Gość: ola{*}
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
18.10.04, 03:48
Jestem z gościem sporo latek. Bardzo się kochamy. Wiedział o mojej b., ale
udał mi się utwierdzić go w przekonaniu, że to już totalna przeszłość. Poza
tą sferą nie mam przed nim żadnych tajemnic. Jest jeden problem, zabrnęłam w
to zdecydownie za dalego (choruję od prawie 10-ciu lat-z różną
intensywnością). Odbiło się to na szerokim echem na moim życiu erotycznym.
Nie potrafię cieszyć się seksem, bo nie nawidzę swojego ciała. Kiedy mój
chlopak je pieści , mam wrażenie, że on nie może tego robić z czystego
pożądania i miłości. Bo nie mogę zrozumieć, że kogoś mogą podniecać wałki
tłuszczu na brzuchu, bądź czuć satysfakcję z dotyku celulitu na moich
udach...wiem to kompletnie chore...Zwłaszcza, że w przypływach trzeźwości
umysłu swierdzam, że 58 kg na 170cm to jeszcze nie koniec świata. Szkoda
tylko, że nie miewam takich przebłysków w trakcie...Już nawet nie pamiętam
kiedy miałam ostatni orgazm...I nawet nie wiem do jakiego specjalisty mam się
udać. Seksuologa?Psychiatry?... A może po prostu powinni mnie zamknąć...Czy
wam też się tak poj...w tych waszych główkach?