24.12.08, 17:09
mam chwile przerwy w przygotowaniach i czytam gazetę, w której nt. świąt
wypowiada się Halina Bortnowska. nie mogłam się oprzeć, by wam jeszcze tego
nie napisać:
"polska wigilia to seans uroczytsej łącznosci z darami przyrody, owocami
ogrodów, rzek i mórz. Czas podziwu dla przemyślności ludzkiej. Posiłek tym
milszy, że postny, im bardziej wegetariański, tym lepiej.Może być powolnym,
uroczystym, wspólnym smakowaniem tego, co przyrządzili domownicy (...).
Jedzenie jest wspólnym mianownikiem - najprostszym, ale wcale nie niskim. Jest
cennym przeżyciem, gdy częstujemy się szczerze, wyrażając przez to życzliwość,
okazując uwagę i szacunek. A początkiem wspólnego spożywania jest przecież
łamanie się opłątkiem - uroczyste dzielenie się chlebem tak nikłym, że zostaje
sam czysty akt obdarowywania i łączności".

już dawno odkryłam że jedzenie łączy ludzi. unikając imprez, wyjść ze
znajomymi na pizzę, rodzinnych spotkań (bo będę musiała jesc), tracimy ten
wspólny mianownik z innymi ludźmi, tracimy jeden z najważniejszych elementów
życia w społeczeństwie.
ja dopiero uczę się jesc przy ludziach i nie ukrywam, że jest to b. trudne i
nie sprawia mi przyjemnosci. jest to dla mnie ciężkie doświadczenie. ale może
kiedyś nauczę się cieszyć wspólnym posiłkiem?
ciekawa jestem, co wy o tym sądzicie? jak czujecie się, gdy musicie jeść wśród
ludzi?
Obserwuj wątek
    • zlotowlosa01 Re: jedzenie 24.12.08, 20:10
      Nienawidzę jeść przy ludziach.Nie spożywam wspólnych posiłków z resztą
      domowników.Staram się jeść tak aby nikt na mnie nie patrzył,najczęściej wtedy
      zamykam się sama w jakimś pomieszczeniu.Wspólnych posiłków unikam jak ognia.Moje
      zachowanie jest bezsensowne,bo jak jem wśród ludzi to mam wrażenie że myślą-taka
      gruba i je.Z pewnością tak nie jest,ale nie potrafię sobie tego przetłumaczyć.
      • ansi21 Re: jedzenie 28.12.08, 04:04
        pamietam ze w liceum i gimnazjum tylko kilka razy zjadlam cos w szkole przy
        znajomych. Wstydzilam sie tego okropnie. a np kupic loda i isc przez miasto z
        nim. tragedia. teraz uz potrafie w obcym miescie coś zjesc. ale zaraz sie boje
        ze ktos cos zobaczy i pomysli cos sobie( w sumie co by mogl
        pomyslec...)oczywiscie tak jak piszesz zero przyjemnosci. ale udalo mi sie w
        swieta zjesc przy wszystkich kilka pierogow. Jedyna osoba przy ktorej jem
        normalnie to moj chlopak, ktory byl w trakcie mojego wychodzenia z napadow.(
        razem 3,5 roku jestesmy przez co juz jakos sie nie wstydze tego ze jem-ogolnie
        co w tym wstdliwego, ale przy innych jednak wstyd.)
    • choraxyz Re: jedzenie 17.01.09, 16:30
      Tez nie lubie jezdzic do rodziny bo trzeba tam cos jesc a jak nie
      chce to wydaje im sie to co najmniej dziwne Jedzenie w towarzystwie
      nie sprawia mi przyjemnosci Uwielbiam jesc w samotnosci nie tylko
      wtedy gdy mam napad obzarstwa ale tak ogolnie Jedzenie powinno
      laczyc ludzi ale w moim przypadku tak nie jest niestety Jak tak
      patrze czasami na ludzi w jakiejs pizzerii albo gdzies to mysle jak
      im fajnie ze tak sobie razem jedza, smieja sie, sa zadowoleni i ne
      maja potem gigantycznych wyrzutów sumienia, nie to co ja...
      Pozdrawiam:)
      • blueberry87 Re: jedzenie 18.01.09, 13:03
        Nienawidzę jeść przy innych, czuję się wtedy upokorzona i żałosna i
        mam wrazenie ze wszyscy sie na mnie gapią że jem za dużo i za czesto
        i ze powinnam natychmiast przestac bo to wstyd. Chore, ale prawdziwe

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka