikowych 1/2 gallonowych butelkach. Pozolkla od dymu
        papierosowego zarowka u stropu kolysala sie , na lozku przypominajacym prycze
        wojskowa spal nieogolony jegomosc chrapiac niemilosiernie,szarplem jego
        ramieniem pytajac o Tomka,uslyszalem serie przeklenstw i pytanie nie masz
        10 $ pozyczyc do czwartku ?? pijemy juz tak od soboty,chlopaki poszly kupic
        smalec i chleb na kolacje u polskich rzeznikow na Pulaski stricie
        najtaniej !!! Wtem za szmacianym przepierzeniem dobiegly mnie jakies
        stekania i dziwne odglosy, "nieogolony",rozdziawil gebe w glupim usmiechu
        ukazujac brak gornych jedynek w uzebieniu, pokazujac palcem na przepierzenie
        sciszonym glosem dodal " no wiesz !! to jest Ameryka,ma sie rozumiec sa tez i
        numerantki" - niezle wytresowane po sprzataniu domkow dorabiaja u
        chlopakow ,hyhyhyhyhy !" Cofajac sie do tylu po omacku szukalem schodow do
        wyjscia - dobiegl mnie glos "nieogolonego " - "co kur..a uciekasz?"" CDN .
    • mgielka2 Re: Survival dla emigrującego Polaka 20.10.03, 03:52
      ciekawa jestem skad te informacje macie ? I tak bywa, to prawda ale czy
      wszyscy tak zyja? Nie uogolniajcie, nie jest tak zle. Sa ludzie ktorzy zuja po
      ludzku i tez z forsa do kraju wracaja. A tak na marginesie to mysle, ze
      zazdrosc przez Was przemawia-kolego.
      • szakal25 Vacation man in USA - cdn. story 20.10.03, 04:32
        "jak masz 20 $ to mozesz sie owalic" - krzyczy za mna nieogolony, a za
        szmacianym przepierzeniem coraz wieksze sapania,szmata zawieszona na kawalku
        tubajfora kolysze sie miarowo,wtem nieogolony podnoszac sie z pryczy z wielkim
        rozmachem puszcza "pawia" pokrywajac stol ze zlamana noga gesta
        zawiesina ,stekajac dodaje przez zacisniete resztki zebow " o Kur ..a!!! znowu
        ten przeterminowy pasztet"" Wybiegam na backjard gdzie zgraja portorikow z
        chustami na glowie grzebie juz cos przy moim Fordzie ,jeden rzut oka i
        stwierdzam brak kolpakow przy kolach,ktorys z nich obracajac w palcach
        noz sprezynowy pyta "hey !! man !! are have a problem ??" cofam sie do tylu
        latynoska muzyka z boom box radio swidruje uszy niemilosiernie,po drugiej
        stronie ulicy zarosniety homeless popycha swoj wozek z pustymi kartonami
        wolajac do mnie po polsku " nie boj sie tych kakroci !!!" przywal jednemu w
        ryja i bedzie ok !!" Skokiem dopadam do drzwi Forda,wlaczam silnik,za mna
        leca puste butelki rozbijajac sie o pordzewiala karoserie. - cdn .
        • Gość: papuga ara Re: Vacation man in USA - cdn. story IP: *.tnt7.ewr3.da.uu.net 20.10.03, 05:23
          ladnie to sie czyta - samo zycie !!
          • niunia.ca Re: Vacation man in USA - cdn. story 20.10.03, 13:33
            Gos´c´ portalu: papuga ara napisa?(a):

            > ladnie to sie czyta - samo zycie !!

            Czesc boss, milo cie zobaczyc!!!!!!!!!
    • xurek tani diesel do samochodu 20.10.03, 13:45
      natankowac mozna z ogrzewania olejowego. Rozni sie ponoc tylko kolor i cena.
      Jak kto ma swoj domek i tym samym "licencje na zakup" to nawet dorobic moze
      sprzedajac rodakom. Ubytku paru litrow nikt nie zauwazy - ogrzewanie
      nieefektywne, ot co!

      Xurek
      • peter.jezioro To sa wlasnie Polscy Kuntraktorzy 20.10.03, 15:58
        bozenko zpisalas sie ponownie. gratuluje. widzie ze lubisz sie nawalac z
        polskich kuntraktorow, officeowcow, i pan z wana

        niestety mala czesc tej choloty dochodzi do jakiegos statusu spolecznego
        • salceson.kujawski Re: To sa wlasnie Polscy Kuntraktorzy 20.10.03, 18:04
          co chcesz od polskich kun -traktorow ?? my na dachach zasuwomy az sie
          kurzy !!,ty nawet nie zarobisz w tym twoim ofisie pol z tego co jo na tydzien
          mum na lapke,a gorzalke to chleje Absoluta albo Finlandie tylko ,i Vana se
          kupiolem calkiem nowego Szevroleta i moge na lotnisko chlopokow odwozic tylko
          krzesla wloze do srodka. My tu w Chicago mamy wszystko ,a ty chamie siedz se
          za psie grosze nigdy nie bydziesz miol tygo co mo polski kun-traktur w
          Americzku !!
    • mars2000 Re: Survival dla emigrującego Polaka 24.10.03, 21:50
      Bozeno skurwiona dziewico czemu ty sie smiejesz z biednych ludzi
      • bozena_l A co mam plakac ? 25.10.03, 03:31
        mars2000 napisał:

        > Bozeno skurwiona dziewico czemu ty sie smiejesz z biednych ludzi

        A co mam plakac ?
        • szakal25 jeszcze jeden przyklad 27.10.03, 03:05
          jak oszczedzic na kosztach zyciowych mieszkajac w USA - latem kiedy
          temparatury siegaja 100 F zamiast wlaczac wlasny air condition i zuzywac
          prad ,lepiej zawijac sie w zimne zmoczone zimna woda przescieradla,dziala
          ponoc dobrze. Zima natomiast zamiast placic za ogrzewanie ubierac kilka
          koszul i kilka par kalesonow na siebie i nie wychodzic za czesto z
          bajsmentu zeby nie wpuszczac chlodnego powietrza do srodka,mozna zrobic tez
          piecyk "kociolek" wlasnego pomyslu i opalac nim bajsment rure wystawiajac
          przez okienko,za opal sluza za darmo gazety i reklamowki dostarczane za
          darmo pod kazdy dom.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka