Witajcie!
Ciężko jest pisać cokolwiek o sobie i swojej sytuacji, ale jestem do tego
zmuszona

Otóż od 5 lat choruje na "toczeń rumieniowaty układowy", obecnie studiuje,
ale chyba będę zmuszona zrezygnować, gdyż w domu jest ciężka sytuacja.Dzieje
się tak od lutego zeszłego roku, kiedy mama była dwukrotnie operowana na
woreczek żółciowy, najpierw usunięto jej kamienie po czym żółć wylała się do
otrzewnej, jej stan zdrowia bardzo się pogorszył, spędziła miesiąc w
szpitalu, wcześniej i obecnie jest bez pracy, utrzymujemy się tylko z tego co
zarabia tata, ale jest tego naprawdę mało (1000-1200 zł. miesięcznie), leki,
mieszkanie, opłaty, szkoła, nie pottrafimy tego godzić, z pomocą ludzi dobrej
woli jakoś sobie radziliśmy jednak jak długo można żyć na czyjeś konto?
W domu jest jeszcze młodsza siostra Justyna która ma 11 lat, uczy się w 5
klasi szkoły podstawowej.Sytuacja pogarsza się z dnia na dzień,jesteśmy
zadłużeni za mieszkanie ( na dość sporą kwotę) grozi nam eksmisja, teraz jest
sezon ochrony ale boje się co będzie dalej.Mama nie jest w stanie podjąć
pracy, gdyż ma nie tylko problemy z wątrobą, ale i chory kręgosłup. lekarze
zaś mówią że jest zdolna do pracy (starała się o rente), ja mam 20 lat ale
też nie mogę podjąć pracy gdyż nie wolno mi się przemęczać.
Zbliżają się święta, chcielibyśmy spędzić je jak ludzie, nie martwiąc się o
to czy będzie co zjeść.
Kiedy widze moją mame chciałabym jej pomóc bo wiem że jest jej ciężko, mi
również.
Dlatego zwracam się do ludzi dobrej woli o pomoc.
Proszę o kontakt na maila.
Dziękuje.