diveisfun
01.05.14, 13:27
Witam wszystkich zainteresowanych wątkiem. Pierwszy raz w życiu ( a zarazem na 100% ostatni) z wielu przyczyn wykupiłam wycieczkę tzw. first minute. Myślałam, że skoro organizatorem jest Itaka to tylko się cieszyć z urlopu (jak zawsze do tej pory) i czekać na wylot. O ja naiwna i widocznie niczego nie nauczona przez życie. Wycieczka jest opłacona od 15.05 do 29.05. W dniu wylotu Itaka wsadzi nas do samolotu o 21.40, na miejscu będziemy po 02 w nocy. Na moje pytanie jakie świadczenia otrzymam w pierwszym dniu podróż ( na dwie godziny przed północą) miła pani z infolinii powiedziała mi, że mogę skorzystać w samolocie odpłatnie ze skye baru. No to się bardzo ucieszyłam że wybrałam najlepsze polskie biuro podróży, bo żeby nie cenne wskazówki pracowników Itaki to bym sobie na pewno nie poradziła. Rozumiem, że pierwszy dzień jest na dojazd. Ale bystra pracownica biura potwierdziła, że 16.05 o 1 w nocy będę nadal w samolocie. Dlaczego potrzebuję dwa dni na dotarcie do celu- odpowiedzi brak. Wylot będzie nie 29.05 a prawdopodobnie 30.05 o 2 lub 4 w nocy. I tu znowu jakże cenna i pomocna rada pracownika, że mogę sobie dokupić dobę hotelowa?! Pytam z jakiej racji mam to uczynić? Ja mam urlop do 29.05 i tak opłaconą wycieczkę. Jakim prawem Itaka przesuwa sobie wylot nie zważając na terminy klienta i jeszcze mam sobie opłacać dodatkowy dzień? Jakbym chciała wycieczkę do 30.05 to bym taką wykupiła. Tu pani wygłasza wyuczoną na szkoleniach mantrę bla bla bla, szkoda słów.
Nigdy więcej Itaka. To jest pewne. Nie chcę się nakręcać negatywnie, nie lubię takiego stanu a jeszcze bardziej firm jak Itaka. Widocznie naprawdę "żyję w kraju w którym wszyscy chcą mnie zrobić w h**a". I jak nie kochać ten zespół? Pozdrawiam.