mi194
10.02.05, 20:12
Witam wszystkich :)Jestem na tym forum nie po raz pierwszy, regularnie czytam
wszystkie wasze posty :)ale dopiero teraz odwazylam sie dodac coś od
siebie :) Na zaburzania odrzywiania choruje juz 6 lat, a mam ich teraz 19.
Zniszczyły mi one cała młodość :( Najpierw była anoreksja- byłam o krok od
smierci, potem gdy moja waga byla już prawidłowa dopadła mnie bulimia. Pewno
moja historia nie jest zby odkrywcza, bo przecież wszyscy na tym forum mamy
podobne doswiadczenia. W każdym razie jestem już na krawedzi.Coraz trudniej
jest mi sie podniesc po kazdym napadzie obzarstwa, nie mam już po prostu siły
do walki. Mam totalnego doła,dopadla mnie deprecha, nie wychodze prawie z
domu, odepchnęłam wszystkich moich przyjaciół,biorę seronil ale nic mi nie
pomaga.Rozpisałam sie troszke nie na temat ale juz do niego wracam:) tak
sobie kiedyś pomyslalam czy gdybym obżarła sie tak na maxa, tak żebym nie
mogła się ruszac i nie zwymiotowala ani nie zażyła srodków
przeczyszczajacych, czy to by nie pomoglo. Może po tym automatycznie
odrzucaloby mnie od jedzenia?? wiem że to może głupie- ale co myslicie o
takiej szokowej terapiii?? Moglaby pomoc? Chwytam sie juz kazdego sposobu.
Mam juz tej mojej bulimii po dziurki w nosie!!!!!!!!!