Dodaj do ulubionych

falowanie i spadanie

06.12.05, 18:44
wielkie, nieokiełznane nic wypełniło mi życie, nic nie ma wartości, chociaz
potrafię się cieszyć; przestająfrapować mnie problemy współczesnego świata,
bo nie jestem w stanie wyjśc poza obręb własnego ciała, pieprzony egocentryzm
wyżera moje wnętrze, książki też mają kwaśny smak, jak w gardle.

ja nie mam depresji, ja po prostu nic mam w sercu.
Obserwuj wątek
    • toolica Re: falowanie i spadanie 06.12.05, 19:05
      Czuję się podobnie i to nie tylko przez bulimię.Będąc w liceum powtarzałam sobie
      100 razy co dzień "zycie jest do dupy",nie dlatego ,że było tylko dla zabicia
      nudy.W końcu zaczęłam w to wierzyć i na prawdę wydawało mi się do
      niczego.Teraz,choć jestemn chora,wcale tak nie uważam.Mimo,ze tracę najlepsze
      lata życia walczac lub poddając się chorobie,co więcej ,studiuję kierunek
      którego nie znoszę ,wśród ludzi obłudnych i nieszczerych, na znienawidzonej
      uczelni-nie uwazam ,że życie jest bez sensu. Moje zycie także wypełnia
      nicość,jestem całkiem sama ,z chorobą,bez jakichkolwiek sukcesów w zyciu ale nie
      poddaję się.Chcę życ dalej,bo głęboko wierzę,że nadejdą dla mnie lepsze dni....I
      kiedyśtam będe szczęśliwa i odnajdę w końcu sens życia, odnajdę siebie.

      Może oddaj się czemuś co lubisz-na pewno istnieje coś takiego!
      Ja tak robię i pomaga, nie czuję się juz tak pusta, w jakiś sposób realizuję
      siebię, czuję ze idę do przodu a nie stoję w miejscu.
      Trzymaj się i powodzenia we wszystkich poczynaniach.
    • mamrotanie Re: falowanie i spadanie 07.12.05, 01:23
      próbuję wypełnić tą pustkę swoimi marzeniami, planami, pasjami, jednak
      przegrywam, spijam codziennie czarę goryczy i nawet przyzwyczaiłam się do jej
      cierpkiego smaku, hm...


      ja nadal uwazam ze, piękno siedzi gdzieś we mnie i nie to wewnętrzne,
      powierzchowne.


      piszcie, dzielcie się.
      • ludivinne Re: falowanie i spadanie 07.12.05, 11:01
        toolica to co napisalas naprawde mnie podnioslo na duchu...
        ja tez mam zly czas teraz,tez nie studiuje tego co chcialam,w obcym
        miescie,ktorego nie znosze,wsrod ludzi ,ktorzy mi do konca nie odpowiadaja.moi
        znajomi gdzie indziej a ja tu sama.jest ciezko,skupialam sie na odchudzaniu,jak
        cos nie wychodzi to rzygam ale "wiem poradze sobie z tym od dzis" bo musza
        przyjsc lepsze dni po prostu musza.przezciez zawsze jest tak ze po latach
        chudych przychodza tluste,nie?wiec moze dobrzez ze teraz jest zle,moze nam to
        los wszystko wynagrodzi...mam nadzieje
        trzymajcie sie
        • toolica Re: falowanie i spadanie 07.12.05, 13:39
          Szczerze w to wierzę,wierzę że mój ,NASZ czas kiedyś nastanie.Pasowałoby
          najpierw pozbyć się choroby-w moim przypadku to ona po części odbiera mi chęć do
          jakichkolwiek działań /bo cóż można zdziałać,kiedy stale się myśli o jedzeniu?/.
          Jakos nie potrafię wyobrazić sobie "lepszych dni" ciągle użerając się z
          bulimią.Im szybciej oswobodzenie nastąpi tym szybciej będzie lepiej;)
          Wiem już,że nie jestem sama w tym co czuję.Nie tylko ja mam ten problem i dzięki
          Wam dziewczyny zawsze mogę liczyć na wsparcie (przynajmniej mogę się wygadać,gdy
          jest ciężko).
          Dziękuję Wam za to!

          POZDOWIONKA ;) ;) ;]
          < dziś jest lepiej >

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka