Dodaj do ulubionych

Wiem,że nie można...

16.06.10, 21:06
zakladac kolejnego wątku ale ja mam dosyć po prostu dosyć...
jest mi smutno
Mops mial dac decyzje do miesiaca (pierwotnie do 2tyg. ale ponoc duzo
wnioskow) w sprawie zasilku celowego( żywność) i czemu to musi byc akurat
miesiac? jutro mija i od czasu decyzji czeka sie na wyplate 2 tyg. a do tego
czasu ehh czy nie mogliby chociaz raz cos zrobic szybciej? Ok ja moge jesc
malo bo i tak za duzo ważę ale kurcze dzieci musza jesć. Z banku żywnosci po
15 lipca kolejny kwartal a ja juz sil nie mam
czepilam sie konkursow zeby cokolwiek moc zrobic ale i tam nie mam szczescia
nie liczac kartonow chipsow leys ktore maja wyslac do 30 listopada....

mam to orzeczenie i nic dla mnie nie znajda z pracy bo nie ma nic co moglabym
robic w domu

ehhhhhhhhhhhhhhhhh
Obserwuj wątek
    • becitka87 Re: Wiem,że nie można... 16.06.10, 21:26
      Nie załamuj się. Mops jak zwykle ze wszystkim zwleka. Powoli do przodu dasz
      radę, dni szybko mijają. 3maj się cieplutko! smile
      • tarja30 Re: Wiem,że nie można... 16.06.10, 21:32
        becitka87 napisała:

        > Nie załamuj się. Mops jak zwykle ze wszystkim zwleka. Powoli do przodu dasz
        > radę, dni szybko mijają. 3maj się cieplutko! smile

        ja wiem, ze musze byc silna ale jakos tak mi ciężko przez to wszystkouncertain
        • becitka87 Re: Wiem,że nie można... 16.06.10, 21:43
          Wiem coś o tym. Ważne,że masz dla kogo być silna. Zobaczysz, że jakoś to
          pójdzie. Napewno przyjdą chwile, gdy będziesz miała dość, ale zobaczysz, że one
          szybko miną. Ani się nie obejrzysz a już będzie lepiej.
          • tarja30 Re: Wiem,że nie można... 16.06.10, 21:55
            becitka87 napisała:

            > Wiem coś o tym. Ważne,że masz dla kogo być silna. Zobaczysz, że jakoś to
            > pójdzie. Napewno przyjdą chwile, gdy będziesz miała dość, ale zobaczysz, że one
            > szybko miną. Ani się nie obejrzysz a już będzie lepiej.

            no wlasnie chyba teraz ta chwila przyszlauncertain a jak Ty sobie radzisz?
            • becitka87 Re: Wiem,że nie można... 16.06.10, 22:00
              Jak patrzę na córeczkę i widzę jej szeroki uśmiech i te wystające 4 zęby to
              odrazu mi się robi cieplej na duszy. Nie sposób się nie uśmiechnąć smile Albo jak
              przyjdzie i rączki wyciągnie,żeby ukochać mamusie smile Lubię sobie usiąść i
              popłakakać. Pomaga mi to. Teraz mamy jeszcze problemy zdrowotne z moim M i tym
              się zamartwiam i to bardzo.
              • tarja30 Re: Wiem,że nie można... 16.06.10, 22:08
                no wlasnie placz... ja nie umiem juz plakacuncertain pamietam jak kiedys plakalam to
                czulam ulge a teraz nie potrafieuncertain
                zycze wam zdrowka bo ono jest najwazniejsze
                • becitka87 Re: Wiem,że nie można... 16.06.10, 22:12
                  Ja też Wam życzę zdrówka. A Tobie moja droga duuużo wytrwałości i codziennie
                  lepszego jutra. Buziaki!
    • zaba772 Re: Wiem,że nie można... 16.06.10, 22:18
      Czego najbardziej potrzebujecie? Ja mam troche ciuchow chlopiecych na
      92/98 głównie, widze ze Twoj synek jest mlodszy od mojego, wiec moze
      akurat sie przydadza?
      • tarja30 Re: Wiem,że nie można... 16.06.10, 23:14
        Nikoś wlasnie zaczal nosic rozm.92
        ja z checia moge oddac te mniejsze ale najlepiej tu na miejscu bo na wysylke po
        prostu nie mamuncertain
        • zaba772 Re: Wiem,że nie można... 16.06.10, 23:32
          napisalam na privsmile
    • s74m Re: Wiem,że nie można... 17.06.10, 09:57
      Witaj tarja30.
      Twoja historia jest przerażająca. Napewno wszystko sie jakoś ułoży. Na szczeście masz kochającego m i super fajnych chłopaków.
      Napisz na priv co najbardziej jest Ci potrzebne. w miarę mozliwosci postaram sie jakos pomóc.
      Acha i koniecznie dokładnie skąd jestes.
      Czekam na maila.
      • tarja30 s74m 17.06.10, 19:38
        s74m napisała:

        > Witaj tarja30.
        > Twoja historia jest przerażająca. Napewno wszystko sie jakoś ułoży. Na szcześci
        > e masz kochającego m i super fajnych chłopaków.
        > Napisz na priv co najbardziej jest Ci potrzebne. w miarę mozliwosci postaram si
        > e jakos pomóc.
        > Acha i koniecznie dokładnie skąd jestes.
        > Czekam na maila.

        Witaj
        Napisalam maila
    • viviene12 Re: Wiem,że nie można... 17.06.10, 12:21
      daj znac na priv lub gg 20240337 czego WAm najpilniej z zywnosciowki
      potrzeba, czy dzieci jedza wszystko (alergie)?
    • tarja30 Re: Wiem,że nie można... 17.06.10, 13:27
      jest decyzja do odebrania zaraz moj idzie to sie dowiem ile jeszcze poczekamy od
      decyzji
    • tarja30 mam decyzje 17.06.10, 14:05
      po prostu super... pieniadze do wybrania 2 lipca a do tego czasu ehh za okres od
      1.05 do 31.08 czyli na 4 miesiace na 4 osoby 760zl.(440zl do ręki reszta bony do
      sklepu) Mops nie ma pieniedzy a wielu potrzebujacychuncertain

      oczywiscie decyzje moge przeslac na mail zainteresowanym
      • viviene12 Re: mam decyzje 17.06.10, 17:38
        wrzuc mi pls na priv WAsz adres, zrobie jakies zakupy w necie, ok ?
    • s74m Re: Wiem,że nie można... 18.06.10, 00:33
      Dostalam Twojego maila.
      Napisz prosze co z zywnosci konkretnie.Najlepiej na priv.
      Co dzieciaki lubią i co mogą jesc.
      Trzymaj sie. Bedzie dobrze.
    • parole_parole Re: Wiem,że nie można... 18.06.10, 08:20
      Napisz do mnie na gazetowa swoj adres, postaram sie pomoc.
      • tarja30 parole_parole 18.06.10, 13:48
        witaj
        napisalam na gazetowego

        pozdrawiam
      • tarja30 Re: Wiem,że nie można... 21.06.10, 22:32
        parole_parole napisała:

        > Napisz do mnie na gazetowa swoj adres, postaram sie pomoc.

        Napisalam do Ciebie
    • s74m Re: Wiem,że nie można... 21.06.10, 21:39
      Witaj Tarja.
      Przepraszam ze dopiero teraz ale cos mi sie stalo z netem i wszystko wcieło. Mozesz odezwac sie jeszcze raz na priv. Podaj mi adres i co najbardziej jest Ci potrzebne.
      Czekam na wiadomość.
      • tarja30 s74m 21.06.10, 22:32
        napisalam na gazetowego
        • zaba772 tarja 21.06.10, 22:42
          ja tez czekam na wiadomoscsmile bo nie wiem jak z ciszkami, czy wysylac?
          • tarja30 Re: tarja 21.06.10, 23:54
            zaba772 napisała:

            > ja tez czekam na wiadomoscsmile bo nie wiem jak z ciszkami, czy wysylac?

            zaraz napiszesmile
            • zaba772 Re: tarja 22.06.10, 10:41
              niestety nadal nic nie mam od Ciebie na poczciesad
              • penelopa40 Re: tarja 22.06.10, 10:42
                napisałam wczoraj maila, daj odpowiedz
                • tarja30 penelopa40 22.06.10, 15:23
                  penelopa40 napisała:

                  > napisałam wczoraj maila, daj odpowiedz

                  napisalam do Ciebiesmile
              • tarja30 zaba772 22.06.10, 15:22
                zaba772 napisała:

                > niestety nadal nic nie mam od Ciebie na poczciesad

                sprawdz jak mozesz poczte bo napisalam jeszcze raz
                • zaba772 Re: zaba772 23.06.10, 14:36
                  tak, tak, juz mam adres dziekismile Dzis wyslalismy paczke, moze cos z
                  tych ciuszkow sie przydasmile
    • tarja30 Re: Wiem,że nie można... 23.06.10, 14:11
      Wspaniale jestescie i bardzo dziekuje za to, ze chcecie pomoc.
      Moge liczyc tylko na moja mamę ale ona z renty niewiele moze pomoc a Ci co moga
      pomoc nie pomoga... mielismy taka sytuacje, ze zepsula nam sie w srodku zimy
      czesc z pieca,koszt to 400zl. zadzwonil moj do swojego chrzestnego ktory mieszka
      w innym miescie, jest lekarzem, ma swoja prywatna przychodnie, zmienia co roku
      auta itp. Poprosil o pozyczke ktora bedzie splacal w miesiecznych ratach... i co
      uslyszal: nie ma mowy, nie pozycze i juz to samo babcia ktorej tez sie dobrze
      powodzi a wszystko dlaczego? Bo wyjechal stamtad, rzucil dobra prace by byc ze
      mna i wyrwac mnie z piekla.Czesto czuje sie winna ale on szybko odgania te moje
      mysli mowiac, ze nie zaluje i tak samo by postapil jeszcze raz.Kochany jest.
      Ciezko jest ale mamy siebie

      dziekuje
      • mamasi Re: Wiem,że nie można... 23.06.10, 19:45
        Najwazniejsze że macie siebie. Dobrze że wyjechał bo po co mu taka
        rodzina która nie pomaga w potrzebie tylko osądza...
        • tarja30 Re: Wiem,że nie można... 23.06.10, 20:38
          mamasi napisała:

          > Najwazniejsze że macie siebie. Dobrze że wyjechał bo po co mu taka
          > rodzina która nie pomaga w potrzebie tylko osądza...

          wiem ale raz jak odebralam tel. od tej babci to mnie ostro pojechalauncertain ze go
          zabralam, ze jestem niepelnosprawna, ze nie nadaje sie do pracy i ze on musi sie
          mna opiekowac zamiast sie rozwijac.Bolalo.Dobrze, ze sa 500 km stad.

          Tak przy okazji moge prosic jeszcze o glosiki? Konkurs za tydzien sie konczy

          BOBO
          • mamasi Re: Wiem,że nie można... 23.06.10, 20:42
            Kurcze mm tyle na głowie że zapoinam o konkursiesad
            a co o babci - moim zdaniem to niepełnosprawna jest ona -
            emocjonalnie, duchowo...A jakby ona była chora to co? mąż miałby ją
            zostawić aby "móc sie rozwijać"? masakra
    • tarja30 Re: Wiem,że nie można... 25.06.10, 15:48
      Doszla do nas paczuszka z żywnoscia i ubranka dla Nikosia rozm.92
      Do mam napisalam mailesmile Z ubranek dla malego juz niczego nie potrzebujemysmile
      Macie wielkie serca
      gdyby nie Wy nie wiem jak przetrwalibysmy te trudne chwile
      https://files.osobie.pl/photos/4/40880/500_500/2vi5.gif
      • viviene12 Re: Wiem,że nie można... 25.06.10, 19:10

        smile
      • gazeta_mi_placi Re: Wiem,że nie można... 25.06.10, 21:21
        Wydawało mi się,że masz męża...
        • tarja30 Re: Wiem,że nie można... 25.06.10, 21:23
          gazeta_mi_placi napisała:

          > Wydawało mi się,że masz męża...

          no mam ale niemęża
          • gazeta_mi_placi Re: Wiem,że nie można... 25.06.10, 22:50
            I nie jest w stanie utrzymać Ciebie i dziecko?
            • tarja30 Re: Wiem,że nie można... 25.06.10, 23:19
              gazeta_mi_placi napisała:

              > I nie jest w stanie utrzymać Ciebie i dziecko?

              a moze zapoznalbys sie ze wszystkimi moimi postami i wiedzialbys w czym rzecz?
              Ok w skrocie... mam dwoje dzieci to raz.Dwa zwolnili go z pracy bo byl
              niedyspozycyjny przez to, ze choruje czesto musial zostawac ze mna w domu ew.
              urywac sie z pracy po moim kolejnym telefonie z cyklu, ze umieram. Wiem, ze to
              moja wina i zle mi z tym.Dorabia jak moze ale prawda jest taka, ze czesto musi
              byc w domu i co ja mam zrobic? Niedawno mial rozmowe o prace i padlo pytanie o
              dyspozycyjnosc odp. zgodnie z prawda, ze jestem chora, ze mam orzeczenie dawna
              druga grupa w ktorym mam napisane, ze czasami wymagam pomocy osob drugich ale
              myslisz, ze to kogos obchodzi? Podziekowali mu.Lecze sie od 20 lat ale co z
              tego? raz jest lepiej raz gorzej
              • gazeta_mi_placi Re: Wiem,że nie można... 25.06.10, 23:26
                Ale jakoś nie jesteś na tyle chora by decydować się na kolejne dzieci...
                • tarja30 Re: Wiem,że nie można... 25.06.10, 23:32
                  co znaczy kolejne dzieci???
                  mam 12 latka i 2 latka to 10 lat roznicy
                  a chorzy nie moga miec rodziny?
                  wg ciebie mialam usuwac bo chora matka to niby zla matka?
                  dla mnie dzieci to caly swiat
                  uwazam sie za bardzo dobra i kochajaca mamę
                  • gazeta_mi_placi Re: Wiem,że nie można... 25.06.10, 23:35
                    > wg ciebie mialam usuwac bo chora matka to niby zla matka?

                    O antykoncepcji nie słyszała..
                    Zresztą chcesz się decydować w swojej sytuacji na rodzinę to się decyduj,ale na
                    własny koszt (lub ewentualnego partnera)....
                    • missmiriam1 Re: Wiem,że nie można... 25.06.10, 23:37
                      No na Twój koszt raczej tego chyba nie robi?
                      • gazeta_mi_placi [...] 25.06.10, 23:56
                        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                        • payuta Re: Wiem,że nie można... 26.06.10, 00:03
                          Na bank zdrowszy umyslowo od ciebie....
                          • missmiriam1 Re: Wiem,że nie można... 26.06.10, 00:06
                            Proponuję nie odpowiadać,znudzi się i pojdzie w cholerę na inne
                            forum ludzi dołować.
                    • tarja30 Re: Wiem,że nie można... 25.06.10, 23:39
                      gazeta_mi_placi napisała:

                      > > wg ciebie mialam usuwac bo chora matka to niby zla matka?
                      >
                      > O antykoncepcji nie słyszała..
                      > Zresztą chcesz się decydować w swojej sytuacji na rodzinę to się decyduj,ale na
                      > własny koszt (lub ewentualnego partnera)....

                      akurat ja nie moge brac tabletek
                      jak sie decydowalam to nie sadzilam, ze po ciazy moj stan zdrowia sie pogorszy
                      bo w ciazy czulam sie rewelacyjnie a moj niemaz spokojnie pracowal.Uhm rozumiem
                      ze wg. ciebie chory czlowiek to najlepiej zeby byl sam i jeszcze lepiej w zakladzie

                      zenujaca z ciebie osoba
                      • tarja30 Re: Wiem,że nie można... 25.06.10, 23:41
                        nie zauwazylam bys pomagala/pomagal komukolwiec jedynie dopiekasz ludziom.Powiem
                        ci ze splywa po mnie twoja osoba i wiesz co? zal mi ciebie
                        musisz byc mega nieszczesliwym czlowiekiem.
                        • gazeta_mi_placi Re: Wiem,że nie można... 25.06.10, 23:43
                          ROTFL big_grin
                          • tarja30 Re: Wiem,że nie można... 25.06.10, 23:49
                            gazeta_mi_placi napisała:

                            > ROTFL big_grin

                            i tym samym utwierdzasz mnie w przekonaniu, ze mam racje.
                            Kiedys duzo czasu spedzalam na forum depresja i pamietam jak uczepilas sie jeden
                            dziewczyny, ze chorzy nie powinni miec dzieci i niezle ci sie oberwalo.Wiesz i
                            to twoje skakanie z forum na forum i dogadywanie... no obraz twojej osoby gotowy
                          • tarja30 Re: Wiem,że nie można... 25.06.10, 23:50
                            gazeta_mi_placi napisała:

                            > ROTFL big_grin

                            i widze, ze slow zabraklo bo cieniutka riposta.
                          • parole_parole Re: Wiem,że nie można... 26.06.10, 12:03
                            Gazeta_mi_placi, dogadywanie akurat Tarji jest naprawde nie na miejscu.
                            Dziewczyna z pewnoscia wolalaby byc zdrowa i moc isc do pracy, a nie prosic o
                            pomoc innych. Uwierz mi, ze ta choroba jest straszna, po prostu straszna. Kto
                            sam tego nie doswiadczyl nie potrafi sobie nawet wyobrazic co to. Nie zycze Ci,
                            zebys kiedys na to zachorowala - a kazdy moze, zaburzenia deprsyjne i lękowe to
                            teraz bardzo popularna "rzecz". I nie sa to zadne fanaberie zalezne od Ciebie.
                            Troche sie zastanow zanim dokopiesz lezacemu.
                        • missmiriam1 Re: Wiem,że nie można... 25.06.10, 23:48
                          Tarja,nie dyskutuj z nią,po co?
                          • tarja30 Re: Wiem,że nie można... 25.06.10, 23:56
                            missmiriam1 napisała:

                            > Tarja,nie dyskutuj z nią,po co?

                            ponioslo mnie
                            nie lubie takich ludzi.
                            Mysle, ze juz zamilknie bo nie ma nic madrego do powiedzenia.
                • payuta Re: Wiem,że nie można... 25.06.10, 23:32
                  A ty na tyle inteligentna ,by przeniesc sie na inne forum....
                  • tarja30 Re: Wiem,że nie można... 25.06.10, 23:37
                    payuta napisała:

                    > A ty na tyle inteligentna ,by przeniesc sie na inne forum....

                    kto to wogole jest? myslalam, ze to facet....
                    • payuta Re: Wiem,że nie można... 25.06.10, 23:51
                      Tarja,nie mecz sie....gazeta placi tylko za pisanie
                      • bj32 Nie karmić trolla n/t 28.06.10, 22:24

    • tarja30 Pomóżcie :-) 28.06.10, 21:59
      gram o aparat i prosze o glosiki w konkurs ze stopkismile
      • tarja30 Re: Pomóżcie :-) 29.06.10, 15:28
        Prosze o glosiki bo spadam...
        • becitka87 Re: Pomóżcie :-) 29.06.10, 15:56
          Już dwa oddane. Następne dni, następne głosy smile
          • tarja30 Re: Pomóżcie :-) 29.06.10, 17:09
            becitka87 napisała:

            > Już dwa oddane. Następne dni, następne głosy smile

            dziekujekiss
        • bj32 Re: Pomóżcie :-) 01.07.10, 10:51
          Nie podbijaj na te głosiki specjalnie. To nielegalne i następny
          skasuję.
      • malgoska182 Re: Pomóżcie :-) 30.06.10, 08:27
        Panie i Panowie .Do dziela.Wprawdzie jeszzce kilka dni mamy na
        glosowanie,ale konkurencja nie spismile)) tarja30 pozdrawiamy
      • dziub_dziubasek Re: Pomóżcie :-) 01.07.10, 08:39
        Dziewczyny do roboty! Która jeszcze nie głosowała?
        • wisnik79 Re: Pomóżcie :-) 01.07.10, 11:25
          Ja jeszcze nie głosowałam, bo nie mogę się zarejestrować na tej
          stronie. Wypełniam wszystkie pola, zaznaczam, że akceptuję
          regulamin, klikam "rejestruj" i nic. Nie chce iść dalej.
          • mamasi Re: Pomóżcie :-) 01.07.10, 18:27
            ja w ogóle nie mogę jej otworzyćsad
            • tarja30 Nikodemek i tata ;-) 01.07.10, 20:04
              dzis zaczal sie nowy etap konkursu bobofrut trzy pierwsze miejsca to kamery za
              3tys.! Biorę udzialsmile nie trzeba sie rejestrować tylko potwierdzic glosiksmile
              Bede wdzieczna jak pomozecie nam zbierac glosikikiss
          • viviene12 Re: Pomóżcie :-) 01.07.10, 20:20
            wisnik79 napisała:

            > Ja jeszcze nie głosowałam, bo nie mogę się zarejestrować na tej
            > stronie. Wypełniam wszystkie pola, zaznaczam, że akceptuję
            > regulamin, klikam "rejestruj" i nic. Nie chce iść dalej.
            >
            mnie tez nie chcialo.

            a teraz na Bobofruta zaglosowalam.
            • tarja30 Re: Pomóżcie :-) 01.07.10, 20:33
              viviene12 napisała:

              > wisnik79 napisała:
              >
              > > Ja jeszcze nie głosowałam, bo nie mogę się zarejestrować na tej
              > > stronie. Wypełniam wszystkie pola, zaznaczam, że akceptuję
              > > regulamin, klikam "rejestruj" i nic. Nie chce iść dalej.
              > >
              > mnie tez nie chcialo.
              >
              > a teraz na Bobofruta zaglosowalam.
              >

              tamten konkurs corny jutro sie konczy i tych co nabili glosy nie sprawdzaja wiec
              nie widze sensu dalszej gryuncertain
              bobofrut mam nadzieje, ze sie udasmile
              • amilos Re: Pomóżcie :-) 01.07.10, 21:25
                zagłosowała, śliczny ten Twój synek
              • wisnik79 Re: Pomóżcie :-) 01.07.10, 21:49
                Na bobofruta zagłosowałamsmile

                Pozdrawiam
                • julka-4 Re: Pomóżcie :-) 02.07.10, 08:36
                  Głosik oddanysmile
                  • penelopa40 Re: adres pilnie potrzebny!!! 02.07.10, 12:25
                    adres mam w domu, a paczka w bagażniku gotowa do wysłania! i
                    chciałabym dziś ją wysłać..... pilnie prosze o adres tarji...
                    • penelopa40 Re: wysłane 05.07.10, 12:27
                      paczuszka wysłana w piątek po południu...
                      • tarja30 Re: wysłane 05.07.10, 12:49
                        dziekujesmile
                        • ewa74555 Re: wysłane 05.07.10, 13:15
                          Głosik oddany. Pozdrawiam.
                          • nioma Re: wysłane 05.07.10, 13:31

                            Dowiedzcie sie, czy nie moze przychodzic do Ciebie pielegniarka.
                            Jesli neimaz nie bedzie dyspozycyjny to nigdy nie znajdzie pracy i
                            nie wyjdziecie z dolka.
                            W naszej firmie tez byl pan, ktory mial chora zone: to sie zwalnial,
                            to spoznial, to dzownil ze nie przyjdzie: dializa, wysokie
                            cisnienie, badania, cos tam cos tam... Jego praca byla zawalana albo
                            inni pracowali za niego. W koncu zostal zwolniony. Slusznie. Nie
                            kazda firma to ZPChR, trudno sie dziwic, ze szef patrzy na rachunek
                            ekonomiczny. Poza tym, jesli pozwoli na zawalanie jednemu, to
                            dlaczego nie innym?
                            Jesli Twoj stan jest taki, ze mozesz byc kilka godzin sama, to pomoc
                            pielegniarki + starszego dziecka jak wroci ze szkoly powinna
                            wystarczyc.
                            Pomyslcie o tym.
                            • tarja30 nioma 05.07.10, 13:58
                              to nie jest takie prosteuncertain gdybym miala w orzeczeniu, ze wymagam calkowitej
                              pomocy to mozna by zrobic jak piszesz ale inna rzecz to taka, ze podczas atakow
                              paniki musi byc przy mnie ktos komu w 100% ufam, przy kim sie nie boje.Kiedys
                              podczas ataku paniki byla u mnie mama jej przerazenie w oczach pogorszylo tylko
                              moj stan. Starszego syna nie chce narazac na taki stres, podczas ataku mowie, ze
                              zle sie czuje i prosze by wyszedl do swojego pokoju. Wyobrazasz sobie jak mowie
                              do niego, ze umieram? Ja jakos nie moge.To wszystko niestety jest bardzo trudne
                              i zdaje sobie z tego wszystkiego sprawe.Atakow nie mam codziennie ale sa okresy,
                              ze mam je nawet kilka razy dziennie, nim zacznie dzialac lek przeciwlekowy mija
                              ok.30 min. Nie mam niestety nikogo komu tak ufam jak mojemu J.tylko jemu
                              pozwalam byc przy mnie bo czuje sie bezpieczniejsza.On wie co mowic, jak reagowac...
                              • nioma Re: nioma 05.07.10, 14:07
                                To w takim razie on nie moze pracowac.
                                I kolko sie zamyka.
                                Moge zapytac ( z ciekawosci nie zlosliwosci):
                                Dlaczego nie masz w orzeczeniu, ze wymagasz calkowitej pomocy? Nie
                                kwalifikujesz sie? A renta? Tez Ci nie przysluguje? Bo to sie robi
                                kwadratura kola: on musi byc z Toba w domu, ale w orzeczeniu Ty
                                teakiej opieki nie wymagasz, nie przysluguje wiec Ci pomoc
                                pielegniarki a niemaz nie moze isc do pracy....
                                • tarja30 Re: nioma 05.07.10, 14:14
                                  nioma napisała:

                                  > To w takim razie on nie moze pracowac.
                                  > I kolko sie zamyka.
                                  > Moge zapytac ( z ciekawosci nie zlosliwosci):
                                  > Dlaczego nie masz w orzeczeniu, ze wymagasz calkowitej pomocy? Nie
                                  > kwalifikujesz sie? A renta? Tez Ci nie przysluguje? Bo to sie robi
                                  > kwadratura kola: on musi byc z Toba w domu, ale w orzeczeniu Ty
                                  > teakiej opieki nie wymagasz, nie przysluguje wiec Ci pomoc
                                  > pielegniarki a niemaz nie moze isc do pracy....
                                  >

                                  calkowita pomoc to wiesz... calkowite uzaleznienie, ja do ubikacji chodze sama,
                                  sama sie myje, gotuje, piore, sprzatam nie jestem calkowicie zalezna od
                                  innych.Fizycznie jestem zdrowa. Mam zasilek staly z mops 200zl + pielegnacyjny.
                                  Jutro lekarz ma wypelniac mi wniosek o rente socjalna z zus zamiast tego zasilku
                                  stalego wiec jak by sie udalo bede miala 300zl wiecej.Wiem, ze to bledne koło
                                  ale co ja moge zrobic?
                                  • isabelka20 Re: nioma 05.07.10, 14:46
                                    tarjo by mieć w orzeczeniu wpisane, że wymagasz opieki osoby drugiej
                                    nie musisz być aż tak niepełnosprawna by nie móc samemu pójść do
                                    toalety. Zależy to od schorzeń, widać twoje schorzenie tego nie
                                    wymaga. Druga sprawa, że możesz starać się z opieki o opiekunkę i w
                                    takim przypadku potrzebujesz zaświadczenia od lekarza, że wymagasz
                                    tzw. usług opiekuńczych.
                                    Nioma ma rację, prawda jest taka, że twój mąż/niemąż musi iść do
                                    pracy, bo chyba nie wyobrażasz sobie wegetacji do końca życia.
                                    Siedzicie biedujecie i chłop traci czas jak również siły. Siedzi
                                    tylko dlatego w domu, że możesz mieć atak, ale tak naprawdę
                                    niewiadomo kiedy. Sorry, ale nie jest to prawidłowe. Gro ludzi ma
                                    schorowaną drugą połowę, a jednak chodzi do pracy. Moja mama ma
                                    bardzo chorego męża - mojego tatę, ale musi pracować. Mogłaby
                                    powiedzieć, nie będę pracować, bo mąż może mieć atak serca,
                                    duszności czy inne pieroństwo (tfu tfu odpukać) i kto go do szpitala
                                    zawiezie skoro dziecia mieszkają dość daleko od taty, a ona będzie w
                                    pracy.
                                    Powinniście to przemyśleć. Może jakaś praca na zlecenie. Niewiem czy
                                    twój mąż się zajmował wcześniej, ale zawsze jest jakieś wyjście.
                                    • tarja30 Re: nioma 05.07.10, 16:10
                                      isabelka20 napisała:

                                      > tarjo by mieć w orzeczeniu wpisane, że wymagasz opieki osoby drugiej
                                      > nie musisz być aż tak niepełnosprawna by nie móc samemu pójść do
                                      > toalety. Zależy to od schorzeń, widać twoje schorzenie tego nie
                                      > wymaga.

                                      Doskonale to wiem i pisalam o tym wyzej


                                      Druga sprawa, że możesz starać się z opieki o opiekunkę i w
                                      > takim przypadku potrzebujesz zaświadczenia od lekarza, że wymagasz
                                      > tzw. usług opiekuńczych.

                                      tez sie odnioslam do tego... tylko pytanie czy taka opiekunka bedzie zawsze pod
                                      telefonem? Ja nie potrzebuje opieki non stop tylko jak czuje sie zle a tak sie
                                      dzieje w roznych porach dniach i nocy wiec nie sadze by opiekunka tu zdala
                                      egzamin.Druga kwestia o ktorej wspominalam juz wyzej potrzebuje osoby ktora wie
                                      jak postepowac w danej sytuacji bo normalna reakcja czlowieka to wzywac
                                      pogotowie a faktem jest, ze pogotowie pogorszy moj stan ale to trzeba poczuc by
                                      zrozumiec o czym pisze.
                                      > Nioma ma rację, prawda jest taka, że twój mąż/niemąż musi iść do
                                      > pracy, bo chyba nie wyobrażasz sobie wegetacji do końca życia.
                                      > Siedzicie biedujecie i chłop traci czas jak również siły. Siedzi
                                      > tylko dlatego w domu, że możesz mieć atak, ale tak naprawdę
                                      > niewiadomo kiedy. Sorry, ale nie jest to prawidłowe. Gro ludzi ma
                                      > schorowaną drugą połowę, a jednak chodzi do pracy. Moja mama ma
                                      > bardzo chorego męża - mojego tatę, ale musi pracować. Mogłaby
                                      > powiedzieć, nie będę pracować, bo mąż może mieć atak serca,
                                      > duszności czy inne pieroństwo (tfu tfu odpukać) i kto go do szpitala
                                      > zawiezie skoro dziecia mieszkają dość daleko od taty, a ona będzie w
                                      > pracy.
                                      > Powinniście to przemyśleć. Może jakaś praca na zlecenie. Niewiem czy
                                      > twój mąż się zajmował wcześniej, ale zawsze jest jakieś wyjście.

                                      to jest choroba psychiki nie ciala. Moj tato jest po zawale i nie wymaga opieki
                                      nie mozna tu porownywac takich sytuacji.Wiem, ze taka sytuacja nie moze wiecznie
                                      trwac ale pytam maja mnie zamknac gdzies by mogli funkcjonowac normalnie? Bo
                                      cholera nie wiem.Wiem doskonale, ze jestem beznadziejnym czlowiekiem i nie
                                      musicie mi o tym przypominac. Ok niech mnie zostawi i bedzie spokoj
                                      mam to wszystko juz gdzies
                                      • isabelka20 Re: nioma 05.07.10, 16:21
                                        tarja jesteś wspaniałą inteligentną kobietą wspaniałych dzieci. Masz
                                        połówkę, na którą możesz liczyć, jednak trzeba zwrócić uwagę na to,
                                        że miłością dzieci nie wykarmicie. Musicie przemyśleć kwestie
                                        zawodowe twojego męża i znaleźć rozwiązanie z sytuacji, która nie
                                        jest bez wyjścia. Choroby psychiki się leczy i to z naprawdę dobrymi
                                        efektami. Kiedyś pracowałam z osobą, która panicznie bała się
                                        wychodzić z domu, dziś pracuje w zakładzie pracy chronionej i ma się
                                        świetnie. Leczenie trwa, ale warto. Wiem wiem zaraz powiesz, że już
                                        o leczeniu pisałaś, ale ja mimo śledzenia tego wątku nie jestem w
                                        stanie za każdym razem na nowo go odczytywać.
                                        Jedno jest pewne, jeśli będzie tak jak jest teraz to do końca życia
                                        będziecie z mężem siedzieć w domu i nic nie robić. Dzieci będą na to
                                        patrzeć, a następnie w dorosłym życiu postępować jak wy. Pomyślcie o
                                        tym.
                                        • tarja30 Re: nioma 05.07.10, 16:44
                                          isabelka20 napisała:

                                          > tarja jesteś wspaniałą inteligentną kobietą wspaniałych dzieci. Masz
                                          > połówkę, na którą możesz liczyć, jednak trzeba zwrócić uwagę na to,
                                          > że miłością dzieci nie wykarmicie. Musicie przemyśleć kwestie
                                          > zawodowe twojego męża i znaleźć rozwiązanie z sytuacji, która nie
                                          > jest bez wyjścia. Choroby psychiki się leczy i to z naprawdę dobrymi
                                          > efektami. Kiedyś pracowałam z osobą, która panicznie bała się
                                          > wychodzić z domu, dziś pracuje w zakładzie pracy chronionej i ma się
                                          > świetnie. Leczenie trwa, ale warto. Wiem wiem zaraz powiesz, że już
                                          > o leczeniu pisałaś, ale ja mimo śledzenia tego wątku nie jestem w
                                          > stanie za każdym razem na nowo go odczytywać.
                                          > Jedno jest pewne, jeśli będzie tak jak jest teraz to do końca życia
                                          > będziecie z mężem siedzieć w domu i nic nie robić. Dzieci będą na to
                                          > patrzeć, a następnie w dorosłym życiu postępować jak wy. Pomyślcie o
                                          > tym.

                                          czy ja bym nie chciala zyc normalnie? pracowac? lecze sie non stop od nastu lat,
                                          leki,terapie cale pielegnacyjne na to wydaje a po co to wszystko robie? By moc
                                          normalnie życ. Moj tez nie siedzi z zalozonymi rekami tylko dorabia jak moze
                                          wiec czemu uwazasz, ze nic nie robimy?
                                          • isabelka20 Re: nioma 05.07.10, 17:29
                                            Wiesz co średnio podoba mi się twój roszczeniowy ton. Fajnie, że dorabia, a dlaczego napisałam, że nic nie robicie, bo skoro nie ma co do gara włożyć, a facet nie pracuje tylko ślizga się na jakiś doróbkach to nie mów mi, że robicie wszystko.
                                            Ale jako, że jesteś osobą chorą jak sama zresztą napisałaś, nie będę się z tobą kłócić i mówić Ci jak być powinno, a nie jest.
                                            Wiem jednak jedno, gro ludzi boryka się z podobnymi problemami, ale potrafią je rozwiązać.
                                            • tarja30 Re: nioma 05.07.10, 17:47
                                              isabelka20 napisała:

                                              > Wiesz co średnio podoba mi się twój roszczeniowy ton. Fajnie, że dorabia, a dla
                                              > czego napisałam, że nic nie robicie, bo skoro nie ma co do gara włożyć, a facet
                                              > nie pracuje tylko ślizga się na jakiś doróbkach to nie mów mi, że robicie wszy
                                              > stko.
                                              > Ale jako, że jesteś osobą chorą jak sama zresztą napisałaś, nie będę się z tobą
                                              > kłócić i mówić Ci jak być powinno, a nie jest.
                                              > Wiem jednak jedno, gro ludzi boryka się z podobnymi problemami, ale potrafią je
                                              > rozwiązać.

                                              Napisalas,ze nic nie robimy i ze dzieci na to patrza wiec wybacz ale jak mam
                                              reagowac?? Myslisz, ze nie pracowal? pracowal ale go zwolnili bo byl dla nich
                                              zbyt niedyspozycyjny w zwiazku z moja choroba i myslisz, ze mi z tym lekko? Byl
                                              na rozmowie w sprawie pracy ale jak tylko wspomnial o mojej chorobie przy
                                              pytaniu o dyspozycyjnosc to od razu mu podziekowali.Dlaczego zarzucasz nam nic
                                              nie robienie? Nie patrz na to, ze chora jestem.
                                              • isabelka20 Re: nioma 05.07.10, 18:00
                                                Niczego Ci nie zarzucam. Zapamiętaj to sobie. Sorry, ale mam tarja prawo do wypowiedzenia swojego zdania, choć może Ci się ono nie podobać. Co do pracy, to zawsze jest tak, że jak powiesz, że jesteś niedyspozycyjny to Cię nie zatrudnią i jest to chyba logiczne. Tak samo jak są osoby, które nie chcąc pracować powiedzą pracodawcy, że mają 5 dzieci, które non stop chorują - wiadomo, że nie zostaną zatrudnione. A to, że dzieci patrzą. No bo patrzą przecież.
                                                • tarja30 Re: nioma 05.07.10, 18:27
                                                  isabelka20 napisała:

                                                  > Niczego Ci nie zarzucam. Zapamiętaj to sobie. Sorry, ale mam tarja prawo do wyp
                                                  > owiedzenia swojego zdania, choć może Ci się ono nie podobać. Co do pracy, to za
                                                  > wsze jest tak, że jak powiesz, że jesteś niedyspozycyjny to Cię nie zatrudnią i
                                                  > jest to chyba logiczne. Tak samo jak są osoby, które nie chcąc pracować powied
                                                  > zą pracodawcy, że mają 5 dzieci, które non stop chorują - wiadomo, że nie zosta
                                                  > ną zatrudnione. A to, że dzieci patrzą. No bo patrzą przecież.

                                                  super nic nie robiaca spada stad bo nie dam rady.
    • aga_oli Re: Wiem,że nie można... 05.07.10, 15:18

      Fajnie, ze partner Cię wspiera, ale w moim uznaniu warto też
      pomyśleć o przyszłości. Kiedy Twój facet wypracuje sobie prawo do
      świadczeń emerytalno-rentowych? Jakie macie plany na przyszłosć i
      jakie perspektywy mają przed sobą dzieci? Porozmawiaj ze swoim
      pracownikiem socjalnym, jest teraz do dyspozycji szereg możliwości
      wyjścia z trudnej sytuacji i ofert dla bezrobotnych w zakresie
      szkoleń, przekwalifikowania itp. ( środki z unii europejskiej).
      Myśle, że Twoja sytuacja materialna nie jest tak dramatyczna jak
      wskazujesz, ponieważ z tego co widzę posiadasz dostęp do internetu,
      walczysz dzielnie w konkursach o sprzęty, które nie należą do
      niezbędnych potrzeb życiowych, tak wiec nie jest chyba tak źle.
      Pozdrawiam!
      • tarja30 Re: Wiem,że nie można... 05.07.10, 16:04
        aga_oli napisała:

        >
        > Fajnie, ze partner Cię wspiera, ale w moim uznaniu warto też
        > pomyśleć o przyszłości. Kiedy Twój facet wypracuje sobie prawo do
        > świadczeń emerytalno-rentowych? Jakie macie plany na przyszłosć i
        > jakie perspektywy mają przed sobą dzieci? Porozmawiaj ze swoim
        > pracownikiem socjalnym, jest teraz do dyspozycji szereg możliwości
        > wyjścia z trudnej sytuacji i ofert dla bezrobotnych w zakresie
        > szkoleń, przekwalifikowania itp. ( środki z unii europejskiej).
        > Myśle, że Twoja sytuacja materialna nie jest tak dramatyczna jak
        > wskazujesz, ponieważ z tego co widzę posiadasz dostęp do internetu,
        > walczysz dzielnie w konkursach o sprzęty, które nie należą do
        > niezbędnych potrzeb życiowych, tak wiec nie jest chyba tak źle.
        > Pozdrawiam!

        Przepraszam bardzo ale co ma do tego internet? mam wogole wg. ciebie zyc w
        zamknieciu odizolowana od swiata??? no i co konkursy maja do mojej stopy
        zyciowej?? gram od niedawna bo stwierdzilam, ze lepiej robic to niz nic a
        wygrane ew. spieniezyc.Przeczytalabys wszystko to nie pisalabys takich rzeczy
        • nioma Re: Wiem,że nie można... 05.07.10, 18:49

          co do internetu.
          po raz kolejny ktos sie zapedzil. to, ze jest sie osoba gorzej sytuowana, nie
          oznacza, ze ma sie nic nie miec. bieda to nie: brud, syf, alkohol. takie rzeczy
          to patologia.
          nie wiem, czy komus sie wydaje, ze jak ktos biedny to ma spac na sienniku, nie
          miec lodowki, tv itd? To nie te czasy. Telewizor, lodowka, pralka - to sa rzeczy
          podstawowe, co wiecej, na ogol posiadane od lat. Internet to tez zaden luksus.
          To mozliwosc czytania gazet, doksztalcania sie, poszukiwania roznych informacji,
          ogladania, sluchania muzyki itp itd. To, ze ktos jest w danym momencie biedny
          nie oznacza, ze ma zrezygnowac z kultury czy dostepu do informacji.
          W dzisiejszach czasach mozna wlasnie duzo zaoszczedzic dzieki laczu.
          Trzeba sie mocno w glowe puknac zeby zarzucac komus takie rzeczy.
          Zauwazcie, ze najtansze lacze mozna miec za naprawde niewiele.
          Nie przesadzajmy wiec w ocenianiu innych.
          • aga_oli Re: Wiem,że nie można... 05.07.10, 21:24
            hmmmmm, jeśli nie ma sie na chleb, to stała opłata za łącze
            internetowe to dla mnie luksus
            • bj32 Re: Wiem,że nie można... 06.07.10, 00:48
              Skorzystaj z wyszukiwarki - temat "nie ma na chleb, a jest na
              internet" był wałkowany dziesiątki razy. Czasem ten internet jest
              źródłem dodatkowych dochodów, albo może nim być. Albo jest potrzebny,
              bo nauczyciele coraz częściej w zadaniach domowych piszą "Wyszukaj w
              internecie...".
              Dodatkowo Nioma ma rację: czy trzeba sprzedać telewizor, żeby nie
              żarł prądu, telefon, bo to koszta i tak dalej, byle udowodnić, że się
              jest biednym? No to może od razu niech sobie potrzebujące dziewczyny
              wykopią ziemianki i z bani. W końcu chałupa z prądem, gazem i wodą to
              luksus - kiedyś ludzie żyli w jaskiniach i gotowali nad ogniskiem i
              jakoś przetrwaliśmy jako gatunek...
              • aga_oli Re: Wiem,że nie można... 06.07.10, 14:37
                Nie weszłam tutaj po to, aby stwarzać jakiekolwiek konflikty, ale
                postaram się wytłumaczyć o co mi chodzi. Najwidoczniej inaczej
                postrzegamy definicję biedy. Być może wynika to z tego, że mieszkamy
                i obracamy sie w zupełnie innym środowisku. W moich okolicach bieda
                to dziecko, które przychodzi do szkoły bez śniadania, często
                nieadekwatnie ubrane do pory roku i pogody (matka zakłada to co ma),
                o nieszczęsnym internecie, a nawet samochodzie w domu można tylko
                pomarzyć - nie twierdzę, że to normalne, ale tak jest. Jak widać
                poczucie biedy, to pojecie subiektywne. Podkreślam, ze nie jestem
                tutaj po to, żeby kogos oceniać, każdy żyje jak chce, pomaga komu
                chce i w dowolny sposób. Wchodzę tutaj po to, aby zobaczyć, jak
                ludzie radzą sobie ze swoimi problemami, jakie porady - często z
                własnego życia zamieszczają inni i robie to tylko po to, aby móc
                pomagać osobom z moim pojeciem biedy, które czesto wstydzą sie
                poprosić o pomoc. A jeśli mogę wyrazic swoje zdanie w tej sytuacji,
                to powiem tylko tyle, że rozumiem trudności osoby borykającej się ze
                złym stanem zdrowia, ponieważ sama do zdrowych nie należę, nie
                rozumiem jednak usprawiedliwiania bezrobocia męża. Może warto
                zapytać czy istnieje jakaś grupa wsparcia dla osób z podobnym
                schorzeniem, a jesli nie, to może stworzyć taką grupę. Wydaje mi
                się, że nie ma nic lepszego, niż kontakt osobisty, telefoniczny (
                bądź w innej formie) z osobą przychylnie do nas nastawioną, a na
                dodatek borykająca się z podobnymi problemami zdrowotnymi. Dzieki
                temu, partner moze pójść do pracy i najnormalniej w świecie
                zapracować na utrzymanie rodziny.
                Pozdrawiam i mam nadzieję, że ten post zostanie odebrany bez
                negaywnych emocji.
                • penelopa40 Re: Wiem,że nie można... 06.07.10, 14:57
                  aga-oli pisze: rozumiem trudności osoby borykającej się ze
                  > złym stanem zdrowia, ponieważ sama do zdrowych nie należę, nie
                  > rozumiem jednak usprawiedliwiania bezrobocia męża. Może warto
                  > zapytać czy istnieje jakaś grupa wsparcia dla osób z podobnym
                  > schorzeniem, a jesli nie, to może stworzyć taką grupę.
                  są choroby i choroby, zależy o jaki zły stan zdrowia chodzi... grup
                  wsparcia jest niezmiernie mało wbrew pozorom, najwięcej jest dla
                  rodzicow chorych dzieci.... temat przerabiałam, no ale nie będę tu
                  pisac o sprawach osobistych, a stworzenie grupy wsparcia to też
                  niełatwe zadanie...
                  Wydaje mi się, że nie ma nic lepszego, niż kontakt osobisty,
                  telefoniczny (bądź w innej formie) z osobą przychylnie do nas
                  nastawioną, a na dodatek borykająca się z podobnymi problemami
                  zdrowotnymi.
                  i tu się myslisz! osoba chora na lęki i depresję zachowuje się
                  iracjonalnie i generalnie nie ma chęci/sił na kontakt z kimkolwiek,
                  nawet przyjaciółmi, znajomymi, nawet rodziną, czasami prosty telefon
                  do matki, ojca, brata czy innej kuzynki jest ponad siły chorego,
                  osoba taka izoluje się choć izolacja nie jest dla niej dobra!
                  kontakt z innymi chorymi jest może dobry przy wymianie doświadczeń
                  na temat zapalenia wątroby (to przykład) ale nie depresji!!!
                  depresyjny powinien unikać kontaktów z innymi depresyjnymi, rozmow
                  na ten temat i zbyt osobistych wynurzeń, bo to go "zdołuje" jeszcze
                  bardziej.Pomyśl, czy komuś kto ma ochotę przestać istnieć, którego
                  istnienie "boli" fizycznie i psychicznie, dla ktorego każdy dzień z
                  jego najprostrzymi czynnościami jak wstanie, umycie się, jakakolwiek
                  praca, obranie ziemniaka.... jest męką ma ochotę słuchac o
                  kowalskiej która ma tak samo i Kowalskim, ktory sie uwiesił...
                  depresyjnemu nie pomaga kontakt z przychylnie nastwionym znajomym,
                  niestety...
                  bardzo mało nasze społeczeństwo wie na temat chorób psychicznych, oj
                  bardzo....a szkoda...bo niedługo będzie w czołówce chorób na
                  świecie....
                  p.s. nikogo nie usprawiedliwiam i nie odnosze się do bezrobocia męża
                  tarji, tylko usiłuję wytłumaczyć jakimi prawami rządzi się depresja,
                  może będzie mniej nieporozumień
                  p.s.2 są rożne odcienie biedy, jak i różne odcienie we wszystkim...
                  • tarja30 Re: Wiem,że nie można... 06.07.10, 15:07
                    to nie jest tak, ze on nie pracuje.Nie pracuje na stale bo go wyrzucili ze
                    wzgledu na moje tel. zeby szybko wracal. Dorabia caly czas i caly czas jest pod
                    telefonem i nikt go za to nie zwolni.Ja wiem, ze to nie jest dobre ale w
                    sytuacji jakiej obecnie jestem nie wyobrazam sobie ze moglby nie przyjechac jak
                    cos zacznie sie dziac
                    • isabelka20 Re: Wiem,że nie można... 06.07.10, 15:28
                      Penelopo są również różne odcienie depresji. Każda osoba jest indywidualnym przpadkiem i tu nie można generalizować, że jak ktoś ma depresję to jest taki i taki.
                      • tarja30 Re: Wiem,że nie można... 06.07.10, 16:05
                        isabelka20 napisała:

                        > Penelopo są również różne odcienie depresji. Każda osoba jest indywidualnym prz
                        > padkiem i tu nie można generalizować, że jak ktoś ma depresję to jest taki i ta
                        > ki.

                        isabelko moj obraz jest wlasnie taki o ile nie gorszy.Moje badanie
                        psychologiczne do wgladu.
                        • tarja30 Re: Wiem,że nie można... 06.07.10, 16:07
                          u mnie rozpoznanie to nie tylko agorafobia ale tez depresja, fobia spoleczna i
                          nasilony lęk napadowy
                          • mamaroksany Re: Wiem,że nie można... 06.07.10, 16:58
                            dlaczego nie staniesz jeszcze raz na komisji? te schorzenia
                            kwalifikuja was do świadczenia pielęgnacyjnego dla męża (520zł),
                            prócz tego dlaczego nie zażywasz regularnie jakiś leków, są
                            wyciszające, spowalniające reakcje-nie pisze o ogłupiaczach ale
                            medycyna wobec takich chorób nie jest już bezsilna i nie pali się
                            już takich osób jak ty na stosie boś opętana. Użalanie sie nad sobą
                            wam nie pomoże a dzieciom zaszkodzi bo wierz mi 12sto latek
                            doskonale wie o co chodzi, a jeśli jak widać z twoich postów jesteś
                            tak "wyszczekana" to aż dziw bierze, że nie zajęłaś się sobą duuużo
                            wcześniej. Przebrnęłam przez twoje posty i niestety pachną mi
                            naciąganą gumą w babcinych galotach smile

                            ja równiez mam agorafobię, lęk wysokości, astygmatyzm, skoliozę,
                            kilka innych chorób cywilizacyjnych ale że się tak wyrażę biorę
                            doopę w troki i do roboty a żeby było weselej mam męża z poważną
                            wadą serca, synka z chorobą genetyczną. Mimo tego radzimy sobie, mąż
                            pracuje, ja mu dzielnie pomagam, dzieci sa dopilnowane a nie pomaga
                            nam ABSOLUTNIE nikt - i tak już od 15stu lat

                            weź się dziewczyno w garść bo takim pisaniem pogłębiasz swoją
                            depresję, napisz coś pozytywnego, że szukasz przyjaciółki, miejsca
                            spotkań, grup wsparcia, celu w zyciu. W każdej czynności w domu
                            upatruj dobrych stron, idź pozbierać truskawki, ogórki, porób
                            przetwoy bo jak widac masz za dużo czasu i siedzisz w necie użalając
                            sie nad sobą, zafunduj sobie jakieś hobby, staraj się wprowadzić
                            rutynę w swoim życiu, to bardzo pomaga, skup sie na dzieciach,
                            znaczkach pocztowych czy szukaniu czterolistnej koniczyny ale nie
                            jęcz bo za chwilę nam napiszesz, że to nasza wina, i tu opiszesz co
                            się stało. Nie wolno żerować na ludzkiej dobroci na empatii bo
                            niestety to się kiedyś na tobie zemści. Bierz sie w garść i póki
                            świeci słońce korzystaj bo jak będzie go brak to znowu dopadnie cie
                            jesienna depresja a wtedy będzie "pozamiatane"
                            • tarja30 Re: Wiem,że nie można... 06.07.10, 18:48
                              mamaroksany napisała:

                              > dlaczego nie staniesz jeszcze raz na komisji? te schorzenia
                              > kwalifikuja was do świadczenia pielęgnacyjnego dla męża (520zł),
                              > prócz tego dlaczego nie zażywasz regularnie jakiś leków, są
                              > wyciszające, spowalniające reakcje-nie pisze o ogłupiaczach ale
                              > medycyna wobec takich chorób nie jest już bezsilna i nie pali się
                              > już takich osób jak ty na stosie boś opętana. Użalanie sie nad sobą
                              > wam nie pomoże a dzieciom zaszkodzi bo wierz mi 12sto latek
                              > doskonale wie o co chodzi, a jeśli jak widać z twoich postów jesteś
                              > tak "wyszczekana" to aż dziw bierze, że nie zajęłaś się sobą duuużo
                              > wcześniej. Przebrnęłam przez twoje posty i niestety pachną mi
                              > naciąganą gumą w babcinych galotach smile
                              >
                              > ja równiez mam agorafobię, lęk wysokości, astygmatyzm, skoliozę,
                              > kilka innych chorób cywilizacyjnych ale że się tak wyrażę biorę
                              > doopę w troki i do roboty a żeby było weselej mam męża z poważną
                              > wadą serca, synka z chorobą genetyczną. Mimo tego radzimy sobie, mąż
                              > pracuje, ja mu dzielnie pomagam, dzieci sa dopilnowane a nie pomaga
                              > nam ABSOLUTNIE nikt - i tak już od 15stu lat
                              >
                              > weź się dziewczyno w garść bo takim pisaniem pogłębiasz swoją
                              > depresję, napisz coś pozytywnego, że szukasz przyjaciółki, miejsca
                              > spotkań, grup wsparcia, celu w zyciu. W każdej czynności w domu
                              > upatruj dobrych stron, idź pozbierać truskawki, ogórki, porób
                              > przetwoy bo jak widac masz za dużo czasu i siedzisz w necie użalając
                              > sie nad sobą, zafunduj sobie jakieś hobby, staraj się wprowadzić
                              > rutynę w swoim życiu, to bardzo pomaga, skup sie na dzieciach,
                              > znaczkach pocztowych czy szukaniu czterolistnej koniczyny ale nie
                              > jęcz bo za chwilę nam napiszesz, że to nasza wina, i tu opiszesz co
                              > się stało. Nie wolno żerować na ludzkiej dobroci na empatii bo
                              > niestety to się kiedyś na tobie zemści. Bierz sie w garść i póki
                              > świeci słońce korzystaj bo jak będzie go brak to znowu dopadnie cie
                              > jesienna depresja a wtedy będzie "pozamiatane"
                              >

                              jesli bys przeczytala wszystkie watki to wiedzialabys ze biore leki ciagle i
                              regularnie a nie uspokajacze i lecze sie od 20 lat a nie od niedawna czyli kiedy
                              wczesniej mialam sie zajac tym? wiesz widac malo wiesz... ogolnie niektore twoje
                              zdania sa ponizej pasa szczegolnie to że żeruje na ludzkiej dobroci..Skolioze i
                              leku wysokosci nawet nie wymieniam u siebie jako chorob bo to mi najmniej
                              dokucza. Przeczytaj dokladnie nim zaczniesz osadzac
                            • tarja30 Re: Wiem,że nie można... 06.07.10, 19:09
                              mamaroksany napisała:

                              > dlaczego nie staniesz jeszcze raz na komisji? te schorzenia
                              > kwalifikuja was do świadczenia pielęgnacyjnego dla męża (520zł),
                              > prócz tego dlaczego nie zażywasz regularnie jakiś leków, są
                              > wyciszające, spowalniające reakcje-nie pisze o ogłupiaczach ale
                              > medycyna wobec takich chorób nie jest już bezsilna i nie pali się
                              > już takich osób jak ty na stosie boś opętana. Użalanie sie nad sobą
                              > wam nie pomoże a dzieciom zaszkodzi bo wierz mi 12sto latek
                              > doskonale wie o co chodzi, a jeśli jak widać z twoich postów jesteś
                              > tak "wyszczekana" to aż dziw bierze, że nie zajęłaś się sobą duuużo
                              > wcześniej. Przebrnęłam przez twoje posty i niestety pachną mi
                              > naciąganą gumą w babcinych galotach smile
                              >
                              > ja równiez mam agorafobię, lęk wysokości, astygmatyzm, skoliozę,
                              > kilka innych chorób cywilizacyjnych ale że się tak wyrażę biorę
                              > doopę w troki i do roboty a żeby było weselej mam męża z poważną
                              > wadą serca, synka z chorobą genetyczną. Mimo tego radzimy sobie, mąż
                              > pracuje, ja mu dzielnie pomagam, dzieci sa dopilnowane a nie pomaga
                              > nam ABSOLUTNIE nikt - i tak już od 15stu lat
                              >
                              > weź się dziewczyno w garść bo takim pisaniem pogłębiasz swoją
                              > depresję, napisz coś pozytywnego, że szukasz przyjaciółki, miejsca
                              > spotkań, grup wsparcia, celu w zyciu. W każdej czynności w domu
                              > upatruj dobrych stron, idź pozbierać truskawki, ogórki, porób
                              > przetwoy bo jak widac masz za dużo czasu i siedzisz w necie użalając
                              > sie nad sobą, zafunduj sobie jakieś hobby, staraj się wprowadzić
                              > rutynę w swoim życiu, to bardzo pomaga, skup sie na dzieciach,
                              > znaczkach pocztowych czy szukaniu czterolistnej koniczyny ale nie
                              > jęcz bo za chwilę nam napiszesz, że to nasza wina, i tu opiszesz co
                              > się stało. Nie wolno żerować na ludzkiej dobroci na empatii bo
                              > niestety to się kiedyś na tobie zemści. Bierz sie w garść i póki
                              > świeci słońce korzystaj bo jak będzie go brak to znowu dopadnie cie
                              > jesienna depresja a wtedy będzie "pozamiatane"
                              >

                              gdybys przeczytala wszystko to wiedzialabys, ze biore leki na stale a nie
                              uspokajacze, lecze sie stale od tylu lat, ze juz nie licze 15-18? to po pierwsze
                              po drugie nigdy na nikim nie zerowalam
                              po trzecie ide zbierac znaczki ew. truskawki w moim wyimaginowanym ogrodku.
                              po czwarte lęku wysokosci i skoliozy nie zaliczam nawet u siebie do chorob bo to
                              ma wiekszosc ludzi.
                              po piate zbyt malo wiesz, zeby pisac tak do mnie
                              po szoste nie chce mi sie z toba rozmawiac
                              • isabelka20 Re: Wiem,że nie można... 06.07.10, 19:18
                                tarjo troszkę się zapędzasz. Weź pod uwagę to, że nie każdy musi się z tobą zgadzać i Ci przyklaskiwać. W związku z tym, że jest to forum otwarte każdy może napisać to co uważa za słuszne.
                                • tarja30 Re: Wiem,że nie można... 06.07.10, 19:22
                                  isabelka20 napisała:

                                  > tarjo troszkę się zapędzasz. Weź pod uwagę to, że nie każdy musi się z tobą zga
                                  > dzać i Ci przyklaskiwać. W związku z tym, że jest to forum otwarte każdy może n
                                  > apisać to co uważa za słuszne.

                                  ok ale pisanie takich bezpodstawnych rzeczy wg ciebie jest ok? skad wytrzasnela
                                  ta wiedze, ze sie nie lecze?i niby przeczytala wszystko... porownywanie,
                                  licytowanie kto ma gorzej,kto ma lepiej tez jest wg. ciebie wlasciwe?
                                  • isabelka20 Re: Wiem,że nie można... 06.07.10, 19:29
                                    ja nie napisałam co jest właściwe a co nie, napisałam tylko, że każdy ma prawo wyrażać swoją opinię na dany temat i nie zawsze ona musi się zgadzać z opinią innych.
                                    • tarja30 Re: Wiem,że nie można... 06.07.10, 19:36
                                      isabelka20 napisała:

                                      > ja nie napisałam co jest właściwe a co nie, napisałam tylko, że każdy ma prawo
                                      > wyrażać swoją opinię na dany temat i nie zawsze ona musi się zgadzać z opinią i
                                      > nnych.

                                      czyli jak kazdy moze pisac i osadzac czlowieka pomimo, ze sie go nie zna lub nie
                                      zaglebilo sie w jego historie to to jednak miejsce nie dla mnie.Bo mnie bola
                                      slowa typu użalam sie, żeruje, nic nie robie itp.
                                      • isabelka20 Re: Wiem,że nie można... 06.07.10, 19:46
                                        no skoro mówisz, że to nie dla Ciebie miejsce nic mi do tego ty wiesz najlepiej.
                              • mamaroksany Re: Wiem,że nie można... 06.07.10, 20:15
                                gdybys przeczytala wszystko to wiedzialabys, ze biore leki na
                                stale a nie
                                uspokajacze, lecze sie stale od tylu lat, ze juz nie licze 15-18? to
                                po pierwsze


                                można się leczyć albo regularnie brać leki, zasadnicza różnica

                                po drugie nigdy na nikim nie zerowalam

                                któż to wie, za krótko jesteś na tym forum ale jak widzę dasz się
                                poznać

                                po trzecie ide zbierac znaczki ew. truskawki w moim
                                wyimaginowanym ogrodku.


                                nawet, gdyby miał być to wyimaginowany ogródek warto się w nim
                                pokręcić byleby nie myslec o swoich lękach czy umieraniu

                                po czwarte lęku wysokosci i skoliozy nie zaliczam nawet u siebie
                                do chorob bo to
                                ma wiekszosc ludzi.


                                nie odpowiedziałaś na pytanie apropos komisji i świadczenia
                                pielęgnacyjnego - jak rozumiem jesteś lekarzem, że potrafisz ocenić
                                ile ludzi ma owe schorzenia

                                po piate zbyt malo wiesz, zeby pisac tak do mnie

                                co rozumiesz pod pojęciam "zbyt mało"?? wiedzę mam dość sporą w
                                dziedzinie ekonomii, psychologii, poniekąd pedagogiki tudzież innych
                                pokrewnych ale tak myślę, że najlepszą obroną dla ciebie jest atak -
                                więc spokojnie, poużywaj sobie, na tym forum byłam nie raz i
                                niejedno widziałam (czytalam)

                                po szoste nie chce mi sie z toba rozmawiac

                                nie musisz rozmawiać, możesz pisać



                                dalej nie mam odpowiedzi na pytanie o komisję, pracować na czarno
                                można dziś w 80% firm, szczególnie teraz w budowlance, wiesz
                                wygodnie jest mieć papiery na minimum kasy, bo mozna się wtedy łatwo
                                przed innymi naiwnymi usprawiedliwić.

                                Na tym forum daje się WĘDKĘ a nie ryby, jeśli nie wiesz co to
                                oznacza, to najwidoczniej ty "mało wiesz" bo uczepiłas się tonu
                                roszczeniowego i tak się kurczowo go trzymasz, że żadne tłumaczenia
                                w tym zakresie nie dochodzi do twojej głowy. Analizujesz każde
                                zdanie, po co? Naprawdę nie masz na co mitrężyć czasu?? zastanów się
                                bo nikt tu nie chce dla ciebie źle, wręcz przeciwnie, jeśli
                                mieszkałabym bliżej wierz mi, wprosiłabym się na kawę.
                                • tarja30 Re: Wiem,że nie można... 06.07.10, 21:09
                                  mamaroksany napisała:

                                  > gdybys przeczytala wszystko to wiedzialabys, ze biore leki na
                                  > stale a nie
                                  > uspokajacze, lecze sie stale od tylu lat, ze juz nie licze 15-18? to
                                  > po pierwsze

                                  >
                                  > można się leczyć albo regularnie brać leki, zasadnicza różnica
                                  >
                                  ja sie lecze i powinnas zapoznac sie jednak z moimi postami mowiacymi o tym

                                  > po drugie nigdy na nikim nie zerowalam
                                  >
                                  > któż to wie, za krótko jesteś na tym forum ale jak widzę dasz się
                                  > poznać
                                  >
                                  jestem tu od lutego a ogolnie na forum gazety od wielu wielu lat ok tez chce
                                  sie poznac z innej strony bo chyba o to chodzi? w sensie żerowania...


                                  > po trzecie ide zbierac znaczki ew. truskawki w moim
                                  > wyimaginowanym ogrodku.

                                  >
                                  > nawet, gdyby miał być to wyimaginowany ogródek warto się w nim
                                  > pokręcić byleby nie myslec o swoich lękach czy umieraniu

                                  przeczytaj wszystko to przestaniesz wymyslac, ze mysle o swoim lęku i
                                  umieraniu bo gdybym myslala i nic nie robila to a zreszta poszukaj i przeczytaj
                                  bo nie mam ochoty powtarzac sie ( moj drugi watek :podsumowanie)

                                  >
                                  > po czwarte lęku wysokosci i skoliozy nie zaliczam nawet u siebie
                                  > do chorob bo to
                                  > ma wiekszosc ludzi.

                                  >
                                  > nie odpowiedziałaś na pytanie apropos komisji i świadczenia
                                  > pielęgnacyjnego - jak rozumiem jesteś lekarzem, że potrafisz ocenić
                                  > ile ludzi ma owe schorzenia
                                  >
                                  > po piate zbyt malo wiesz, zeby pisac tak do mnie
                                  >
                                  > co rozumiesz pod pojęciam "zbyt mało"?? wiedzę mam dość sporą w
                                  > dziedzinie ekonomii, psychologii, poniekąd pedagogiki tudzież innych
                                  > pokrewnych ale tak myślę, że najlepszą obroną dla ciebie jest atak -
                                  > więc spokojnie, poużywaj sobie, na tym forum byłam nie raz i
                                  > niejedno widziałam (czytalam)
                                  >
                                  czytac, slyszec nie znaczy tak naprawde wiedziec


                                  > dalej nie mam odpowiedzi na pytanie o komisję, pracować na czarno
                                  > można dziś w 80% firm, szczególnie teraz w budowlance, wiesz
                                  > wygodnie jest mieć papiery na minimum kasy, bo mozna się wtedy łatwo
                                  > przed innymi naiwnymi usprawiedliwić.

                                  > b]i widziesz jednak malo wiesz moj J nie jest moim mezem i nie moglby pobierac
                                  tego swiadczenia. Pracuje na czarno, dorabia i pisalam o tym juz wiele razy[/b]

                                  -
                                  • mamaroksany Re: Wiem,że nie można... 06.07.10, 21:19
                                    i widziesz jednak malo wiesz moj J nie jest moim mezem i nie
                                    moglby pobierac
                                    tego swiadczenia. Pracuje na czarno, dorabia i pisalam o tym juz
                                    wiele razy


                                    widzę... rozumiem, że lepiej wychodzi być samotną matką, przeliczcie
                                    bo może warto wziąć ślub, jednym się to nie opłaca wam być może się
                                    opłaci, świadczenie wam się należy, jeśli jest tak jak piszesz.



                                    resztę zostawiam bez komentarza bo ręce mi opadają jak cię czytam,
                                    szukasz dziury w całym a jak ją już znajdziesz to wpadasz w nią po
                                    uszy.


                                    jak chcesz uderzyć psa to ZAWSZE kija znajdziesz, nie szukaj tego
                                    kija za wszelką cenę, pogódź się ze swoim losem, chorobą, życiem, bo
                                    wychowasz kolejne pokolenie nieudaczników życiowych, żyjących na
                                    koszt państwa. Żałosne to co piszesz....
                                    • tarja30 Re: Wiem,że nie można... 06.07.10, 21:44
                                      mamaroksany napisała:

                                      > i widziesz jednak malo wiesz moj J nie jest moim mezem i nie
                                      > moglby pobierac
                                      > tego swiadczenia. Pracuje na czarno, dorabia i pisalam o tym juz
                                      > wiele razy

                                      >
                                      > widzę... rozumiem, że lepiej wychodzi być samotną matką, przeliczcie
                                      > bo może warto wziąć ślub, jednym się to nie opłaca wam być może się
                                      > opłaci, świadczenie wam się należy, jeśli jest tak jak piszesz.
                                      >
                                      >
                                      >
                                      > resztę zostawiam bez komentarza bo ręce mi opadają jak cię czytam,
                                      > szukasz dziury w całym a jak ją już znajdziesz to wpadasz w nią po
                                      > uszy.
                                      >
                                      >
                                      > jak chcesz uderzyć psa to ZAWSZE kija znajdziesz, nie szukaj tego
                                      > kija za wszelką cenę, pogódź się ze swoim losem, chorobą, życiem, bo
                                      > wychowasz kolejne pokolenie nieudaczników życiowych, żyjących na
                                      > koszt państwa. Żałosne to co piszesz....

                                      moje dzieci sa wychowywane w domu pelnym milosci, bez awantur, w szacunku i
                                      wypraszam sobie pisania na ich temat takich rzeczy
                                      zalosne sa twoje slowa
                                      • tarja30 Re: Wiem,że nie można... 06.07.10, 22:01
                                        tarja30 napisała:

                                        > mamaroksany napisała:
                                        >
                                        > > i widziesz jednak malo wiesz moj J nie jest moim mezem i nie
                                        > > moglby pobierac
                                        > > tego swiadczenia. Pracuje na czarno, dorabia i pisalam o tym juz
                                        > > wiele razy

                                        > >
                                        dziewczyno ja niczego nie przeliczam i nie zamierzam tego robic. Ja jestem przed
                                        zmiana lekow wiec jedynie na co czekam to na nowy lek i jego dzialanie.Wtedy J
                                        wraca do pracy a ja funkcjonuje w miare normalnie. Takie okresy jak ten nie
                                        trwaja na okraglo. Ostatni taki mialam ponad 5 lat temu nim zaczelam brac
                                        seroxat ktory obecnie przestal dzialac przed nim byl cipramil a przed jeszcze
                                        inny i inny...Piszesz tak jak bym od nastu lat siedziala w domu i potrzebowala
                                        ciaglej opieki a to sie zdarza raz na kilka lat takie pogorszenie
                                        • mamaroksany Re: Wiem,że nie można... 06.07.10, 22:58
                                          dziewczyno ja niczego nie przeliczam i nie zamierzam tego robic.
                                          Ja jestem przed
                                          zmiana lekow wiec jedynie na co czekam to na nowy lek i jego
                                          dzialanie.Wtedy J
                                          wraca do pracy a ja funkcjonuje w miare normalnie. Takie okresy jak
                                          ten nie
                                          trwaja na okraglo. Ostatni taki mialam ponad 5 lat temu nim zaczelam
                                          brac
                                          seroxat ktory obecnie przestal dzialac przed nim byl cipramil a
                                          przed jeszcze
                                          inny i inny...Piszesz tak jak bym od nastu lat siedziala w domu i
                                          potrzebowala
                                          ciaglej opieki a to sie zdarza raz na kilka lat takie pogorszenie


                                          już ci raz napisałam i powtarzać nie będę NIE MARNUJ CZASU I NIE
                                          SZUKAJ KIJA NA PSA skoro masz dobre okresy to korzystaj z nich,
                                          teraz jest lato i mogłabym ci napisac kilka fajnych sposobów na
                                          wykorzystanie czasu ale ty wolisz odpowiadać na każdy post cytując
                                          go bez sensu i wkurzając czytających, mówi (pisze) się TRUDNO, ja
                                          kończę tę jałową dyskusję bo jesteś smarkulą żerującą na innych,
                                          którym tutaj się naprawdę nie przelewa, wykorzystujesz swoją chorobę
                                          (wiele ludzi ma depresję-niekoniecznie chce sie z nią tak obnosić
                                          jak ty) do swoich celów, do konkursów, do wzbudzania litości.
                                          Zapewne są tacy, co będą chcieli ci pomóc i chwała im za to (dużo
                                          głupot się robi z litości o dobroci serca) jednak jest i grono
                                          takich co nacięli się nie raz i nie dwa a doopsko im spuchło tak, że
                                          usiedzieć od dawna nie mogą. Życzę ci powodzenia w życiu choć z
                                          opisów takowego nie masz, bo przedatawiasz je jako ponure opatrzone
                                          tylko i wyłącznie siedzeniem w chacie przed netem, wywalaniem dzieci
                                          do drugiego pokoju bo mama "musi pomyśleć" nad swoim losem...
                                          żałosna jesteś i tyle!
                                          • isabelka20 Re: Wiem,że nie można... 06.07.10, 23:07
                                            Amen smile
                        • insignificant Re: Wiem,że nie można... 04.11.13, 10:39
                          hej macie jakies namiary do tarji30? bo sie nie odzywa a po prostu nie wiem co z nia , dzieki z gory.
                          • tara13 Re: Wiem,że nie można... 04.11.13, 11:25
                            A to czasem nie jej blog?
                      • penelopa40 Re: Wiem,że nie można... 06.07.10, 16:41
                        ależ ja nie genaralizuję! wręcz przeciwnie, natomiast są pewne
                        symptomy, oznaki wspólne dla większości przypadków depresji... w
                        poradniach zdrowia psychicznego sa takie książeczki, jest w nich
                        miedzy innymi jak rozpoznać chorobę po objawach jakie mamy...
                        poza tym odnosiłam się głównie do krzywdzącej, w mojej opinii, oceny
                        aga-oli... ja niestety spotkałam się z przypadkami tej choroby i
                        mogę wiele na jej temat powiedzieć....podejrzewam, po jej
                        wypowiedziach, ze aga-oli nie ma o depresji pojęcia....
        • aga_oli Re: Wiem,że nie można... 05.07.10, 21:32
          Szkoda, ze nie odniosłaś sie do mojego wątku dotyczącego poprawy
          swojej sytuacji. Jestem zaskoczona Twoją postawą i reakcją, ponieważ
          moja wypowiedź nie miała na celu urazenia Ciebie. A tu taka
          złość.....faktycznie moja przedmówczyni ma rację....typowa postawa
          roszczeniowa.
          • tarja30 Re: Wiem,że nie można... 05.07.10, 23:03
            aga_oli napisała:

            > Szkoda, ze nie odniosłaś sie do mojego wątku dotyczącego poprawy
            > swojej sytuacji. Jestem zaskoczona Twoją postawą i reakcją, ponieważ
            > moja wypowiedź nie miała na celu urazenia Ciebie. A tu taka
            > złość.....faktycznie moja przedmówczyni ma rację....typowa postawa
            > roszczeniowa.


            pracownik socjalny doskonale zna sytuacje, o kursy jak najbardziej sie
            dowiadywalam nawet w pefronie bylam wiec nie bede o tym teraz pisala bo duzo by
            pisac.W kazdym badz razie nie siedze bezczynnie i nigdy nie siedzialam.
            Sprawa konkursow no slow brak na to co napisalas ... to samo internet

            i niech to bedzie postawa roszczeniowa

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka