Dodaj do ulubionych

Chłopak - mąż: Egipcjanin?

IP: *.wsz-pou.edu.pl 08.06.04, 15:41
Czesc,
czy uważacie, że możliwy jest związek z kimś z innej kultury? Czy możliwe
jest wspólne życie z Egipcjaninem w Kairze? Wie, co to znaczy tzw. świat
zachodni, jest młody, zna angielski, fajną pracę, jest otwarty... ale jednak
zyje w pewnym systemie norm, wartosci - tak innych od naszych. Jak odnaleźć
sie w innej kulturze decydując się na wyjazd do Egiptu, pracę, życie w
miarę "normalne"... To duże skróty myślowe. Proszę o opinię tych wszystkich,
którzy mieli, mają podobne wątpliwosci.
Nadia
Obserwuj wątek
    • Gość: Elcia Re: Chłopak - mąż: Egipcjanin? IP: *.is.net.pl / *.is.net.pl 08.06.04, 15:50
      Wiatj!!

      Polecam: www.forum.hurghada.pl/


      Elcia
    • beduinka Re: Chłopak - mąż: Egipcjanin? 08.06.04, 15:56
      musisz przede wszystkim dobrze poznać jego kulturę, zwyczaje tam panujące,
      radziłabym ci także nauczyć się języka arabskiego, wtedy będziesz się czuła
      swobodniej, wiedząc o czym ludzie wokół ciebie rozmawiają
      związek z kimś z innego kręgu kulturowego (nie tylko z Arabem, ale też z
      przedstawicielami innych cywilizacji) wymaga kompromisów obu stron,
      elastyczności w rozumieniu świata, gdyż takie osoby postrzegają i oceniają te
      same zjawiska, sytuacje z dwóch różnych punktów widzenia
      jeśli OBIE osoby są zdolne i chętne do tego, są w stanie stworzyć szczęśliwy
      partnerski związek
      • pc_maniac Re: Chłopak - mąż: Egipcjanin? 08.06.04, 16:04
        Jeśli zdecydujecie się mieszkać w jakimś neutralnym dla Was obojga środowisku
        (np. kraj z którego ani Ty, ani on nie pochodzi) to macie szansę na udany
        związek.
        Jeśli będziecie żyli w kraju męża, środowisko wokół Was niestety zatruje Wam
        życie.
        Choć pisze się od czasu do czasu o udanych mieszanych związkach w Egipcie, to
        prawda oglądana z bliska już taka całkiem różowa nie jest. Jeśli jesteś
        skończoną domatorką, zamkniętą w czterech ścianach, a nie osobą, która
        pragnęłaby się realizować w pracy (o niej na 99% zapomnij), to możesz tam żyć.
        Jednakże, Twój status zawsze będzie niższy w jego oczach niż mają koledzy
        przyszłego męża. O jego rodzinie nie wspomnę.
        • Gość: m Re: Chłopak - mąż: Egipcjanin? IP: *.idea.pl 08.06.04, 16:21
          SERIO! Weź sobie to bardzo głeboko do serca ! W niesprzyjajacych warunkach
          miłosć mija bardzo szybko, a konsekwencje nieprzemyslanych decyzji zostają.
          Brak uczucia i skomplikowana sytacja w jakiej mozna sie znaleźć to potem
          problem nie do rozwiazania!
        • beduinka Re: Chłopak - mąż: Egipcjanin? 08.06.04, 17:01
          Nie zgodzę się z tobą. Ja w krajach arabskich znam mnostwo silnych i
          niezależnych kobiet, które realizują się w pracy zawodowej. Są to prawniczki,
          lekarki, urzędniczki, tłumaczki, sekretarki, asystentki, menagerki,
          dziennikarki, nauczycielki itp. Są to kobiety podążające wybraną przez siebie
          ścieżką kariery, szczęśliwe. Znam takich kobiet mnóstwo.
          Jako przykład mogę podać moją koleżankę Zajnab. Ma 35 lat i własną kancelarię
          prawniczą, w której zatrudnia mężczyzn i kobiety. Jest osobą delikatną, do
          wszystkich zwracającą się z uśmiechem, lecz w swojej pracy stanowczą,
          profesjonalną, skupioną. Chodzi ubrana w garsonki, żakiety do długich spódnic,
          lecz bez hidżaby. Jest w pracy od godz. 8 do 12, potem ponownie od 15 do 18. W
          międzyczasie jedzie do domu na wspólny rodzinny obiad (gotowany przez
          gosposię). Jej mąż jest pracownikiem na uniwersytecie (jak ja byłam u nich to
          na uniwerku były wakacje i on siedział całe dni w domu przy TV, albo jeździł do
          teściowej wyjadać jakieś pyszności i wygłupiać się z szwagierkami (no i czasem
          ze mną, ja byłam dla Zajnab i jej 5 sióstr i 4 braci jak siostra... no Zajnab
          mówiła czasem, że jak córka). Ich sześcioletni syn chodził do British School,
          jeździł na zajęcia z tenisu i jazdy konnej. Zajnab podróżuje (czasem z mężem,
          czasem bez) (czasem służbowo, czasem prywatnie) po kraju, innych państwach
          arabskich, Europie i Ameryce.

          Inna moja koleżanka Chalima, kończyła studia (ekonomię i zarządzanie) już jako
          świeżo upieczona mężatka i ciężarna - zaszła w ciążę 2 miesiące po ślubie).
          Choć była dobrze wykształcona i znała języki - nie miała ochoty iść do pracy,
          uwielbiała życie rodzinne, marzyła, by mieć wiele dzieci.

          Moja nauczycielka na Uniwersytecie Damasceńskim uważała, że w Europie kobiety
          są źle traktowane przez mężczyzn, molestowane, gwałcone, poniżane, gorzej
          opłacane niż mężczyźni, muszą harować jak woły - zarówno w pracy, jak i w domu,
          a że europejsce mężczyźni wracają z pracy, siadają z gazetą i puszką piwa i
          bekają przed telewizorem oglądając mecz... tak nie jest w Europie - prawda??
          (no zazwyczaj nie jest)... no, ale ona mam wyrobione jakieś tam stereotypy o
          nas, podobnie jak my o nich... tymczasem ona obecnie realizuje się zawodowo i
          jest szczęśliwa

          moja koleżanka Miriam ma 16 lat, kończy liceum. Mówi, że nie chce iść na
          studia, a tylko marzy o mężu. Gdy oglądamy TV, to widząc jakiegoś przystojnego
          aktora czy piosenkarza, ona mówi - że takiego męża, by chciała... jak
          przychodzi jakiś kolega do jej brata, to zza drzwi podgląda, jak rozmawiają...
          ona uważa, że dopiero po ślubie będzie miała większe szanse realizowania się -
          bo ona właśnie będzie się realizować w życiu rodzinnym, a nie zawodowym. z
          mężem chce ona podróżować, prowadzić mądre rozmowy, jemu gotować, prać,
          prasować... i ona w ten sposób będzie szczęśliwa

          tak więc, każda kobieta, ma inną drogę do szczęścia, nie może robić coś na
          przekór sobie. w krajach arabskich są kobiety zarówno wybierające drogę
          zawodową, jak i rodzinną... na pewno niektóre dziedziny życia są zamknięte dla
          kobiet, ale da się tam zrobić naprawdę wiele, trzeba się nauczyć dostosowywać
          do pewnych sytuacji

          pc_maniac napisał:

          > Jeśli zdecydujecie się mieszkać w jakimś neutralnym dla Was obojga środowisku
          > (np. kraj z którego ani Ty, ani on nie pochodzi) to macie szansę na udany
          > związek.
          > Jeśli będziecie żyli w kraju męża, środowisko wokół Was niestety zatruje Wam
          > życie.

          ja w przyszłości chcę mieszkać w kraju arabskim. bo tylko tam, jestem w pełni
          szczęśliwa. znam naprawdę wiele udanych małżeńst arabsko-europejskich
          mieszkających tam - w Egipcie, Libii, Libanie, Palestynie, Jordanii, Tunezji
          itp. Są to rodziny parające się różnymi zawodami, żyjące zarówno w naprawdę
          trudnych warunkach materialnych, jak i pławiący się w luksusie, z wielkich
          miast, małych miasteczek czy wioseczek i wiem, że taki związek jest w stanie
          być szczęśliwym, jeśli tylko spełni się te warunki, o których pisałam w wątku
          wyżej. zauważyłam, że najwięcej złego o sytuacji kobiet europejskich w
          związkach z Arabami piszą europejscy MĘŻCZYŹNI... ciekawe dlaczego??

          > Jednakże, Twój status zawsze będzie niższy w jego oczach niż mają koledzy
          > przyszłego męża. O jego rodzinie nie wspomnę.

          byłam już w związkach z Arabami, w tym jednym poważnym wielomiesięcznym. Przez
          całą jego rodzinę byłam uwielbiana, nigdy nie dopatrzyłam się ani z ich strony,
          ani ze strony jego kolegów żadnych odznak braku szacunku, czy złego
          traktowania... wszyscy jego koledzy mnie dobrze traktowali, mogłam być pewna,
          że jak mam jakiś problem, mogę się do niego zwrócić, podobnie jak w stosunku do
          każdego z jego rodziny, czy to bliżej, czy to dalszej, a także sąsiadów. dodam,
          że nasz związek, co prawda się zakończył, ale on w tym względzie nie był w
          ogóle winny, to była moja decyzja, po prostu po jakimś czasie zauważyłam, że do
          siebie w pełni nie pasujemy

          tak więc, przede wszystkim poznanie - bo dopiero poznanie prowadzi do
          zrozumienia czegoś, a wtedy dopiero możemy to odrzucić lub zaakceptować
          • pc_maniac W ilu związkach małżeńskich byłaś Beduinko? 08.06.04, 17:27
            Bo rozmawiamy tu o małżeństwie, a Ty przytoczyłaś, ze byłaś już w kilku
            związkach?!
            Jak wszem i wobec wiadomo, Egipcjanie są rewelacyjnymi żigolakami. Mają to we
            krwi. Więc jeśli przytaczasz tutaj romanse, a nie poważny związek, to coś Ci
            się pomyliły chyba wątki?!
            Jeśli zaś chodzi o te Twoje "wyzwolone" koleżanki, to owszem, tylko zapomniałaś
            wspomnieć, ze one są rodowitymi Arabkami lub Egipcjankami, więc znają od
            podszewki kraj w którym pragną sufrażować.
            Zaś Polka, która się tam znajdzie nie ma nawet co liczyć na pomoc innych Polek,
            nie wspominając już o rodzinie męża, czy nim samym.
            Jaki facet, który jest szczęśliwy z tego co ma będzie pragnął zmienić to (w
            jego mniemaniu) na gorsze?
            Egipcjanin?
            Arab?
            Muzułmanin?
            To, że ktoś skończył studia, zna języki obce, nie oznacza jeszcze, że nie
            przyleje żonie za to, że wystawi go na pośmiewisko otoczenia, które niestety w
            tym kraju jeszcze na razie nie toleruje wyzwolonych kobiet.
            Nawet Egipcjanina, który ma żonę Polkę usłyszałem zdanie, że kobieta, która
            chodzi w krótkiej spódnicy (do kolan) lub opala się na plaży to dziwka.

            No sorry, ale z takim poglądem trudno dyskutować.
            • Gość: m Re: W ilu związkach małżeńskich byłaś Beduinko? IP: *.idea.pl 08.06.04, 17:40
              Narazie nie wiemy jakie studia skończyła i ile języków zna autorka tego postu.
              Nic nie pisze również o poziomie intelektualnym i społecznym swojego chłopaka
              no i o tym czy lubi i chce poswiecac sie tylko rodzinie.
            • beduinka Re: W ilu związkach małżeńskich byłaś Beduinko? 08.06.04, 17:50
              pc_maniac napisał:

              > Bo rozmawiamy tu o małżeństwie, a Ty przytoczyłaś, ze byłaś już w kilku
              > związkach?!
              > Jak wszem i wobec wiadomo, Egipcjanie są rewelacyjnymi żigolakami. Mają to we
              > krwi. Więc jeśli przytaczasz tutaj romanse, a nie poważny związek, to coś Ci
              > się pomyliły chyba wątki?!

              Do małżeństwa mi się nie spieszy... a poza tym nie mówiłam, że z Egipcjanami,
              więc nie przekęcaj moich słów, bo ja pod tym względem staram się unikać
              egipskich czy tunezyjskich "turystycznych gett"

              > Jeśli zaś chodzi o te Twoje "wyzwolone" koleżanki, to owszem, tylko
              zapomniałaś
              >
              > wspomnieć, ze one są rodowitymi Arabkami lub Egipcjankami, więc znają od
              > podszewki kraj w którym pragną sufrażować.

              próbowałam wskazywać przykłady zarówno tych wyzwolonych, jak i tych, których
              ambicje nie wykraczają poza ich własny dom... to ich prawo zdecydować, jak mają
              żyć
              Europejkom wydaje mi się jest jeszcze łatwiej wkroczyć na ścieżkę zawodową,
              jeśli decydują się na życiu w kraju arabskim - jeśli są oczywiście wykształcone
              w zawodzie, na który jest popyt, są otwarte na pracę w nowych warunkach i po
              prostu umieją znaleźć i utrzymać pracę w - początkowo - obcym dla siebie
              świecie, potrzebna jest także znajomość języka, jeśli nie arabskiego, to
              przynajmniej angielskiego czy francuskiego
              Mam ci dać przykłady Europejek pracujących w krajach arabskich... jest ich
              wiele, takie, które mi teraz przychodzą na myśl - jedna znajoma prowadzi zakład
              kosmetyczny w Libanie (a jej mąż, Libańczyk po studiach w Polsce - zakład
              dentystyczny), inna znajoma mieszka już 20 lat w Libii i pracuje jako
              pielęgniarka (a wręcz szefowa pielęgniarek w jednym ze szpitali). Inna
              dziewczyna, która wyszła za Araba poznanego tutaj w Polsce (studiował) jest
              asystentką w firmie informatycznej w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.
              Dodatkowo poznawałam często różne Europejki w krajach arabskich pracujące w
              przemyśle turystycznym i to nie tylko w Egipcie czy Tunezji tak czesto
              odwiedzanych, lecz i w innych - prowadziły hotele, restauracje, były
              przewodniczkami itp.
              tak, jak i gdziekolwiek indziej trzeba być otwartm na wszelkie możliwości
              zdobycia pracy, często załatwia się ją przez znajomości, dla chcącego nie ma
              nic trudnego.
              w krajach arabskich przyjęte jest, że mężczyzna powinien pracować tak, by móc
              sam utrzymać rodzinę, a kobieta może iść do pracy, jeśli tego chce

              > Zaś Polka, która się tam znajdzie nie ma nawet co liczyć na pomoc innych
              Polek,
              >
              > nie wspominając już o rodzinie męża, czy nim samym.
              oj nieprawda... po co takie bzdury piszesz... jeśli tylko będzie otwarta na
              kontakty w danym społeczeństwie, to ci ludzie (mąż, rodzina, przyjaciółki-
              Arabki) z chęcią jej pomogą

              > Jaki facet, który jest szczęśliwy z tego co ma będzie pragnął zmienić to (w
              > jego mniemaniu) na gorsze?
              > Egipcjanin?
              > Arab?
              > Muzułmanin?

              ale co ty uważasz za gorsze??

              > To, że ktoś skończył studia, zna języki obce, nie oznacza jeszcze, że nie
              > przyleje żonie za to, że wystawi go na pośmiewisko otoczenia, które niestety
              w
              > tym kraju jeszcze na razie nie toleruje wyzwolonych kobiet.

              w Europie, w Polsce też zdarza się "przylanie żonie"... tylko jest pytanie -
              czy to jest wyjątek, czy zasada... ja uważam takie zachowania za wyjątkowe,
              marginalne, rzadko się zdarzające... bynajmniej nie są one powodowane arabską
              kulturą, wręcz ja uważam, że tam kobiety otacza się wyższym szacunkiem

              naprawdę radzę ci przeczytać ten artykuł:
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10662&w=8340510
              > Nawet Egipcjanina, który ma żonę Polkę usłyszałem zdanie, że kobieta, która
              > chodzi w krótkiej spódnicy (do kolan) lub opala się na plaży to dziwka.

              to z dziwnymi się ludźmi zadajesz... oczywiście trzeba się nauczyć dostosowywać
              strój do sytuacji, to co jest stosowane tutaj, nie będzie takowe tam. ja
              osobiście założę krótką spódnicę w Hurghadzie czy Sharm, ale na pewno bym już
              nie wyszła tak ubrana na spacer po Kairze, po prostu mam wewnętrzne opory przed
              łamaniem pewnych zasad, jak jesteśmy w czyimś kraju - to jednak powinniśmy
              przestrzegać tamtejszych reguł - i to jest między innymi to zrozumienie innej
              kultury, o którym od samego początku piszę.
              • pc_maniac "Zrozumieć ich kulturę" jak górnolotnie brzmi ... 08.06.04, 19:00
                ... i nic nie wnosi.
                Gdybyś napisała, że oprócz zrozumieć, również zaakceptować, to bym Ci
                przyklasnął.
                Ich kultura wywodzi się z Koranu. Tego nie zaprzeczysz, z moralności i p
                [oszanowania wartości muzułmańskich 9tego również nie podważysz).
                Niestety Ty nie tylko nie akceptujesz tej kultur, ale nawet starasz się
                zaszczepić w niej swoje normy moralne i wzorce zachowań.
                Przykład? Seks pozamałżeński jest tam głęboko przeciwny tej kulturze.
                Równouprawnienie kobiet również.
                Jeśli mogę zrozumieć Egipcjanki, które walczą o to równouprawnienie, to Twoja
                rola przyomina nieco rolę Armii Amerykańskiej zaszczepiającej kulturę w Iraku.
                Bolesne, ale prawdziwe. A czy robi się to bronią czy seksem?! Co za różnica,
                jeśli nie akceptuje się ich modelu życia?

                Więc uważam, że ja z akceptacją (i nie wtrącaniem się) jestem chyba im bliższy
                niż Ty Polska Sufrażystka zmieniająca Arabię.
                • beduinka Re: "Zrozumieć ich kulturę" jak górnolotnie brzmi 08.06.04, 21:01
                  pc_maniac napisał:

                  > ... i nic nie wnosi.
                  > Gdybyś napisała, że oprócz zrozumieć, również zaakceptować, to bym Ci
                  > przyklasnął.

                  przecież napisałam:
                  "tak więc, przede wszystkim poznanie - bo dopiero poznanie prowadzi do
                  zrozumienia czegoś, a wtedy dopiero możemy to odrzucić lub zaakceptować"

                  > Ich kultura wywodzi się z Koranu. Tego nie zaprzeczysz, z moralności i p
                  > [oszanowania wartości muzułmańskich 9tego również nie podważysz).
                  > Niestety Ty nie tylko nie akceptujesz tej kultur, ale nawet starasz się
                  > zaszczepić w niej swoje normy moralne i wzorce zachowań.
                  > Przykład? Seks pozamałżeński jest tam głęboko przeciwny tej kulturze.
                  > Równouprawnienie kobiet również.
                  > Jeśli mogę zrozumieć Egipcjanki, które walczą o to równouprawnienie, to Twoja
                  > rola przyomina nieco rolę Armii Amerykańskiej zaszczepiającej kulturę w Iraku.
                  > Bolesne, ale prawdziwe. A czy robi się to bronią czy seksem?! Co za różnica,
                  > jeśli nie akceptuje się ich modelu życia?
                  >
                  > Więc uważam, że ja z akceptacją (i nie wtrącaniem się) jestem chyba im
                  bliższy
                  > niż Ty Polska Sufrażystka zmieniająca Arabię.

                  ja nie staram się tej kultury zmieniać, a do niej dostosować, przestrzegać jej
                  wzorców... nie walczę z tą kulturą, za sufrażystkę siebie nie uważam... gdy tam
                  jestem, to zmieniam samą siebie, a nie Arabię
                  pokazuję ci różne postawy kobiet żyjących w tamtych warunkach... islam powstał
                  w VII w., ale od tamtej pory ewoluował. Nie ma już warunków, w których się
                  narodził, tak więc trzeba szukać nowych rozwiązań... ale takie rozwiązania nie
                  mogą być narzucane z zewnątrz, lecz są wynikiem wewnętrznej ewolucji
                  • pipipipi Romansowanie do kanonów arabskich nie należy 08.06.04, 22:27
                    Więc Beduinko, nie pisz tutaj, że poza zrozumieniem starasz się dostosować.
                    Sama powyżej pisałaś, że miałaś nawet kilka romansów w tym kraju. A jak może
                    nie wiesz, bo przecież wiesz jedynie o tym co Ci odpowiada w tej kulturze, tak
                    się składa, że znakomita większość związków, są to związki ustawiane przez
                    rodziny, często ustalane już w dzieciństwie.

                    O seksie przedmałżeńskim nawet nie wspominając.
                  • pc_maniac patrząc na czarne twierdzisz, ze to białe Beduinko 08.06.04, 22:46
                    To tak jakby w Polsce Egipcjanin namawiał by nie uczyć się polskiego lecz
                    niemieckiego, bo przecież mamy mniejszość niemiecką.

                    Tak się ogólnie przyjmuje, że to większość tworzy kulturę i wzorce zachowań.
                    Jednak z Twoich postów wynika, że będąc w krajach arabskich masz styczność
                    jedynie (albo głównie) z garstką osób wyzwolonych spod kanonów islamu, więc
                    szerzysz na polskim forum (również na własnym) poglądy jakoby te kraje arabskie
                    już dawno przyjęły oświecony model równouprawnienia.
                    Takim właśnie myśleniem (nie wiem czy biorącym się z niewniedzy, czy też z
                    przemądrzalstwa) robisz wiele złego. Bo nawe t jeśli w takim Egipcie te 5% (a
                    sądzę, że nawet mniej) jest społeczeństwem nowocześnie patrzącym na rolę
                    kobiety w świecie, to poprostu robisz swoimi "sensacjami" Polakom (również
                    Polkom) wodę z mózgu. Bo jaka jest szansa, ze Polka wychodząca za Egipcjanina
                    trafi właśnie na tego z grupy 5% myślących w innych kategoriach?!
                    Nie twierdzę, że takich przypadków nie ma, twierdzę jedynie, że Twój HURRA
                    OPTYMIZM jest tak nonsensowny, że naprawdę zastanawiające jest skąd się bierze.
                    W dniu dzisiejszym król Arabii Saudyjskiej pozwolił pracować kobietom, czy to
                    oznacza, że ich status zrównał się z mężczyznami?
                    Ojej, przepraszam, przecież według Twoich nieomylnych informacji kobiety w
                    krajach arabskich już dawno osiągnęły to o czym Europejkom nawet się nie śni.

                    Czy Ty przypadkiem nie przeszłaś jakiegoś "prania mózgu", bo patrząc na czarne
                    dałabyś się zabić twierdząc, że to białe.
                    • beduinka Re: patrząc na czarne twierdzisz, ze to białe Bed 09.06.04, 23:25
                      po pirwsze przestać robić personalne naskoki na moją osobę

                      po drugie od kiedy szanowny pan jest takim specjalistą od kultury arabskiej
                      oraz roli kobiety w społeczeństwie arabskim... domorosły arabista nam tu
                      rośnie... Wojtek Nawrocki następcą Janusza Daneckiego
                      byłeś w Egipcie 2 czy 3 razy zwiedzając Egipt czasem z zorganizowaną grupą,
                      ostatnim razem samodzielnie z żoną...2 tygodnie pozwoliły zwiedzania
                      starożytności pozwoliły ci przeprowadzić wszechstronną analizę społeczeństwa...
                      no to nieźle...

                      ja ci sie po prostu staram zwrócić uwagę, że w społeczeństwie arabskim istnieją
                      różne drogi życiowe kobiet. sytuacja tamtejszych kobiet różni się od naszej,
                      tak samo, jak i sytuacja mężczyzn. role ich są o wiele bardziej odgrodzone od
                      siebie!!
                      ale wydaje mi się, że za bardzo odchodzimy od tematu. a więc wróćmy do pytania
                      Nadii: "czy uważacie, że możliwy jest związek z kimś z innej kultury?" - moim
                      zdaniem tak. Jest możliwy SZCZĘŚLIWY związek z przedstawicielem innej kultury.
            • Gość: kinga Re: W ilu związkach małżeńskich byłaś Beduinko? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.06.04, 20:34
              zgadzam sie z Toba w 100%. beduinko, chyba masz nieco skrzywione podejscie do
              tematu, patrzysz na swiat przez rozowe okulary. europejka w kraju arabskim
              NIGDY ale to PRZENIGDY nie bedzie miala takiego statusu spolecznego jak
              muzulmanka, zawsze beda ludzie myslec o "ciemnej grzesznej przeszlosci" nawet
              jesli takiej nie bylo. tylko baaardzo nielicznym sie udaje.
    • corrina_f1 Re: Chłopak - mąż: Egipcjanin? 08.06.04, 16:08
      polecam lekturę:

      www.marriedtoanarab.com/
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10662&w=8340510
      • Gość: Chris Re: Chłopak - mąż: Egipcjanin? IP: *.inetia.pl 08.06.04, 16:42
        A ty skąd znasz takie adresy ??
        • corrina_f1 Re: Chłopak - mąż: Egipcjanin? 08.06.04, 16:56
          Od Beduinki :P
          • beduinka Re: Chłopak - mąż: Egipcjanin? 08.06.04, 17:03
            chciałam coś dopisać, ale się powstrzymałam - bo nie wiem komu by się potem od
            Krzysia dostało - tobie czy mnie :))))
            • Gość: cs Re: Chłopak - mąż: Egipcjanin? IP: 195.215.5.* 09.06.04, 13:56
              no coz, widac ze i w Polsce sa jeszcze faceci, ktorym wydaje sie, kobiety sa za
              glupie do pewnych rzeczy.
              Niesamowite, skad ONA moze znac takie adresy ?
              Pewnie ukradla jakiemus mezczyznie :o))
    • jo_anne Re: Chłopak - mąż: Egipcjanin? 08.06.04, 18:49
      Tak, zwiazek taki jest mozliwy. Piec lat jestem zona Egipcjanina, mamy dziecko,
      mieszkamy wiecej w Egipcie niz w Polsce. Jego Rodzina wspaniale mnie przyjela,
      mimo ze nie jestem muzułmanką. Nigdy mnie nie spotkała żadna przykrość ze
      strony mojego męża, ani jego rodziny. W Egipcie pracuję, wychowuję dziecko.
      W Warszawie prowadziłam swoje biuro, tu tez zamierzam takie otworzyć.
      Moj mąż jest wykształcony, nauczył się dla mnie języka polskiego. Ponadto to on
      utrzymuje finansowo naszą rodzinkę. Znajomi Egipcjanie są też dla mnie bardzo
      uprzejmi. Taki związek jest jak najbardziej możliwy, trzeba się dotrzeć.
      Ja zrezygnowalam z noszenia szortow poza domem, wydekoltowanych sukienek,
      ponieważ taka tu jest norma, dobre zachowanie kobiety. W rodzinie mojego męza
      nikt nie traktuje kobiet w sposoby opisywane na tym forum. Kobiety są
      delikatne, chętnie przebywają w domach, to prawda, ale są też i takie, ktore
      pracują. Inna kultura- inne zachowania. Więc jeśli naprawdę jest to miłość-
      obustronna- co przecież łatwo sprawdzić- związki takie należą do udanych- w
      samej Warszawie żyje wiele Polek i ich mężów Egipcjan- b. udane małżeństwa.
    • Gość: Marta Re: Chłopak - mąż: Egipcjanin? IP: 62.135.62.* 08.06.04, 23:11
      jestem szczesliwa mezatka, od 3 lat mieszkam w Egipcie i na dzien dzisiejszy
      napewno nie zmienilabym miejsca zamieszkania. Jedyna rada dla kobiet
      zauroczonych w Egipcjanach to przede wszystkim poznac rodzine przyszlego meza.
      Pamietac trzeba o tym, ze bardzo sa tu silne wiezy rodzinne i wazna jest
      akceptacja przez rodzine. Zwiazek 2 kultur wymaga ustepstw z kazdej strony i w
      zaleznosci ja sie bardzo kochacie, mozna wszystko ustaloic. Mozna sie w Egipcie
      doskonale realizowac zawodowo i naprawde mozna byc szczesliwym w kraju w ktorym
      swieci slonce przez caly rok. Ludzie sa tu naprawde bardzo pozytywnie
      nastawieni, potrafia sie usmiechac, czego wszystkim forumowiczom zycze - wiecej
      usmiechow i wiecej zadowolenia z zycia
      • platynka.iw Re: Chłopak - mąż: Egipcjanin? 08.06.04, 23:27
        Ej...bardzo dziekuje :-)
        I Tobie zycze nadal tyle radosci i usmiechu co teraz!
        Pozdrawiam cieplutko :-)
        Iw....
      • jo_anne Re: Chłopak - mąż: Egipcjanin? 09.06.04, 13:58
        Całkowicie się zgadzam! Mieszkałam z rodziną męża trzy miesiące w jednym
        mieszkaniu, aż do przesady się mną opiekowali, opowiadali, spotykaliśmy się z
        dalszą rodziną, wspólnie gotowaliśmy...To był mój "chrzest bojowy". Moja rada:
        poznajcie rodzinę swojego przyszłego męza.
    • aicha_fr Re: Chłopak - mąż: Egipcjanin? 09.06.04, 11:35
      Sama się czasem nad tym zastanawiam... ;)
      A na poważnie: tu na forum egipskim dywagacje dotyczące kwestii islam a
      chrześcijaństwo w kontekście małżeństw (temat rzeka) to chyba rzadkość. Ktoś
      poruszył bardzo ważny aspekt: rodzina. Ja będąc w związku z obcokrajowcem (w
      Europie, kraj podobno katolicki, czy to naprawdę inna kultura?), odczuwałam
      znaczną rezerwę i chłód ze strony jego rodziny. Dla nich będąc Polką byłam
      zdecydowanie obca i wręcz egzotyczna. Absolutnie nie do zaakceptowania. A
      rodzina to jest siła ;))
      Natomiast w Egipcie uderzająca była dla mnie życzliwość i serdeczność Egipcjan.
      Nie mam takich doświadczeń pobytów w krajach arabskich jak np. Beduinka, ale to
      było dla mnie naprawdę dużym zaskoczeniem. Również w rozmowach z bliską mi
      osobą (obywatel Egiptu, nie muzułmanin) zdziwiło mnie to, że jego rodzina w
      ogóle chciała się ze mną spotkać i mnie poznać. Wniosek również taki, że
      generalizowanie jest niebezpieczne... A zatem receptą jest po prostu dobre
      poznanie. Akceptacja. Kompromis. I wiele innych banałów.
      Z innej beczki: może rzeczywiście na tym forum, obok tematów hotelarsko-
      wycieczkowych powinno więcej znaleźć się informacji o ludziach, których
      poznaliśmy w Egipcie. Może nie wszyscy jeżdżą tam tylko po to, żeby zobaczyć,
      odpocząć, ale również by poznać. A to nie zawsze to samo...
    • Gość: cs Re: Chłopak - mąż: Egipcjanin? IP: 195.215.5.* 09.06.04, 13:50
      Szanse na powodzenie sa niewielkie, ale oczywiscie takowe istnieja.
      Nie mam zamiaru rozwodzic sie nad roznica kulturowa miedzu Polakami i
      Egipcjanami, ale problem z mieszanymi malzenstwami istnieje w kazdej
      kulturze/kraju.
      Sam jezyk jest tu juz ogromna bariera, ktorej czasami nie da sie pokonac, bo
      coz z tego, ze "swietnie" opanujemy mowe i potrafimy zawsze sie dogadac, kiedy
      w potocznej rozmowie ze znajomymi, tak "na luzie", nie dajemy sobie rady ze
      slangiem i niektorymi zwrotami.
      Nie liczylbym te za bardzo na prace w obcym kraju, a przynajmniej zapomnijmy o
      pracy typu adwokat, nauczyciel, sekretarka,... oczywiscie to nie jest regula,
      chce po prostu abysmy spojrzeli realnie na nasza pozycje w obcym srodowisku,
      bez znajomosci jezyka i bez znajomych.
      Tak, bez znajomych. O ile osoba samodzielna znajdzie sobie w koncu kogos, to
      zamezna niech na to nie liczy, trzeba sie pogodzic, ze to maz bedzie decydowal,
      z kim sie bedziesz spotykala i kiedy.

      Jednym slowem, nastaw sie na siedzenie w domu, prace w kuchni, wychowanie
      dzieci i kompletne nudy w samotnosci.
      I dotyczy to generalnie kazdego kraju, taki jest po prostu los kobiet, ktore
      wychodza za maz za granica.
      W Europie nie jest wcale lepiej, np. w niektorych krajach EU ok 40-60% kobiet z
      malzenstw mieszanych zmuszona byla schronic sie do osrodkow spolecznych przed
      przemoca fizyczna w domu.
      Mozesz jedynie miec nadzieje, ze akurat Ty znajdziesz sie w gronie tych kilku
      kobiet, ktorym powiodlo sie lepiej.
    • Gość: Nadia Re: Chłopak - mąż: Egipcjanin? IP: *.wsz-pou.edu.pl 11.06.04, 12:42
      Dziekuje wszystkim, którzy wypowiedzieli się w swoich postach... Nie miałam
      wcześniej możliwości odpisywać na bieżąco, wyjechałam. Przyznam, gdy dzisiaj
      zajrzałam na forum - byłam mile zaskoczona. Waszą chęcią pomocy,
      zainteresowaniem, ciekawą dyskusją między sobą...
      Zgadzam się, że konieczna jest wola poznania innej kultury, systemu norm i
      wartosci społecznych ect., ich zrozumienia aby póżniej móc w miarę świadomie -
      zaakceptować je lub odrzucić. Być może nie ma to większego znaczenia, gdy
      jesteśmy tylko obserwatorami, gdy fascynuje nas świat w swojej różnorodności
      ale faktycznie - to naprawdę niełatwe, kiedy dotyczy nas osobiście. Kiedy
      chcemy podjąć decyzję określającą nasze życie.
      Dużo podróżuję po świecie,jeśli tylko znajduję wolną chwilę. Wspomniana
      różnorodność mnie fascynuje - akceptuję to, co spotykam, czego doświadczam.
      Podróże traktuję poznawczo, chcę zrozumieć ... ale zawsze pojawia się poczucie,
      że chyba nie jest to możliwe... Bo jestem tylko widzem, bo jestem w danym
      miejscu na chwilę, bo nie znam faktycznie norm społecznych, zwyczajów...

      Obecnie stanęłam przed tym wszystkim bardzo osobiście. Stąd wątpliwości: czy ja
      sama potrafię? czy będę miała dość sił i woli, aby zmierzyć się w codzienności
      z nowymi warunkami?
      Boję się... swojej niezależności, samodzielności...
      Znam generalnie realia życia we współczesnym Egipcie, obowiązujące normy,
      wartości.
      Ja to wszystko szanuję: silne więzy rodzinne, nadal silne normy społeczne
      (zwłaszcza poza większymi miastami) ale jednocześnie zmieniającą się rolę
      kobiet i meżczyzn (ze względu na warunki ekonomiczne, stopniową liberalizację
      życia, większą otwarość zwłaszcza ludzi dobrze wykształconych, podróżujących po
      świecie ect.), radość życia, serdeczność, przyjacielskie nastawienie i chęć
      pomocy Egipcjanek i Egipcjan.
      Egipcjanie postrzegają świat zewnętrzny jako chaotyczny (upraszczam) - związek
      małżeński ma dawać poczucie bezpieczeństwa, pewien ład - którego wokół tak
      brakuje. Myślę podobnie przyglądając się temu, co jest w Polsce czy innych
      krajach europejskich i nie tylko... Ale nie będę pisać o innych - spróbuję o
      sobie.
      Nie o wykształceniu, nie o pracy ale o sposobie życia... Zyję walcząc o siebie.
      Moja więź z rodziną nie jest zbyt silna. Kocham ich ale nie pozwalam, aby
      ingerowali w moje zycie. Kilka lat temu zaczełam powoli, świadomie - brac
      samodzielnie odpowiedzialność za własne życie. Nie chciałam powielać modelu,
      który był wokół mnie. Chicałam zbudować zupełnie coś innego, żyć zgodnie z tym,
      co uważam za ważne, warościowe...
      Czy decydując się na życie w Egipcie a wiem, że dla mojego chłopaka - matka
      (ojciec zmarł gdy był mały) oraz siostry, ich mężowie i ich dzieci są bardzo
      ważne. Tak został wychowany... w szacunku do najbliższych. I ja mu tego
      zazdroszczę. Tak jak większości Egipcjan - tych silnych więzi rodzinnych,
      których ja już chyba tak bardzo nie potrzebuję. Kiedyś te więzi musiałam
      rozluźnic aby "ratować siebie"...
      Czy boję się, że znowu stracę (?) tę wolność, o która tak walczyłam? Ale z
      drugie strony - co to za wolność?
      Mam dobra prace, podróżuje, pisze, fotografuje, znam różnych ludzi, kocham
      kino, koncerty, muzykę... Wciąż poszukuję... gdyż ta polska rzeczywistość
      zupełnie mnie nie bawi... Ale nie chcę od niczego uciekać.
      Boję się swojej niedojrzałości?

      Ale ... bez względu na wszystko ... obiecałam sobie, że spróbuję, zaryzykuję...
      Chcę jeszcze poznać, zrozumieć, przkonac się, czy naprawdę chcę życ w Egipcie.
      On to rozumie, przynajmniej stara się. Ja to cenię, bardzo. Trochę czasu.
      Życie jest zbyt krótkie...

      Pozdrawiam Was serdecznie i jeszcze raz dziękuję za wszystko, co napisaliście.
      Nadia
    • Gość: Nadia Re: Chłopak - mąż: Egipcjanin? IP: *.wsz-pou.edu.pl 12.06.04, 10:40
      Zapytała mnie Małgosia o to, czy mieszkałam dłużej w Kairze. Nie, sumując:
      uzbierało by się trochę ale wciąż zbyt mało:-)
      Nadia
      • corrina_f1 Re: Chłopak - mąż: Egipcjanin? 12.06.04, 11:07
        Nadia, czy jest do Ciebie jakiś e-mail albo gg ?

        pzdr
        Kasia
        • nadia.eg Re: Chłopak - mąż: Egipcjanin? 12.06.04, 15:50
          Cześć Kasiu,

          mój adres: nadia.eg@gazeta.pl

          Pozdrawiam i cieszę się juz teraz z Twojego maila:-)
          Nadia
          • nadia.eg Re: Chłopak - mąż: Egipcjanin? 15.06.04, 11:53
            Kasia - dziekuję.

            Nadia
            • corrina_f1 Re: Chłopak - mąż: Egipcjanin? 15.06.04, 12:25
              Wielkie dzieki, w najblizszych dniach do Ciebie skrobne, moze jeszcze dzis
              wieczorem mi sie uda :)

              pozdrawiam serdecznie
              Kasia
    • aniaw77 Re: Chłopak - mąż: Egipcjanin? 15.06.04, 14:57
      Witaj Nadio,


      Z wielkim zainteresowaniem przeczytałam dyskusję, która nawiązała się w związku
      z Twoim pytaniem.
      Uważam,że wszystkie głosy były ważne, ciekawe i w każdym z nich było trochę
      prawdy.

      Chciałam Ci "powiedzieć", że nie ma reguły na takie związki, zarówno mieszne
      jak i te wywodzące się z tej samej kultury czy kraju.
      Moim zdaniem wszystko zależy od ludzi, bo jeżeli nie będziemy chcieli się
      dogadać i nie będziemy wzajemnie się szanowali to w żadnym związku nie będzie
      dobrze.

      Ja miałam chłopaka, w tej chwili już narzeczonego a za 2 miesiące męża, który
      mimo iż tak jak ja jest Polakiem to został zupełnie inaczej wychowany i nie
      jest tak silnie związany z rodziną jak ja.
      Ale nauczyliśmy się szanować swoje decyzję i poglądy -oczywiście nie zawsze się
      ze soba zgadzamy.

      Trzymam kciuki za Twoje poważne decyję i jeżeli pozwolisz i będziesz miała
      ochotę to napiszę do Ciebie na Twój e-mail.

      Pozdrawiam,

      ANia
      • Gość: Nadia Re: Chłopak - mąż: Egipcjanin? IP: *.wsz-pou.edu.pl 23.06.04, 14:19
        Aniu - życzę powodzenia!

        Dziękuję wszystkim... Decyzję już podjęłam :-)
        Nadia
        • Gość: beki Re: Chłopak - mąż: Egipcjanin? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.06.04, 14:58
          Całkowicie zgadzam sie z pc maniakiem.
          Może dodam tylko tyle byś przeczytała książkę "Tylko razem z córką" i będziesz
          maiła gotową odpowiedż na swoje rozterki.....
          • Gość: Nadia Re: Chłopak - mąż: Egipcjanin? IP: *.wsz-pou.edu.pl 23.06.04, 16:13
            Czytałam jakieś 10 lat temu, kiedy nie miałam jeszcze pojęcia - co to znaczy
            zarabiać duże pieniądze na sensacjach i emocjonalnym stosunku czytelnika do
            świata, którego nie zna, nic o nim nie wie i nie rozumie...
            Dlatego - mnie interesuje rzeczywistość a nie fikcja...
            • corrina_f1 Re: Chłopak - mąż: Egipcjanin? 23.06.04, 17:03
              Gość portalu: Nadia napisał(a):

              > Czytałam jakieś 10 lat temu, kiedy nie miałam jeszcze pojęcia - co to znaczy
              > zarabiać duże pieniądze na sensacjach i emocjonalnym stosunku czytelnika do
              > świata, którego nie zna, nic o nim nie wie i nie rozumie...
              > Dlatego - mnie interesuje rzeczywistość a nie fikcja...

              W razie czego mam drugą część "Z miłości do dziecka" - opisuje nie tylko
              przeżycia Betty, ale bardzo wielu Europejek będących w podobnej sytuacji, to
              bardziej reportaż niż opowieść. Mam zresztą sporo innych książek, jakby co ;)
              Nadia, wysłałam Ci zaległego maila na gazetę

              pozdrowionka
              Kasia
    • ertek Re: Chłopak - mąż: Egipcjanin? 24.06.04, 15:17
      cześć Nadia,
      Proszę Cię z takim facetem nie ma przyszłości z prostej przyczyny. Zupełnie
      inna KULTURA tam naprawdę kobieta jest traktowana bardzo źle, a prawde mówiąc w
      ogóle nie jest traktowana. Oni wszyscy są bardzo nowocześni, otwarci,
      CYWILIZOWANI czasem nawet "odcinają" się od swojej religii, ale to tylko puste
      słowa. Domyślam się, że te argumenty nie przekonają Cię bo pewnie w grę wchodzi
      uczucie, alb zauroczenie. Ale wystarczy zobaczyć co się dzieje z kobietami,
      które wyszły za mąż za muzułmanów. Ok ja nie mówię, że wszyscy są tacy bo
      zdarzaja się wyjątki, ale to naprawdę promil,z drugiej jednak strony również
      Polak może okazać się mega skurwysynem i traktować Cię jak szmatę. Tylko w tym
      przypadku Ty jesteś u siebie w kraju, a będąc tam należysz tylko i wyłącznie do
      niego. Ja bym nie wchodziła w taki układ bo to naprawdę przepaść kulturowa,
      obyczajowa, mentalna między nami a arabami.
      • Gość: :) Re: Chłopak - mąż: Egipcjanin? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.04, 17:51

        bzdury bzdury bzdury....religia? co ma religia do uczuć? szacunek wszystko
        opiera się na szacunku.I nie obrazajcie Islamu i jego wyznawców.Nie uwazam się
        gorsza od Was tylko dlatego,że inaczej postrzegam Boga.Najpierw poczytajcie a
        póżniej mówcie.To ,że ktoś zwiedził Egipt nie oznacaza ,że rozumie Islam.
        • Gość: Nadia Re: Chłopak - mąż: Egipcjanin? IP: *.wsz-pou.edu.pl 25.06.04, 15:54
          Nie uważasz, że mimo wszystko - żyjąc np. w Egipcie z mężem Egipcjaninem, wśród
          Egipcjan, w tradycji takiej a nie innej - nie ma absolutnie żadnego znaczenia
          religia, mimo uczuć, szacunku, miłości? Kiedyś też tak myślałam, ale
          rzeczywistość jest nieco inna. Przyznam, że dla mnie - to wciąż niełatwe, ale
          chodzi o coś więcej - bo szanuję Egipcjan i akceptuję ich bez zastrzeżeń (czy
          inaczej się da? czy można i nalezy cokolwiek i kogokolwiek zmieniać? uważam, że
          nie, że nie mam takiego prawa, nikt nie ma)- o to, aby dac sobie czas na
          poznanie, zrozumienie i zaakceptowanie lub, co także wchodzi w grę: odrzucenie.
          Wszystko zależy od oczekiwań, od chęci zaryzykowania - mając świadomość, że to
          wcale nie jest łatwe (bo: nie jest)ale próbować... Zależy mi, bo dla mnie w
          Egipcie - realizuje się cały mój świat. Nie mówię o marzeniach, nierealnych...
          Nadia
    • agnieszka_44 Re: Chłopak - mąż: Egipcjanin? 25.06.04, 21:26
      Witaj Nadiu,
      związek jest mozliwy, może byc bardzo porywajacy, namietny. Ale przyjdzie taki
      dzień, że poznasz jego prawdziwe oblicze, tzn.nawyki kulturowe, stopień
      tolerancji dla innych religii, stosunek do kobiet i dzieci!!!! ( podkreslam
      dzieci)oraz gdzie tak naprawde znalazl miejce w tym wszystkim dla Ciebie.
      Nie odzywalam sie na tym forium juz dawno, poniewaz obserwuję, zupelnie
      niezrozumiala fascynację kulturą arabską przez osoby, które podziwiają jedynie
      powierzchowność Arabów a nie chca dostrzec, poprzez pryzmat swoich wątpliwych
      moralnie dośiadczeń, czego Arabowie oczekują od życia i jaki maja temperament.
      Nie wierz pozorom. Może ten Twoj Jedyny kocha Ciebie, ale tez i wymaga z twojej
      strony specyficznje milości. Wlasnie tej arabskiej.. Więzi rodzinne sa u nich
      bardzo rozwiniete, ale tez wiezi te wskazuja na wiele obowiazków o których nie
      masz pojęcia. Zawsze abędzie jego matka, jej zdanie i jej opinia. Jesli to
      przetrwasz to i Ty kiedys w dalekiej przyszlości będziesz miala pozycje matki w
      krach arabskich. Ale to oznacza tylko, ze będziesz juz starsza panią.
      Chcialabym tylko jeszcze jeno powiedzieć: w Polsce jest tylu świetnych
      mężczyzn, że daj sobie spokój z tą irracjanalna miłością i poczuj prawdziwą
      słowiańską milość.
      Pozdrawiam Cię i życzę dużo miłości.
    • Gość: magda Re: Chłopak - mąż: Egipcjanin? IP: 213.212.195.* 27.06.04, 20:16
      czesc
      ja jestem szczesliwa mezatka juz od jakiegos czasu nie moge powiedziec nic
      zlego ani o0 moim mezu ani tez o mojej tesciowej naprawde zycze wszystkim
      kobietom takiej rodziny.
      wiadomo ze roznice kulturowe sa ale mozna z tym zyc tak jak pisala kolezanka
      wczesniej nie mozna sie ubierac jaki w europie napewno wiele kobiet trafilo na
      lowelasow ale sa tez mezczyzni ktorym zalezy na prawdziwej i szczerej milosci
      powiem wam tylko jedno ludzie na calym swiecie sa jednakowi zalezy jak sie trafi
      slowianska milosc -wiesz powiem ci jedno wiele moich kolezanek zle trafilo w
      polsce pijacy bijacy swoje zony i dzieci niejedno takie slowianskie malzenstwo
      sie rozpadlo a ja z egipcjaninem zyje do tej pory i jestem naprawde szczesliwa
      nie oceniam powierzchownosci meza tylko go naprawde znam i wiem ze zarowno na
      niego jak i na cala rodzine w egipcie zawsze moge liczyc i sie nie zawiode
      wiele milosci i szczescia
      • nadia.eg Re: Chłopak - mąż: Egipcjanin? 28.06.04, 14:14
        Cześć Magdo,
        dziekuję za ciepłe słowa. Czy mieszkacie w Egipcie czy w Polsce? Jak długo
        jesteście małżeństwem? Czy macie dzieci? Napisz o "pierwszych krokach" jako
        mężatki? Czym się zajmujesz? Jeśli nie jest to dla Ciebie problemem, będę
        wdzięczna.
        Pozdrawiam serdecznie,
        Nadia
    • Gość: Marta Re: Chłopak - mąż: Egipcjanin? IP: 62.135.35.* 28.06.04, 14:39
      juz pisalam o rodzinie, ze jest bardzo wazna, ale nie przesadzajmy, ze tesciowa
      bedzie ingerowala w Twoje zycie. Ja mam wspaniala tesciowa, mieszkamy
      oczywiscie osobno, spotykamy sie z rodzina bardzo czesto na wspolnych obiadach
      u rodzicow, zadziej u nas, bo po prostu ja nie za bardzo przepadam za
      gotowaniem, wiec jak spotykamy sie u nas, najczesciej siostra meza i tesciowa
      przynosza jedzenie, my z mezem zrobimy jakies salatki , moze cos wiecej i
      spotykamy sie po to, zeby porozmawiac i spedzic czas razem. Mnie moja rodzina
      zaakceptowala taka jaka jestem, moze nie jestem bardzo wyzwolona Europejka, bo
      nigdy nie lubilam chodzic prawie rozebrana, ale nosze krotkie spodnice. Ja
      naprawde czuje sie szczesliwa z moim mezem jak rowniez z tego powodu, ze
      mieszkam w Egipcie. Napewno nie jest latwa rozlaka z moimi rodzicami i Polska,
      ale Egipt naprawde stal sie dla mnie druga Ojczyzna i czuje sie w nim
      bezpieczna. Napewno Nadiu, powinnas sama podjac taka decyzje, bo zle
      doswiadczenia innych osob, czy wspaniale zycie pozostalych nie gwarantuja
      Twojego szcescia, ale to nie znaczy, ze nie masz prawa byc szczesliwa, bo mozna
      rowniez trafic na beznadziejny zwiazek z Polakiem. Niestety gwarancji nie ma.
      • nadia.eg Re: Chłopak - mąż: Egipcjanin? 30.06.04, 13:04
        Cześć Marta,
        cieszę się, że jesteś zadowolona ze swojego życia... Widzisz, zgodzę się z
        Tobą, że tylko ode mnie zależy decyzja, że każdy z nas ponosi odpowiedzialność
        za swoje życie i konsekwencje wszystkich podejmowanych decyzji.
        Z drugiej strony... autentycznie... boje się, czy będę potrafiła odnależć się w
        innej mimo wszystko rzeczywistości.
        Mimo, że zwiedziłam pół świata, mieszkałam w różnych, europejskich krajach,
        gdzie przyjaźniłam się z prawdziwym, wielokulturowym tyglem... Ale tam - my
        wszyscy byliśmy outsiderami i każdy z nas musiał odnależć się w nowych
        warunkach. Było łatwiej...
        Wkrótce, za parę tygodni wyjezdżam na dłużej do Kairu. Myślę, że ten, kolejny
        już wyjazd i pobyt w Egipcie pozwoli mi odpowiedzieć na wiele pytań,
        wątpliwości. Ufam...
        Pozdrawiam Cię serdecznie,
        Nadia
    • Gość: magda Re: Chłopak - mąż: Egipcjanin? IP: 213.212.195.* 29.06.04, 18:58
      czesc
      dzieci jeszce nie mamy ale sa w planach w niedlugim czasie napewno wiem ze beda
      muzulmaninami bo tutaj religia przechodzi z ojca na dzieci ale to nie problem
      jakie byly moje pierwsze kroki otoz najpierw bardzo sie balam ale juz pzry
      pierwszym wspolnym spotkaniu okazalo sie ze moje obawy sa bezpodstawne mieszkam
      w egipcie ponad dwa lata i niestety praca jaka mam nie pozwala mi jeszce na
      powiekszenie rodziny po prostu jestem rezydentka meza poznalam podczas jednej z
      wycieczek i potem nasz zwiazek sie poglebial az do dnia kiedy odbyl sie nasz
      slub rodzina meza bardzoi mnie kocha i naprawde dba o to zebym czula sie jak w
      domu naprawde jesli milosc jest prawdziwa wszystko bedzie dobrze pamietaj tylko
      ze prawdziwy slub to nie jest tylko podpisanie zwyklego papierka ale jeszce
      gonitwa po ambasadzie i odwiedziny w ministerstwie sprawiedliwosci i wielu
      innych miejscach
      zycze szczescia i milosci
      • Gość: ja tez Re: Chłopak - mąż: Egipcjanin? IP: 213.212.195.* 30.06.04, 00:08
        pozdrawiam serdecznie, i zycze takiego fajnego meza...


        JAK MOJ.

        ale poznaj jego rodzine i to gdzie bedziesz mieszkac i czy nie ma nic
        przeciwko ze bedziesz pracowac ..i takie tam rozne. Rob to po prostu z miloscia
        ale i z glowa.
        Szczescia!!
        • Gość: Tomek Re: Chłopak - mąż: Egipcjanin? IP: *.wsz-pou.edu.pl 02.07.04, 14:18
          Cześć Nadia,
          a to się zdziwisz, jak przeczytasz, że to ode mnie. (dla wszystkich info:
          pracujemy razem:-)
          Nadia, zastanawiałem się nad tym wielokrotnie - jesteś odważna, pasjonatka
          życia i ludzi i wszędzie znajdziesz dla siebie miejsce a A. kochasz bardzo i
          myśle, że z wzajemnością ale... jakoś trudno mi pogodzić się z myślą, że może
          Cię nie być z nami:-) Twoje szalone pomysły, odpowiedzialność, empatia, radość
          życia. Cudowna kobieta! Uwielbiamy cię wszyscy! I aż żal, żal...
          Wiem, że mimo "wolności i swobody" własną rodzinę zawsze chciałaś mieć. Mówisz,
          że należy w zyciu budować a nie tylko trwać... I zgadzam się...
          Nadia, ale będziemy do Ciebie przyjeżdżać na wakacje:-)
          Tomi
          • nadia.eg Re: Chłopak - mąż: Egipcjanin? 03.07.04, 10:28
            Tomi,
            faktycznie mnie zaskoczyłeś:-) dzięki za wszystkie miłe słowa. Obiecuje, że jak
            się jakość urządzimy w Kairze i spróbujemy coś zrobić z tą chatką w Port Said -
            będziesz Ty i inni, który tak bardzo w nas wierzyli, we mnie i w A. - gośćmi
            zawsze i wszedzie:-)
            Uwielbiam Cię Tomi. Choć Ty chyba najlepiej wiesz - jakie mam watpliwości,
            nadal...
            Nadia
            • Gość: szopen Re: Chłopak - mąż: Egipcjanin? IP: 204.79.89.* 05.07.04, 07:04
              Ja uwazam, ze nie ma regol a wszystko zalezy od dwojga ludzi, roznice kulturowe
              zawsze beda problemem ale to jest problem z ktorym mozna zyc. Po prostu
              potrzeba czasu i wzajemnej akceptacji.
              A tego czasu to potrzeba sporo nie tygodnie czy miesiace ale lata.
              Ja mam zone z innej "kultury" i do dzis zdarzaja sie male nieporozumienia
              powodowane roznica kultur.
              Ale nie przeszkadza nam to w zyciu szczesliwie.
              Szczerze mowiac to poszedlbym nawet dalej z tym uogolnieniem i stwierdzil, ze
              szanse powodzenia zwiazku sa pewnie takie same niezaleznie od "kulturowego"
              pochodzenia malzonkow.
              Czasem sie uda a czasem nie.
              Mi sie udalo.
              • Gość: Tomi Re: Chłopak - mąż: Egipcjanin? IP: *.wsz-pou.edu.pl 13.07.04, 16:04
                Nadia wyjechała do Egiptu. Życzmy jej wszyscy szczęścia. W planach - ślub,
                wesele, dzieci i praca dziennikarska. Mam nadzieję, że da radę. Ona zawsze
                mówi: życie jest jedno, trzeba ryzykować i tak rzeczywistość jest inna niż nam
                się wydaje...
                Tomi
                • karolajnash Re: Chłopak - mąż: Egipcjanin? 09.04.13, 14:06
                  Temat sprzed 8 lat (!) a caly czas tak samo aktualny :) Dziewczyny, ktore sa z Egipcjanami jak jo_anne...naprawde dobrze Ci w zwiazku z Twoim mezem? Nie rozsmieszaj mnie. Jedynym wytlumaczeniem bedzie fakt, ze jestes masochistka...
    • sokhna Re: Chłopak - mąż: Egipcjanin? 14.04.13, 21:12
      Tak ,jest mozliwy jednak wymaga pracy i kompromisow z obu stron.
      Ja mam meza Egipcjanina, jestesmy malzenstwem od ponad 7 lat, mamy dziecko. Zyjemy pol na pol na kontynencie Europejskim jak i w Egipcie.
      Moj maz jest czlowiekiem wyksztalconym, nie zadnym analfabeta czy boyem hotelowym co to tylko aj lowju potrafi. Ja mam wyzsze wyksztalcenie, pracuje, ubieram sie "normalnie" po europejsku.
      Tez mialam na poczatku obawy ale jak sie nie sprobuje to sie nie wie :)
      Wlasnie za maz wyszla moja kolezanka i niedlugo bedzie sie przeorowadzac do Egiptu na stale (ale nie do kairu).
      Moim zdaniem latwo ocenic pewne sprawy i fakty, m.in. wystarczy poobserwowac kobiety w rodzinie wybranka... zarowno te najmlodsze jak z najstarszych pokolen. Od razu naswietli sie pewien obraz...Ale jak wspomnialam napoczatku taki zwiazek wymaga pracy i kompromisow (jak kazdy zreszta).
    • weronika13weronika Re: Chłopak - mąż: Egipcjanin? 12.05.13, 14:43
      3 lata temu we wakacje na pewnym forum napisał do mnie cholernie przystojny mężczyzna.Na samym początku poznawaliśmy się krok po kroku.Po pewnym czasie wymieniliśmy się numerami telefonu.Następnie znaleźliśmy siebie na fb,abyśmy mogli bardziej poznać siebie i tak zaczęliśmy czatować.Na początku była to super przygoda.Po kilku miesiącach on zaczął wyznawać mi miłość,a mi było to obojętne.W kolejne wakacje kontakt się zupełnie urwał.Byłam troszkę rozgoryczona tą sytuacją,ponieważ ten facet był naprawdę niesamowity.Ale po 6 miesiącach nasz kontakt powrócił jak bumerang.Znów coraz więcej czasu spędzaliśmy ze sobą.Wtedy ja też już byłam nim zainteresowana.Każdego dnia coraz więcej czasu rozmawialiśmy ze sobą na skype,po prostu zakochałam się w nim a on we mnie.Jest on 25-letnim mężczyzną,który jest dla mnie niesamowity i kochany.Pracuje jako informatyk i mieszka w Kairze.Podczas konwersacji na skype poznałam jego rodzinę,są bardzo uroczy i przyjacielscy.Tak każdego dnia idziemy do przodu i oczekujemy na nasze spotkanie,chodź naprawdę nie jest łatwo,ponieważ mój tata jest przeciwko niemu,ale mam nadzieję,że uda mi się coś zdziałać bo w tej trudnej sytuacji mam moją wspaniałą mamę po mojej stronie,która mnie wspier.Mam nadzieję,że ona pomoże mi przetrwać ten trudny czas,kiedy mój tatuś zachowuje się jak typowy szowinista i rasista.Czasami się zastanawiam,czy to wszystko nie jest zbyt piękne,że poznałam takiego faceta,który obsypuje mnie komplementami,prezentami i dzwoni,aby powiedzieć,że mnie kocha.Mam nadzieję,że on okaże się inny niż mowa o tych wszystkich facetach na forach.Czasami nachodzą mnie czarne myśli czy nie powinnam tego zakończyć,ale jeśli on miał dziewczynę z Europy i mieszkał z nią ładne parę lat w Finlandii to mam nadzieję,że on się bardziej wkręcił w te klimaty europejski i nie jest jakimś konserwatystą,który ma swoją religię wbitą do głowy aby traktować kobiety gorzej od psa.
      Pozdrawiam serdecznie i zachęcam do opisania swojej historii.Może możemy wymienić się doświadczeniami,aby zapobiec jakiemuś rozczarowaniu czy jakiemuś nieszczęściu
    • weronika13weronika Re: Chłopak - mąż: Egipcjanin? 24.05.13, 23:07
      Dobry wieczór.Czytając Pani komentarz bardzo mnie zainteresował.Chyba jak każda kobieta miała Pani zapewne jakieś za i przeciw,co do podjęcia takiej decyzji.Cieszę się bardzo,że jest Pani szczęśliwa w związku małżeńskim.Niech inni się dowiedzą,że szczęśliwe bywają też małżeństwa mieszane.Może co niektórym "utrze" to nosa i przestaną oceniać innych.
      Pozdrawiam Serdecznie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka