Nie sądziłam,że tu napiszę,ale wyjścia nie mam....Od ponad roku wychowuję dzieci sama ,bo odeszłam od męża,który się znęcał nade mną i fizycznie i psychicznie...Jestem osoba bezrobotną bez prawa do zasiłku(zarejestrowaną w UP),niepełnosprawną,ciężko i nieuleczalnie chorą(miastenia ciężka rzekomo poraźna,cukrzyca 2 st.niedobór wit B12,depresja,hipotonia ortostatyczna i wiele innych...)Utrzymuje sie z 753 zł miesięcznie na 3 osoby(z 153 zł zasiłku na niepełnosprawnego syna i 600 zł alimentów.Żadnych innych świadczeń nie posiadam...).W lipcu mam mieć sprawę o alimenty,ponieważ teraz mąż daje mi na dzieci tylko 600 zł i składałam o wyższe na dzieci ,no i o alimenty na siebie.Jestem w trakcie załatwiania zasiłku rodzinnego(czekam na papiery z ZUS i US o dochodach moich i męża,ktorych mąz nie chciał mi podopisać,a musiał bym cokolwiek dostała-bo formalnie jestem jeszcze mężatką-rozprawa rozwodowa w lipcu ma być).W maju przyznano mi na maj i czerwiec po 130 zł zasiłku celowego na żywność i przyznano dożywianie dzieciom.Syn od września idzie do szkoły.Ja mam orzeczony tylko lekki stopień niepełnosprawności(odwoływałam sie od decyzji,ale jej nie zmieniono tylko podtrzymano)i z tego powodu nie przysługuje mi NIC.Chciałam polepszyć swój los i zgłosiłam sie do OPS na prace społecznie użyteczne ,które miałam odbywać w przedszkolu (sprzątanie,koszenie trawy,grabienie,mycie okien,wyrzucanie śmieci),jednak by je załatwić musiałam zarejestrować sie w UP,co też uczyniłam 17 maja.Dodam,że do UP do którego należę mam daleko i jednorazowy wyjazd to koszt 20 zł,a tych wizyt tam miałam juz 5,więc straciłam 100 zł! Tak straciłam,ponieważ do tej pory nie załatwiłam NIC,gdyż z racji niepełnosprawności zostałam skierowana na badania do Lekarza Medycyny Pracy,który widząc moją dokumentacje i badając mnie nie chce mi wystawić zdolności do pracy

Reasumując mając raptem 735 zł 100 zł straciłam już na same dojazdy do UP,które są obowiązkowe,nie mam nadal z tego NIC ,dodatkowo lekarz Medycyny Pracy wysłał mnie na konsultacje do specjalistów 4,u których się leczę,żeby wystawili opinię pisemnie,czy według nich jestem zdolna do pracy,jednak koszt takiego zaświadczenia to 30 zł od każdego lekarza,co daje kolejne 120 zł! i w środe kolejne 20 zł muszę wydać na dojazd do UP juz z tymi zaświadczeniami.Dodał też,że według niego nie jestem zdolna nawet do pracy w recepcji

Jestem załamana...nie wiem co robić

Nie wiem kiedy i ile razy jeszcze każą mi jeździć do UP i lekarza i załatwiać i ile jeszcze pieniędzy strace

Nie stać mnie na podstawowe rzeczy i muszę polegać na pomocy finansowej chorych ,ponad 74 letnich dziadków

Gdyby nie przyjaciele ,którzy czasem mnie gdzieś wyciągają,by choć tak mnie odstresować,nie wiem,co bym zrobiła...Po dzisiejszym dniu,kiedy to znów jechałam do lekarza i UP ,znów straciłam kolejne pieniądze i czas ,by znów odejśc z kwitkiem ,załamałam sie

Juz nie wiem co robić....Pracowałam 3 m-ce w sklepie na przełomie sierpnia i października i na czarno na przełomie listopada i lutego,ale mnie zwolniono z powodu problemów ze zdrowiem,które juz tak starałam sie ukryć

Teraz chciałam składać o pogorszenie stanu zdrowia,jednak neurolog,u którego sie leczę aktualnie źle wypisał mi wniosek,ponieważ nie wpisał W OGÓLE żadnych chorób wspólistniejących tylko od strony neurologicznej,mimo,że kładłam nacisk,by koniecznie wypisał wszystkie współistniejące

Nie wiem czy mogę iść do lekarza rodzinnego,by ten prawidłowo mi wypisał,czy znów iść do neurologa i powiedzieć,że wniosek wypisany jest źle

Nie wiem co robić...

czasem niewiele uda mi się dorobić na robieniu zdjęć,ale są to kwoty 30 zł raz,dwa razy w miesiącu

Przepraszam ,jeśli piszę chaotycznie,ale jestem nerwowa i nie mogę zebrać myśli

Bardzo proszę o pomoc i ewentualne wskazówki co mogę jeszcze zrobić,gdzie sie zgłosić itp...Z góry dziekjuje!Oczywiście bj32 prześlę skanem moja dokumentacje medyczną ,decyzje z OPS i wniosek o alimenty na siebie i dzieci i decyzje z UP do wglądu.