Dodaj do ulubionych

Wróciłem z Sharmu, Hilton Dreams 10-24.XIX (Pegas)

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.04, 16:28
CZĘŚĆ I

BIURO:
Zawsze przed wylotem poza wyborem hotelu, bardzo ważną rolę odgrywa biuro
podróży, które będzie realizowało nasz wymarzony urlop. Dlaczego zatem wybór
padł na Pegas? Przede wszystkim dlatego, że jest to spore rosyjskie biuro
podróży, stale rozwijające się w Polsce. Niewielkie, nie obsługujące masówki,
ale sprawdzone. Pegas jako jedno z nielicznych biur podróży w Polsce ma
wcześniej opłaconych kilka miejsc w hotelu, nie stosuje on zatem typowego dla
polskiego rynku overbookingu, choć w przypadku kiedy zapotrzebowanie na dany
hotel jest akurat większe, wspomniany overbooking jest stosowany i w
przypadku tego biura, jednak myślę, że szanse podkupienia wówczas miejsca
przez inne B.P. jest znacznie mniejsze niż w przypadku biua stosującego tylko
taki system rezerwacji. Również istotnym czynnikiem przy wyborze Pegasa jest
fakt, że lata on LOTem. Dodatkowo w Egipcie i Turcji Pegas ma swoje hotele
(Royal Rojana - Sharm).

SAMOLOT:
Na potwierdzenie rezerwacji czekaliśmy w sumie 3 dni robocze, a łącznie pięć
dni, gdyż kupiliśmy wyjazd w piątek 3go września, zaś wylot był 10go, zatem
na 2 dni przed wylotem otrzymaliśmy potwierdzenie. Za imprezę płaciliśmy
3199/osoba + dziecko 11 lat 1799pln za 2 tygodnie pobytu w Hilton Dreams. Z
racji tego, że Pegas jest stosunkowo małym biurem w porównaniu do innych, na
lotnisku mają stoisko, które na 2 godziny prze odlotem jest dostawiane, zatem
nie posiadają stałego okienka. Ponieważ wylot był 10go września, zdawałem
sobie sprawę, że w dniu poprzedzającym pamiętną datę mogą wystąpić jakieś
opóźnienia w obsłudze czarteru. Tak też było, początkowo nie wiadomo było
dokłanie ile lot się opóźni, finalnie okazało się, że musieliśmy czekać ok 5
godzin, zamiast o godz. 19:20 wylecieliśmy blisko północy. Wszystkie loty
miały wówczas na Okęciu co najmniej 1-2 godzinne opóźnienie, reprezentanci
Polski udający się na Olimpiadę dla niepełnosprawnych również mieli opóźniony
samolot. Kilka godzin czekania w takim towarzystwie jak reprezentanci Polski
dla osób niepełnosprawnych było całkiem miłym przeżyciem, dającym refleksje
nad życiem, pokazującym, że osoby niepełnosprawne wcale nie muszą być słabe,
widać było że są silni psychicznie i fizycznie, dumni mogąc nosić biało-
czerwone stroje z orłem na piersi. Godziny mijały nad chwilami refleksji, aż
w końcu wybiła półnoć i nastał czas odlotu. Tutaj miłe zaskoczenie, lot do
Sharmu odbywał się Boeingiem 767, a więc największym z LOTowskiej floty, 270
miejsc wypełnionych niemal do ostatniego miejsca. Gigantyczny samolot robił
pozytywne wrażenie. Komfort lotu jest zupełnie inny niż w mniejszych
samolotach, zaś porównać Boeing 767 LOTu i Airbus AMC to tak jakby porównywać
dobrej klasy Mercedesa z trabantem (akurat miałem okazję lecieć AMC, więc
wiem co piszę). Catering mnie całkiem miło zaskoczył: Soft drinks +
herbata/kawa + posiłek (2 rodzaje wędliny, łącznie 5 plasterków), bułka,
masło, serek topiony, brzoskwiania, winogrono + rozdawali dodatkowe bułki +
przed lądowaniem ponownie soft drinks. Brak ciepłego posiłku jest minusem, no
ale cóż, lepsze to niż samo ciastko jakie miałem okazję kiedyś dostać podczss
4godzinnego lotu będąc dokoptowanym z turystami z Selectours do czarteru
wynajętego przez Ecco Holiday. Tutaj warto zaznaczyć, że ten sam samolot
czarteruję kilka biur podróży: Alfa Star; Pegas; Neckermann; Ecco Holiday.
Najwięcej turystów zauważyłem z Alfa Star i Ecco Holiday. Z Pegasa leciało
chyba tylko 37 osób. W samolocie tej klasy na początku puszczany jest film o
bezpieczeństwie w samolocie, zatem stewardessy nie muszą się gimnastykować.
Podczas całego lotu na monitorach wyświetlana jest trasa jaką lecimy, miejsce
nad którym aktualnie przelatujemy, informacje z jaką prędkością lecimy, na
jakiej wysokości i jaka jest temperatura na zewnątrz. Zresztą samolot ten
wykorzystywanych jest do dłuższych rejsów, jak ten do Ameryki. Po 3 godzinach
i 50 minutach lotu wylądowaliśmy na lotnisku w Sharm El Sheikh.
Obserwuj wątek
    • Gość: Stiwi Część II IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.04, 16:29
      CZĘŚĆ II

      LOTNISKO i WIZA:
      Lotnisko raczej nie robi większego wrażenia, wygląda stosunkowo podobnie jak to
      w Hurghadzie. Aktualnie trwają na lotnisku w niektórych jego częściach remonty
      związane z przebudową lotniska na bardziej nowoczesne, przewiduje się, że za
      rok-dwa zostanie już oddane do użytku. Wiza, podobnie jak w Hurghadzie, są trzy
      okienka, Arabowie są niechętni do wydawania reszty w USD, jednak nie ma takiej
      potrzeby, kursy w każdym banku są takie same. 1 USD = 6.16 funta, więc nie ma
      obawy, że nas oszukają. Warto kupić wizę (15$) i wymienić trochę na ichniejsze
      Egyptian Pound. Wiza 15$ w okienku, więc nie ma jak przepłacić. Chyba, że biuro
      ma wcześniej zastrzeżone, że 18$ czy więcej. Wówczas to wygląda tak, że osoba
      obsługująca ane biuro zbiera paszporty i pieniądze i załatwia to za nas bez
      koniecznodści stania w kolejkach. Następnie po kupnie wizy i uzyskaniu
      stempelka, odbieramy bagaże i wychodzimy na zewnątrz, gdzie czekają rezydentki.
      Pegas miał swój firmowy autokar, wszystko poszło sprawnie i szybko, żadnych
      niespodzianek, pierwszym hotelem był Hilton Dreams, w którym byliśmy mniej
      więcej 05:30. Jak nietrudno policzyć gdyby nie było opóźnienia, bylibyśmy 5
      godzin wcześniej o w miare normalnej porze, a tak praktycznie straciliśmy
      nocleg w hotelu, jednak sam wybrałem taką datę i z pełną świadomością wszelkich
      opóźnień wyruszyłem w podróż.

      HOTEL HILTON SHARM DREAMS RESORT:

      POKOJE i OTOCZENIE:
      Cóż mogę powiedzieć, skoro tyle na forum zostało już o tym hotelu napisane. To
      był strzał w dziesiątkę. Otrzymaliśmy apartament, ponieważ byliśmy w trzy
      osoby, apartament spory z aneksem kuchennym, dwoma pokojami, ja i moja
      dziewczyna mieliśmy zatem swój pokój, swój telewizor oraz klime i wielkie
      łóżko, zaś moja siostra miała swój pokój, swój tv i również swoją klimę.
      Byliśmy tym faktem mile zaskoczeni, gdyż spodziewałem się jednego pokoju i
      dostawki dla trzeciej osoby, tymczasem każdy miał pełną swobodę i był
      zadowolony. Widok z tarasu mieliśmy bardzo piękny na cały basen i góry Synaj.
      Na tarasie stolik i krzesełka. W basenie Tropical Bar, fajne krzesełka w
      wodzie, więc nic tylko siedzieć, pić i nie wychodzić. Cały hotel nie jest
      jednym wielkim kolosem, a składa się z małych budynków jedno piętrowych, w
      których są chyba maksymalnie 4 pokoje. Daje to poczucie pełnej prywatności,
      ciszy i spokoju. Hotel ma 7 basenów, przy każdym leżaki, materace i ręczniki
      oczywiście bezpłatnie, przepych i gwar jest tylko na głównym basenie z którego
      dobrodziejstw nie korzystałem ani razu, gdyż ceniłem sobie spokój i ciszę oraz
      fajny basen jaki miałem 15 metrów od pokoju. Pokoje usytuowane na parterze mają
      ten plus, że wystarczy wyjść na taras i po trawce przejść kilka metrów do
      basenu, jednak te na piętrze mają piękne widoki na góry Synaj, basen i ogród
      hotelowy. Przez całe 14 dni pobytu ani razu nie zdarzyło się, żeby na basenie
      było tłoczno, czy żeby nie było wolnych leżaków. Dotyczy to zarówno basenów W
      Hilton Dreams jak i plaży do której trzeba przejść przez ruchliwą (główną)
      ulicę do Hiltona Fayrouz. W pokoju jest minibar
      , można włożyć jednak swoje rzeczy również i nie ma problemu. Brałem wszystko
      na rachunek w Hiltonie i nie widziałem by cokolwiek doliczyli z minibarku, z
      którego akurat nie korzystaliśmy (służył nam tylko za lodówkę). W pokojach są
      telefony, których łącznie mieliśmy trzy, po jednym w pokoju i jeden w łazience
      (no cóż, jak się ktoś zatrzaśnie w łazience, to zawsze można wezwać pomoc :)

      W jednym pokoju mieliśmy ławę i fotel, w drugim stolik i krzesła. W pokoju jest
      lustro na ścianie, łóżka duże i niezwykle wygodne. Klimatyzacja działa bardzo
      sprawnie i mocno chłodzi. Na sufitach w pokojach zamontowany jest wiatraczek,
      który ma pięć stopni regulacji szybkości kręcenia się, całkiem fajna rzecz,
      czasem lepiej spało się przy takim wiatraczku niż przy klimie. Pościel
      zmieniana codziennie, ręczniki hotelowe codziennie czyste, w łazience duże
      lustro, wanna, prysznic, suszarka. Łazienka całkiem spora. Na wyposażeniu
      pokoju są oczywiście szklanki, noże, łyżeczki codziennie zostawione w zlewie są
      myte przez sprzątającego. Za darmo jest herbata/kawa.


      PLAŻA:
      Plaża jest piękna, długa, piaszczysta i gorąca (najdłuższy odcinek plaży w
      Naama Bay ma właśnie Hilton), z mnóstwem leżaków, nikt nie leży na sobie, każdy
      ma spokój, są duże odległości od jednego parasolu słomianego do drugiego. W
      morzu wytyczone miejsce kąpielowe, poza tym jest rafa koralowa, więc raj dla
      tych co lubią snurkować i rozkoszować się widokiem życia podwodnego. Oprócz
      tego jest Diving Center (chyba jak w każdym hotelu), bar na plaży. Z plaży
      widać główną promenadę, w zasadzie idąc na plaże zawsze przecina się promenadę.
      Na plaży są rozmieszczone prysznice i nie ukrywam, że najczęściej rozkładaliśmy
      się właśnie na leżakach usytuowanych w rejonach prysznicy.

      WYŻYWIENIE:
      Hotel oferuje 3 rodzaje, wyżywienia:
      BB - śniadania
      HB - 2 posiłki
      VP - 3 posiłki

      Mieliśmy opcję HB. Na wyżywienie w Hiltonie nie można narzekać:

      Śniadania 06:30-11.00 (resturacja główna Le Jardin)
      Jak to zwykle bywa śniadania są monotonne i szybko się nudzą. Podobnie tutaj,
      szeroki bufet śniadaniowy, 4 rodzaje jajek, gofry, kiełbaski, pomidory
      zapiekane w serze, wszelkie rodzaje pieczywa, bułek i chlebów, kilka rodzai
      szynki, salami z pieprzem, pomidory normalne, ogórki, sery, do posiłków soki
      świeżo wyciskane z pomarańczy i marchwi (ciekawy jaki tam przemiał mają
      pomarańczy w ciągu roku). Na deser kilka rodzai ciastek, sałatka z melona i
      jabłka, jogurty.

      Obiadokolacje 19:00-22:30 (Le Jardin)
      Przez 7 dni w tygodniu codziennie inna kuchnia, orientalna, francuska, włoska,
      owoce morza, azjatycka, jeszcze jakieś dwie których akurat nie pamiętam. Fajna
      sprawa, że można spróbować niemal każdej kuchni. W drugim tygodniu już wiesz co
      będzie, bo się powtarza. Napoje do obiadokolaji są dodatkowo płatne, ceny
      hotelowe będą nieco niżej.

      Obiadokolacje można sobie zamienić i zrezygnować z niej zaś zjeść w restauracji
      meksykańskiej lub włoskiej, z tym że warunki rezygnacji z kolacji nie są dobre,
      gdyż w innej restauracji dostajesz tylko 20 LE kredytu na osobę, czyli
      praktycznie i tak do każdego dania musisz dopłacić. A jednak zawsze na kolacji
      jest coś uniwersalnego, obawiałem się wieczoru z krewetkami i innymi
      dziwolągami z morza, ale na szczęście było też normalne mięso :-)

      OBSŁUGA:
      Obsługa firmowana znakiem Hilton z reguły powinna być na najwyższym poziomie i
      nie było inaczej. Niemal na każdym kroku widać, że tam ludzie ciężko pracują.
      Kelnerzy o rana do wieczora co chwilę otrzymując jakieś pouczenia czy lekko
      mówiąc ochrzan od przełożonych, którzy ich kontrolują. Ogrody pielęgnowane są
      przez ogrodników, którzy w dzień starają się być niezauważalni, zaś w nocy
      zasuwają, przycinają krzaczki, podlewają. Jest przy tym wielka kultura, kiedy
      przechodzisz, a trochę wody ze zraszacza leje się na chodnik, natychmiast
      podbiega ogrodnik, wyłącza całkowicie lub przestawia nieco zraszacz by nam nie
      przeszkadzał. Do leżaka można zamówić drinka, pizze, wszystko przyniosą, nie
      ukrywam, że to super sprawa. Podobnie do pokoju hotelowego, raz nawet o
      trzeciej rano mieliśmy ochotę na pizzę, nie było żadnych problemów. Pizza
      bardzo dobra, ceny również przystępne. Do pokoju można również zamówić sobie
      śniadanie, przynajmniej tak wyczytałem w powitalnych broszurach w pokoju,
      jednak nie korzystaliśmy z tej opcji. Wygodą jest, że wszystko można brać na
      rachunek, nie trzeba biegać z gotówką i płacić, wszystko można uregulować przy
      wyjeździe. Praktycznie nie było do czego się przyczepić, wszystko zorganizowane
      jak trzeba, cisza, spokój, kultura, ale w końcu za to się płaci. Na basenach są
      odpowiedni ludzie od ręczników, mówisz ile potrzebujesz, on przyniesie,
      rozłoży, wszystko z takim smakiem, że aż chce Ci się leżeć :-)

      CENY W HOTELU
      • Gość: Stiwi Re: Część II - kontynuacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.04, 16:29
        CENY W HOTELU:
        1 LE = 60gr
        Jak to zwykle bywa tanio nie jest (w nawiasie supermarket):
        Woda Nestle 1,5l - 8.5 LE (2.5, a woda Baraka w supermarkecie 1.5LE)
        Piwo 0.5l - 15-17 LE (w supermarkecie nie wiem)
        Cocktaile alkoholowe - 36 LE
        Cocktaile niealkoholowe - 18 LE
        Sprite 0.33l - 9 LE (3LE)
        Wino czerwone egipskie 0.75l - 120 LE
        Drinki alkoholowe - 30 LE
        Pizza 25-28 LE (średnia, 4 kawałki, dla dwóch średnio głodnych osób starczy).
        Soki ze świeżych owoców - 18 LE
        Naleśniki z owocami - 36 LE

        Do każdej ceny należy doliczyć 10% podatku. W hotelu jest supermarket i choć
        jest taniej niż w Hiltonie, to jednak w supermarketach w mieście i tak kupimy
        znacznie taniej.

        LOKALIZACJA:
        Nie będę ukrywał, że usytowanie Hilton Dreams jak i Hilton Fayrouz jest
        fantastyczne. Zwiedziłem sporo hoteli w Sharmie i w żadnym ani chwili nie
        żałowałem, że jestem w Hilton Dreams. 300-400 metrów promenadą spacerkiem i
        jest się w centrum Naama Bay. Plus promenady jest ogromny, wieczorkiem bardzo
        miło się spaceruje. Byłem w hotelach oddalonych znacznie od Naama Bay i nie ma
        tam takiego klimatu, niestety. Na pewno jest to jeden z tańszych hoteli tej
        klasy usytowanych w centrum. Po bokach Hiltona otacza Mariott i Movenpick,
        dalej jest Sofiter czy Hyatt Regency. Muszę jednak przyznać, że choć Sofitel
        jest w centrum, podobnie jak Hilton, tak jego lokalizacja już nie jest tak
        dobra, jest wprawdzie pięknie położony, na wzniesieniu i znajduje się jakieś
        700-800 metrów od Hiltona. Wydawałoby się niewiele, jednak droga w stronę
        Sofitelu nie należy do najprzyjemniejszych. Tak więc lokalizacji Hiltona inne
        hotele mogą pozazdrościć, nie jest to sam środek centrum, ale jest do niego
        bardzo blisko. Ktoś pisał tutaj na forum, że z Fayrouza widać promenadę i
        dobiega z niej hałas. Nie jest to prawdą, promenadę widać, bo tak są usytowane
        hotele w centrum (przy promenadzie). Jest tam jednak cicho i spokojnie, nawet
        wieczorkami. Wypoczywając na plaży w Fayrouzie nikt ani razu nie zagłuszył
        mojego spokoju.
    • Gość: Stiwi Część III IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.04, 16:30
      CZĘŚĆ III

      SHARM EL SHEIKH
      To rozległa miejscowośc, wypełniona hotelami. Podobna do Hurghady, jednak
      bardziej zadbana. Widać to już jadąc z lotniska w strone hoteli, przy ulicy
      rosną palmy, widać trochę zieleni, zabudowań (tuż przy lotnisku znajdują się
      hotele), efekt na pewno znacznie lepszy niż w Hurghadzie. Jest tu drożej, z
      kilku względów. Jest "ekskluzywniej" (jeśli w ogóle w Egipcie gdzieś może być
      ekskluzywnie :-) niż w Hurghadzie, Sharm upodobali sobie Włosi, jest ich tu
      cała masa, hotele mają podpisane umowy z włoskimi klubami, tak jak Hilton
      Dreams, animacje są oprócz języka angielskiego, najczęściej w języku włoskim.
      Rosjan też jest dużo, jednak porównując to ich domem jest Hurghada i w sumie
      całe szczęście, że w Sharmie nie ma ich tak dużo, jednak wciąż więcej niż
      Polaków. Na ulicach tubylcy słysząc polski, z założenia wychodzą, że jesteś z
      Rosji, naprawdę niewielu jest w stanie rozpoznać, że to Polacy. Sharm to
      zupełnie inna bajka niż Hurghada. W Naama Bay jest główna promenada, która
      wieczorami z reguły w godzinach 23-24 wypełnia się turystami, wszyscy siadają
      na kolorowe drinki i sziszę. Jest tu centrum handlowe, jednak inne od tego,
      które my znamy w Polsce. Ktoś pomyśli "no ładnie, Europe w Sharmie zbudowali",
      nie to nie prawda. Centrum owszem jest, ale ma swój znany nam arabski klimat i
      w żadnym stopniu nie przypomina europejskich center handlowych. Ceny jak już
      wspomniałem są wyższe, jednak i tak myślę, że przystępne dla Polaków. Jest
      kilka znanych na całym świecie lokali, jak np Hardrock Cafe, jest Panorama
      Sharm, dzięki której możemy podziwiać piękne widoki na miasto, jest większa
      kultura sprzedawców niż w Hurghadzie.

      Na temat lokali nie będę się rozpisywał, bo jest ich wiele i każdy sam musi
      spróbować to co mu odpowiada. Polecę jednak lokal, w którym moja absencja
      choćby jednego dnia równała się jego stratą... To jest TcheTche (niemal tuż
      obok McDonalda). Jeśli ktoś chce zapalić sziszkę tak dobrą jakiej w życiu nie
      palił i w ogóle najlepszą sziszę w Sharmie (a trochę ich tam spróbowałem w
      różnych miejscach) niech nie traci czasu, zaufa mi, bo lepszej sziszy nie
      znajdzie. Tytoń jest specjalnie ręcznie robiony na potrzeby tej knajpy, a jego
      jakość jest doskonała. Można siedzieć, palić półtorej godziny i wciąż czuć
      smaczne jabłuszko. Lokal nie serwuje alkoholi, tylko kotkatile niealkholowe,
      bardzo ładne zresztą i syte. Ceny to bodajże 15-18 funtów, Sprite 6 LE, polecam
      Sprite mixed z Grenadiną (12 LE). Szisza kosztuje 10LE, do wszystkich cen na
      końcu doliczają 22% podatku, ale naprawdę warto. Tam nie trzeba prosić ognia
      kiedy się szisza wypali, tam sami latają z kubełkami pełnymi węgielków i
      zmieniają bez żadnego proszenia.

      W centrum miasta jest sporo supermarketów, wszystkie z podobnymi cenami,
      różnica może w stylu 0.5LE. Jednym z najtańszych supermarketów jakie znalazłem,
      to taki po schodkach, który znajduje się w jednej z ulic odchodzących od
      głównej promenady Naama Bay, boczna promenada to ta przy morzu, główna otoczona
      jest z obu stron kafejkami. Ceny:

      Woda 1.5l (Baraka) - 1.5LE
      Woda Nestle 1.5l - 2.5LE
      Sprite w puszce 0.33l - 3LE
      Sprite 1l - 5 albo 6LE
      Cola 2l - 10LE
      Baton Kitikat - 7LE
      Pasta Signal (mała) - 2.5LE
      Pocztówki - 1LE.
      Aparat podwodny (reusable - do ponownego użytku) - 120LE
      - Wywołanie zdjęć w zależności od kliszy w Kodaku w centrum tuż przy TcheTche
      38-50LE.

      WYCIECZKI I ATRAKCJE
      Pytanie podstawowe: jakie biuro wybrać, biuro z jakim przyjechaliśmy, czy biuro
      lokalne? Przyznam, że w Hurghadzie na każdej wycieczce różnica w cenie wynosiła
      50%, jednak w Sharmie już tak nie jest. Owszem, dalej te wycieczki są tańsze w
      lokalnych biurach, np osławiona wszędzie Luna Rosa miała ceny tylko 15-20%
      niższe od Pegasa (Pegas podaje cenu w USD, a Luna Rosa w euro...). Poza tym
      wycieczki lotnicze jak Luksor są nawet te 15-20% droższe w lokalnych biurach
      niż w przypadku Pegasa. Pegas do Luksoru czarteruje cały samolot na 160 osób od
      AMC, a więc linie z których korzystają nasze polskie biura podróży. Do Petry
      podobno samolot nie jest zbyt ciekawy, został on porównany do tamtejszych
      taksówek, poza tym mały na 45 osób czarter.

      Jednak ja z wycieczek wziąłem tylko nurkowanie z akwalungiem. Pani Karolina,
      instruktorka, naprawdę świetna dziewczyna, sprawiła że początki mojego
      nurkowania były wyśmienite. Bałem się trochę, ale chyba każdy się boi, kto
      próbuje pierwszym razem. Poza tym przy drugim zejściu choć już spokojniej, to
      dalej ten dreszczyk pozostawał i myślę, że pewnie u osób, którzy już trochę
      nurkują, przez każdym zejściem jest ta adrenalinka z tym związana. Ogólnie nie
      nurkowałem wcześniej, ani nie snurkowałem, więc oddychalnie przez tą aparaturę
      było dla mnie dość dziwne, jednak pod wodą zupełnie się tego nie czuje,
      najgorzej oddycha się na powierzchni, dlatego warto się jak najszybciej
      zanużyć. A to co nas czeka pod wodą jest nie do opisania. Dopiero po nurkowaniu
      głębinowym, wziąłem maskę, rurkę i popływałem przy brzegu Hiltona, gdzie
      również występują rafy i wrażenia również niesamowite. Nie trzeba nigdzie
      daleko wypływać, przy brzegu również można dostrzeć piękny świat. I jednak
      warto najpierw posnurkować, by nauczyć się tego oddychania, a potem głębinowe,
      a nie na odwrót, jak ja :-) Nurkowaliśmy w parku Ras Mohammed, Pegas za
      wycieczke życzy sobie 45$ + 5$ wstęp to parku + 5$ za soft drinks (do woli). 75
      $ + 10$ za dwa zejścia. Zejście trwa nieco ponad 20 minut, jednak pod wodą
      naprawdę szybko czas mija. Najgorzej przyzwyczaić mi się było do wyrównywania
      ciśnienia w uszach, ale potem szło już jak po maśle. Naprawdę polecam każdemu,
      nawet nam się nie śni, jak piękny jest tam świat pod wodą! Można również
      zażyczyć sobie kasetę, akurat mieliśmy to szczęście trafić na Włoszkę Alessie
      Ravarotto z firmy Blue Brothers, instruktorka powiedziała nam, że ona jest tam
      najlepsza jeśli chodzi o kręcenie filmów pod wodą. Koszt 50$ VHS i 100$ DVD.
      Różnica spora, więc zdecydowałem się na VHS i muszę przyznać, że jestem bardzo
      zadowolony z nagrania, podkładu muzycznego, jakości, naprawdę super.

      Co do cen pozostałych wycieczek nie będę się rozpisywał, wrzucam oferty kilku
      biur, niestety Luna Rosa mi się gdzieś zapodziała:

      PEGAS:
      http://www.typy-d.hg.pl/rozne/stiwi/pegas.jpg

      CIRO&FELICE (znajduje się w centrum handlowym)
      http://www.typy-d.hg.pl/rozne/stiwi/cirofelice.jpg

      VANASHARM
      http://www.typy-d.hg.pl/rozne/stiwi/vanasharm1.jpg
      http://www.typy-d.hg.pl/rozne/stiwi/vanasharm2.jpg

      RSM
      http://www.typy-d.hg.pl/rozne/stiwi/rsm1.jpg
      http://www.typy-d.hg.pl/rozne/stiwi/rsm2.jpg

      DOLPHINELLA
      Dzięki użytkownikowi jdutkowskiemu (https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
      f=622&w=15505806&a=15505806) dowiedziałem się o istnieniu biura podróży
      Victoria Travel (http://victoriatravel.pl/). Za pośrednictwem tego biura
      zarezerwowałem pływanie z delfinkami. Jest naprawdę duże zapotrzebowanie i
      ciężko o miejsca. W Pegasie na miejscu rezydentka miała trzy miejsca wcześniej
      kupione i dwa zarezerwowali państwo, które poznaliśmy w Hiltonie, więc raczej
      nie należy się nastawiać na rezerwacje tam, trzeba mieć sporo szczęścia. Czy
      warto? No cóż, delinfki z nami tańczą, pływają z nami, ciągną nas, śpiewają jak
      im pokażemy, są piękne i inteligentne. Na pewno warto, choć to droga impreza 89
      $ za 30 minut pływania. Na pewno następnym razem mając taki wybór zdecydowanie
      bardziej wolałbym wziąc nurkowanie głębinowe :-) Po pływaniu, można zamówić
      kasetę lub dvd. Koszt VHS to 150LE, DVD 200LE. Za dojazd tam nie płacić więcej
      jak 15LE.

      OLD SHARM
      Taka Hurghada, a może ciut gorzej. Można tam wiele rzeczy kupić taniej. Tytoń
      do sziszy Nakhla Tobacco two apples udało się stargować przy 5kg do 12LE za
      0.5kg. W ogóle do targowania za tytoń są niechętni, w Naama Bay krzyczą 20LE za
      0.5 i jak stargują do 15-18 to wszystko. Kilku sprzedawców było zgodnych co
      • Gość: Stiwi Re: Część III - kontynuacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.04, 16:31
        OLD SHARM
        Taka Hurghada, a może ciut gorzej. Można tam wiele rzeczy kupić taniej. Tytoń
        do sziszy Nakhla Tobacco two apples udało się stargować przy 5kg do 12LE za
        0.5kg. W ogóle do targowania za tytoń są niechętni, w Naama Bay krzyczą 20LE za
        0.5 i jak stargują do 15-18 to wszystko. Kilku sprzedawców było zgodnych co do
        jednego, że kupują 0.5kg tytoniu po 10LE, więc sprzedając po 15LE mają tylko 5
        zarobku. Tak więc za tytoń nie płacić więcej jak 12-15LE :-)

        Byłem w Pizza El Magnoum o której również dowiedziałem się z artykułu
        użytkownika jdutkowski. Przyznam, że pizza wyśmienita, orientalna, taka ich, z
        ciemnego ciasta, naprawdę polecam spróbować, choć trochę się jej naszukałem, bo
        nie ma jakiegoś widocznego szyldu. Wystarczy popytać i się trafi. Mała pizza
        15LE, duża 30LE. Przy czym ta duża to naprawdę dla 2 osób.

        Nie byłem w Old Sharmie wieczorem, jakoś nie miałem takiej potrzeby będąc w
        Naama Bay, ale wierzę, że jest tam fajne wieczorne życie. Generalnie jest
        taniej niż w Naama Bay, a może nie tyle taniej, co więcej można stargować.
        Kubki za które krzyczeli 35 funtów, puszczą za 20, talerzyki śniadaniowe za
        którę życzą sobie 90 funtów, można stargować do 70 za dwa. Nie wiem tylko czemu
        niemal każdy supermarket do którego tam wszedłem był minimalnie droższy od tych
        w Naama Bay.

        HOTELE
        Będąc w Sharm postanowiłem objechać kilka hoteli. Poruszanie ułatwia mapka,
        którą można kupić za 20LE w supermarkecie. Mało kto wie, ale w każdym hotelu
        można poprosić o tzw. orientation i wtedy zostaniemy oprowadzeni po danym
        hotelu i zobaczymy standardowy pokój, pod warunkiem, że hotel nie będzie full.
        Generalnie jeśli ktoś upiera się by nie jechać do Naama Bay, to odradzam hotele
        usytuowane w strone lotniska. Nie ma tam praktycznie nic, no chyba, że bierzemy
        All Inklusiv i nie wychodzimy z hotelu:

        Savoy - piękny hotel, czuć przepych i bogactwo, fantastyczny wielki basen, jest
        kilka mniejszych, plaża, przy niej rafa koralowa, która w ogóle jest częścią
        parku Ras Mohammed jak wyczytałem w broszurze hotelu. Jest usytuowany w stronę
        lotniska, po wyjściu z hotelu zupełnie nic, na lewo, prawo piasek, drogi hotel,
        a bez opcji All Inklusiv, zresztą i tak nie widziałem tego hotelu w ofertach
        polskich biur.

        Pyramisa - nie zostałem wpuszczony, by móc go zwiedzić, trzeba uprzedzić faksem
        (na niezłym odludziu ten hotel, ale chociaż AI, usytuowany w stronę lotniska)

        Mariott - przepych, bogactwo i drożyzna, za niższą cenę jest Hilton, który ma
        najdłuższy odcinek plaży w Naama Bay, więc nie widzę sensu przepłacać w tym
        przypadku.

        Iberotel Club Fanara - usytowany w stronę Alf Leila Wa Leila - Fanatazii, czyli
        krainy 1001 nocy. Niestety choć byłem dwukrotnie w rejonach tej krainy, to nie
        udało mi się jej zwiedzić. Podobno są tam normalne restauracje, sklepy,
        kafejki, wszystko z daleka wygląda ładnie, kolorowo, bajecznie, szczególnie w
        nocy kiedy jest oświetlone. Te rejony hoteli myślę, że dzięki ten Fantazii mogą
        być do zaacekptowania, choć naprawdę nie wiem jak jest w środku, może i szkoda
        czasu. Nie mniej sam hotel usytowany na samym końcu, na wzniesieniu Ras um Sid,
        piękny widok na morze, zejście na plaże długie, gorzej z wejściem, 3 baseny
        praktycznie połączone o różnych stopniach głębokości. Generalnie tam też jest
        skupisko ludzi przy basenach, kilka barów, hotel ma formułę All Inklusiv,
        dostałem nawet broszurę w języku polskim, co się naprawdę rzadko zdarza. AI
        niezłe, nawet maska, rurka, płetwy w AI (należy zostawić kaucje). Generalnie
        jak na 4* i cenę (ok 3200pln/2 tygodnie) uważam, że ciekawy hotel.

        Hilton Waterfalls - ładny hotel, pokoje usytuowane na wzniesieniach, na każde
        wzniesienie jedzie winda pozioma, ładne baseny, piękny widok na morze.
        Generalnie zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie ten hotel. Mnóstwo Włochów w
        nim oczywiście, na 420 pokoi, 300 okupowanych przez Włochów. Dobra lokalizacja
        jeśli chodzi o Krainę 1001 nocy, jest tuż po drugiej stronie.

        Ritz Carlton - pięknie położony hotel, naprawdę potrafi zrobić wrażenie,
        czyściutki, niesamowicie zadbany, recepcja wielka, biegają kolesie w
        garniturach pod krawatem. Zostaliśmy obwiezieni takim małym samochodzikiem po
        całym hotelu. Miejsce gdzie odbywają się masaże jest tak niesamowicie usytowane
        z tak pięknym widokiem na morze, jak w bajce. Hotel organizuje też romantyczne
        kolacje na specjalne zamówienie dla dwóch osób z fantastycznym widokiem. No
        cóż... jednak cena tego hotelu też jest spora i tylko HB, ale dość blisko tej
        krainy 1001 nocy.


        KONIEC
        Lot powrotny bez niespodzianek, bez opóźnień. Co do lotu w pierwszą stronę i
        zachowania niektórych turystów, nie będę komentował. Stewardessy niektórym
        odmawiały podawania alkoholu, co mnie zresztą nie dziwi, czasem współczuje tym
        dziewczyon. To tyle ode mnie, gdyby ktoś miał jakieś pytania, chętnie odpowiem.
    • Gość: xyz Re: Wróciłem z Sharmu, Hilton Dreams 10-24.XIX (P IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.04, 16:44
      podziwiam Twoją epopeję-ale po co komu tyle informacji?to wszytsko jest w
      przewodnikach
      poza tym chyba nie masz co robic skoro piszesz o ilosciach plasterkow szynki itd

      jestes pracownikiem Pegaza?(wnoszę po uzywaniu skrótów generalnie stosowanych
      przez ludzi w branży)
      • Gość: Stiwi Re: Wróciłem z Sharmu, Hilton Dreams 10-24.XIX (P IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.04, 16:51
        Dla Ciebie tak, jestem z Pegaza.
        • monika2203 Re: Wróciłem z Sharmu, Hilton Dreams 10-24.XIX (P 30.09.04, 22:45
          Cześć Stiwi:)

          Byliśmy w Sharm w tym samym czasie, lecieliśmy tym samym samolotem.:)
          Tylko hotele były inne (mieszkaliśmy w Sharm Holiday) i... zdanie na kilka
          tematów też mamy inne, ale wiadomo, jak jest - różni ludzie, różne oczekiwania,
          różne potrzeby...

          Tylko dwóch mężczyzn wysiadało z autobusu Pegasa przy Hiltonie. wydaje mi się,
          że wiem, który to byłeś TY;)

          Pozdrawiam serdecznie,
          Monika


          • Gość: Stiwi Re: Wróciłem z Sharmu, Hilton Dreams 10-24.XIX (P IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.04, 23:04
            Cześć!

            Dokładnie, różni ludzie, różne oczekiwania o opinie... Mi się podobało. Wam się
            nie podobało? Pod jakim względem? Napisz swoje wrażenia, chętnie przeczytam.

            Tak, dwóch facetów wysiadło w Hiltonie z dziewczynami, ja byłem ten młodszy z
            dziewczyną i siostrą, druga to już parka, która jest ze sobą 7 lat po ślubie,
            ale bardzo sympatyczni ludzie! Często wychodziliśmy to TcheTche na sziszkę,
            było bardzo przyjemnie. Jeśli to czytają, to gorące pozdrowionka dla Oli i
            Grześka.

            Pozdrawiam Ciebie również Moniko,
            Sebastian.
            • Gość: joasia7 Re: Wróciłem z Sharmu, Hilton Dreams 10-24.XIX (P IP: 62.29.137.* 01.10.04, 08:20
              Czesc Stiwi,

              Super, że zadałeś sobie tyle trudu, żeby tak wyczerpująco opisać swoje wrażenie
              z Sharmu. Sporo cennych wskazówek. Dzięki, informacje przydadzą się na pewno -
              lecę 16 października.
              Pozdrawiam
              Asia
              • Gość: Bernadeta Re: Wróciłem z Sharmu, Hilton Dreams 10-24.XIX (P IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.04, 08:50
                Jestem pełna podziwu dla Ciebie Stiwi że tak dokładnie i szczegółowo wszystko
                opisałeś,bardzo mi się podobała Twoja relacja z wczasów, nierozumiem jednak
                niektórych ludzi, czepiają się dosłownie wszystkiego,(za mało napiszesz-źle, za
                dużo też źle, niektórym to naprawdę ciężko dogodzić).
                Pzdr.
                • Gość: Stiwi Re: Wróciłem z Sharmu, Hilton Dreams 10-24.XIX (P IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.04, 10:26
                  Dzięki. Myślę, że zawsze w każdej relacji sporo rzeczy się powtarza, ale w
                  każdej można też znaleźć coś nowego, coś o czym tutaj jeszcze nie napisano,
                  stąd urok pisania i czytania relacji :-)

                  Pozdrawiam!
                  • monika2203 Re: Wróciłem z Sharmu, Hilton Dreams 10-24.XIX (P 01.10.04, 18:24
                    Hej Stiwi:)

                    Czy mi się nie podobało? Podobało się najbardziej na świecie i marzę tylko o
                    tym, żeby tam wrócić. Nie znaczy to jednak, że nie było ludzi czy sytuacji,
                    których wolałabym, żeby tam nie było;)

                    Rezydentka Pegasa to jedna wielka pomyłka. Tak, mam na myśli Panią Joasię.
                    Zaznaczam, że nie jesteśmy typem ludzi, którzy oczekują, że rezydentka będzie
                    ich prowadzić za rączkę. Panią Joasię widzieliśmy przy przyjeździe, wyjeździe i
                    jeden jedyny raz w czasie pobytu. Poprosilismy o drobną przysługę.
                    Usłyszeliśmy, że mamy sobie radzić sami. Brawo Pani Joasiu!

                    "Kilka godzin czekania w takim towarzystwie jak reprezentanci Polski
                    dla osób niepełnosprawnych było całkiem miłym przeżyciem, dającym refleksje
                    nad życiem..." - oj TAK, TAK i jeszcze raz TAK!

                    Sam samolot też zrobił na nas wrażenie:)
                    Komentować zachowania niektórych turystów faktycznie nie ma sensu...
                    (pisząc o biurach czarterujących lot zapomniałeś o Orbisie)

                    Lotnisko nie zrobiło na Was większego wrażenia, a na nas ogromne. Hehehe... my
                    widziałyśmy ruinę nie lotnisko w ub. roku. Bardzo się Egipcjanie w ciągu
                    ostatniego roku o swoje lotnisko postarali:)

                    Cieszę się, że doceniłeś urok Panoramy Sharm - to moje ulubione miejsce na
                    świecie:)

                    Żałuj, że nie byłeś w Old Sharm wieczorem. Ma klimacik. Zupełnie inny niż Naama
                    Bay.

                    Nie zgadzam się, że w hotelach usytuowanych w strone lotniska nie ma
                    praktycznie nic. W ub. roku byłam w Coral Beach Tiran i naprawdę było
                    bajecznie. Niestety, tegoroczny nasz hotel, tj. Sharm Holiday był bez
                    porównania gorszy (obydwa te hotele mają po 4 gwiazdki!!! - cały czas nie mogę
                    tego pojąć, bo ich standard jest totalnie różny). Z hotelu usytuowanego bliżej
                    lotniska zawsze mozna dostać się do Naama autobusem hotelowym czy jakimkolwiek
                    innym. Jasne, tegoroczna bliskość Naama była wielkim plusem. Wielkim i...
                    jedynym niestety.

                    Następnym razem zastanowię się nad Hiltonem.

                    Pzdr,
                    Monika
                    • Gość: Stiwi Re: Wróciłem z Sharmu, Hilton Dreams 10-24.XIX (P IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.04, 00:59
                      Ach Ci rezydenci, sam nie wiem dlaczego pani Joasia była dla nas tak uprzejma i
                      sympatyczna do samego końca wyjazdu... Dziwne, że tak rzadko ją widzieliście,
                      my widzieliśmy się z nią 2-3 razy w tygoniu, choć nie byliśmy na tym pierwszym
                      spotkaniu informacyjnym, pytałem ją o hotele, gdzie co jak, zawsze było miło...
                      Więc od czego to zależy, że dla jednych rezydenci są mili, a dla drugich nie,
                      to już nie wiem.

                      To że w Coral Beach Tiran było bajecznie to nie wątpię, podobno równie
                      bajecznie jest w rejonach hoteli Grand Azur, pytanie jak tam wygląda okolica,
                      bo raczej drugiego Naama Bay bym się nie spodziewał.

                      Co do standardu hoteli, to masz zupełną rację. Ja też nie wiem jak to jest, że
                      5* od 5* potrafi się różnić ogromnie. Byłem w Hurghadzie w Golden Five i w
                      Grand Azur (oba 5*), jednak w porównaniu do Hiltona, to pierwszym dwóm więcej
                      jak 4* bym nie dał. Podobno standard tam jest przyznawany za to co hotel
                      posiada, a nie jak duży jest czy jakie wysokiej jakości usługi świadczy. Zatem
                      niewielki basen i już gwiazdka, dostęp o morza kolejna gwiazdka itp

                      Hiltona warto rozważyć, nie jest to tani hotel na pewno, ale i tak tańszy od
                      Mariottu czy Movenpicka. Tam po prostu na każdym kroku widać klasę, choć
                      przyznam, że brak All Inklusiv jest minusem tego hotelu, z drugiej strony coś
                      za coś, wiadomo, że AI zazwyczaj nie przekłada się na jakość, a na ilość.
                      Jednak co tu ukrywać, że w Egipcie chce się pić i to dużo :-)
                      • derduch Re: Wróciłem z Sharmu, Hilton Dreams 10-24.XIX (P 02.10.04, 09:28
                        Z ogromną przyjemnością przeczytałam Twoją opowieść, dzięki że zadałeś sobie
                        tyle trudu dla dobra społecznego :-)
                        Jedna prośba, czy mógłbyś wskazać który wybrać hotel z ALL?
                        Praktycznie zdecydowałem się już na Iberotel Palace z TUI, ale cenne wskazówki
                        nie zaszkodzą...
                        Dzięki i pozdrawiam
                        • Gość: Stiwi Re: Wróciłem z Sharmu, Hilton Dreams 10-24.XIX (P IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.04, 10:20
                          Iberotel Palace usytuowany jest tuż przy Old Sharmie, jakieś 5 minut drogi
                          spacerkiem. Niestety do Naama Bay trzeba brać taxi/bus, bo na pieszo to nie da
                          rady :) Iberotel słynie z tego, że ich All Inklusiv jest na wysokim poziomie z
                          reguły, więc sądzę, że będziesz zadowolony. Mam broszurę w języku polskim z
                          Iberotelu Club Fanara, więc gdyby Cię interesowała, daj znać. Czy któreś z biur
                          poza TUI ma Iberotel Palace w swojej ofercie?
                          • derduch Re: Wróciłem z Sharmu, Hilton Dreams 10-24.XIX (P 02.10.04, 10:35
                            Gość portalu: Stiwi napisał(a):

                            > Mam broszurę w języku polskim z
                            > Iberotelu Club Fanara, więc gdyby Cię interesowała, daj znać.

                            Daje znać :-) Bardzo by mnie interesowała :-)

                            Mam do kupienia od znajomego voucher TUI o wartości 10.000 pln, dostał go jako
                            bonus ze swojej firmy i ceni go 7000 pln. Tak więc jest okazja za rozsądne
                            pieniążki popławić się w luksusie :-p
                            Za wszelkie sugestie z góry dziękuje!
                            Pozdrawiam
                            • Gość: Stiwi Re: Wróciłem z Sharmu, Hilton Dreams 10-24.XIX (P IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.04, 10:46
                              Myślę, że to bardzo dobra okazja, ja bym się nie zastanawiał :-)

                              Tutaj broszura z Iberotel Club Fanara:
                              www.typy-d.hg.pl/rozne/stiwi/fanara1.jpg
                              www.typy-d.hg.pl/rozne/stiwi/fanara2.jpg
                              www.typy-d.hg.pl/rozne/stiwi/fanara3.jpg
                              www.typy-d.hg.pl/rozne/stiwi/fanara4.jpg
                              • derduch Re: Wróciłem z Sharmu, Hilton Dreams 10-24.XIX (P 02.10.04, 11:29
                                Wielkie dzieki!
                                Jednego tylko kurcze nie zauważyłem: mianowicie ani słowa o barze na plaży :-(
                                ciekawe jak się z tym sprawy mają
                                • Gość: Stiwi Re: Wróciłem z Sharmu, Hilton Dreams 10-24.XIX (P IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.04, 11:43
                                  Też nie wiem czy jest bar na plaży, kobitka która oprowadzała nas po hotelu,
                                  pokazywała co gdzie są jakie bary i nie wspomniała nic o barze na plaży.
                                  Czytałem gdzieś jednak w którejś z relacji na forum egipt.pl , że wprawdzie
                                  schodzenie nie należy do najprzyjemniejszych, ale że na dole jest "wodopój" -
                                  to cytat dosłowny z tego tekstu, co autorka miała na myśli, tego już nie wiem.
                                  • derduch Re: Wróciłem z Sharmu, Hilton Dreams 10-24.XIX (P 02.10.04, 11:53
                                    Gość portalu: Stiwi napisał(a):

                                    > Czytałem gdzieś jednak w którejś z relacji na forum egipt.pl , że wprawdzie
                                    > schodzenie nie należy do najprzyjemniejszych, ale że na dole jest "wodopój"

                                    Napisałeś tak celowo czy przypadkiem wyszło Ci "o" zamiast "ó"? w pierwszej
                                    samogłosce wyrazu "wodopój" ;-)
                                    • Gość: Stiwi Re: Wróciłem z Sharmu, Hilton Dreams 10-24.XIX (P IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.04, 11:55
                                      Nie no gdyby tak wyszło, to tam chyba by nikt na plaże nie był w stanie dojść :-
                                      )
                        • Gość: Stiwi Re: Wróciłem z Sharmu, Hilton Dreams 10-24.XIX (P IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.04, 10:24
                          Ach, dopiero teraz zauważyłem, że jedziesz z TUI, pewnie nikt inny nie ma tego
                          hotelu. Odnośnie All Inklusiv, to podobno w Sharmie najlepszy jest Magic Life.
                          Wprawdzie nie byłem, to jednak rezydentka powiedziała mi, że tam jest Ultra All
                          Inklusiv, gdzie nawet alkohole importowane są w cenie. W ogóle o hotelu Magic
                          Life mówiła, że to takie miasteczko, więc na pewno musi być przyjemnie, któreś
                          z niemieckich biur tam jeździ (możesz sprawdzić na www.lastminute.de).
                        • jdutkowski Re: Wróciłem z Sharmu, Hilton Dreams 10-24.XIX (P 02.10.04, 10:25
                          Brawo Stiwi!!!
                          Bardzo fajna relacja, (extra, że miałeś udany pobyt) i na pewno pomoże wielu
                          osobom.
                          Cieszę się, że i ja troszkę pomogłem.
                          Pozdrawiam
                          Jacek
                          • Gość: Stiwi Re: Wróciłem z Sharmu, Hilton Dreams 10-24.XIX (P IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.04, 10:32
                            Dzięki serdeczne za pomoc, delfinki z Victoria Travel, pizza El Magnoum i wiele
                            innych to Twoja zasługa :-)

                            Pozdrawiam serdecznie.
                        • Gość: do Dedrucha Re: Wróciłem z Sharmu, Hilton Dreams 10-24.XIX (P IP: *.local.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 02.10.04, 22:15
                          Derduch TY jesteś kobietą ? ja zawsze czytając Twoje wątki myślałam ze jesteś
                          facetem i to z jajami.... bez obrazy bardzo lubie czytać to co p[iszesz
                          pozdrawiam .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka