ktrztr
30.01.11, 11:06
Przy okazji rozruchów w Egipcie i tamtejszej sytuacji politycznej nasunął mi się temat do podjęcia na forum turystycznym. Czy przy okazji wakacji nie powinniśmy zastanowić się nad druga stroną medalu, czyli wspieraniem naszymi pieniędzmi reżimów- tu Mubaraka.
Podobna sytuacja jest w przypadku Chin - cudownego kraju środka.
Każdy taki wyjazd to wspieranie tego reżimu, poprzez tworzenie obrazu kraju otwartego na turystów, nowoczesnego itp. Doskonały argument dla władz, poza nabijaniem kasy państwa.
Ja do takich krajów się nie wybieram, szczególnie gdy drastycznie widoczna jest dysproporcja pomiędzy enklawami turystycznymi a poziomem życia obywateli, rządzonych przez reżim.
Dla tamtejszych mieszkańców nic szczególnego nie wynika z turystyki, Egipt jest najbiedniejszym państwem Magrebu.
Podsumowując - pomyślmy czy opalanie naszych tyłków nie szkodzi innym.