Dodaj do ulubionych

straciłam nadzieję

16.03.05, 17:16
te dwa ostatnie tygodnie były wspaniełae! nabrałam wiatru w żagle! wszystko idealnie się układało, byłam naprawdę szczęśliwa i nawet nie myślałam o b.
a dzisiaj?
dzisiaj jest koszmarnie. ledwo żyję. cały dzień kursuję między kibelkiem, kuchnią i łożkiem. w chiwlach kiedy nie jem i nie wymiotuje to płaczę. jejku, ule jeszze tak się można męczyć?
Obserwuj wątek
    • szyszka4 ja czasami też ją tracę 16.03.05, 18:51
      Czasami mam naprawdę dość. 2 normalne dni, potem tydzień obżerania, złe
      samopoczucie, pretensje do siebie, wyrzuty sumienia... I tak sobie myślę, że Ci
      wszyscy ludzie nawet nie wiedzą, jakie mają szczęście, że umieją normalnie
      jeść. A ja co? Twarz mi puchnie od płaczu. Czasami idę ulicą a łzy mi ciekną po
      twarzy. W takich chwilach myślę o tym, że może by tak... skończyć to raz na
      zawsze. Ale przeczytałam gdzieś, że wraz z śmiercią zmienia się tylko miejsce
      naszego pobytu, ale nie kończą się problemy. Los czy też Bóg czy nie wiem kto,
      rzucił nam wyzwanie i musimy się go podjąć. To bardzo trudne, ale wierzę że
      wykonalne. Dlatego nie przestanę próbować. W końcu przecież przestaje się
      płakać. Psycholog, modlitwa, plan jedzenia, 12 kroków, tyle jest możliwości,
      które wciąż na nowo podejmuję...
      Nie trać nadziei. Póki żyjesz, możesz próbować, do skutku!! Powodzenia.
      • iiifa Re: ja czasami też ją tracę 17.03.05, 08:41
        Ładnie napisałaś Szyszko ;):

        "Los czy też Bóg czy nie wiem kto, rzucił nam wyzwanie i musimy się go
        podjąć. To bardzo trudne, ale wierzę że wykonalne. Dlatego nie przestanę
        próbować. W końcu przecież przestaje się płakać. Psycholog, modlitwa, plan
        jedzenia, 12 kroków, tyle jest możliwości, które wciąż na nowo podejmuję..."

        ...
        „Czyń to co możesz, za pomocą tego co masz, tam gdzie jesteś...”

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka