Dodaj do ulubionych

zrozpaczona

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.04, 20:16
Dzis moj narzeczony przyznal mi sie ze mnie zdradzil na sluzbowym
wyjezdzie.Mamy(mielismy?) sie pobrac w marcu wszystko juz
przygotowane...bylam taka szczesliwa a teraz swiat mi sie zawalil...On
zarzeka sie ze to byl tylko raz po pijaku i ze mnie ciagle kocha i chce byc
ze mna...ja tez go kocham...i ciagle placze...JAK ON MOGL MI COS TAKIEGO
ZROBIC!!!Nic juz nie ma sensu.Nie wiem czy potrafie mu przebaczyc.Nie mam po
co zyc.
Co robic?Czy ktoras z Was przezyla cos tak strasznego?Czy slub ma jeszcze
sens?
Obserwuj wątek
    • Gość: madeleine7 Re: zrozpaczona IP: *.kwadratowa.waw.pl / 213.17.162.* 13.11.04, 20:26
      Są kobiety, które potrafią wybaczyć zdradę.nie wiem jak Ty. ale moim zdaniem
      facet zdradzając przekracza pewną granicę i nie ma powrotu.juz to przeżył, już
      wie jak to jest, już wie, że od tego się nie umiera. potem następny raz
      przychodzi dużo łatwiej.szczególnie gdy kobieta wybacza.
      moim zdaniem gdy ktoś to robi po pijanemu, z byle kim to pokazuje jak seks jest
      dla niego ważny. ja nie chciałabym dzielić życia z kimś, kto ma takie
      podejście. ale to ja.
      A Ty?
      zastanów się dobrze.
      • Gość: zrozpaczona Re: zrozpaczona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.04, 20:33
        wlasnie tego sie boje!!!Ze zrobi to po raz kolejny!!!!Jeszcze w czorj myslalam
        ze bedziemy rodzina a teraz?!powiedzial ze musial sie przyznac bo ztrasznie mu
        to ciazylo.A jak ja mam teraz zyc z tym brzemieniem?!Nie wiem czy potafie
        przebaczyc i zmowu zaufac...
    • Gość: lenka Re: zrozpaczona IP: *.aster.pl / *.aster.pl 13.11.04, 20:32
      zrozpaczona kochanie uszka do góry, nie wiem co powiedziec, i sama zastanawiam się jak mzna sie t tej sytuacji zachowac, wydaje mi sie, iż nie powinnas nic robic pochopnie, i w rozpaczy.
      moze powinnas sobie z kims zyczliwym porozmawiac. planowaliscie slub wiec na pewno laczy was milosc i wiele wspolnych chwil, wiec sprobuj sie odciac na chwile i nie podejmuj w nwrwach zyciowych decyzji, zawsze na to bedzie czas.
      slodziaku, trzymaj sie. mocno cie pozdrawiam
      • Gość: zrozpaczona Re: zrozpaczona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.04, 20:38
        Nie chce sie nikomu znajomemu zwierzac bo boje sie ich pozniejszych drwin
        jaesli bysmy sie pobrali.
        Nie robie niczego pochopnie powiedzialam ze musze to wszystko przemyslec
        niczego nie odwolalam...Boze czy lzy sie kiedys koncza?
        • Gość: lenka Re: zrozpaczona IP: *.aster.pl / *.aster.pl 13.11.04, 20:47
          trudne to sprawy. musze ci powiedziec, ze ja spotykam sie z moim narzeczonym 9 lat, pobieramy sie w kwietniu.Darzymy sie zaufaniem, i dotąd go nie nadszarpnelismy. czesto zastanawialam sie z moimi kolezankami co by było, i pomimo, ze poczatki deklarowalysmy, że odeszłybyśmy, nie zaufały itd, to w sumie nie wiem jak by było naprawde. zawsze z boku mozna wydawac smiale i kategoryczne sądy.
          chyba jedna z gorszych suytacji jest koneczność okreslenia swojego stanowiska. nie wiem,
          trzymaj sie cieplo i sprobuj zrobic cos milego dla siebie
          • Gość: Justyś Re: zrozpaczona IP: *.inteligo.com.pl 17.11.04, 12:57
            Ja też tak myslę - łatwo jest mówić "ja bym NA PEWNO odeszła", gdy jest się z
            boku takich sytuacji. Musisz sama poczuć, co powinnaś zrobić...
            Trzymam kciuki!
            Będzie dobrze!
          • Gość: amo Re: zrozpaczona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.04, 22:39
            Dobrze zrobiłaś pisząc na forum, tu wiele dziewczyn Ci spróbuje w jakiś sposób
            pomóc, Ja jestem 2 lata po ślubie i a przed ślubem z moim partnerem byliśmy 5
            lat. Nigdy nie nadużywaliśmy naszego zaufania i nigdy mi nic takiego nie
            powiedział ani nie zrobił. Każdy kto usłyszy takie coś na początku osądza i
            doradza rozstanie. Ale to jest trudne, skoro się kocha ponad życie snuje
            wielkie plany a za pasem ślub. Zastanów się co będzie dobre, czy rozstanie czy
            wybaczenie, Może trzeba brać pod uwagę, że on bardzo tego żałuje i ci się
            przyznał. Jakby Cię nie kochał to nic by nie powiedział. Ale jakby Cię Bardzo
            kochał to nie zrobiłby nic takiego, Tymbardziej, że jesteście narzeczeństwem i
            przygotowujecie się do wielkiego "TAK". Jeżeli chcesz pogadać to napisz do mnie
            na gg 6669533. Będę się za ciebie modlić bo wiem że ci ciężko.
        • Gość: madeleine7 Re: zrozpaczona IP: *.kwadratowa.waw.pl / 213.17.162.* 13.11.04, 20:48
          może zrobi drugi raz a może nie. tego nigdy nie wiadomo.to, że się przyznał to
          naprawdę bardzo dużo. i to świadczy na jego korzyść, że chce wejść w nowe życie
          bez obciążeń. ale rzeczywiście musisz na chłodno pomyśleć jak to będzie dalej.
          czy Wasz związek nie będzie oparty na nieufności, podejrzliwości, żalu.jesli
          nie jesteś w stanie wybaczyć, zapomnieć i nie wracać do tego to nie ma to
          sensu. wasz związek będzie wygladał tak: Ty jako ta pokrzywdzona, która
          nieustająco trzeba przepraszać i on, ten, który popełnił niewybaczalny czyn i
          całe życie będzie się kajał.to zmęczy Was oboje po pewnym czasie.
          dziewczyno, masz jedno życie, nie zmarnuj go, nawet jeśli to oznacza tak
          powazne i trudne decyzje.
          moja koleżanka odwołała ślub 2 m-ce przed uroczystością.nikomu nie powiedziała
          dlaczego. plotki huczały przez miesiąc, może dwa. a teraz ma męża, dziecko i
          nikt tamtej historii już nie pamięta.
          • Gość: zrozpaczona Re: zrozpaczona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.04, 20:54
            Bardzo wam dziekuje za rady i wsparcie.Mam nadzieje ze jeszcze jest dla nas
            jakas nadzieja...Dziekuje
            • Gość: Goha Re: zrozpaczona IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.11.04, 23:28
              Och kochana wyobrażam sobie jak się musisz czuć....
              Chciałabyś sobie sprawić jakąś przyjemność, żeby o tym nie myśleć, ale nic nie
              daje ci przyjemności bo myślisz o tym ciągle.
              Długo znasz swojego narzeczonego?
              Spróbuj rozważyć to "z zewnątrz"
              - czy kiedykolwiek przyszło ci do głowy (czysto hipotetycznie) że coś takiego
              może się wydarzyć?
              - co wiesz o nim i tym co robił zanim się poznaliście?
              i jeszcze
              - czy wyobrażasz sobie dalsze życie z nim/ bez niego?

              Przemyśl to dobrze. Kobiecie najłatwiej jest się "pozbyć" złych emocji
              rozmawiając - masz z kim porozmawiać, ale tak na żywo? Kogoś kto cię wysłucha i
              nie wykorzysta tego nigdy przeciwko tobie?
              Zaufaj swojej intuicji, uczuciom.
              Nikt z zewnątrz nie jest w stanie tego osądzić co będzie dla ciebie lapsze.
              Napisałaś, że ci o tym powiedział - jak? wierzysz w to, że naprawdę nie mógł
              tak żyć? czy może bał się że się dowiesz z innego źródła?

              Rozważ to szczerze przed samą sobą. Może być tak, że będzie dalej zdradzał, ale
              może być tak, że poprostu penis przysłonił mu mózg, nie zapanował nad sytuacją
              i NAPRAWDĘ tego teraz bardzo żałuje i wie, że drugi raz by tego nie zrobił.

              Trzymaj się cieplutko.
    • Gość: Paula Re: zrozpaczona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.04, 12:25
      zrozpaczona, niezależnie od tego, co postanowisz, musisz być silna. to trudne,
      wiem. ale wierzę w to, że czas leczy rany. i także uważam, że trzeba się trochę
      uspokoić zanim coś zdecydujesz.
      nie raz zastanawiałam się, co by było, gdyby... nie wiem, jak zachowałabym się
      w podobnej sytuacji. mam nadzieję, że się nie dowiem. a Ty kiedyś zapomnisz.
      czy potrafisz mu znowu zaufać? czy gdybyście się pobrali, to będziesz go
      podejrzewać, sprawdzać itp? wydaje mi się, że tak może się zdarzyć, a to nie
      byłaby dla was dobra sytuacja.
      to trudne, a najgorsze, że tak naprawdę jesteś z tym problemem sama. bo sama
      musisz zdecydować. jednak rozmowa z kimś może pomóc. może jest ktoś z kim nie
      obawiasz się być szczera?
      nie wiem, co napisać, żeby Ci choć trochę pomóc.
      trzymam kciuki
      • Gość: Moniszka Re: zrozpaczona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.04, 15:07
        Zrozpaczona - decyzja należy tylko do Ciebie. Wszystko zależy od Twojej
        psychiki. Ja wyobrażając sobie jak mój przyszły mąż mnie zdradza czuje się
        okropnie. Sama myśl sprawia mi ogromny ból. Jednak nie potrafię odpwiedzieć na
        pytanie co bym zrobiła w takiej sytuacji.
        Czy jeden incydent może przekreślić już ponad 5 lat naszego związku?? Czy to
        zdarzenie może przekreślić 100000.... cudownych chwil z ukochanym, których nie
        zamienię za inne skarby!!
        Ale zadaje sobie też pytananie czy ta zdrada - i moje wybaczenie nie
        bedzie "zaproszeniem" do kolejnych zdrad?? Tutaj dużo zależy też od Twojego
        partnera:
        zdrada może być dla niego nauczką do końca życia. Czymś co utwierdzi go w
        miłości do Ciebie.
        zdrada może być również dla niego wstępem do kolejnych zdrad...
        Znam ludzi, którzy zarzekali się, że odejdą od osoby, która ich zdradzi...
        jednak z czasem gdy przyszła zdrada, dzieci, wspólny majatek i wiele innych
        spraw, okazało się, że odejść nie jest tak łatwo.
        Przemyśl dokładnie swoją decyzję. Zobacz co przyniosą kolejne dni, tygodnie a
        nawet miesiące.
        Ślubu na razie nie odwołuj. Dużo rozmawiaj ze swoim partnerem. Zobacz co
        czujesz do niego gdy np. sprzeczacie się, czy przypomina Ci się zdrada???Czy
        zaczynasz mu ją wypominać?? Dopiero po pewnym czasie będziesz mogła przekonać
        się jaka jest Twoja postawa wobec Jego zdrady.

        Pozdrawiam.
        • Gość: zrozpaczona Re: zrozpaczona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.04, 15:44
          Jeszcze raz dziekuje wam za wsparcie.dzis wieczorem spotykam sie z narzeczonym
          aby o tym wszystkim porozmawiac.Jeszcze nie wiem co zrobie...
    • mikolla Re: zrozpaczona 14.11.04, 20:25
      witam Cie serdecznie.
      Tak trudno mi cokolwiek powiedziec, czy Tobie doradzic na odległosć...To niewatpliwie okrutne.Tylko tyle. Staraj sie byc silna. Choć twój partner zdradzil cie fizycznie, to zdrada emocjonalna jesr gorsza. Wiem pewnie masz do niego fizyczne obrzydzenie, lecz w głebi duszyczki kochasz go? zastanów sie czy z tym człowiekiem chcesz dzielic reszte życia. Może zapisz sobie na duzej kartce wszystkie za i przeciw, bedziesz miala lepszy obraz jak dalej postapic. Nie powinnam tego pisac, lecz w calej tej tragedii, jest swiatelko nadzieji, bo bynajmniej przyznal sie , a Ty nie wykryłaś tego sama. Bo to jest najgorsze, gdy facet okłamuje, wiem cos o tym sad(
      Nie wiem, nie znam jego natury osobowosciowej, nie wiem czy przyznal sie by bylo mu lzej, czy uswiadomil sobie co tak naprawde zaszlo miedzy wami okrutnego. Sama bedziesz wiedziala najlepiej.

      PS- spóbuj położć sie spokojnie na łożku i wsłuchać sie w siebie, na pewno poznasz odpowiedz. powodzenia!!!
      • Gość: grzesio Re: zrozpaczona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.04, 21:02
        jestem facetem ,więc moja wypowiedż może być nieco
        subiektywna.Pozornie.Zazdroszcze ci poniekąd.My faceci tacy jesteśmy.Często nie
        myślimy mózgiem.
        moi kumple, żonaci,wszyscy niemal robią boki.A już przed slubem to jest norma.
        (Oczywiście są wyjątki)A facet który się do tego przyznaje ma na bank szczere
        intencje.Ja przed ślubem sodomia i gomoria.I przyszłej żonie ni mrumru.A po
        oaza wierności , przysięga to przysięga.Ale jak on ci o tym mówi przed to
        szczery chłopak. Oczywiście lepiej ,żeby tego nie robił nawet przed,ale jest
        szczery.I żałuje.doceń to.wiem że to nie brzmi dobrze ,ale takie jest życie.
        Masz szczerego faceta,zrobił bład i potrafił sie do tego przyznać ,99% by nie
        umiało.....
        • Gość: Moniszka Re: zrozpaczona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.04, 21:50
          Grzesio zasmuciły mnie Twoje słowa...
          Do zrozpaczonej: fakt - faktem facet przyznał się do tego, co nie jest takie
          proste, więc chwała mu za szczerośćsmilesmileDobrze, że nie skłamał, to też o czymś
          świadczysmileto taki promyczek światła w ciemnym tunelu...smile
          Pozdrawiam.
    • Gość: zrozpaczona Re: zrozpaczona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.04, 22:07
      Spotkalismy sie .Znow sie rozplakalam chociaz obecalam sobie ze tego nie
      zrobie.On tez mial lzy w oczach...przysiegal ze to byl tylko raz i ze nigdy
      wiecej tego nie zrobi bo boi sie ze go opuszcze(szkoda ze wczesniej o tym nie
      pomyslalsad ).Mysle ze jednak mu wybacze widze ze naprawde zaluje swojego
      czynu.Posunal sie nawet do tego ze padl przede mnia na kolana(znamy sie juz
      bardzo dlugo wiem jak mu ciezko przyzanac sie do bledu-ta jego glupia
      duma...).Choc bardzo mie to wszystko boli(nigdy nie myslalam ze zdrada tak
      bardzo boli)to kocham go jednak z calego serca i nie wiem czy bym umiala dalej
      zyc bez niego.Moze to okrutne ale potrzymam go jeszcze w niepewnosci niech nie
      bedzie taki pewny swego
      Dziekuje za meska wypowiedz-zawsze sie przyda wiedza o tym co ta "druga strona
      mysli: chociaz zgadam sie ze to bardzo smutne co napisales.
      Paniom oczywiscie tez bardzo dziekuje i goraco was pozdrawiam.
      • Gość: Moniszka Re: zrozpaczona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.04, 22:16
        Cisze się, że podjęlaś decyzjęsmile
        Wszystkiego najlepszego....jak będzie Ci źle to zawsze możemy tutaj pogadaćsmilesmile
        Pozdrawiam.
        • Gość: grzesio Re: zrozpaczona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.04, 23:30
          no tak,słuszna decyzja.Powodzenia.wink
    • Gość: lenka Re: zrozpaczona IP: *.pagi.pl 15.11.04, 10:46
      ciesze sie, że powoli miedzy wami sie rozjasnia.
      trzymaj sie cieplutko.
      powodzenia
    • Gość: agula.piskorz Re: zrozpaczona IP: 217.153.134.* 15.11.04, 11:17
      Współczuje Ci, lepiej by było nie wiedziec, Ja zawsze bałam sie czegoś takiego
      i sama nie wiem co bym zrobiła, gdyby mnie cos takiego spotkało. Mówi sie, że
      jak facet raz juz cos takiego zrobi, to spróbuje i drugi raz. Decyzja nalezy do
      Ciebie, to Ty sama wiesz jaki jest twój facet, jaki ma charakter i czy będzie
      skłonny zrobic to trygi raz. Inaczej jest jak jest juz po slubie, jak ma sie
      dzieci, wtedy w większości ludzie sie jakos dogaduja, bo nie chca krzywdzic
      dzieci. Dlatego z jednej strony masz jeszcze wybór.
    • Gość: Patrycja Re: zrozpaczona IP: *.sgib.com 15.11.04, 11:48
      Oj zrozpaczona, dobrze sie zastanow i na wszelki wypadek przeloz date slubu.
      Doceniam szczerosc, ale zastanawiam sie, czym poza tym twoj narzeczony sie
      kierowal obciazajac Cie takim balastem. On juz zrzucil z siebie ciezar i teraz
      to TY masz problem i to TY musisz podjac decyzje. To TY glownie cierpisz, a on
      czeka na przebaczenie...i jest mu z tym wygodnie.. Mysle, ze gdyby to byl
      jednorazowy wyskok i bardzo tego zaluje i nic to nie znaczy, to na cholere Ci o
      tym mowil??? Moze to co pisze wyda sie kontrowersyjne, ale zranil Cie podwojnie
      i do konca zycia bedziesz to w glowie mielila. Wspolczuje. Jak juz mial
      czelnosc to zrobic, powinien sam z tym zyc, w sensie niech tylko jego drecza
      wyrzuty.
      • Gość: LILI Re: zrozpaczona IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.11.04, 12:39
        OJ dla mnie wszystko jasne...i choć wiem ze cięzko..to i tak brałabym nogi za
        pas..zapomniała o slubie i "o nim"..ale to tylko moje zdanie...ja bym nie
        gdybała czy sie poprawi czy nie to bez sensu. Jest z Tobą..zaplanowaliscie
        slub...i wspólne życie..a on co?????? Jeszcze Ci mówi..wiem szczerosc na
        pierwszym miejscu...pozdrawim i powidzenia
      • madeleine7 Re: zrozpaczona 15.11.04, 12:41
        Patrycja, brawo, z ust mi to wyjęłaś.


        Gość portalu: Patrycja napisał(a):

        > Oj zrozpaczona, dobrze sie zastanow i na wszelki wypadek przeloz date slubu.
        > Doceniam szczerosc, ale zastanawiam sie, czym poza tym twoj narzeczony sie
        > kierowal obciazajac Cie takim balastem. On juz zrzucil z siebie ciezar i
        teraz
        > to TY masz problem i to TY musisz podjac decyzje. To TY glownie cierpisz, a
        on
        > czeka na przebaczenie...i jest mu z tym wygodnie.. Mysle, ze gdyby to byl
        > jednorazowy wyskok i bardzo tego zaluje i nic to nie znaczy, to na cholere Ci
        o
        >
        > tym mowil??? Moze to co pisze wyda sie kontrowersyjne, ale zranil Cie
        podwojnie
        >
        > i do konca zycia bedziesz to w glowie mielila. Wspolczuje. Jak juz mial
        > czelnosc to zrobic, powinien sam z tym zyc, w sensie niech tylko jego drecza
        > wyrzuty.
        • Gość: Moniszka Re: zrozpaczona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.04, 13:00
          A ja się nie dokońca zgadzam. Czy naprawdę uważacie, że to tak łatwo
          powiedzieć "odchodzę od Ciebie". Same sobie wyobraźcie, że Waszego ukochanego,
          najważniejszej osoby w Waszym zyciu już nie ma,,,,,,,(proste niewink???)
          Może dziewczyna będzie się z tym męczyła a może i nie...wszystko zalezy od jej
          psychiki, od podejścia, umiejętności wybaczania. NIe twierdzę, że zawsze
          powinno się w takiej sytuacji wybaczać. Cóż, my możemy tutaj pisać jakie jest
          nasze stanowisko w tej sprawie i jak my możemy postapić w takiej sytuacji. Ale
          zabraniam pisać odejdź od niego!!smile Niech zrozpaczona lepiej sama podejmie tą
          decyzję.
          Pozdrawiam.
          • madeleine7 Re: zrozpaczona 15.11.04, 13:36
            nie jest łatwo.ale dorosłość polega też na umiejętności podejmowania trudnych
            decyzji.są kobiety, które uważają, ze brak pracy, środków do życia i ojca dla
            dziecka to wystarczające usprawiedliwienie dla trwania w związku nieudanym
            toksycznym, czasem z przemoca i alkoholizmem w tle. a tu dziewczyna nie ma
            obciążeń, całe życie przed soba i na siłę, dla moim zdaniem świętego spokoju
            (co ludzie powiedzą, jak ja sobie życie ułożę bez tego jedynego) pcha się w
            bardzo niepewny i już na starcie obciążony układ.i nie zgadzam się, że nie
            można przekreślić iluśtam lat i iluśtam spędzonych chwil.on je juz przekreślił
            idąc do łóżka z inną.i tyle.i nie ma tu usprawiedliwienia.
            ale zgadzam się, że decyzja należy do Zrozpaczonej. jak sobie pościeli tak się
            wyśpi.pytała o opinię to mówimy co myślimy. co też i ja czynię.
          • dafni Re: zrozpaczona 15.11.04, 13:46
            Pewnie nie jest łatwo powiedzieć "odchodzę" ukochanemu, ale może troszkę
            łatwiej komuś, kto dopuścił się zdrady i nie zasługuje już na miano
            najukochańszej osoby w życiu. Nigdy nie zdecydowałabym się doradzać
            czegokolwiek w tak poważnej sprawie przez sieć, ale gdyby sprawa dotyczyła mnie
            nie potrafiłabym wybaczyć. I zgadzam się z tym, co zostało już powiedziane, że
            wcale nie świadczy dobrze o facecie to, że się przyznał. Gryzło go sumienie, a
            teraz przynajmniej zrzucił to z siebie i całą odpowiedzialnością za przyszłość
            związku obarczył dziewczynę.
            Jak można później komuś takiemu zaufać?
            Każda z nas zasługuje na kogoś, kto będzie ją kochał, szanował i będzie jej
            wierny.
            • Gość: LILI Re: zrozpaczona IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.11.04, 15:30
              hmm....większosc z Was sądzi że skoro jest trudno powiedzieć...to nie nalezy
              tego robic...i co meczyc sie później...snuć domysły..denerwowac się..patrzeć na
              zegarek jak spóźni sie ... nie to chyba nie dla mnie..! ja jestem 2 miesiące
              po ślubie..i nawet nie ma mowy o takich rzeczach..jestem bardzo
              szczęśliwa....ale tak między nami ..to moze wlasnie dlatego, w zeszłym roku w
              czerwcu dokladnie DZIEŃ PRZED ŚLUBEM z innym facetem powielu przejściach
              umiałam powiedzić to cięzkie slowo...pozdrawiam
    • Gość: patka Re: zrozpaczona IP: *.net-serwis.pl 15.11.04, 15:55
      powiem tak, przyznal sie, byl z Toba szczery a to na 10000% procent nie bylo
      dla niego latwe. jak dla mnie to ewidentna deklaracja milosci. po pijaku robi
      sie rozne rzeczy (no chyba, ze Wy panienki jestescie krysztalowe) co innego
      regularna zdrada i dupa na boku a co innego pijacki wybryk. po jakims czasie
      sie oswoisz z mysla i przyjdzie momet, ze bedziesz mogla normalnie o tym myslec
      i rozmawiac z facetem na ten temat bez lez gniewu itp. wiem to z autopsji i
      zdarza nam sie z tego smiac (chociaz troche to trwalo)
      • dafni Re: zrozpaczona 15.11.04, 16:19
        Po pijaku robi się różne rzeczy? To może nie powinno sie pić, jak nie potrafi
        się później odpowiednio zachować. Alkohol niczego nie tłumaczy. Raczej wskazuje
        na to, takiej osobie w ogóle nie można zaufać, bo nie potrafi sie kontrolować.
      • madeleine7 Re: zrozpaczona 15.11.04, 16:42
        Gość portalu: patka napisał(a):

        > powiem tak, przyznal sie, byl z Toba szczery a to na 10000% procent nie bylo
        > dla niego latwe. jak dla mnie to ewidentna deklaracja milosci. po pijaku robi
        > sie rozne rzeczy (no chyba, ze Wy panienki jestescie krysztalowe)

        Daruj sobie ta ironię.Skoro dla Ciebie robienie po pijaku "róznych rzeczy" i
        kpina z tych, którzy tego nie robią jest na porządku dziennym to naprawdę
        współczuję Ci.



        co innego
        > regularna zdrada i dupa na boku a co innego pijacki wybryk. po jakims czasie
        > sie oswoisz z mysla i przyjdzie momet, ze bedziesz mogla normalnie o tym
        myslec i rozmawiac z facetem na ten temat bez lez gniewu itp. wiem to z
        autopsji i zdarza nam sie z tego smiac (chociaz troche to trwalo)
    • minerwamcg Re: zrozpaczona 15.11.04, 16:08
      Nie widzę powodu, żeby gloryfikować faceta za to, że się przyznał.
      Taka "szczerość" na ogół nie jest niczym innym, niż tym, co zostało opisane
      kilka postów wcześniej - zrzuceniem problemu na osobę pokrzywdzoną. To raz. A
      dwa, że nadmiar szczerości w takich sprawach nikomu nie pomaga - wyobraźcie
      sobie kobietę, która "nad wszystko ceniąc szczerość" spowiada sie przed ślubem
      facetowi ze wszystkich swoich poprzednich ukochanych i opowiada ze szczegółami,
      co z nimi robiła. Bo przecież "chce z nim być szczera". To zwyczajne kuszenie
      losu i wystawianie na próbę miłości drugiego człowieka. A także, oczywiście,
      opisana wyżej spychologia. To jest częsty błąd obu płci.
      Gdyby mój nazdroższy (odpukać, odpluć) miał na sumieniu skok w bok, nie
      zyczyłabym sobie o tym nic wiedzieć. Jego wina, jego problem, niech go gryzą
      wyrzuty sumienia. Gdyby mi to wyznał, uznałabym to za podwójną krzywdę - nie
      dość, że mnie zdradził, to jeszcze zadaje mi ranę mówiąc o tym!
      • Gość: Moniszka Re: zrozpaczona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.04, 16:22
        Ale tak naprawdę to my ne wiemy co w konsekwencji kierowało partnerem
        zrozpaczonej, który wyznał jej prawdę.
        • annettas Re: zrozpaczona 16.11.04, 19:48
          Nie widzę powodu, żeby gloryfikować faceta za to, że się przyznał.
          Taka "szczerość" na ogół nie jest niczym innym, niż tym, co zostało opisane
          kilka postów wcześniej - zrzuceniem problemu na osobę pokrzywdzoną. To raz. A
          dwa, że nadmiar szczerości w takich sprawach nikomu nie pomaga - wyobraźcie
          sobie kobietę, która "nad wszystko ceniąc szczerość" spowiada sie przed ślubem
          facetowi ze wszystkich swoich poprzednich ukochanych i opowiada ze szczegółami,
          co z nimi robiła. Bo przecież "chce z nim być szczera". To zwyczajne kuszenie
          losu i wystawianie na próbę miłości drugiego człowieka. A także, oczywiście,
          opisana wyżej spychologia. To jest częsty błąd obu płci.
          Gdyby mój nazdroższy (odpukać, odpluć) miał na sumieniu skok w bok, nie
          zyczyłabym sobie o tym nic wiedzieć. Jego wina, jego problem, niech go gryzą
          wyrzuty sumienia. Gdyby mi to wyznał, uznałabym to za podwójną krzywdę - nie
          dość, że mnie zdradził, to jeszcze zadaje mi ranę mówiąc o tym!



          ZGADZAM SIE Z TYMI SŁOWAMI W 200%!!!

          Nie wiem nad czym wy sie zastanawiacie? Nie mam zamiaru was umoralniac, ale ci co by wybaczyli skok w bok, zgubili dawno wartosci jakie powinny byc wazne w zyciu. To proste zdrada=koniec. Dla mnie facet który to zrobil z inna laską nawet gdyby to trwało 3 sekudy, jest zerem nic soba nie reprezentuje. I pomimo jak bardzo kocham swojego meza nigdy bym tego nie wybaczyla.Bo po co? Pamietajcie najtrudniej jest pierwszy raz,kolejne nastepne idą juz łatwiej...A zawsze beda imprezki..i zawsze jest ewentualnosc ze wypije za duzo...A potem...kółko sie zamknie.
          • minerwamcg Re: zrozpaczona 17.11.04, 05:23
            Ci, którzy wybaczyli skok w bok niczego nie zgubili. Przeciwnie - umieli zdobyć
            się na wielkoduszność, na jaką - jak wynika z tego, co piszesz - Ciebie nigdy
            nie byłoby stać. Jeżeli związek rozpada się po zdradzie, to znaczy, że było w
            nim więcej problemów, a zdrada była wierzchołkiem góry lodowej. Nie przesadzaj,
            że "kolejne pójdą łatwiej". Przeciwnie, jeżeli ten facet jest coś wart, to nie
            zrobi tego nigdy więcej. To po pierwsze. A po drugie, czy warto "dla zasady"
            marnować sobie i komuś życie? "Jest zerem, nic sobą nie reprezentuje" - to
            słowa osoby szalenie pryncypialnej, łatwej w osądzaniu innych, a zarazem
            święcie przekonanej o własnej moralnej wyższości. Skreślić kogoś, z kim się
            przeżyło szczęśliwie kawał czasu zapewne nie jest łatwo. Ale i tak jest to
            pójście po linii najmniejszego oporu. W takim przypadku odejście bez próby
            ratowania związku i dania komuś szansy na naprawienie wyrządzonego zła jest
            dowodem wyjątkowej zaciętości. I - zazwyczaj - braku miłości.
            • madeleine7 Re: zrozpaczona 17.11.04, 09:27
              Wiesz, ja jakoś nie mogę zdobyć się na miłość do osoby, która mnie świadomie
              rani, skazuje na cierpienie, być może do końca życia. Nie wierze w to, że ktoś
              kto Cię kocha może coś takiego zrobić. A po co być z kimś, kto Cię nie darzy
              uczuciem? Bo miłość to czyny, nie słowa. A te niestety w tym przypadku pokazały
              smutną prawdę.


              minerwamcg napisała:

              > Ci, którzy wybaczyli skok w bok niczego nie zgubili. Przeciwnie - umieli
              zdobyć
              >
              > się na wielkoduszność, na jaką - jak wynika z tego, co piszesz - Ciebie nigdy
              > nie byłoby stać. Jeżeli związek rozpada się po zdradzie, to znaczy, że było w
              > nim więcej problemów, a zdrada była wierzchołkiem góry lodowej. Nie
              przesadzaj,
              >
              > że "kolejne pójdą łatwiej". Przeciwnie, jeżeli ten facet jest coś wart, to
              nie
              > zrobi tego nigdy więcej. To po pierwsze. A po drugie, czy warto "dla zasady"
              > marnować sobie i komuś życie? "Jest zerem, nic sobą nie reprezentuje" - to
              > słowa osoby szalenie pryncypialnej, łatwej w osądzaniu innych, a zarazem
              > święcie przekonanej o własnej moralnej wyższości. Skreślić kogoś, z kim się
              > przeżyło szczęśliwie kawał czasu zapewne nie jest łatwo. Ale i tak jest to
              > pójście po linii najmniejszego oporu. W takim przypadku odejście bez próby
              > ratowania związku i dania komuś szansy na naprawienie wyrządzonego zła jest
              > dowodem wyjątkowej zaciętości. I - zazwyczaj - braku miłości.
              • minerwamcg Re: zrozpaczona 17.11.04, 11:34
                "Nie wierze w to, że ktoś
                kto Cię kocha może coś takiego zrobić." Owszem, może. Niestety, może. Człowiek
                jest tylko człowiekiem i na ogół najbardziej rani własnie tych, których kocha.
                To nie jest tak, że akoro kocha to ma obowiązek być ideałem, a kiedy okaże się,
                że nim nie jest, to znaczy, że nie kocha i won z nim. Gdyby nie kochał,
                poszedłby w cholerę, chocby i do tamtej z delegacji. Nie zdradził po to, żeby
                zranić. Zdradził, bo w pewnym momencie zabrakło mu miłości. A także siły i
                samokontroli.
                Co do zranienia i skazania na cierpienie, to zgoda. Ale świadomość, że się
                kogoś skreśliło nie dając mu szansy, mimo że o nią prosił - też może być
                cierpieniem. Kto wie, czy nie większym. Przecież on mimo zdrady nie przestaje
                być dla niej kimś najbliższym - no, chyba, że przestaje. Ale w takim razie
                mówienie o miłości jest pomyłką.
                Błądzić jest rzeczą ludzką. Trwać w błędzie - diabelską. Wiadomo, że nie można,
                a nawet dla dobra tej drugiej osoby nie należy - pozwolić na krzywdzenie
                siebie. Ale w tym jednym wypadku warto pozwolić, aby miłość zaleczyła ranę.
                Jeżeli jednak ona wybaczy, a on nie będzie umiał tego cenić - to rzeczywiście
                jest skończony leszcz i nie wyciągnął prostych wniosków z oczywistej sytuacji.
                • madeleine7 Re: zrozpaczona 17.11.04, 11:59
                  minerwamcg napisała:

                  > Jeżeli jednak ona wybaczy, a on nie będzie umiał tego cenić - to rzeczywiście
                  > jest skończony leszcz i nie wyciągnął prostych wniosków z oczywistej
                  sytuacji.

                  Tylko, że może sie okazać, że on tych wniosków nie wyciągnął jak będą po ślubie
                  i będa mieć dwójkę dzieci. I wtedy to już tylko ona bedzie winna, że nie
                  zapobiegła dramatowi nie tylko dla siebie ale i rodziny.
                  Jeśli chce mu dac szansę, to ok, ale niech odczeka z tym ślubem.
                  • Gość: dafni Re: zrozpaczona IP: *.aster.pl / *.aster.pl 17.11.04, 13:24
                    Zgadzam się z Tobą w stu procentach. Szczeście w całym tym nieszczęściu polega
                    na tym, że stało się to przed ślubem. Nie ma jeszcze dzieci, wspólnego domu,
                    itd. Jest za to czas, żeby zastanowić się czy to na pewno ten właściwy facet.
                    Nie jestem pewna czy wybaczanie zdrady ma cokolwiek wspólnego
                    z wielkodusznością. To raczej krok w stronę zrobienia sobie krzywdy. Jeśli
                    facet nie potrafi być wierny na kilka miesięcy przed slubem, nie wierzę, że to
                    ostatnia wpadka.
                    Nie wyobrażam sobie jak mogłabym dalej zyć z facetem, który przespał się z inną
                    kobietą.
    • joanka.k Re: zrozpaczona 17.11.04, 16:27
      to naprawde sprawa niełatwa, tym bardziej że marzec nie tak daleko, a do ślubu
      przygotowania trzeba robić. nie wiem co bym zrobiła w Twojej sytuacji. keidys
      twierdziłam ze koniec momentalnie. dzisiaj myślę, ze może po tysiąca łez, które
      bym wylała poczekałabym z pochopna dezycją. chociaz prawde powiedziawszy nie
      wiem czy byłabym w stanie pogodzic się z tym i czy kioedykolwiek byłoby między
      nami jak dawniej. wydaje mi się ze zamęczyłam i siebie i jego, bo brak zaufania
      i krzywda wzięłyby górę nad dawna miłością. Twój facet o wiele lepiej by zrobił
      gdyby Ci w ogóle nie powiedział o tym. to jego zżarłyby wyrzuty sumienia i z
      pewnością dla faceta jest to większa kara i na pewno na drugi raz by się
      bardziej zastanowił. bo tak jak mówią jak sie raz wybaczy to potem.. tez się
      tego bałam, więc mój facet powiedział że jakby mnie kiedykolwiek zdradził nie
      powie mi tego, bo wie ze odeszłabym, i dzisiaj myślę, ze dobrze by zrobił. w
      Twojej systuacji przełożyłabym ślub, bo nie wyobrażam sobiew obencym stanie
      kontynuować przygotowań, i zobaczyłabym czy potrafię mu wybaczyc i zyc z nim
      dalej. wierzę że sa mężczyźni którym przydarza się to raz i gdy kobieta wybaczy
      dajel są wierni jak psy, doceniając ze dąło im się szansę. czas pokaże czy Wam
      się uda. pozdrawiam
      • Gość: justyna Re: zrozpaczona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.04, 16:36
        Ja nie umiałabym wybaczyć,nie mogłabym się z tym pogodzić,że osoba która kocham dotykała i całowała inna kobietę - to jakiś koszmaqr nie potrafie sobie tego wyobrazić.Wydaje mi się,że ciągle bym o tym myślała i wyobrażała to sobie.Nie mogłabym już ufać.Mam nadzieję,że nie będę musiała nigdy weryfkiować tego w rzeczywistości.
    • Gość: Karina Re: zrozpaczona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.04, 20:58
      Ciekawa jestem czemu wypowiadają się same osoby które tego nie
      przeżyły.Przecież nawet nie wiedzą o czym piszą!Jak mozna deklarować,co by się
      zrobiło gdyby... Życie weryfikuje wszystko.Co za bzdura,że gdyby kochał to by
      tak nie zrobił!To każda minuta,dzień po dniu,rok po roku mówi Ci czy on Cię
      kocha.Czy jak ktoś postąpił żle to należy go od razu przekreślić?!A czy jak raz
      sie wykazał pięknym gestem to znaczy że jest Ciebie wart?Wiem,że życie z tą
      świadomością będzie piekłem.Być może będzie Ci sie jeszcze przypominało to za
      rok,pięć,dziesięć.Tylko,że życie bez tej osoby może być jeszcze gorsze.Nie
      wiem,czy nie najrązsądniejsze wyjście to poczekanie ze ślubem.Przekonasz się
      czy to coś zmieniło,czy potrafisz żyć z tą myślą,czy go nadal kochasz,czy
      umiecie sobie obydwoje z tym poradzić.Bo paradoks,ale zdrada może leczyc
      związek.I to nie są puste słowa.Wiem o czym piszę.....
      • madeleine7 Re: zrozpaczona 18.11.04, 09:24
        Gość portalu: Karina napisał(a):

        > Ciekawa jestem czemu wypowiadają się same osoby które tego nie
        > przeżyły.Przecież nawet nie wiedzą o czym piszą!Jak mozna deklarować,co by
        się
        > zrobiło gdyby...

        A skąd Ty wiesz, że same takie osoby się wypowiadają? Gratuluję zdolności
        jasnowidzenia.



        Życie weryfikuje wszystko.Co za bzdura,że gdyby kochał to by
        > tak nie zrobił!To każda minuta,dzień po dniu,rok po roku mówi Ci czy on Cię
        > kocha.

        Bzdura? Dla mne to podstawowa zasada: kocham - nie ranię.


        Czy jak ktoś postąpił żle to należy go od razu przekreślić?!A czy jak raz
        >
        > sie wykazał pięknym gestem to znaczy że jest Ciebie wart?Wiem,że życie z tą
        > świadomością będzie piekłem.Być może będzie Ci sie jeszcze przypominało to za
        > rok,pięć,dziesięć.Tylko,że życie bez tej osoby może być jeszcze gorsze.Nie
        > wiem,czy nie najrązsądniejsze wyjście to poczekanie ze ślubem.Przekonasz się
        > czy to coś zmieniło,czy potrafisz żyć z tą myślą,czy go nadal kochasz,czy
        > umiecie sobie obydwoje z tym poradzić.Bo paradoks,ale zdrada może leczyc
        > związek.I to nie są puste słowa.Wiem o czym piszę.....


        Tu nie chodziło w tej dyskusji o znalezienie jednego słusznego sposobu na życie
        tylko o pokazanie jakie są ewentualne zagrożenia, scenariusze. I nikt nie
        twierdzi, ze jeden jest głupi a drugi ok. Powtórze się, jak ktoś sobie pościele
        tak się wyśpi.
    • Gość: sloooneczko Re: zrozpaczona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.04, 21:08
      TYlko nie podchodz do tego w taki sposob jak napisalas, ze znajomi beda drwic z
      powodu iz nie doszlo do slubu.
      I gorszy jest odkryty romans ktory od dawna sie ciagnie niz przypadkowa
      jednorazowa zdrada.
      Zrobisz co bedziesz uwazala, dlugo bedzie to jescze cie meczyc i nie raz mu to
      wypomnisz.Czas minie i jesli udowodni ci ze rzeczywiscie byl to ten jedyny raz
      jest bardzo duza szansa ze sie miedzy wami wszysko ulozy.Jeli liczysz na to ze
      z czasem bol zlagodnieje to jestes w bledzie..
    • Gość: zrozpaczona Re: zrozpaczona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.04, 23:34
      Witam wszystkich.Szczerze mowiac nie spodziewalam sie tylu wypowiedzi na watek
      rozpoczety przeze mnie.Postanowilam zostac ze swoim narzeczonym i slub odbedzie
      sie w terminie.musze pare rzeczy wam wyjasnic.Przyznal mi sie bo jak sam
      powiedzial nie mogl mi patrzec w oczy i sluchac jak mu mowie ze go kocham i mu
      ufam bez czucia obrzydzenia do samego siebie.zgadam sie ze juz wie jak smakuje
      zdrada i moze to zrobic ponownie ale choc znam go bardzo dlugo i przeslismy
      bardzo wiele nigdy nie widzialam go tak przybitego i tak skruszonego.Moj
      narzeczony jest bardzo skryty nie czesto zdarza mu sie mowic o swoich uczuciach
      a teraz stal sie bardziej otwarty na mnie.Wiem ze to zabrzmi dziwnie bo
      przeciez planujemy slub ale moj narzeczony przez wiekszosc zycia musial sie
      zajmowac swoja matka i rodzenstwem dlatego dorosl szybko i musial(niestety)
      porzucic wiele ze swoich marzen.wiem ze to moze byc dziwne ale ta zdrada nas ze
      soba tak jakby zespolila.Widze teraz ze moga targac nim emocje o ktore
      wczesniej bym go nawet niepodejrzewala!Jeszcze 10 dni temu jakby mi ktos
      powiedzial ze bedzie plakal przy mnie i padnie przede mna na kolana chyba bym
      go wysmiala!!!Myslalam ze to zuperlnie nie w jego stylu.a jednak.I choc
      myslalam ze to nie mozliwe kocham go jeszcze bardziej...Nie chce rzeby ktos
      pomyslal ze ta zdrada mnie cieszy.to nie prawda dalej cierpie i mam mu za zle
      ze zrzucil na mnie ten bol ale on jest tylko czlowiekiem i to czlowiekiem
      ktorego kocham nad zycie.Nie wiem czy w przeszlosci tez nie popelnie jakiegos
      bledu(choc nir twierdze ze go zdradze)ale jesli zalowalabym tego tak bardzo jak
      on zaluje teraz to chcialabym zeby mi przebaczyl.coc nie mamy jeszcze obraczek
      na palcach jestesmy ze soba na dobre i na zlNie chce oby to co sie stalo
      przekreslilo bezpowrotnie szczesliwie spedzone lata...
      • minerwamcg Re: zrozpaczona 18.11.04, 01:10
        To i dobrze. Podziwiam Was oboje - Ciebie, że umiałaś się wznieść ponad swoją,
        bardzo przecież poważną ranę i uraz, i pomyśleć o Was, jako o związku. I jego -
        że najwyraźniej wyciągnął z całej tej historii takie wnioski, jakby należało. I
        też pomyśleć o Was, a zwłaszcza o Tobie - jak naprawić wyrządzoną Ci krzywdę.
        Mam nadzieję, że czas wyleczy rany i będziecie szczęśliwi. To była dla Waszego
        związku poważna próba i cieszę się, że ją przeszliście zwycięsko. Uszy do góry.
        Wszystkiego najlepszego.
        • sara33 wstyd mi ze jestem kobieta 18.11.04, 11:29
          jak mozna wybaczyc zdrade? to, ze mezczyzna pragnął innej i poszedł z nią do
          łózka?
          to jakas masakra, wogóle nie wiem jak mozna z kims takim zyc pod jednym dachem
          wiesz co to godnosc dziewczyno? szacunek do siebie?
          • dafni Do Sary 18.11.04, 14:19
            Wreszcie ktoś odważył się to powiedzieć. Juz myślałam, że jestem jedyną osobą,
            która nie jest tak "wspanieale" wielkoduszna, żeby wybaczyć zdradę.
          • minerwamcg Re: wstyd mi ze jestem kobieta 18.11.04, 15:33
            Wiem. Doskonale wiem. Ale wiem też, że człowiek popełnia błędy. Czyni zło. Nie
            dając mu szansy na naprawienie zła, zasklepiając się w swojej zawziętości
            krzywdzisz i jego i siebie. Obyś sama nigdy nie potrzebowała przebaczenia.
            • sara33 rozwiodłam sie z mniej powaznych powodów 18.11.04, 15:51
              i wogole sobie nie wyobrazam nie rozwiesc sie przez zdrade

              Wybaczac? Błędy? itd. Ok. 30 lat poslubie, 50 lat....może i bym zrozumiała, że
              można; osobiscie bym sie rozwiodla nawet po 50 latach, ale zrozumiałabym, gdyby
              ktos zostal przy męzu mimo zdrady, na emeryturze itd

              ALE PRZED SLUBEM czy w ciagu pierwszych lat malzenstwa????
              Po jaką cholere zycie sobie amrnowac z takim gnojem?
              Ja bym nie dotknęła nawet przez folie takiego.
              • Gość: zrozpaczona Re: rozwiodłam sie z mniej powaznych powodów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.04, 19:19
                Chcialabym tylko powiedziec ze mam duzo szacunku do samej siebie.Wybaczylam mu
                ale nigdy tego nie zapomne bo taki bol sie zawsze pamietanie przekresle tego co
                razem stworzylismy.zrobil to pod wplywem alkoholu tylko raz i bardzo tego
                zaluje.Jesli mamay stworzyc rodzine musze mu zaufac i teraz oboje pracujemy nad
                tym.
                • Gość: Gapa Re: rozwiodłam sie z mniej powaznych powodów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.04, 19:40
                  No i masz, dziewczyno rację. Nie przejmuj się tymi niedopchniętymi
                  feministkami. Pewnie są zdradzane na potęgę i dla poprawy samopoczucia udają
                  święte.
            • Gość: Justyś Re: wstyd mi ze jestem kobieta IP: *.inteligo.com.pl 19.11.04, 12:01
              otóż to....
              Obyś nie potrzebowała....
        • Gość: zrozpaczona Re: zrozpaczona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.04, 21:51
          Dzieki
    • Gość: cerberek Re: zrozpaczona IP: *.acn.waw.pl 18.11.04, 19:16
      A może zafunduj mu "obóz", podczas którego będzie musiał przejść najgorsze
      upokorzenia? Coś w stylu fali, maltretowanie, znęcanie się psychicznie aż do
      załamania. Najmocniej by go zabolało, gdyby musiał z pokorą patrzeć, jak Ty
      obściskujesz się z innym facetem itp., ale założę się, że tego nie zrobisz.
      Możesz jednak wymyśleć inne metody. Jak mu puścisz zdradę płazem, istnieje duże
      prawdopodobieństwo, że historia się powtórzy, a jeśli zorganizujesz mu "obóz",
      uraz pozostanie mu na całe życie i odechce mu się skoków w bok.
      • a_weasley Re: zrozpaczona 18.11.04, 19:46
        Tylko jedno. Przy konsekwentnym stosowaniu zasady "oko za oko" wszyscy byliby ślepi.
        • sara33 zastanow sie 19.11.04, 08:55
          Nie sądziłam, że jest tyle kobiet, które tak sie upokarzają. Czy nietolerowanie
          zdrady to feminizm??? Co za bzdura.

          Kobieta, która toleruje zdradę będzie zdradzana ciągle i facet nie będzie miał
          do niej szacunku. To własnie o te kobiety z godnością walcza mężczyźni, a nie o
          te "matki przebaczenia".

          Wybaczysz a nie zapomnisz? I co? Całe życie będziesz mu wyponinac, całe życie
          będziesz umierać z obaw, gdy wyjedzie w delegację. Szczerze współczuję.

          Trwałam w nieudanym związku opartym na przyjaźni, wierności, uczciwości i
          zrozumieniu, ale brakowało mi wspaniałego uczucia, pasji, miłości...i się
          rozwiodłam. Od prawie dwóch lat jestem z innym i mam to czego chciałam, a
          mogłam zmarnować sobie życie....Widze to dopiero z perspektywy. Nie niszcz
          sobie życia dziewczyno. Ja się rozwiodłam 1,5 roku po ślubie. Nie ważne, że
          poszła kupa kasy, że w pracy się smieją....ważne co w sercu, a Ty przecież
          jeszcze jestes przed slubem! Nie mysl takimi kategoriami, że tyle lat, że już
          wszystko przygotowane. To największy błąd jaki możesz zrobić. Co z tego, że
          sukienka już wisi? Ważne jest Twoje życie, a masz go jeszcze trochę przed sobą.
          Czemu chcesz to zmarnować? Ja się bałam, że będę sama i ...po 3 tygodniach od
          wyprowadzki poznałam na sympatii cudownego chłopaka z którym po tygodniu
          zamieszkałam. A myslalam, że do konca życia będę sama. Spróbuj pomyslec o tym
          perspektywicznie. Czy to jest człowiek, któremu chciałabys urodzic dziecko???
          • Gość: agnes Re: pytanie do zrozpaczonej... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 19.11.04, 11:57
            Mam pytanie... Jak to będzie po ślubie kiedy Twój mąż będzie musiał znowu udać
            się w delegację? Znowu będzie miał okazję do picia (na 100%!) i znowu będzie
            miał okazję...
            Jak Ty usiedzisz w domu? Co będziesz myślała? Będziesz dzwoniła, żeby go
            sprawdzić?
            Wybacz, ale ja nerwowo bym tego nie zniosła. Myślenie o tym, że on to raz
            zrobił i może to znów zrobić doprowadziłoby mnie do psychiatryka.
            A uwierz mi faceci po ślubie robią się bardziej pewni siebie.
            • Gość: zrozpaczona Re: pytanie do zrozpaczonej... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.04, 21:50
              musze za ryzykowac...wiem ze bedzie ciezko
          • Gość: Aihnoa Re: zastanow sie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.04, 12:36
            Zdaje sie, ze zrozpaczona podjela juz decyzje, wiec moze przestancie ja
            atakowac "brakiem szacunku" "upokarzeniem" itd.
            To ona zna sytuacje najlepiej, a Twoja historia/poglady/upodobania
            niekoniecznie musza byc podobne do jej.
            Zrozpaczona - trzymam kciuki, zeby teraz bylo juz tylko lepiej!
            Trzymaj sie cieplo
            • Gość: zrozpaczona Re: zastanow sie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.04, 21:52
              dziekuje
      • Gość: Justyś Re: zrozpaczona IP: *.inteligo.com.pl 19.11.04, 12:04
        A mnie się wydaje, że takie gierki i odgrywanie się wclae nie są dobrym
        pomysłem, jeśli ludziom na sobie zależy. We flirtach, owszem, ale chyba nie
        tu... Jeśli ten chłopak rzeczywiście żałuje tego, co zrobił, to najdotkliwszą
        karą będzie świadomość, że kochana osoba przez niego cierpi i że nie może
        zrobić nic, aby zmienić przeszłość...
        • Gość: ona tez zdradzona Re: zrozpaczona IP: *.cable.quicknet.nl 19.11.04, 18:25
          ja wybaczylam zdrade i nie zaluje tego.mamy sie pobrac w czerwcu!po zdradzie
          nigdy nie jest tak jak kiedys...walczylam o ten zwiazek-odluczylam go klamac i
          nie ma on juz zadnej prywatnosci.zagladam do poczty do internetu do telefonu.to
          sa konsekwencje tego co zrobil.ufam mu ze wiecej tego nie zrobi jest za bardzo
          kontrolowany.kocham go bardzo i dlatego wybaczylam zdrade,ale tylko raz i juz
          nigdy wiecej i on wie o tymsmileprzezylam to bardzo bo to nie jest latwe...i nigdy
          sie tego nie zpomnij zwlaszcza ze on ja tez kochal...
          sa rozne rodzaje zdrad-moja jest jedna z najgorszych.nie burzylabym sie gdyby
          to byla przelotna szmatasmile
          ja na twoim miejscu bym mu wybaczyla,on jakby nie bylo przyznal sie do tego(ja
          z mojego musialam wyciagac wszystko)facet to facet zawsze musi cos
          spier...powodzenia i daj znac jaka podjelas decyzje.
          • Gość: Jotka Re: zrozpaczona IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.11.04, 21:21
            "dluczylam go klamac i nie ma on juz zadnej prywatnosci.zagladam do poczty do
            internetu do telefonu."

            I to jest miłość? Myślisz, że facet to pies którego można wytresować?

            "ufam mu ze wiecej tego nie zrobi jest za bardzo kontrolowany."

            Tu sama sobie przeczysz - albo ufasz albo kontrolujesz...

            "ja na twoim miejscu bym mu wybaczyla,on jakby nie bylo przyznal sie do tego(ja
            z mojego musialam wyciagac wszystko)facet to facet zawsze musi cos
            spier..."

            współczuję Ci - poważnie i bez ironii.. najbardziej mi Ciebie żal bo sama
            siebie oszukujesz i skazujesz się na wieczną niepewność - przeszukiwanie
            poczty, telefonu... matko jak długo tak można...
    • dafni Re: zrozpaczona 20.11.04, 12:34
      Zdrada to rzeczywiście niezły początek wspólnej drogi.
    • Gość: X NIE MA CO PLAKAC KADEMU SIE MOZE ZDRZYC.... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 20.11.04, 13:25
      A NAWET NIE MOZE... ALE SIE ZDARZY. KAZDA DZIEWCZYNA CZY CHLOPAK PREDZEJ CZY
      POZNIEJ ZDRADZI,ZROBI TO CHOCIAZBY RAZ ,ZEBY ZOBACZYC JAK TO JEST.WIEC JAK TO
      ZROBI ALBO ROBI TO CZESTO TO NIECH TO ROBI TAK,ZEBY NIKT NIE WEDZIAL.
      JA ZDRADZAM BO LUBIE KRECI MNIE TO I JEST O ROWNIE PODNIECAJACE JAK Z BLISKA MI
      OSOBA. TAK CZY INACZEJ NIE WYOBRAZAM SOBIE,ZYCIA Z JEDNYM PARTNEREM. W NASZEJ
      RELIGI ZDRADA JEST WYOLBRZYMIONA!!! PO PROSTU MASZ OCHOTE SIE BZYKNAC I MASZ
      OKAZJE TO ROBISZ TO I JUZ A RESZTE ZATRZYMUJESZ DLA SIEBIE.
      • Gość: Jotka Re: NIE MA CO PLAKAC KADEMU SIE MOZE ZDRZYC.... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 20.11.04, 22:30
        kiepska prowokacja...
      • madeleine7 Re: NIE MA CO PLAKAC KADEMU SIE MOZE ZDRZYC.... 20.11.04, 22:37
        "żeby zobaczyć jak to jest" - to powód dobry dla nastolatków a nie dla
        dorosłych, dojrzałych, inteligentnych osób. na takie klimaty jest czas gdy się
        ma 18-20 lat a nie gdy się jest parę miesięcy przed ślubem.i proponuję
        zdradzającym - nie wciskajcie wszystkich do swojego wora tekstami - każdy to
        prędzej czy później zrobi. na szczęście tak nie jest i to chyba jest dla was
        takie przykre...
        pozdrawiam wszystkich "kryształowych" smile
    • Gość: agaala Re: zrozpaczona IP: 217.153.134.* 22.11.04, 13:59
      Czesc, Zastanawiałam sie oststnio, czy podjełas jakąs decyzje.
      chyba zdania co powinnas zrobić nie róznia sie, ale co Ty zrobiłaś?
      • Gość: szmaciarz Re: zrozpaczona IP: 10.10.74.* 22.12.04, 20:55
        Wzystko co tu piszecie... chciałem Ci dziewczyno coś z życia opowiedzieć. Mam
        26 lat, z moja kochan kobieta znam sie od liceum, na studiach juz mieszkalismy
        razem, od 4 lat jestesmy malzenstwem. Czasem sie klocilismy, ale raczej to nasz
        zwiazek byl swietny. Ja bylem czlowiekiem o nienagannej reputacji, wzorem dla
        niej i dla otoczeni (praca, rodzina). Bylem tez wzorem sam dla siebie (to juz
        niemadre, ale jednak bylek ambitny i krysztalowy).
        Dwa dni temu moj jedyny przyjaciel urzadzil kawalerski wieczor, bylo dretwo,
        wiec zamowilismy (z jednym z gosci) striptizerke. To bylo w srodku imprezy,
        bylismy juz niezle wstawieni. Nagle padla propozycja z ust mojego kolegi (ktory
        byl jeszcze wiekszym KRZYSZTALEm i wspanialym czlowiekiem, niz ja), ze
        pojedziemy do burdelu, zabawic sie, traka meska przygoda. Podsycalismy to jakos
        polslowkami i w koncu wyladawalismy w agencji. Wspolzylismy z dziwkami.
        Nastepnego dnia, zrozumielismy co sie stalo. Ze to nie jest ”fajna” przygoda,
        ktora bedzie nasza meska tajemnica. Ze to nie bylo dla nas... Ani ja, ani on
        nie moglibysmy dalej normalnie zyc - dlatego przyznalismy sie od razu, ja zonie
        on narzeczonej. NIE MA ZADNEJ ULGI - jak twierdza niektore kobiety tu na forum.
        Moje zycie sie zawalilo, nie wiem co bedzie dalej (pierwszy raz w zyciu).
        Powiedzialem zonie, bo kocham ja i szanuje (jak to brzmi - ”kocha” a pieprzyl
        dziwke). Niemoglbym jej oklamywac do konca zycia. Nie kalkulowalem, ze bedzie
        lzej - nie moglem zyc...
        I ona mnie od razu nie odrzucila. Jest zle, ale zostala, pozwolila zostac. To
        jest gest, ktory ratuje nasze zycie - mam nadzieje.
        UWIERZCIE MI - nie ma sposobu, zeby rozedrzec cialo, pokazac wam dusze
        czlowieka, ktory wstydzi sie ze zrobil cos, o co sam sie nie podejrzewal i ze
        ma do tego obrzydzenie, ze wie co w zyciu najwazneijsze. Nie moge jej tego
        pokazac... Cierpie. Gdyby mnie zostawila, raczej zabilbym sie, albo stoczyl na
        dno.
        Sa tacy ludzie jak ja. Ktorzy mysleli, ze sa bezbledni... a zrobili ”cos” nie
        myslac, ze to wlasnie zdrada... i teraz bez pomocy tej drugiej osoby sa skazani
        na porazke.
        Jesli ona da mi szanse, pokaze jej calym moim dalszym zyciem, ze sie nie
        mylila. Moge znosic do konca wytykanie tej wizyty w burdelu, moge wszystko
        znosic, bo to ja zawinilem tak, jak nigdy... nie mozna cofnac czasu NIE MOZNA
        COFNAC CZASU - czy dlatego mam byc nikim!!!!!!!!!!
        • ailija Re: zrozpaczona 23.12.04, 01:25
          Każda sytuacja jest specyficzna i każdy człowiek specyficznie do danej sytuacji
          podchodzi. Mają na nas wpływ zarówno wychowanie, jak i przeżycia.
          Ja zostałam zdradzona, można nawet powiedzieć, że podwójnie.
          Po dwóch latach bycia ze sobą, wiedzieliśmy, że nie potrafimy żyć bez siebie i
          planowaliśmy ślub i wspólne życie. Pewnego dnia dowiedziałam się, że mój
          narzeczony ma sprawę w sądzie o ustalenie ojcostwa. Zapewnił mnie, że to nie
          jest Jego dziecko, a mi wydawał się tak czysty i niewinny, że uwierzyłam Mu bez
          wnikania w szczegóły, jednocześnie podświadomie myśląc, że to pewnie jakaś
          stara sprawa z czasów, zanim jeszcze się poznaliśmy, i nawet do głowy mi nie
          przyszło to, czego dowiedziałam się później. Dziewczyna na rozprawie była z
          brzuchem, z rzekomo dzieckiem mojego narzeczonego, więc tylko idiota nie
          potrafi policzyć miesięcy. Gdy zapytałam, czy dziewczyna ma podstawy, aby
          ciągać po sądzie w tej sprawie, dowiedziałam się, że "był to tylko jednorazowy
          przypadek, na dodatek to Ona spiła Go i zaciągneła do łóżka". Zabolało tak
          bardzo, że nawet nie wiedziałam jak na to zareagować. Po wyjaśnieniach i
          wielkich przeprosinach, uwierzyłam Mu i wybaczyłam. Jednak podświadomie nie
          byłam już taka ufna jak przed tą sytuacją. Po kilku miesiącach poznałam Jego
          poglądy na temat "wierności" i "skoków w bok". Kolejne uderzenie obuchem. Chyba
          już nieświadomie wygadał się, że On "preferuje inne partnerki jedynie do łóżka,
          zapewniając mnie jednocześnie, że kocha tylko mnie, a tamte są tylko do
          rozładowania napięcia seksualnego". Tego było już za wiele jak dla mnie. Nawet
          nie chciało mi się tłumaczyć co ja o tym myślę i jak ta informacja uderzyła w
          moją godność kobiecą. O dalszym planowaniu małżeństwa nie mogło być mowy. Życie
          dla mnie zawaliło się. Nie wiedziałam co ze sobą zrobić, co o tym wszystkim
          myśleć. Na dodatek On cały czas wmawiał mi, że to ja jestem średniowieczna i
          niereformowana, a On mnie kocha i udowodni, że ma rację a ja do Niego wrócę.
          Próbowaliśmy jednak, mimo wszystko, uratować chociaż naszą przyjaźń. Jednak
          nawet to nie przetrwało.
          Dzisiaj jetem szczęśliwą narzeczoną równie "średniowiecznego" i podobnie do
          mnie myślącego, który sprawił, że jednak uwierzyłam w wierność i lojalność.
          Nie żałuję żadnej decyzji, jedyne czego żąłuję, to tego bólu, goryczy i
          niesmaku jakiego doświadczyłam.
          Więc kiedy czytam powyższe posty, w których ktoś zastanawia się, czy wybaczyć
          czy nie, to, mimo, że wiem, że każda sytuacja jest specyficzna, to aż chce mi
          się krzyczeć: KOBIETO, ODEJDŹ I UŁÓŻ SOBIE ŻYCIE Z KIMS, KTO JEST WART CIEBIE I
          TWOJEGO UCZUCIA!
          • Gość: BELLISIMA Re: zrozpaczona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.12.04, 02:26
            powinnaś dać mu sznse.to jest pewne.zdradził cieale przyznał się i jestem pewna
            że już nigdy tego nie zrobi. sama zdradziłam swojego narzeczonego, mimo, ze
            bardzo go kocham. daltego wiem, że zdrada jest poprostu głupią wpadką, kóra nic
            nie znaczy i której żałuje się już na trzeżwo.nie rezygnuj z niego.przecież się
            kochacie.nie mów o tym nikomu, zapomnij i weż ślub.
            • Gość: Paula Re: zrozpaczona IP: *.uwoj.wroc.pl 23.12.04, 09:10
              Myślę dokładnie tak samo jak Ty Bellisima. I też mam takie przeżycia.
              Zdradziłam, chyba nawet gorzej bo spotykałam się z tym drugim jakiś czas
              równocześnie planując ślub. Pewnie, że mam wyrzuty sumienia, że czasem jest mi
              z tym bardzo ciężko ale zamierzam to zostawić tylko dla siebie. Bo wiem, że
              zrobiłam głupio. Ale nie da sie już tego cofnąć a po co burzyć związek w którym
              naprawdę jest nam obojgu dobrze? I wiem, że juz nigdy tego nie zrobię. Mam
              przynajmniej taka nadzieję...
              Pozdrawiam
              • adrian4u Re: zrozpaczona 23.12.04, 11:03
                psychika większości mężczyzn wygląda tak, że seks i miłość są od siebie
                rozdzielone. Jeśli zdradził cię, to nie znaczy, że cię nie kocha. Jeśli
                przyznał się do zdrady, to bądź pewna, że kochasmile
                Jeśli jedak zdradza kobieta, to nie dzieje się to przypadkiem - to sygnał, że
                wiele rzeczy w związku jest nie tak...
                a tłumaczenie, że po co się rozstawać, skoro jest dobrze...
                Jakby było dobrze, to by nie zdradziła...
                Zresztą dobrze pod jakim względem - materialnym?

                Jeśli zdradziłbym ja, pewnie długo zastanawiałbym się dlaczego...
                Jeśli zdradziłaby mnie ona, jeszcze dłużj zastanawiałbym się, gdzie
                popełniliśmy błąd, bo to sygnał, że ona już nie kocha....

                ...takie kocie przemyślenia nad naturą ludzi....


                Adrian
              • sara33 zdrada przed slubem to co dalej??? 23.12.04, 12:24
                ?
        • sara33 szmaciarz jestes ludzką szmatą 23.12.04, 12:05
          Gdyby mój facet współżył z dizwką to bym się domestosem szorowała do końca
          życia, a jego nie dotknęłabym przez szmatę. Przez takich jak ty kobiety
          samobójstwa popełniają, tacy jak ty krzywdzą dzieci, dziewczyny, niszczą
          rodziny.
          Ty ludzka szmato!
          • adrian4u Re: szmaciarz jestes ludzką szmatą 23.12.04, 12:35
            nie Sara, nie tak...
            empatia, a nie nienawiść...
            posłuchaj, zrozum, postaw si e w sytuacji danej osoby, a dopiero potem
            oceniaj...
            nie jesteś obiektywna w ocenie, kalasz się wulgaryzmami...

            Facet przynajmniej jest szczery. Doceń to.
            Sam wie, jak postąpił; sam widzi, co przez głupotę może stracić.

            Szczerze, rozumiem gościa, wiem, jak mu ciężko, i - mimo wszystko - doceniam
            jego szczerość.

            A czy winny czy nie - nie mi sądzić.

            Adrian
          • Gość: paula Re: szmaciarz jestes ludzką szmatą IP: *.uwoj.wroc.pl 27.12.04, 09:11
            Czy Ty aby zbyt histrycznie nie reagujesz???
    • fotograf_darek Re: zrozpaczona 24.12.04, 13:00
      Zgadzam sie z wcześniejszą wypowiedzia Adriana. Dla faceta zdrada fizyczna nie
      stanowi najczęsciej niczego wiecej poza "skokiem w bok". Facet ma ,po
      prostu,samczą naturę i jak kazdy samiec ma chwile słabosci. Wiem,ze paniom
      jest to trudno zaakceptować,ale naprawde dla facetów zdrady nie mają podłoza
      emocjonalnego. Prawdziwa zdrada jest nie "jednorazowe pójscie do łózka" ale
      życie z "tą druga" z która facet sie umawia,snuje plany ...a potem wraca do
      zony.
      Pewnie posypie sie zaraz na mnie grad wyzwisk i oszczerstw - ale
      przedstawiam tylko powszechny punkt widzenia mężczyzn. A jak wiadmo,w tej
      kwestii zawsze były rózne zdania u pań i panów
      • Gość: Paula Re: zrozpaczona IP: *.uwoj.wroc.pl 27.12.04, 08:30
        CZasem wydaje mi sie, że mam w sobie jakiś pierwiastek męski. I myślę, że
        byłabym w stanie wybaczyć jednorazową zdradę czysto fizyczną. Dużo gorzej
        byłoby mi zrozumieć i wybaczyć gdyby mój mężczyzna powiedział, że jest jakaś
        dziewczyna z którą łączy go więź emocjonalna, z którą rozmawia mu się lepiej
        niż ze mną, która go lepiej rozumie. Nawet gdyby w ogóle jej nie dotknął. Wtedy
        czułabym się duzo gorzej niż gdyby spędził z nią noc.
        • Gość: Jot Re: zrozpaczona IP: *.inteligo.com.pl 27.12.04, 09:24
          Ktoś tu juz pisał, że bardzo łatwo jest mówić, że "gdyby mnie to spotkało, to
          ja bym na pewno"... Mnie też to gładko szło: mogłam się na wszelkie świętości
          zarzekać, że spakowałabym się w ciągu 3 minut i skończyła wszystko. I takie
          rzeczy głosiłam bez zająknięcia... Do czasu, aż doszło do czegoś w rodzaju
          zdrady ze strony mojego partnera... Wcale nie było łatwo powiedzieć: "koniec"
          po kilku latach... Ból był niesamowity, a jednak trudno było uwierzyć, że tak
          łatwo, jednym gestem można przekreślić wszystko, co ludzi łączyło tak długo...
          Nie chcę opowiadać całej historii - dziś minęło od tamtego czasu już kilka lat.
          Po krótkiej przerwie na przemyślenie tego, co się stało, wróciliśmy do siebie.
          Jesteśmy już małżeństwem. Przez długi czas byłam wprost pewna, że czegoś
          takiego nie da się nigdy przebaczyć, że już do konca życia będę o tym wciąż
          myślała i już nigdy nie zapomnę, co to strach. A jednak się udało... trwało to
          rzeczywiście bardzo długo - ja cierpiałam i on cierpiał, bo wcześniej sam
          siebie nie podejrzewał, że mógłby... Teraz jest tak, jak mogłabym sobie
          wymarzyć - Em. jest najlepszym mężem na świecie, a ja znowu czuję się z nim
          bezpieczna i szczęśliwa, bo każdym gestem udowadnia, że jestem dla niego
          najważniejsza, a poza tym wiem, ile go kosztowała tamta sytuacja....
          Wiem, wiem... Zaraz ktoś mi napisze, jaka to jestem naiwna i że skoro raz to
          zrobił..., i że ta jego czułośc to tylko pozory, pod którymi ukrywa spotkania z
          kilkoma przynajmniej kochankami...itd. Tak się może wydawać komuś, kto nie
          przeżył takiej sytuacji... Ale wiem też z własnego doświadczenia, że czasem
          zdarza się człowiekowi zrobić coś, o co sam by siebie nigdy o to nie
          podejrzewał (od tej pory moją zasadą jest "nigdy nie mów nigdy")... Któraś z
          dziewcząt napisała trochę wyżej, że błądzić jest rzeczą ludzką - ważne, żeby
          nie tkwić w błędzie, tylko coś z tym robić, czegoś się dzięki niemu nauczyć i
          już nigdy go nie powtórzyć...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka