seatac
09.05.08, 12:27
Zastrzyk zdrowia na urlop
Izabela Redlińska 09-05-2008
W egzotycznych miejscach czekają na turystę nie tylko przyjemności,
ale i groźne choroby. Jak można się przed nimi ustrzec?
Wykupując wycieczkę do ciepłych krajów, należy pomyśleć o swoim
zdrowiu. I nie można zostawiać tego na ostatnią chwilę. – Radzę
zgłosić się do lekarza sześć – osiem tygodni przed podróżą – mówi dr
Piotr Kajfasz z Kliniki Chorób Odzwierzęcych i Tropikalnych UM w
Warszawie. Chcąc się zaszczepić, turysta musi liczyć się z tym, że
do wytworzenia odporności jego organizm potrzebuje co najmniej dwóch
tygodni. A gdy trzeba podać trzy dawki leku, nawet półtora miesiąca.
Sprawę może opóźnić katar lub gorączka, podczas których szczepienie
nie jest wskazane.
Na przeszkodzie podróżnikowi, który chce dbać o swoje zdrowie, mogą
stanąć niespodziewane problemy. – Niedawno musiałem służbowo
wyjechać do Afryki – opowiada Marcin Meller, dziennikarz. – Nigdzie,
ani w Warszawie, ani w Poznaniu, nie mogłem dostać potrzebnej mi
szczepionki! Pojechałem bez niej.
Meller wie, że dużo zaryzykował. Wiele podróżuje. Trzy razy chorował
na malarię. – Ludzie kompletnie nie mają pojęcia, w co się mogą
wpakować, jadąc w tropiki – dodaje. Przykład? Największą obrazą dla
Afrykańczyka jest odmówienie w jego domu poczęstunku. A przecież
skosztowanie w takich okolicznościach czegokolwiek może się skończyć
dla Europejczyka poważną chorobą.
Śmierć jest reklamą
Liczba Polaków wyjeżdżających za granicę rośnie lawinowo. – W
porównaniu z rokiem 2006 ilość rezerwacji powiększyła się o 50
proc. – opowiada Magdalena Krzywosińska z portalu Wakacje. pl.
Podróżujemy w coraz bardziej egzotyczne miejsca. A im dalej na
południe, tym więcej czyha na nas chorób. Szacuje się, że od 20 do
50 proc. turystów wyjeżdżających do Azji ma biegunkę. Trzy na 100
osób spędzających urlop w tropikach, które się nie zaszczepiły,
choruje na żółtaczkę pokarmową. W Polsce mamy rocznie średnio jeden
przypadek śmierci z powodu malarii. Ich wspólnym mianownikiem jest
brak profilaktyki, a więc nieprzyjmowanie tabletek
przeciwmalarycznych (wciąż brak jest na tę chorobę szczepionki).
– Niestety, wciąż najlepszą reklamą szczepionek jest śmierć
podróżnika. Zawsze po takim zdarzeniu mam dwa razy więcej pacjentów –
mówi dr Kajfasz. Choć Polacy coraz bardziej świadomie przygotowują
się do podróży. Zwłaszcza ci młodzi, którzy przez cały rok zbierają
na swoją wyprawę pieniądze.
Za szczepionki zapłacimy z własnej kieszeni (od 50 do 100 zł za
jedną). Na szczęście większość z nich będzie nas chronić przez wiele
lat.
Ryzykowny młody wiek
Największe ryzyko złapania w podróży choroby istnieje wtedy, gdy
celem wyprawy są kraje rozwijające się. Gdy miejscem pobytu jest
dżungla, tereny wiejskie i podmokłe, mieszkamy w namiocie,
bungalowie lub motelu. Zajmujemy się penetracją jaskiń,
uczestniczymy w ekspedycjach badawczych i... mamy przypadkowe
kontakty seksualne. Ryzyko choroby zwiększa także wiek: poniżej 30.
roku życia i powyżej 60.
Ale zagrożenie może czyhać całkiem blisko, tuż za naszą granicą. –
Trwa obecnie akcja skierowana do kibiców wybierających się do
Austrii i Szwajcarii na Euro 2008, by zaszczepili się przeciwko
kleszczowemu zapaleniu opon i mózgu – mówi dr Kajfasz.
Czujności nie można stracić także po powrocie z wakacji. Jak radzą
specjaliści, jeszcze przez dwa miesiące każdą, nawet najmniejszą
infekcję powinniśmy skonsultować z lekarzem.
Jak dbać o zdrowie w podróży? Pić wodę przegotowaną oraz napoje
firmowo zamknięte. Nie korzystać z kostek lodu. Nie pić soków
wyciskanych ze świeżych owoców na ulicy. Nie spożywać surowych
warzyw. Nie wkładać rąk do ust. Zabrać apteczkę, w której powinny
się znaleźć: leki przeciwbólowe, przeciwzapalne, przeciwalergiczne
oraz leki stale stosowane. Warto mieć ze sobą tzw. żółtą książeczkę,
czyli międzynarodowe świadectwo szczepień. Są kraje, do których nie
wjedziemy, nie okazując dowodu, że zostaliśmy zaszczepieni (np. w
Arabii Saudyjskiej przeciwko meningokokom). Więcej informacji na
temat tego, jak bezpiecznie przygotować się do podróży, w
Internecie: www.wakacje.pl i pod nr. tel. 0801 120 130.
Źródło : Rzeczpospolita