scorpio1956
15.12.12, 08:06
Nie myślcie, że już z rana już jestem nawalony, czy naćpany. Ale od kilku dni, kiedy powróciłem po przerwie na to Forum, mam takie przemyślenia.
Te przemyślenia zrozumieją przede wszystkim ci, co ciągnie ich do wody.
Atakowani jesteśmy na codzień katastroficznymi wiadomościami : kryzys, tam się leją , tu ktos w mordę dostał. O polityce i politykach nie wspomnę, bo choć unikam jak mogę, to nie da się tego zrobić.
Wielu moich znajomych pyta sie po co Tam , czyli do Egiptu latam.
Proste. Jak wejdę do wody i zacznę snurkować (nurkuje już rzadko) , to zapominam o całym świecie. Mam wrażenie, że jestem na innej planecie. Choć człowiek wyszedł z wody (i dalej wychodzi), to środowisko wodne jest mu nie przyjazne.
W Wielkim Błękicie zatracam się. Poczucie czasu - pojęcie nieznane. Problemy zdrowotne, rodzinne, polityczne itd. - gdzieś zostały daleko. Rzadko oglądam filmy. Ale film "Big Blue" Luca Bessona oglądałem dziesiątki razy. Filozofia jednego z bohaterów filmu (prawdziwa, choć nie do końca) Francuza Jacques'a Mayola (nie utopił się , jak w filmie - zginął tragicznie w 2001r) to odzwierciedla.
Obcowanie z naturą podwodną jest dla mnie zatraceniem, a zarazem świetnym lekiem na stres. Codziennie kilka godzin w wodzie, snurzenie, podpatrywanie przepięknej natury to jest to, co potrafi ukoić.
Ostatnio na tym forum zamieściłem kilka swoich i nie swoich filmików podwodnych. Dziś zdałem sobie sprawę, czego mi znowu potrzeba.
Przepraszam, że znowu zanudzam. Wiem, że nie wszyscy to zrozumieją. Ale ci, to kochają na pewno wiedzą o czym piszę.
Wątek pewnie do wycięcia.
Ale póki co, życzę wszystkim Wesołych i Spokojnych Świąt.
A teraz...znikam , przestając zanudzać.