Dodaj do ulubionych

Pomoc dla pana Edwarda!!

01.03.05, 08:23
Hej dziewczyny, jak juz wiekszosc z Was wie jestem dziennikarka. Pracuje w
ogolnopolskim dzienniku Fakt (pliiiis, choc tym razem komentarze do
kieszeni...wink). Rozmawialam z przelozonymi i za ich zgoda chetnie podejme sie
opisania historii pana Edwarda. Choc mieszkam od Niego o cale 500 km sama
tam -pojade. Jest tylko jeden warunek - Wasza zgoda na opisanie CALEJ
sytuacji, czyli rowniez tego, ze Mu pomagacie. Moj tekst ma sie wlasnie na
tym opierac (inaczej szef nie zgodzilby sie na ten material - bardzo duzo
ludzi szuka u nas ratunku, niestety...). Bardzo prosze, zglaszajcie sie do
mnie, najlepiej na priva - mgacek@efakt.pl

Pozdr.

P.S. Od razu prosze o wybaczenie, ale tego posta umieszcze dwa razy - i tu i
jako nowy watek.
Obserwuj wątek
    • zorka7 Re: Pomoc dla pana Edwarda!! 01.03.05, 08:39
      Witaj, napisałam na podany adres.
    • rybkaisia Re: Pomoc dla pana Edwarda!! 01.03.05, 08:40
      Ja tylko się boję, żeby ta historia znowu nie zaszkodziła p. Edwardowi. Jeżeli
      ludzie z najbliższej okolicy zobaczą, że mu pomagamy, to niestety, takie jest
      moje zdanie, jeszcze bardziej się od niego odwrócą. "Bo dlaczego on dostaje
      paczki a my nie???? Co on dostaje w tych paczkach??? Pewnie kupe kasy i
      skarby???, Jak ma już tyle pomocy to po co mu jeszcze???, I jeszcze o nim piszą
      w gazetach? Po co Panu pomoc społeczna jak o Panu piszą w gazetach, taki Pan
      sławny?"
      Ja mam wątpliowści.... Ale proszę o zdanie innych dłużej pomagających
      forumowiczki.
      Pozdrawiam
      Rybkaisia
      • zorka7 Re: Pomoc dla pana Edwarda!! 01.03.05, 08:42
        Rybko.. Hm.. O tym nie pomyślałam. Może warto zapytać o zdanie samego pana
        Edwarda?
        • jutta Re: Pomoc dla pana Edwarda!! 01.03.05, 08:48
          Przeciez paczki i tak przychodza, czyli listonosz i sasiedzi maja o czym
          plotkowac ...
          A moze dzieki temu zjandzie sie ktos, jakas sasiadka, ktora bedzie mu chciala
          zwyczajnie pomoc w opiece nad dziećmi ? moze zaprosi go na herbate do siebie ?
          moze zamieni z nim kilka słow ?
          Pisalyscie, ze on taki samotny, ze nie dopuszcza Was do glosu jak dzwonicie, ze
          najnormalniej w swiecie potrzebuje rozmowy z drugim czlowiekiem ...
          jego list to minimum 2 strony A4, do Zorki napisal ich az 5 ! Ten czlowiek
          potrzebuje towarzystwa, potrzebuje pomocy.
          Moze wlasnie artykul w gazecie otworzy oczy jego sasiadom ? ze zainteresowali
          sie nim ludzie nie rzadko z drugiego konca Polski a oni, miejscowi nic dla
          niego nie zrobili ? Moze warto spróbować ?
          Mam nadzieje, że artukuł zarówno o Panu Edwardzie jak i ososbach, które mu
          pomagaja, zrobi wiecej dobrego niz złego ...
          Moze taki zasilek na stale zamiast raz na jakis czas bylby wyjsciem z
          sytuacji ? a renta dla dzieci ? ktos sie pytal jak to jest w takiej sytuacji ?
          Moze warto, pomyslcie ...

          Jutta
          Babcia MAteuszka
          • basia_31 Re: Pomoc dla pana Edwarda!! 01.03.05, 09:09
            Dzieci mają rentę po mamie.
            Tak z ręką na sercu Panu Edwardowi przydałaby się życzliwa osoba na miejscu. I
            jemu, i dzieciom. Zajmowanie się samemu na okrągło jednym maluszkiem przekracza
            niejednokrotnie ludzkie siły, a co dopiero dwojgiem. Nawet nie ma się kogo
            poradzić w zwykłych sprawach związanych z codzienną pielęgnacją maluszków.

            Pozdrawiam cieplutko.
            Basia
        • rybkaisia Re: Pomoc dla pana Edwarda!! 01.03.05, 08:52
          Zorko.. to przede wszystkim.
          Myślę jeszcze, że pomoc forum jest nieoceniona i tylko my wiemy o tym, że
          bezinteresowna i płynąca ze środka naszych serc, ale czy równie głęboko będą
          przekonani o tym sąsiedzi i ludzie z miasta pana Edwarda?
          Jakaś jestem taka "rozerwana" wewnętrznie... A z drugiej strony taki artykuł
          mógłby przyczynić się do rozwoju pomocy internetowej i przyciągnąć innych
          chcących pomagać (chociaż nie tylko...)
    • rybkaisia Re: do jutta 01.03.05, 08:56
      Jutta - uwierz mi, z całego serca bym chciała, żeby ten artykuł miał taki odzew
      jak piszesz, naprawdę... Zastanówmy się tylko spokojnie czy warto i przede
      wszystkim musimy zapytać p. Edwarda o zdanie, informując o możliwych
      konsekwencjach ale i korzyściach.
      Pozdrawiam
      • jutta Re: do jutta 01.03.05, 09:05
        Chcialabym aby taki artykul pomogl mu. Zeby juz nie byl taki samotny ...
        I zeby znalazla sie jakas dobra dusza, ktora poprowadzilaby mu dom ...
    • gosia1_edziecko Re: Pomoc dla pana Edwarda!! 01.03.05, 10:13
      Rozumiem Wasze obiekcje, ale tak jak napisala Jutta - temu czlowiekowi nie
      wystarczy pomoc z forum, z calym szacunkiem. Bo ile moze trwac? Macie swoje
      rodziny, swoje problemy. A panu Edwardowi potrzebny jest ktos na stale. Same to
      zauwazylyscie, ze bardzo czesto jest tak, iz widzimy krzywde czlowieka o setki
      kilometrow od nas, a nie widzimy tego samego tuz pod nosem... W sumie ciezko
      jest przeciez podejsc do sasiada ot tak na ulicy i zapytac - sluchaj, masz na
      jedzenie? nie potrzebujesz pomocy?... Pomimo mojego zaangazowania nie
      potrafilabym tak zrobic. Dopiero jak widze apel i prosbe - reaguje. Moja praca
      bardzo mi w tym pomaga. Jezdze na material i widze biede taka ze az piszczy.
      Wtedy staram sie cos zrobic. Cos mi sie wydaje, ze i u Was bede szukac
      wsparcia...smile Mam nawet taka jedna kobiete, ale o Niej napisze Wam kiedy
      indziej (dziewczyny z maluchow juz wiedza o kogo chodzi).

      I cos jeszcze - nie bede pisac o panu Edwardzie, jako o nedzarzu proszacym o
      jalmuzne. Bo chodzi przeciez o godnosc czlowieka. Skupie sie na Jego
      samotnosci, na pragnieniu posiadania kogos bliskiego, bratniej duszy, ktora
      wspieralaby Go w zyciu codziennym.

      Jesli mam zapytac Go o zdanie potrzebuje numer telefonu do Niego. Czy moge
      liczyc na pomoc?

      Pozdr. Małgorzata Gacek vel Gosia1
      • zorka7 Re: Pomoc dla pana Edwarda!! 01.03.05, 10:36
        Wysłałam tobie nr do niego na podanego maila. smile

        PS. Poza tym - pan Edward po prostu nie jest nędzarzem.
    • black_currant Re: Pomoc dla pana Edwarda!! 01.03.05, 11:27
      Nie wiem, czy mogę się wtrącić, bo nie wysyłałam paczek do pana Edwarda, więc
      wątek niejako mnie nie dotyczy, ale...

      Mam świeżo w pamięci sytuację, gdy w Fakcie ukazał się artykuł Gosi na temat
      jednej z tamtejszych forumowiczek. Dziewczyna była bardzo niezadowolona sposobem
      w jaki została opisana, twierdziła, że jej 'historia' jest niezgodna z prawdą,
      wynikła z tego spora kłótnia i awantura.
      Nie wiem czy to jest dobre podejście dziennikarskie, jeśli z góry zakłada się,
      ze artykuł będzie o tym, że pan Edward jest samotny i szuka bratniej duszy, nie
      rozmawiając nawet z samym zainteresowanym.
      Ja mieszkam w dużym mieście i nie chciałabym żeby ktoś pisał w gazecie o moich
      problemach. A wiadomo, że w małych miasteczkach jest się jeszcze bardziej
      anonimowym...

      Może nie powinnam tego pisać, ale mam bardzo mieszane uczucia na ten temat.
      Szczególnie, że niestety Fakt jest postrzegany jako gazeta szukająca na siłę
      sensacji. Taka jest prawda. I pewnie część ludzi w otoczeniu pana Edwarda też
      tak na nią patrzy.

      ---------------------------------------
      Ania - podwójna mama październikowa smile
      Emilka (1.10.2001)
      Grześ (18.10.2004)
      • jutta Re: Pomoc dla pana Edwarda!! 01.03.05, 11:57
        Dziewczyna o ktorej napisalas otrzymala kilka propozycji pracy, mozliwosc
        konkretnej pomocy.
        czytalam ten artykul i nijak sie on mial do awantury na forum Maluchy jaka
        wybuchla po wydrukowaniu tego artykulu. Ta burza, to czyjas zamierzona sprawa -
        jak sie skonczyla wiedza wszyscy.
        Teraz ta dziewczyna mieszka w W-wie, pomogly jej dziewczyny - wynajmuje
        mieszkanie, dziewczynki sa w przedszkolu a ona ma prace.
        Gosia napisala jeszcze kilka artykulow o naszych forumowych kolezankach ale
        zadna z nich nic Gosi nie zarzucila.

        Co do Pana Edwarda - Gosia chce tam jechac i porozmawiac z Nim osobiscie. W
        pierwszym swoim poscie napisala dokladnie co chce zrobic - przeczytaj go
        jeszcze raz a zrozumiesz.

        Jutta
        Babcia Mateuszka
        • black_currant Re: Pomoc dla pana Edwarda!! 01.03.05, 12:07
          Wiem, jak skończyła się ta sprawa smile)))

          A co do obecnego postu Gosi to uderzyło mnie właśnie to, że w pierwszym mailu,
          który wysłała nie poprosiła przede wszystkim o telefon do pana Edwarda, żeby
          spytać go o jego zdanie na ten temat, tylko o kontakt z dziewczynami, które mu
          pomagają. Dopiero w trakcie dyskusji 'wyszło', że wypadałoby zapytać co on na to.

          Nie chcę się kłócić czy krytykować inicjatywy - po prostu od razu nasunęło mi
          się niezbyt miłe skojarzenie z tamtą sprawą i napisałam o tym.

          ---------------------------------------
          Ania - podwójna mama październikowa smile
          Emilka (1.10.2001)
          Grześ (18.10.2004)
          • jutta Re: Pomoc dla pana Edwarda!! 01.03.05, 12:23
            Aniu, nie uwazasz, ze zapytanie na forum, co sadzą dziewczyny, które doskonale
            znaja PAna Edwarda jakie jest ich zdanie nie jest wlasnie prawidłowycm
            zachowaniem ?
            Czyż nie lepiej usłyszec o tym człowieku jak najwiecej niz jechac i na dzien
            dobry zasypac pytaniami ? To nie jest wlasciwe uwazasz ?
            Gdybym miala telefon do Pana Edwarda to bym go Gosi podala. Ale chcac byc
            uczciwa w stosunku do Tego Czlowieka powiedzialam Gosi, zeby o to poprosila
            dziewczyny, ktore Go lepeij znaja.
            Nie pomagalas Panu edwardowi, nie czytalas Jego listow, dlaczego zabierasz glos
            w sprawie, ktora Ciebie bezposrednio nie dotyczy ? Nie znasz Czlowieka wiec
            moze nie decyduj za Niego z jakiej pomocy ma skorzystac.
            Lstwo sie robi zamieszanie, trudniej pomaga i wyciag wnioski.

            Tamta sprawa nie ma nic wspolnego z ta obecna. Jesli wiesz jak sie zakonczyla
            poprzednia, po co to wszystko piszesz i wyciagasz na wierzch ? Dotyczyla Cie w
            jakikolwiek sposob ? Pomoglas tamtej dziewczynie ? czy tylko stalas z boku i
            przygladalas sie ? bo tak latwiej ?

            Gosia pisala przede wszystkim do dziewczyn, ktore POMAGAJA Panu Edardowi, nie
            do tych, ktore przygladaja sie zacierajac rece bo a nuz cos ciekawego przy
            okazji sie wydarzy crying

            Moze sprawe w jaki sposob pomoc Panu Edwardowi zostaw osobom zainteresowanym i
            nie rob niepotrzebnego zamieszania, dobrze ?
            • black_currant Re: Pomoc dla pana Edwarda!! 01.03.05, 12:32
              Tak, pomagałam tamtej dziewczynie. I nie jest to jedyna osoba, której pomagam.
              Tylko, że się z tym nie afiszuję po prostu.

              Po prostu jako człowiek związany z mediami uważam, że solidny dziennikarz
              najpierw powinien poprosić o telefon do zainteresowanego i porozmawiać z nim, a
              nie od razu zakładać, ze napisze o panu Edwardzie jako takim i takim człowieku
              bez wcześniejszej z nim rozmowy. Z tego maila zrozumiałam, że Gosia - podobnie
              jak ja - nie miała z nim żadego kontaktu do tej pory. A jednak od razu zakłada,
              że w materiale będzie to i to. Jeśli miała, to przepraszam.

              Natomiast zarzucenie mi, że stoję z boku i zacieram rączki uważam za bardzo
              niesprawiedliwe i krzywdzące dla mnie. Bo tak nie robię. I na pewno kilka osób
              mogłoby o tym zaświadczyć.

              ---------------------------------------
              Ania - podwójna mama październikowa smile
              Emilka (1.10.2001)
              Grześ (18.10.2004)
              • l.e.a Re: Pomoc dla pana Edwarda!! 01.03.05, 12:38
                black_currant - kobietka o ciepłym i wielkim serduszku .... tak jak i Ty Jutto

                przytulam
                lea
              • gosia1_edziecko Re: Pomoc dla pana Edwarda!! 01.03.05, 12:41
                black_currant napisała:

                > Tak, pomagałam tamtej dziewczynie. I nie jest to jedyna osoba, której pomagam.
                > Tylko, że się z tym nie afiszuję po prostu.
                >
                > Po prostu jako człowiek związany z mediami uważam, że solidny dziennikarz
                > najpierw powinien poprosić o telefon do zainteresowanego i porozmawiać z nim,
                a
                > nie od razu zakładać, ze napisze o panu Edwardzie jako takim i takim człowieku
                > bez wcześniejszej z nim rozmowy. Z tego maila zrozumiałam, że Gosia - podobnie
                > jak ja - nie miała z nim żadego kontaktu do tej pory. A jednak od razu
                zakłada,
                > że w materiale będzie to i to. Jeśli miała, to przepraszam.
                >
                > Natomiast zarzucenie mi, że stoję z boku i zacieram rączki uważam za bardzo
                > niesprawiedliwe i krzywdzące dla mnie. Bo tak nie robię. I na pewno kilka osób
                > mogłoby o tym zaświadczyć.
                >
                > ---------------------------------------
                > Ania - podwójna mama październikowa smile
                > Emilka (1.10.2001)
                > Grześ (18.10.2004)


                Ciut sarkazmu Aniu - przykre, ze nikt nie zapytal Cie o zdanie, prawda?
              • gosia1_edziecko Re: Pomoc dla pana Edwarda!! 01.03.05, 12:43
                Rozmawialam juz z panem Edwardem. Zgodzil sie na material. Jak pisalam w
                poprzednim poscie, pojedzie do Niego inny korespondent. Mam nadzieje, ze uda
                sie pomoc temu czlowiekowi. W zwiazku z tym prosze dziewczyny, ktore Mu
                pomagaly o kontakt ze mna, oczywiscie te ktore wyraza zgode na opisanie tej
                pomocy. Moze byc tylko z nicka, bez nazwiska.

                Pozdr.
              • jutta Re: Pomoc dla pana Edwarda!! 01.03.05, 12:43
                Aniu,
                znam Gosie i dobrze rozumiem co pisze. Rozmawialysmy o Panu Edwardzie juz kilka
                razy - Gosia dostala zgode na zajecie sie jego sprawa ale chciala tez poznac
                zdanie dziewczyn zwiazanych z Panem Edwardem. Nie znajac Czlowieka, latwo go
                zranic, znajac Go, latwiej poprowadzic rozmowe, żeby nie urazić.
                Gosia nie szuka sensacji - to ja powiedzialam Jej o Panu Edwardzie.

                Ja rowniez pomagam kilku osobom, dzis rano wyslalam ogromna paczke z wyprawka
                dla noworodka, bo uważałam, że gdyby nie moja pomoc ta dziewczyna mogłaby się
                kompletnie załamać. Robię tak, bo tak nakazuje mi serce.

                Dobrze, że pomagasz innym bo to swiadczy o Twoim wielkim sercu, ale nie
                przeszkadzaj tam, gdzie nic nie zrobiłaś.

                Widze, ze masz do Gosi pretensje za tamta historie, ale to nie powinno miec
                zadnego wplywu na ta obecna sprawe. Zostawmy to w spokoju.

                Jesli chcesz pomoc - otwarta droga. Ale nie decyduj za kogos.
                Moze Pan Edward nie bedzie chcial artykulu w Fakcie ? A moze ucieszy sie, ze
                jest jeszcze ktos, kto zechce mu pomoc ?
                Wybor nalezy do Niego. Oby sie udalo !
                • black_currant Re: Pomoc dla pana Edwarda!! 01.03.05, 12:55
                  W porządku - może to po prostu moje skrzywienie na punkcie rzetelności
                  dziennikarskiej - dlatego od razu zapala mi się czerwona lampka, gdy ktoś nie
                  rozmawiając z zainteresowanym mówi, że napisze coś taki i tak. No i jeszcze do
                  tego niemiłe wspomnienia z tamtej historii... Rozumiem, że Gosia może wiedzieć
                  na temat tej całej sprawy dużo więcej niż wydawało mi się po jej pierwszym mailu.

                  Ok, znikam z tego wątku. Przepraszam za zamieszanie.

                  ---------------------------------------
                  Ania - podwójna mama październikowa smile
                  Emilka (1.10.2001)
                  Grześ (18.10.2004)
          • gosia1_edziecko Re: Pomoc dla pana Edwarda!! 01.03.05, 12:39
            Nie bede sie odnosic do calej Twojej wypowiedzi, tylko do tej jednej czesci
            (sprawa opisana przez Ciebie wygladala ciut inaczej - niestety NIKT nie pokusil
            sie sprawdzenie, co ja mam do powiedzenia).

            Jak myslisz, w jaki sposob znalazlabym kontakt do pana Edwarda, bez dziewczyn?
            To pierwsze. Drugie - nie bede jechac 500 km bez rozeznania, jaka jest
            sytuacja - to przykre i dosyc przyziemne, ale mialam juz do czynienia z ludzmi,
            ktorzy placzac mi w sluchawke opisywali tragiczna sytuacje, jechalam kilkaset
            kilometrow po czym okazywalo sie, ze to zwykli naciagacze. Nie twierdze, ze tak
            jest i w tym przypadku, ale chce sie upewnic. I jeszcze jedno droga Aniu -
            prosilam o powstrzymanie sie od komentarzy w jakiej to paskudnej gazecie
            pracuje. To nie ja wyszukalam "sensacje" o panu Edwardzie i nie zglosilam sie
            chcac "zarobic" na biedzie (a propos - mam stala pensje, niezaleznie od ilosci
            tekstow...). Mam dosyc wieszania na mnie psow. Ten piekielny brukowiec pomogl
            juz wielu ludziom - dzieki Bogu mialam w tym jakis udzial i to mnie pociesza po
            takim zdaniu jak Twoje.

            Rzeczywiscie mam dosyc. Do pana Edwarda pojedzie inny nasz korespondent. Nie
            chce byc postrzegana jako lowczyni sensacji. Nie zarobie kochana Aniu na
            kolejnym biedaku perfidnie wykorzystanym przeze mnie.


            Pozdr.
            • rybkaisia Re: Pomoc dla pana Edwarda!! 01.03.05, 12:46
              ... i się narobiło...
              Dziewczyny jesteśmy tu żeby POMAGAĆ!!! Rozważałyśmy tylko "za i przeciw".
              Gosiu, Aniu... proszę nie tak nerwowo...
              Pozdrawiam cieplutko
              Rybkaisia
            • black_currant Re: Pomoc dla pana Edwarda!! 01.03.05, 12:51
              Gosiu,

              Przepraszam, jeśli poczułaś się dotknięta, ale - zgodnie z Twoją prośbą nie
              pisałam nic o tym, że Fakt to paskudna gazeta - po prostu część ludzi postrzega
              ją jako brukowiec. I taka jest prawda. Ja miałam ją w ręku raz - właśnie przy
              tamtej sprawie.

              A nie spodobało mi się tylko to, że od razu zakładasz co napiszesz i jak
              przedstawisz tego człowieka. Zauważ, że po pierwszym mailu siedziałam cicho.
              Dopiero ten drugi mnie 'trzepnął'. Po prostu doskonale wiem, że do każdej teorii
              można dopisać historię.

              Pozdrawiam i mam nadzieję, że jeśli ten materiał się ukaże faktycznie pomoże
              panu Edwardowi.

              ---------------------------------------
              Ania - podwójna mama październikowa smile
              Emilka (1.10.2001)
              Grześ (18.10.2004)
              • sojanka Re: Pomoc dla pana Edwarda!! 01.03.05, 16:45
                www.www.wirtualnemedia.pl./document.php?id=109721
                Niestety, to prawda.
                Powiem tak:jestem i byłą moderatorką tego forum i koleżanką Gosi1 i byłą
                mieszkanką Lwówka.
                Uważam, ze z tego artykułu będzie więcej szkody niź pożytku.
                znam specyfikę tego miasta.
                Znam konsekfencję "faktowych" artykułów.
                I przepraszam Cię Gosiu, ale w twoje ręczenie głową za rzetelność innego
                dziennikarza, za to że będzie mial na uwadze troskę o p. Edwarda i ochronę jego
                godności, a nie sensację i specyfikę Waszej gazety nie wierzę.
                A jak przyjdzie co do czego - przecież nic Ci nie bedzie można zarzucić, bo to
                nie Ty piszesz artykuł.
                • zorka7 Re: Pomoc dla pana Edwarda!! 02.03.05, 09:37
                  Oj... Jestem wygłupiona...
                  • rybkaisia Re: Pomoc dla pana Edwarda!! 02.03.05, 10:08
                    Nie myśl tak nawet Zorko... Przecież chciałysmy dobrze. Mam inny pomysł ale
                    teraz nie dam rady napisać.
                    Do później,
                    pa
                    • rybkaisia Artykuł będzie. 02.03.05, 14:18
                      Skontaktowała się ze mną Gosia i będzie pisała artykuł. W końcu p.Edward się
                      zgodził a i Gosia ma pewnie dobre intencje. Zapytała czy z nią porozmawiam. I
                      co teraz?
                      • mds71 Re: Artykuł będzie. 02.03.05, 15:23
                        wahalam sie, czy odezwac sie na Forum, bo nie pisalam tu nic wczesniej (w ogole
                        rzadko mam czas zagladac na Forum)
                        wlasnie rozmawialam z panem Edwardem (chcialam zapytac, czy doszla paczka) -
                        powiedzial, ze robia juz zdjecia, i ze ukaza sie w piatek albo w sobote...
                        Szczerze mowiac to mam mieszane uczucia co do tego artykulu - nie byloby dobrze
                        skrzywdzic pana Edwarda - zycie daje Mu sie wystarczajaco we znaki ...

                        mam nadzieje, ze nikogo nie urazilam moim postem.
                        • annall Re: Artykuł będzie. 02.03.05, 17:22
                          Faktycznie- się namieszało...
                          ale najważniejsze jest dla mnie nie to, że napiszą ale jak to będzie opisane-
                          dostałam znowu piękny list od p. Edwardasmile
                          Nie chciałabym, aby miał jeszcze dodatkowe problemy, bo sąsiedzi moga wszystko
                          zrozumieć inaczej- cóż to dobry człowiek, jeśli więc się zgodził to nie
                          pozostaje nam nic innego jak tylko trzymać kciuki aby było juz tylko lepiej.
                          Pozdrawiam
                          Ania
                          • zorka7 Re: Artykuł będzie. 02.03.05, 19:14
                            Tekst będzie w sobotę.

                            A ja się boję... Bo chyba jakąś rolę przyjdzie mi odegrać w tym wszystkim.
                            Jeśli ktokolwiek jednak w "Fakcie" wspomni w jakikolwiek sposób o mojej
                            Martynce, o "osieroconej matce" czy podobnych rzeczach, nie wybaczę i uznam za
                            brak poszanowania mojej prywatności.
                            Mówię to publicznie - i przed wydaniem sobotnim.
                            • gosia1_edziecko Re: Artykuł będzie. 03.03.05, 08:51
                              zorka7 napisała:

                              > Tekst będzie w sobotę.
                              >
                              > A ja się boję... Bo chyba jakąś rolę przyjdzie mi odegrać w tym wszystkim.
                              > Jeśli ktokolwiek jednak w "Fakcie" wspomni w jakikolwiek sposób o mojej
                              > Martynce, o "osieroconej matce" czy podobnych rzeczach, nie wybaczę i uznam
                              za
                              > brak poszanowania mojej prywatności.
                              > Mówię to publicznie - i przed wydaniem sobotnim.


                              Przepraszam, ale tego juz nie zdzierze. Zorko, nie mam pojecia kim jestes, nie
                              mam pojecia o czym piszesz, nie mam pojecia o Twoim prywatnym zyciu. Dostaje
                              baty za cos, co jeszcze nie mialo miejsca. W sumie to moze kiedy komus dokopie -
                              lepiej od razu zglosic to na policje. Po raz enty zostaje obrzucona blotem, po
                              raz enty sprawiono mi potworna przykrosc tylko dlatego, ze chcialam pomoc.
                              Lepiej na zapas dokopac, prawda? Powiem tak - sprawa sie uda. Mam przed nosem
                              tekst - jest cieply, zyczliwy, bardzo sympatyczny. JA jestem pewna, ze bedzie
                              dobrze. Ale tez uprzedze fakty - NIE ZYCZE SOBIE ZADNYCH PODZIEKOWAN ANI TYM
                              BARDZIEJ PRZEPROSIN. Mam je gdzies. Jest mi teraz zbyt przykro. Ja do cholery
                              tez mam uczucia mimo iz pracuje w TAKIEJ gazecie. To wszystko.


                              P.S. Sojanko, mialam nie pisac ale i Tobie odpisze. Mowilam to przez telefon
                              wczoraj Zorce - nie tylko Fakt nagina fakty, o czym zwlaszcza Ty powinnas
                              wiedziec. Zanim sie wyda wyrok, poda linka, powinno sie upewnic, ze to co sie
                              pisze jest prawda. Kazdy dziennik w tym kraju zrobi wszystko byle dokopac
                              konkurencji. I Fakt i Rzepa, i Wyborcza, i Superak itp. Chwyca sie kazdej
                              metody. Uwierz, Rzepa nie pozostaje w tyle nawet na milimetr. I jeszcze jedno -
                              jako dziennikarz powinnas wiedziec, ze sa ludzie ktorzy nie cofna sie przed
                              niczym, jesli wyczuja latwosc zarobienia kasy... To tyle. Wiecej sie w tym
                              watku nie wypowiem. I na tym forum. Ludzi potrzebujacych pomocy jest na swiecie
                              bardzo duzo. Bede ich szukac gdzie indziej.
                              • sizi1 Re: Artykuł będzie. 03.03.05, 14:59
                                Rozumiem, ze ten artykuł będzie w sobote w wydaniu ogolnopolskim tak?
                                Tak zrozumiałam, więc może poczekajmy z naszymi "sądami" do soboty? (a może już
                                był?)
                                Pan Edward jest dla mnie naprawdę "bohaterem" (jakkolwiek to zabrzmi) i mam
                                nadzieje, że w końcu znajdzie się na miejscu "jakaś dobra dusza". Bo te nasze
                                paczki, pieniądze, telefony chociaż są bardzo ważne to nie zastąpią mu pomocnej
                                dłoni na miejscu.
                                Z drugiej strony cieszę się, że jest nas tutaj kilka osób zaangażowanych w
                                pomoc! Bo to, że jesteśmy na pewno dodaje Panu Edwardowi mnóstwo siły! (Jejku
                                jak ja go podziwiam..................)
                              • sojanka Re: Artykuł będzie. 03.03.05, 20:55
                                Gosia, ja się nie opieram tylko na tekście Rzepy, ale także na tym jak
                                proponowałaś mi zmianę nazwiska i lekkie nagięcie historii latającego kota, by
                                tekst był bardziej nośny.
                                W sprawie kota było to do przyjęcia.
                                Natomiast w tekście o człowieku, prawdziwym problemie itp. to jest nie do
                                wybaczenia! I wolę o tym mowić przed nalaniem mleka do szklani, a nie kiedy się
                                wyleje.
                                • sojanka Re: Artykuł będzie. 03.03.05, 20:58
                                  Acha, Gosiu, dlaczego miałabym wiedzieć szczególnie, że nie tylko Fakt nagina
                                  fakty? Jeśli to jakaś sugestia, to prosze ugryź się w język, bo za daleko się
                                  posunęłąś.
                                  • gosia1_edziecko Re: Artykuł będzie. 04.03.05, 08:26
                                    sojanka napisała:

                                    > Acha, Gosiu, dlaczego miałabym wiedzieć szczególnie, że nie tylko Fakt nagina
                                    > fakty? Jeśli to jakaś sugestia, to prosze ugryź się w język, bo za daleko się
                                    > posunęłąś.


                                    Uderz w stol... Co autor mial na mysli? Nic wiecej poza tym, ze TEZ jestes
                                    dziennikarzem i powinnas przynajmniej wiedziec, jak to jest w innych
                                    dziennikach. Ot i wszystko. A dlaczegoz to posunelam sie za daleko?
                                • gosia1_edziecko Re: Artykuł będzie. 04.03.05, 08:30
                                  sojanka napisała:

                                  > Gosia, ja się nie opieram tylko na tekście Rzepy, ale także na tym jak
                                  > proponowałaś mi zmianę nazwiska i lekkie nagięcie historii latającego kota,
                                  by
                                  > tekst był bardziej nośny.
                                  > W sprawie kota było to do przyjęcia.
                                  > Natomiast w tekście o człowieku, prawdziwym problemie itp. to jest nie do
                                  > wybaczenia! I wolę o tym mowić przed nalaniem mleka do szklani, a nie kiedy
                                  się
                                  >
                                  > wyleje.



                                  Tez nie trafione. Zmiana nazwiska jest mozliwa, przy zgodzie bohatera
                                  oczywiscie. I czasem potrzebna. Ty sama powiedzialas, ze nie chcesz by Twoje
                                  nazwisko bylo w Fakcie. I jakie nagiecie historii??

                                  Teraz pytanie - czy kiedykolwiek "znizylas" sie do tego, by przeczytac
                                  jakikolwiek moj material? Sprawdzic czy jestem rzetelna w sprawach "ludzkich"?
                                  Ze tak szybko mnie ocenilas? Odpowiedz jest prosta - nie. Swoja szklanke mleka
                                  zachowaj wiec dla siebie, a mnie daj spokoj.

                                  To wszystko. Na reszte pytan odpowiem na priva, gdyby ktokolwiek mial jeszcze
                                  jakies watpliwosci - zapraszam.
        • marzenabajbus Re: Pomoc dla pana Edwarda!! 04.03.05, 11:48
          jutta napisała:

          > Dziewczyna o ktorej napisalas otrzymala kilka propozycji pracy, mozliwosc
          > konkretnej pomocy.
          > czytalam ten artykul i nijak sie on mial do awantury na forum Maluchy jaka
          > wybuchla po wydrukowaniu tego artykulu. Ta burza, to czyjas zamierzona
          sprawa -
          >
          > jak sie skonczyla wiedza wszyscy.
          > Teraz ta dziewczyna mieszka w W-wie, pomogly jej dziewczyny - wynajmuje
          > mieszkanie, dziewczynki sa w przedszkolu a ona ma prace.


          nie otrzymałam zadnych ofert pracy
          prace załatwiłam dzieki pomocy jednej ze znajomych zupełnie nie zwiazanych z
          cała to historią - opiekuje sie 2 dzieci
          nie wiem też co oznacza sformuowanie "konkretna pomoc" zwiazana z artykułem
          tak, mieszkam w Wawie, wynajmuje mieszkanie za sporą kwotę, jestem na
          zwolnieniu bo Gaba ma angine ropną a ze pracuje na akord - nie zarabiam od
          tygodnia, opłaty w wawie wynoszą mnie ponad 2 tyś
          artykuł w fakcie nie miał znaczenia, nie było żadnej pomocy - nie pisze tego z
          wyrzutem bo było jak było, jednak nie można każdej histori wrzucac do jednego
          worka, a temu człowiekowi potrzebna jest pomoc bardziej niż komukolwiek

          są pewne sytuacje z których nie ma już wyjscia i taka jest moja właśnie -
          trzeba tylko przetrwać jak najdłuzej

          oczywiscie to nie jest wątek dziekczynny i nie dotyczy mnie ale chce
          podziękowac kilku osobom za pomoc
          dziekuje

          pozdrawiam
          bajbus


          • marzenabajbus Re: Pomoc dla pana Edwarda!! 04.03.05, 11:57
            marzenabajbus napisała:

            > jutta napisała:
            >
            > > Dziewczyna o ktorej napisalas otrzymala kilka propozycji pracy, mozliwosc
            >
            > > konkretnej pomocy.
            > > czytalam ten artykul i nijak sie on mial do awantury na forum Maluchy jak
            > a
            > > wybuchla po wydrukowaniu tego artykulu. Ta burza, to czyjas zamierzona
            > sprawa -
            > >
            > > jak sie skonczyla wiedza wszyscy.
            > > Teraz ta dziewczyna mieszka w W-wie, pomogly jej dziewczyny - wynajmuje
            > > mieszkanie, dziewczynki sa w przedszkolu a ona ma prace.
            >
            >
            > nie otrzymałam zadnych ofert pracy
            > prace załatwiłam dzieki pomocy jednej ze znajomych zupełnie nie zwiazanych z
            > cała to historią - opiekuje sie 2 dzieci
            > nie wiem też co oznacza sformuowanie "konkretna pomoc" zwiazana z artykułem
            > tak, mieszkam w Wawie, wynajmuje mieszkanie za sporą kwotę, jestem na
            > zwolnieniu bo Gaba ma angine ropną a ze pracuje na akord - nie zarabiam od
            > tygodnia, opłaty w wawie wynoszą mnie ponad 2 tyś
            > artykuł w fakcie nie miał znaczenia, nie było żadnej pomocy - nie pisze tego
            z
            > wyrzutem bo było jak było, jednak nie można każdej histori wrzucac do jednego
            > worka, a temu człowiekowi potrzebna jest pomoc bardziej niż komukolwiek
            >
            > są pewne sytuacje z których nie ma już wyjscia i taka jest moja właśnie -
            > trzeba tylko przetrwać jak najdłuzej
            >
            > oczywiscie to nie jest wątek dziekczynny i nie dotyczy mnie ale chce
            > podziękowac kilku osobom za pomoc
            > dziekuje
            >
            > pozdrawiam
            > bajbus
            >
            z czego jestem dumna, co jest dobre tu gdzie trafiłam??
            www.strefadzieci.pl - z tego właśnie jestem bardzo dumna!

            • jutta Re: Pomoc dla pana Edwarda!! 04.03.05, 12:29
              Czy redakcja Faktu nie otrzymała propozycji pracy i pomocy dla Ciebie ?
              Dlaczego osobiscie ich nie dostałaś, nie mnie rozstrzygać.

              Poczekajmy do jutra, moze znów będzie okazja do wieszania psów na Gosi ?
              Bo jesli wszystko się uda i PAn Edward dostanie pomoc i znajdzie kogos bliskiego
              nie podejrzewam, żeby Gosia usłyszała słowo "dziekuję" ;-(
              • sojanka Re: Pomoc dla pana Edwarda!! 04.03.05, 13:17
                Jutto nikt na gosi psów nie wiesza. Raczej na Fakcie. Gosia sama pisała, że to
                nie ona pisze ten tekst.
                A Bajbus jako bohater Faktowego artyku to chyba najlepiej wie i może napisać
                jak to z ta pomocą bywa.
              • sojanka Re: Pomoc dla pana Edwarda!! 04.03.05, 13:18
                jutta napisała:

                > Czy redakcja Faktu nie otrzymała propozycji pracy i pomocy dla Ciebie ?
                > Dlaczego osobiscie ich nie dostałaś, nie mnie rozstrzygać.
                >
                > Poczekajmy do jutra, moze znów będzie okazja do wieszania psów na Gosi ?
                > Bo jesli wszystko się uda i PAn Edward dostanie pomoc i znajdzie kogos
                bliskieg
                > o
                > nie podejrzewam, żeby Gosia usłyszała słowo "dziekuję" ;-(

                Poza tym, chyba troche za duży patetyzm? A dziewczynom z forum kto dziękuje?
                Robią to bo chcą. Bez podziękowań.
                • takandrynka Re: Pomoc dla pana Edwarda!! 04.03.05, 13:29
                  sojanka napisała:
                  > Poza tym, chyba troche za duży patetyzm? A dziewczynom z forum kto dziękuje?
                  > Robią to bo chcą. Bez podziękowań.


                  Masz racje Sojanko, nie pomagamy chyba dla laurek tylko aby innym było lepiejsmile
              • marzenabajbus Re: Pomoc dla pana Edwarda!! 04.03.05, 16:01
                jutta napisała:

                > Czy redakcja Faktu nie otrzymała propozycji pracy i pomocy dla Ciebie ?
                > Dlaczego osobiscie ich nie dostałaś, nie mnie rozstrzygać.

                Nie wiem tego, wiem ze miałam wiecej kłopotów z tego tytułu
                nie gniewaj sie ale ten poprzedni post zabrzmiał jak głos pochwalny dla faktu w
                mojej sprawie
                wiele niepotrzebnych słów wtedy padło, mimo dobrych intencji, ale kłamstwo
                pozostało kłamstwem
                moze niech Pan Edward sam najpierw przeczyta co fakt chce o nim napisac i w
                jakim swietle przedstawić?
    • rybkaisia Artykuł jest. 05.03.05, 12:37
      • takandrynka Re: Artykuł jest. 05.03.05, 13:42
        Czytalam...uwazam,ze sympatycznysmile

        Malgosiu,dzieki.
        Nie zrazaj sie tym co pisza lub mowia inni - ale sama wiesz,ze czasem media
        przekolorowuja faktysmile Mi sie podobasmile Dziciaczki fajniutkiesmile
        Pozdrawiam
        • zorka7 Re: Artykuł jest. 06.03.05, 08:52
          Chyba podziękowania dla kogoś, kto zarabia na pomocy, są zbędne.
          Gosiu - ostatni raz w ci pomagam w twojej "pracy".

          A zainteresowanym chętnie pokażę tekst, który dzień wcześniej dostałam od Gosi
          Gacek do autoryzacji. Ma się nijak to wydrukowanego.
          Niestety nie uprzedziłam pana Edwarda, że mógł również dostać tekst do
          autoryzacji; obiecałam mu, że sama dopilnuję wszystkiego. Wydawało mi się, że
          dopilnowałam.

          Szkoda w ogóle pisać już o tym. Uprzedzam, szanowna Gosiu, że w ów wątek nie
          wejdę i nie bedę czytać twoich rozpaczliwych tłumaczeń tudzież zarzutów.
          Szkoda życia.
          Wolę pomagać i zajmować się rodziną niż tracić z tobą czas - choćby netowo.
          • gosia1_edziecko Re: Artykuł jest. 06.03.05, 12:34
            zorka7 napisała:

            > Chyba podziękowania dla kogoś, kto zarabia na pomocy, są zbędne.
            > Gosiu - ostatni raz w ci pomagam w twojej "pracy".
            >
            > A zainteresowanym chętnie pokażę tekst, który dzień wcześniej dostałam od
            Gosi
            > Gacek do autoryzacji. Ma się nijak to wydrukowanego.
            > Niestety nie uprzedziłam pana Edwarda, że mógł również dostać tekst do
            > autoryzacji; obiecałam mu, że sama dopilnuję wszystkiego. Wydawało mi się, że
            > dopilnowałam.
            >
            > Szkoda w ogóle pisać już o tym. Uprzedzam, szanowna Gosiu, że w ów wątek nie
            > wejdę i nie bedę czytać twoich rozpaczliwych tłumaczeń tudzież zarzutów.
            > Szkoda życia.
            > Wolę pomagać i zajmować się rodziną niż tracić z tobą czas - choćby netowo.
            >
            >
            To nie sa rozpaczliwe tlumaczenia, ale chyba mam prawo cos napisac wywolana do
            tablicy? No chyba ze boisz sie moich argumentow? Bo ani nie odbierasz moich
            telefonow, a jak sprobowal zadzwonic moj maz rzucilas sluchawka. To zwykle
            tchorzostwo, moja droga, szanowna Agnieszko.

            A teraz meritum sprawy. Jesli chce sie o czyms pisac trzeba miec o tym chocby
            blade pojecie. Rzucasz sie na oslep i tylko na tym tracisz. Po kolei:

            sam zainteresowany jest zadowolony, rozmawialam z Nim.

            autoryzowac mozna tylko WYPOWIEDZ. Doucz sie kochana, bo kolejny raz mozesz sie
            zblaznic.

            nie zarabiam na pomocy, pisalam, ze mam stala pensje, niezalezna od
            wydrukownych tekstow. Linka i prosbe o pomoc dostalam od kolezanki - nie wesze
            po necie szukajac tego typu spraw, bo mam ich za duzo u siebie. Zanim napiszesz
            tak o podziekowaniach, przyjrzyj sie np fundacjom, czy misjom humanitarnym,
            ktore musza zarabiac, chcac istniec by dalej pomagac. Kolejna kula w plot. smile

            No i podstawa. Ja sie nie wstydze tekstu, ktory wyslalam do redakcji. Oto on:



            W ostatnich dwóch latach życie przyniosło Edwardowi Woźnicy (50 l.) z Lwówka
            Śląskiego (Dolnośląskie) wielkie szczęście i ogromną rozpacz. Najpierw na świat
            przyszło dwoje dzieci - Rafałek (20 miesięcy) i Sara (6 miesięcy). Ale radość z
            malutkiej córeczki szybko przyćmiła śmierć żony. Henryka (41 l.?) zmarła trzy
            tygodnie po porodzie. Zaledwie tydzień po wyjściu ze szpitala. Przyczyną była
            niewydolności układu oddechowego. Mężczyzna został sam z dwójką malutkich
            dzieci.
            Do dziś nie pogodził się z utratą żony. - Spędziliśmy ze sobą piętnaście
            szczęśliwych lat. Długo czekaliśmy na dzieci, a jak już się doczekaliśmy to
            wszystko tak się ułożyło... - mówi spokojnie pan Edward. - Henia cieszyła się
            córeczką tylko kilka dni - dodaje zamyślony.
            Ale mężczyzna nie ma czasu na załamywanie rąk. Musi opiekować się dwójką małych
            dzieci. I to zupełnie sam, bo na pomoc rodziny ani znajomych nie może liczyć.
            - Czasem sąsiadka przypilnuje Sarę i wtedy mogę cos załatwić - tłumaczy. – Raz
            w tygodniu przyjeżdża do mnie kuzynka i bardzo mnie wspiera swoją pomocą, ale
            nawet nie wypada mi prosić o nic więcej, bo przecież każdy ma swoje życie.
            Samotny ojciec musiał zrezygnować z pracy, bo nie był w stanie pogodzić opieki
            nad dwójką malutkich dzieci z ciężką harówką w warsztacie samochodowym.
            Natychmiast zaczęło mu brakować pieniędzy. Utrzymuje się tylko z renty, jakie
            dzieci dostają po mamie. Wszystkiego zaledwie czterysta dziewięćdziesiąt
            złotych miesięcznie.
            Jednak mimo trudnej sytuacji pan Edward trzyma się dzielnie. Jest na każde
            zawołanie dwójki maluchów. Nie męczy go, że gdy jedno dziecko zasypia, budzi
            się drugie. Kiedy jedno kończy jeść, drugie właśnie daje znać, że jest głodne.
            Dla Rafałka i Sary zawsze ma uśmiech, mimo, że gnieździ się mieszkaniu, które
            ma zaledwie dwadzieścia kilka metrów kwadratowych powierzchni.
            - Sarka śpi w łóżeczku, a Rafałek ze mną. Mały się tak rozpycha, że nigdy nie
            mogę się wyspać - uśmiecha się mężczyzna.
            A poza codziennym wykąpaniem, nakarmieniem i przebraniem dzieci, mężczyzna musi
            napalić w piecu, zrobić zakupy, posprzątać w mieszkaniu, wynieść wór zużytych
            pieluch. Na przerwę często nie ma czasu.
            - Najgorzej jest, gdy jedno z dzieci zachoruje. Wtedy potrzebne są pieniądze na
            leki, a wiadomo ile to u nas kosztuje - skarży się.
            Teraz synek jest akurat chory na ospę wietrzną, więc zamiast iść do żłobka,
            razem z tatą i siostrzyczką całe dnie spędza w malutkim mieszkanku. Właśnie w
            takich sytuacjach panu Edwardowi najbardziej doskwiera samotność. Nikomu nie
            może opowiedzieć o swoich problemach, nikogo się poradzić.
            Sytuacja zmieniła się bardzo, gdy trzy miesiące temu z malutką Sarą pojechał do
            Wrocławia na badanie oczu. Był jedynym samotnym ojcem, który zjawił się w
            szpitalu. To zainteresowało młode małżeństwo z Wrocławia.
            - Opowiedziałem im, w jakiej jestem sytuacji. Było mi trochę lżej - wspomina.
            Nie spodziewał się jednak, że to spotkanie zmieni jego życie. Nowi znajomi
            opisali jego historię na forum internetowym.



            Agnieszka Kaluga (28) mieszka w Szwarzędzu. Jest czynnym uczestnikiem forum o
            wcześniakach i drugiego, na który zaglądają mamy takie jak ona – żeby
            porozmawiać, wymienić się doświadczeniami, pożalić.



            - Gdzieś na początku grudnia na forum o wcześniakach przeczytałam
            smutną historię o panu Edwardzie. – opowiada Agnieszka. – Chwyciła mnie za
            serce, zwłaszcza, że odzewu na apel o pomoc nie było.

            Wobec tego Agnieszka poprosiła ludzi opisujących losy pana Edwarda o numer
            telefonu i adres do niego. Długo się wahała co zrobić. Nie chciała urazić tego
            skromnego człowieka. W końcu zdecydowała się napisać do niego list. Odpowiedź
            przyszła bardzo szybko.



            - Po jakimś czasie zatelefonowałam do niego. Bardzo się ucieszył. –
            wspomina dziewczyna. – W ogóle na każdy list czy telefon reagował i do tej pory
            zresztą reaguje olbrzymią radością – przecież on tak jak każda z nas potrzebuje
            podzielić się swoimi troskami.

            Pierwszą paczkę wysłała mu przed świętami Bożego Narodzenia i jednocześnie na
            forum dla matek umieściła posta opisującego jego losy.



            - Odzew przekroczył moje najśmielsze oczekiwania! – śmieje się
            Agnieszka. – Nikt lepiej nie zrozumie ciężkiego losu samotnego wychowywania
            dzieci niż matka. Dziewczyny z całego kraju zaczęły wysyłać listy i paczki do
            pana Edwarda. Na święta pan Edward wysłał swoim znajomym z forum ponad... 40
            kartek pocztowych!! Bo pan Edward nigdy nie pozostawia bez odzewu wyciągniętą
            rękę z pomocą...



            - Wreszcie mogłem zapytać, jak radzić sobie z kolką u dziecka - opowiada. -
            Kobiety też chętnie opisują swoje przeżycia. To tak, jakbym z kimś rozmawiał.
            Utrzymuję teraz kontakt z kilkudziesięcioma wspaniałymi osobami, na które mogę
            zawsze liczyć.



            Od tego czasu matki z forum regularnie pomagają malutkiej rodzince z Lwówka
            Śląskiego.



            - Wzięłyśmy go pod swoje skrzydła i nie pozwolimy już na to, aby
            kiedykolwiek czuł się samotny. – zapewnia Agnieszka. – Choć nie ukrywam, że
            najbardziej przydałby się ktoś kto mieszka blisko pana Edwarda, może jakaś
            przyszywana babcia lub ciocia?



            Bo pan Edward chciałby wrócić do pracy aby móc zarobić na utrzymanie swojej
            rodziny. Tylko do tego potrzebna jest mu pomoc przy maleńkiej Sarze...







            Mariusz Staniszewski

            Małgorzata Gacek



            Mozna smialo porownac z tekstem, ktory ukazal sie w druku. I teraz (tu znowu
            przydalaby Ci sie znajomosc rzeczy moja szanowna ignorantko) - nigdy tekst nie
            bedzie drukowany jotka w jotka z tym, co wyslal dziennikarz. My tak naprawde
            jestesmy od zbierania materialow, a nie od pilnowania przecinkow, gramatyki,
            czy nawet ortografii. Od ugladzania, redagowania tekstow sa rzesze redaktorow w
            redakcji. Sens tekstu nie zostal zmieniony, jest taki, jaki chcielismy z kolega
            przekazac - dzielny czlowiek zmaga sie z zyciem. Wiec zanim rzucisz kolejnym
            kamykiem, zanim znowu bedziesz "rozpaczliwie" starala sie byc zl
            • gosia1_edziecko Re: Artykuł jest - dokonczenie mojego wywodu... ;) 06.03.05, 15:39
              Wiec zanim rzucisz kolejnym
              kamykiem, zanim znowu bedziesz "rozpaczliwie" starala sie byc zlosliwa pomysl,
              najlepiej ze dwa razy (ten wysilek naprawde się oplaca). Mam dosc Twojej
              impertynencji, mam dosc osobistych wycieczek, zwlaszcza, ze tak naprawde nie
              wiem o co Ci chodzi. Pytam wiec – O CO CI CHODZI KOBIETO??? Pokaz mi jeden
              element, w którym zrobilam panu Edwardowi krzywde!! Za przeproszeniem
              moderatorow – jestes w d... sprawiedliwa, ale nie zapytasz samego
              zainteresowanego o zdanie. Malo tego – oszukalas mnie insynuujac, ze pan Edward
              ma pretensje!! ( tekst z smsa – „pan Edward placze”...) Pytalam Go – absolutnie
              nie ma! Nie miał zadnych przykrosci zwiazanych z tym tekstem, obiecalismy sobie
              staly kontakt, On wie, ze może do mnie dzwonic o kazdej porze, gdyby zaszla
              taka koniecznosc. Jestes zazdrosna? Chcesz mieć wylacznosc? wink) Wiec pisze
              jasno – ODPIERWIASTKUJ SIĘ ODE MNIE I TYLE. Nie zycze sobie wiecej obrazliwych
              insynuacji, sugestii w rodzaju – zarabia na pomocy itp. Itd. Ostrzegam po raz
              pierwszy i ostatni...


              P.S. TWOJA WYPOWIEDZ BYŁA AUTORYZOWANA. NAWET PRZECINEK NIE ZOSTAL ZMIENIONY.


              Moderatorow ogromnie przepraszam za te prywate. Już się tlumacze – szanowna
              pani zorka nie odbiera telefonow, poza tym uwazam, ze jeśli probowala mnie
              publicznie oszkalowac mialam prawo również publicznie pewne rzeczy przynajmniej
              postarac się wyprostowac. Dziekuje.


              Małgorzata Gacek vel Gosia1
              • jutta Re: Artykuł jest - dokonczenie mojego wywodu... ; 07.03.05, 08:35
                Nie moglam wejsc wczesniej bo mam rozwalony net w domu.

                Ponieważ w tej jednej jedynej sprawie chcialam być bezstronna, poprosiłam
                rodzine o przeczytanie tekstu o Panu Edwardzie. Poprosiłam znajomych i sąsiadów
                mówiąc im tylko, że w jakis sposób znam tego Pana i chce usłyszeć od nich
                wszystkich co sadza o calej tej sytuacji, o artykule, o tym, czy redaktor w
                jakikolwiek sposób ublizyl Panu Edwardowi, czy Tobie Agnieszko.
                Wszyscy mieli takie same odczucia – ze artykul jest bardzo cieply, ze Pan
                Edward to przesympatyczny, zaradny mezczyzna, ze zostal przedstawiony w taki
                zyczliwy sposób. A przede wszystkim, ze SOBIE RADZI w tak trudnej sytuacji, ze
                NIE WYCIAGA do nikogo reki !!!!! Ze bije od niego pogoda ducha i wielka milosc
                do dzieci !!!

                Wszyscy sami mogliscie przeczytac pierwotna wersje artykulu i ta opublikowana.
                Nie wiem dlaczego Agnieszko wieszasz psy na Gosi. Nie wiem, czym się kierujesz,
                ale jestes niesprawiedliwa. Tak po prostu, po ludzku niesprawiedliwa i Ty
                dobrze o tym wiesz.

                Gosiu, dziekuje za ten artykul. Moi przyjaciele tez prosili, by przeslac Ci
                usciski.

                Niestety, nie nadaje się do opublikowania to, co powiedzial mój maz na cala ta
                sytuacje ...

            • sojanka Re: Artykuł jest. 07.03.05, 09:49
              To ja merytorycznie i po kolei:

              1. cyt: "Bo ani nie odbierasz moich
              > telefonow, a jak sprobowal zadzwonic moj maz rzucilas sluchawka. To zwykle
              > tchorzostwo, moja droga, szanowna Agnieszko".

              Jako dziennikarz uważam, że to już było przegięcie! Nigdy, przenigdy nie
              wciągam swojej rodziny w swoje artykuły. Nigdy nie pozwoliłabym sobie na
              proszenie kogokolwiek,by dzwonił do moich informatorów, albo bohaterów
              artykułów w moim imieniu.
              Uważam, że to już bardzo poważne złamanie standartów dziennikarstwa!
              cyt: "autoryzowac mozna tylko WYPOWIEDZ. Doucz sie kochana, bo kolejny raz
              mozesz sie zblaznic".
              Osoba postronna, bohater artykułu ma prawo nie znać prawa prasowego i chamstwem
              jest okazywać swoją dziennikarską wyższość i mu to wytykać. Po drugie na etapie
              tworzenia i ubiegania się o pozwolenie na pisanie tekstu dziennikarze Faktu są
              gotowi obiecać nawet autoryzację tytułu, byle dopiąć swego. A potem zaczyna się
              tłumaczenie, że bohater nie znał prawa prasowego.
              Znowu etyka zawodu się kłania.
              cyt:"Malo tego – oszukalas mnie insynuujac, ze pan Edward
              ma pretensje!! ( tekst z smsa – „pan Edward placze”...)"
              Tak Gosiu, Pan Edward poplakał się. Było mu przykro, że w artykule znalazły się
              rzeczy (czyli o Nim o żonie), ktorych się nie spodziewał i których w wersji
              wysłanej do Zorki nie było.
              cyt:"On wie, ze może do mnie dzwonic o kazdej porze, gdyby zaszla
              taka koniecznosc. Jestes zazdrosna? Chcesz mieć wylacznosc? wink)"
              Ho ho ho... Pan Edward może zadzwonić do TEJ dziennikarki. chyba z wrażenie
              spać po nocach nie może.
              Obrażasz kilkadziesiąt osób z tego forum, ktore mu pomogły, bezinteresownie, po
              cichu, bez wliczania tej pomocy w swoją pensję.
              Kim Ty jesteś Gosiu, ze telefon do Ciebie miałby być czymś lepszym i robiącym
              większe wrażenie niż telefon do Zorki, ani, Kazi czy Zosi?
              To zorka pomogła temu człowiekowi. To ona zebrała dla niego najwięcej pomocy,
              gdyby nie Ona i Ty i Twoja gazeta nigdy byście o Nim nie słyszeli.
              Zorka czuje się blisko związana z P. Edwardem i wcale się jej nie dziwię - bo
              pokochała Jego i jego dzieci całym sercem.
              cyt: "Mozna smialo porownac z tekstem, ktory ukazal sie w druku. I teraz (tu
              znowu
              przydalaby Ci sie znajomosc rzeczy moja szanowna ignorantko) - nigdy tekst nie
              bedzie drukowany jotka w jotka z tym, co wyslal dziennikarz".
              Nie wiem jakie standarty pracy u Was panują, ale w wielu gazetach dziennikarz
              ma do końca prawo widzieć pracę redaktora, konsultować poprawki, dyskutować nad
              nimi. W końcu podpisuje tekst swoim nazwiskiem. Tak, tak wiem, nie mieszkasz w
              Warszawie, ale istnieją jeszcze maile i telefony.

              I teraz słowo ode mnie:
              dopiełaś swego, dostałaś to co chciałaś, czyli namiary na Pana Edwarda,
              wypowiedzi dziewczyn. Kiedy chciałaś je uzyskać byłaś milutka i słodka i byłaś
              gotowa obiecać wszystko, byle się zgodziły.
              Teraz po publikacji obrażasz i wyzywasz, do Agnieszki dzwoni Twój mąż.

              Uważam, że tekst nie jest zły. Miło się czyta. Na efekty poczekamy...
              Natomiast sposób potraktowania Agnieszki pokazuje jaka jesteś. Traktowanie
              niegrzecznie, z góry, po chamsku...

              Gosiu, ja Cię naprawdę lubię, jestem Ci wdzięczna za kilka rzeczy, w których mi
              pomogłaś, a jednak nie potrafię przejśc do porządku dziennego nad tym co tu
              wyprawiasz.




              • annall Re: Artykuł jest. 07.03.05, 10:25
                Zgadzam się z Sojanką w 100%.

                P. Edwardowi było przykro- powiedział to nie od razu, ale trzeba było poczekać i
                wyszło w rozmowie...bo rzeczywiście znalazły się rzeczy o nim i o żonie których
                się nie spodziewałi jak napisała Sojanka- nie było ich w tekście który miała
                Aga... Ale nie mówi tego obcym- tylko nam.
                Po za tym - cóż Agnieszkę znam już jakis czas- może czasem jest porywcza jak się
                jej na odcisk nadepnie, ale to dobra, ciepła i serdeczna osoba..no i przykro mi
                gdy czytam takie rzeczy, ona na to nie zasługuje...a już te telefony do niej
                itp. to lekka przesada, nie rozumiem takiego nagabywania, tej niby wyższości nad
                nią itp...
                No cóż- moja rodzinka czytała tekst i jest ładnie napisany, ale to dla nas
                postronnych, ale sama nie chciałabym aby pisano o moich małych "tajemnicach",
                więc rozumiem że są rzeczy w artykule które mogły i jednak zabolały p. Edwarda...
                przykre i to że tak traktujesz Gosiu nas- zwykłych ludzi, widać to po tym jak
                potraktowałas Agnieszkę...


                Sojanko- dziękuję za to co napisałaś, bo jest to całkiem prawdziwe...
                Ania
                • jutta Re: Artykuł jest. 07.03.05, 11:01
                  Dlaczego zarzucacie Gosi, ze w tekscie znalazly się bezprawnie tajemnice Pana
                  Edwarda ?
                  Gdyby ktoś Jej tego nie powiedział, nie znalazłyby się. Po co było mówić za
                  dużo, a teraz mieć pretensje ?

                  Piszecie o potraktowaniu Agnieszki przez Gosię .... nie wiem czy powinnam o tym
                  pisać, ale czy Wy wiecie JAK Agnieszka potraktowala Gosię ????? Czy wiecie
                  jakich słów uzyła pod Jej adresem ?
                  Gosia nieprecyzyjnie napisala o telefonie do Agi, bo nie zaznaczyla, ze
                  wczesniej to ona miala wiadomosci od Agi, moze by obraz stal sie jasny winna
                  zamiescic tu na forum tresc tego wszystkiego ?
                  Moze to choc troche by Ja uspokoiło ?

                  Tekst jest ładny - dla postronnych. I taki chyba miał być ? nie obrażać, nie
                  poniżac, nie robic z człowieka biedaka czy Bog wie kogo !!!!

                  Tekst jest ładny .... właśnie ! Ładny .... I o to przecie z chodziło ! O
                  pokazanie PAna Edwarda jako CZŁOWIEKA zaradnego, pełnego miłości.

                  Mam wrażenie że jego płacz to efekt Waszych insynuacji ... Bo On tez chciał
                  dobrze! Zgodził się na artykuł, by jego zycie nabrało radosci !!! Ale dzieki
                  Wam dowiedział się, że mogło, ba ! że powinno byc inaczej ...
                  Tylko jak powinno byc wg Was ?

                  Przykro mi że Gosia, która poprosiłam o artykuł, nasłuchała się od niektórych z
                  Was tylu przykrych rzeczy. Tylko nie wiem, w imię czego ?
                • gosia1_edziecko Re: Artykuł jest. 07.03.05, 11:13
                  Cos jeszcze.

                  Jak dzwonilam do pana Edwarda, po tym nieszczesnym smsie od Zorki, ze placze,
                  On twierdzil z cala stanowczoscia, ze artykulu nie czytal...

                  I ze wcale nie placze...


                  Obiecalam Mu, ze wysle gazete z tym tekstem. Sam mnie o to prosil. Dzis to
                  zrobie. To naprawde cudowny czlowiek. Mnie mozecie oblac pomyjami, ale Jego
                  zostawcie w spokoju i przestancie Mu insynuowac, ze cos jest nie tak!!!


              • gosia1_edziecko Re: Artykuł jest. 07.03.05, 11:08
                Sojanko, moj maz pracuje ze mna. To nie jest postronna osoba. W material byl
                zaangazowany na rowni ze mna. To, ze probowalam zalatwic sprawe prywatnie
                powinnas mi chyba zaliczyc na plus? (wstaw sobie sarkastyczny ton...).

                Po kolei - nie prosilam o kontakty. Agnieszce powiedzialam wyraznie - po paru
                przykrych wypowiedziach - ze jesli nie chce, nie wystapi w Fakcie. Nie
                zabiegalam o nikogo!!!! Naprawde nie dociera do Ciebie Sojanko, ze to nie byl
                tekst, ktory z radoscia u mnie przyjeli?? Uwazasz, ze chetnie moi szefowie
                przyjmuja historie o ludziach ktorzy potrzebuja pomocy??? Naprawde musialam sie
                sporo nagimnastykowac, bo ludzi blagajacych o wydrukowanie ich historii jest
                bardzo duzo. Bieda w naszym kraju jest okropna a ilosc potrzebujacych rosnie w
                tempie zastraszajacym. I nie pisze do cholery niczego z pozycji swietnego
                dziennikarza, bo sporo mi jeszcze do niego brakuje. Nie wywyzszam sie, szkoda,
                ze tak to interpretujesz. Zorce wolno bylo zmieszac mnie z blotem, wolno bylo
                insynuowac mi i przypisywac najgorsze cechy. Mnie byc zlosliwa nie wolno,
                prawda? Nie przytoczylam tresci smsow, ktore dostalam od Zorki, bo to prywatna
                korespondencja (oprocz tego jednego cytatu), ale uwierz mi na slowo - byly
                przykre, zlosliwe, obrazliwe. Wynikalo z nich, ze jestem hiena, tandentym
                dziennikarzyna, podla naciagaczka itp itd. Post dokonczyl dziela. Nie czuje sie
                winna. Ja rowniez pomagam wielu osobom, prywatnie. Nie musze robic tego na
                forum i poprzez forum. Pokaz mi gdzie i w ktorym momencie wywyzszam sie,
                okazuje swoja wyzszosc, ze pan Edward MOZE do mnie dzwonic???? To bylo tylko
                stwierdzenie. A z Twojej strony cios ponizej pasa.

                Czuje, ze zawsze bede ta zla, bo pracuje w TAKIEJ gazecie. I przez ten pryzmat
                jest oceniane kazde moje slowo. Nie pisz mi Sojanko, ze mnie lubisz, bo gdyby
                tak bylo napisalabys najpierw na priva pare pytan. Duuuzo wczesniej. Poza tym
                oceniajac mnie w ten sposob, oceniajac z gory moje intencje jako zle, nie
                staraj sie glaskac mnie po glowce piszac o sympatii. Nie znasz mnie prywatnie
                Sojanko. Ludzie, ktorzy mnie znaja nigdy nie pokusiliby sie az o tak negatywna
                ocene.


                Po drugie na etapie
                >
                > tworzenia i ubiegania się o pozwolenie na pisanie tekstu dziennikarze Faktu

                > gotowi obiecać nawet autoryzację tytułu, byle dopiąć swego. A potem zaczyna
                się
                >
                > tłumaczenie, że bohater nie znał prawa prasowego.




                To Twoje slowa. I Twoj poglad. Ja napisalam tylko posta. Zglosilo sie do mnie
                kilka osob. Jedna po poczatkowej zgodzie, wycofala sie. Nawet jednym slowem nie
                namawialam Jej do zmiany zdania. Agnieszki rowniez do niczego nie namawialam,
                nie prosilam o nic. I ostatni raz podkresle: TO NIE JA SZUKALAM TEMATU.


                I teraz słowo ode mnie:
                > dopiełaś swego, dostałaś to co chciałaś, czyli namiary na Pana Edwarda,
                > wypowiedzi dziewczyn. Kiedy chciałaś je uzyskać byłaś milutka i słodka i
                byłaś
                > gotowa obiecać wszystko, byle się zgodziły.
                > Teraz po publikacji obrażasz i wyzywasz, do Agnieszki dzwoni Twój mąż.


                Namiary na pana Edwarda mialam juz duzo wczesniej. I tak nic bym nie mogla z
                nimi zrobic bez JEGO zgody. Nie bylam milutka, jak to okreslasz. W pracy staram
                sie byc neutralna, staram sie byc profesjonalna w tym co robie. I nie
                obiecywalam niczego czego nie moglabym spelnic!! Wyraznie mowilam o
                autoryzowaniu WYPOWIEDZI. Obiecalam tekst przed wyslaniem do redakcji i tak
                zrobilam. I bardzo, bardzo wyraznie mowilam o zmianach, jakie nanosza
                redaktorzy, ale rownie wyraznie mowilam, ze OSOBISCIE DOPILNUJE, BY WYMOWA
                TEKSTU SIE NIE ZMIENILA, BY NIE BYLO OPOWIESCI O BIEDNYM CZLOWIEKU, KTORY PROSI
                O POMOC. I tak tez jest!



                Uważam, że tekst nie jest zły. Miło się czyta. Na efekty poczekamy...
                > Natomiast sposób potraktowania Agnieszki pokazuje jaka jesteś. Traktowanie
                > niegrzecznie, z góry, po chamsku...



                Widzisz tylko jedna strone medalu. Szkoda, ze nie ustosunkowalas sie do sposobu
                w jaki potraktowala mnie Agnieszka... Nigdy wiecej nie nadstawie drugiego
                policzka. Na chamstwo odpowiem chamstwem. Mam dosc skakania mi bezkarnie po
                glowie.


                Mam dosc. Wymiekam. Nie wiem dlaczego tak mi zalezy na wyjasnieniu tej sprawy.
                Pewnie dlatego, ze jednak zawsze zalezy mi, by ludzie nie mysleli o mnie zle.
                Zwlaszcza, kiedy wiem, ze nie zrobilam nic zlego. Ale teraz naprawde wymiekam.
                Widzisz Sojanko? Pasuje do Faktu jak nie przymierzajac piesc do nosa, hehehe.
                Ale wyrobie sie. Bo ludzka zawisc, zlosliwosc, podlosc nie zna granic.
                Uodpornie sie i mam nadzieje, dopasuje do obrazu ktory tu przedstawilas. W
                koncu powoli sie ucze. Przestane byc wrazliwa, a zaczne byc hiena polujaca na
                dobry material kosztem czlowieka. Tak bedzie lepiej dla mnie. Nie bede
                przezywac nigdy wiecej tego co przezywam teraz. Brzmi to dosyc patetycznie i
                wyglada jak na pokaz, ale taka jest prawda. Jestem rozgoryczona. Mam nadzieje,
                ze wtedy bedziesz zadowolona, ze tak pieknie wpasowalam sie w krajobraz
                faktowski, czyli spelnilam Twoje proroctwa. smile
                • zorka7 Re: Artykuł jest. 07.03.05, 12:07
                  Nie wytrzymam i odezwę się raz, przede wszystkim w sprawie smsów. Zapewne
                  ostatnie słowo będzie należeć do ciebie, ale taka już twoja natura. Amen.

                  >Nie przytoczylam tresci smsow, ktore dostalam od Zorki, bo to prywatna
                  > korespondencja (oprocz tego jednego cytatu), ale uwierz mi na slowo - byly
                  > przykre, zlosliwe, obrazliwe. Wynikalo z nich, ze jestem hiena, tandentym
                  > dziennikarzyna, podla naciagaczka itp itd.

                  Zapraszam.
                  Mam również komplet twoich i swoich smsów (na szczęście, jeszcze).
                  Niech fakty bronią się same.
                  Zobaczymy gdzie sugerowałam, że jesteś hieną, naciągaczką i kto kogo obraża!
                  Pisałam natomiast m.in., że widzisz to, co chcesz widzieć - i zdania nie
                  zmieniam.

                  Pan Edward czytał artykuł (absurdalne rzeczy wypisujesz!) i powiedział mi, że
                  jest mu przykro i trochę smutno, gdy zapytałam czy jest zadowolony z tekstów o
                  zaglądaniu przez nich do cudzych wózków i o zalotnej 26-letniej Heni... To
                  powie mi i paru innym osobom - nie tobie. Fakt.
                  Miało być o teraźniejszości. Wyszedł wyciskacz łez, o czym zresztą pisałam
                  tobie w smsie. Boli też, bo napisano, ze żona zmarła 2 dni po porodzie. Dwa
                  dni, a dwa tygodnie to różnica jednak. Dla ciebie być może bez znaczenia.

                  Pan Edward, w przeciwieństwie do ciebie, to miła i serdeczna osoba.
                  Nie licz na to, że będzie się Tobie akurat zwierzał, bo napisałaś o nim
                  w "Fakcie". Chyba przez ten artykuł nie uzurpujesz sobie prawa do sądzenia, że
                  staniesz się powiernicą trosk.

                  Rozkładasz mnie na łopatki pisząc, ze chcę mieć na niego wyłączność. Dziecinada!
                  smile Kobieto, wysyłam jego adres i numer konta niemal codziennie do różnych osób
                  i osobiście proszę o pomoc, o list z ciepłym słowem.

                  Jeśli masz jakieś (kolejne...) uwagi - zapraszam na maila. Masz moje dwa
                  adresy, pocztę odbieram codziennie. Telefonów od ciebie, męża, babci, synka i
                  cioci odbierać chyba nie muszę. Dostałas mój nr telefonu w sprawie artykułu.
                  Artykuł się ukazał. The end. Możesz więc śmiało skasować numer, bo kolejnych
                  płaczliwych i krzykliwych telefonów nie zniosę.
                  • gosia1_edziecko Re: Artykuł jest. 07.03.05, 13:45
                    zorka7 napisała:

                    > Nie wytrzymam i odezwę się raz, przede wszystkim w sprawie smsów. Zapewne
                    > ostatnie słowo będzie należeć do ciebie, ale taka już twoja natura. Amen.
                    >
                    > >Nie przytoczylam tresci smsow, ktore dostalam od Zorki, bo to prywatna
                    > > korespondencja (oprocz tego jednego cytatu), ale uwierz mi na slowo - byl
                    > y
                    > > przykre, zlosliwe, obrazliwe. Wynikalo z nich, ze jestem hiena, tandentym
                    >
                    > > dziennikarzyna, podla naciagaczka itp itd.
                    >
                    > Zapraszam.
                    > Mam również komplet twoich i swoich smsów (na szczęście, jeszcze).
                    > Niech fakty bronią się same.
                    > Zobaczymy gdzie sugerowałam, że jesteś hieną, naciągaczką i kto kogo obraża!
                    > Pisałam natomiast m.in., że widzisz to, co chcesz widzieć - i zdania nie
                    > zmieniam.
                    >
                    > Pan Edward czytał artykuł (absurdalne rzeczy wypisujesz!) i powiedział mi, że
                    > jest mu przykro i trochę smutno, gdy zapytałam czy jest zadowolony z tekstów
                    o
                    > zaglądaniu przez nich do cudzych wózków i o zalotnej 26-letniej Heni... To
                    > powie mi i paru innym osobom - nie tobie. Fakt.
                    > Miało być o teraźniejszości. Wyszedł wyciskacz łez, o czym zresztą pisałam
                    > tobie w smsie. Boli też, bo napisano, ze żona zmarła 2 dni po porodzie. Dwa
                    > dni, a dwa tygodnie to różnica jednak. Dla ciebie być może bez znaczenia.
                    >
                    > Pan Edward, w przeciwieństwie do ciebie, to miła i serdeczna osoba.
                    > Nie licz na to, że będzie się Tobie akurat zwierzał, bo napisałaś o nim
                    > w "Fakcie". Chyba przez ten artykuł nie uzurpujesz sobie prawa do sądzenia,
                    że
                    > staniesz się powiernicą trosk.
                    >
                    > Rozkładasz mnie na łopatki pisząc, ze chcę mieć na niego wyłączność.
                    Dziecinada
                    > !
                    > smile Kobieto, wysyłam jego adres i numer konta niemal codziennie do różnych
                    osób
                    > i osobiście proszę o pomoc, o list z ciepłym słowem.
                    >
                    > Jeśli masz jakieś (kolejne...) uwagi - zapraszam na maila. Masz moje dwa
                    > adresy, pocztę odbieram codziennie. Telefonów od ciebie, męża, babci, synka i
                    > cioci odbierać chyba nie muszę. Dostałas mój nr telefonu w sprawie artykułu.
                    > Artykuł się ukazał. The end. Możesz więc śmiało skasować numer, bo kolejnych
                    > płaczliwych i krzykliwych telefonów nie zniosę.
                    >
                    >
                    Nie znasz mojej natury, ale jestem pojetnym uczniem, wiec pewnie sporo sie juz
                    nauczylam. Od Ciebie. wink



                    Pan Edward czytał artykuł (absurdalne rzeczy wypisujesz!)


                    Rozmawialam z Nim. To On mi powiedzial, ze go nie czytal. Jego oskarzasz o
                    klamstwo? No i oczywiscie, ta sugestia, ze ze mna nie bedzie szczerze
                    rozmawial, bo... - no wlasnie, bo co? Skad wiesz jak ze mna rozmawia? Jaka masz
                    pewnosc, ze to z Toba jest szczery? Bo tak i juz?


                    Boli też, bo napisano, ze żona zmarła 2 dni po porodzie. Dwa
                    > dni, a dwa tygodnie to różnica jednak. Dla ciebie być może bez znaczenia.


                    Przykro mi, ale to nie ja zbieralam z Nim material, to nie ja rozmawialam w
                    sprawie waznych detali. Bronie kolegi - nie wierze, by sie tak pomylil. To
                    jednak spora roznica. Nie przychodzi Ci do glowy, ze moze pan Edward chocby ze
                    zdenerwowania, tremy mogl sie przejezyczyc? Takie sprawy sie zdarzaja. A jesli
                    cos znowu sugerujesz, to odpowiadam - dla tekstu nie ma znaczenia kiedy zmarla
                    zona pana Edwarda. Dla pana Edwarda ma znaczenie, dla dzieci tez. I to nalezalo
                    podkreslic.


                    Pan Edward, w przeciwieństwie do ciebie, to miła i serdeczna osoba.
                    > Nie licz na to, że będzie się Tobie akurat zwierzał, bo napisałaś o nim
                    > w "Fakcie". Chyba przez ten artykuł nie uzurpujesz sobie prawa do sądzenia,
                    że
                    > staniesz się powiernicą trosk.


                    Nie znasz mnie i nie znasz zdania wielu osob. TO DLA CIEBIE NIE JESTEM MILA. smile
                    I nie Tobie droga mila osobo wybierac ludzi z ktorymi pan Edward bedzie mial
                    kontakt. Pozwol, ze sam o tym zdecyduje.


                    Jeśli masz jakieś (kolejne...) uwagi - zapraszam na maila. Masz moje dwa
                    > adresy, pocztę odbieram codziennie. Telefonów od ciebie, męża, babci, synka i
                    > cioci odbierać chyba nie muszę. Dostałas mój nr telefonu w sprawie artykułu.
                    > Artykuł się ukazał. The end. Możesz więc śmiało skasować numer, bo kolejnych
                    > płaczliwych i krzykliwych telefonów nie zniosę.


                    Za maila jednak podziekuje...; mezowi, babci (nota bene nie zyje sie juz
                    biedaczce...), synkowi i cioci zaoszczedze watpliwej przyjemnosci wymieniania
                    uwag z Toba. Poniewaz ja chcialam by byla to wymiana, dlatego usilowalam
                    dodzwonic sie do Ciebie. Ty wybralas forum publiczne. Dlatego daruj sobie
                    propozycje pisania na priva.

                    Wsio. Teraz to ja mowie - zegnam. Lubie dyskusje - DYSKUSJE, znaczy wymiane
                    zdan. Cos wnoszaca. Z Toba to jednak niemozliwe. Miotaj sie juz sama.

                    • anek.anek gosiu, 07.03.05, 14:30
                      a czy mogłabyś zamieścić tutaj artykuł jaki ukazał się ostatecznie w druku?
                      • gosia1_edziecko Re: anek.anek 07.03.05, 14:55
                        anek.anek napisała:

                        > a czy mogłabyś zamieścić tutaj artykuł jaki ukazał się ostatecznie w druku?



                        Napisze do redakcji prosbe, by mi przyslali to co dali do druku. Sprobuje. smile
                        Jak sie uda, przekopiuje, jesli nie - to po prostu przepisze z gazety...
                        • anek.anek Re: anek.anek 07.03.05, 15:01
                          Ech, nie rób sobie kłopotu. Pójdę do kiosku i kupię. Myślałam, że masz moze
                          gdzieś pod ręką już wersji elektronicznej.
                          • anek.anek Oj, cofam! 07.03.05, 15:10
                            Dopiero teraz sięzorientowałam, że to było w sobotę! To już raczej nie kupięsad
                    • babcia_marysia Re: Artykuł jest. 07.03.05, 14:31
                      Wiecie co?? Cały czas wydawało mi się ,że ten temat jest o pomocy panu Edwardowi........Atu tylko kłótnie...zwady i dysputy.....aż się nie chce tu zaglądać...
                      • zorka7 Re: Artykuł jest. 07.03.05, 16:09
                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=615&w=20915319
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka