Kot dla dziecka w UK

15.11.08, 08:57
Moze maje pytanie jest troche nietypowe, ale zamierzamy przygarnac
ze schroniska malego kotka dla corci. Uwielbia ona zwierzeta, a koty
i kaczki w szczegolnosci(miala z nimi kontaktna wsi u dziadkow).
Poniewaz nie mamy mozliwosci wziac kaczki - z wiadomych powodow,
myslimy o kocie, chociaz krolik tez byl na tapecie. Czy ktoras z mam
ma kotka w domu, jak to wyglada od strony technicznej i finansowej
przede wszystkim. Wiem ze paszport dla zwierzaka to wydatek ok 60
funtow. Mialam kota w mieszkaniu w Pl, ale jednak tu jest troche
inaczej. Posze o rade.
    • azbestowestringi Re: Kot dla dziecka w UK 15.11.08, 09:37
      paszport bedzie kosztowal wiecej niz 60 funtow. w zaleznosci od
      miejscowosci, to wydatek od 100 do 200 funtow (wliczone w to powinny
      byc wszystie szczepienia, badanie lab., wydanie paszportu). jak
      przygarniesz malego kociaka, to warto go/ja wysterylizowac (jesli
      masz child tax credit to przysluguje ci tansza sterylizacja). przy
      malym dziecku konieczne jest regularne odrobaczanie.
      jak masz wiecej pytan, to pisz na gg albo na priva. jestem
      weterynarzem i chetnie ci pomoge.
      pozdrawiam
    • 7oz Re: Kot dla dziecka w UK 19.11.08, 00:41
      No azbestowestringi (tak apropos gratulacje za login, mój facet jest
      jeszce bardziej zaintrygowany co ja na tym forum robie od kiedy
      zaglądając mi przez ramię zobczył post od "azbestowestringi")jest
      specjlistką więc Ci chyba najlepiej doradzi. Ja może jeszcze tylko
      dorzuce, żebyś rozważyła wykupenie jakiegoś taniego ubezpieczenia na
      leczenie zwierzaka bo w razie jakigoś nieszczęścia to może dużo
      kosztować. Poza tym dużo się posiadanie zwierzaka w PL i w UK nie
      różni, radość ta sama, sprzątanie to samo...wink My chwilowo bez
      zwierzaka ale moje Maleństwo też najchętniej chciałoby kaczkę
      (mieszkam nad jeziorkiem i na szczęście, na razie, wystarczają mu te
      za oknem).
      • azbestowestringi apropos kaczki 19.11.08, 09:22
        ja moze juz stara baba jestem, bo 31 lat zaraz bede miala, ale caly
        czas marze (skrycie) o kaczce - najlepiej indian runner smile
        • iga.77 Re: apropos kaczki 27.11.08, 14:05
          Kaczki sa swietne, ale jeszcze bardziej polecam sroke badz inne
          krukowate....inteligencja dorownuja naczelnym (np. rozpoznaja swoje
          odbicie w justrze), sa ciekawskie i przezabawne, maja nawet cos
          takiego jak poczucie humoru, sa zdolne do emocji, o ktore byscie
          takich ptakow nie podejrzewaly, gwarantuja niezapomniane przezycia
          i przyjazn do grobowej deski (poza tym sa dlugowieczne, bo w niewoli
          zyja ponad 20 latsmile)
          • dorcian apropos kota 27.11.08, 22:32
            Podlacze sie pod tematyke zwierzeca bo mam - wydaje mi sie - dosc
            nietypowy problem. Otoz my mamy i nie mamy kota. Kot sie do nas
            przeprowadzil od sasiadow z naprzeciwka - na obrozy ma medalik z
            numerem domu, telefonem i swoim imieniem. Na poczatku przychodzil
            bawic sie z corka, czasami wchodzil do domu (lato bylo, drzwi
            otwarte a my mamy dosc nietypowy ogrod - od ulicy tylko tuje to kot
            sie przecisnie). Zaklinam sie na wszystko, nie karmilismy go zadnymi
            frykasami. No i teraz mamy ciezki orzech do zgryzienia, bo kot
            zamieszkal z nami na stale. Spi u nas w nocy, w dzien wychodzi pare
            razy na krotko (kupa i siku jak mniemam)- mamy kocia klapke po
            poprzednim wlasicielu, zaczelismy mu dawac jesc, bo sie prosil,
            zadne frykasy - sucha karma, ale je niewiele. Wiemy, ze w tamtym
            domu jest tez drugi kot ktorego ten "nasz-nienasz" nie toleruje
            (tamten pare razy wpadl do nas do domu i zloil mu skore). No i teraz
            co ja mam z tym fantem zrobic? Generalnie to ja wiem, ze zadzwonic
            do wlasciciela i mu powiedziec, ale z drugiej strony ta sytuacja
            trwa juz od 2 miesiecy, gdyby ten kot nie pokazywal sie w ogole w
            tamtym domu to wlasciciel wywiesilby chyba ogloszenie ze zagina
            kotek (na co po cichu licze bo moglabym grzecznie pojsc i powiedziec
            ze znalazlam pupilawinkNam ten kot nie przeszkadza, wlasciwie to sie
            juz troche przyzwyczailismy i przywiazalismy, no i jest jeszcze
            dziecko, ktore kota uwielbia. Probowalismy go brutalnie wywalic z
            domu i nie wpuszczac, ale wtedy siedzi pod drzwiami i miauczy ze sie
            serce kraje. Z jednej strony wiem, ze powinnam tam pojsc lub
            zadzwonic, z drugiej chyba istnieje jakis powod dla ktorego kot
            postanowil zmienic lokal i nie wierze ze jest to a. sucha kocia
            karma lub b. badz co badz lekko upierdliwy w stosunku do zwierzecia
            siedmiolatek. No i co ja mam zrobic?
            • lucasa Re: apropos kota 27.11.08, 23:31
              dorcian napisała:

              > Podlacze sie pod tematyke zwierzeca bo mam - wydaje mi sie - dosc
              > nietypowy problem.

              ja Ci pomoc nie pomoge. sytuacja- faktycznie nietypowa. za duzo
              chyba zrobic nie mozecie....
              przynajmniej dziecko ma radosc. moje maluchy obglaskuja wszystkie
              okoliczne koty. jakby ktos nauczyl malutkiego kotka sie zalatwiac i
              nie drapac w domu to moze tez bysmy sie zdecydowali smile
              A
            • asica74 Re: apropos kota 28.11.08, 00:00
              Hej, po pierwsze: super histora z tym kotem co wybral sobie domsmile
              Ale ale: jezeli kot faktycznie ma numer i wiesz gdzie mieszka, to
              radzilabym sie wybrac do wlascicieli i wyjasnic. I powiedziec, to co
              napisalas/es. Ze kot wam nie przeszkadza, etc. Moze sie okazac, ze
              wlasciciele to przyjma dosc spokojnie. A moze sie okazac, ze jak sie
              zorientuja gdzie kicius przebywa, a wy tego nie wyjasnicie, to moga
              oskarzyc was o kradzierz.
              I teraz nastepne "ale" - jezeli sie jakos owym kotem "podzielicie",
              to koniecznie sie dogadajcie co do opieki nad nim, tzw. kto placi za
              ewentualnego weterynarza, etc. Bo j
            • 7oz Re: apropos kota 28.11.08, 12:15
              My mieliśmy podobną sytuację w Polsce tylko od drugiej strony. Jak jeszcze
              chodziłam do podstawówki moja koleżanka widziała jak pijany sąsiad wyrzucił
              kociaka kilkudniowego do śmietnika i go stamtąd wyciągnęła. Przyniosła kotka do
              mnie i uradziliśmy, że do kociej mamy wrócić nie może bo ten koleś go utopi albo
              coś takiego. Moja mama zgodziła się, że go zatrzymamy. Kramiliśmy kociaka po
              kropelce przez strzykawkę bo sam nie umiał jeszcze pić i jakoś przeżył. Na
              wakacje pojechałam na wieś do babci i zabrałam kociaka. Z kotem było mnóstwo
              przebojów i wszyscy go strasznie pokochaliśmy a on upatrzył sobie moją babcię.
              Przynosił jej myszy i układał koło jej butów, wtulał się w jej ubrania na fotelu
              i tak zasypiał, łaził za nią wszędzie i uznał ją za swoją Panią. Dziadka za to
              nie lubił. Ponieważ kot czuł się tam super i tak babcię polubił to go tam
              zostawiliśmy. Po paru latach babcia zachorowała, dużo czasu spędzała w
              szpitalach i kot wtedy znikał. Pojawiał się jak babcia wracała do domu. Po
              śmierci babci spotkałam go kiedyś u niej na grobie na cmentarzu (nikt mi już od
              tego momentu nie powie że koty to takie głupie, zwykłe zwierzaki). Od czasu
              śmierci babci kot zaglądł do domu bardzo sporadycznie. Po jakimś czasie zgłosili
              się ludzie i powiedzieli, że kot się do nich przeprowadził. Na początku też
              przychodził na chwilę, zostawał na kilka dni aż się na całego zadomowił. Mimo,
              że wszyscy uwielbialiśmy naszego kocura usznowaliśmy jego decyzję zmiany domu i
              tylko byliśmy szczęśliwi, że wiemy co się z nim dzieje. Radzę więc umówić się z
              sąsiadem na herbatkę i wszystko wyjaśnić. Ty będziesz mieć czyste sumienie,
              ludzie będą wiedzieć co się dzieje z ich kotem a nawet gdyby się nie zgodzili go
              zostawić u was to lepiej niech stanie się to teraz a nie za kilka miesięcy jak
              dzieci się do niego przyzwyczają a wkurzony sąsiad dowie się przez przypadek od
              kogoś, że przetrzymujecie jego kota. Widzisz u nas kota nikt nie bił a też się
              wyprowadził, nie mógł dogadać się z dziadkiem - różnica charakterów wink
            • dag_dag Re: apropos kota 28.11.08, 22:34
              W sumie fajna historia! Moi rodzice też trochę mieli takiego swojego i zarazem
              nieswojego kota. Kot przyszedł od sąsiadów, dosłownie z domu obok i wprowadził
              się do nich. Dziwne to bardzo, bo w domu moich rodziców był już pozbierany
              przypadkiem niezły zwierzyniec: kotka, dwa wielkie psy, jaszczurka i nietoperze
              w piwnicy (są na stałe). Sąsiedzi na różne sposoby próbowali odzyskać kocura,
              moi rodzice pomagali, pomagał też domowy inwentarz. Kot się zadomowił na dwa
              lata po czym wyprowadził się do kolejnych sąsiadów, do następnego domu w
              kolejności. Na dzień dzisiejszy ten kot zmienił już i tamtych właścicieli,
              przeprowadzając się tym razem na przeciwko big_grin Genialny ten kocur.
          • lucasa Re: apropos kaczki 27.11.08, 23:29
            iga.77 napisała:

            > Kaczki sa swietne, ale jeszcze bardziej polecam sroke badz inne
            > krukowate

            a jak sie trzyma takiego duzego ptaka?
            A
        • lucasa Re: apropos kaczki 27.11.08, 23:29
          azbestowestringi napisała:

          > ja moze juz stara baba jestem, bo 31 lat zaraz bede miala, ale
          caly
          > czas marze (skrycie) o kaczce - najlepiej indian runner smile

          a gdzie sie taka kaczke trzyma? nie na brudzi za bardzo w malutkim
          ogrodku? przydalby sie nam ktos do odgryzania trawy, myslelismy o
          kozie, ale kaczka tez by sie nadal smile)
          A

          ps. a u mnie w pracy wlasnie jest moda na hodowanie kur (dla jaj).
          sama bym zalozyla malutki kurnik gdybym tylko troche wiecej miejsca
          miala...
          • edziakrys Re: apropos kaczki 03.12.08, 18:48
            Pochodze ze wsi i moi rodzice hoduja kaczki- ze tak to nazwe na
            handel. Sa to tzw Francuzy, takie ladne czarno-biale (i smaczne).
            Takiej kaczusi w ogrodku wystarczy kawalek trawniczka do skubania i
            klatka-jakies miejsce na noc. Ale dodam ze kupy takiej kaczusi sa
            doze i niefajnie pachna, a do tego jest ich dosc duzo. No i trzeba
            takiej kaczce obcinac piora (lotki) na skrzydlach, zeby nie wybrala
            sie na wolnoscsmile Ja wciaz pozostaje przy kocie i mam nadzieje ze nie
            bedzie chcial zmienic wlasciciela. Kocury z natury sa takie
            szwendalskie, kotki przywiazuja sie do miejsca.
    • agaguru Re: Kot dla dziecka w UK 05.12.08, 00:42
      Moj kot tez sie szweda po ludziach, ale zawsze wraca. Chyba mamy
      najlepsze zarcie i najmieksze lozkosmile
      Co do spraw techniczno-finansowych to: najpierw kota chipujesz
      (okolo 15f), chociaz w wiekszosci schronisk koty sa zachipowane i
      wysterylizowane przed oddaniem. Potem szczepionka p/wsciekliznie, ok
      35f. Miesiac pozniej badania na przeciwciala wscieklizny-ok 60f. Po
      kilku tyg razem z wynikami dostajesz paszport. Po 6 mc od badan krwi
      mozesz podrozowac ze zwierzem. W uk szczepienie p/wsciekliznie jest
      nieobowiazkowe, a zeby wjechac do uk zwierze musi byc szczepione co
      2 lata, wiec jesli chcesz jechac do Pl ze zwierzem musisz powiedziec
      wetowi, ze potrzebujesz szczepienia co rok (wymagane w Pl i kilku
      innych krajach). Jak sie spoznisz ze szczepieniem to procedura od
      poczatku: badania krwi, 6mc kwarantanny. Do tego dochodza
      szczepienia zalecane na rozne kocie wirusy-ok 35f, plus odrobaczenia
      i odpchlenia, ok 5f, przy dziecku co 3mc. Jak podrozujesz z kotem
      musisz sprawdzic Pet Travel Scheme, autoryzowane trasy na
      podrozowanie ze zwierzeciem. Warto tez kota ubezpieczyc (ok 7f/mc),
      bo jak zachoruje, albo bedzie mial wypadek to duza szansa na
      bankructwo...
      • nineveh Re: Kot dla dziecka w UK 10.12.08, 17:16
        Od 2004 roku NIE MA KWARANTANNY dla zwierzat domowych przywozonych z Polski!!!
        • edziakrys Re: Kot dla dziecka w UK 10.12.08, 20:39
          Kurcze, ale to i tak dosc drogo wychodzisad A nie wiecie jakie sa
          koszty uzyskania paszportu w Pl? Jedziemy na swieta, wiec moze
          przywieziemy sobie stworzaczka z Pl... Juz nie wiem co mam robic.
          Wiem ze malej bardzo by sie przydalo jakies domowe zwierzatko, ale
          musze sie tez liczyc z kosztami. No coz, mamy jeszcze pare tygodni
          na przemyslenie sprawy. Dzieki za odpowiedz
          • agaguru Re: Kot dla dziecka w UK 17.12.08, 22:32
            Z tego co pamietam to ceny w Pl sa nizsze,okolo 50 zl chip, 50zl szcepionka, 200
            zl badania krwi. To tak bardzo orientacyjnie, ale musisz wziac pod uwage miesiac
            czekania miedzy szczepieniem a badaniem krwi,a pozniej 6miesiecy czekania od
            badania krwi do mozliwosci wjazdu do uk. Pozdrawiam
            • axxxa Re: Kot dla dziecka w UK 18.12.08, 14:34
              my tez mielismy podobnego kota (kotke w sumie) ktory sie
              przeprowadzil od sasiadow ale smielismy sie ze mamy z kota to co
              najlepsze - jego towarzystwo
              przychodzil zawsze rano, szedl 'do domu' na kupke/siusiu, jedzenie
              (nie dokarmialismy go) i na noc spac
              super kot, byl z nami ok roku, potem sie przeprowadzilismy
Pełna wersja