Dodaj do ulubionych

jak sobie radzicie z tęsknotą

04.12.03, 19:17
drogie mamy i nie tylko
czy tęsknicie za naszym krajem troszeczkę. jak odnajdujecie się na obcej
ziemi i co robicie żeby było wam lepiej. ja tęsknię szczególnie za fajnymi
ludźmi, nie znam tu wielu i nie mam tu też rodziny, a mąż całymi dniami
siedzi w pracy. teraz gdy zbliżają się święta jest jeszcze smutniej, czy
któraś z was zamierza wrócić do Polski?
pozdrawiam
a
Obserwuj wątek
    • jagienka.harrison Re: jak sobie radzicie z tęsknotą 05.12.03, 12:10
      Jak przyjechałam do Anglii pierwszy raz, byłam sama, nie miałam dzieci (ani
      ślubu...), bardzo trudno mi było się przyzwyczaić. Strasznie tęskniłam i mu
      się nudziło. Pod koniec mojego drugiego roku w Anglii odkryłam polski klub i
      poznałam bardzo fajną Polkę z bardzo fajnym mężem i to mi bardzo pomogło. W
      polskim klubie był też polski sklep!
      Teraz jak przyjechałam drugi raz też się bałam że będę tęsknić. Ale muszę
      przyznać że Dominik bardzo mnie zajmuje, nie tęsknię tak bardzo, dzwonię tanio
      do Polski prawie codziennie, mam internet, zawsze z mężem ustalamy datę
      następnej wizyty w Polsce i jakoś to idzie. Nie zamierzam wracać do Polski.
      Myślę, że im więcej się wychodzi z domu, jak się ma pracę, dzieci, zajęcia to
      po pewnym czasie można naprawdę zapomnieć o tęsknocie do kraju!
      Do wszystkiego człowiek może się przyzwyczaić, do obcego kraju teżsmile
      Z pozdrowieniami
      Jagienka & Dominik (29.11.02)
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=7662007&a=9411440
      • mamamaxa Re: jak sobie radzicie z tęsknotą 05.12.03, 21:44
        Dolaczam sie do listu wyzej - najlepsza jest praca i wychodzenie z domu. Im
        bardziej jestes zajeta, im wiecej znasz ludzi, tym mniej sie nad tesknota
        zastanawiasz. Ja tez czesto dzwonie do domu, do Polski, wtedy sie tej
        odleglosci niemal nie czuje.
        Pozdrawiam i uszy do gory!
        mamamaxa
        • anetta114 Re: jak sobie radzicie z tęsknotą 12.12.03, 03:20
          pracuję i mam naprawdę dużo zajęć, bo sobie wyszukuje, ale czasami nachodzi
          mnie czas tęsknoty i nie potrafię nic na to poradzić. tęsknię za ludźmi
          oczywiście, za moim domem za naszymi smutnymi miastami i za jedzeniem (w
          ameryce jet okreopne). wiem też natomiast że jak pojadę do kraju to tam będzie
          mnie to wszystko denerwować. czy to nie ironia losu?
          pozdrawiam i dziękuję za raady
    • gosia-m Re: jak sobie radzicie z tęsknotą 08.12.03, 13:10
      Ja sobie wogole nie radze. Czuje sie tutaj jak ptak w klatce.
      • anetta114 do gosi-m 12.12.03, 03:21
        gosia-m napisała:

        > Ja sobie wogole nie radze. Czuje sie tutaj jak ptak w klatce.

        gdzie jesteś? i co robisz? może się nawzajem pocieszymy albo zdołujemy
        pozdrawiam
        anetta
        • gosia-m Re: do gosi-m 13.12.03, 10:36
          hej Anetta!

          Podaj prosze adres mailowy to sie postaram odezwac.
          • anetta114 Re: do gosi-m 13.12.03, 15:12
            anetta114@wp.pl
      • olenka12 Gosiu... 12.12.03, 05:03
        Ja mam dokładnie tak samo mimo, że jestem w Australii ponad 2 lata.
    • evaela Re: jak sobie radzicie z tęsknotą 09.12.03, 02:46
      Staram sie za duzo nie rozmyslac.
      I zazwyczaj to pomaga,czasami jednak jest ciezko.
    • mendys Re: jak sobie radzicie z tęsknotą 09.12.03, 09:51
      Tak juz napisaly niektore mamy - najlepiej sobie znalezc jakies zajecie. Jesli
      praca nie wchodzi w gre, to moze jakis kurs, jakas organizacja (np. polonijna)
      jakis wolontariat. Moze nawiazesz kontakt z sasiadami? Moze twoj maz ma fajnych
      kolegow? Zaproscie ich do domu razem z zonami/dziewczynami, moze z ktoras z
      nich bedziesz mogla nawiazac kontakt? Fajni ludzie sa na pewno tez tam, gdzie
      mieszkasz, ale raczej nie poznasz ich siedzac w domu...Ja mieszkam w Holandii,
      i chociaz pracowalam, tez na poczatku odczuwalam pewien niedosyt, zwlaszcza ze
      moj chlopak (obecnie maz) ma hobby, ktoremu czesto poswieca wieczory. Poszlam
      na kurs holenderskiego i do szkoly muzycznej, znalazlam polski kosciol, i w tej
      chwili problemem jest raczej to, ze nie mam czasu na to wszystko, co chcialabym
      robicsmile

      Pozdrawiam i powodzenia
      Ewa
    • farpakon Re: jak sobie radzicie z tęsknotą 09.12.03, 12:10
      ja natomiast proponuje calkiem inny sposob, dobry dla dziewczyn z londynu lub
      okolic. jesli zateskni mi sie za polska, umawiam sie ze znajomymi i wybiramy
      sie do posku (polskiego osrodka kulturalnego). po drodze mijamy slynna "sciane
      placzu", gdzie naogladam sie zgormadzonego towarzystwa. potem zamawiam ruskie
      albo schabowego w "elitarnym" barze na samej gorze posku, gdzie czas sie
      zatrzymal i panuje gleboka komuna. pan prezes przechadza sie miedzy stolikami i
      ucisza, gdy komus za wesolo, albo wyprasza niewlasciwie ubranych (czyli w
      adidasach). to nic, ze to my placimy za posilek i chcemy sie dobrze bawic, bo
      to on dyktuje warunki. oczywiscie jedzenie zamawia sie przy kasie, a pozniej
      pani przez megafon obwieszcza: pierogi odbrac, czy schabowy 2 razy. ogolnie
      jest wesolo, przy stolikach albo kombatanci z czasow wojny, albo ci nowi -
      discopolowcy. dodaj do tego przygnebiajacy wystroj restauracji i gwarantuje, ze
      tesknota za polska i polskoscia wyparuje natychmiast! przynajmniej w moim
      przypadku to dziala. zaspokoje glod doslownie i w przenosni niedrogim polskim
      jedzonkiem (to akurat jedyny plus opisywanego miesjca) i wystarczajaco sie
      zniechece na najblizszy wyjazd. a znajomi i rodzina moga przyjechac do nas.
      • farpakon Re: jak sobie radzicie z tęsknotą 09.12.03, 12:21
        ok, to co napisalam wyzej bylo nieco przekorne... ale z doswiadczenia wiem, ze
        idealizujemy zdarzenia z przeszlosci, ludzi, etc. teskimy i marzymy, ale gdy
        przyjezdzamy do kraju, to okazuje sie, ze kazdy zajety jest swoimi sprawami, a
        mityczna paczka przyjaciol juz sie nie spotyka tak czesto, a
        twoich "zagraniczynch" problemow nikt nie rozumie. trzeba sobie znalezc
        towarzystwo w nowym miescu, wtedy teski sie o wiele mniej. a poza tym pozostaje
        internet, tani telefony, no i linie lotnicze, ktore maja ruszyc lada moment.
      • mrufkaa Re: jak sobie radzicie z tęsknotą 12.12.03, 11:44
        Ja jak dotad dosc czesto jezdzilam do Polski, teraz, po kilku wojazach z Julka
        pod pacha, troche juz mi sie odechcialo... Pewnie dopiero zaczne tesknic. Ale
        na razie jestem naprawde pochlonieta moja nowa rodzina, bardzo mi z nimi
        dobrze, oni wrecz sa antidotum na moja niechec do Londynu smile
        Ale czad z tym barem na gorze POSKu, nie wiedzialam o nim smile))
        swoja droga, to nie tesknota mnie dobija, tylko to rozdarcie: tutaj zle i sie
        nie podoba, a po przyjezdzie do domu nagle widze tyle wad tamtaj
        rzeczywistosci.... Tylko, ze teskni sie za ludzmi, nie za rzeczywistoscia...
    • tora99 a ja juz rycze drugi dzien.... 11.12.03, 08:39
      jestem w kanadzie od kwietnia i jakos do tej pory radzilam sobie niezle..
      zupelnie nowa sytuacja, ciaza, maz, nowy kraj, znajomi, wolontariat.. wszystko
      do tej pory tak mnie zajmowalo, ze niewiele mialam czasu myslec o tym co
      zostawilam..
      ale wczoraj odmowili mojej mamie wizy, miala przyjechac do mnie w styczniu gdy
      bede rodzic i pobyc ze mna troszke... sad( jakos wogole nie zdawalam sobie
      sprawy z tego ze tak moze sie stac.. wszystko tak sie dobrze ukladalo do tej
      pory... sad( i teraz dopiero zaczyna do mnie docierac gdzie jestem i jak daleko
      mam do domu... (a przeciez dom moj niby teraz jest tutaj.......)
      kasia
      • farpakon Re: a ja juz rycze drugi dzien.... 11.12.03, 22:56
        przykro mi, ze twoja mama nie przyjedzie. ale nic sie nie martw, poradzisz
        sobie ze wszystkim, a jak dzidzius sie urodzi, nie bedziesz miala czasu na
        tesknoty. uszy do gory! bedzie dobrze!
      • aga_rn Re: a ja juz rycze drugi dzien.... 12.12.03, 15:01
        Kasia, spoko, wszystko bedzie dobrze smile
        Prawie 10 lat temu bylam w podobnej sytuacji - ledwo przyjechalam, zaraz ciaza,
        sami tylko z mezem ... Mama wybrala sie do mnie dopiero po 1.5 roku po
        urodzeniu corki. Dalismy sobie rade, a patrzac wstecz - jestem dumna z
        siebie smile Poradzilam sobie bez rad babc czy cioc, bez internetu, itp.
        10 lat pozniej - jestem bardzo zadowolona ze swojego zycia tutaj (tez Kanada) i
        praktycznie nie mam czasu na tesknote smile
        Trzymam kciuki,
        AgaRN
        PS.
        Gdzie jestes w Kanadzie ? Ja mieszkam w Ontario, niedaleko Alliston, do
        Toronto mam okolo 1 h.
        Jestem bardzo zdziwiona ze odmowili wizy Twojej mamie (chodzi o turystyczna,
        tak ? ). Wspolczuje bo na pewno bardzo na to liczylas sad Dasz sobie jednak
        rade ...
        • tora99 Re: a ja juz rycze drugi dzien.... 03.01.04, 06:35
          dzieki bardzo smile
          juz mi troszke lepiej.. juz po swietach, myslalam ze wigilie cala przerycze, ale
          o dziwo nic mi nie bylo smile ze sobie poradze to wiem, ale wiem ze mamie jest
          teraz bardzo ciezko - jestem jedynaczka. nic to jakos bedzie wink
          a na razie czekam na dzieciaczka, planowo jeszcze 3 tygodnie, ale kto wie? moze
          to juz jutro?

          ja jestem jeszcze na turystycznej wizie i mama tez o taka sie starala.
          powiedzieli jej ze wyjezdzajac oszukalam ich bo mowilam ze wroce.. taki byl plan
          poczatkowo, mialam wrocic i z polski starac sie o wize imigracyjna (z polski
          jest duzo szybciej 6 mies, tutaj trwa to rok prawie.) no ale okazalo sie ze
          jestem w ciazy i to w dodatku zagrozonej wiec nici wyszly z latania.

          a mieszkam dokladnie w centrum toronto, czyli calkiem bliziutko..smile


          pozdrowienia

          kasia i wink)
    • saawa Re: jak sobie radzicie z tęsknotą 16.12.03, 16:11
      witajciesmile

      ja wcale sobie nie radze. Myslalam, ze jak urodzi sie moj synek, to bede miala
      wiecej zajec, spotkania z innymi mamami itp. Eric ma 8 miesiecy, mieszkamy w
      Niemczech, moj maz pracuje calymi dniami, rodzina i przyjaciele daleko -
      napewno to znaciesad Jest smutno, moze przeczyta to inna polska mama z Niemiec i
      odezwie sie do mnie, byloby milo.

      Pozdrawiam "Mamy na obczyznie"smile
      • sugar_mama_danielcia Re: jak sobie radzicie z tęsknotą 03.01.04, 11:57
        Jak juz nie moge wytrzymac to pakuje manatki i jade do Polski. A po gora trzech
        tygodniach chce mi sie juz wracac smile Tak, przywyklam i powoli wsiakam w
        tutejszy swiat. To juz Anglie nazywam domem, a nie Polske. Co oczywiscie nie
        znaczy, ze zupelnie nie tesknie. Tesknie raczej za ludzmi, za jedzeniem, za
        paroma miejscami bliskimi sercu. Z Polska jako tako nie tesknie. Tesknie raczej
        za Wroclawiem i kolorowym rynkiem.
        Ostatnio sie zastanawialam czy jak bym miala jeszcze raz wybierac to czy
        zdecydowalabym sie na zycie w Polsce. I wyszlo, ze nie. A pare lat temu pewnie
        odpowiedz brzmialaby inaczej. Czas na pewno odegral tu wielka role, ale chyba
        przede wszytskim ludzie, ktorym dalam szanse sie ze mna zaprzyjaznic. Mysle, ze
        jak pozwolicie sie 'zasymilowac' tubylcom to za jakis czas nie bedziecie sie
        czuly na obczyznie tak obco smile

        Sugar
    • bazylea1 Re: jak sobie radzicie z tęsknotą 03.01.04, 20:44
      tęsknię za rodziną, przyjaciółmi, moim wygodnym mieszkankiem, nawet czasem za
      pracą. jestem tutaj (Niemcy) tylko na rok w związku z tym nic mnie nie
      motywuje zeby zdobywać nowe znajomości, zwłaszcza ze mój mały synek jest dość
      absorbujący. w wolnych chwilach czytam (rodzina przysyła prase i książki),
      siedzę w internecie. nie nudze sie więc ale strasznie mi brakuje towarzystwa.
      na szczęście mój maż wiekszość czasu pracuje w domu. ale i jego mam czasem
      dosyć... nie bardzo możemy też wyjsć sami bo nie ma kto zostać z dzieckiem,
      opiekunki są drogie. teraz mam ogromnego doła po powrocie ze świątecznego
      wyjazdu do Polski, nawet nie zdążyłam się zobaczyć ze wszystkimi znajomymi.
      buuuu... mimo wszystko nie żałuje, sensem tego wyjazdu jest to zebym była na
      wychowawczym (w Polsce nie moglibysmy sobie na to pozwolić) ale bywa okropnie
      ciężko sad teraz żyje planowaniem wyjazdu w marcu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka