bj32
12.07.11, 08:16
Przyznaję się i jeśli któraś z Was zechce mi nawtykać - przyjmę bez szemrania.
Po raz kolejny zostałyśmy wyrolowane, ale o szczegółach napiszę na maila. Tak czy owak: Niezapominajka nie potrzebuje już naszej pomocy... Wyszła za mąż, mąż zarabia... W zależności czy mówi ona "bardzo dobrze", czy jej rodzice "bardzo mało". I nie potrzebuje naszej pomocy, tylko zapomniała nam o tym napisać. Byłam u niej 2 razy, widziałam nędzę... Ale nie sprawdzałam bilingów. Okazuje się,że pomoc szła w tysiące złotych, a Niezapominajka i tak omal nie umarła z głodu. Wczoraj rozmawiałam z jej mamą i dalej próbuje robić ze mnie wała, rozmawiałam też z tym okrutnikiem, który jest ojcem jej dziecka... Ma on wiedzę nieco inną, niż my.
W każdym razie przepraszam Was, bo ręczyłam za nią własnym pustym łbem i okazuje się, że niesłusznie.
Koleżankę, która podpisując się moim nazwiskiem, posłała donos do US i OPS - nadal potępiam, bowiem takich metod nie lubię. Ale co do... moralności... Niezapominajki - przyznaję się, że jej zaufałam, poręczyłam za nią i za to Was przepraszam.