Dodaj do ulubionych

SIGMA TRAVEL - 15 dniowa objazdówka po Egipcie

IP: 212.160.112.* 05.02.04, 13:03
Chciałbym skorzystać z oferty Sigmy Travel i wyjechać wiosną na 15-dniową
wycieczkę po Egipcie. Będę zobowiązany za wasze opinie dotyczące tej
objazdówki, na jakie wycieczki i imprezy fakultatywne warto pojechać. Jak
wykorzystać ewantyalne dni wolne i czas w Hurgadzie.
Obserwuj wątek
    • miriam_73 Re: SIGMA TRAVEL - 15 dniowa objazdówka po Egipci 05.02.04, 13:31
      Byłam na takiej objazdówce w 2001 r. Z tego co pamiętam (nie ma pod ręką
      aktualnego katalogu) jest tam jakaś drobna zmiana na początku, w każdym razie
      jest dzień kiedy albo trzeba sobie zorganizować dzień w Kairze, albo wybrać sie
      do Aleksandrii. Wydaje mi się, że mimo wszystko warto A. zobaczyć - my byliśmy
      jeszcze dodatkowo po drodze w Wadi El Natrun (centrum koptyjskie) i nad Kanałem
      Sueskim - ale to zapewne zależy od pilota. Poza tym byliśmy jeszcze na takim
      dodatkowym buszowaniu po Kairze, po południu i wieczorem.
      Na południu z wycieczek dodatkowych warto oczywiście pojechać do Abu Simbel (z
      Asuanu) a będąc w Luksorze do Dandary (rewelacja!!!). Poza tym podobał mi się w
      Asuanie rejs felukami po Nilu dookoła Elefantyny i pobyt w ogrodzie botanicznym
      na Wyspie Kitchenera.

      Poza tym warto w Luksorze się urwać z grupy, jeśli nie jest zbyt późno po
      zwiedzaniu Deir El Bahari i Doliny Królów i wybrać się jeszcze do Doliny
      Królowych i ew. do Ramesseum (wszystko zależy od czasu i tego na kiedy
      zaplanowane jest zwiedzanie Karnaku.

      W Hurgadzie Sigma jak ja byłam z nimi korzystała z hotelu AMbassador, który nie
      leży nad morzem, z tym, że była możliwośc korzystania z plaży bodaj w Royal
      Palace. Warto, będąc pierwszy raz w tej okolicy wybrać sie na rejs po morzu
      (Giftun itd) oraz na safari na pustynię. A poza tym odpoczywać i opalać się
      oczywiście :)))

      Jedzenie było bdb, w Kairze i w Luksorze za parę funtów można było sobie
      dokupić obiady. Na statku full board tzn 3 posiłki plus tea time. Stateczek był
      ładny, z niewielkim basenem na górnym pokładzie. Trasa zwiedzania intensywna
      ale bardzo ciekawa. Z tym że wiele zależy od pilota. Nie wiem z Sigmą nadal
      jeździ Marek Malczewski. jeśli tak to jedź w ciemno.
      • Gość: Tomstar 155 USD - dewizowa część imprezy??? IP: 192.11.224.* 07.02.04, 19:58
        Czy mam rozumieć, że dewizowa część imprezy 155 USD przekazywana w Egipcie
        kontrahentowi Sigmy to ukryty, dodatkowy koszt imprezy? Na co wydawana jest ta
        kwota? Czy z niej pokrywane są bilety wstępów do muzeów, czy tez po prostu
        wsiąka, a za bilety trzeba płacić dodatkowo?
      • Gość: Tomstar pilot - przewodnik IP: *.proxy.lucent.com 09.03.04, 16:19
        Panie w Sigmie twierdzą, że pan Marek Malczewski bedzie prowadził tegoroczne
        objazdówki więc zgodnie z rekomendacja miriam wszystko powinno być OK.
        • revera   15.12.04, 15:18
          Byłem w Egipcie z Sigmą w 1999.
          www.resco.com.pl/album/
          Statek(!@#$%!) i hotele (zwłaszcza w Hurgadzie) miały na pewno niższe
          kategorie! Beznadziejny syf. Z zazdrością patrzyliśmy na sąsiednie hotele ***.
          Psuło to niepotrzebnie całośc naprawdę dobrze zorganizowanej wycieczki z dobrym
          przewodnikiem.
          Ceny imprez fakultatywnych w Sigmie nieprzyzwoicie wysokie! - 2-3 razy większe
          niż kosztują na miejscu.
          Ponownie jedziemy do Egiptu w lutym 2005, ale z innym biurem (tym od Chin)!
          Może ktoś dołączy do nas?

          Poza tym, wiosną tego roku Sigma przetrzymała nam pieniądze za Grecję od
          początku lutego aż do lipca (zarezerwowaliśmy miejsca w autokarze przy wpłacie
          pełnej kwoty). Przed wyjazdem odwołała wycieczkę do Grecji z powodu olimpiady!
          Wcześniej o niej nie wiedzieli!
          Zadzwoniłem chcąc potwierdzić godzinę wyjazdu. I klasyczne zachowanie: padł
          tekst - "właśnie miałam do państwa zadzwonić (już wykręcałam numer): Grecja
          zorganizowała olimpiadę, podnieśli ceny hoteli, nie ma samolotów, ...[bełkot]".
          Łaskawie zwrócili pieniądze (bez żadnej rekompensaty - dałem im 5-miesięczny
          darmowy kredyt).
          Pojechaliśmy więc (ale do Chin) z innym biurem:
          www.resco.com.pl/album/
          Pozdrawiam i zapraszam galerii (w trakcie tworzenia),

          revera@NOSPAM.gazeta.pl

          R.
      • Gość: Tomstar Ambassaror Club Hotel IP: *.proxy.lucent.com 09.03.04, 16:32
        miriam, czy o tym Ambassarorze pisałaś?
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14938&w=8033138&v=2&s=0
        jesli tak to hotel taki trochę średniawy.
        • miriam_73 Re: Ambassaror Club Hotel 09.03.04, 19:19
          Wydaje mi się, że tak, acz ja zapamiętałam Ambassadora jako zupełnie przyzwoity
          hotel. Fakt - bylismy w części odremontowanej. Ponieważ w zasadzie w hotelu
          tylko nocowałam, to uważam, że nie ma na co narzekac. Telewizor, lodówka i
          klima działały, pokój był codziennie sprzątany, jedzenie - przynajmniej w tym
          czasie - było dobre, choć trzeba było zawsze o 19 przeczekac pierwszą falę
          znudzonych i wygłodniałych małolatów z kolonii Alfastar, którzy poza hotel i
          plażę się nie ruszali. Śniadania o normalnej porze czyli ok. 8-9 też nie były
          problemem - były urozmaicone, jakja naleśniki itp. rzeczy robili na bieżąco.
          Ponieważ na dole przy basenie wieczroem są stoliki i otwarty barek plus jakiś
          tam zwykle program artystyczny, to po 20 w basenie się nie pływa, ale to akurat
          nie wydaje mi sie specyficznym wynalazkiem tego tylko hotelu bo identyczne
          zasady spotkałam np. także w Sea Star w Hurgadzie czy w Hiltonie s SSH.
      • etrusek Re: SIGMA TRAVEL - 15 dniowa objazdówka po Egipci 20.05.04, 14:24
        miriam_73 napisała:

        ...wiele zależy od pilota. Nie wiem z Sigmą nadal jeździ Marek Malczewski.
        jeśli tak to jedź w ciemno.

        To fakt. Z "Doktorem" mozna jechać w ciemno. Ogromna wiedza i profesjonalizm.
        Na zimę zapraszał do Meksyku.
      • Gość: gryka1 Re: SIGMA TRAVEL - 15 dniowa objazdówka po Egipci IP: 5.2.* / *.chello.pl 08.06.04, 19:56
        Też byłam na tym objeździe ale w 1999 r.Wspominam go z rozrzewnieniem. Faraon
        dopadł mnie, męża i moja córką. Mnie walnęło w nocy, więc rano już było po
        sprawie, mąż został zaatakowany na tamie, a moja córkę trzymało bardzo długo.
        Skończyło się wezwaniem lekarza i zastrzykiem w dupencję za 50 $. Następnego
        dnia była jak nowa.Wspominam ten wyjazd nie dlatego, że dopadł nas faraon ale
        chociażby dlatego , że lecąc do Abu Simbel miałam ogladać z przodu samolotu
        czarną noc a odwaracając się do tyłu wstające słońce.Niesamowite.Pilot był
        rewelacyjny ale nie pamiętam jak się nazywał, muszę przejrzeć kasety.
    • Gość: Tomstar "Światło i dźwięk" IP: 192.11.224.* 07.02.04, 20:03
      Który ze spektakli "Światło i dźwięk" wybrać?
      Czy ten w świątyni Izydy na wyspie File, czy ten w Kairze pod piramidami?
    • Gość: Tomstar Abu Simbel IP: 192.11.224.* 07.02.04, 20:06
      Czy wycieczka fakultatywna do Abu Simbel odbywa się samolotem (tak jak
      wspomniano na www.sigma-travel.com.pl/egipt.html?
      CMS_SID=f49a973092503ace90f2064b5ba94856) czy też autokarem (tak jak jest to
      wspomniane na papiuerowym programie)?
      • miriam_73 Re: Abu Simbel 08.02.04, 15:20
        Z Abu Simbel jest tak, że nie zawsze czynna i przejezdna jest szosa z Asuanu
        do AS. Ja trafiłam, że droga była otwarta i jechaliśmy autobusem, ale nie
        zawsze jest taka możliwość, stąd zapewne info tylko o wycieczce lotniczej.
        Lotnicza jest znacznie droższa.
        Światło i dźwięk w w Kairze oglądałam z hotelowego tarasu na XI p. z kawiarni,
        super jak sie siedzi z sziszą... (nocowalismy w Gizie - zdecydowanie odradzam
        pokój od ulicy, chociaż z widokiem na piramidy, bo hałas ulicy jest znaczny,
        szczeg. klasony), natomiast podobało mi się w Karnaku (Luksor) - można się
        wybrac na własną rękę, chociaż trzeba się liczyć z kosztam,i dorożki. Koszty w
        USD które pobiera w Egipcie polit to koszty programowych wstępów, chyba
        bakszyszy, przewodników, itp. Wycieczki dodatkowe, to koszty extra.
        • Gość: Tomstar 155 USD IP: *.revers.nsm.pl 08.02.04, 17:45
          Thx miriam. Czyli za programowe bilety do różnych muzeów i innych atrakcji nie
          płaciliście dodatkowo, a wliczone to było w 155 USD przekazane w Egipcie?
          • miriam_73 Re: 155 USD 08.02.04, 20:40
            Na tyle na ile pamiętam. Podobnie zresztą było też z Sigmą w Izraelu i w
            Grecji tzn. jakaś tam podana w programie na końcu kwota do wpłaty do pilota. A
            tylko fakultatywne do wykupu, lub do załatwienia na własną rękę.
          • etrusek Re: 155 USD 20.02.04, 13:31
            W sumie to nie wiadomo na co idzie ta kasa, ale wycieczka jest w porządku.
            Zuważyłam, że można teraz kupic ja przez internet (a Sigma chwali się, że nie
            poniesiesz za to extra kosztów - troche ich pogięło, nie dość że nie muszą
            płaćić prowizji agentowi to jeszcze chcieliby wyciągać jakas chora kasę od
            klientów).
            I pamietaj że cena wycieczki tez nie jest konkurencyjna (no chyba że z
            LogosTourem czy innymi ekskluzywnymi biurami podrozy)
    • etrusek przekręty z ceną wycieczki 22.02.04, 23:26
      Ktoś wyliczył, że taka objazdóweczka z Sigmą kosztuje tak naprawdę 1500 złotych
      więcej niż podają w cenniku. Tak na dobrą sprawę cena z oferty zawiera pensję
      pana prezesa, samolot, hotele i transport na miejscu. Za zwiedzanie na miejscu
      płaci się dodatkowo jak za zboże.
      • imhotep8 Re: przekręty z ceną wycieczki 23.02.04, 08:42
        Ale wymyśliłas
    • Gość: Tomstar Pociąg Kair - Asuan IP: *.proxy.lucent.com 03.03.04, 17:42
      Czy nocny przejazd z Kairu do Asuanu odbywa się w wagonach sypialnych czy
      fotelach?
      • miriam_73 Re: Pociąg Kair - Asuan 03.03.04, 21:08
        W fotelach w I klasie. Są dość wygodne, ale trzeba wziąć ciepłe ciuchy bo klima
        jest mocna oraz trzeba się liczyć z tym, że całą noc będzie się palić światło
        oraz będą szwendać się bezpieczniki w cywilu i w mundurach.
        • chaladia Re: Pociąg Kair - Asuan 03.03.04, 21:55
          Ile by dziś kosztowała dopłata do sypialnego i czy takie coś da się załatwić z
          opiekunem grupy? Jak się płaci parę tysięcy za wyjazd, to już te 100 zł różnicy
          nie czyni, a w Assuanie wysiada się niewątpliwie w lepszej kondycji i można od
          razu iść zwiedzać wszystko, co jest tam do zwiedzenia (a jest tego sporo).
          • ra.kr Re: Pociąg Kair - Asuan 09.03.04, 19:22
            witaj co do pociagu sypialnego to jest osobny sklad nie ten w ktorym
            wypojedziecie. doplata czy jak wolisz bilet kosztuje 50$ od osoby wiec dosc
            dtogo co do tej 1 klasy ja przejezdzilem caly zeszly sezon i wcale nie jest to
            takie meczonce te fotele sa bardzo wygodne i mozna je rozlozyc do prawie
            lezaxwj pozycji.
            pozdrawiam i zycze milej wycieczki
            Radek
            • Gość: Tomstar Re: Pociąg Kair - Asuan IP: 192.11.224.* 10.03.04, 10:57
              Dzięki Radku za info - sporo to wyjaśnia. Czy bagaże trzyma się wtedy gdzies
              obok siebie czy w jakims wagonie bagażowym?
              • miriam_73 Re: Pociąg Kair - Asuan 23.03.04, 15:18
                Bagaże są zabierane na wspólny wózek i idą do wagonu bagażowego. Ze sobą
                zabieraliśmy tylko podręczny (tragarze byli opłaceni z tej kasy którą
                przekazuje się pilotowi na początku imprezy). My jechaliśmy w sumie w 3
                wagonach. Jeśli jedziesz z osobą towarzyszącą poproś pilota o miejsca
                pojedyncze jedno za drugim a nie podwójny fotel obok siebie. Te fotele można
                ustawić "twarzą" do siebie i w ten sposób po maksymalnym ich rozłożeniu da się
                wygodnie spać prawie na leżąco na przysłowiowego waleta.
            • lilypons Re: Pociąg Kair - Asuan 28.03.04, 20:14
              Czy z tego wynika,że wykupując miejsce w wagonie sypialnym / objazdówka
              Tutenchamon - Exim / będę jechać innym pociągiem niż reszta grupy?
              Proszę o odpowiedź.
              Pozdrawiam
              • miriam_73 Re: Pociąg Kair - Asuan 29.03.04, 00:01
                Nie mam pojęcia jak to wygląda w Eximie. Rozmawiamy o objazdówce Sigmy.
                • lilypons Re: Pociąg Kair - Asuan 29.03.04, 08:50
                  Witam.
                  Pytanie dotyczyło pociągu i według mnie nie ma znaczenia, czy to Exim czy też
                  Sigma, bo chyba nie ma tylu pociągów w jednym czasie na trasie Assuan - Kair,
                  żeby każde biuro jeździło osobnym.
                  Właściwie to pytałam o to ra.kr, bo wywnioskowałam z jego postu, że może mieć
                  dokładne informacje na ten temat.
                  Pozdrawiam
      • Gość: Tomstar Przedziały I klasy IP: *.proxy.lucent.com 15.05.04, 18:57
        Przejazd odbywa się w wagonach Nefretiti. Duże przedziały sześcioosobowe w
        przechodzonych wagonach I klasy. Bagaże trzyma się między siedzeniami - moża na
        nich położyć nogi i lepiej sie przespać. Wagon klimatyzowany z serwisem
        kawowo/herbacianym. Stosunkowo wygodne, ale zaniedbane.
    • Gość: Tomstar Karty kredytowe EU/MC IP: 192.11.224.* 06.03.04, 12:55
      Czy za wycieczki fakultatywne i inne wydatki można płacić kartą kredytową
      Master Card czy też jedynie gotówką?
      • etrusek Re: Karty kredytowe EU/MC 23.03.04, 12:44
        Pilot ma praskę do wypukłych kart kredytowych.
        • mpiackus Re: Karty kredytowe EU/MC 07.04.04, 14:38
          nie wydaje mi się aby tak było. Ja płaciłam gotówką.
      • Gość: Tomstar Re: Karty kredytowe EU/MC IP: *.proxy.lucent.com 15.05.04, 18:52
        Za wycieczki fakultatywne płaci się wyłącznie gotówką (dolarami, ale
        przypuszczam, że wpłata w funtach egipskich też będzie akceptowana)
    • Gość: Tomstar "zemsta faraona" IP: 192.11.224.* 10.03.04, 11:03
      Czy sporo osób na waszych objazdówkach miało problemy żołądkowe? Czy pilot na
      początku sugeruje zakup sprawdzonych specyfików?
      • miriam_73 Re: "zemsta faraona" 10.03.04, 11:56
        Na tej objazdówce Sigmy pilot od razu powiedział, żeby w razie jakichkolwiek
        dolegliwości zgłaszać się do naszego dyżurnego Egipcjanina, Ahmeda i ten dawał
        jakis zestaw proszków. Pomagały w zasadzie błyskawicznie. Można tez ew. od razu
        kupic za kilka funtów bodaj Antinal. Ja zemstę i to w bardzo łagodnej formie
        miałam tylko raz i to nie na pierwszym wyjeździe do Egiptu tylko na pobycie w
        ub. roku zimą. Tak więc nie ma reguły.
        • Gość: Tomstar Re: "zemsta faraona" IP: 192.11.224.* 10.03.04, 13:07
          Z tego co piszesz wynika, ze ludzie jednak troichę chorowali. Jaka to była
          skala zjawiska?
          • miriam_73 Re: "zemsta faraona" 11.03.04, 17:51
            Nie wiem, trudno powiedzić. Z moich znajomych kilku pań, z którymi często
            przebywałam tak naprawdę odczuwalne dolegliwości, wymagające "koktajlu
            Ahmeda" miała jedna.
      • Gość: Tomstar Re: "zemsta faraona" IP: *.proxy.lucent.com 16.05.04, 14:46
        Właśnie wróciłem. Podczas wycieczki nikt z 38-osobowej grupy nie chorował mimo
        stołowania sie w wielu lokalach, mycia zębów w kranówie, jedzenia świeżych
        warzyw i owoców. W Kairze zakup Antinalu jest niemożliwy - nie ma go w
        aptekach. Można za to kupić Ercefuryl za 4,5 funta.
    • Gość: kanterait Polecam IP: *.revers.nsm.pl 27.03.04, 20:27
      Szczerze polecam. Najlepsza na polskim rynku turystycznym wycieczka o Egiptu.
      • Gość: Minius Re: Polecam IP: 81.219.125.* 27.03.04, 20:42
        A może byś napisał/a relację z tej imprezki. Jedo zdanie to ciut za mało by
        potwierdzić uroki Twoich wojaży.
    • Gość: Tomstar SIGMA oszukuje na standardzie statku IP: *.proxy.lucent.com 08.06.04, 14:24
      Z przykrością informuję, że w programie objazdówki, który jest częścią umowy
      Sigma Travel oferuje podczas rejsu po Nilu zakwaterowanie na statku 4*,
      natomiast w rzeczywistości okrętuje wycieczkowiczów na trzygwiazdkowe stare
      krypy (np. HORUS). W kabinach dolnego pokładu starsznie śmierdzi spalinami i
      wyziewami z zęzy.
      Co najdziwniejsze ani pilot ani biuro nie zająknęło się o tym przekręcie.
      • Gość: HORUS - **** Re: SIGMA oszukuje na standardzie statku IP: 194.29.143.* 08.06.04, 16:20
        Horus jest czterogwiazdkowy. To ze wyglada jak trzygwiazdkowy to inna sprawa.
        • Gość: Tomstar Re: SIGMA oszukuje na standardzie statku IP: *.proxy.lucent.com 08.06.04, 23:43
          > Horus jest czterogwiazdkowy
          Czterogwiazdkowy to może i był w czasach późnego Gierka. Teraz jest
          trójgwiazdkowcem o czym świadczą trzy gwiazdki dumnie wiszące nad recepcją.
          • Gość: witold ... i traci powoli renomę IP: *.proxy.lucent.com 05.07.04, 10:39
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=193&w=13916876&a=13916876
      • egipt4 Re: SIGMA oszukuje na standardzie statku 12.12.04, 21:43
        Ja płynęłam rok(lipiec 2003) temu statkiem Splendor i byłam bardzo
        zadowolona.Czysto,dobre jedzenie ,bardzo miła obsługa.Te parę dni na statku
        wywarło na mnie i na innych uczestnikach miłe wrażenie.
      • egipt4 Re: SIGMA oszukuje na standardzie statku 12.12.04, 21:43
        Ja płynęłam rok(lipiec 2003) temu statkiem Splendor i byłam bardzo
        zadowolona.Czysto,dobre jedzenie ,bardzo miła obsługa.Te parę dni na statku
        wywarło na mnie i na innych uczestnikach miłe wrażenie.
      • egipt4 Re: SIGMA nie oszukuje na standardzie statku 12.12.04, 21:44
        Ja płynęłam rok(lipiec 2003) temu statkiem Splendor i byłam bardzo
        zadowolona.Czysto,dobre jedzenie ,bardzo miła obsługa.Te parę dni na statku
        wywarło na mnie i na innych uczestnikach miłe wrażenie.
    • Gość: Tomstar R E L A C J A IP: *.proxy.lucent.com 14.06.04, 16:33
      Postanowiłem dla przyszłych "wycieczkowiczów" Sigmy napisać krótką relację z
      wyjazdu. Nie będę się specjalnie rozpisywał - nie mam talentu pc_maniaca czy
      corriny, ale postaram się zawrzeć kilka przydatnych informacji. Relacje
      podziele na kolejne dni.
      • Gość: Tomstar day 1 - wylot IP: *.proxy.lucent.com 14.06.04, 16:34
        Zgodnie z programem wylot miał nastąpić w czwartek o 06:05. Najpierw Sigma
        Travel przełożyła wylot na piątek 13:30, a gdy już miałem wyruszać w 350
        kilometrową drogę do Warszawy, zadzwoniła miła pani z biura informując, że
        odlot samolotu przesunięty został tym razem na godzinę 20:30. Zbiórka w hali
        odlotów półtorej godziny przed odlotem. Bilety wydane przez biuro podróży
        Eurotour-AT (które zbankrutowało dwa tygodnie później) umieszczone zostały w
        okładkach Air Polonii, ale przelot do Hurghady odbył się charterem LOT-u.
        Ponieważ to pierwszy turnus w sezonie 2004, to leci z nami pilot wycieczki pan
        Marek Malczewski. Lot trwa 4h20m, urozmaicony ciepłym wieczornym posiłkiem.
        Przed lądowaniem stewardesy rozdają druczki wniosków wizowych, które należy
        wypełnić i przygotować do kontroli paszportowej.
      • Gość: Tomstar day 2 - Hurghada, Kair IP: *.proxy.lucent.com 14.06.04, 16:40
        Przed 02:00 lądujemy w Hurgadzie. W okienku bankowym na lotnisku należy wykupić
        znaczki wizowe za 15 USD, wkleić je do paszportu i przejść do odprawy
        paszportowej. Słyszałem, że wycieczki lądujące w Tabie nie mają możliwości
        wykupienia wiz. Transfer do hotelu Sand Beach, gdzie można skorzystać z
        toalety, chwilkę odpocząć, i zabrać pakiet śniadaniowy. W związku z
        zamieszaniem dotyczącym wylotu, z opłaconego i ujętego w programie pierwszego
        noclegu nic nie wyszło – Sigma Travel nie czuje się w obowiązku zwrotu
        pieniędzy za niewykorzystane świadczenie. Pilot zaczyna zbierać 155 USD na
        egipskie wydatki (w kwocie tej znajdują się napiwki dla obsługi hotelowej więc
        nie należy przywiązywać uwagi do bakszyszowania tragarzy, kelnerów, sprzątaczy,
        kierowców itp.). W okolicach 04:30 startujemy w policyjnym konwoju w
        siedmiogodzinną podróż do Kairu. Po drodze jeden przystanek. Lokalnym
        kontrahentem Sigmy Travel jest Temo Tours – naszym stałym opiekunem jest Imet
        (to u niego najlepiej wymieniać dolary na funty – na początek najlepiej 50
        USD). Autokar lata świetności ma już za sobą, ale jest przyzwoity – unikajcie
        miejsc z tyłu, są głośne i gorące od silnika (klapa silnika w podłodze
        podskakuje na wybojach i dmucha wtedy rozgrzane powierze)
        Zakwaterowanie w hotelu Oasis- komfortowy, czterogwiazdkowy hotel na
        przedmieściach Gizy. Duże pokoje z obszernymi łazienkami rozmieszczone w
        pawilonach na terenie rozległego ogrodu z dala od zgiełku miasta i ulicy. Duży
        basen i znakomite wyżywienie. Piwo w cenie od 12,5 do 20 LE, szisza (nargila) 7
        LE. Ten hotel naprawdę nas rozpuścił. www.oasis.com.eg
        Po południu wyjazd na zwiedzanie Cytadeli Saladyna i meczetu Alabastrowego (20
        LE). To ostatni dzień maja, ale od czasu do czasu pada drobny deszcz. Po drodze
        do hotelu wizyta w salonie orientalnych perfum. Wieczorem dla chętnych pilot
        organizuje wyjazd pod piramidy na spektakl "Światło i dźwięk".
      • Gość: Tomstar day 3 - piramidy IP: *.proxy.lucent.com 22.06.04, 10:22
        Jest to dzień poświęcony na piramidy. Zaczynamy od tych najstarszych w
        Sakkarze. Najpierw odwiedzamy mastabę możnowładcy Ti – nie ma tłoku, jesteśmy
        tam sami. Potem podjeżdżamy pod kompleks grobowy Dżosera z piramidą schodkową.
        Po opuszczeniu Sakkary jedziemy do Dahshur, gdzie w ramach ceny za bilet (10
        LE) wchodzimy do wnętrza czerwonej piramidy faraona Snofru. Jest o tyle
        ciekawie, że nie ma prądu i przeciskamy się w przysłowiowych "egipskich
        ciemnościach". Jedynie w komorze grobowej tli się słaba żarówka. Sesja
        zdjęciowa przy łamanej piramidzie Snofru.
        Wracamy do Kairu przejeżdżając przez dawne Memfis i popołudnie poświęcamy na
        zwiedzanie piramid w Gizie (Cheopsa, Chefrena i Mykerinosa). Wejście do
        piramidy Cheopsa płatne dodatkowo 100 LE (66 PLZ) – trzeba pamiętać, że ilość
        zwiedzających jest limitowana i bilety można kupić tylko o określonej porze
        dnia. Podjeżdżamy na platformę widokową aby zrobić sobie kilka zdjęć na tle
        trzech piramid. Pozostała nam jedynie wizyta u stóp Sfinksa. W sumie nie jest
        tak mały jak niektórzy opisują.
        Wracając do hotelu odwiedzamy kilka aptek, aby zaopatrzyć się w pigułki
        na "zemstę faraona". Ponieważ nifuroxazide jest w Polsce tylko na receptę to
        najczęściej polecamym specyfikiem egipskim jest Antinal, ale w Kairze trudno go
        znaleźć. W Egipcie nie ma chyba leków na receptę więc kupujemy Ercefuryl,
        zawierający 200 mg nifuroxazide. Na szczęście nie było potrzeby aby go
        wykorzystywać – przez 15 dni nikt z 38 osobowej grupy nie rozchorował się.
      • Gość: Tomstar day 4 - Aleksandria i klasztory Wadi Natrun IP: 192.11.224.* 24.06.04, 15:00
        Fakultatywna, całodniowa wycieczka do Aleksandii (45 USD). Przejeżdżając przez
        Wadi El-Natrun zbaczamy w głównej drogi i odwiedzamy dwa średniowieczne
        klasztory koptyjskie: Najświętszej Marii Dziewicy (Syryjski) www.st-mary-
        mons.org oraz Świętego Bishoy'a. W tym drugim spędzamy troszkę więcej czasu,
        gdyż oprowadza nas lokalny zakonnik. Klasztory są rzadko odwiedzane przez
        turystów, a polskich w szczególności, więc tym większa wartość z obejrzenia
        tego miejsca. Aleksandia – najpierw jedziemy w rejon dawnej świątyni Serapisa,
        oglądamy kolumnę Pompejusza i dwa sfinksy z różowego granitu, schodzimy do
        podziemnych korytarzy. W pobliżu jest cmentarz, na który co chwila dowożony
        jest furgonetką owinięty w całun zmarły i wnoszony na teren nekropolii.
        Przejeżdżamy przez miasto do Kom Ad-Dikka, gdzie na obszarze wykopalisk
        prowadzonych przez polskich archeologów odkryto rzymski odeon (teatr muzyczny)
        i kompleks łaźni. Wzdłuż nabrzeża Corniche przebijamy się do XV-wiecznej
        twierdzy Kait Baja, stojącej na ruinach jednego z cudów świata – latarni na
        wyspie Faros. Nie wchodzimy do środka – twierdzę podziwiamy z zewnątrz. Po
        odwiedzinach w pięknym wnętrzu meczetu Abu Al-Abbas ruszamy promenadą na
        wschodni kraniec miasta do ogrodów i pałacu Montaza. Pałac jest niedostępny dla
        zwiedzających – był letnią rezydencją rodziny królewskiej, zdetronizowanej w
        1952 roku. Na do widzenia parkujemy w centrum miasta przy hotelu Cecil
        (zajrzyjcie do środka, kupcie śliczne pocztówki). Spacer i czas na kebab.
        Myślałem, że zobaczymy jeszcze katakumby Kom Asz-Szogafy, ale niestety
        zrobiliśmy odwrót na południe do Kairu, gdzie dotarliśmy wieczorem. Generalnie
        największe wrażenie robią wspomniane na początku koptyjskie klasztory,
        Aleksandria specjalnie nie zachwyca, jest jednak odmienna od innych egipskich
        miast.
      • Gość: Tomstar day 5 - Muzeum Egipskie i Kair koptyjski IP: 192.11.224.* 15.07.04, 14:01
        Po śniadaniu ruszamy w stronę centrum Kairu, gdyż w tym dniu mamy planowane
        zwiedzenie Muzeum Egipskiego. Przed czerwonym gmachem muzeum, zbudowanym w
        latach trzydziestych ubiegłego wieku, kłębi się tłum turystów. Dwukrotnie
        przechodzimy przez kontrolę osobistą. Na początku maja wnoszenie kamer i
        aparatów było dozwolone i bezpłatne, ale słyszałem, że ostatnio wprowadzono
        zakaz fotografowania. Kupujemy bilety za 20 LE i wchodzimy na pierwsze piętro.
        Muzeum nie jest klimatyzowane a gabloty nie mają opisów więc zwiedzanie bez
        fachowca jest utrudnione. Niewątpliwie najcenniejszymi eksponatami są skarby
        odkryte przez Howarda Cartera w grobowcu Tutenchamona – złota maska faraona
        wraz z trumnami umieszczona została w osobnej, zaciemnionej i klimatyzowanej
        sali. W muzeum panuje spory zgiełk – nawet dwu, trzyosobowe grupki turystów
        maja swojego przewodnika, który głośno opowiada im o historii Egiptu. Chwilę
        ciszy i skupienia można znaleźć jedynie w sali z maską i w sali mumii, czyli
        tam gdzie zabronione jest komentowanie. Nasz pilot oprowadza wycieczkę po
        najważniejszych salach i ekspozycjach a następnie mamy kilkadziesiąt minut na
        samodzielne zwiedzanie. Chętni mogą wysupłać dodatkowe 40 LE i przejść do sali
        mumii. Tutaj robienie zdjęć jest surowo zabronione. Mumii jest kilkanaście, a
        najważniejszą z nich jest Ramzes II Wielki. Przed gmachem można zobaczyć jak w
        muzealnym stawie rośnie papirus oraz lotos.
        Kolejny punkt programu to stary Kair koptyjski – zwiedzamy kościoły Św.
        Jerzego, Św. Sergiusza i NMP oraz synagogę. Przez koptyjski cmentarz docieramy
        do groty ze studzienką w której wg legendy znalazła schronienie Święta Rodzina.
        Po kolacji dla chętnych fakultatywny objazd miasta "Cairo by night" w cenie 10
        USD. Jedziemy w pobliże trybuny honorowej na której rozstrzelany został podczas
        defilady wojsk 6 października 1981 roku prezydent Anwar Sadat. Naprzeciwko
        trybuny znajduje się ślicznie oświetlone mauzoleum żołnierzy egipskich w
        kształcie piramidy. Przez kilka innych dzielnic (m.in. miasto umarłych)
        dojeżdżamy na największy kairski bazar i zatapiamy się w małe, kolorowe
        uliczki. Zadowoleni z zakupów wracamy późnym wieczorem do hotelu.
        • Gość: veninde Re: day 5 - Muzeum Egipskie i Kair koptyjski IP: *.ci.uw.edu.pl 16.07.04, 09:03
          Zachęcałeś mnie wczoraj na forum wakacje.pl do przeczytania Twojej relacji. A
          ja pierwsze odcinki czytałam już znacznie wcześniej. Wydrukowałam nawet
          fragmenty. W tym roku wybiorę jednak tańszą trochę Majorkę (odpadają ceny
          wstępów). Ale z ciekawości zapytam: czy Sigma zwróciła Wam jednak część kasy za
          opóźniony wylot? Pozdrawiam!
          • Gość: Tomstar Re: day 5 - Muzeum Egipskie i Kair koptyjski IP: *.proxy.lucent.com 16.07.04, 10:13
            W Sigmie temat zwrotu pieniędzy za niewykorzystane lub oszukane świadczenia nie
            istnieje. Wygląda to tak jak w wątku:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=193&w=13916876&a=13916876
            Nie wiem jak inni wycieczkowicze, ale ja nawet nie pomyślałem o zwrocie części
            kasy za opóźniony wylot - jest to złośliwość linii lotniczych a nie
            touroperatora. Niemniej jednak przez to opóźnienie program wycieczki trochę się
            pokomplikował.
            • Gość: veninde Re: day 5 - Muzeum Egipskie i Kair koptyjski IP: *.ci.uw.edu.pl 16.07.04, 13:59
              Miałeś więc 14 dniową wycieczkę w cenie 15 dniowej?
              • Gość: Tomstar Re: day 5 - Muzeum Egipskie i Kair koptyjski IP: 192.11.224.* 21.07.04, 14:08
                Niezupełnie :-))
                Od wylotu do przylotu upłynęło 15 dni. Co prawda dzień pierwszy polegał na
                wystartowaniu z Okęcia, ale nie czepiajmy się szczegółów. Najbardziej
                zirytowało mnie zrobienie w bambuko ze statkiem.
      • Gość: Tomstar day 6 - Kanał Sueski (Ismaila, Suez) IP: 192.11.224.* 21.07.04, 14:58
        DZIEŃ 6

        Rano pakujemy bagaże i składamy je w trzech wyznaczonych pokojach – wieczorem
        będziemy opuszczać Kair i hotel Oasis. Dziś w planie fakultatywna, całodniowa
        wycieczka w rejon Kanału Sueskiego (35 USD). Towarzyszy nam uzbrojony agent
        policji turystycznej, ale po cywilu. Z Kairu jedziemy do Ismailii – nie
        zatrzymujemy się w mieście, które zlokalizowane jest w środkowym odcinku
        kanału. Pilotowani przez uzbrojoną furgonetkę policyjną przejeżdżamy przez
        Ismailę (mijając dom Ferdinanda de Lessepsa) i dojeżdżamy do brzegu kanału.
        Omijamy długą kolejkę samochodów oczekujących na prom i jak te święte krowy
        ładujemy się na pokład. Prom musi chwilę poczekać aż przepłynie kilka dużych
        samochodowców, kierujących się na północ. Po kilku minutach jesteśmy już w Azji
        czyli na Półwyspie Synaj. Na pobliskim wzgórzu znajduje się ogromny pomnik w
        kształcie bagnetu osadzonego na lufie karabinu, poświęcony bohaterskiej walce
        żołnierzy egipskich z Izraelczykami – wewnątrz pomnika znajduje się ogromne
        malowidło stworzone przez Koreańczyków (północnych) – coś na kształt Panoramy
        Racławickiej ale w socrealistycznym wydaniu. Mamy tam chwilę aby skorzystać z
        toalet, barku, usiąść na ławeczce i podziwiać kontenerowce sunące błękitnymi
        wodami kanału w stronę Port Saidu. Ruszamy w towarzystwie policyjnego jeepa
        przez synajską pustynię na południe w stronę Suezu – po drodze mijamy stadko
        sześciu wielbłądów spacerujących sobie samopas wzdłuż drogi . Kolejny punkt
        programu to Military Memorial Attal Salam Strong Holo tzw. TALL SALLAM (3 LE).
        Jest to opuszczona w pośpiechu polowa baza wojsk izraelskich, z której można
        było kontrolować ruch na kanale i ostrzeliwać pozycje egipskie. Można buszować
        po okopach, schronach, umocnieniach, wieżyczkach strzelniczych, wejść do kilku
        pozostawionych czołgów (made in USA) i jeepów, postrzelać sobie z ciężkich
        karabinów maszynowych. Całość zadbana i pilnowana obecnie przez wartowników
        egipskich. Zatrzymujemy się na kilkanaście minut w pobliżu kilku ogromych wydm,
        aby niektórzy mogli poczuc co to oznacza prawdziwa piaskowa pustynia. Piasek
        jest tak rozgrzany, że panie które biegały po wydmie bez butów poparzyły sobie
        stopy. Do Suezu wjeżdżamy tunelem zbudowanym pod kanałem – od rogatek miasta
        zaczynamy być pilotowani na sygnale przez dwa policyjne motocykle. Dojeżdżamy
        do miejsca, gdzie kanał łączy się z Morzem Czerwonym – spędzamy tam 15 minut
        ponownie obserwując statki, po czym mały kebabowy lunchyk i zakupy w sklepiku w
        wywieszonymi cenami – ponieważ Suez nie jest najeżdżany przez turystów to
        płacimy za napoje i inne gadżety tyle co Egipcjanie (tu nikt nie kombinuje z
        podbijaniem cen). Wracamy do hotelu – szybki prysznic, wystawiamy przed pokoje
        bagaże, które hotelowi tragarze zawożą do autokaru. Tak się złożyło (przez
        zamieszanie z wylotem), że Sigma zapomniała zapłacić z wyprzedzeniem za
        ostatnia kolację w Oasis, więc na wieczorny posiłek podjechaliśmy do
        przyzwoitej restauracji w pobliże piramid. O 22:15 ruszyliśmy ze stacji w Gizie
        pociągiem do Assuanu. Niemiecki wagon I klasy (lata świetności ma już niestety
        za sobą)z sześcioma miejscami siedzącymi w jednym dużym przedziale. Bagaże
        ustawia się między fotelami, dzięki czemu jest na czym ułożyć w nocy nogi.
        Przedział z klimatyzacją ale bez drzwi, brak wagonu barowego, ale co jakiś czas
        przebiega człowiek z kawą i herbatą (3 LE). Mamy do przejechania około 1000
        kilometrów.
        • Gość: Tomstar Re: zdjęcia Kanał Sueski (Ismaila, Suez) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.05, 19:52
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=91&w=19240606
      • Gość: Tomstar day 6 - Asuan (tama, obelisk) IP: 192.11.224.* 03.08.04, 13:52
        Kilka minut po godzinie 10:00 docieramy do Asuanu. Opłaceni wcześniej tragarze
        przewożą nasze bagaże z pociągu na plac przed dworcem kolejowym. Po piętnastu
        minutach podjeżdża po nas autokar i zawozi nas do hotelu na południowym krańcu
        miasta. Czterogwiazdkowy hotel Basma www.basmahotel.com zlokalizowany
        jest na najwyższym asuańskim wzgórzu, a z dachu i tarasu rozpościera się
        wspaniały widok na panoramę miasta i błękitną wstęgę Nilu. Kilkadziesiąt metrów
        od hotelu znajduje się Muzeum Nubijskie. Podobnie jak kairski hotel Oasis,
        Basma jest hotelem komfortowym (prawdopodobnie najlepszym w mieście, ale nie
        najdroższym – bo miano to przysługuje kolonialnemu hotelowi Old Cataract. Pilot
        daje nam kilka godzin na odpoczynek po nocnej podróży – idealny moment na małą
        drzemkę lub relaks na basenie, po czym wyruszamy na zwiedzanie miasta i okolic.
        Przejeżdżamy przez starą tamę zbudowana przez Brytyjczyków i kierujemy się w
        stronę ogromnej Tamy Asuańskiej zbudowanej pod koniec lat sześćdziesiątych
        przez Rosjan – spędzamy na niej kilkanaście minut. Jest początek maja, a
        temperatura powietrza przekracza 45 stopni – współczuję robotnikom, którzy
        budowali tą zaporę i starożytnym kamieniarzom z pobliskich kamieniołomów.
        Właśnie po drodze do tych kamieniołomów zaliczamy "renomowany" salon złotniczy,
        gdzie panie dokonują drobnych zakupów, a niektórzy zamawiają złote kartusze z
        wygrawerowanym imieniem. Niedokończony obellisk to kolejny punkt programu –
        spoczywa on dostojnie w skalnej niszy. Miał to być największy z egipskich
        obelisków poświęcony prawdopodobnie królowej Hatszepsut, niestety podczas
        końcowej fazy wycinania z bloku skalnego uwidoczniły się spore pęknięcia i
        kamień pozostał przez kolejne tysiąclecia na swoim miejscu. Jeszcze niedawno
        można było wchodzić na leżący obelisk, teraz jednak obchodzi się go dookoła po
        specjalnej drewnianej promenadzie. Wracamy do hotelu na dobrą kolację, a
        wieczór każdy organizuje sobie samodzielnie. Hotelowym minibusem można sobie
        podjechać do centrum Asuanu – wrócić można w ten sam sposób, ale jeśli nie
        zdążymy na ostatni kurs to polecam przejażdżkę dorożką , po krótkiej negocjacji
        cenowej nie powinno to kosztować więcej niż 5 LE. Zdecydowanie warto zrobić
        sobie wieczorny spacer po malowniczym nubijskim bazarze w centrum miasta (i
        ceny są tu logiczniejsze i sprzedawcy mniej nachalni – jest milutko). Jeśli
        komuś skończyły się trunki, to można uzupełnić zapasy w sklepie wolnocłowym
        (trzeba wejść na I piętro).
      • Gość: Agnieszka Cd.!!! :) IP: *.inetia.pl 25.08.04, 13:24
        A gdzie dalszy ciąg? :))) Poproszę! :)
        • Gość: Tomstar Re: Cd.!!! :) IP: *.proxy.lucent.com 26.08.04, 23:26
          OK. Przyznaję, że sie opuściłem :-)
          W weekend dopiszę nowe odcinki.
          • Gość: Agnieszka Re: Cd.!!! :) IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 26.08.04, 23:59
            No to czekam :))))) Właśnie dzisiaj zapisałam się na taką wycieczkę i bardzo
            chętnie poczytam, jak było moim poprzednikom :)))) Z góry dziekuję :)
            • Gość: Tomstar zdjęcia IP: *.proxy.lucent.com 29.08.04, 23:06
              • Gość: Tomstar Re: zdjęcia IP: *.proxy.lucent.com 16.09.04, 13:13
                Jeśli chciałbyś otrzymać troche fotek z wycieczki to podaj swojego maila.
                • Gość: Agnieszka Re: zdjęcia IP: *.inetia.pl 16.09.04, 13:34
                  :) do mnie, nie do mnie :) wprawdzie "jeśli chciałbyś..." :) ale chyba do
                  mnie :))) bardzo chętnie obejrzę zdjęcia, poproszę :) asz@gazeta.pl
              • Gość: Tomstar Re: zdjęcia revera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.04, 19:16
                Polecam stronę revery ze zsjęciami z objazdówki Sigmy
                www.resco.com.pl/album/egipt/index.htm
      • Gość: Willow Re: R E L A C J A IP: *.msp.gov.pl / *.mst.gov.pl 26.08.04, 09:17
        Po pierwsze, wedlug ktorego programu realizowana jest ta wycieczka
        - program za strony www Sigma Travel rozni sie znacznie od tego
        "do pobrania".

        Po drugie, gdzie sie podziala reszta relacji?! ;)

        Pozdrawiam, Beata
        • Gość: Tomstar Re: program IP: 192.11.224.* 27.08.04, 12:47
          Na wycieczce realizowny jest program autorski pana Marka Malczewskiego -
          pilota. Program zamieszczony na stronie Sigmy jest bardzo ramowy i traktuj go w
          ten sposób, ze musisz zaliczyć wszystkie wymienione w nim punkty, a kolejność i
          sposób pozostaw pilotowi - możesz mu zaufać, robi to rozsądnie.
      • Gość: Tomstar day 8 - Asuan, Kom Ombo IP: *.proxy.lucent.com 27.08.04, 14:17
        Rano pakujemy swoje bagaże i wystawiamy przed drzwi hotelowego pokoju, gdyż po
        śniadaniu opuszczamy uroczy hotel Basma. Bagaże przetransportowane zostaną na
        statek, a my w tym czasie wyruszamy na południe Asuanu, aby po krótkiej
        przejażdżce łodzią motorową dotrzeć na wyspę File. Chętni mogli poprzedniego
        wieczoru wybrać się na fakultatywny spektakl "Światło i dźwięk" realizowany
        właśnie na tej wyspie więc dziś to już ich druga wizyta w świątyni Izydy.
        Kolejne 3 godziny poświęcamy na zwiedzanie kompleksu świątynnego, który
        pierwotnie zbudowany był na sąsiedniej wyspie. Świątynia przeniesiona została
        ponad trzydzieści lat temu w wyniku zatopienia jej przez wody jeziora Nasera
        powstałego po zbudowaniu Wielkiej Tamy. Nie będę rozpisywał się o urokach samej
        świątyni (znakomite opisy znajdziecie w przewodnikach), wspomnę jednak, że jest
        to bardzo wdzięczny obiekt fotograficzny. Wsiadamy ponownie do motorówki, która
        robi powoli rundkę dookoła wyspy i odwozi nas na ląd stały. Załoga łodzi nie
        byłaby sobą gdyby w międzyczasie nie otworzyła na pokładzie straganu z
        paciorkami i innymi pamiątkami (panie zrobiły powazne zakupy). Autokar zawozi
        nas na główne nabrzeże Asuanu, gdzie mustrujemy na nasz nilowy wycieczkowiec o
        dumnej nazwie "Horus". Nasze bagaże czekają już przy recepcji. Pilot pobiera
        klucze do kabin i rozpoczyna ich losowanie (nie przydziela ich, każdy wybiera
        sobie jeden). Kabiny rozlokowane są na dwóch pokładach. Ja trafiłem na
        dwuosobową kabinę na pokładzie dolnym (praktycznie pod powierzchnia wody) –
        wnętrze urządzone skromnie, dwa łóżka, szafka nocna, krzesło, mała łazienka z
        której wydobywał się fetor spalin, paliwa i innych specyfików gromadzących się
        w zęzie). Do tego dochodzą hałasy i wibracje z siłowni znajdującej się na tym
        samym pokładzie. Statek nie ma nic wspólnego z gwarantowanym przez Sigmę w
        umowie standardem czterech gwiazdek. Jednostka lata swojej świetności ma już
        dawno za sobą i jest po prostu zużyta – nad recepcją wisi tabliczka
        informująca, że tutaj obowiązują jedynie trzy gwiazdki – trochę szkoda,
        zwłaszcza gdy się spojrzy na cumujące w sąsiedztwie luksusowe "liniowce".
        Różnice w standardzie dokładnie widać gdy nasz statek stoi przy nabrzeżu jako
        któryś z kolei i na ląd trzeba wtedy przejść przez sąsiednie jednostki. Horus
        był po prostu najgorszy – jest to jawne oszustwo ze strony Sigmy i nie
        dopełnienie warunków umowy. Głośne uderzenie w gong rozlegające się z korytarza
        zawiadamia nas, że obiad podano. Po południowym posiłku, wycieczkowicze
        wybierają się na fakultatywną (10 USD) przejażdżkę feluką po Nilu. Chętnych
        było tylu, że pilot wynajął dwie łodzie. Na pobliskiej wyspie znajduje się
        znany ogród botaniczny założony przez konsula brytyjskiego lorda Kitchenera;
        spędzamy w nim kilkadziesiąt minut, kryjąc się przed 48 stopniowym skwarem.
        Asuan położony na ziemi Nubijczyków, dlatego też to oni przeważają na ulicach
        miasta. W czasach faraonów powstała tutaj forteca, by bronić nubijskie państwo
        przed najazdami. Pozostałości twierdzy znajdują się na wyspie Elefantynie,
        którą jedynie opływamy. Nazwa wyspy wzięła się od otaczających ją ogromnych
        głazów, przypominających wychodzące z wody stado słoni (ang: elephant). Bardzo
        miła przejażdżka, jednak stanowczo za droga (wiadomo, zarobek pilota). Wracamy
        na statek, który błyskawicznie odbija od nabrzeża i kieruje się w stronę Kom
        Ombo. W okolicach 16:30 pora na tea time - można udać się na górny pokład,
        gdzie w kawiarni serwowana jest kawa i herba ta "free of charge". Nasz
        opóźniony o jeden dzień wylot z kraju ma nam skomplikować plany właśnie teraz.
        Wraz z nami płynie grupa z Australii, która realizuje program zgodnie z
        harmonogramem więc musimy dopasować się do nich. Już po zachodzie słońca
        docieramy do Kom Ombo. Kompleks świątynny Sobka (z głową krokodyla) i Horusa (z
        głową sokoła) znajduje się tuż przy nabrzeżu i na szczęście jest jeszcze czynny
        (ruiny są sztucznie oświetlone). Wyruszamy zatem spacerkiem na nocne zwiedzanie
        świątyni, budowę której zainicjował Ptolemeusz V a kończyli Rzymianie.
        Ciekawostką jest to, że w czasach starożytnych w tym miejscu znajdowała się
        uczelnia medyczna o czym świadczą tematyczne reliefy. W jednej z sal można
        również zobaczyć zmumifikowanego krokodyla. Nocujemy w Kom Ombo aby za kilka
        godzin wyruszyć daleko na południe Egiptu.
        • Gość: Tomstar przejażdżka feluką IP: 192.11.224.* 12.10.04, 15:09
          Na przejażdżkę feluką można wybrać się śmiało samodzielnie. Wynajęcie łódki nie
          powinno kosztować więcej niż 15 LE (10 PLZ) od osoby za godzinę.
      • Gość: Tomstar day 9 - Abu Simbel IP: *.proxy.lucent.com 29.08.04, 23:02
        Pobudka w środku nocy. Z Kom Ombo musimy dojechać naszym autokarem do Asuanu,
        aby o godz. 04:30 wyruszyć w policyjnym konwoju pod sudańską granicę do Abu
        Simbel (wycieczka fakultatywna w cenie 65 USD). Kierowca autokaru ma problemy z
        uruchomieniem silnika – jakiś defekt w instalacji elektrycznej. Przymierzamy
        się do odpalenia "na pych" ale w ostatniej chwili silnik zaskakuje i ledwo co
        udaje nam się zdążyć na zbiórkę w Asuanie. 280 kilometrowa droga do Abu Simbel
        wiedzie praktycznie cały czas przez pustynię. Powolutku mroki nocy rozświetlane
        zostają pierwszymi promieniami wschodzącego na odległym horyzoncie słońca. Ci,
        którzy nie drzemią sięgają po aparaty fotograficzne by to uwiecznić. Przed
        07:00 docieramy na miejsce, zatrzymujemy się przy zgrabnych straganach z
        pamiątkami. Wydaje mi się, że Nubijczycy z większym szacunkiem podchodzą do
        kwestii czystości niż reszta Egipcjan – widać to chociażby po zadbanych
        trawnikach i starannie wypielęgnowanej roślinności. Kupujemy bilety (36 LE) i
        wchodzimy na teren najwspanialszej pamiątki po Ramzesie II, zwanym Wielkim.
        Świątynie Re-Horachte (z czterema ogromnymi posągami Ramzesa) i Hathor (z
        posągami Nefertari, żony Ramzesa) w Abu Simbel odkryte zostały przez
        szwajcarskiego podróżnika Johanna Ludwiga Burchardta (vel Ibrahima Ibn Abd
        Allacha) 22 marca 1813 r. Budowa Tamy Asuańskiej pod koniec lat
        sześćdziesiątych XX wieku oznaczała zatopienie obydwu świątyń wodami Jeziora
        Nasera. Na szczęście UNESCO wyasygnowało fundusze pozwalające na przeniesienie
        ich wyżej. Ekipy archeologów kierowane przez prof. Michałowskiego wycinały za
        skały pojedyncze bloki i przenosiły je 60 metrów wyżej – do nowej lokalizacji.
        Po godzinie 09:00 wyruszamy w drogę powrotną na północ. Okazuje się, że w
        autokarze zepsuła się klimatyzacja – czekała nas zatem kilkugodzinna podróż w
        metalowej puszce przez rozpaloną słońcem pustynię w 50-stopniowym skwarze. W
        Abu Simbel nie ma możliwości naprawy uszkodzenia - pilot twierdzi, że próbował
        znaleźć dla nas miejsca w innych autobusach z konwoju ale bez powodzenia. Nie
        ukrywam, że podróż przebiegała bardzo ciężko – nawiew rozpalonego powietrza
        zapewniały jedynie dwa luki dachowe, ale i to nie łagodziło atmosfery wewnątrz
        pojazdu. Nastroje wycieczkowiczów bardzo się pogorszyły – ponieważ należałem do
        młodszych uczestników grupy to najbardziej obawiałem się możliwych konsekwencji
        zdrowotnych dla podróżujących z nami starszych osób (niektóre po zawałach
        serca). Po drodze nie można było nawet się zatrzymać aby kupić jakieś zimne
        napoje – bezludna pustynia. Zwolniliśmy tylko raz, aby podziwiać wspaniałą
        fatamorganę na wschodnim horyzoncie – rewelacja. Bez strat w ludziach
        dotarliśmy na przedmieścia Asuanu, gdzie nasz egipski opiekun Imet wyskoczył do
        sklepu i kupił kilkanaście butelek z zimną mineralką i kilkadziesiąt puszek
        Coca-Coli. Zaspokoiwszy pragnienie ruszyliśmy dalej na północ – do Kom Ombo,
        gdzie czekał na nas "Horus". Wykończeni męczącą podróżą, mogliśmy w końcu wziąć
        upragniony prysznic, zjeść obiad i odpocząć. W tym czasie nasz statek odbił od
        nabrzeża i płynął już do Edfu. Na miejsce dotarliśmy dopiero wieczorem, ale o
        natychmiastowym zwiedzaniu tutejszej świątyni mogliśmy zapomnieć. Lokalna
        policja turystyczna właśnie kończyła pracę, a za ewentualne nadgodziny zażądali
        zbyt wysokiego bakszyszu. Mieliśmy zatem czas na wieczorny spacer po miasteczku
        i zrobienie zakupów – w Edfu mają całkiem rozsądne ceny – za piękną haftowaną
        galabiję wystarczy tu zapłacić tylko 20 LE. Po całym Egipcie jeździ nadal sporo
        naszych poczciwych Fiatów 125p oraz Polonezów – nawet w Edfu widziałem ich
        kilka.
      • Gość: Tomstar day 10 - Edfu, Luksor IP: 192.11.224.* 16.09.04, 11:16
        Tuż po śniadaniu, schodzimy na ląd i podjeżdżamy naszym autokarem kilkaset
        metrów pod światynię w Edfu, gdzie zgodnie z mitologią Horus pomścił śmierć
        swego ojca Ozyrysa. Ogromna budowla którą zwiedzamy, została wzniesiona przez
        Ptolemeuszy dwieście lat przed naszą erą - do drugiej połowy XIX wieku
        przykryta była niemal całkowicie gruzem i domami postawionymi na jej dachu.
        Najpierw zwiedzamy wspomniany zabytek oprowadzani przez pilota, a potem jak
        zwykle mamy czas na indywidualne wędrówki – nie zapomnijcie zrobić sobie
        pamiątkowego zdjęcia przy posągu Horusa stojącego na rozległym dziedzińcu
        kolumnowym. Wracamy do autokaru i jedziemy nim na północ do Esny – nasz statek
        już dawno tam odpłynął aby załapać się na otwarcie śluzy na Nilu. Po
        kilkudziesięciu minutach docieramy na most w Esnie, na którym spędzamy kolejne
        kilkadziesiąt minut – most jest zwodzony i musimy czekać aż przepłynie sporo
        statków. W końcu rampa mostu się zamyka i podjeżdżamy na nabrzeże przy którym
        oczekuje na nas "Horus". Natychmiast odbijamy od brzegu i wpływamy do śluzy,
        która opuszcza nas na dół. Kilka chwil później płyniemy w kierunku Luksoru.
        Stewardzi na statku mają po posprzątaniu kabiny miły zwyczaj konstruowania z
        ręczników różnych fajnych rzeczy: krokodyli, ptaków, różnych facetów (ubranych
        w wasze ciuchy), itp. Po obiedzie mamy czas na relaks na górnym pokładzie:
        słoneczko, leżaczki, basen, barek, podziwianie brzegu Nilu. W godzinach
        popołudniowych docieramy do Luksoru – ruszamy na zwiedzanie świątyni Amona w
        Karnaku. Jest straszny upał (okolice 50 stopni) i niektórzy wycieczkowicze po
        prostu odpadają, chronią się w cieniu a jedną ze starszych pań trzeba
        odprowadzić do autokaru. Jak zwykle towarzyszy na lokalny przewodnik, który
        pełni jedynie funkcje reprezentacyjne – w pewnej chwili podchodzi do naszej
        grupy oficer policji turystycznej, gdyż widzi że Marek Malczewski jak zwykle
        bardzo obrazowo tłumaczy nam wszystkie szczegóły – oficer sprawdza jakąś
        licencję naszego pilota i czy towarzyszy nam egipski przewodnik. Wszystko jest
        OK więc zwiedzamy dalej. Wracając na statek robimy objazd po mieście. Na
        pokładzie czeka na nas "uroczysta" kolacja – jej odświętność polega na tym, że
        zapalono na stołach świece i kelnerzy serwują dania do stołu. Gruby kapitan
        głośno ogłasza, że dziś promocja wina – zamiast osiemdziesięciu funtów za
        butelkę dziś płacimy tylko osiemnaście. Ja nie wierzę w takie promocje więc nie
        skorzystałem, ale większość ludzi zamawiało po jednej lub dwie butelki. Gdy
        podpisywali rachunki zauważyłem, że widniała tam kwota jednak 80 LE a nie 18
        LE. Następnego dnia rano, gdy trzeba było uregulować wszystkie należności za
        rejs zrobiła się afera bo większość rachunków była mocno zawyżona przez to
        promocyjne wino. Poproszony o wyjaśnienia kapitan z rozbrajającą miną
        tłumaczył, że przecież mówił "eighty" a nie "eighteen" więc o co chodzi? Po
        kolacji czas wolny na spacer i zakupy pamiątek. Można uzupełnić zapasy piwa czy
        alkoholi w sklepie duty-free niedaleko komendy policji – paszport nie jest
        potrzebny i płaci się w funtach egipskich.
        • Gość: A. Dzięki! :) IP: *.inetia.pl 16.09.04, 11:31
          Już mi mało brakuje :))))) Dziękuję! :)
          Miałam lecieć 30.09., wczoraj dzwoniłam do ST w innej sprawie i usłyszałam:...
          właśnie mieliśmy do pani dzwonić... wylot został przesunięty z 30.09. wieczór
          na 2.10. rano. Ech, Sigmo, Sigmo!!! No i nie mają zamiaru przygotować nowego
          programu, dostosowanego do zmian... Przebrnąć przez biuro, przebrnąć przez
          biuro, dalej już będzie dobrze :))))
          • Gość: Tomstar Re: Dzięki! :) IP: *.proxy.lucent.com 16.09.04, 13:44
            Aga, pamiętaj że Sigma uzależniona jest od przewoźnika lotniczego, który
            zazwyczaj dyktuje warunki. Sigma oczywiście natychmiast powinni cię informować
            o zmianie, wiadomo urlopy i inne takie - licz się z kolejnymi przesunięciami.
            Nie ma sensu modyfikowć programu. Mareczek zrobi to lepiej sam na miejscu.
            • Gość: Agnieszka Re: Dzięki! :) IP: *.inetia.pl 16.09.04, 14:01
              Ja to wszystko wiem :) ale każdą sprawę można w różny sposób załatwić,
              wyjaśnić, a tekst: "właśnie miałam do pani dzwonić" to typowa wymówka, którą
              słyszałam już w ub.r., gdy odwołali mi wycieczkę. Rozmawiałam jeszcze raz
              wczoraj z inną panią z ST i przynajmniej od tygodnia wiedzieli o tych zmianach,
              nie podoba mi się takie traktowanie, ale zostawmy to. A program chciałam mieć
              aktualny, bo lubię wiedzieć, gdzie mam być w danym dniu, ostatnia wersja była
              16dniowa, a teraz wróciliśmy do 15 dni. Ale po co ja to wszystko piszę? :))))
              sorki! :)
      • Gość: Tomstar day 11 - Teby Zachodnie IP: *.proxy.lucent.com 16.09.04, 12:18
        Rano pakujemy bagaże, wystawiamy w hallu i regulujemy w recepcji rachunki za
        napoje. Opuszczamy statek, zajmujemy pozycje w autobusie i przez most na
        południu miasta przedostajemy się na zachodni brzeg Nilu. Zatrzymujemy się na
        parkingu w pobliżu Doliny Królów. Imet kupuje bilety, rozdaje je i małymi
        wagonikami podjeżdżamy pod groby faraonów. Zgromadzeni w cieniu słuchamy
        wprowadzenia i wskazówek pana Marka, po czy samodzielnie zwiedzamy grobowce –
        bilet upoważnia nas do zaliczenia trzech z nich. Ja wybieram Ramzesa IV,
        Ramzesa VI i Setiego II. Od Mareczka dostałem dodatkowo jego bilet więc z
        dwójką znajomych mogliśmy zobaczyć jeszcze jeden grobowiec. Wewnątrz nie wolno
        robić żadnych zdjęć, a kamery trzeba pozostawić na bramie wejściowej do
        kompleksu – odradzam próby pstrykania fotek, strażnicy są wyjątkowo czujni i
        odporni na bakszysze. Grobowce zrobiły na mnie ogromne wrażenie: długie wysokie
        korytarze, przepięknie dekorowane reliefami i kolorowymi zdobieniami. Aby
        dostać się do komór grobowych najciekawszych grobowców trzeba odstać trochę
        czasu w długich kolejkach, tłoczących się w korytarzach – nie jest to
        specjalnie uciążliwe, bo przy okazji można dobrze się przyjrzeć detalom
        zdobienia ścian i sufitów. Wstęp do grobowca Tutanchamona jest płatny
        dodatkowo – nikt od nas tam nie poszedł – grobowiec jest o wiele mizerniejszy
        od pozostałych, bo faraon był mało znaczący, ale cóż, najsłynniejszy. Po drodze
        do Dajr al-Bahri odwiedzamy niewielką wytwórnię alabastru – panie jak zwykle
        dokonują drobnych zakupów. Docieramy w końcu do świątyni Hatszepsut – jedynej w
        historii Egiptu królowej-faraona (oprócz Kleopatry oczywiście). Pod samą
        budowlę również podjeżdża się pseudo kolejką. Świątynia została odrestaurowana
        w całości dopiero niedawno przy znaczącym udziale naszych archeologów. To
        właśnie tutaj w 1997 zginęło kilkudziesięciu turystów z Europy Zachodniej
        rozstrzelanych przez islamskich ekstremistów. Kolejnym punktem dzisiejszego
        programu są dwa 18 metrowe posągi faraona Amenhotepa III (tzw. Kolosy Memnona –
        nazwa z czasów greckich). Pierwotnie stały one u wrót ogromnej świątyni
        pogrzebowej, po której praktycznie nie na już śladu. Wracamy do miasta i
        lokujemy się w trzygwiazdkowym hotelu Gaddis (gaddies.lxr.com.eg).
        Przyzwoity hotel na południu Luksoru - warty polecenia. Pokoje czyste,
        klimatyzowane, TV, lodówka, mały basen z miejscami do opalania na wewnętrznym
        dziedzińcu. Kuchnia niewyszukana, ale poprawna. Na miejscu oprócz restauracji,
        klub karaoke. Do centrum miasta można przejechać się dorożką za 2 LE. Niedaleko
        do Świątyni Luksorskiej, sklepu wolnocłowego i nabrzeża. Stosunkowo cicho,
        nawet w pokojach od ulicy. Po południu chętni jadą z Mareczkiem na fakultatywną
        wycieczkę do świątyni Hathor w Denderze (25 USD). Wieczorem proponuję
        przejażdżkę dorożką po mieście - za półgodzinną jazdę dałem woźnicy 15 LE
        (chciał 150 LE)
      • Gość: Tomstar day 12 - Luksor, Hurghada IP: *.proxy.lucent.com 16.09.04, 12:32
        Chętni wyruszają wcześnie rano na fakultatywną wycieczkę do Teb Zachodnich (25
        USD) – spacer wzgórzami górującymi nad Doliną Królów i świątynią Hatszepsut,
        zwiedzanie Medinat Habu – świątyni grobowej Ramzesa III, Deir el Mediny –
        wioski rzemieślników oraz grobowca Sennedżema. Zdecydowana więszość wycieczki
        wybrała jednak relaks na hotelowym basenie, spacer po Luksorze, samodzielne
        zwiedzanie Światyni Luksorskiej, itp. W okolicach południa opuszczamy Luksor i
        w policyjnym konwoju ruszamy na wschód w kierunku Morza Czerwonego. Po
        czterogodzinnej podróży przez pustynię i góry docieramy do wybrzeża. Sześć
        osób, które za 300 PLZ wykupiły czterogwiazdkowy hotel Royal Palace,
        zakwaterowane zostało w znacznie lepszym hotelu Hostmark
        (www.hostmark.com/resort_grandseas.htm). Podstawową zaletą Hostmarka
        było mocne pięć gwiazdek, a co za tym idzie luksusowe warunki wypoczynku,
        dyskusyjną wadą kilkunastokilometrowa odległość od centrum kurortu. Pozostałe
        32 osoby zamiast do hotelu Ambassador (z widokiem na lotnisko) zakwaterowane
        zostało w nadmorskim Sand Beach. Hotel trzygwiazdkowy z własną plażą – z
        zewnątrz wygląda dosyć atrakcyjnie, wewnątrz jest niestety znacznie gorzej.
        Duża część osób dostała pokoje w głównym budynku od strony ulicy, za starymi i
        głośnymi klimatyzatorami zainstalowanymi w bardzo dziwnym miejscu. Z niektórych
        łazienek wydobywał się fetor wywołujący odruch wymiotny. Potrawy serwowane w
        hotelowej jadalni uznać można za zdecydowanie najgorsze z serwowanych na tej
        wycieczce, zarówno pod względem jakości jak i wyboru dań. Szkoda, że ostatni
        hotel na trasie pozostawił tak kiepskie wspomnienia. Wieczorem ruszyliśmy na
        miasto, czyli pobliską dzielnicę handlową.
      • Gość: Tomstar day 13 - plaże Hurghady IP: *.proxy.lucent.com 16.09.04, 12:46
        Cały dzień poświęcony błogiemu lenistwu na plaży, kąpielom w morzu i innym
        takim przyjemnościom. W międzyczasie pani Ela, stwierdziła że nie ma co
        przepłacać najbliższych wycieczek fakultatywnych u naszego pilota i
        zaproponowała organizowanie imprez na własną rękę. Ja też hołduję zasadzie, że
        wycieczek fakultatywnych nie opłaca się generalnie kupować u rezydenta biura
        podróży, więc zorganizowałem dziesięcioosobową grupę naszych wycieczkowiczów i
        wykupiliśmy w lokalnym biurze turystycznym Discovery Tours (między hotelami
        Sand Beach i Empire) całodniową wyprawę na rafy koralowe i wyspę Giftun. Koszt
        10 USD czyli połowe ceny Sigmy. Osoby, które wykupiły wcześniej tą wycieczkę u
        pilota nie mogły wycofać swoich 20 USD, więc zapłacili frycowe. Kilka osób
        wykupiło w Discovery Tours wycieczkę jeep safari (koszt 10 USD, a wykupiona u
        pilota ta sama wycieczka 30 USD), a kilka na łódź podwodną (45 USD, u pilota 55
        USD). Na wszystkie wycieczki mieliśmy wybrać się następnego dnia.
      • Gość: Tomstar day 14 - nurkowanie na rafach Morza Czerwonego IP: *.proxy.lucent.com 16.09.04, 13:09
        Punktualnie o 8 rano z hotelu zabiera nas minibus z Discovery Travel i zawozi
        do bazy nurkowej gdzie czeka na nas stateczek "Hamees Queen". Z portu wypływamy
        o 8:30 i obieramy kierunek na pierwszą z raf. Oprócz nas jest grupka Francuzów,
        kilku Duńczyków i Rosjan. Po zakotwiczeniu w pobliżu rafy pobiera się wliczone
        w cenę maski, rurki i płetwy - maskę z rurką dobrej jakości można kupić dzień
        wcześniej na bazarze za 35 LE. No i hop do wody. O wrażeniach z nurkowania na
        rafach nie będę się rozpisywał – są rewelacyjne, mnóstwo kolorowych ryb, a
        nawet ogromne żółwie. Po dwóch godzinach nurkowania płyniemy na kolejną rafę.
        Spotykamy stateczek z naszą oficjalną Mareczkową grupą na pokładzie –
        wymieniliśmy serdeczne pozdrowienia. Przed drugim zejściem do wody załoga
        serwuje smaczny lunch w messie. W morzu spędzamy półtorej godziny – sugeruję
        pływanie w T-shirt, koszulka uchroni was przed zadrapaniami (od raf) i
        zarumienieniem (od słońca) pleców. Dwóch chłopaków z załogi uzbrojonych w
        harpuny ruszyło na podwodne polowanie – po kilkunastu minutach wrócili z trzema
        ogromnymi, kolorowymi rybami. Od razu sprawili je i przygotowali na kolację.
        Ostatni etap rejsu to "rajska" plaża na wyspie Giftun – o tej porze była już
        pusta, czysta, z płytką, krystaliczną wodą i drobniutkim piaseczkiem. O 19:30
        dopływamy do Hurghady, zmęczeni ale bardzo zadowoleni – słowa uznania dla
        załogi statku, która dokładała wszelkich starań byśmy się nie nudzili.
      • Gość: Tomstar day 15 - Hurgada, wylot IP: 192.11.224.* 16.09.04, 13:21
        Dzisiaj realizowane były wycieczki jeep safari i łódź podwodna Sindbad. O tyle
        o ile z safari ludzie byli zadowoleni to z kilkudziesięciominutowego zanurzenia
        nie za bardzo – stwierdzono, że to tandetka. O 12:30 musieliśmy opuścić pokoje,
        zebrać bagaże w wyznaczonym miejscu i coś z sobą zrobić do wieczora, kiedy
        zaplanowany mieliśmy wylot. W międzyczasie obiad w hotelowej jadalni. Późnym
        popołudniem wyjeżdżamy na lotnisko. Pożegnanie z Markiem Malczewskim – jeszcze
        raz moje słowa uznania – podziwiam pilotów takich jak on, którzy potrafią
        godzinami, nieustannie opowiadać o tym co zwiedzamy i to bez przynudzania.
        Pełen profesjonalizm. Zostało nam trochę funtów, a ponieważ mieliśmy bankowe
        kwity wymiany, chcieliśmy zamienić je na dolary – niestety na lotnisku nie
        znaleźliśmy żadnego okienka bankowego przy którym mogliśmy dokonać tej
        operacji. Na szczęście funty odstapiliśmy znajomym w Polsce, którzy wybierali
        sie wkrótce do Dahabu. Po przekroczeniu odprawy paszportowej można zrobić
        zakupy w dwóch sklepach wolnocłowych – wybór towaru nie poraża, płacić można
        kartą, dolarami, euro lub funtami brytyjskimi. Lot powrotny bez niespodzianek –
        posiłek w formie wędlin. Na Okęciu lądujemy przed północą.
      • Gość: Tomstar Wskazówki i uwagi końcowe IP: *.proxy.lucent.com 16.09.04, 13:39
        Mam nadzieję, że dopiszecie tutaj również swoje wskazówki i podpowiedzi dla
        przyszłych wycieczkowiczów Sigmy:

        Wycieczki fakultatywne opłacane są gotówką pilotowi Sigmy

        Sigma w umowie oferuje rejs na statku czterogwiazdkowym, a na miejscu cichaczem
        okrętuje na starą trzygwiazdkową krypę "Horus".

        Zabrać ze sobą drobne banknoty dolarowe, przydadzą się do opłacania wycieczek i
        zakupów duty free w samolocie i na lotnisku w Hurghadzie.

        Oszczędzajcie banknoty jednofuntowe na bakszysze - w sumie wydałem bardzo
        niewiele na ten cel gdyz większość napiwków opłacana jest przez Sigmę

        Nie spieszyć się w wykupywaniem u pilota wycieczek fakultatywnych w Hurgadzie.
        Te same wycieczki w lokalnym biurze podróży kosztują nawet 66% taniej.

        Discovery Tours – (tel. +20 65 553180) lokalne biuro podróży w Hurghadzie
        między hotelami Sand Beach i Empire. Bardzo elastyczni cenowo i mówią po polsku.

        Do ceny złotówkowej za wycieczkę podanej w katalogu doliczcie 1500 PLZ - tyle
        przypuszczalnie będzie was kosztować ten wyjazd.

        Jako zabezpieczenie na wypadek problemów żołądkowych kupcie w egipskiej aptece
        Antinal lub Ercefuryl (4-5 LE).

        W trakcie zakupów targować się, targować i jeszcze raz targować. Zapłaćcie za
        towar najwyżej tyle ile uważacie że jest warty. Jeśli zbijecie cenę poniżej to
        wasz zysk (i prawdopodobnie również zysk dla sprzedającego).
        • Gość: Agnieszka Re: i moje... :) IP: *.inetia.pl 04.11.04, 15:11
          Byłam, wróciłam i piszę :)
          -Na lotnisku w Hurghadzie czeka tylko przewodnik egipski (świetny facet :)),
          spotkanie z p. Markiem już po opuszczeniu lotniska
          -warto jeszcze na lotnisku przy wykupowaniu wizy wymienić jakąś kwotę USD, bo
          przynajmniej w naszym przypadku nie mieliśmy przez jakieś dwa dni możliwości
          wymiany (w hotelu, w którym mieliśmy posiłek po przylocie starczyło dla kilku
          osób, a do Kairu dotarliśmy ok. północy i ja np. nie nadawałam się do biegania
          po mieście, następnego dnia rano wyjazd w kierunku piramid)
          -wycieczki fakultatywne: mam mieszane uczucia, byłam na większości i bardzo się
          z tego cieszę, ale... nie podobało mi się ciśnienie p. Marka na szybkie
          oglądanie punktów programu zaplanowanych i "wykorzystywanie wolnego"
          (wygospodarowanego w ten sposób) czasu na wycieczki dodatkowe (czyt. dodatkowo
          płatne). Rozumiem chęć dodatkowego zarobku, ale tu było przesadnie...
          -Zbierać banknoty jednofuntowe, baaardzo się przydają :) (toalety, bakszysze),
          najlepiej dawać odliczoną kwotę, a jeśli nie, pilnować, czy dostajemy właściwą
          resztę
          -statek, wprawdzie nie Horus, a Silver Moon 4* (brzmi nieźle :)) ale
          zdecydowanie niesprawiedliwe jest rozmieszczenie (po uprzednim losowaniu) na
          różnych pokładach, zwłaszcza jeśli dostanie się pokład z nieotwieralnymi
          oknami, w zasadzie poniżej poziomu wody, a inni dostaną na najwyższym poziomie,
          z balkonem, uważam że jest to nie w porządku, skoro wszyscy płacą tyle samo.
          Jeśli coś jest nie tak, próbujcie prosić o zmianę pokoju, jeśli p. Marek nie
          reaguje, najlepiej samemu w recepcji, jest szansa, że się uda, nam na statku
          się udało, choć to nie moja zasługa :) Poza tym karaluchy niestety... Choć nic
          nie przebije karalucha mutanta z...
          -Ambasador Club w Hurghadzie... Mieliśmy być w innym hotelu, ale "w związku z
          przesunięciem terminu wylotu nie udało się nic innego znaleźć". Hotel przy
          autostradzie... (silniki, klaksony brr!). To nie był dobry czas, tzn., jeśli
          chodzi o noce, bo dni były!!!! :)))))))) a zwłaszcza ryby i rafa :)))) po
          prostu niebo... pod wodą :))) polecam wszystkim, niezależnie czy kiedyś już
          próbowali, czy potrafią pływać (oczywiście nie od razu na głębinę! :)) to był
          czas, gdy zapomniałam o całym świecie :))))) a nie jest to u mnie norma :)))) z
          całego serca polecam :) już rozumiem tych, którzy "zwariowali" na tym
          punkcie :)))
          -nikt nie miał problemów żołądkowych (grupa liczyła 45 osób) :)
          -służę pomocą, gdyby ktoś miał jakieś pytania :)
          Bardzo dziękuję Tomstarowi za relację :) i za wszelkie uwagi, były naprawdę
          bardzo przydatne :) dziekuję :)
          Bardzo się cieszę, że pojechałam na tę wycieczkę, że z Sigmą w sumie też :)
          Pozdrawiam wszystkich :)
          Agnieszka
      • Gość: Tomstar Relacja na portalu wakacje.pl IP: 192.11.224.* 15.10.04, 13:38
        Kopia relacji z kilkoma fotkami znajduje się na:
        www.wakacje.pl/wsp_info2.phtml?id_wspomnienia=498
    • Gość: FIOLKA Re: SIGMA TRAVEL - 15 dniowa objazdówka po Egipci IP: *.lubin.dialog.net.pl 26.08.04, 12:57
      Wróciliśmy z rejsu po Nilu z Sigmą. Można powiedzieć ,że jesteśmy zachwyceni
      gdyby nie jedno " MALUTKIE ALE" . Nie chcę zapeszyć , czekamy na odpowiedź z
      Sigmy , jeśli zachowają się jak należy wszystko odszczekam , ale na razie to
      na finiszu zepsuli nam humor i spaprali nastrój całej wyprawy. Firma nie
      zachowuje się tak jak trzeba w stosunku do swoich klientów.
      Drobne niedociągnięcia zdarzają się każdemu i o drobnostki nikt nie ma
      pretensji. Trasa wycieczki przebogata, intensywna ale świetnie zorganizowana ,
      myślę że w głównej mierze jest to zasługa wcale nie biura tylko świetnego
      przewodnika , Pan Marek Malczewski to jest najlepsza część tej wyprawy ( no
      może zaraz po Abu Simbel). Hotel w Kairze był przeciętny ( wcale nie Oasis
      tylko Maadi Hotel ) statek jeszcze bardziej , a w Asuanie nie nocowaliśmy w
      hotelu bo skrócono nam trasę wycieczki na ,,korzyść" Hurgady- jak dla kogo była
      to korzyść , bo dla nas bynajmniej. tyle, że to nam zupełnie nie przeszkadzało
      bo w hotelu spędzaliśmy bardzo niewiele czasu.Natomiast bardzo długo
      planowaliśmy ten wyjazd i w związku z tym po trudach wycieczki chcięliśmy
      odpocząc w godziwych warunkach. Po rozmowach telefonicznych( przy nas) naszego
      pośrednikaz Sigmą , dopłaciliśmy do hotelu 4* ( wpisany w umowę Royal Palace),
      wpłaciliśmy jednorazowo całą kwotę - warunek wyboru miejsca w autokarze
      aczkolwiek tez nie dotrzymany.Jakie było nasze zaskoczenie kiedy po przyjeżdzie
      do Hurgady bez pytania nas o zdania zostaliśmy odseparowani od reszty grupy(
      hotel Empire) o ok. 15 km. , zakwaterowani w beznadziejnym 3*hotelu Princess
      Palace nastawionym na obsługę klientów zza naszej wschodniej granicy ( tych
      uboższych ) teksty na stołowce - a nie w restauracji - nu dawaj bystriej
      bystriej od obsługi w kolejce po racje żywnościowe wydzielane w conajmniej
      niewybredny sposób. Plaża brzydka , brudna , malutka z przystanią stateczków
      przy samym brzegu. Ręczniki( za namową Forumowiczów nie braliśmy swoich bo
      jechaliśmy do PORZĄDNYCH HOTELI) brudne wydawane za kaucją pieniężną , coś
      okropnego. Jedzenie fatalne. A do tego nasz rezydent
      9 niestety ten jeden raz się nie sprawdził, nie odpowiadał na żadne próby
      kontaktu , wręcz nas unikał. Te cztery dni niestety bardzo zepsuły wrażenie z
      całej imprezy . Gdyby Sigma uczciwie postawiła sprawę i powiedziała , że
      zawalili sprawę i przez 2 miesiące nie dali rady zarezerwować miejsc w
      wykupionym przez nas hotelu , zwróciliby nam nadpłatę i zakwaterowali z
      pozostałymi uczestnikami imprezy nie czulibyśmy się tak beznadziejnie oszukani
      jak w tej sytuacji . Czekamy jedynie na to jak zachowają się obecnie , nie są
      to odczucia tylko nasze ale całej grupy zakwaterowanej w tym hotelu.
      Ocena imprezy merytoryczna na 5 , pozostała na 2 z plusem . ogólnie było nieźle
      Ale kac moralny pozostał.
      • chaladia SIGMA TRAVEL - ile płacisz, tyle dostajesz 26.08.04, 13:09
        Widzisz, Fiolka, to jest tak:
        Sigma Travel oferuje bardzo dobry program zwiedzania za zupełnie rozsądne
        pieniądze, nawet dla zamożniejszego studenta. Ale gdzieś musi oszczędzić, skoro
        nie może na zmiejszeniu liczby zabytków, to musi na hotelach i jedzeniu.
        Porównaj ceny 15-dniówek objazdowych Nil-Polu i Logos-Touru. Co najmniej 50%
        drożej. I to jest właśnie ta różnica na standardzie,.
        • Gość: Fiolka Re: SIGMA TRAVEL - ile płacisz, tyle dostajesz IP: *.lubin.dialog.net.pl 26.08.04, 22:09
          chwileczkę ale ja właśnie po to dopłaciłam za 3 dni po 400zł od osoby aby ten
          standard poprawić , wydaje mi się , że to wcale nie mało 800 zł za pokój 2
          osobowy dodatkowo do ceny za 3*. A propos Logos-Touru to nie wiem czy jazda
          autokarem po Egipcie co dzień w inne miejsce i do innego hotelu to taki
          luksus , a czasu na zwiedzanie wcale tak wiele nie zostaje.
      • Gość: Tomstar Re: SIGMA TRAVEL - 15 dniowa objazdówka po Egipci IP: *.proxy.lucent.com 26.08.04, 23:25
        No to bardzo kiepsko trafiliście z hotelem w Hurgadzie. Osoby z naszej
        wycieczki zamiast w deklarowanym 4 gwiazdkowcu wyladowały w bardzo ekskluzywnym
        5 gwiazdkowcu Hostmark, z ktorego jak mowią nie chcialo sie wogole wychodzic -
        taki byl luksus: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14938&w=8382051
        Na odpowiedź w sprawie reklamacji ze strony Sigmy raczej bym nie liczył. A
        Mareczek M. unikając konfrontacji w sprawach drażliwych lub niewygodnych
        potwierdza swój profesjonalizm - w ten sposób zmniejsza ryzyko konfliktu w
        grupie. Sorry, ale taka jest brutalna prawda - pamiętaj, że Marek jest w
        głównej mierze pilotem, a nie organizatorem wycieczki.
        • Gość: Fiolka Re: SIGMA TRAVEL - 15 dniowa objazdówka po Egipci IP: *.lubin.dialog.net.pl 27.08.04, 23:35
          wygląda na to ,że po waszej wycieczce biuro popadło w tarapaty finansowe i
          dlatego nas tak podle potraktowali , poza przewodnikiem innego opiekuna nie
          mieliśmy więc z kim się kontaktować??? Mimo udanej części wycieczkowej-
          merytorycznej ( inne sprawy jak już pisałam miały się różnie) z Sigmą raczej
          się więcej nie wybiorę i innym odradzam. ( do tej pory - wprawdzie po Europie
          jeździliśmy z Itaką i takie niespodzianki nigdy nas nie spotkały)
      • Gość: Agnieszka Fiolko! IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 27.08.04, 00:03
        Fiolko, "warunek wyboru miejsca w autokarze aczkolwiek tez nie dotrzymany" -
        napisz coś więcej, proszę! :) Mam rozumieć, że w ogóle nie zwracano uwagi na
        wpisane w biurze numery miejsc? czy też coś innego sie wydarzyło?
        Pisałaś o problemach z hotelem 4*, a jak ludzie oceniali 3*?
        • Gość: Tomstar Re: Fiolko! IP: 192.11.224.* 27.08.04, 12:27
          Faktycznie. Na mojej wycieczce wybór miejsca był praktycznie dowolny. Scysje
          zaczęły się tuż po zajęciu miejc w autokarze po przylocie, kiedy niektóre osoby
          zaczęły wykłócać sie o swoje zarezerwowane miejsca. Pilot tak naprawde ich
          zignorował po krótkiej, acz kulturalnej pyskówce. Ja wykupiłem wycieczkę w
          ostatniej chwili więc od razu poszedłem na tył autokaru i usiadłem sobie na
          dowolnym miejscu. Fotele w naszym autokarze nie były numerowane, więc nie
          jesteś w stanie odnaleźć wcześniej "zarezerwowanego" miejsca.
          Zdecydowanie odradzam fotele z tyłu pojazdu - jest strasznie głośno i gorąco
          (od nieszczelnej klapy silnika.
        • Gość: Fiolka Re: Fiolko! IP: *.lubin.dialog.net.pl 27.08.04, 23:28
          miejsca w autokarze były inaczej numerowane niż na listach w biurze , więc mój
          wybór nie miał żadnego znaczenia , to następne nabijanie w butelkę , biuro
          dzięki takim trickom może kilka miesięcy wcześniej dysponować naszymi
          pieniędzmi , lokaty nawet jednodniowe dla firm są zupełnie inaczej
          oprocentowane niż dla zwykłych śmiertelników
          • Gość: Turysta Re: Fiolko! IP: *.acn.waw.pl 07.09.04, 13:05
            Dokładnie taka sama sytuacja była na wycieczce Sigmy "Indie Nepal". Więc widać,
            że staje się to standardem dla tego biura podróży.
            Muszę również potwierdzić, że płonne mogą okazać się oczekiwania na pisemną
            reklamację usług. Ja odpowiedzi od Sigmy Travel się nie doczekałem, pomimo
            upływu już prawie 10 miesięcy.
            • Gość: Agnieszka Re: Fiolko! IP: *.inetia.pl 07.09.04, 13:12
              A pomijając te numery miejsc, jakie masz wrażenia z wycieczki do Indii z Sigmą?
              • Gość: Tomstar INDIE - NEPAL relacja z podróży IP: 192.11.224.* 07.09.04, 15:31
                Jak chcesz poczytać o Indiach-Nepalu to przejrzyj relację mojego funfla:
                forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=22634&sortuj=3
                • Gość: Agnieszka Re: INDIE - NEPAL relacja z podróży IP: *.inetia.pl 07.09.04, 15:42
                  Dzięki :) poczytam :) ale ponawiam zapytanie do Turysty w sprawie wycieczki z
                  ST.
                  A Ty, Tomstar, popisz jeszcze o kolejnych dniach w Egipcie, coooooo? :))))) Bo
                  niedługo jadę :)))))))
                  • Gość: Turysta Re: INDIE - NEPAL relacja z podróży IP: *.acn.waw.pl 07.09.04, 17:10
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=193&w=8750480&a=8750480
                    Pod tym linkiem zawarte zostały moje uwagi do podróży. Trzeba tylko dodać, że w
                    tym roku troche sie zmienilo i np. nie ma już w Sigmie tragicznie meczacego
                    przejazdu autokarowego z Varanasi (tylko samolotem). Natomiast wszelkie uwagi
                    co do olewczego stosunku biura do klientów są w dalszym ciągu aktualne.
                    Żeby być sprawiedliwym trzeba dodać, że niezależnie od niedociągnięć
                    organizacyjnych dużym plusem wycieczki jest jej program (podobny zresztą do
                    analogicznych wycieczek w innych biurach podróży, np. Logos Tour, Orbis),
                    bardzo bogaty i intensywny.
                    Żałuję, że Sigma Travel niestety zeszła poniżej wysokiego poziomu, który swego
                    czasu prezentowała.
      • Gość: Tomstar Re: na ,,korzyść" Hurgady IP: 192.11.224.* 27.08.04, 12:43
        Część objazdowa naszej wycieczki również została skrócona o jeden dzień na
        na "korzyść" Hurgady. Trochę mnie to poirytowało, gdyż pojechałem po to by jak
        najwięcej zobaczyć, a nie wylegiwać sie na plaży. Jak chcę korzystać z uroków
        Hurgady to wykupuję sobie tygodniowy turnus w tymże kurorcie.
    • Gość: FIOLKA Re: SIGMA TRAVEL - 15 dniowa objazdówka po Egipci IP: *.lubin.dialog.net.pl 13.09.04, 21:42
      zgodnie z obietnicą piszę po zakończeniu sprawy.Sigma zachowała się jednak O.K.
      ( szkoda tylko , że po fakcie) i w dniu dzisiejszym otrzymaliśmy zwrot
      pieniędzy wpłaconych jako dopłata do 4* hotelu w Hurgadzie. Jeszcze raz
      powtarzam , że poza tą jedną wpadką, to i tak gdybym miała zwiedzać Egipt
      jeszcze raz to pojechałabym z Sigmą , bo trasy tak bogatej i świetnie
      realizowanej nie ma żadne inne biuro.
      • Gość: Tomstar Re: SIGMA TRAVEL - 15 dniowa objazdówka po Egipci IP: *.proxy.lucent.com 06.10.04, 13:31
        • revera Re: SIGMA TRAVEL - 15 dniowa objazdówka po Egipci 15.12.04, 13:42
          Byłem w Egipcie z Sigmą w 1999.
          www.resco.com.pl/album/
          Statek(!@#$%!) i hotele (zwłaszcza w Hurgadzie) miały na pewno niższe
          kategorie! Beznadziejny syf. Z zazdrością patrzyliśmy na sąsiednie hotele ***.
          Psuło to niepotrzebnie całośc naprawdę dobrze zorganizowanej wycieczki z dobrym
          przewodnikiem.
          Ceny imprez fakultatywnych w Sigmie nieprzyzwoicie wysokie! - 2-3 razy większe
          niż kosztują na miejscu.
          Ponownie jedziemy do Egiptu w lutym 2005, ale z innym biurem (tym od Chin)!
          Może ktoś dołączy do nas?

          Poza tym, wiosną tego roku Sigma przetrzymała nam pieniądze za Grecję od
          początku lutego aż do lipca (zarezerwowaliśmy miejsca w autokarze przy wpłacie
          pełnej kwoty). Przed wyjazdem odwołała wycieczkę do Grecji z powodu olimpiady!
          Wcześniej o niej nie wiedzieli!
          Zadzwoniłem chcąc potwierdzić godzinę wyjazdu. I klasyczne zachowanie: padł
          tekst - "właśnie miałam do państwa zadzwonić (już wykręcałam numer): Grecja
          zorganizowała olimpiadę, podnieśli ceny hoteli, nie ma samolotów, ...[bełkot]".
          Łaskawie zwrócili pieniądze (bez żadnej rekompensaty - dałem im 5-miesięczny
          darmowy kredyt).
          Pojechaliśmy więc (ale do Chin) z innym biurem:
          www.resco.com.pl/album/
          Pozdrawiam i zapraszam galerii (w trakcie tworzenia), R.
          revera@NOSPAM.gazeta.pl
    • revera   - ReVera - 15.12.04, 15:25
      Byłem w Egipcie z Sigmą w 1999.
      www.resco.com.pl/album/
      Statek(!@#$%!) i hotele (zwłaszcza w Hurgadzie) miały na pewno niższe
      kategorie! Beznadziejny syf. Z zazdrością patrzyliśmy na sąsiednie hotele ***.
      Psuło to niepotrzebnie całośc naprawdę dobrze zorganizowanej wycieczki z dobrym
      przewodnikiem.
      Ceny imprez fakultatywnych w Sigmie nieprzyzwoicie wysokie! - 2-3 razy większe
      niż kosztują na miejscu.
      Ponownie jedziemy do Egiptu w lutym 2005, ale z innym biurem (tym od Chin)!
      Może ktoś dołączy do nas?

      Poza tym, wiosną tego roku Sigma przetrzymała nam pieniądze za Grecję od
      początku lutego aż do lipca (zarezerwowaliśmy miejsca w autokarze przy wpłacie
      pełnej kwoty). Przed wyjazdem odwołała wycieczkę do Grecji z powodu olimpiady!
      Wcześniej o niej nie wiedzieli!
      Zadzwoniłem chcąc potwierdzić godzinę wyjazdu. I klasyczne zachowanie: padł
      tekst - "właśnie miałam do państwa zadzwonić (już wykręcałam numer): Grecja
      zorganizowała olimpiadę, podnieśli ceny hoteli, nie ma samolotów, ...[bełkot]".
      Łaskawie zwrócili pieniądze (bez żadnej rekompensaty - dałem im 5-miesięczny
      darmowy kredyt).
      Pojechaliśmy więc (ale do Chin) z innym biurem:
      www.resco.com.pl/album/
      Pozdrawiam i zapraszam galerii (w trakcie tworzenia),

      revera@NOSPAM.gazeta.pl

      R.
      • Gość: up up ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.05, 10:13
        up
    • Gość: hans up IP: *.dip.t-dialin.net 13.04.05, 21:13
    • Gość: regen Re: SIGMA TRAVEL - 15 dniowa objazdówka po Egipci IP: *.128gw.maxina / *.dip.t-dialin.net 16.06.05, 22:09
      no tak
    • Gość: nero Re: SIGMA TRAVEL - 15 dniowa objazdówka po Egipci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.05, 15:45
      czy M. Malczewski nadal prowadzi te objazdówki?
      • Gość: kicia Re: SIGMA TRAVEL - 15 dniowa objazdówka po Egipci IP: *.greennet.org.pl 29.08.05, 15:47
        Właśnie wróciliśmy z takiej wycieczki. M.Malczewski nadal prowadzi
    • Gość: wzrogal Kwiecień 2005 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.06, 19:27
      Byłam z Sigmą w kwietniu 2005. Wycieczkę wspominam bardzo dobrze. Przewodnik -
      Marek Malczewski - naprawdę super. Jestem maniaczką egipską, więc bardzo byłam
      zadowolona z bogatego programu (choć jak dla mnie mógł być jeszcze bogatszy).

      Niestety, słyszałam, że biuro to bardzo obniża swój standard i Marek Malczewski
      zaczyna szukać nowych możliwości (w tej chwili pracuje dla Eximu i jest w
      Tabie). Z Sigmą jest jeden podstawowy problem - uważają że kierunek Egipt jest
      już w Polsce niemodny i nie przykładają się do organizacji tych wycieczek. Co
      prawda podają różne terminy wyjazdów, ale tak naprawdę to za rezerwację
      przelotu biorą się dopiero kiedy zbierze się grupa. Efektem tego jest to, że
      czasami są zmuszeni zmienić termin wylotu, bo nie udało im się znaleźć
      wystarczającej liczby miejsc w samolocie na podany termin (ja miałam wyjechać
      20 kwietnia, a wyleciałam 15 kwietnia właśnie z tej przyczyny).

      To dobre biuro (ale chyba warto tu dodać słówko "było"), w tej chwili z
      nieznanych przyczyn coś się z nimi dzieje. Chyba opadli z sił. Wiem jednak
      jedno, jeżeli przewodnikiem będziem Marek Malczewski - warto jechać.
      • Gość: NEFERTARI II Re: Kwiecień 2005 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.06, 20:02
        No właśnie, uwielbiany pan Marek. Faktycznie, jest elokwentny,przystojny, ma
        wiedzę i chęć, by ją przekazać. Ale ja byłam rozczarowana jego nielojalnościa
        wobec nas, turystów spragnionych wrażeń. Jesteśmy na wyjeżdzie tylko 14 dni,
        chciałoby się zobaczyć i doswiadczyć jak najwięcej.Od pierwszych chwil pan M
        roztaczał przed nami wizję podwodnych cudów, jakie zobaczymy płynĄc łodzią
        podwodną `Sindbad`.Przestrzegam przed tą atrakcją, lepiej isć na plażę lub
        robić cokolwiek innego. Za 50$ / ile to zakupów ! albo - pal licho , że
        przepłacanych- wycieczek fakultatywnych !/ obejrzeliśmy wątpliwej urody
        sztuczną rafę i ryby naganiane pod okna przez płetwonurka. Wszystkie zdjęcia
        wyszły niebieskie, całość trwała krótko i pozostawiła rozczarowanie !
        Rzeczywistość wyglądała zupełnie inaczej, niż opowieści i foldery reklamowe
        rozdawane przez przewodnika. Po kilkunastu dniach spędzonych razem, po
        przebyciu kilkuset km , trudach, znojach, po wspólnym odkrywaniu piękna Egiptu
        traktowalismy naszego przewodnika jak przyjaciela. A on połaszczył się na
        kolejną prowizję...
        • wzrogal Re: Kwiecień 2005 02.02.06, 19:45
          Witam!

          Szczerze mówiąc nie byłam na tej wyprawie łodzią podwodną, więc nie będę się
          wypowiadać. A nie byłam głównie dlatego, że zostałam ostrzeżona, że nie warto,
          ale nie przez pana Marka, tylko przez naszego egipskiego tourleadera. W
          zasadzie miałam nawet ochotę popłynąć tą łodzią, ale posłuchałam dobrej rady i
          jak widać słusznie zrobiłam.

          Nie wiem jednak czy należy winić p. Marka za to, że nie ostrzegł, że może być
          nieciekawie. Pewnie, że mógł, ale i tak człowiek sam musi podjąć decyzję.
          Prawda, że przebyliśmy z nim długą drogę, ale w sumie byliśmy dla niego po
          prostu kolejną grupą ludzi. Wycieczką taką, jakich prowadził kilkadziesiąt w
          swoim życiu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka