Dodaj do ulubionych

Toonto tonie w śmieciach, smrodzi i robactwie !

23.06.09, 23:00
news.aol.ca/article/tempers-rise-as-garbage-strike-grips-toronto/653584/
"For two weeks, mounds of rotting garbage littered city streets in the midst of a muggy summer.

Mariko Takeuchi, 27, wasn't in the city for the first strike, but she remembers the horror stories from friends and family.

"I understand it was disgusting with the heat, with the smell, the fact that you couldn't dispose of your garbage - you couldn't walk the street without it affecting you," Takeuchi said.

"I think from a convenience and air quality standpoint, that's my biggest concern now."

Others said they were worried about the fate of the summer tourist season if the strike stretches beyond a few days.

Engel Garcia, 39, said he can stockpile bags of garbage in his backyard for a week or two, but with summer festivals and parades, he worries tourists will see Toronto as a dirty destination.

Garcia had little sympathy for the striking workers, saying tough economic times have touched almost everyone in the country, not just city workers.

"With the whole economy going down, everyone's asking for more money," he said. "Everyone's feeling it, so it's not just city workers feeling it."

While garbage had yet to pile up by curbsides Monday afternoon, city residents were quick to feel the immediate impact of the strike.

Families wanting to use the ferry service to soak up the sun at the Toronto Islands were turned away.

"Oh my God, now what do I do?" Mark Phillips said in disbelief as he was turned away from the ferry.

"I'm on vacation now. This is what I like to do, get down here on vacation to relax."

Igor Khortov said he was "shocked" to hear the service was cancelled, having promised his son a belated Father's Day celebration on the beach."
Obserwuj wątek
    • polonus5 Wiadomosci polonews5 z July 8, 2002 23.06.09, 23:04
      July 8, 2002
      • polonews5 Re: Wiadomosci polonews5 z July 8, 2002 23.06.09, 23:18
        w July 8 2002 było ostatni raz.
        Juni 23 2009 jest powtórka.
        W Toronto bez przerwy jest brud i syf.




    • krupniok_pl Komuna w Kanadzie, he,he 23.06.09, 23:50
      Początek lata – strajk i Pride Week

      No i proszę, zaczyna się lato i od razu kłopoty. Otóż od dzisiaj w całym Toronto
      (z wyjątkiem zachodnich krańców czyli Etobicoke) zaczął się strajk większej
      części służb miejskich, a konkretnie pracowników zrzeszonych w CUPE local 416 i
      79, czyli razem około 24000 osób. Są wśród nich pracownicy miejskich żłobków,
      obsługa promów kursujących na Toronto Islands, część obsługi karetek pogotowia,
      zieleń miejska, pracownicy ratusza i prawie wszyscy spece od wywozu śmieci.
      Zapowiada się więć niezły tydzień, zwłaszcza, że ma być upalnie i słonecznie.
      Ostatnio taki strajk był chyba siedem lat temu i podobno było koszmarnie,
      ciekawe jak będzie teraz. Całe szczęście transport miejski to osobne związki
      zawodowe (strajkowali w zeszłym roku), więc przynajmniej będzie się można
      przemieszczać po zasypanym zwałami śmieci mieście. A o co poszło? Co ciekawe
      wcale nie o pieniądze. Otóż od wielu lat związki zawodowe żyły sobie w symbiozie
      z burmistrzem, który ma poglądy mocno lewicowe i słynie z tego, że wymyśla coraz
      to nowe opłaty, żeby nakarmić rozrastającą się w makabrycznym tempie tkankę
      miejskiej biurokracji. Burmistrz Miller traktuje Toronto jak swoje feudalne
      państwo-miasto i wprowadza tak kontrowersyjne rozwiązania jak specjalny podatek
      od rejestracji samochodu kiedy się mieszka w granicach Toronto ($60 na rok,
      doliczane do podatku prowincjonalnego), podatek od przepisania własności
      nieruchomości na terenie miasta (land transfer tax), bagatela dodatkowo tyle
      samo co taki sam podatek ontaryjski. Ktoś kto kupuje dom w Toronto płaci więc
      dwa razy większy podatek niż ktoś kto kupuje na przedmieściach (o ironio
      burmistrz walczy też z samochodami i twierdzi, że chciałby żeby ludzie mieszkali
      bliżej…wink. Kolejnym pomysłem burmistrza jest na przykład specjalny podatek za
      torby jednorazowe w sklepach (5 centów za sztukę), niby w ramach ekologii,
      jednak dziwnym trafem wprowadzono tę opłate w momencie kiedy miasto zaczęło
      recykling tychże toreb, pomimo nawoływań co bardziej myślących obywateli, że
      przecież to nie ma sensu, bo po pierwsze większość mieszkańców używa toreb do
      wyrzucania śmieci przez co nie kupuje niepotrzebnie dodatkowych worków, po
      drugie pięć centów nie jest na tyle dużą kwotą, żeby kogokolwiek zniechęcać do
      używania toreb a po trzecie, że można by wprowadzić inne, bardziej chroniące
      środowisko inicjatywy. Jednym słowem, pomysł z torbami to gra pod konkretną
      publikę w celu zdobycia cennych głosów w wyborach a nie rzeczywista ochrona
      środowiska. Mógłbym sporo o Millerze pisać, bo pomysłów ma wiele a ja nie bardzo
      się zgadzam z tym co robi, ale to temat na inny post, teraz wracam do strajku.

      Związkowcowm z CUPE wcale nie chodzi o pieniądze, przynajmniej nie bezpośrednio.
      Chodzi im przede wszystkim o chorobowe-skarbonkę. Otóż każdy związkowy pracownik
      miasta co rok ma ileś tam dni chorobowego, jak w innych firmach. Tutaj
      podobieństwa się kończą. Otóż członkowie służb miejskich dawno temu wymyślili
      sobie, a miasto zaakceptowało, że niewykorzystane dni chorobowego z każdego roku
      będą się dodawać i kiedy dany pracownik pójdzie na emeryturę zostaną mu
      wypłacone. Ot taka świnka na dni chorobowego, którą kiedyś tam się rozbija i
      robi imprezę. Toronto co roku płaci ciężkie miliony dolarów na ową świnkę więc
      przy takim kryzysie jak teraz władze miejskie postanowiły ukrócić tę dziwną
      praktykę, na co związkowcy nie chcą się rzecz jasna zgodzić. Nie muszę
      tłumaczyć, że kiedy wszyscy inni mieszkańcy Toronto dowiedzieli się o tej
      chorobowej skarbonce rozpętała się burza, bo nikt inny takich przywilejów nie
      ma, a każdy płaci ciężkie tysiące na podatki dla miasta. Poza tym pensje w
      służbach miejskich też są o wiele wyższe niż gdzie indziej, co tylko rozsierdza
      pozostałych mieszkańców.

      Nie wiem jak i kiedy strajk się skończy, ale burmistrz ma ciężki orzech do
      zgryzienia. Jeśli opowie się po stronie związkowców to prawie na pewno nie
      zostanie ponownie wybrany a jeśli stanie po stronie mieszkańców to będzie musiał
      stawić czoła tym samym związkowcom, których przez tyle lat rozpieszczał.

      Póki co mieszkańcy biorą sprawy w swoje ręce. Jak donoszą gazety już zaczęły
      pojawiać się dzikie wysypiska w mieście a to dopiero pierwszy dzień. Miasto
      zamknęło wszystkie baseny miejskie, odwołało wakacyjne obozy i programy
      sportowe. W przyszłym tygodniu jest Canada Day, tradycyjnie obchodzone jak
      wielki, radosny festyn. O ile strajk się nie skończy to imprezy z okazji Canada
      Day podobno się nie odbędą. Nie wiem co zrobią ci, którzy mieli zamówione
      terminy ślubu, bo urzędy nie działają a wszystkie rezeracje odwołano. Wielu
      spraw papierkowych, na przykład zezwoleń parkingowych nie da się załatwić.
      Działa za to, i to sprawnie, policja parkingowa…

      W tym tygodniu odbędzie się jeszcze Pride Week. Torontońska parada gejów jest
      jedną z największych na świecie i cały poprzedzający tydzień odbywają się różne
      tęczowe imprezy. Organizatorzy zapewniają, że pomyśleli o strajku i mają w
      zanadrzu rozwiązania awaryjne, Pride powinno się więc odbyć bez zakłóceń. Zobaczymy.
      • kupa.kazi Re: Komuna w Kanadzie, he,he 24.06.09, 00:01
        no popatrz to sanitart idzeniery tez strajkujom hmmm cienzkie czasy
    • prawdziwystarywjarus No to nieźle lato się tam zaczyna. Wiem coś o tym. 24.06.09, 00:06
      Miałem (nie)przyjemność być w Toronto w czasie ostatniego chyba strajku
      śmieciarzy. Było potwornie, bo to było jakoś latem i zauważyłem, że w Kanadzie
      wystawiane są śmiecie przed sklepy i restauracje w nocy, to przejście ulicą np.
      Queen. Pamiętam, jak wybraliśmy się grupą do Left Bank Restaurant i smród był
      straszliwy. Wtedy zdałem sobie sprawę jak ogromna jest różnica w budownictwie
      nowych i starszych miast. Na zachodnim wybrzeżu (i USA i Kanady) są tzw. back
      alleys, gdzie wystawia się śmiecie. Nigdy zaś z przodu sklepu czy restauracji w
      mieście, jak w Toronto. Tam miejsca na back alleys nie ma, więc będzie strasznie
      znów śmierdzieć. Nie zazdroszczę.
      Najgorzej będzie pewnie w okolicach Kensington Market i wszystkich Chinatown (w
      GTA jest ich sześć), choć w każdej dzielnicy należy się spodziewam bomb
      zapachowych, zwłaszcza niedaleko Danforth, przy której jest mnóstwo sklepów
      etnicznych z żywnością.
      • hotdoq1 towarzyszu kagan 24.06.09, 00:23
        bardzo was proszem nie knockout'ujcie poltusia on juz lezy na deskach i ledwo dyszy. I nawet nie ma szans zeby go na backalley wystawili.
    • polonews5 Out of service. Do not litter ! 24.06.09, 23:48
      www.gazetagazeta.com/artman/publish/article_25914.shtml
      "We wtorek po południu strajkujący zaczęli wpuszczać ludzi na piechotę, ale opóźniali wjazd samochodów, które musiały czekać nie raz nawet 90 minut.

      Pragnący pozbyć się śmieci musieli wnosić worki poza linię pikiet, gdzie ustawione są dwie śmieciarki.

      Generalnie ludzie wyrażają znużenie sytuacją i trudno jest usłyszeć słowa popierające akcję strajkową.

      Zdarzają się także przypadki wyrzucania śmieci w miejscach, gdzie nie jest to legalne, np. znaleziono 50 worków na zewnątrz Bermondsey. Wokoło śmieci latały chmary much.

      Worki ze śmieciami znaleziono także w kilku parkach i na plażach w Toronto.

      Miejskie pojemniki na śmieci zaklejono plastikiem, ale w wielu miejscach był on zerwany. Wyraźnie ludzie chcieli mimo zakazu wrzucić do nich śmieci.

      W Christie Pits Park góra śmieci, jaka pozostała po odbywającym się w sąsiedztwie przyjęciu, została usunięta przez pracowników szefostwa służb miejskich, którzy, jak zawsze "management", nie strajkują.

      Władze miejskie zapowiedziały zasadę "zero tolerancji" wobec przypadków nielegalnego wyrzucania śmieci.

      Jak podano, w paru przypadkach zastosowano grzywny. Najniższa wynosi 380 dol.

      Władze miejskie apelują o składowanie śmieci w podwójnych torbach i odpadów organicznych przez 7 dni.

      Sugeruje się także przynoszenie własnych śmieci z całego dnia, np. kubków po kawie, do domu.

      Wywożenie śmieci jest tylko prowadzone normalnie w Etobicoke, gdzie zajmuje się tym prywatna firma. Wyjątkami są także budynki wieloapartamentowe.

      Negocjacje trwają, ale obie strony są ponoć dość daleko jeżeli chodzi o oczekiwania. Chcą jednak osiągnąć kompromis.

      Burmistrz Toronto David Miller podkreśla, że miasto jest w trudnej sytuacji ze względu na kryzys, który spowodował poważne problemy - obniżenie wpływów z podatków, wysokie koszty pomocy socjalnej itp.

      Strajk ma także wpływ na inne usługi miejskie:
      • żłobki i przedszkola
      • biblioteki mieszczące się w ośrodkach miejskich,
      • miejskie pola golfowe,
      • ośrodki rekreacyjne,
      • usługi w zakresie ślubów,
      • prowadzone przez miasto kliniki dentystyczne i poradnie seksualne,
      • inspekcje lokali gastronomicznych,
      • imprezy na placach miejskich i w parkach,
      • muzea, galerie i inne instytucje kulturalne,
      • promy na Wyspy."

      Ale najlepsze jest to:

      Związkom chodzi o dwa główne punkty:
      • zwolnienia lekarskie - pracownicy, zrzeszeni w związkach, mają prawo do 18 płatnych dni chorobowych, które mogą zaoszczędzić i zamienić na gotówkę w chwili przechodzenia na emeryturę do wysokości sześciomiesięcznych poborów. Miasto skarży się, że jest to obciążenie w wysokości 186 mln dol.,
      • zabezpieczenie zatrudnienia i staż pracy - miasto zatrudnia osoby o krótszym stażu, żeby zaoszczędzić na płacach.

      Normalnie komuna, he,he

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka