night21
15.12.06, 12:22
stoję przed lustrem...ze łzami w oczach...przyglądam się swojemu wstrętnemu
ciału...
próbuje sobie wmówić, że nie jest aż tak źle...próbuje sie usmiechnąć... mówie
" nie musisz żygać... jest dobrze"
zaczynam się ubierać...wyciagam spodnie....rozmiar 40(L) ...próbuje je
wcisnąć...ku..!!!
nie wejde... po policzkach zaczynają znowu płynać te cholerne łzy..jestem taka
wsciekła...znowu przytyłam...
staje na wage...kolejne łzy...znowu rozczarowanie...
zaryczana podbiegam do lustra..patrze na siebie...
boshhheeee..... jestes wstrętna!...ohydne cielsko! musisz się wyzygac! musisz
schudnać! jestes beznadziejna!!!
a miało być tak pięknie.....