Z racji, ze dzisiaj piatek zakladam dosc optymistyczny watek (nawet sie zrymowalo

.
Choc pewnei niedlugo zostanie optymistyczny...
Ja nie narzekam za bardzo na zagranice. Zyje mi sie dobrze, lepiej pewnie niz w Polsce (na
pewno mniej stresu i obaw o prace), mozliwe, ze pomieszkam jeszcze w prau krajach ale
docelowo chce wrocic do Polski ( w najgorszym wypadku na emeryture).
Dlaczego?
Do konca nie wiem...
Ale po prostu po pewnym czasie za granica, jak juz sie ma co sie chce, jak sie osiagnelo
pewien poziom zycia,, itp, itd przychodzi taka mala "chandra" - po prostu tutaj
(gdziekolwiek) ludzie sa inni. Nie znaczy, ze gorsi - po prostu inni. Ja wychowalem sie w
Polsce i brakuje mi wszystkich tych typowo polskich rzeczy jak "Nocne Polakow Rozmowy"
albo tak strasznie trywialnych jak polskie jedzenie. No i oczywiscie rodzina i znajomi.
Oczywiscie zdaje sobie sprawe ze zlych stron (dlatego na razie nie wracam) ale wydaje mi
sie, ze w Polsce stopniowo sie poprawia i mimo, ze ten kraj dlugo bedzie biedny to moze
juz niedlugo (a moze juz teraz?) bedzie mozna tam uczciwie zyc i pracowac. Albo chociaz
mieszkac.
Z drugiej strony bedac za granica widzi sie swoj kraj w calkowicie inny sposob (w
zaleznosci od osoby albo przez rozowe albo czarne okulary). Tak wiec jestem ciekawy czy
jest tu ktos kto mieszkal dosc dlugo za granica i potem wrocil do Polski. Jak to jest? Moj
znajomy Dunczyk mowi, ze jak gdzies nie byles 5 lat to juz potem wracasz tam jak do
innego kraju. Prawda? Czy zalujecie decyzji powrotu?