smutna_i_coz
25.04.06, 00:27
Właśnie dzisiaj ktos uświadomił mi jak byłam blisko śmierci... Fakt faktem
parę lat temu, ale jednak... poczułam lęk i ulgę... przerażenie nieznajomością
swojego ciała i procesów w nim zachodzących... chodzi o to że czasem może być
już za późno, nawet wtedy gdy waga już przyrosła... ot co jakiś mechanizm
regulacyjny, scislej mówąc mechanizm zwrotny ujemny może w skutek długotrwałej
głodówki zmienić sie w ujemny i nie ma odwwrotu... jest śmierć... idziesz
ulicą jak ta dziewczyna, któej się właśnie poprawiło i wypisali ją chwile temu
ze szpitala i pyk... organizm juz nie moze... zamienia mechanizm ujemny na
dodatni i nie ma ratunku, nikt już nie pomoże... żaden lekarz... zgon... tyle...
Przepraszam za tą bezładną pisaninę. Może odegnam chore myśli... Uff.. Lepiej
mi. Miałam cholerne szczęście. Żyję... i borykam sie dalej, sama ze sobą, ze
swoimi problemami. Pozdrawiam.