zazie-w-tramwaju
05.10.05, 20:30
Hmm, wreszcie cos tu zdecydowalam się napisac. Wlasciwie to juz wszystko
zostalo napisane, przez inne poszkodowane przez bulimię. Ale tak, rzeknijcie
szczerze, czy dziewucha chorująca 11 lat na bulimie, rzygająca od 11 lat
dzien w dzien, pijaca codzien (zaczelam pić, by wypędzic, huhu, bulimie,
bardzo smieszne)z 4 piwka-pije od 4 lat, paląca paierosy (na codzien uczesana
studentka, 2 kierunki, usmiech, tere fere, mila, zdolna) ma szanse pożyć
jeszcze troche? ile mi dajecie. jesli chodzi o leczenie to nie ma o czym
mowic, zaczelam 10 lat temu, szpitale, terapie mam za sobą, leki (uu, ile ich
bylo), psychiatrow, psychologow też, nie pomoglo. To juz chyba nieuleczalne,
mozektos wie ile szacunkowo moge jeszcze pozyc? Samotna nie jestem, mam
znajomych, chlopaka, dobrych rodziców itp. Ech