Gość: To juz koniec
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
13.11.04, 20:16
Dzis moj narzeczony przyznal mi sie ze mnie zdradzil na sluzbowym
wyjezdzie.Mamy(mielismy?) sie pobrac w marcu wszystko juz
przygotowane...bylam taka szczesliwa a teraz swiat mi sie zawalil...On
zarzeka sie ze to byl tylko raz po pijaku i ze mnie ciagle kocha i chce byc
ze mna...ja tez go kocham...i ciagle placze...JAK ON MOGL MI COS TAKIEGO
ZROBIC!!!Nic juz nie ma sensu.Nie wiem czy potrafie mu przebaczyc.Nie mam po
co zyc.
Co robic?Czy ktoras z Was przezyla cos tak strasznego?Czy slub ma jeszcze
sens?