Cześć, dziewczyny!
Wiem, że wiele z Was (tak jak i ja

) stara się pomagać mniej zamożnym mamom
i ich pociechom, których można znaleźć wiele na forum, ale nie tylko.
Niedawno dowiedziałam się (od forumowiczki zresztą - w razie czego
potwierdzi: zibi62) o Basi i Gabrysi oraz sytuacji, w jakiej się obecnie
znajdują i postanowiłam im pomóc - na tyle, na ile pozwoli mi moja sytuacja
finansowa, ale dziś pomyślałam, że może choć kilka z Was miałoby również
ochotę włączyć się w tą pomoc. Dlatego piszę.
Basia w grudniu skończy 24 lata, w czerwcu urodziła śliczną córeczkę -
Gabrysię i jest samotną matką.

Niestety, mama Basi jest alkoholiczką i (na
szczęście!) Basia nie chce z nią mieszkać (a poza tym mama wyrzuciła ją z
domu). Mieszka obecnie w starej szopie czy starej chałupie - tak ona to
nazywa, natomiat zibi62 określa to jako "lepianka". W czasie ciąży próbowała
doprowadzić wnętrze do stanu używalności, ma piec, w którym pali (ale zimy
jeszcze tam nie przeżyła żadnej, zobaczymy jak będzie, bo ściany z drewna i
mocno zawiewa, zresztą to na Podlasiu...), niedawno (!) gospodarz, od którego
wynajmuje tą lepiankę, doprowadził jej prąd i wodę (oczywiście tylko zimną i
leci prosto ze ściany do... wiaderka...), no ale jakoś żyje, choć nie
wiadomo, czy długo tam pomieszka, bo umowę póki co ma na pół roku. Nie
potrafi pozbyć się wszędobylskich myszy - w pobliżu same pola, więc ciągną do
chałupy, chociaż Basia rozstawia pułapki i trutki, to w nocy ciągle słyszy
szuranie.
Jeśli chodzi o zasiłki, to tu mnie ucieszyła, bo widzę, że nie siedzi z
założonymi rękami - dostaje czasami celowe (np. na opał lub leki, ale
niewiele, bo około 100-150zł), w tym miesiacu przyznano jej zasiłek stały na
małą: 170zł+43zł, no ale to już wszystko.

Nigdy nie pracowała, jest zarejestrowana w urzędzie pracy (dzięki temu ma
ubezpiecznie zdrowotne), w przyszłym roku chce skończyć szkołę (przerwała rok
przed maturą - technikum krawieckie jeśli się nie mylę) i znaleźć pracę, choć
to raczej nierealne w miejscu jej zamieszkania, być może wyprowadzi
się/będzie dojeżdżać do Białegostoku.
Basia ma jeszcze babcię, która od czasu do czasu pomaga jej finansowo, ale
nie są to zbyt duże kwoty, poza tym jest ona pod silnym wpływem swojego syna
(wujka Basi), który jest bardzo nieprzychylnie nastawiony do dziewczyny
(m.in. dopiął swego i Basia musiała się wyprowadzić od babci, dlatego
mieszkają w tej lepiance - po drugiej stronie ulicy

).
Mała pije mleczko Nutramigen, innych specjalnych wyadatków na szczęście nie
ma, no może poza pieluchami (ale na codzień Basia używa tetry, tylko gdy
dostanie od kogoś jednorazowe (celowo nie piszę "Pampersy", bo chyba nigdy
nie miały pieluch tej firmy), to zakłada je małej).
Wszystkie meble, sprzęty, całe wyposażenie dostały od ludzi ze wsi - stare i
używane, ale sprawne, więc jest ok.
Niestety, pieniążki, które dostają z opieki na niewiele wystarczają, biorąc
pod uwagę mleczko, czynsz 120zł no i utrzymanie samej Basi, tzn. jedzenie.
Do niedawna nie miały nawet wózka, Basia nosiła małą wszędzie na rękach a w
nocy bała się wyjść do wychodka na dwór i zostawić małą na łóżku, żeby nie
spadła (bo łóżeczka też nie mają). Niedawno odkupiła na raty wózek i choć
przeraża mnie zapleśniała budka (!), Basia mówi, że jest ok, bo wyszorowała
proszkami i pleśń się na razie nie pojawiła...
Do tej pory udało mi się przesłać im troszkę żywności, chusteczki dla małej,
trochę lekarstw dla Basi i Gabi, kupiłam małej matę z zabawkami i leżaczek,
bo ciągle chce na rączki a Basia musi np. wygotować pieluchy i wtedy Gabi
płacze.

Czekam również na receptę na mleko - wykupię chociaż kilka puszek.
Ich potrzeby nie są wielkie ani wygórowane.
Gdy zapytać Basię, czego potrzebuje, to zawsze odpowiada, że tylko mleko i
pieluchy, ale czasem udaje mi się ją lekko przycisnąć

i wtedy wychodzą też
mniej pilne i mniej ważne potrzeby typu herbatka dla Gabi, jedzenie, koc,
proszek, garnki, leki na kolkę czy kosmetyki dla Basi.
Basia dba o małą i kocha ją nad życie. Wszystko kręci się wokół niej, odmawia
sobie czego może, byle mała miała wszystko, czego potrzebuje. Bardzo mnie
rozczuliło, gdy kilkakrotnie słyszałam, jak zwraca się do Gabi - z taką
miłością, wręcz uwielbieniem.

To NIE JEST osoba, która sprzeda, co
dostanie i wyda na wódkę, czy waciki.
Jeśli któraś z Was miałaby ochotę i możliwość pomóc Basi w jakikolwiek
sposób - niekoniecznie materialny, może np. należy jej się jeszcze jakiś
zasiłek, Wy się na tym znacie, wiem o tym

a ona i ja niekoniecznie - to
proszę pisać na maila - podam namiary i ewentualnie listę najpotrzebniejszych
rzeczy.
Wiem, że Basi jest bardzo niezręcznie prosić o pomoc i nie chciałaby nikogo
naciągać, dlatego z góry piszę, że ciuszków dla małej, kocyków itp. ma
wystarczająco, już raczej brakuje im ubrań dla samej Basi.
Aha, dla zainteresowanych mogę podać również nr telefonu - oddałam Basi moją
starą komórkę i kartę z Tak Taka, ponieważ bywały już sytuacje, że np.
naszedł ją pijany Ktoś (czyt: mężczyzna z rodziny - chyba kuzyn, ale nie chcę
robić plotek a pewna nie jestem) i próbował ją pobić a ona nie miała skąd
zadzwonić na policję. Tak więc telefon ma, ale oczywiście nie może
oddzwaniać.