fartman
05.01.04, 18:10
Tak powiedziala moja droga kolezanka, wyjezdzajac z USA po 2 -letnim
pobycie. Najpierw byla na Work & Travel, potem przedluzyla sobie odwiedziny
o
2 lata. Pracowala "na domku", kosila niezla kase przy zerowych wydatkach,
przez te 2 lata odlozyla 28 000 dolcow. Wrocila, by dokonczyc ostatni semestr
studiow. Po studiach planuje szukac pracy w Warszawie.
I tu zaczynaja sie problemy:
-Nie ma mieszkania w Warszawie, a "kosmicznie duza" suma 28 000 ktore
zaoszczedzila , nie wystarczy nawet na kawalerke w stolicy,
- W ciagu 3 miesiecy po powrocie do Polski wydala "na drobiazgi" 4000
dolarow, wiec zostalo jej juz ok. 24 000.
-Juz wie, ze znalezienie pracy w Polsce bedzie bardzo, bardzo trudne, bo
pracy po prostu nie ma,
-Nie za bardzo moze wrocic do USA by "nadrobic" wydatki- pracodawczyni, ktora
powiedziala jej na odchodnym: "skoncz studia i wroc jesli chcesz",
naopowiadala, ze ma w Polsce zalatwiona wspaniala prace i bardzo dziekuje,w
zasadzie olewa Ameryke.
-Ma promese 10- letnia, ale przedluzyla pobyt i nie jest pewna, czy jej nie
zawroca z granicy.
Moze trzeba jednak troche ostrozniej "olewac te Stany"....?