Dodaj do ulubionych

ratunku:(...co robic??

30.12.06, 20:53
To mialo byc tylko wyjscie z mojej nadwagi. Taka tymczasowa sytuacja. Myslalam ze wymioty mi w tym pomoga, no mialam w sumie racje, bo schudlam 8 kg w ciagu 3 miesiecy, bez wiekszego wysilku(zadnych cwiczen, zadnej diety) ale teraz to wlasciwie stalo sie jak nalog...Nie moge tego przerwac...Wiedzialam jakie to moze miec skutki(tzn. tak mniej wiecej:/ ), ale tlumaczylam sie sama przed soba, ze w tak krotkim czasie mi sie nic nie stanie. I wlasciwie nigdy nie traktowalam tego jak bulimie... Dopiero ostatnio, cos do mnie zaczelo docierac, te coraz czestsze wilcze napady glodu i wymioty po kazdym juz posilku - okropnosc.
Od pewnego czasu zaczelam sledzic to forum i normalnie przerazilam sie... Ja nie chce miec sztucznej szczeki w wieku 25lat!! :( Postanowilam raz na zawsze z tym skonczyc, przejsc na normalna, zdrowa diete, ale to bededzie chyba trudniejsze niz myslalam, bo zawsze jak zjem normalny obiad, do syta, to jedzenie samo mi podchodzi do gardla :( Ratunku!!!
Nie wiem, moze sa jakies srodki przeciwwymiotne?? pomozcie:(
Obserwuj wątek
    • olenka_szczecin Re: ratunku:(...co robic?? 30.12.06, 21:03
      Tabletki przeciwwymiotne sa ale nie na bulimie.Problem nie lezy w wymiotch ale
      w Twojej glowie.Nikt przez interet nie jest w stanie Ci pomoc.Wiedzilas czym to
      sie moze skonczyc a dalej w to brnelas.I pomoc to moze Ci jedynie psychiatra.A
      leki oczywiscie,ze sa ale hamujace napady glodu ale to tylko doraznie,bo nie
      wymaza Ci z glowy tych wszystkich bzdurnych mysli,ktore sama sobie do niej
      powkladalas.Przemysl powaznie czy chcesz sie leczyc bo Tobie potrzebna jest
      terpia :) ale uwierz mi...bulimia nie jest nieuleczalna.Tylko,ze w
      przeciwienstwie do innych chorob,wyjscie z tego nie zalezy od lekarzy a od
      damej Ciebie :)
      zycie-w-cieniu.bloog.pl
    • mima777 Re: ratunku:(...co robic?? 30.12.06, 23:10
      Odkąd jest to forum, nikt nie otrzymał recepty na zdrowie, bo takowej NIE MA.
      Nie kupisz Miła lekarstwa na szacunek dla siebie. A to, że schudłaś - nikomu
      nie pomogło, nawet tobie... Więc to owe 8kg to porażka, a nie sukces...
      A twojemu ciału życzę zdrowego Ducha, a nie Demona...
      Pomyślnosci w 2007 i dalej...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka