Dodaj do ulubionych

Co tam u Was ?

04.09.09, 21:12
U mnie dzieje się multum - jest wiosna co oznacza:
- otwarte prywatne ogrody,
- Floriadaw Canberze,
- TUlip Festival w Bowral,
- Sustainable House weekend 13-go,
- piknik firmowy Buszmena,
- festiwal filmów latynoamerykańskich,
- prace ogrodowe,
a do tego mam codzienne prostowanie króliczki.

Siedzę na werandzie, sprzątacze wyszli i słucham jak króliczka w
pokoju obok szeleści słomą w klatce, a drobny deszcz postukuje o
metalowa rurę kozy.

Jakoś śpiąco się zrobiło pod zachmurzonym niebem, ale nie narzekam,
deszcz przychodzi w idealnym czasie - tuz przed weekendem... Wracam
do pracy, wiosennie pozdrawiając przy wtórze lekkiego kichania
spowodowanego katarem siennym

Popadywało przez większość nocy, niebo jest niskie i szare - pewnie
będzie padać jeszcze więcej, co mnie bardzo cieszy. Wszystkie ptaki
radośnie dra dzioby, ogród zazielenił się przez noc. Królik
wypuszczony z zagrody w ogród skacze śmiesznymi wysokimi lukami, żeby
nie zamoczyć sobie brzuszka w mokrej trawie.

Zbieram się do rożnych zajęć - najpierw praca, potem chwila w
ogrodzie, żeby wysiać kolejną skrzynkę rożnych sałat, bazylie, dynie
i ogórki do rozsadzenia za miesiąc, a jeśli się wyrobię z raportami
to w południe urwę się na basen.

Wasza Iluzja
Obserwuj wątek
    • ratpole Re: Co tam u Was ? 04.09.09, 21:25
      iluzja-w-zagrodzie napisał:

      > Królik wypuszczony z zagrody w ogród skacze śmiesznymi wysokimi lukami, żeby
      nie zamoczyć sobie brzuszka w mokrej trawie.

      To mnie powalilo smile))))))))))
      Facet, ty sie marnujesz na tym forum
    • czosnek.pl Re: Co tam u Was ? 04.09.09, 21:26
      Lechu obawiam sie ze z Toba jest coraz gorzej!
    • eczek1 Re: Co tam u Was ? 04.09.09, 22:19
      > słucham jak króliczka w pokoju obok szeleści słomą w klatce

      hahaha... To mi przypomnialo jedna taka co Trzymala kury jako pety.
      Chodzily one po domu jak po kurniku.
    • al-kochol-8 Re: Co tam u Was ? 04.09.09, 22:48
      iluzjo, zglos sie do konkursu na pamietniki rolnikow
    • iluzja-w-zagrodzie Re: Co tam u Was ? 07.09.09, 09:11
      Weekend był piękny, słoneczny, ale nie za ciepły. W sobotę trochę gotowałam, a potem imprezowałam. W niedziele ryłam w ogrodzie. Posadziłam maliny i zbudowałam druciany płotek dookoła nich, żeby kury się nie dobrały do sadzonek, a jesienią do owoców. Posadziłam też drzewko awokadowe i rabarbar, trzymajcie kciuki. W rozsadniku posiałam bazylie, kolejną skrzynkę sałaty oraz wsadziłam cięte pędy malin i krzewu zwanego "mintbush", jaki wykończyły króliki w swoim ogródko zanim się spostrzegłam - a tej odmiany nie można już kopic w sklepach! Oby się wszystko przyjęło... Dziś wsieję fasole w wielkie donice i rożne dyniowate do małych doniczek na rozsadzenie w październiku.
      Ogród wygląda coraz lepiej, wiata na drewno już stoi, mamy też płytki do jej wybrukowania, kumpel złota raczka zapowiada, że to zrobi a potem wybrukuje podstawę do altanki po czym weźmie się za projekt główny, czyli nowy chodnik i ścianę oporową kolo przydomowej wiaty.
      Gdy się ściemniło pojechałam odebrać obraz, jaki kupiłam poza Sydney parę miesięcy temu. Artysta go oprawił, a że jego wczoraj syn jechał do Sydney na strażacki dyżur, przywiózł mi obraz i musiałam "tylko" jechać na drugi koniec miasta po odbiór, ale to i tak lepiej niż powtórna wizyta w pracowni - półtorej godziny jazdy w jedna stronę.
      Teraz siedzę w biurze, tłukę comiesięczne raporty i kicham - będzie burza, pyłki szaleją, ale po przejściu deszczu będzie ich mniej w powietrzu. Przygotowałam się już do łapania wody i dziś rano wyczyściłam rynny pod dachem ogrodowej wiaty i sprawdziłam, czy w domu pompa od głównych zbiorników jest podłączona do prądu. Zaczął się El Nino, wiec trzeba łapać każdą kroplę deszczu!
      Jest wiosna i wszystko idzie ku lepszemu... Córka po ustawieniu w jej pokoju nowej szafy garderobianej wszystko posprzątała (SZOK!). Króliczka zdecydowanie poprawia się, łazi i kica (ciągle bardzo niezgrabnie, ale to powinno się z czasem zmienić gdy się wzmocni) i przestała się obsikiwać, więc zniknęły jej odparzenia wewnątrz ud.
      Perspektywa tygodnia wygląda dobrze: oprócz przyjemnych drobiazgów do zrobienia w ogrodzie mam dużo do czytania: otrzymane w prezencie książki ogrodnicze lokalnej autorki Meredith Kirton, książkę o robieniu własnych kosmetyków, nowy numer "Twojego Stylu"... Przy okazji polecam Wam "Glebie" ("Depths") Mankella Henninga, znanego głownie jako pisarza szwedzkich kryminałów. Lubie te kryminałki, nie lubię jego afrykańskich powieści, zaś "Glebie" to zupełnie coś innego: przeżycia szwedzkiego inżyniera marynarki, mierzącego glebie Bałtyku i własnej duszy...

      Czas się zabrać do płatnych zajęć, życzę Wam spokojnego tygodnia - żadnych chorób, rodzinnych kłótni.

      No to pa.
      Wasza Iluzja
    • iluzja-w-zagrodzie U mnie bez zmian 08.09.09, 11:21
      Na szczęście nic się u mnie nie dzieje. Słońce świeci, jest ciepło, po wczorajszej burzy pozostała wilgoć w ziemi i perspektywa wielkiej zieloności. Wyskoczę w południe do ogrodu przerzucić kompost i nasikać do niego oraz wsiać fasole w wielkie donice (ciekawe czy urosną). Potem oczywiście basen !

      Stukam z werandy, odpoczywając po poniedziałku. Przed burzą czuję się zawsze wyjątkowo półmózga i większość poniedziałku przeleciałam na autopilocie. Ale przynajmniej wzięłam samochód do przeglądu technicznego (i go zarejestrowałam przez Internet) a w czasie przeglądu poszłam do sklepów i kopiłam dwa kostiumy kąpielowe. Teraz spokojnie pracuję, króliczka szeleści w klatce, pełna wigoru po napchaniu się mleczem i trawa i po wczorajszej akupunkturze. Miska podczas akupunktury, najpierw dostaje same igły, a potem ... podłącza się do nich lekki prąd

      To tyle wieści z krainy mchu, paproci i królików ;o)

      Pozdrawiam
      Wasza Iluzja
      • miroslaw.krupinski Re: U mnie bez zmian 08.09.09, 12:26
        jak chcesz to wpadnij do mnie na kielicha. Mam wodke Gdanska to sobie
        powspominamy. Z uklonem. Splaw dzikiego na pare godzin.
    • iluzja-w-zagrodzie U mnie zmiany ! 10.09.09, 22:36
      Środa to właściwie dla mnie piątek - ostatni dzień tygodnia w biurze
      no i joga w południe, która przełącza mnie na niższe obroty. W
      czwartek i piątek nie tylko pracuje w domu ale i staram się na te
      dwa dni nie organizować zebrań. Właśnie wróciłam z (nieco
      przedłożonej) przerwy na lunch w ogrodzie, gdzie wysprzątałam
      królikowi zagrodę, wypuściłam na godzinę kury, podlałam drzewa i
      krzewy owocowe, ogród ziołowy, paprociowisko oraz wszystkie
      doniczki, bo zapowiada się gorący tydzień - dziś 23 stopnie, jutro
      25 a przez następne 3 dni do 30 stopni. W cieniu, oczywiście.

      Odpoczywam po wczorajszych emocjach - otóż córka dostała się do
      ostatnich dwóch klas najlepszej szkoły państwowej w Sydney, gdzie
      przedtem chodził jej brat. Teraz w domu mały dramat, bo porzuci
      swoja żeńską szkolę i przeniesie się do tamtej, ale sama chce (uff).
      Na szczęście szkoła jest koedukacyjna, bliżej domu i córka ma tam
      spora grupę przyjaciół, głownie lokalnych dzieciaków, z którymi
      chodziła albo do podstawówki albo do żeńskiej szkoły średniej, zanim
      się przeniosły. No i dzieci naszych nowych sąsiadów tez tam chodzą.
      Będzie wesoło.


      Wasza Iluzja z zagrody
    • al-kochol-8 Re: Co tam u Was ? 10.09.09, 23:03
      a u nas psy szczekaja doopami a karawany jak nie bylo tak nie ma
    • mr_kagan Re: Co tam u Was ? 11.09.09, 15:51
      Ach, Iluzjo, czytajac twe posty chce mi sie znow do Parramatty (nie
      mylic z Cabramatta)!
    • iluzja-w-zagrodzie Nareszcie wiosna ! 23.09.09, 10:39
      Wczoraj mieliśmy 32 stopnie, było duszno, sadziłam maliny pod wieczór tuz przed burzą, oblewając się potem. Po zachodzie słońca przeszło kilka burz a w nocy nadszedł zapowiadany silny zimny wiatr i przyniósł ze sobą czerwony pył z głębi kraju.

      Obudzilam się z takim widokiem z okna,

      a w ogrodzie było tak

      Sydnejskie migawki z tego poranka

      Jadąc do pracy widziałam kto ostatniej nocy parkował na zewnątrz a kto w garażu.
      Pod koniec dnia nie będzie różnicy :oP W domu na żaluzjach otwartych okien zebrał się delikatny, jedwabisty czerwonawy pył. Na wszelki wypadek ewakuowałyśmy królika z zagrody na dworze do domu do drugiej łazienki.

      Prognoza na dzisiaj zapowiada bardzo silne wiatry, ostrzega się przed parkowaniem pod drzewami itp.
      W Melbourne rano były dwa słabe trzęsienia ziemi, w Queensland są pożary. Nadszedł El Niño, ratuj się, kto możne ;o)

      Siedzę w biurze pokasłując, podobnie jak i inni. W perspektywie dnia joga, praca a po powrocie do domu przygotowywanie mieszanki doniczkowej i sianie cukinii, ogórków i fasoli.


      Wasza Iluzja
    • iluzja-w-zagrodzie Dzień, jak codzień 24.09.09, 14:51
      Medytacyjny weekend w Górach Błękitnych był dla mnie zupełnie nieudany. Nie mogłam spać, byłam słaba, snułam się jak zombie... Nie poszłam w góry ani na spacer, większość czasu przeleżałam w łóżku (bo nawet spać nie mogłam) i w końcu wcześniej wróciłam do domu, gdzie padłam na łóżko i przespałam dwie godziny (i większość burzy), żeby wstać przed zachodem słońca rześka i zadowolona.
      Położywszy się wieczorem przespałam 8 godzin i wstałam dzisiaj - jak nigdy dotąd - z uśmiechnięta gęba. Nic z tego nie rozumiem, widać
      taka karma... Może pokarała mnie Matka Natura, dając mi do zrozumienia że powinnam w weekend pracować w ogrodzie, a nie egoistycznie szwendać się po medytacjach?

      Tak więc dzień wyglądał dobrze i to od samego rana. Zaczęło się od rozmowy z klubem ogrodniczym, do którego zadzwoniłam w sprawie zamówionych i zapłaconych w czerwcu sadzonek malin. Powiedzieli że nie przysłali, bo nie maja, co mnie letko zdrzaźniło. No nic, przeprosili i zwrócą pieniądze. Co z tego, jak już jest za późno na kupowanie - maliny przecież sprzedaje się zimą! No ale nie
      będę czekać rok na następną zimę! Złapałam za telefon i obdzwoniwszy okolice biura udało mi się w końcu znaleźć sklep ogrodniczy, w którym mieli ostatnie 6
      doniczek akurat tych dwóch odmian, na których mi zależało: wczesnej, owocującej raz do roku na dwuletnich pędach Willamette i późnej, powtarzającej odmiany Heritage. Wyskoczyłam w czasie lunchu, przejechałam 10 km, dopadłam sklepu, obsługa była przemiła i wiedziała o czym mówi, wyszłam z uśmiechem, malinami i
      sadzonka passiflory. Zaraz po powrocie z pracy poszłam w grządki bo to ostatni dzwonek na sadzenie malin zanim będzie zbyt gorąco.

      Króliczka znowu trochę lepiej wygląda i próbuje chodzić jedną tylną nogą. Zjada tez mnóstwo, bo więcej się rusza, próbuje siedzieć zamiast leżeć z bezwładnymi nogami i z córką generalnie jesteśmy optymistyczne, ze się jej poprawi.
      Akupunkturzysta przychodzi dziś wieczorem.


      To na tyle moich nowinek
      Wasza zawsze uśmiechnięta Iluzja
      • al-kochol-8 i ja tez mysle pozytywnie 24.09.09, 22:36
        moze nastepnym razem poleci nam manna z nieba, zamiast brunatnego
        pylu
      • kupa.kazi zaluzjo kochana 25.09.09, 06:30
        moze chcesz wymienic kroliczke na inny model,jestem w posiadaniu trzech miniatur
        (troche urosly ponad miniature),moge ci podeslac,gratis a i sadzonek roznych
        dolacze rowniez moze sie u ciebie przyjma,zawsze to jakas odmiana
    • iluzja-w-zagrodzie Mój kolejny szczęśliwy dzień ! 25.09.09, 11:16
      Obudziłam się nie wiadomo dlaczego o piątej - ja, która nie uznaje godzin na zegarze przed siódmą (mimo ze ostatnio często wstaję o 6:30 ze względu na rehabilitację króliczki)! No to od samego rana byłam do tylu.

      W pracy miałam dużo do zrobienia i w końcu umówiłam się z managerką z Kanady na zebranie jutro o szóstej rano, już teraz mam zły humor z tego powodu.

      Na basenie się przetrenowałam i mało nie zasnęłam pod prysznicem. W domu mam ponownie bezwładną króliczkę, do tego stopnia, ze pełza ciągnąć nóżki za sobą jak dwie szmatki. Ale sprawdziłam, potrafi nimi samodzielnie ruszać i reaguje na dotyk, tylko pewnie ją kręgosłup boli stąd wybiera wleczenie raczej niż ruszanie nogami. Umyłam bydlątko, pomasowałam, dałam środek przeciwzapalny i teraz sama czołgam się w stronę łóżka w którym Buszmen już czeka ochoczo !


      Wasza szczęśliwa Iluzja
      • al-kochol-8 czy o to chodzi z tym kroliczkem? 25.09.09, 11:52
        zlapac go czy wygonic?


        www.youtube.com/watch?v=TRSKFBpaNnQ&feature=related


        • al-kochol-8 to boly bitliesy wastoka! 25.09.09, 12:16
          let live kroliczek!!
          • tow.ortalion Re: to boly bitliesy wastoka! 25.09.09, 12:46
            al-kochol-8 napisał:

            > let live kroliczek!!

            -----

            Byle za płotem
            !
    • iluzja-w-zagrodzie Nie lubię poniedziałku. A Wy ? 28.09.09, 12:40
      Chyba przez Wasze weekendowe imprezy tak mnie dziś głowa boli, sama przecież nic nie zrobiłam, żeby ten stan sprowokować. Ratpole, Eczek, jeżeli dziś czujecie się dobrze, to znaczy ze ja za Was cierpię ;o) i za innych, którzy imprezowali.

      Większość weekendu przespałam (z przerwami na pójście na basen i medytacje oczywiście) bo od czasu burzy piaskowej w środę (z małymi poprawinami w sobotę rano) kaszle i kicham i ciężko mi w płucach. Ohyda.
      W piątek w ogrodzie zlądował rój pszczół i zawisł na kalistemonie nad ścieżką do szopki z narzędziami i kompostownika, wiec przemykamy tamtędy szybko i w przykurczu, żeby głową nie zahaczyć o ciężko zwisające pszczele kłębowisko. Zadzwoniłam do stowarzyszenia pszczelarzy i ktoś dzisiaj wpadnie je zabrać. Chętnie bym sama założyła ul w ogrodzie, ale nie mam czasu na jego obsługę.

      Dziś oprócz nuuuudnych rzeczy w pracy mam przed sobą do przejrzenia i wypełnienia stos formularzy związanych z przeniesieniem się córki do innej szkoły. Nastroju nie poprawia mi brak zmiany w stanie naszej króliczki - po dwóch tygodniach nadal głownie pełza, choć nieco więcej odpycha się nogami, ale w porównaniu z poprzednim złamaniem, kiedy niemal każdy dzień przynosił poprawę, tym razem wygląda to bardzo źle. Pewnie w tym tygodniu wezmę ją do króliczego specjalisty i zobaczymy co zawyrokuje, ale mam złe przeczucia.
      A tymczasem na horyzoncie dwa tygodnie szkolnych wakacji i roczne egzaminy córki, uśpienie króliczki w tym momencie grozi zawaleniem świadectwa...

      Strasznie długi dzień dzisiaj, czuję się jakbym pracowała 20 godzin, tymczasem zostały jeszcze dwie godziny do końca! Gdzie jest marudząca kozetka? Chyba pierwszy raz w historii forum odczuwam potrzebę zwalenia się na nią w stanie pomroczności ciemnej...
    • iluzja-w-zagrodzie Prace w ogrodzie 08.10.09, 09:27
      Chyba to perspektywa wiosny wyciągnęła mnie z ogolnego dola, w jakim
      tkwię od tygodnia. Dół wziął się nie wiadomo skąd - może z powodu kurzu, albo z
      depresyjnego widoku króliczki, która jakoś nie może się wyprostować...
      A tymczasem zapowiada się ogrodowy sezon.
      Właśnie przyszły burze z lekkim deszczem, w nocy mają nadejść ulewy, jutro
      będzie cały dzień lało, a potem przez kilka dni mają być przelotne deszcze. W
      takim układzie łażenie po buszu odpada, ale sadzenie jest stosowne jak
      najbardziej. Zobaczywszy ową prognozę zamówiłam dziś rano metr sześcienny
      kompostu i rozrzuciłam go na frontowym trawniku, żeby wsiąkł z deszczem. Bolą
      mnie ramiona i kark, ale jest zrobione!
      W tym tygodniu mam krótki tydzień pracy - cztery dni i w dodatku bez szefowej
      (która pojechała na tygodniowy urlop), a potem tydzień urlopu dla mnie, więc w
      sumie czuję się jakbym miała dwa tygodnie wolnego ;o)
      Teraz siedzę przed kompem i sprawdzam kursy ogrodnicze w pobliskim koledżu,
      chyba na początek zapiszę się na permakulturowy...
      Pozdrawiam znad stołu zasłanego opakowaniami nasion i magazynami ogrodniczymi -
      miłego dnia wszystkim!
      • al-kochol-8 Re: Prace w ogrodzie 08.10.09, 09:35
        smrod kompostu to powinien kroliczke wyprostowac. to logiczne, jak
        mawial norwid, ale kto wie... ano, zobaczymy
    • iluzja-w-zagrodzie Wiosna, wiosna i proza życia 12.10.09, 16:08
      Przepraszam za milczenie, ale z powodu rehabilitacji króliczki ze złamanym kręgosłupem zwanej Misia jestem zupełnie ugrzęźnięta w prozie życia. Do tego zaliczyłam trzy imprezy urodzinowe (jakoś dziwnie się składa ze mam kilka znajomych panien i wszyscy maja urodziny skomasowane w 10 dniach), byłam na otwarciu wystawy obrazów przyjaciółki no i jak co roku spędziłam cały dzień na wystawie ogrodniczej (wzięłam wolne z pracy, żeby pójść w piątek bo w weekend są tłumy).

      Dzięki naszym wysiłkom Misia kilka tygodni po złamaniu chodzi i nawet zaczęła podskakiwać i stawać na tylnych łapkach, opierając się o klatkę. 3-5 razy dziennie robimy jej po 15-30 minut gimnastyki rozciągającej tylnych nóg i masaże wibracyjne przy pomocy elektrycznej szczoteczki do zębów, żeby pobudzić nerwy. Miała też kilka sesji akupunktury, po której jest zrelaksowana i śpiąca a potem zaczyna brykac i więcej uzywać słabszej lewej nogi. Wet akupunkturzysta twierdzi, że króliczka może odzyskać pełną sprawność, wet fizjoterapeutka widzi duże postępy. Zmniejszył się też problem z nietrzymaniem moczu, który mógł powodować infekcje i był wskazaniem do uśpienia. Na razie biedaczka musi siedzieć w małej klatce, aż jej się zrosną kości, potem będziemy ją wypuszczać w kuchni, a jak nabierze sił, zamieszka z powrotem w królikarni w ogrodzie.

      W ogrodzie wiosna w pełni, wszystko kwitnie, jesteśmy w stanie alertu żeby wyszukiwać i niszczyć gniazda małych agresywnych ptaków zwanych tu "noisy miner" - ostatnie gniazdo jakie zrzuciliśmy było misternie wyścielone włosami naszego starszego, a obficie liniejącego królika. Wskutek zakupów na wystawie ogrodniczej i przybyłych z Diggers Club przesyłek mam do wsadzenia kilka krzaczków malin, rabarbar, drzewko awokadowe i kilkanaście kliwii żółtych i czerwonych. Nie wiem, kiedy to wszystko zrobię...

      A tu ciągle cos nowego wyskakuje, w tym tygodniu będę zamawiać rozrywki i hotele na zimowy wyjazd do Norwegii i Czech. Przylatuję z córką do Polski w połowie grudnia, wylatujemy z końcem stycznia, planujemy zobaczyć zorzę polarną w Norwegii i Pragę zimą (najlepiej na Nowy Rok - wszelkie wskazówki mile widziane) i wpaść na kilka dni do Berlina i do syna do Anglii. 7 tygodni poza Australia (w tym 2 tygodnie pracy z filii firmy w Poznaniu)! Nie wiem, jak ja tyle czasu wytrzymam poza ogrodem. Cale lato mnie ominie :o( no ale potem
      córka będzie miała dwa lata maturalne, więc takie długie wyjazdy nie będą wchodziły w grę.

      No i tyle u mnie. Wygląda na to ze schyłek lata na forum owocuje świetnymi nastrojami i pozytywnymi wydarzeniami, więc nie pozostaje mi nic innego, tylko życzyć utrzymania takich klimatów jak najdłużej...
      • al-kochol-8 Re: Wiosna, wiosna i proza życia 14.10.09, 00:38
        cala nadzieja w tym ze jakis zablakany dingo wedrze sie do klatki i
        ukroci cierpienia nieszczesnego krolika
        • australopitek Re: Wiosna, wiosna i proza życia 14.10.09, 03:09
          Bardzo to ladne lesiu... wzruszyles mie...
    • iluzja-w-zagrodzie Parszywe psy !!! 25.10.09, 21:57
      W sobotę wieczorem ktoś postanowił zrobić swoim pieskom frajdę i poszedł z nimi na spacer spuściwszy je ze smyczy. Z rozmów z sąsiadami i sprowadzoną przez Starego Wiarusa policją wynika ze wpadły do kilku ogrodów przy naszej ulicy, włażąc ludziom na werandy, a w naszym ogrodzie przeskoczyły niski plotek króliczego ogrodu i dostały się do ich klatki od góry, rozdzierając siatkę. Właściciel wpadł do ogrodu pewnie w czasie gdy jego psy masakrowały nasze króliki, otworzył drzwi króliczej zagrody, psy wywlokły ciałka na zewnątrz po czym wszyscy uciekli. My byliśmy w tym czasie w domu i niczego nie słyszeliśmy! Dopiero wczoraj rano gdy poszłam do ogrodu znalazłam 3 trupki... jeden jedyny ocalał bo pewnie się schował w kącie za dużą doniczką albo w kompoście i trwał w bezruchu. Straszny żal. Ten ostatni królik siedzi teraz ze mną w omu, równie osowiały.
      Chyba już nie będziemy trzymać królików w ogrodzie.



      To tyle na miniony weekend.

      Wasza Iluzja
      Pa
      • snappytom Re: Parszywe psy !!! 25.10.09, 22:33
        Ty,iluzja ,tez juz dawno nie dostales batem po jajach.
        Nie boj sie ,ja nie gryze ,ale jak cie sku...synu dopadne to masz
        przesrane.
        Co ci popaprancu przeszkadza,ze ktos moze miec przyjemnosc z cichej,
        swobodnej,rozkoszy przbywania z natura.
        Co ci sku...synu przeszkadza,ze mozna zyc inaczej niz w 20-to
        metrowej kawalerce.
        Kazda ku... zazdrosci tym ,ktorzy nie musza byc ku....
        Odpie...sie od Luski,w swoim wlasnym interesie,no bo jak nie ,
        to ci spie... zycie na necie tak ,z nawet sie tego nie spodziewasz.
        Coz za menda trzeba byc ,zeby sie przypie...c do ludzi takich jak
        Luska.
        Czy ty byles u psychiatry,bez watpliwosci powiniennes tam sie udac
        pojebany ch...u.
        Jezeli Luska nie ma odwagi wdawac sie w beznadziejna konwersacje z
        takim ch...em jak ty,to jeszcze nie znaczy ,ze nikt nie ma tej odwagi.
        Za kazdym twoim chamskim postem ,nastapi moja riposta i nie tylko na
        tym forum,ale na wszystkich,a z tym twoj IP number,zeby kazdy na
        necie wiedzial z jakiego rodzaju ch...em sie zadaje.
        Chcesz mendo powalczyc,no bo ja z przyjemnoscia.
        Chcesz miec spokoj,odpie...sie od tego tematu,jak nie to znajde
        twoj adres,nazwisko i nawet zdjecie twojej falszywej mordy,chcesz
        tego,no to podskocz ,czekam na zaproszenie.
        Jeszcze jeden post tego rodzaju i masz przejebane.
    • iluzja-w-zagrodzie Co Wam sprawia radość? 26.10.09, 09:17
      Bo mi życie sprawia radość.

      W szczegółach tzw. małe rzeczy, które cieszą:

      - pływanie w oceanie,
      - pływanie w basenie,
      - czytanie dobrej książki,
      - towarzystwo ludzi szczęśliwych, jak Stary Wiarus i Kan oraz gotowanie razem z nimi,
      - piękny widok, dobra muzyka, taniec, joga, medytacje,
      - śmiech mojej córki (syna już nie),
      - kompostowanie, hodowanie królików, kur i koguta,
      - rzeźbienie łydek w ogrodzie, trekking z Buszmenem,
      - pielenie ogrodu, przesadzanie roślin,
      - zbieranie wody do zbiorników,
      - palenie w kominku,
      - podkradanie w sklepach,
      - i oczywiście last but not least przyjazd do Bulbonii połączony z oglądaniem biedy starych znajomych i dalszej rodziny, by po raz kolejny przekonać się jakiego słusznego wyboru dokonałam 20 lat temu przyjeżdżając do Australii.


      Tyle na dziś
      Wasza szczęśliwa Iluzja
    • iluzja-w-zagrodzie Wady i zalety emigracji 26.10.09, 10:53
      Dla mnie wady to jedynie rzadsze osobiste kontakty z moją Mama. To wszystko.

      Po stronie korzyści natomiast musiałabym wypisać cały elaborat.

      W skrócie:
      - spokojne życie w stabilnym kraju,
      - dobra praca ( przynosząca dochody wystarczające na życie, jakie lubię),
      - przyjaciele, dom, dobra edukacja dzieci i lepsze dla nich szanse na przyszłość,
      - wspaniała przyroda i klimat pozwalający na uprawianie ogrodu przez cały rok,
      - dostępność ogromnej liczby królików,
      - wspaniałe plaże, ocean i basen,
      - brak dostatecznej ochrony w sklepach,
      - Stary Wiarus i Kan pod ręką,
      - przecudne Góry Błękitne,
      - fantastyczny kurs australijskiego dolara.


      To tyle na dziś.
      Wasza szczęśliwa Iluzja.
    • iluzja-w-zagrodzie Odgradzacie się ? 27.10.09, 09:14
      Myślę, że australijskie "odgradzanie się" (mam na myśli płoty między sąsiadami) wynika w dwóch powodów: trzymania w ogrodach zwierząt oraz potrzeby prywatności (wg zasady "my home is my castle").
      W Polsce widzę coraz większy pęd do odgradzania się tłumaczony głownie jako zabezpieczenie przed kradzieżą (tak przynajmniej słyszałam, gdy przepytywałam znajomych o powody "pancernego" ogradzania posesji w czasie ostatniego pobytu w kraju).

      Sama mieszkam na obszarze kilku ulic zaklasyfikowanym jako "character area" co znaczy ze wygląd ulicy jest mniej więcej taki, jaki był oryginalnie 50-70 lat temu i nie wolno go zmieniać. Od frontu wszystkie domy mają 80cm ceglane murki, w których czasem są niskie furteczki, ale nikt nie ma bramy wjazdowej - podjazdy do garaży są otwarte i każdy możne wejść na posesję. Między ogrodami na tyłach domów są proste, drewniane ploty 150-180cm, chroniące przed wędrówkami psów, dzieci (dla maluchów zagrożeniem są baseny), królików, kur, kogutów, kotów, świnek, baranków i kaczek.

      Dni Sąsiada nie mamy, nawołujemy się przez ploty i odwiedzamy nawzajem, a jeśli ktoś z nas pracuje we frontowym ogródku, jest to najlepszy pretekst do sąsiedzkich plotek :o) Mniej więcej połowę właścicieli domów na mojej ulicy stanowią emeryci, reszta to rodziny z pracującymi dorosłymi i dziećmi od 4 do 19 lat, więc nie wszyscy mają czas na pracę w ogrodzie i pogadanie. Z tych młodszych ja jestem największą pasjonatką ogrodnictwa. Większość mieszkańców stanowią Anglosasi, ale są tu dwie włoskie rodziny, jedna koreańska, jedna mieszana czesko-żydowska i młoda para z adoptowanym murzyńskim chłopczykiem. No i nasza szczęśliwa rodzina.


      To tyle na dziś. Biegnę kończyć raporty
      Wasza szczęśliwa Iluzja, Pa

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka