keksi 05.10.06, 22:57 sukieneczka, pioseneczka, czekoladki, pieniazki.... sukieneczks etc... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
arieska Re: infantylizm jezykowy.... 05.10.06, 23:13 Iiii tam, to jeszcze nic. Mnie bardziej denerwuje pisanie przez niektore panie slow: narzeczony, on, jego z duzej litery. Jak z pamietnika z podstawowki: "ON na mnie spojrzal" itp. Albo tak zaslepione albo naprawde mysla, ze tak sie pisze. Pomijam wszelkie misie, rysie, pysie... To na szczescie moze byc, niechybnie zdrabniajac, slodziutkie Odpowiedz Link Zgłoś
keksi Re: infantylizm jezykowy.... 05.10.06, 23:26 masz racje, i to tak! czasami rece mi opadaja! Odpowiedz Link Zgłoś
mysza_klapsiara Re: infantylizm jezykowy.... 07.10.06, 10:13 A to już przesada. To że ktoś pisze słowo narzeczony/narzeczona wielką literą wcale nie oznacza, że jest infantylny albo że nie zna reguł pisowni . Ja osobiście właśnie tak piszę, a wcale nie jestem na niskim poziomie rozwoju emocjonalnego . Pozdrawiam serdecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
nombrilek Re: infantylizm jezykowy.... 06.10.06, 10:10 A co to komu przeszkadza, bo nie rozumiem ? Odpowiedz Link Zgłoś
szara82 Re: infantylizm jezykowy.... 06.10.06, 12:07 Paru osobom widać przeszkadza Mnie nie, mnie raczej śmieszy Tylko, że ja na swojego w domu mówię pierdoła, a on na mnie tłumoczek... W blogu piszę "Kochany" - wielką literą. Ale na szczęście mojego bloga nie można komentować Co do NAS i was - to po prostu pokazuje stosunek osoby piszącej do świata i samej siebie. Traktuję to jak informacje Odpowiedz Link Zgłoś
greene3 Re: infantylizm jezykowy.... 06.10.06, 18:54 hehe - ale jednak tłumoczek a nie tłumok Odpowiedz Link Zgłoś
ozi29 Re: infantylizm jezykowy.... 05.10.06, 23:38 hehehe ja tam bardzo lubie okreslenie Moj narzeczony)) Odpowiedz Link Zgłoś
keksi Re: infantylizm jezykowy.... 05.10.06, 23:44 straszniscie pysiowaty!, NO NIE? Odpowiedz Link Zgłoś
ozi29 Re: infantylizm jezykowy.... 05.10.06, 23:46 a jakżei tak najlepszy jest MOJ niuniek, kojarzy mi sie z zyyyy)) golakiem))) Odpowiedz Link Zgłoś
ashton Re: infantylizm jezykowy.... 06.10.06, 08:08 Sama piszę Mąż (czy też kiedyś Narzeczony), a na blogu ON ale w życiu nie powiedziałam "Misiu", chyba dobre i to? )) Odpowiedz Link Zgłoś
ozi29 Re: infantylizm jezykowy.... 06.10.06, 08:46 Błagam wszystko, tylko nie CHŁOP!!!! Chryste jak to brzmi..., jakbyscie o "pachołku" jakimś mówiły, takim "robolu" wiejskim spod sklepu)))) Odpowiedz Link Zgłoś
kingadpl Re: infantylizm jezykowy.... 06.10.06, 09:24 chlop mi sie kojarzy z mezem po 18 latach malzenstwa, zaniedbanym, cuchnacym i lekko podpitym... A jego baba ma walki na glowie i lata po polu w podomce.... Zdecydowanie wole jednak maz.. )))))))) no ostatecznie u mnie w regionie nazywamy ich slubnymi ))) Odpowiedz Link Zgłoś
nionczka Re: infantylizm jezykowy.... 06.10.06, 09:27 Zgadzam sie z Wami dziewczyny. Misiów i innych sloneczek nie trawie. Tutaj na forum to wyglada rzeczywiscie dosc infantylnie. W domu niech sie wszyscy nazywaja jak chca. Co do zaimków osobowych... dziekuje, ze ktos poruszyl ten temat. Ja juz od dawna chcialam napisac, ale czasami uwagi jezykowe tutaj (przydatne i bardzo pouczajace dla niektorych) sa powodem strasznych klotni, ktorych wolalam uniknac. Wracajac do zaimków, mnie uczono, ze piszemy je wielka litera w przypadku drugiej osoby Ty, Wy, Wam, etc w celu wyrazenia szacunku. Tak wiec dla mnie pisanie wielka litera zaimków MY, NAS, etc wyglada jak jakies samouwielbienie. Wiadmo, ze troche milosci wlasnej nie zaszkodzi, ale w tym przypadku to przesada. Odpowiedz Link Zgłoś
jedza1 Re: infantylizm jezykowy.... 06.10.06, 09:43 o rany...jak dobrze ze ktoś poruszył ten temat. Ja bym dodała jeszcze oprócz infantylizmu - nadmierny patetyzm. Moje ulubione to: "moja wybranka", "moja jedyna", "moje cudo" w odniesieniu do....... sukni slubnej!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
anabia haha 06.10.06, 12:15 hahaha śmieszne to o czym piszecie i to jak piszecie p.s A wasze wypowiedzi jak można naukowo określić? Bo po chłopsku to chyba dewotki? lub babska? Już nie macie gdzie się popisywać? Odpowiedz Link Zgłoś
arieska Re: haha 06.10.06, 12:24 anabia napisała: > hahaha śmieszne to o czym piszecie i to jak piszecie Nie kazdego to bawi. > p.s A wasze wypowiedzi jak można naukowo określić? Bo po chłopsku to chyba > dewotki? lub babska? Piszesz o nauce,a nie wiesz, ze dewotka to okreslenie scisle zwiazane z chora, ostentacyjna religijnoscia. Co to wg Ciebie ma wspolnego ze zdrabnianiem czy bledna pisownia? A nazywac sobie mozesz jak chcesz, nie interesuje mnie to. Odpowiedz Link Zgłoś
anabia Re: haha 06.10.06, 12:30 No ja nic nie wiem o nauce, Ty zapewne jesteś mądrzejsze, tylko nie zaduś się z nadmiaru-powodu tych teorii. Jeśli nie dewotki ( skarciłaś mnie za nieumiejętne dobranie "terminu" do sytuacji) to zostaje babsko Odpowiedz Link Zgłoś
arieska Re: haha 06.10.06, 13:23 anabia napisała: > No ja nic nie wiem o nauce, Ty zapewne jesteś mądrzejsze, tylko nie zaduś się z > > nadmiaru-powodu tych teorii. Jeśli nie dewotki ( skarciłaś mnie za nieumiejętne > > dobranie "terminu" do sytuacji) to zostaje babsko Widzisz, poprawilam Ci samopoczucie i samoocene,a Ty mi tak zle zyczysz. Co za niesprawiedliwosc. Odpowiedz Link Zgłoś
anabia Re: haha 06.10.06, 15:48 Ty mi samoocene poprawiłaś? czy sobie próbowałaś? Ja tobie źle życzę? w którym zdaniu? Może są już jakieś nowe zasady pisania i wyrazy znaczą co innego niż mnie uczono, doucz mnie proszę.. Odpowiedz Link Zgłoś
tequilla78 Re: haha 06.10.06, 12:26 Mnie zdrobnienia w żaden sposób nie rażą, czy to odnośnie narzeczonych (są w końcu oznaką czułości) czy odnośnie innych wyrazów - chyba dobrze mieć trochę dziecka w sobie, oby nie przekraczać granic rzeczywistej infantylności. Nie rozumiem dlaczego zrobnienia pojawiające się tu i ówdzie od czasu do czasu komuś mogą przeszkadzać. Każdy ma prawo być sobą. Odpowiedz Link Zgłoś
misumi Re: infantylizm jezykowy.... 06.10.06, 12:51 A co to komu przeszkadza? Jak przeszkadza niech nie czyta i już. Sama pisząc o kimś czy do kogoś piszę z dużej litery Wy On Oni Wasze czy Państwa dla mnie to kwastia kultury, ale jak kto woli... Odpowiedz Link Zgłoś
arieska Re: infantylizm jezykowy.... 06.10.06, 13:26 misumi napisała: > A co to komu przeszkadza? Jak przeszkadza niech nie czyta i już. > Sama pisząc o kimś czy do kogoś piszę z dużej litery Wy On Oni Wasze czy > Państwa dla mnie to kwastia kultury, ale jak kto woli... Akurat z kultura nie ma to nic wspolnego. Wielka litera pisze sie wyrazy typu Ciebie, Tobie. Pisanie tak on, my, wy to juz nieznajomosc pisowni, ale jasne, ze nikt Ci nie broni robic bykow. Wolny kraj - jednym sie chcialo uczyc, inni wagarowali jak uczono ortografii czy gramatyki. Dyskusja w sumie bezsensowna, wiec zegnam. Odpowiedz Link Zgłoś
misumi Re: infantylizm jezykowy.... 06.10.06, 15:20 Ja się z Tobą nawet nie witałam więc żegnać się nie będę. Żenada Odpowiedz Link Zgłoś
joasia84 Re: infantylizm jezykowy.... 07.10.06, 10:37 Ale jeśli piszesz Narzeczony - zamiast imienia to nie jest to błędem tylko w danym momencie nazwą własną - więc duża litera. Odpowiedz Link Zgłoś
misumi Re: infantylizm jezykowy.... 06.10.06, 12:53 I oczywiście używam zdrobnień bo świadczy to o czułości! No oczywiście nie w każdym przypadku, ale mi to absolutnie nie przeszkadza! Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: infantylizm jezykowy.... 06.10.06, 13:58 Przesadzacie. Mnie również drażnią zdrobnienia i infantylizmy, ale pisanie z dużej litery "Narzeczony"?? Używanie w formie żartobliwej określeń "chłop", czy "Luby"?? A jak mam do cholery pisać, "partner", a może "konkubent"? Używam dużej litery przy narzeczonym, kiedy chcę (w nawiązaniu do treści wypowiedzi w wątku) wyrazić mój szacunek do niego i uczucie.. Po to między innymi są duże litery A "chłop" i "Luby", kiedy wypowiedź jest żartobliwa.. Nie przeginajcie w drugą stronę! Odpowiedz Link Zgłoś
ashton Re: infantylizm jezykowy.... 06.10.06, 14:00 Jezuuuuuuu, tylko nie "konkubent"... twórcę słowa "konkubinat" wytargałabym za uszy!!! Odpowiedz Link Zgłoś
keksi Re: infantylizm jezykowy.... 06.10.06, 14:01 konkubencik, pieniazek, sukieneczka, rajstopka... czy to nie slodkie ? Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: infantylizm jezykowy.... 06.10.06, 14:14 Kiedy słyszę słowo "konkubent" od razu widzę libację alkoholową i zabójstwo w afekcie )) Ja mam alergię na "pieniążki" i "dzidzię". Brrr. Ale infantylizacja to potęga, dla mnie przerażająca i wyrażająca się nie tylko w języku. Kiedys zwróciłam uwagę np. na taki drobiazg - modne ostatnio torby ze Snoopym - biegają z nimi i nastolatki, i trzydziestolatki i widziałam nawet panie w wieku mojej mamy śmigające z elegancką torebką w jednej ręce i różowym Snoopym w drugiej... Odpowiedz Link Zgłoś
ozi29 Re: infantylizm jezykowy.... 06.10.06, 15:57 hehehheh Snopy u starszej pani , fajne))))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
a_weasley Daremny trud naprawiaczy języka 10.10.06, 20:55 morgen_stern napisała: > Kiedy słyszę słowo "konkubent" od razu widzę libację alkoholową i zabójstwo w > afekcie )) Gdyby teraz urzędowo wyeliminować to słowo i zastąpić partnerem, a za ćwierć wieku Twoim dzieciom tak samo by się kojarzył partner. Samo w sobie słowo konkubent - nic nadzwyczajnego. Kojarzy Ci się tak, bo w sferach, w których dźganie się nożami na libacji alkoholowej jest popularnym sposobem spędzania wolnego czasu, jest nadreprezentacja konkubentów i niedoreprezentacja mężów. Odpowiedz Link Zgłoś
woi.mi Re: infantylizm jezykowy.... 06.10.06, 14:18 No już to napisałaś,chcesz zbawiać cały świat? Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: infantylizm jezykowy.... 06.10.06, 14:21 > No już to napisałaś,chcesz zbawiać cały świat? Jezu, coś taka nerwowa? Po prostu napisałam to tutaj, a tamto gdzie indziej, juz nawet nie pamiętam gdzie.. Masz torbę ze Snoopym? ))) Odpowiedz Link Zgłoś
ashton Re: infantylizm jezykowy.... 06.10.06, 14:30 Przez kilka lat nosiłam czarny sztruksowy kapelusz z kolorową broszką przestawiającą Myszkę Miki. Ot tak Kapelusz zabrała mi siostrzenica, już prawie pełnoletnia. Pierwsze co zrobiła to odpięła myszkę... To tak a propos infantylizacji Odpowiedz Link Zgłoś
mayagaramond Re: infantylizm jezykowy.... 06.10.06, 14:37 a pamietacie jak Hanna Gronkiewicz-Waltz mowila o pieniazkach? Szkodaa tylko, ze z nbp nie mozna zrobic nbpiku polski juz tak ma: wszystko (prawie) da sie zdrobnic i wiekszosc osob zdrabnia. Odpowiedz Link Zgłoś
minerwamcg Re: infantylizm jezykowy.... 06.10.06, 15:18 Też tego nie znoszę. "Ślubik" kiedyś powodował u mnie drgawki, teraz tylko wzruszenie ramion i omijanie szerokim łukiem autorki takiego postu. Zdrobnioneczka, psiakrew. Wejdzie człowiek na forum pełne dorosłych, praworządnych ludzi, a czuje się jak w przedszkolu albo melinie mafii. Odpowiedz Link Zgłoś
ashton a zdrobnienie od "wesele"? 06.10.06, 15:19 No za bardzo się nie da. Same zgrubienia - weselisko, weselicho... Odpowiedz Link Zgłoś
malinakalina Re: infantylizm jezykowy.... 06.10.06, 17:56 O rany boskie.... brzmi strasznie A czytajac Twoje wypowiedzi na forum wydalas mi sie bardzo rozsadna osoba,wiec to nie moglo byc tak straszne jak brzmi... Odpowiedz Link Zgłoś
ewik_75 Re: infantylizm jezykowy.... 06.10.06, 16:15 keksi napisała: > konkubencik, pieniazek, sukieneczka, rajstopka... czy to nie slodkie ? baaaardzo... Aż mdli Odpowiedz Link Zgłoś
litorija Re: infantylizm jezykowy.... 06.10.06, 16:27 a tak wogóle to oczym ten post? Nie ważne jak się mówi - ale co ma się do przekazania. Odpowiedz Link Zgłoś
nionczka Re: infantylizm jezykowy.... 06.10.06, 17:44 No nie do konca tak jest. Fakt,ze to forum jest do rozmawiania na tematy slubno-weselne a nie ortograficzno-gramatyczne. Ale z drugiej strony trzeba zwracac uwage osobom, ktore ciagle popelniaja bledy (o blahe sprawy i literówki nikt sie nie czepia) bo w ten sposob te osoby moga sie czegos nauczyc. Nie zawsze chca, ale moze powinny? Nie rozumiem tylko dlaczego te osoby sie od razu oburzaja, zamiast z pokora przyjac do wiadomosci fakt, ze cos sie pisze w taki a nie inny sposob. A osoby, ktore pisza poprawnie tez na tym skorzystaja bo nie beda sie niepotrzebnie denerwowac. Bo takie perelki jak "nazyczony" to naprawde moga wyprowadzic z rownowagi. Odpowiedz Link Zgłoś
ozi29 Re: infantylizm jezykowy.... 06.10.06, 17:48 Zgadzam sie Ja sie nie obrazam, choć sama "wale byczki"))))Ale musze przyznac, iż nigdy nie byłam dobra w pisaniu zato w "gebie")) az nadto... Odpowiedz Link Zgłoś
malinakalina Re: infantylizm jezykowy.... 06.10.06, 18:00 Oj mdli i to bardzo.... A poprzednia uwaga byla do ashton... Jestem nowa i chyba jeszcze troche niporadna..wie pls o wyrozumilosc Odpowiedz Link Zgłoś
ozi29 Re: infantylizm jezykowy.... 06.10.06, 15:57 E tam, konkubina lepiej brzmi Odpowiedz Link Zgłoś
lubna Re: infantylizm jezykowy.... 06.10.06, 20:16 Eeee, a ja tam lubię mówić, że "mój luby", psia kość Odpowiedz Link Zgłoś
minerwamcg Re: infantylizm jezykowy.... 06.10.06, 22:47 I nic )) Jedyne, co można w tej sytuacji zarzucić, to brak oryginalności, bo Miśków i Misiów są całe tłumy. Osobiście znam przynajmniej czterech facetów tak przez swoje żony nazywanych Jedni mają do tego jakiś "tytuł prawny" (np. imię Michał), inni nie, ale wszyscy raczej są z tego zadowoleni. Nie spotkałam faceta, który by nie lubił być Miśkiem ))) Odpowiedz Link Zgłoś
glupie_kocie Re: infantylizm jezykowy.... 07.10.06, 08:11 Ja także. W przeciwieństwie do "misiów" nie jest specjalnie popularne. Zastanawiam się tylko, dlaczego to powiedzenie trafiło do wątku "infantylizm językowy"? Odpowiedz Link Zgłoś
keksi Re: infantylizm jezykowy.... 07.10.06, 09:32 no wlasnie, przy rozpoczynaniu watku chodzilo mi raczej o zdrabnianie niektorych wyrazow typu:dziewczynki i sukieneczki, ktorych znaczenie automatycznie sie zmienia. Co do Misiow,Pysiowwazne ze oboje to lubi, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
studentk Re: infantylizm jezykowy.... 07.10.06, 10:13 Ale fajnie brzmi: Mój misiaczek na gadu-gaduszku poderwał paniusieczkę później mieli spotkaneczko i po stosuneczku będą mieli dzidzi. A teraz mój adwokateczek złożył pisemeczko do sądeczku i będziemy mieli rozwodzik. Odpowiedz Link Zgłoś
keksi Re: infantylizm jezykowy.... 07.10.06, 14:52 szczerze? nie bardzo....ale to kwesti gustu, moze. Odpowiedz Link Zgłoś
mnalezinski Re: infantylizm jezykowy.... 25.02.17, 10:15 www.eioba.pl/a/1xml/infantylizm-jezykowy Bywa, że określenie - nawet zupełnie poprawne - zastosowane w dokumencie wyższej rangi, nie przystaje do przekazywanej treści, zmniejszając powagę urzędu (prawodawcy). Określenia użyte w mowie potocznej, prywatnym liście, a nawet w gazecie mogą uchodzić za zupełnie właściwe i byłoby wielce niesprawiedliwe wytknąć im infantylne brzmienie. Zastosowane w przepisach administracyjnych (zwłaszcza w Konstytucji) lub rozprawach naukowych, jak również w oficjalnych komunikatach rządowych i poważnych wiadomościach prasowych, telewizyjnych czy radiowych, a także w instrukcjach technicznych tudzież umowach handlowych, mogą już razić swą językową infantylnością. Termin spełniający powyższe rozważania proponuję określić jako infantylizm językowy. Konstytucje wszystkich państw są dokumentami raczej górnolotnymi, ale - obok patosu - ustawy zasadnicze winny być wzorem logiki, a tej w wielu przypadkach zabrakło w Konstytucji RP 1997 (na przykład - które artykuły dotyczą cudzoziemców, a które ich zupełnie nie dotyczą?). Należy mieć świadomość, że na podstawie szeregu artykułów można skierować do Państwa Polskiego konkretne finansowe roszczenia, które mogą być zasądzone wbrew intencjom twórców prawa, jedynie na skutek niejednoznacznego zapisu. Ostatnio nie kto inny, jak polscy językoznawcy lansują pogląd, że język ma dwa oblicza - potoczne i wzorcowe. Czy to odkrycie miało miejsce jeszcze przed zredagowaniem tekstu Konstytucji? A może zostało złożone w Skarbcu Kultury Polskiej do użytku wewnętrznego? Skąd bierze się swoisty dualizm naszych językoznawców prowadzących wykłady na uczelniach oraz pogadanki w mediach: z jednej strony walka o poprawność językową, z drugiej strony przekonanie, że Konstytucji nie dotyczą reguły głoszone przez Nich? Czyżby owe nauki miały być stosowane w kuchni, warsztacie, czy na boisku, a nie podczas tworzenia prawa? Co stoi na przeszkodzie, by profesorski trud po wyłączeniu telewizora nie szedł na marne, by znalazł swe odbicie nie tylko na uczelni, czy na ornym polu, ale także na polu prawa? Poniżej pozwalam sobie załączyć szereg przykładów infantylnych sformułowań zauważonych w Konstytucji RP 1997. Art. 1. Rzeczpospolita Polska jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli. Czyżby wszystkich obywateli wszechświata, czy tylko Ziemian, a może wyłącznie obywateli polskich; Polaków siłą wywiezionych z Polski, których nie kwapimy się przyjąć do Polskiej Wspólnoty, z której się wywodzą, czy Polaków opuszczających Ojczyznę tyle dobrowolnie co ochoczo? A może Polaków z podwójnym obywatelstwem (posiadają zatem dwa wspólne dobra - część Polski i część nowej ojczyzny dzielonej równie raźnie przez tamtejszą, częstokroć jeszcze bardziej rozdawną i demokratyczną, konstytucję...), wreszcie może zagranicznych turystów lub uchodźców. Już po pierwszym artykule Konstytucji widać, że jedni mają zbyt dużo, inni nazbyt mało...Jeśli którykolwiek z czytelników ustawy zasadniczej sądzi, że po latach nauki logiki i języka polskiego spokojnie przebrnie przez cały tekst, to już po pierwszym artykule zauważy snadnie, że dalsza lektura może nie być ani nazbyt logiczna, ani nazbyt językowo poprawna... Art. 3. Rzeczpospolita Polska jest Państwem jednolitym. Jednolitym narodowo, etnicznie, klasowo, kulturowo, intelektualnie, majątkowo, religijnie, językowo, terytorialnie? Możemy obstawiać, co autorzy mieli na myśli... Art. 15.1. Ustrój terytorialny Rzeczypospolitej Polskiej zapewnia decentralizację władzy publicznej. Przejaw pychy; raczej ma sprzyjać decentralizacji... ewentualnie sprzyja decentralizacji...(zapewnieniami zajmował się także poprzedni ustrój przez niemal całe półwiecze...). Art. 16.1. Ogół mieszkańców jednostek zasadniczego podziału terytorialnego... Można ogół mieszkańców, ogół ludzi, ogół posłów, ale prościej mieszkańcy, ludzie, posłowie..., zatem krócej - Mieszkańcy jednostek zasadniczego podziału terytorialnego... Art. 22. Ograniczenie wolności działalności gospodarczej jest dopuszczalne tylko w drodze ustawy i tylko ze względu na ważny interes publiczny. Poważniej jedynie w drodze ustawy i wyłącznie ze... Art. 32.2. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny. Niezręczność: na podstawie tego przepisu Stalin i Hitler mogliby udzielać się (w Polsce) w wymienionych trzech życiach, nawet jeśli mieliby kłopoty z innych powodów (z jakiejkolwiek przyczyny). Może wykreślić to zdanie, wszak już ustalono w art. 32.1, że wszyscy są wobec prawa równi; albo zmienić je na Nikt nie może być dyskryminowany w jakikolwiek sposób, chyba że sąd orzeknie inaczej. Art. 33.1. Kobieta i mężczyzna w Rzeczypospolitej Polskiej mają równe prawa w życiu rodzinnym, politycznym, społecznym i gospodarczym. Może zrezygnować z wyliczania owych kilku "żyć" - wszak jeszcze ktoś wymyśli kolejne; zatem bardziej uniwersalnie i krócej Kobieta i mężczyzna w Rzeczypospolitej Polskiej mają równe prawa. Art. 34.2. Obywatel polski nie może utracić obywatelstwa polskiego, chyba że sam się go zrzeknie. Podwójny nietakt - sam (zrób to sam = uczyń to osobiście) oraz się go zrzeknie (szyk przestawny); może jednak - Obywatelstwo polskie można utracić jedynie w przypadku dobrowolnego zrzeczenia się go. Art. 36. Podczas pobytu za granicą obywatel polski ma prawo do opieki ze strony Rzeczypospolitej Polskiej. Można pominąć słowa Podczas pobytu jako oczywistość (poza Polską obywatel polski nie może nic innego czynić, jak wyłącznie "pobywać"); można także domyślać się, że nie za granicą miasta, powiatu, czy województwa; zatem krócej i uroczyściej Rzeczpospolita Polska zapewnia opiekę obywatelom polskim także poza Jej granicami, albo mniej zobowiązująco - Obywatel polski ma prawo do opieki ze strony Rzeczypospolitej Polskiej także poza Jej granicami... Art. 46. Przepadek rzeczy może nastąpić tylko w przypadkach określonych w ustawie i tylko na podstawie prawomocnego orzeczenia sądu. Słowo tylko (dotyczy wielu artykułów) nie jest określeniem nazbyt prawniczym, raczej jedynie w ... i wyłącznie na ...; krócej Przepadek rzeczy może nastąpić wyłącznie w przypadkach określonych w ustawie na podstawie prawomocnego orzeczenia sądu. Art. 53.2. [...] Wolność religii obejmuje także posiadanie świątyń i innych miejsc kultu w zależności od potrzeb ludzi wierzących oraz prawo osób do korzystania z pomocy religijnej tam, gdzie się znajdują. Opisowa forma bardziej przydaje się w literaturze: Tam, gdzie rosną drzewa = las, albo tam, gdzie wytapia się stal = huta, czy wreszcie tam, gdzie wicher chodzi spać; poprawniej - w miejscu ich przebywania. Art. 71.2. Matka przed i po urodzeniu dziecka ma prawo do szczególnej pomocy władz publicznych, której zakres określa ustawa. Matką jest się po urodzeniu dziecka (pomijając ewentualny poprzedni niezerowy stan dzietności), zatem powinno być Kobieta (chyba że - medycyna tego nie wyklucza - mężczyzna zostanie matką, zatem użyte określenie jest istotnie prawidłowe...). Art. 91.2. Umowa międzynarodowa ratyfikowana za uprzednią zgodą wyrażoną w ustawie ma pierwszeństwo przed ustawą, jeżeli ustawy tej nie da się pogodzić z umową. Rzeczywiście, nie daje się pogodzić z zakończeniem zdania; w tak dyplomatycznym artykule poprawniej ... jeżeli ustawy tej nie można pogodzić z umową. Art. 108. Do senatorów stosuje się odpowiednio przepisy art. 103-107. Art. 124. Do Senatu stosuje się odpowiednio przepisy art. 110, art. 112, art. 113 i art. 120. Stosuje się do Polski, do narodu, do Rady Miasta, do ucznia, czy stosuje się wobec Polski, wobec narodu, wobec Rady Miasta, wobec ucznia...Wprawdzie przepisy stosuje się do ruchu drogowego, takoż do wypieku ciast, ale przepisy stosuje się wobec ludzi i instytucji lub w stosunku do ludzi i instytu Odpowiedz Link Zgłoś
mnalezinski Re: infantylizm jezykowy.... 25.02.17, 10:26 ciąg dalszy - ale przepisy stosuje się wobec ludzi i instytucji lub w stosunku do ludzi i instytucji mają zastosowanie przepisy... Art. 125.3. Jeżeli w referendum ogólnokrajowym wzięło udział więcej niż połowa uprawnionych do głosowania, wynik referendum jest wiążący. Raczej wzięła, jako że Wynik referendum jest wiążący, jeżeli udział w nim wzięła więcej niż połowa uprawnionych do głosowania. Art. 127.3. Na Prezydenta Rzeczypospolitej może być wybrany... (podobnie art. 127.4 i art. 127.6). Wędkarz może wybrać robaka na haka, dziewczyna może wybrać sobie fajnego chłopaka na męża, ale Prezydentem Rzeczypospolitej może być wybrany... albo Na urząd Prezydenta może być wybrany... Art. 131.2. Marszałek Sejmu tymczasowo, do czasu wyboru nowego Prezydenta Rzeczypospolitej... Wybiera się wprawdzie nowy model samochodu, ale wybiera się jednak nie nowego, lecz kolejnego Prezydenta... Art. 148. Prezes Rady Ministrów: [...] 7) jest zwierzchnikiem służbowym pracowników administracji rządowej. A jakimże mógłby być, jeśli nie służbowym? Czy można być (poza instytucją małżeństwa) zwierzchnikiem niesłużbowym (jeńcy wojenni, jeńcy pokojowi, czy po prostu - jeńcy?), zatem jest zwierzchnikiem... Art. 151. Prezes Rady Ministrów, wiceprezesi Rady Ministrów i ministrowie składają wobec Prezydenta Rzeczypospolitej następującą przysięgę... Zgrabniej w obecności Prezydenta... lub Prezydentowi... albo przed Prezydentem... Art. 180.5. W razie zmiany ustroju sądów lub zmiany granic okręgów sądowych wolno sędziego przenosić do innego sądu... Dwa niezbyt prawnicze określenia - w razie oraz wolno. Ponadto, ponieważ artykuł nie dotyczy wielokrotnego wędrowania po sądach, przeto jednak przenieść lub przekazać (przecież nie przekazywać); zatem W przypadku zmiany ustroju sądów lub zmiany granic okręgów sądowych można sędziego przenieść do innego sądu... Art. 190.3. [...]. Termin ten nie może przekroczyć osiemnastu miesięcy, gdy chodzi o ustawę, a gdy chodzi o inny akt normatywny dwunastu miesięcy. Zręczniej - nie powinien, a ponadto nazbyt infantylne to podwójne "gdy-chodzenie"; raczej W przypadku ustawy, termin ten nie powinien przekroczyć osiemnastu miesięcy, zaś w przypadku innego aktu normatywnego - dwunastu miesięcy. Art. 216.5. Nie wolno zaciągać pożyczek lub udzielać gwarancji i poręczeń... Można zrozumieć opacznie (jak w latach siedemdziesiątych) i szybko, a nie wolno, zaciągnąć pożyczkę... Raczej Zabronione (albo zakazane) jest zaciąganie pożyczek oraz udzielanie gwarancji i poręczeń. Art. 217. Nakładanie podatków, innych danin publicznych... Można wykreślić te trzy słowa; bodaj wszystkie daniny są podatkami, a ponadto słowo to kojarzy się z zamierzchłymi czasami; obecnie słyszy się jedynie o daninie krwi, chyba że istotnie danina ma się nadal kojarzyć z krwiopijstwem... Art. 223. Senat może uchwalić poprawki do ustawy budżetowej w ciągu 20 dni od dnia przekazania jej Senatowi. Można być w ciągu arytmetycznym, geometrycznym, komunikacyjnym, wentylacyjnym oraz alkoholowym; w wielu artykułach Konstytucji należy zastąpić termin w ciągu synonimem bliższym prawnikom - w okresie... (a może prościej: w 20 dni, podobnie - w 80 dni dookoła świata, a nie w ciągu 80 dni dookoła świata). Art. 227.3. Prezes Narodowego Banku Polskiego jest powoływany przez Sejm na wniosek Prezydenta Rzeczypospolitej na 6 lat. Na 6 lat można iść do mamra, zaś w tak wytwornym towarzystwie, prezesa powołuje się na sześcioletnią kadencję... Art. 228.5. Działania podjęte w wyniku wprowadzenia stanu nadzwyczajnego muszą odpowiadać stopniowi zagrożenia i powinny zmierzać do jak najszybszego przywrócenia normalnego funkcjonowania państwa. Określenia muszą oraz jak najszybszego, to niezbyt właściwe terminy w dokumencie tej rangi, zatem - Działania podjęte w wyniku wprowadzenia stanu nadzwyczajnego powinny odpowiadać stopniowi zagrożenia i zmierzać do możliwie niezwłocznego przywrócenia normalnego funkcjonowania Państwa. Art. 228.7. [...] Wybory do organów samorządu terytorialnego są możliwe tylko tam, gdzie nie został wprowadzony stan nadzwyczajny. Klasyczny infantylizm językowy (tam, gdzie); raczej można przeprowadzić na obszarach, na których nie został wprowadzony stan nadzwyczajny. Jeden z profesorów, autorytet w dziedzinie poprawnej polszczyzny (brał udział w pisaniu Konstytucji), rzekł był: - Język prawniczy jest bardzo specyficzny. Czasami może nieco razić swoją szorstkością, ale on taki właśnie musi być. Pięknej polszczyzny szukajmy w literaturze, a nie w Konstytucji... Czyżby? Wysłano 29 lutego 2000 do Rady Języka Polskiego. Odpowiedz Link Zgłoś